Gość: 130rapid
IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl
23.08.03, 20:53
W krajach gdzie motoryzacja jest lepiej rozwinięta niż u nas istnieje
instytucja detektywa drogowego. Kilkuosobowa ekipa wyjeżdża do wypadków,
zwłaszcza w miejscach, gdzie dochodzi do nich często, lub kiedy trudno
ustalić jasne przyczyny.
Na miejscu ekipa dokonuje niezwykle szczegółowego "rozbioru" zdarzenia,
skrupulatnie zbiera odłamki rozstrzaskanych pojazdów, wszelkie ślady
pozostawione przez pojazdy uczestniczące w kolizji, wszystko co może wyjaśnić
zdarzenie, jego przyczyny bezpośrednie i pośrednie (tym bardziej, że
przyczyny pośrednie są często pzysłowiowym kamyczkiem, który zaczyna lawinę =
doprowadza do wypadku). Wszelkie krytyczne uwagi detektywów drogowych,
dotyczące stanu, jakości drogi, jej oznakowania, są traktowane przez
zarządców dróg z należytym poszanowaniem.
Detektywni z urzędu "nie siedzą" w niczyjej kieszeni (nie biorę pod uwagę
ekip finansowanych przez firmy ubezpieczeniowe lub producentów samochód, np.
Volvo, które bada w Szwecji wypadki z udziałem samochodów tej marki).
Czy Instytut Transportu Samochodowego w swoich opracowaniach sugeruje naszym
nieomylnym władzom stworzenie podobnych brygad? Byłby to z pewmnością
znakomity sposob na uzyskanie rzetelnych danych na temat przyczyn wypadków.
Dopiero wtedy można prowadzić skuteczne działania poprawiające bezpieczeństwo.
Ciekawe jakie wymagania będą stawiane kandydatom na detektywów drogowych.
Kusi mnie, żeby się tym zająć...