krelia
24.04.15, 10:05
Mieszkamy w miescie w szeregowce, tuz przed domami jest publiczny chodnik. Od stycznia mamy nowych sasiadow. Cisi, starsi ludzie. Ale....... Tuz po wprowadzeniu sie na oknie zawisly male karteczki o sprzedazy czegos tam...nie wiem, nie czytalam o co dokladnie chodzi, a moze to byl blad....Potem pojawil sie motor. Stal na chodniku tuz przy wejsciu, niby nie przeszkadza przechodzic ale chodnik tez nie ma 2 metrow....No ale ciagle nie skojarzylam o co chodzi. Motor zniknal a pojawil sie rower dzieciecy. Troche sie zdziwilam, ze dziecko tam bywa bo nie widzialam, nie slyszalam, no myslalam ze w odwiedzinach, no ale ciagle nie jarzylam o co chodzi. Wczoraj tamten rower zniknal a w jego miejsce pojawil sie rower duzy i inny rower maly teraz juz z wielka, chamska tablica " na sprzedaz".....
No az mna zatrzeslo, czy slusznie ? Czy mam prawo sie denerwowac na cos takiego czy przesadzam?
I czy to w ogole jest legalne? Nie sadze, na co moge sie powolac?? Nie chce mieszkac obok ludzi ktorzy prowadza hurtowa sprzedaz rzeczy uzywanych...