lily-evans01
11.06.15, 10:51
Macie takich? Jak się bronicie przed wlezieniem na głowę, zakładając, że chcecie jednak zachować zasady kultury i nie wywalić wprost wszystkiego, co myślicie? (bo np. będziecie widywać się z tą osobą, razem pracujecie itp. itd.)
Właśnie zorientowałam się, że znajoma mi matka usiłuje mnie najprawdopodobniej wrobić w zajmowanie się jej dzieckiem w wakacje w okresie między koloniami a jej urlopem i wyjazdem do dziadków. Świadczy mi zupełnie zbędną w tej chwili przysługę, kiedy odmawiam, są oczy zbitego psa i tekst, że jej córka tak by chciała, żeby moja jechała z nią ich autem w stronę domu z muzycznej (mieszkamy niedaleko). Ja podwózką samochodem się nie mogę zrewanżować, zresztą przy obecnej pogodzie parę przystanków autobusem to pikuś.
Już raz mnie tak załatwiła - "zaprosiła" na zasadzie, że pojedziemy na 1 dzień nad morze, chciałam zwrócić za paliwo - nie, w końcu zaprosiłam na obiad w Międzyzdrojach, bo mi głupio było, że nic nie chce ode mnie. Chciała już w drodze powrotnej, jako że "dzieci tak dobrze się razem bawią" wpakowała mi na cały dzień swoją córkę, bo następny dzień był wolny od zajęć dydaktycznych, a ona w pracy.
Nie chcę wywalać wprost: nic od ciebie nie potrzebuję, bo nie mam ochoty niańczyć twojego dziecka. Widzimy się 2 razy w tygodniu, po 3 przejazdach zaczęłam odmawiać, bo idziemy tu i tam, ale to w sumie męczy...
Nie lubię cwaniaków pod pozorem dobroci.
Problem z du... wzięty, ale chciałam się wygadać, dzisiaj nawet pierdoły mnie irytują.