Tak mnie naszło na podsumowania przy okazji kolejnego wątków o 6-latkach

.
I niewiary jednej forumki, że w klasie II u mojego dziecka dzieciaki czytały "Dzieci z Bullerbyn" i "O czym szumią wierzby".
Humanistycznie chyba faktycznie są zaawansowane, ostatnio odkryłam, że piszą coś typu mini wypracowania ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, z ortografią też jakby coraz lepiej u mojego dziecka.
Tylko no właśnie... ta matematyka.
Ćwiczenia bardzo, bardzo prościutkie, zwłaszcza w porównaniu do kart ćwiczeń humanistyczno-przyrodniczych. Prawie zero pracy w zeszytach. Młoda zapisuje już drugi zeszyt w linie (kończy), z matmy na zrobione kilka stron w zeszycie.
Z uwagi na zmianę szkoły w ciągu roku i fakt, że w ogóle to już III placówka - nie mogę powiedzieć, że tylko ta nauczycielka tak po macoszemu tę matematykę traktuje. Zastanawiam się, czy sam wybór podręcznika nie narzucił pewnych zagadnień, to raz. A dwa - na ile ta matematyka w ogóle jest ważna w podstawie programowej.
A jak jest u Was?