Wczoraj przyszedł do nas landlord i miał na ramieniu wielką, kolorową i gadającą papugę. No kupa śmiechu z nią była. Powtarzała niemalże wszystko: śmiech, słowa, nieartykułowane wdzięki typu odkaszlnięcie

Głośna cholera była, czasami trzeba było ją przekrzykiwać. I wredna

Jak jej próbowałam kawałeczek jabłka, to mnie dziabnęła w palec, ale do krwi. Pewnie z nerwów, bo trafiła do nowego zupełnie miejsca. Co ciekawe, landlord miał na ręku swojego 15-miesięcznego wnuczka, na którego papuga zupełnie nie zwracała uwagi.
Oczywiście zakochałam w takiej papudze od razu i tak się zastanawiam, jak wygląda jej utrzymanie? W sensie czy musi mieć klatkę, co podawać do jedzenia, jak uciszyć w razie potrzeby? Macie doświadczenia w tym temacie? Podzielcie się, proszę.