Zaraz znikam do pracy, ale muszę się tym podzielić: dzisiaj obchodzę roczek, dla mnie dosłowny roczek jak u dziecka

Bo rok temu mąż usłyszał, że mogę nie przeżyć, byłam ciężko chora, tydzień nieprzytomna i podłączona do rzeczy różnych. Ale wróciłam do zdrowia, mam poczucie życia od nowa, dobre wyniki, w pracy od 3 tygodni i w kociołku maturowym - i wiecie co? Cieszy, mnie naprawdę cieszy sam fakt życia.
I jeszcze jedno: wiedzieć, że każdy człowiek umrze to jedno, odczuć to- to zupełnie inne doświadczenie. Dziwne.
Macie takie doświadczenia, które dla Was są takim "nowym życiem"?