Dodaj do ulubionych

Wykorzystujący znajomi ;)

11.06.15, 10:51
Macie takich? Jak się bronicie przed wlezieniem na głowę, zakładając, że chcecie jednak zachować zasady kultury i nie wywalić wprost wszystkiego, co myślicie? (bo np. będziecie widywać się z tą osobą, razem pracujecie itp. itd.)
Właśnie zorientowałam się, że znajoma mi matka usiłuje mnie najprawdopodobniej wrobić w zajmowanie się jej dzieckiem w wakacje w okresie między koloniami a jej urlopem i wyjazdem do dziadków. Świadczy mi zupełnie zbędną w tej chwili przysługę, kiedy odmawiam, są oczy zbitego psa i tekst, że jej córka tak by chciała, żeby moja jechała z nią ich autem w stronę domu z muzycznej (mieszkamy niedaleko). Ja podwózką samochodem się nie mogę zrewanżować, zresztą przy obecnej pogodzie parę przystanków autobusem to pikuś.
Już raz mnie tak załatwiła - "zaprosiła" na zasadzie, że pojedziemy na 1 dzień nad morze, chciałam zwrócić za paliwo - nie, w końcu zaprosiłam na obiad w Międzyzdrojach, bo mi głupio było, że nic nie chce ode mnie. Chciała już w drodze powrotnej, jako że "dzieci tak dobrze się razem bawią" wpakowała mi na cały dzień swoją córkę, bo następny dzień był wolny od zajęć dydaktycznych, a ona w pracy.
Nie chcę wywalać wprost: nic od ciebie nie potrzebuję, bo nie mam ochoty niańczyć twojego dziecka. Widzimy się 2 razy w tygodniu, po 3 przejazdach zaczęłam odmawiać, bo idziemy tu i tam, ale to w sumie męczy...
Nie lubię cwaniaków pod pozorem dobroci.
Problem z du... wzięty, ale chciałam się wygadać, dzisiaj nawet pierdoły mnie irytują.
Obserwuj wątek
    • inguszetia_2006 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 10:58
      Witam
      Ty jej jeszcze nie skreślaj. W życiu nie ma przypadków. Może ona kiedyś będzie jak manna z niebawink I to ty jej podrzucisz dziecko na tydzień. Nie pal mostów.
      Pzdr.
      Ing
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:03
        Jej akurat w życiu wink.
        • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:09
          No i właśnie chodzi o to, żeby delikatnie się z tego wymigać, a nie skreślać kogoś, już mi się kończą pomysły, gdzie idziemy po południu po muzycznej big_grin big_grin big_grin
    • nihiru Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:00
      Znajoma przejawia niespotykaną bystrość umysłu - mało kto umie tak dalekowzrocznie planować i tak kreatywnie wykorzystywać zasady opisane przez Cialdiniegobig_grin
      • mozambique Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:03
        mało kto ?

        pierwszy z przegu handlowieic, reklamiarz czy REP regułe wzajemności ( i inne tez) mają to w małym palcu
        • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:08
          Coś w tym jest, babeczka jest z takich ludzi, którzy by każdemu wszystko wcisnęli wink.
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:05
        Śmiej się Ty, śmiej - woziła przez kilka tygodni inną dziewczynkę, bo jej matka złamała nogę (może z 10 x, też w pobliże własnego domu) - i już mi mówi, że teraz to ona im swoje dziecko na parę dni w wakacje podrzuci za to wożenie big_grin big_grin big_grin
        • zona_mi Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:08
          To był dobry moment na konfrontację, skoro sama powiedziała, że to knucie - gdybym pragnęła radykalnie to zakończyć, wówczas zapytałabym, czy też mogę tego oczekiwać, po świadczonych przez nią uprzejmościach.

          Zasadniczo jestem zwolenniczką teorii, że należy sobie nawzajem pomagać, ale nie uzależniać się.
          Normalnie przyjmuję różne uprzejmości, lecz jeśli ktoś ewidentnie kombinuje, to się dystansuję, robię uniki, biorę na przetrzymanie do czasu aż albo sam się odczepi, albo doprowadzi do konfrontacji.
          • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:22
            Ona tego nie widzi chyba jako knucie - raczej chodziło o to, że skoro dla kogoś coś zrobiła, to teraz on ma się przymusowo rewanżować. No i tamta pani ewidentnie potrzebowała tej pomocy, ja nie potrzebuję, w każdym razie nie w tej porze roku, nie w takich warunkach pogodowych ( w zimie nigdy mi tego jakoś nie zaproponowała).
            Wydaje mi się, że 3 przejazdy czyimś autem, i tak po drodze do jego domu, nie zobowiązują mnie do goszczenia dziecka wink.
            • zona_mi Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 13:34
              Rozumiem Cię.
              Tu nic innego nie pozostake do zrobienia, jak pilnowanie, by nie przekroczyła Twoich granic.
            • anorektycznazdzira Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:38
              Ej, ale tak na prawdę to nawet 100 przejazdów Cię nie zobowiązuje.
              Przysługi niby "powinny" być wzajemne, ale jest indywidualną, subiektywną oceną co się komu za co należy. Asertywne osoby, bez kompleksów same oceniają, co są komu winne lub co komuś MOGĄ dać i tyle dają. Jak nie uważają za stosowne, to nie czują, że muszą.
              A Ty sprawiasz wrażenie emocjonalnie już wkręconej w poczucie winy, chociaż ta baba nawet jeszcze wyraźnie nie powiedziała, czego chce. Jesteś jej coś winna? NIE. No to jej odmówisz jak przyjdzie wręczyć Ci robotę, na którą nie masz ochoty. Proste.
              • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 09:20
                W poczucie winy na ten temat to moja matka mnie próbuje wkręcać, nawet nie na zasadzie, że mam się rewanżować, ale że "ludzie sobie pomagają, a ty jesteś nieużyta".
                Sęk w tym, że znajoma świadomie wysłała męża do pracy poza Polskę i widuje się z nim dosłownie 3 x w roku, dziadkowie daleko, a potem płacz, że nie ma ją kto od dziecka uwolnić w różnych sytuacjach. Z kolei mąż za granicą zarabia - uważaj - ledwo na siebie i przysyła na córkę child benefit, więc nie wiem, czy nie łatwiej byłoby im tu na miejscu razem.
                Ja z kolei jestem faktycznie samotną matką, tak sobie ustawiłam życie, żeby jak najmniej od kogokolwiek potrzebować, jestem bardzo zmęczona w tygodniu i np. dla mnie weekend to okazja do odpoczynku i porobienia czegoś z córką bez wiecznej presji czasu, no i bez całodziennej obecności cudzych dzieci w moim mieszkaniu.
                W tamtym roku pani już wystartowała z propozycją do mojego dziecka (nawet nie do mnie), że w weekendy moja będzie do nich przychodzić i spać, a potem odwrotnie.
                Dla mnie to nieakceptowalne i zresztą wtedy grzecznie a stanowczo odmówiłam, ale ciągle coś...
                Wg znajomej, byśmy idealnie do siebie pasowały i podrzucały sobie dzieci, bo ona bez chłopa w domu na stałe i ja też wink.
                A mnie to po prostu w ogóle nie jest do szczęścia potrzebne... Widać faktycznie jestem nieużyta wink.
                • anorektycznazdzira Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 20:41
                  Po mojemu, to nie Ty jesteś nieużyta, tylko tamta tępa. Już się daaaawno powinna kapnąć, że na kontaktach z nią to Ci specjalnie nie zależy i że ona się zwyczajnie narzuca. Jej wizja "świetnego pasowania" jest jej wizją i nie masz żadnego obowiązku (rany boskie!!!!) przestawiać się na jej wizję organizacji życia smile
                  Coś czuję, że duże znaczenie ma opinia mamy, bo z opinią mamy się zwykle liczymy, a nie tej baby. Moim zdaniem ta znajoma narusza Twoje granice i się ładuje z butami gdzie jej nie zapraszają. Mama pewnie nie do końca rozumie Twój sposób na życie, bo do licha za samowystarczalność nie wolno nikogo krytykować.
                • mikams75 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 21:49
                  takich weekendowych wymian tez nie toleruje i tez mialam takie propozycje - dla mnie nie do przyjecia, w weekend chce odpoczac, miec czas dla siebie, dla dziecka. Caly tydzien dzieci moga sie socjalizowac, nie musza w niedziele od switu. Ukrocilam bardzo skutecznie.
                  • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 07:31
                    Trochę inaczej jest też, kiedy dobrze znasz drugą matkę, macie do siebie pełne zaufanie, a dzieci naprawdę bardzo się lubią - wtedy od czasu do czasu, czemu nie.
                    Ale tutaj - kobitka na siłę szuka przyjaciółki dla siebie i swojej córki, a to nie do końca tak, że wszystko można zaaranżować i zaprzyjaźnić się na siłę.
                    • mikams75 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 08:47
                      definicja "od czasu do czasu" jest bardzo rozna u roznych osob i z tego wynika wiele problemow.
        • bergamotka77 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 13:49
          masakra taka interesownosc - "ja co to ale w zamian ty mi tamto". Tez nie przyjmowalabym od niej zadnych przyslug bo widac ze nie czyni ich bezinteresownie".
          Kurcze bezczelnych ludzi nie brakuje
        • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 09:22
          lily-evans01 napisała:

          > Śmiej się Ty, śmiej - woziła przez kilka tygodni inną dziewczynkę, bo jej matka
          > złamała nogę (może z 10 x, też w pobliże własnego domu) - i już mi mówi, że t
          > eraz to ona im swoje dziecko na parę dni w wakacje podrzuci za to wożenie big_grin big_grin
          > big_grin
          >
          A co w tym smiesznego? Ona pomogla teraz oczekuje pomocy. To chyba normalne ze nalezy sie zrewanzowac. Tamta ze zlamana noga przyjela pomoc, przeciez nie musiala, wiedziala ze jej corka jest podwozona. W czym problem. Lily twoja matka ma racje ze jestes nieuzyta, ty nawet masz problem z innymi i tez najlepiej gdyby oni byli tacy jak ty. Szkoda ze takich osob jak ty nie mozna latwo rozpoznac, powinny byc oznakowane, wtedy moznaby sie trzymac z dala.
          • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 11:34
            Nikt Ci nie broni trzymać się z daleka wink.
            Ja pomocy NIE CHCIAŁAM, NIE POTRZEBOWAŁAM - raz zostałam wrobiona w wyjazd, było też naleganie, że dziewczynki mogłyby razem wrócić, bo "jej córka tak się ucieszy" - mogę się czym innym zrewanżować, zaproszeniem na lody, do kina itp., pokryciem kosztów jakichś atrakcji dla dzieci, ale nie swoim czasem przez 9-10 godzin dziennie.
            • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 11:36
              I wydaje mi się, że tyle razy już odrzucałam przeróżne propozycje, że inteligentny człowiek by się zorientował, że dla mnie wystarczający kontakt to "cześć - cześć".
    • lady-z-gaga Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:00
      Ależ spokojnie możesz wysłac córkę autem z koleżanką, a potem odmówić prośbie, ktora jest Ci nie na rękę. smile
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:05
        big_grin big_grin big_grin
        • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 23:01
          lily-evans01 napisała:

          > big_grin big_grin big_grin
          >
          A co cie tak smieszy? Nie korzystaj w zaden sposob z uprzejmosci innych nie bedziesz miala powodow zeby sie odwdziecza , zwlaszcza wciskajac czekoladki.
    • mama.nygusa Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:04
      Naprawde tak ciezko "zaopiekowac" sie dzien, czy nawet kilka dni samodzielnym, duzym dzieckiem? Nierozumie twojej postawy.
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:06
        Nie prowadzę przedszkola/półkolonii.
        Nie oczekuję też opiekowania się moim dzieckiem od znajomych.
        Masz pełne prawo postępować i lubić inaczej, pozwól mi żyć moim życiem tongue_out.
      • jowita771 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:07
        Ty tez kukułka?
        • mama.nygusa Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:10
          A w zyciu, zadna kukulka.To ja czasem 'przypilnuje" znajomym dziecko, wiedzac, ze nie maja co z nim zrobic.I niczego w zamian nie oczekuje.
          • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:10
            A ja mogę nie lubić zajmowania się cudzymi dziećmi i goszczenia ich przez cały dzień, czy mi nie wolno? tongue_out
        • lady-z-gaga Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:15
          Nie musi być kukułka, może desperatka. Może naprawdę nie ma co z dzieciakiem zrobić, idąc do pracy. Tak czy inaczej, rozwiązania problemu szuka się najpierw w rodzinie, potem wśrod przyjaciół. Autorka wątku, jak zrozumiałam, jest dla niej tylko luźną znajomą i nie musi robic takich przysług, jesli nie chce.
          • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:25
            Dokładnie.
            I nie mam ochoty na pogłębianie znajomości, czemu niejeden raz dałam wyraz, odmawiając spotykania się poza szkołą czy robienia czegoś wspólnie.
          • koronka2012 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 18:19
            Przede wszystkim wystarczyłoby zwyczajnie poprosić, bo w tym przypadku niesmak budzi nie tyle sama sytuacja, co te kombinacje.
            • anorektycznazdzira Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:42
              O, dokładnie!
              Gdyby taka osoba zwyczajnie przyszła i zaczęła wprost: wiesz, mam problem straszny z powodu takiej a takiej sytuacji, na prawdę potrzebuję pomocy, czy mogłabyś [...] - to człowiek normalnie po ludzku pomoże. Ta jej "psychologia i spryt" na poziomie akwizytora z Amwaya mnie rozwala.
    • jowita771 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:06
      Możesz puszczać dziecko z nią samochodem, a potem odmówić, a jak powie, że przecież podwoziła Twoje dziecko, to powiedz, że Ty o to nie prosiłaś. Jeśli jesteś z tych mniej asertywnych, to niech nie podwozi Twojej córki albo jak podwozi, to zaznacz, że trochę Ci to nie na rękę, ale jeśli jej córka tak lubi, to niech będzie. Nie lubię cwaniaków.
    • zonaczolgisty Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:12
      Mam. I jest to dla mnie duzy problem bo srednio potrafie odmawiac. Posiadam pewne umiejetnosci ktore przydaja sie czesto i gesto wiec gdy tylko jakis znajomy wyniucha ze zonaczolgisty to z tym obcykana to zaraz mam zajeta kazda wolna chwile cudzymi sprawami. Wkurza mnie to juz niewymownie i gdy tylko moge to nie przyznaje sie do swoich mozliwosci, ale czesc trudno ukryc uncertain. Ostatnio mi juz cycki opadly jak uslyszalam ze JA zawale komus sprawe bo nie robie X Y i Z, za friko oczywiscie, podczas gdy sama zainteresowana moze by i potrafila ale nie ma czasu.
      • blaszany_dzwoneczek Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:22
        To jednak inna sytuacja. Dodatkowa robota, która zajmuje Ci czas. Ale jeśli i tak mam pod opieką swoje dziecko, to koleżanka do kompletu powoduje jedynie, że mam więcej czasu dla siebie. Nie ma: pograj ze mną, nudzi mi się, poczytaj, nie mam się z kim bawić na placu zabaw, pograj ze mną w berka, albo w chowanego itp... Dzieciaki się sobą zajmują, ja mam święty spokój. A roboty, na zasadzie: zaprowadzić na plac zabaw, dać obiad, dać pić itp - tyle samo co przy jednym. Warunek: dzieci się lubią i chcą razem spędzać czas.
        • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:29
          Koleżanka była kiedyś u nas, co chwilę wymyślała jakieś nowe aktywności, które nudziły ją po kwadransie, a ja szukałam co chwilę materiałów plastycznych itp. W końcu chyba z pięć razy podłaziła z tekstem, że chciałaby pograć na moim komputerze, a nawet moja córka do niego nie siada, bo to moje narzędzie pracy i mam wgrane różne rzeczy, w tym program CAT za parę tysiaków. Co zresztą wytłumaczyłam prosto już przy pierwszym zapytaniu, że tego komputera używam tylko ja i do pracy.
          Byłam umęczona o wiele bardziej niż z własnym dzieckiem sam na sam, moje dziecko umie się samo bawić, przynajmniej przez jakiś czas.
        • iwoniaw A ja rozumiem Lily - dla mnie obce dziecko w domu 11.06.15, 11:31
          to jednak co innego niż nawet stado własnych ("własne" mogę rozszerzyć na dzieci rodzeństwa, ale na tym koniec). Moje się doskonale same sobą potrafią zajmować, same sobie czytają, bawią się doskonale zarówno razem, jak i każde osobno - a nie muszę im tłumaczyć ani reguł obowiązujących w domu (bo do tych od urodzenia już się przyzwyczaiły), ani tzw. oczywistych oczywistości, ani nie mam w perspektywie, że ktoś będzie miał mi za złe jeszcze, że coś nie tak było, jak on sobie wymyślił, a ja mu dziecko "zepsułam" czy na coś niefajnego naraziłam.

          Znajomej po prostu bym odmówiła zajmowania się dzieckiem przez x dni - chyba że byłaby to moja BLISKA i LUBIANA znajoma, która WPROST i WCZEŚNIEJ przekonująco by mnie POPROSIŁA o taką opiekę. A osoby tego typu jak opisana pani nie obrażają się o coś takiego jak odmowa, bo szybko przestałyby mieć kogokolwiek w otoczeniu, kogo możnaby poprosić o cokolwiek. wink
        • atena12345 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:34
          żartujesz?
          Mogę się opiekować cudzym dzieckiem, jeśli CHCĘ. A nie wtedy, gdy ktoś mi je podrzuca, do tego podstępem. Do moich dzieci przychodzą znajomi, ale również wcześniej muszę zaakceptować tą wizytę, bo zwyczajnie mogę mieć jakieś plany.
          Ja akurat nie mam większych problemów ze spławianiem takich cwaniaków, a bliscy mi znajomi mają na szczęście tyle inteligencji, by jeśli potrzebują jakiejś przysługi, jasno to zwerbalizować.
          Jestem jak najbardziej za pomaganiem sobie wzajemnie, ale nie za wymuszaniem
        • lady-z-gaga Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:43
          Ale jeśli i t
          > ak mam pod opieką swoje dziecko, to koleżanka do kompletu powoduje jedynie, że
          > mam więcej czasu dla siebie. Nie ma: pograj ze mną, nudzi mi się, poczytaj, nie
          > mam się z kim bawić na placu zabaw, pograj ze mną w berka, albo w chowanego it
          > p... Dzieciaki się sobą zajmują, ja mam święty spokój.

          Owszem. Mając jedynaka można i tak do tego podejść.
          Ja swego czasu zabierałam koleżanki mojej corki na działkę na wieś. Nawet na tydzień -dwa, zdarzało się, że dwie naraz.
          Tylko gotowania i zmywania miałam więcej, poza tym byłam szczęśliwa, że mam święty spokoj, a dzieciaki frajdę. ALE to była przysługa, ktorą robiłam przed wszystkim sama sobie i własnemu dziecku.smile Lubiłam te dziewczynki, przychodziły do nas do domu również w ciągu roku szkolnego. Poza tym moja corka nie miała w tamtej okolicy żadnych znajomych dzieci w sąsiedztwie i samotny pobyt ze mną tylko, byłby dla niej i dla mnie nudny.
        • anorektycznazdzira Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:46
          Ja rozumiem, że to zależy od dziecka. Są fajne dzieciaki, z którymi to tak jak napisałaś wygląda, a sa tak upierdliwe, że po godzinie ich goszczenia w domu mam ochotę wywalić za drzwi. Dzieci są różne.
    • ruda.anka2 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:28
      Mam. Kilka razy pomogłam, więc uznali, że mogą chcieć więcejwink Niby bardzo miło i taktownie - ale przekroczyli granicę. Powiedziałam, że się zastanowię. A potem odmówiłam. Teraz spędzamy ze sobą znacznie mniej czasu - państwo się zrobili jakby bardziej zajęcibig_grin No trudno.
    • mejerewa Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:31
      Kiedyś dawno niewidziana koleżanka zadzwoniła, czy może wpaść z synami, bo młodszy jest w wieku mojej młodszej (2 lata), ucieszyłam się na pogaduchy i spotkanie. Godzinę przed umówionym przyjazdem rozmawiałyśmy przez tel. i koleżanka przyznała, że odwiedzi nas tylko młodszy syn i chętnie się pobawi z moją córką, a ona ze starszym ma w tym czasie zaplanowaną wizytę lekarską w okolicy. Wtedy zrozumiałam o jakie spotkanie chodzi, czyli pogadamy 5 minut, ja popilnuję jej dziecka, a ona załatwi wizytę. Zaprotestowałam, że nie znam jej dziecka, ono nie zna mnie. Nie zgodziłam się, miałam poczucie winy, ale byłam jednocześnie zła, bo inaczej się takie sprawy załatwia. Szczerze mówi, że ma wizytę obok nas, że nie może zabrać małego i czy na ten czas się zajmę, bo można się było spotkać godzinę wcześniej, poznać dzieci, mogłam wziąć córkę i wszyscy iść pod gabinet i tam pospacerować z jej synem tylko na czas wizyty itp. A tak czułam się nabrana na koleżeńskie spotkanie, bo ludzie nie umieją wprost poprosić o pomoc, mimo że wtedy nawet trudniej odmówić, niż jak jest się naciąganym.

      Mnie rodzice uczyli, że jak chcę kogoś o coś poprosić, czy zaprosić, to nie należy pytać "co robisz w piątek o 17? (nic - to przyjdę do ciebie - a to przypomniało mi się, że mnie nie będzie), tylko zapytać "czy mogę przyjść w piątek?" tak żeby druga strona mogła odpowiedzieć tak lub nie.
      • paul_ina Re: Wykorzystujący znajomi ;) 15.06.15, 09:58
        O właśnie. Zupełnie inaczej człowiek przyjmuje szczerość - a inaczej reaguje na cwaniactwo.
    • mikams75 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 11:46
      ooo mialam taka w okolicy u ukrocilam kontakty. Wyjatkowo nie lubie takiego wrabiania. Nie mam nic przeciwko mowieniu wprost - pracuje, nie moge wziac wolnego, nie mam co zrobic z dzieckiem. Wowczas chetnie pomoge.
      Ale takie durne podchody i cwaniactwo sa bez sensu.

      Swego czasu "musialam" odprowadzac po zajeciach dodatkowych jedna dziewczynke, bo po zmianie czasu okazalo sie, ze zajecia koncza sie nagle w nocy i instruktorka szukala komu najbardziej po drodze. Przejscie przez ulice nieoswietlone, tiry jezdza, dziecko sie boi ciemnosci. Ok, zgodzilam sie, bo myslalam, ze to wyjatkowa sytuacja i nie zczaili ze po zmianie czasu zajecia sie beda konczyc po ciemku. W bialy dzien dziewczynka chodzila sama. Ale sytuacja utrzymala sie przez cala zime! A matka nie raczyla nawet ze mna o tym porozmawiac. Gorzej, jak kiedys spotkalam na ulicy te dziwczynke z matka, to dziewczynka do mnie machala usmiechnieta, pokazywala wlasnej matce i cos jej mowila a mamuska ostentacyjnie odwrocila glowe!
    • heca7 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:14
      Teraz jest ładna pogoda. Po prostu zacznijcie z córką jeździć rowerami do szkoły muzycznej. No chyba , że wozicie kontrabas wink
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:19
        Niestety odpada.
        Do muzycznej jedziemy od razu z podstawówki, kawał drogi, głównymi ulicami.
        Z muzycznej za to możemy iść do domu przez przepiękną dzielnicę domków i zieleni, ostatnio tak szłyśmy, ok. godzinki. I ostatnio właśnie powiedziałam, że wolę pieszo, bo ładna pogoda wink.
        • heca7 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:50
          Czyli wygląda to tak, że Ty przychodzisz po córkę pod szkołę podstawową i jedziecie lub idziecie do szkoły muzycznej? A potem do domu. To weź córce z domu hulajnogę. W autobusie się zmieścicie z nią a w drodze powrotnej sobie przez to osiedle dziecko przejedzie smile A jednocześnie powiedz babce po prostu- dziękuję ale póki jest taka piękna pogoda będziemy chodzić pieszo. Na łzawe spojrzenie odpowiedz- no naprawdę dziękujemy ale uwielbiamy spacery.
          Tylko nie mów- może innym razem! Bo się tego uczepi i dalej będzie naciskać.

          Rozumiem Cię- ja też wcale nie odpoczywam kiedy do dzieci przychodzą znajomi.
          --
          Dzieciaki 2002
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
          • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 15:49
            Chyba tak zrobię, oj córka się ucieszy z tej przywiezionej hulajnogi, ja może mniej, jak będę się z nią po tramwajach rozbijać (do szkoły jeździmy) wink.
            Ale wtedy miałybyśmy bardzo przyjemny powrót z muzycznej, niezależnie od tego, czy chcą nas podwozić, czy nie wink.
            • mikams75 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 08:56
              koniecznie tak zrob!
              Ja mialam tez kiedys taka co chciala podwozic nas z basenu i jeszcze nas z domu odbierac, ale akurat te kobitke lubie i nie kombinowala z tym jak ja sie jej odwdziecze. Ale corka miala etap niewychodzenia z domu, no po prostu sie jej nie chcialo nigdzie tylka ruszyc, isc na spacer, pobiegac, pobawic sie na zewnatrz i akurat spacer na basen i z powrotem czy przejazdzka rowerem byla swietna okazjazeby sie przewietrzyc zamiast wozenia tylka samochodem.
              Pare razy skorzystalam z podwozki - glownie ze wzgledu na szczescliwe dzieci, ze sa pare minut razem dluzej, ale w koncu powiedzialam dlaczego wolalabym jednak nie korzystac z podwozek. Bez kombinowania powiedzialam prawde. W rezultacie - tamta zaczela tez czesciej na piechote przychodzic big_grin
          • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 09:11
            heca7 napisała:

            ale póki jest taka piękna pogoda będziemy chodzić pieszo. Na łzawe spojrzenie odpowiedz- no naprawdę dziękujemy ale uwielbiamy spacery.

            A gdy pogoda bedzie niezbyt piekna i zachecajaca do specerow to wtedy skorzystamy z podwozki? To tez jest napisane w zalozycielskim poscie autorki.
            Wtedy kiedy mi pasuje to skorzystam z przyslugi, w zamian pudelko czekoladek...uncertain
            • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 11:38
              Nie, kiedy było -10, jakoś pani ni widziała potrzeby, żeby kogokolwiek podwozić, wracając idealnie w tę samą stronę. Ale uwierz, ani teraz, ani wtedy nie potrzebowałam tego, jej córka te 3 razy na calutki rok wręcz uwiesiła się na mojej. Trudno tłumaczyć dzieciakowi wprost, czemu się odmawia, żeby nie padało pytanie "dlaczego nie".
    • anika772 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:30
      Raczej nie mam znajomych, których postrzegam jako "wykorzystujących".
      W tym konkretnym opisanym przypadku przede wszystkim zapytałabym córkę, czy ma ochotę na te kilka dni w towarzystwie koleżanki. Jeśli tak- to dla mnie żaden problem zająć się dzieckiem, nawet lepiej, bo dziewczyny zajmą się zabawą. Jeśli córka oprotestuje- no to nie, niestety. Pod jakimkolwiek pretekstem.
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:45
        Akurat dla mnie jest to problem.
        I dziewczynka bardzo absorbująca w porównaniu do mojego dziecka, mimo że ma już 8,5 roku.
        Ale najbardziej to mnie te podchody wkurzyły wink.
        • anika772 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:47
          No to odmawiaj śmiało, nie masz żadnego obowiązku.
        • nenia1 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 10:07
          lily-evans01 napisała:

          > Ale najbardziej to mnie te podchody wkurzyły wink.

          Tylko pamiętaj, że to jest twoja ocena, a bywa że oceny więcej mówią o oceniającym niż o ocenianym. Może kobieta manipuluje, a może ma filozofię życiową, że lepiej się żyje w otoczeniu gdzie ludzie z życzliwości sobie pomagają. Dziś ja tobie, jutro ty mi i tak dalej. Nie dlatego, że to wyrachowane, ale dlatego że w razie potrzeby masz na kogo liczyć i masz po prostu zwykłe, życzliwe ludzkie oparcie.
          Z jakiegoś powodu przypisujesz jej niefajne intencje, czujesz się w przebiegły sposób manipulowana, a tak wcale być nie musi. Oczywiście, jeśli nie masz ochoty zajmować się jej dzieckiem to się nie zajmuj, nie wiem tylko dlaczego od razu ludzie tak źle oceniają innych, tylko się nakręcasz i być może życzliwa uwaga urasta do rangi problemu - nie mogę być nikomu za nic wdzięczna, bo mnie wykorzysta . Tak faktycznie nie wiesz co nią kieruje, ale źle oceniasz.
    • run_away83 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 12:59
      Powiedz wprost, ze bardzo dziękujesz za propozycje odwożenia ze szkoły, ale czujesz, że byłoby nie w porządku korzystać, ponieważ, bo jesteś tak zajęta że nie będziesz mogła w żaden sposób się zrewanżować. (tudzież: masz plany na wakacje/stan zdrowia ci nie pozwoli/zobowiązania rodzinne staną na przeszkodzie/czy jakikolwiek inny prawdziwy lub przynajmniej wiarygodny powód).
    • gaskama Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 13:51
      U mnie w takiej działalności przodowała moja teściowa i mój osobisty ojciec. Ileż ja to się naharowałam przy darmowych trudnych tłumaczeniach dla teściowej (bo jej synowa tez problemu za darmo to drobne 30-stronnicowe techniczne tłumaczonko trzaśnie od ręki). Ile to robót za darmo mój mąż wykonywał dla mojego ojca (świetnia fucha, dobrze ci zapłacą! niestety po robocie okazywało się, że znajomy ojca nie miał kasy i nie płacił).
      Natomiast w opisanej przez ciebie sytuacji też się znalazłam. Tyle że ja mam jedynaka i rodzice jego kumpla wmanewrowywali mnie w opiekę nad ich synem. Były akcje, w stylu czy Zdziś może do was wpaść do 18.00? Ja: ok, ale tylko do 18.00 bo potem coś mamy zaplanowane. No i od 18.00 znajomi do 22.00 nie odbierali telefonów ode mnie. NIESTETY mój syn uwielbiał kolegę i chłopcy się świetnie bawili razem. Dawałam robić z siebie idiotkę. Kilka lat. Ale tylko dla syna. Jak chłopcy przestali się tak bardzo przyjaźnić (kolega jest 2 lata starszy i syn przestał jako mniej więcej 11 latek być dla niego interesujący), to odetchnęłam po części z ulgą.
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 15:54
        Też mam jedynaczkę - ale zajmuję się córką sama, jestem sama, prawie codziennie jedziemy do 2 szkół i już z wielką tęsknotą czekam na wakacje. Tak samo nie ściągam sobie na łeb gości w weekendy, bo muszę i mam prawo odpocząć po całym tygodniu jeżdżenia do 2 szkół, i godzenia tego z wykonywanym zawodem (też jestem tłumaczką, siedzę po nocach). Spotkać się w parku, na lody, na rolki, do kina, na max 2-3 godziny, czemu nie. Robić za nianię nie mam siły.
    • black.sally Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 14:05
      wykorzystujących może nie...Ale mam znajomą, której bardzo szłam na rękę.W poprzednim roku szkolnym np zaprowadzałam jej i odbierałam jej syna razem z moim.Bo ona miała na stanie 2 latka.Ok... ja z moim 2 latkiem , roczniakiem itp latałam wszędzie.Ale ona nie...Bo mały jej chory, ma gorączkę, ma niestrawność, ma coś tam, coś tam...I tak jej ułatwiałam.Często zimą brałam jej starszego na dwór, czy do mnie, bo ten młodszy dawał jej w kość. Zabierałam go jak z moimi szłam do kina.Z dobrego serca.A teraz zabieram jej dzieciaka na treningi bo przecież i tak jadę swojego zawieźć.Co prawda jej facet ich odbiera, ale często , gęsto nie zdarzy wrócić z pracy i ona zamiast się tłuc taksówkami( w sumie ma tez autobus) ale ok... to wtedy ja czekam te 1,5 h zanim się trening nie skończy i odwożę go do domu.Zdarza się też,że jej facet wraca wczesniej z pracy i na tę 17tą mógłby chłopaków zawieżć.. to nie.No i w tym roku często fajnie byłoby żeby ona odebrała mi młodego,ze szkoły, on w domu by posiedział, ja nie musiałabym lecieć na łeb na szyję do szkoły. Nie zawsze, i nie co dzień.Ale chociaż 2 dni w tyg, kiedy jest ten trening.Czasem jest tak,że młody przebiera się w strój w aucie , jak stoimy w korku.I dopiero sobie uświadomiłam to teraz,że jak tak, to ja do wszystkich z sercem na dłoni, a potem mam...
      • aqua48 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 15:12
        Nie mam problemu - normalnie odpowiadam - wiesz, nie ma takiej możliwości. Na pytanie dlaczego ucinam krótko - bo mam inne plany, cześć.
      • jowita771 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 15:15
        Mnie tak chciała wmanewrować mama dziewczynki z klasy córki. Kiedyś była chora i wtedy podchodziłam pod klatkę i zabierałam tez jej córkę. Potem wyzdrowiała, ale chyba jej się spodobało, bo to ogólnie leniwa baba. Powiedziałam raz i drugi, że nie da rady i z tym dała spokój. Ale ona jest dość namolna i jak się dowiedziała, że się przeprowadzamy za jakiś czas, to zaczęła zagadywać, że chętnie zobaczy, jak mieszkamy. Powiedziałam, że możemy się umówić na jakąś kawę. Przy następnej rozmowie znowu o tym wspomniała i powiedziała, że chętnie przyjedzie na trzy dni czy tydzień. Powiedziałam, że z noclegiem na razie nie da rady, bo jak się wprowadzimy, to będziemy mieć wykończoną tylko część. A potem się sprawa rozmyje, nie będę mieć z babą kontaktu.
    • princess_yo_yo Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 15:12
      bardzo prosto. bezczelnie korzystasz z przyslugi ktora ci kolezanka oferuje 'w dobrej wierze' a nastepnie kiedy upomina sie o rewanz mowisz NIE
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 15:55
        big_grin big_grin big_grin
        • anorektycznazdzira Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:52
          Ty się nie śmiej, Ty tak zrób!!!!
        • ginger.ale Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 09:10
          dlaczego się śmiejesz?
          jak tak zrobisz, przestanie na siłę wymyślać Ci przysługi licząc na nieadekwatny rewanż
    • ginger.ale Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 16:20
      do mojego M. zadzwonił kiedyś luźny znajomy ze studiów, nie widziany od czasu ich zakończenia (mówimy o latach) z tekstem: słyszałem, że Ty masz 2 mieszkania w Wawie, to byś mi zameldował dziecko i starą, bo ja mieszkam w Piasecznie, a chcemy zapisać dziecko do placówki w Twoim rejonie , potrzebuje meldunku w Warszawie
      :]

      mój mąż tej babki i dziecka na oczy nigdy nie widział, ja nawet tego kolegi "ze słyszenia" nie znałam
      nie muszę dodawać, że więcej się już nie odezwał, ale odmową był podobno zdziwiony big_grin
      • verdana Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 19:09
        Kiedyś moja daleka znajoma, gdy dowiedziała sie, że jadę z synem do Paryża (nagroda za zdanie do liceum), otwartym tekstem powiedziała, żebym zabrała też jej córkę, bo ona chciałaby zwiedzić Paryż. Wykręcałam sie bardzo długo, wreszcie powiedziałam zdecydowanie nie. Kontakty utrzymujemy nadal, ale bardzo uwazam, co przy niej mówię.
        • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 09:23
          Rozumiem, że to zwiedzanie Paryża miło być oczywiście na Twój koszt? wink
    • agaja5b Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 19:54
      Nie mam takich znajomych, bo mimo dobrego serduszka mam dość dobrze rozwiniętą asertywnośc, mój małżonek osobisty nawet twierdzi ze za bardzo i że aspołeczna jestem, bo parę razy ukróciłam takie zapędy ze strony niektórych. On dałby sie podejśc jak dziecko, jeszcze by się czuł zobowiazany i w nieskończonośc by sie odwdzięczał, niesty często moim kosztem. Ja mam zdrowe poczucie co do ewentualnych zobowiązań ia poza tym nie cierpię narzucania się i najchętniej liczę na siebie
      • azja-od-kuchni Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:18
        Oj parę razy dałam się wrobić zwłaszcza jak dzieciak był młodszy... W Azji to generalnie był cyrk, bo dla Filipińczyków zegar nie stnieje ... mówią, że przyjda na 11 przychodzą na 8 i o 20 nie planują wyjść...Raz jedną panią która nie planowała odebrać dzieci o 21.30 ( chociaż wpadły na godzinę po szkole) postraszyłam policją . Amerykanów pod tym względem uwielbiam....godzina to rzecz święta, zasady ustalone pasują obu stronom i nikt nie problemu by powiedzieć , że akurat to czy tamto mu nie pasuje. Ba nikt się nie obrazi kiedy powiem, że mam czas dla ich dziecka do 15.15 i nie mam dla niego obiadu , bo planujemy wspólne wyjśćie o 16.
    • baltycki Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:30
      > Już raz mnie tak załatwiła - "zaprosiła" na zasadzie, że pojedziemy na 1 dzień
      > nad morze, chciałam zwrócić za paliwo - nie..
      Prezenty zobowiazuja.
      Wlasnie dlatego sprezentowala Tobie i dziecku wyjazd (ktory ja nic nie kosztowal), zeby Cie zobowiazac, zebys miala u niej "dlug wdziecznosci".
    • anorektycznazdzira Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:33
      Najlepszy sposób: mimo wszelkiej maści "przysług" wmuszonych Ci wcześniej, kiedy przyjdzie z prośbą o pilnowanie dziecka po prostu z rozbrajającym uśmiechem odpowiedz: oj widzisz akurat nie mogę bo... (wymyśl COKOLWIEK). I uprzyj się przy tym, bo na pewno będzie perswadować. Miło i z uśmiechem, jak słodka idiotka i jakbyś kompletnie nie czuła podtekstu. Raz powinno ją skutecznie zniechęcić. Najprawdopodobniej magicznie przestanie jej pasować a dziecku zależeć na podwożeniu Twojej córki. Jeśli zaś nie przestanie, to może na prawdę Was lubią tylko kobita nie ma za grosz wyczucia o co kogo może poprosić.
    • baltycki Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:35
      Moja eks..
      20 lat po rozwodzie, a w zeszlym tygodniu zadzwonila z pytaniem "zawieziesz mnie do Polski?".
      Przez te 20 porozwodowych lat mnie wykorzystywala, nie odmawialem, bo przeciez to matka moich corek.
      Dosc!
      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 09:26
        No skoro nie odmawiałeś, to teraz się nie dziw...
        Moja mama miała podobny sposób myślenia. Bo czym innym jest oczekiwanie od ojca wspólnych dzieci, że będzie organizacyjnie uczestniczył w ich życiu, a czym innym jest oczekiwanie pomocy dla siebie, przywożenia mebli, jeżdżenia do lekarzy itp.
        Mój ojciec więcej robił dla mojej matki niż dla mnie, momentami to było przykre - bo matka zawsze mi mówiła, że mam SAMA mówić ojcu, co od niego potrzebuję. No i mnie potrafił po chamsku olać, ją nie.
        Jak skończyłam szkoły i przestał cokolwiek łożyć na moje utrzymanie, matka coś tam znowu chciała - odmówił i wyjaśnił swoje stanowisko, że teraz to właściwie już nic ich nie łączy, więc jej on pomagać nie będzie.
    • mikams75 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 21:44
      aaa przypomniala mi sie sytuacja -szczyt bezczelnosci, na szczescie mnie nie dotyczylo, tylko sie nasluchalam wink
      Jedna mamuska podrzucala drugiej notorcznie dziecko, starsze niz dwoje tamtej. Mamuska starszej znalazla sobie jakas prace dorywcza, wiec podrzucanie bylo jeszcze regularniejsze az ta przymusowa opiekunka powiedziala, ze opieka nad dzieckiem w godzinach pracy kosztuje. I co sie dowiedziala?
      Ze bezczelna smie o kasie mowic, jak starsza dziewczynka zabawia jej mlodsze dzieci i to tej starszej nalezaloby doplacac za nianczenie mlodszych w domu mlodszych big_grin
      Mnie szczeka opadla jak to uslyszalam big_grin
    • mama.gucia Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 22:11
      Skuteczna komunikacja bez domniemywan I palenia mostow. Poza tym za podwozke dziecka mozesz kupic cos slodkiego, kawe cokolwiek tak jak zrewanzowalas sie za wyjazd. Gdy przyjmujesz pomoc tak jak w regule wzajemnosci Cialdiniego, chcesz sie zrewanzowac. Druga strona ma swiadomosc, ze ma u ciebie "dlug". Wypada zapytac czego oczekuje pani wzamian za pomoc?. Domniemania moga sprawic, ze bedziesz na sile separowac dzieci a na koniec jeszcze wzbudzisz zlosc, ze zle odczytalas komunikat, niewdzieczna jestes bo kiedys to ona tobie pomogla itd. Unikaj niejasnosci. Kawe na lawe mozna wylozyc w przystepny sposob. Mam taka zasade I na swoj sposob radze sobie osobami probujacymi wywrzec na mnie wplyw.
      • baltycki Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 22:21
        > za podwozke dziecka mozesz kupic cos slodkiego,
        Moze, co nie znaczy, ze darczynca uzna "cos slodkiego" za rekompensate.
        • mikams75 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 23:07
          ale moze obdarowana slodyczami nie toleruje nadmiaru slodyczy u swojego dziecka i zacznie unikac podwozek big_grin
          • mama.gucia Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 23:24
            Slodycze moga byc dla mamusi z wisnia w likierze, ciasto czy muffinki moge zrobicwink. Moze byc co innego i dla mnie nie ma znaczenia czy trafie w gust. Byle padla forma dziekujemy za podwozke nie lubie czuc sie dluzna a nie jestem w stanie odwdzieczyc sie w inny sposobsmile

            Czy to moja wina, ze nie o slodkosci pani chodzilo?wink.
            • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 09:34
              No właśnie kiedyś tam jej dałam bardzo dobre słodycze dla córki - oddała z tekstem, że X jest uczulona na czekoladę i nie będzie jeść, a niestety nie jest to prawda, bo je batoniki na zajęciach.
              Najwyraźniej kobitka wyszkoliła się w egzekwowaniu od ludzi takiego rodzaju wdzięczności, jaki jej odpowiada.
              • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 22:58
                lily-evans01 napisała:

                > Najwyraźniej kobitka wyszkoliła się w egzekwowaniu od ludzi takiego rodzaju wdz
                > ięczności, jaki jej odpowiada.

                W niczym sie nie wyszkolila, to tak dziala. Nie korzystaj z uczynnosci innych nie bedziesz musiala sie odwdzieczac.
                Niestety ale przytafila mi sie taka kolezanka, szczesliwie tylko jedna. Poprosila mnie o przysluge, ja sie zgodzilam. Ta przysluga miala byc na czas okreslony. Ok, nie byl to problem ale kiedy to ona miala sie wlaczyc w to co ja robilam to okazalo sie ze to jej nie na reke. Ja nawet nie chcialam zeby sie odwdzieczala tylko aby sie wlaczyla i dzielila ten obowiazek ze mna i to nawet nie 50/50. Zreszta przypomnialam jej o tym po tym gdy zamiast sie wlaczyc gdy juz mogla ona wykorzystywala nawet bardziej. No coz, jej sie to nie spodobalo. Mi tez nie. Ucielam to.
            • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 12.06.15, 22:48
              mama.gucia napisała:

              > Slodycze moga byc dla mamusi z wisnia w likierze, cias. czy muffinki moge zrob
              > icwink. Moze byc co innego i dla mnie nie ma znaczenia czy trafie w gust. Byle p
              > adla forma dziekujemy za podwozke nie lubie czuc sie dluzna a nie jestem w stan
              > ie odwdzieczyc sie w inny sposobsmile
              >
              > Czy to moja wina, ze nie o slodkosci pani chodzilo?wink.

              Owszem, twoja. Jesli korzysta sie z przyslug nalezy sie odwdzieczyc ale w sposob, ktory satysfakcjonuje druga strone.
              • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 11:14
                Widzisz najma różnicę między PRZYSŁUGĄ a zaproponowanym przez kogoś przejazdem 70 km, żeby "dzieci się razem pobawiły nad morzem"?
                Nie prosiłam o to, jestem w stanie pojechać tę godzinę pociągiem.
                Uważałam, że wystarczająco się rekompensuję: propozycją oddania połowy za paliwo, przyniesionymi ze sobą dobrymi słodyczami i wreszcie obiadem na miejscu, skoro tamte propozycje zostały odrzucone (obiad został zjedzony wink ).
                A kobita już mi w drodze powrotnej wyskakuje, że skoro dziewczynki się ładnie razem bawią, to jutro rano ona swoją przywiezie, bo musi iść do pracy a szkoła zamknięta... BTW, liczba dni wolnych w szkołach między i po wszelkich świętach jest chora, ale ja nie mam na to wpływu.
                Mnie jej przysługi, podwożenia, wspólne wycieczki są do niczego niepotrzebne - to jej córka jojczy, że chciałaby z moją spędzić czas i zawsze wychodzę na wredną babę, która odmawia.
                • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 12:29
                  lily-evans01 napisała:

                  > Mnie jej przysługi, podwożenia, wspólne wycieczki są do niczego niepotrzebne -
                  > to jej córka jojczy, że chciałaby z moją spędzić czas i zawsze wychodzę na wred
                  > ną babę, która odmawia.

                  Skoro nie sa ci potrzebne to w nich nie bierz udzialu i nie pozwol aby twoja corke podwozila do szkoly muzycznej czy gdziekolwiek. Zaznacz tez, jasno powiedz ze ty zadnych przyslug nierobisz i tyle. Po co to obmawianie jej na forum?
                  • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 12:35
                    Bo jestem mało asertywna wink.
                    A forum już niejeden raz dało mi pozytywnego kopa, żeby coś zrobić czy powiedzieć big_grin.
                    • najma78 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 12:42
                      lily-evans01 napisała:

                      > Bo jestem mało asertywna wink.

                      watpie.

                      > A forum już niejeden raz dało mi pozytywnego kopa, żeby coś zrobić czy powiedzi
                      > eć big_grin.

                      Drogie forum jak niekomu nie pomoc? Bardzo pozytywne big_grin jednak skoro ty sie z tym swietnie czujesz to najwazniejsze.

                      • lily-evans01 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 13.06.15, 12:47
                        A dziękuję big_grin big_grin big_grin.
              • jowita771 Re: Wykorzystujący znajomi ;) 15.06.15, 08:54
                > Owszem, twoja. Jesli korzysta sie z przyslug nalezy sie odwdzieczyc ale w sposo
                > b, ktory satysfakcjonuje druga strone.

                Zaraz, zaraz, ale to nie autorce zależy na podwózkach, tylko tamta pani jej wciska, bo chce wyłudzić usługę w zamian. Przecież wyraźnie było napisane, że pani podwożąca twierdzi, że jej córka tak lubi, jak dziewczynki razem jeżdżą, a autorce to raczej nie w smak, bo wolałaby się z córką przejść.
    • feliz_madre Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 22:15
      Nie, nie mam takich znajomych, ale jakby miała to pewnie byłoby mi ciężko, bo ja mało asertywna jestem... wink
    • agus-ka Re: Wykorzystujący znajomi ;) 11.06.15, 23:22
      Ja miałam sytuację w drugą stronę. Miałam taką sąsiadkę, która trzymała u mnie klucze, bo swoje co jakiś czas gubiła i pożyczała ten komplet ode mnie. Kiedyś poprosiła mnie o opiekę nad zwierzątkiem. Dla mnie to nie był problem, nawet moja córka się ucieszyła. Zwierzątko wybiegało się, córka pobawiła się, a ja posprzątałam i posiedziałam na kanapie. Nic wielkiego i wcale nie uważałam tego za problem. Po każdej takiej przysłudze dostawałyśmy od niej prezent. Dla mnie to było krępujące, bo dla nas to była w zasadzie radość niż kłopot. Odmawianie przyjęcia nic nie dawało.
      Moja mama miała też podobną sytuację. Przyszła sąsiadka z prośba o popilnowanie córki, bo opiekunka się spóźniała, a ona nie mogła się spóźnić do pracy. Żaden problem, bo dziecko grzeczne i miłe, sąsiadka też lubiana, a całość trwała ok pół godziny. Mama dostała wypasione kwiaty i było jej głupio, bo wolałaby to zrobić za zwykłe dziękuję a co najwyżej za kawałek domowego ciastka. Teraz mama nauczyła się odmawiać i powiedziała wprost sąsiadom, ze ona chętnie im pomoże, ale nie chce żadnych prezentów za to. Za to bez skrępowania poszła do nich po pomoc jak jej potrzebowała, nie odmówili i też nie chcieli prezentu tylko powiedzieli, że nie będą się głupio czuli jak znów będą potrzebowali przysługi. Mama zadowolona.

      Moim zdaniem więc nie ma co przesadzać w dwie strony, po prostu czasami trzeba pomóc, ale nie wykorzystywać.
      • zona_mi Intencje 11.06.15, 23:35
        Cudownie, gdy są jasne sprawy, pomagasz, bo chcesz, bo to dla Ciebie żaden kłopot.
        Inaczej, gdy pomagasz bądź aranżujesz sytuacje "pomocnicze", by coś uzyskać.

        Myślę, że przyjmować też trzeba umieć - ja właściwie jestem z obozu odwdzięczania się na bieżąco, by nie mieć długów wdzięczności, ale zazwyczaj, jeśli to nie jakaś cykliczna pomoc, dziękuję za kwiaty czy czekoladki, umiem się tym cieszyć.
        • baltycki Re: Intencje 11.06.15, 23:46
          > ja właściwie jestem z obozu odwdzięczania się na bieżąco,
          > by nie mieć długów wdzięczności,
          Najtrudniej splacic "dlugi wdziecznosci", tez wole na biezaco.
        • najma78 Re: Intencje 13.06.15, 09:37
          zona_mi napisała:

          > Cudownie, gdy są jasne sprawy, pomagasz, bo chcesz, bo to dla Ciebie żaden kłopot.
          > Inaczej, gdy pomagasz bądź aranżujesz sytuacje "pomocnicze", by coś uzyskać.

          Nie powinno sie korzystac z cudziej uprzejmosci, przyslugi jesli sie zaklada ze sie nie odwdzieczy. W przypadku autorki watku tak bylo (i jest), ona jasno w wielu postach w tym watku napisala ze nie ma ochoty sie odwdzieczac ani podtrzymywac czy zaciesniac znanomosci. Po co wiec pozowlila aby jej corka byla podwozona na basen, po co pojechala ze znanoma nad morze? Z wyrachowania, bo ona korzysta gdy jej to reke, gdy pogoda nie jest piekna, gdy akurat jest w nastroju na wykazd nad morze ze znajoma bo nie ma lepszego pomyslu itp. Nie chce jednak sie zrewanzowac gdy to znajoma potrzebuje, bo jej to nie pasuje, ona chce robic co innego, ona nie chce miec cudzego dziecka w domu przez pare dni itp. Dla usprawiedliwienia przedatawia osobe z ktorej pomocy korzystala jako narzucajaca sie manipulantke. uncertain
          • ingryd Re: Intencje 13.06.15, 10:16
            Odnioslam identyczne wrazenie,
            Nie wyswiadcze z a d n e j przyslugi bo jeszcze mnie ktos wykorzysta a w ogole mi to nie pasuje, ja nie bede, ja nie mam zamiaru....
            Jedno mnie tylko zastanawia, a mianowicie co sie dzieje gdy osoby tego pokroju, w pewnym momencie potrzebuja pomocy ?
            czy wtedy nie maja oporow zeby o taka zwrocic sie do kogos, poprosc, mimo ze bylby to klopot?
            Wydaje mi sie ze jednak lepiej zyje sie na tym swiecie osobom zyczliwym, nawet jesli zdarzy sie ze moga byc w pewnym momencie "wykorzystane" przez cwaniaczkow.
            Ja pomagam bardzo czesto i robie to z u p e l n i e bezinteresownie, wiedzac ze osoby te nie beda w stanie mi sie odwdzieczyc, ale wierze tez w karme i w to ze gdy mnie pomoc bedzie potrzebna to ktos mi jej udzieli (sprawdza sie juz od 50 lat)
            • lily-evans01 Re: Intencje 13.06.15, 11:18
              W miarę możliwości nie zwracam się do nikogo o pomoc.
              A jakby co, mam rodzinę, dla której też robię różne rzeczy. Ale to moi rodzice, a nie przypadkowi znajomi, z którymi tak zacieśniony kontakt średnio mnie pociąga.
              • najma78 Re: Intencje 13.06.15, 11:22
                lily-evans01 napisała:

                > W miarę możliwości nie zwracam się do nikogo o pomoc.
                > A jakby co, mam rodzinę, dla której też robię różne rzeczy. Ale to moi rodzice,
                > a nie przypadkowi znajomi, z którymi tak zacieśniony kontakt średnio mnie poci
                > ąga.
                >
                Skoro ci to srednio pociaga to powiedz o tym jasno a nie wyjazdzaj na wspolne wycieczki ani nie korzystaj z podwozenia gdy pogoda nie jest piekna. Daj jasne sygnaly zeby bylo wiadomo.
                • lily-evans01 Re: Intencje 13.06.15, 11:43
                  Nigdy nie byłam podwożona, kiedy pogoda była paskudna, nie bój się.
                  I już kilkkrotnie tłumaczyłam, jak było z wycieczką i nieszczęsnymi 3 przejazdami - byłam proszona, zapraszana, były nalegania na moją córkę.
                  Za wycieczkę niestety musiałam się od razu zrewanżować baby sittingiem, za te 3 przejaźdźki nie mam zamiaru akurat w taki sposób.
                  Nie zamierzam więcej się do tej pani w ogóle zbliżać, problem w tym, jak jej delikatnie zakomunikować, że w moim odczuciu narzuca mi się (bo tak jej się uwidziało, bo ona "też bez męża" - tyle, że ja nawet bez chłopa przy boku jestem naprawdę nieźle zajęta).
                  Problem w doborze słów, jak zakomunikować jasno, a nie urazić...
                  • najma78 Re: Intencje 13.06.15, 12:34
                    lily-evans01 napisała:


                    > Problem w doborze słów, jak zakomunikować jasno, a nie urazić...

                    Powiedz to co napisalas na forum, albo daj do przeczytania. Przeciez tak wlasnie o niej myslisz, dlaczego wiec nagle nie chcesz jej urazic? Nie lubisz jej, nie potrzebujesz podwozenia, nie lubisz jej dziecka, twoja corka nie musi sie z jej bawic, nie macie zadnej potrzeby podtrzymywania tej znajomosci. To jest proste.
                    • lily-evans01 Re: Intencje 13.06.15, 12:40
                      Nigdzie nie pisałam, że nie lubię... Po prostu jest mi obojętna, nie potrzebuję przyjaciółki na siłę, nie jestem pierwszoklasistką, która musi z kimś stać w parze wink.
                      A Ty - powiedziałabyś komuś wprost, że jest Ci obojętny i że nie chcesz z nim wchodzić w bliższe relacje?
                      Mnie się wydawało, że skoro co rusz czegoś odmawiam (np. nocowania mojej córki u nich, wyjazdu mojej córki z nimi na jakiś tam festyn poza miasto) - to chyba jest logiczne, że mi to nie pasuje.
                      Wydaje mi się, że między przyjaźnieniem się a nielubieniem, niechęcią itp. jest ileś jeszcze stanów pośrednich - nie muszę kogoś nie lubić, żeby nie chcieć spędzać z nim czasu. Znam mnóstwo ludzi, z którymi sympatycznie się rozmawia, ale nie odczuwam potrzeby rozwijania tych znajomości w innym kierunku - także właśnie w tej szkole muzycznej. Przyjemnie się gawędzi, dzieci ogólnie lubią się w grupie, nie ma scysji - a potem wszyscy rozchodzą się do swoich domów i spraw.
                      • najma78 Re: Intencje 13.06.15, 12:47
                        lily-evans01 napisała:

                        > A Ty - powiedziałabyś komuś wprost, że jest Ci obojętny i że nie chcesz z nim w
                        > chodzić w bliższe relacje?

                        Ja daje jasne sygnaly, nie wchodze w blizsze relacje z osobami z ktorymi mi nie podrodze i jakos nikt sie nie narzuca. Np nie pojechalabym na wspolna wycieczke. Twoje sygnaly widocznie nie byly jasne skoro masz problem.
                        • lily-evans01 Re: Intencje 13.06.15, 12:51
                          Wycieczka była kiedyś tam, w ubiegłym roku szkolnym.
                          Po tym seansie niańczenia starałam się sprowadzić nasze relacje do modelu znajomości, który generalnie preferuję: miło, sympatycznie, ale z dystansem, w miarę możliwości nie wychodzimy z naszymi kontaktami poza szkołę.
                          Nie ja się tu narzucam z pomysłami, z dodatkowymi intencjami ponadto.
                          Więcej interakcji poza tymi 3 przejazdami w tę samą stronę nie było (dałam się podpuścić, przyznaję), a propozycji full wypas co rusz.
          • lily-evans01 Re: Intencje 13.06.15, 11:17
            Jaki basen???
            NAd morze zostałam ZAPROSZONA.
            Zrobiłam wystarczająco dużo, by się odwdzięczyć (propozycja pokrycia połowy paliwa, obiad w Międzyzdrojach - zjedzony wink ).
            Nie sądziłam, że wycieczka ma na celu wmanewrowanie mnie w niańczenie dziecka - gdybym wiedziała to wcześniej, odmówiłabym wyjazdu.
            • najma78 Re: Intencje 13.06.15, 11:32
              lily-evans01 napisała:

              > Jaki basen???

              Do szkoly muzycznej, co za roznica, podowozona byla przez znajoma. Teraz nie korzystasz bo jak sama napisalas pogoda piekna wiec nie ma powodu. Miejmy nadzieje ze nie zaczniesz gdy pogoda juz piekna nie bedzie co stanie sie za 2-3 miesiace i potrwa ze 6 nastepnych.
              Znojoma narzucajaca sie, sila twoje dziecko do auta wciaga, dziecko znajomej absorbujace nie to co twoje, generalnie same negatywy a juz zrobienie przyslugi znajomej zajmujac sie przez jakis czas jej dzieckiem w wakacje to nawet niedopomyslenia. Jestes nieuzyta i tyle. Zejdz z tej znajomej, nie oceniaj negatywnie, bo swiadczy to o tobie i to wcale nie dobrze.
              • lily-evans01 Re: Intencje 13.06.15, 11:44
                Ja z chęcią zejdę, ale co zajęcia, to są jakieś propozycje...
                I nie bój się, jak pogoda była denna, to nikt mnie nie woził.
                Wakacje tuż tuż, to pojawiły się propozycje...
                Gdzie jest powiedziane, że mam wszystkim z klucza pomagać? Pomagam tym, których lubię i z którymi jest mi w życiu dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka