Dodaj do ulubionych

I sama się zastanawiam

27.05.15, 16:13
jaki jest sens walki o życie każdego noworodka. Z drugiej strony gdyby to było moje dziecko - walczyłabym do końca. Kurcze można to rozkimać na tysiąc sposobów - czyja wina, kto powinien utrzymywać ratować czy nie ratować a.... dziecka żal, dziecko cierpi i coraz bardziej choruje sad

fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-walka-o-kazdy-oddech,nId,1825499
Obserwuj wątek
    • jesienna.nuta Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 16:37
      Biedne dziecko. Ratować! Za WSZELKĄ cenę. Najlepiej za cenę sum wydawanych na in vitro.
      • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:16
        Dlaczego akurat z in vitro chcesz zabrać, a nie np. z leczenia alkoholików i narkomanów?
        • jesienna.nuta Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:43
          Dlatego, że in vitro to tylko niepotrzebny kaprys. Należy leczyć przede wszystkim dzieci już żyjące, a nie tworzyć nowe, czasem chore. A narkomani i alkoholicy to czasem ojcowie chorych dzieci...
          • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:45
            in vitro jest kaprysem? musisz być bezdennie głupia żeby nie rozumieć, że ludzi zrobią wszystko, żeby mieć dziecko. in vitro nie jest wymysłem, jest ostatecznością.
            • jesienna.nuta Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:48
              Sama jesteś bezdennie głupia. I roszczeniowa.
              Jest tak dużo skrzywdzonych dzieci, ale bezpłodne pary nie chcą ich, chcą SWOJE. Ale za cudze pieniądze. Więc własne kaprysy nich zaspakajają ze SWOICH pieniędzy, a nie z kieszeni podatnika. Nie stać ich? Niech jadą na zmywak i zarobią.
              • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:50
                A ty masz swoje dziecko, czy wzięłaś chore i skrzywdzone z domu dziecka?
                • jesienna.nuta Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:51
                  A ty?
                  • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:53
                    Ja mam z in vitro wink
                  • cosmetic.wipes Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:35
                    Jesienna, nie odpowiedziałaś ile dzieci masz adoptowanych.
                    • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:52
                      Bo pewnie miała kaprys mieć SWOJE.
              • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:52
                tak cię boli, że ktoś z podatków będzie miał upragnione dziecko? szkoda, że nie gorszy cię utrzymanie morderców i innych zwyrodnialców z twojej kasy. jak tak przejmujesz się losem skrzywdzonych dzieci to adoptuj, potem się wypowiadaj. adopcja nie jest dla wszystkich. trzeba jej chcieć, a jak ktoś pragnie biologicznego dziecka to nie ma w tym niczego złego.
              • 3-mamuska Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:01

                Jest tak dużo skrzywdzonych dzieci, ale bezpłodne pary nie chcą ich, chcą SWOJE. Ale za cudze pieniądze. Więc własne kaprysy nich zaspakajają ze SWOICH pieniędzy, a nie z kieszeni podatnika. Nie stać ich? Niech jadą na zmywak i zarobią.

                Niestety mam takie samo zdanie.

                To jest choroba ,a chorobę powinno sie leczyć, jednak akurat tu można żyć nie mając dzieci lub można adoptować. Nie jest to choroba zagrażająca żuciu lub zdrowiu.
                • verdana Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:18
                  Ok - to zapytam raz jeszcze. Czy finansować zatem leczenie bezpłodności, zaburzeń erekcji, czy finansować w ogóle seksuologów? To wszystko są fanaberie, proponuję uznać, że tego sie w ogóle nie leczy. Są ważniejsze rzeczy.
                • komorka25 Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:32
                  3-mamuska napisała:

                  >
                  > Jest tak dużo skrzywdzonych dzieci, ale bezpłodne pary nie chcą ich, chcą SWOJE
                  > . Ale za cudze pieniądze. Więc własne kaprysy nich zaspakajają ze SWOICH pienię
                  > dzy, a nie z kieszeni podatnika. ...
                  >
                  > Niestety mam takie samo zdanie.

                  Po pierwsze - te pary tez są podatnikami. Po drugie - nie dziwię się. Swoje, to swoje, a nie jakiejś patologii z nierozpoznanymi deficytami.

                • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:34
                  tak bezdusznym można być tylko wtedy, kiedy ma się własne dzieci. inaczej byś śpiewała, gdybyś nie mogła mieć dzieci.
              • aandzia43 Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 21:07
                > Sama jesteś bezdennie głupia. I roszczeniowa.
                > Jest tak dużo skrzywdzonych dzieci, ale bezpłodne pary nie chcą ich, chcą SWOJE
                > . Ale za cudze pieniądze.

                A ty nie kąsasz ni w ząb, że w interesie narodu jest mieć jak najwięcej zdrowych na ciele i umyśle, zadbanych dzieci, wychowywanych przez kochających je i dbających o nie rodziców. Takich, które wyrosną na przydatnych ogółowi obywateli. Potrafiących pełnić role społeczne (kochać, wiązać się w pary, przyjaźnić, wykonywać zawód, zarobkować) A społeczne sieroty z Domów Dziecka są bardzo często okaleczone już na wstępie przez rodziców (FAS, RAD), przez los (inne przypadłości) i genetykę (trochę rozmnażających się na potęgę upośledzonych mamy w kraju). Dziwi cię, że ludzie wolą mieć własne dziecko, o które będą się troszczyć od poczęcia (i wcześniej) i którego potencjału nie zaprzepaszczą już na wstępie piciem alkoholu w ciąży i zaniedbywaniem niemowlaka (co ma miejsce w przypadku wielu dzieci "dostępnych" w DD)? Mnie i wszystkich myślących ludzi nie dziwi taki wybór. Nie są to kwestie dotyczące mnie osobiście (stara jestem), ale jako obywatel RP jestem za dotowaniem in vitro (z pewnymi ograniczeniami). Dzieci chciane i kochane, urodzone z rodziców skłonnych podejmować ciężkie zadania takie jak procedura in vitro, zorganizowanych, zdeterminowanych i niebiednych, dzieci zadbane od początku istnienia, mają duże szanse zarabiać kiedyś na moją emeryturę. Czego o społecznych sierotach z DD powiedzieć nie mogę.
                • 3-mamuska Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 22:52
                  Ale właśnie darmowe in-vitro moze spowodować ze każdy bedzie mógł mieć dziecko.
                  I ci biedni i patologii i ci co nie dbają.
                  A tacy co zapłacą stać ich, to znaczy ze bedzie ich stać na dziecko.

                  Do tego kliniki tego typu maja spore koszty.
                  Rozumiem finansowanie badań leków przed in-vitro , każdy ma prawo do diagnostyki itp.
                  Sam zabieg powinien byc płatny.

                  Można by tez operacje plastyczne bo po ciąży zostały rostepy i piersi juz nie takie.
                  A przecież taka kobieta poświęciła żeby "wyprodukować" potomka dla narodu.
                  Uważam ze sponsorowanie dla każdego tego zabiegu gdzie brakuje np. Kasy na leczenie raka u dzieci czy choćby nie ma kasy dla małej Zuzi (zbierana kasa na przeszczep komórek macierzystych)

                  To świństwo.
                  Tak samo aborcja powinna byc dostępna ale płatna.
                  Skoro nie chciało sie kupić za kilka/kilkanaście złotych gumek czy tabletek to płac samemu.
                  Darmowa dla nastolatek /rodzin wielodzietnych czy z choroba alkoholowa itp.
                  • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 23:02
                    Myślisz, że patologia myśląca tylko o kolejnej flaszce podoła przeprowadzaniu kolejnych badań, codziennym zastrzykom z hormonów, zgłaszaniu się w terminie na wizyty itp? Poza tym nie wiem czy wiesz, ale nawet obecnie refundowane IVF to koszt od 1000 zł lub więcej (głownie na leki).
                  • aandzia43 Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 12:02
                    O patologię się nie lękaj: ona.rozmnaża się bez wspomagania wink A jeśli jakiekolwiek poświęcenie czasu, energii, dyskomfortu czy kasy będzie do.rozmmozemia się niezbędne, to patologia na pewno się nie poświęci. Poza tym uważam, że dopłaty do.IV nie powinny być na wyciągnięcie ręki dla każdego chętnego.
                  • wuika Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 12:38
                    Wiesz, jakie są wymagania, że na dotowane in-vitro się załapać? Poczytaj trochę. Podpowiem: to nie jest program, do którego człowiek idzie z ulicy. Musi mieć historię leczenia (podpowiem: rzadko komplet wszystkiego zrobisz na NFZ), musisz być względnie zdrowa, etc. Poza tym, to nie jest procedura pt: wezmę kilka pastylek i zrobi się dziecko, bo mi się do łóżka z chłopem nie chce iść. To wyczerpująca, kosztowna zdrowotnie metoda, którą się stosuje, kiedy NIC INNEGO nie działa, a nie pierwszy z brzegu sposób na dochowanie się potomstwa.
                • srebrnarybka Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 00:32
                  a czy te stygmatyzowane przez Ciebie dzieci z DD mają zdychać? Jak można w taki sposób stygmatyzować nieszczęśliwe dzieci?
                  • aandzia43 Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 11:50
                    A gdzieś ty wyczytała w moim poscie, że upośledzone czy chore dzieci mają zdychac? surprised To była odpowiedź na zadziwiające (delikatnie mówiąc) zdziwienie mojej przedpiśczyni, że ludzie chcą mieć swoje genetycznie i od poczęcia dziecko. Oraz uzasadnienie dlaczego narodowi opłaca się dofinansowywać swoim obywatelom zabiegi in vitro. Dokładnie tylko tyle. Do głowy by mi nie przyszło optowac za porzucaniem na.pastwę losu chorych i upośledzonych. A jak zapytasz, skąd kasa na IV, kiedy na chorych brakuje, to odpowiedź jest prosta: koszt jednego IV to betka przy rocznym koszcie utrzymania ciężko chorego, wymagającego specjalistycznj opieki, człowieka. Naprawdę, brednie o straszszsznych obciążeniach państwa IV wkurzają mnie nieziemsko - czysta żywa ideologizna propaganda.
          • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:46
            To nie finansujmy prowadzenia ciąży i porodu na NFZ. Skoro należy leczyć dzieci żyjące, a nie tworzyć nowe.
      • premeda Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 13:03
        Wpisz swoją odpowiedź
        • premeda Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 13:06
          Raczej wreszcie przejrzeć na oczy i z aborcją problemów nie robić. Liczba utrzymywanych przy życiu dzieci za kosmiczne pieniądze się zmniejszy. Zwłaszcza, że na leczenie zwykłych chorób kasy nie ma ale wciąż lepiej niszczyć życie ludziom aby pokazać kto rządzi.
    • solejrolia Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:27
      To się nie zastanawiaj. Bo nic mądrego nie wymyślisz.

      A taka kamizelka jest super! i naprawdę dużo by pomogła- jesli są wskazania, to należałoby zrobić wszystko, żeby dziecku podarować, albo umożliwić wypożyczenie na stałe.
      • little_fish Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 17:41
        nie wiem jako jest sens walki o życie każdego noworodka, ponieważ nie planuję więcej dzieci, mam nadzieję uniknąć takich dylematów.
        Powiem tylko, że pracując z dziećmi niepełnosprawnymi widuję także wcześniaki - z tego samego tygodnia ciąży, z podobną wagą urodzeniową i problemami startowymi i u jednego wcześniactwo pozostawiło ślad w postaci wady wzroku i lekkiego niedowładu nogi (co absolutnie nie przeszkadza w bieganiu smile ), a u drugiego padaczka, ślepota, czterokończynowe MPD i wiele innych problemów. I nikt na starcie nie wie, które dziecko będzie które....
    • black_halo Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:17
      Nie tak dawno sluchalam w radiu reportazu z jakiegos centrum gdzie sie wlasnie takami wczesniakami zajmuja, czasami roczne dziecko jest na dawce morfiny od pierwszych chwil, po roku bierze tyle, ze zabiloby doroslego faceta. Wstrzasajacy reportaz. Ale dla rodzica niemozliwe jest podjac decyzje o odlaczeniu od aparatury czy nieratowaniu wczesniaka. Straszny dramat.
      • little_fish Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:44
        No straszny. Dla rodziców rzecz niewyobrażalna. A zejść z tej drogi nie można, jak zapadnie decyzja o ratowaniu to potem trzeba trwać do końca. Znam jednych rodziców, którzy podjęli decyzję o odłączeniu respiratora.
        • bi_scotti Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 19:08
          Bo dyskusje o etyce musza sie zaczac wsrod samych lekarzy. To oni musza zainicjowac w swoim srodowisku uczciwa analize tego, co jest mozliwe w wiekszosci przypadkow, w czesci, w znikomym procencie ... kiedy nalezy interweniowac a kiedy zdac sie na Matke Nature. A potem przeniesc te dyskusje do gabinetow, w ktorych rozmawia sie z potencjalnymi rodzicami dzieci, ktorych takie trudne decyzje moga dotyczyc. Wiedza i rozmowa to podstawa. Rozmowy, wiele rozmow. Gdy decydowalam sie donosic ciaze z moim Srednim i podpisywalam kolejne zgody na to czy tamto, bylam traktowana jak partner - mialam poczucie, ze moi lekarze wciaz sie doksztalacaja odnosnie przypadku jakim bylismy ze Srednim i jak najszybciej dziela sie ze mna nie tylko wiedza ale rowniez swoimi watpliwosciami, ostrzezeniami - the best case scenarios vs. the worst case scenarios etc. Zdaje sobie sprawe z tego, ze jest wielu rodzicow, ktorzy niezaleznie od "painful reality" przedstawianego przez zespol medyczny beda walczyc "o kazdy oddech" upragnionego dziecka, spotkalam takich rodzicow na korytarzach szpitali, w salach rehabilitacyjnych i nie oceniam choc ja sama zapewne podjelabym w ich okolicznosciach inna decyzje wyposazona w info i wsparcie lekarzy. A procz lekarzy byl zawsze psycholog i social worker, bo gdy jest z dzieckiem zle (lub moze byc zle), rodzicow nie mozna zostawic samych sobie. Dlatego jak czytam, ze matka tej malej Kingi "nie podolala i odeszla" to chcialabym wiedziec kto i ile czasu jej poswiecil zeby z nia o kondycji jej coreczki porozmawiac, zeby ja wesprzec, zeby ja nauczyc i wysluchac? Gdzie byl jakis social worker, ktory scignalby nieobecnego tatusia zeby alimenty byly wyplacane? I jak wyzej: wszystko zaczyna sie od lekarza i w ogole zespolu medycznego, ktory musi byc nie tylko dobrze przygotowany medycznie do pomocy rodzicom z chorymi dziecmi ale rowniez miec za soba uczciwy soul-searching w kwestiach etycznych, psychologicznych i socjalnych stanowiacych kontekst dla kazdego takiego przypadku. Jak z wieloma sprawami: naprawa zaczyna sie w szkole, w tej sprawie - w szkole medycznej.
          • little_fish Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 19:52
            opieka nad rodzinami dzieci niepełnosprawnych w polsce leży i kwiczy. Zwłaszcza na starcie - kiedy jest szok, czas podejmowania szybkich i trudnych decyzji. Wtedy ci ludzie zostawieni są sami sobie. Później wcale nie jest lepiej - owszem znajdują pomoc i wsparcie, ale nie systemowe, od państwa lecz w fundacjach, grupach wsparcia dla rodziców. Na początku są sami, a lekarze są bezradni albo bezduszni
            • little_fish Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:12
              w Polsce oczywiście
    • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:24
      jak rozumiem każdą z tych sytuacji przeżyłaś? nie, niemożliwe, nie gadałabyś tak głupio i napastliwie. mam niepełnosprawne dziecko, bardzo, wiem czym to się je. nie miałabym jednak śmiałości odmawiać w imię mojego cierpienia, radość z dziecka innym ludziom.

      masz dzieci czy tylko tak teoretyzujesz?
      • black_halo Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:30
        A jakbys sama miala nowotwor i NFZ odmowilby Ci leczenia, wiedzialabys, ze za pare miesiecy zostawisz dzieci a jednoczesnie mialabys swiadomosc, ze ktos ma dziecko za pieniadze, ktore moglyby pojsc na Twoje leczenie, zeby Twoje dzieci mialy matke?
        • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:37
          takie teoretyzowanie do niczego nie prowadzi. zawsze gdzieś brakuje pieniędzy, nie jest to jednak powód, żeby odmawiać np. in vitro "na wszelki wypadek".
          zapomniałaś się przelogować? big_grin
          • black_halo Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:47
            Oczywiscie, ze zawsze brakuje kasy. Ale in-vitro to nie jest pierwsza potrzeba w momencie kiedy zbiera sie na wozki, rehabilitacje, leczenie, opieke paliatywna, leki przeciwbolowe w ramach spolecznych akcji. Rozumiem, ze czasami jest tak, ze chec posiadania dziecka i niemoznosc dobija czlowieka ale moim zdaniem pierwszenstwo maja ludzie, ktorzy juz tu sa. Tak samo jak z prawem do aborcji z przyczyn medycznych,pierwszenstwo powinna miec kobieta przed plodem bo tak kobieta juz jest czyjas corka, zona, matka.
            • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:50
              in vitro to jest pierwsza potrzeba, tylko do ciebie to nie dociera. nie odpowiedziałaś na pytanie o dzieci - masz? teoretyzujesz?
              • iskierka3 Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 18:54
                In vitro byloby pierwsza potrzeba gdyby to ONA go potrzebowala. Taka mentalnosc.
                • black_halo Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 19:07
                  Nie mam dzieci. No i ta wasza logika. In-vitro nie jest niezbedne do zycia.

                  Osbiscie uwazam, ze powinno byc refundowane ale Polska to biedny kraj i w pierwszej kolejnosci stoja jednak inne potrzeby.
                  • lucy-luka Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 19:17
                    to przyjdź opowiadać swoje bajeczki jak już doczekasz się potomka. mimo wszystko życzę, żeby udało ci się naturalnie.
                  • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 19:19
                    No. To dlaczego bezdomny pijaczek, który jest raz w miesiącu zgarniany z ulicy z urazem głowy, kompletnie zalany, ma z marszu pełną diagnostykę i leczenie w razie potrzeby? Pomimo że nie płaci składek i nie ma najmniejszego zamiaru się leczyć. A para pracujących ludzi, płacących podatki i składki na NFZ ma finansować leczenie niepłodności z własnych pieniędzy?
                  • iskierka3 Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 19:39
                    Wiele refundowanych przez nfz zabiegow nie jest niezbednych do zycia.
                    A w kwestii logiki - nie pisalam akurat do Ciebie tylko do jesiennej nuty ale wszystko jedno. Chodzilo mi nie o sytuacje, ze NOE MASZ DZIECI, tylko ze POTRZEBUJESZ in vitro.
                  • verdana Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:16
                    Wiesz, w ogóle leczenie bezpłodności to nie jest pierwsza potrzeba. Innymi słowy - nie leczyć, sa ważniejsze rzeczy.
                    • szarsz Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:33
                      Tam leczenie bezpłodności. Wyższe wykształcenie to też nie jest pierwsza potrzeba, każmy studentom płacić - ileż to kasy będzie na leczenie nowotworów.

                      Już nie mówię o takich fanaberiach jak lekcje religii w szkołach...
                    • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 22:31
                      Miałam kiedyś znajomą latającą po dermatologach - bo tu jej się krostki robią. Bo łupież. Bo tu ma takie szorstkie koło nosa. I pypeć na szyi. Wszystko na NFZ.
                      Faktycznie problemy pierwszej potrzeby, zagrażające życiu i zdrowiu.
                    • 3-mamuska Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 22:43
                      verdana napisała:

                      > Wiesz, w ogóle leczenie bezpłodności to nie jest pierwsza potrzeba. Innymi słow
                      > y - nie leczyć, sa ważniejsze rzeczy.

                      Wiesz in-vitro wcale nie leczy bezpłodności .
                      -----------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • kalina_lin Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 22:51
                        Bo na ogół metod leczenia nie ma, albo są nieskuteczne u danej pary. Pozwala ominąć problem i doczekać się dziecka.
                        Tak samo jak dializy nie leczą niewydolności nerek, podawanie insuliny nie leczy cukrzycy, protezy nie powodują odrastania kończyn, a podawanie hormonów tarczycy nie leczy np. choroby Hashimoto. To wszystko tylko metody/substancje mające zastąpić niewydolny narząd, którego już wyleczyć się nie da.
                      • wuika Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 12:34
                        A okulary nie leczą wady wzroku, tylko sprawiają, że życie z nią jest mniej upierdliwe. A insulina nie leczy z cukrzycy.
        • aneta-skarpeta Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:27
          wiekszy w^&rw mnie bierze gdy pomysle ile pieniedzy idzie w gwizdek przy leczeniu alkoholikow i narkomanów etc
          • kochamruskieileniwe Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 12:53
            no właśnie...
            jest tylko jedno ale...
            cena alkoholu to koszt samego alkoholu , akcyza i VAT. Te dwie ostatnie pozycje to 2/3 ceny.
            Budżet państwa zarabia na alkoholu. Tylko leczenie idzie z NFZ. To mnie wkurza.
            Zobacz ile jest punktów typu alkohole 24h. To najszybciej przybywające punkty handlowe.

            Alkoholik, zeby leczyc - musi tego chcieć. Inaczej nie da rady.
            Tyle, ze alkohol działa na mózg i powoduje jego zmiany. Jak żadac od osoby ze zmianami w mózgu racjonalnych decyzji?
            Ech, wkurza mnie ten temat.
    • komorka25 Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 20:32
      jesienna.nuta napisała:

      > CO się stało z tym kalekim odpadem ludzkim z in vitro który jakaś kobieta urodz
      > iła jako nie swoje?

      Tylko kompletnie pozbawiona empatii kretynka może nazwać chore dziecko odpadem. Jak zatem, chamico, nazwiesz efekt "sumienia" tego ch...azana
    • asia_i_p Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 21:13
      Problem w tym, że przeważnie nie przewidzisz, któremu dziecku się uda i wyjdzie z walki o jego życie z szansami na zdrowe życie, a które będzie chore. Oceniamy decyzje mając wiedzę, której podejmujący te decyzje nie mieli.
      • bi_scotti Re: I sama się zastanawiam 27.05.15, 22:54
        asia_i_p napisała:

        > Problem w tym, że przeważnie nie przewidzisz, któremu dziecku się uda i wyjdzie
        > z walki o jego życie z szansami na zdrowe życie, a które będzie chore. Oceniam
        > y decyzje mając wiedzę, której podejmujący te decyzje nie mieli.

        Dlatego tez warto sie kierowac zlota zasada "hope for the best, prepare for the worst". Medycyna to nie jest wylacznie wrozenie z fusow i zdawanie sie na Los - wiele jednak scenariuszy sie powtarza i dobrze przygotowany zespol medyczny powinien byc w stanie tak komunikowac swoja wiedze i rokowania potencjalnym rodzicom, zeby nawet w sytuacji "minut na decyzje" oni mieli swiadomosc, ze profesjonalisci daja im maximum wsparcia, maximum detali i jakiejkolwiek decyzji by nie podjeli, ci sami profesjonalisci wespra ich w chocby najtrudniejszym "ciagu dalszym". Nie mozna sie zaslaniac skromnoscia srodkow czy pozostalosciami po PRLu w mentalnosci czy rozwiazaniach organizacyjnych - moim zdaniem, nic nie powinno stac na przeszkodzie zeby polscy medical professionals nie skrzykneli sie i nie zaczeli publicznie dyskutowac np. kwestie finansowe, ktore przeciez dotycza obciazen serwisow medycznych na calym swiecie. Gdy jest malo srodkow, dyskusja o priorities jest niezbedna a zaczac ja powinni ci, ktorzy dysponuja kapitalem wiedzy!
    • rycerzowa Re: I sama się zastanawiam 28.05.15, 00:52
      jesienna.nuta napisała:

      > Biedne dziecko. Ratować! Za WSZELKĄ cenę. Najlepiej za cenę sum wydawanych na i
      > n vitro.

      Akurat to dziecko nie jest do URATOWANIA.
      Można mu co najwyżej przedłużyć życie, pewnie pełne cierpienia.
      Natomiast z in vitro w zdecydowanej większości urodzą się zdrowe, upragnione, kochane dzieci.

      Więc bez demagogii, proszę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka