Dodaj do ulubionych

Sytuacja u terapeuty

16.06.15, 12:20
Chodzę na terapię od lutego.
Dziś pani terapeutka poruszyła sprawę wakacji.
Poraz kolejny powiedziałam ze wyjeżdżam na 2 miesiące z dziećmi.
No i tu problem bo pani terapeutka zażądała tzw.oplaty rezerwacyjnej za nieodbyte sesje.
Jestem lekko zdegustowana,bo zgadzam sie z opłatą jeżeli ktoś nie przychodzi w danym dniu na umówioną sesje i wcześniej o tym nie informuje.
Ale ja nigdy nie umawiałam ze terapia będzie trwała dłużej niż do czerwca.
Pani terapeutka rozpoczynając terapie tez mnie o tym nie poinformowała ze kontynuacja terapia po wakacjach wymaga zapłaty za miesiące wakacyjne nawet gdy sesje sie nie odbywają.
Obserwuj wątek
    • koralik12 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 12:23
      Nie wiem jakie sa standarty ale też by mnie to zniesmaczyło
      • joann_80 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:06
        ja nawet nie wiem co to są "standarty" surprised
        • koralik12 Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 16:31
          standarty to standardy napisane w pośpiechu z błędem smile
    • wuika Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 12:39
      Jeśli takie są warunki, powinny być wspomniane na początku współpracy.
    • aguar Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 13:21
      Ale mnie wku... Ci terapeuci...Oni nawet nie są lekarzami, często też nawet nie są po psychologii tylko po jakichś bylejakich studiach i po kursach. Naprawdę dużo kasują za wizytę. I do tego im się w du.. poprzewracało z tymi umowami i tym wyciąganiem kasy za nieodbytą wizytę. To bardzo zniechęca do terapii, kiedy sobie uświadomisz, że ta osoba wcale nie chce Ci pomóc tylko chce jak najwięcej zarobić Twoim kosztem. Sama zrezygnowałam z terapii m.in. dlatego, że terapeutka bardzo cisnęła mnie, abym przychodziła zawsze raz w tygodniu tego samego dnia na tą samą godzinę. A znała wtedy już moją sytuację - że mąż ma pracę zmianową, a ja jestem niepełnosprawna i musi mnie ktoś przywieźć, i potrzebuję opieki do dziecka, a z pomocy rodziców nie chcę korzystać, bo to właśnie z nimi mam problem.
      • mozambique Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 13:30
        racja - specjlaisici z nich tak samo jak florysci a cenią sie jak neurochirurdzy
        , bo paromiesieczycm kursach mozna sobyc sajkoreapełtą smile

        tylko bojkot i odpowiedani antyreklama w srodowisku
      • yennefer.00 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:28
        Zamieszanie wokol zawodu psychoterapeuty i to, ze prawie kazdy moze sie nim nazwac wynika z tego, ze ciagle nie weszla w zycie ustawa to regulujaca, to po pierwsze. Po drugie, certyfikowany terapeuta nie jest po zadnyn kilkumiesiecznym kursie. Najpierw oczywiscie konczy studia- to juz zalezy od podejscia, ale np. w poznawczo- behawioralnym musi byc psychologiem lub lekarzem. Pozniej jest 4-letnia szkola psychoterapii, konczaca sie egzaminem na certyfikat. Poza tym trzeba ciagle sie doszkalac. Odbywa sie tez staze, bezplatne lub takie, za ktore placi stazysta. Praca terapeuty nie jest tak latwa, jak sie niektorym wydaje. Pomojajac obciazenie psychiczne, wymaga duzej inteligencji, laczenia faktow, zadawania trafnych pytan, duzego skupienia uwagi na tym, co.mowi pacjent przy jednoczesnym budowaniu hipotez itd. W ciagu sesji to jest ogromna praca umyslowa. Nie widze powodu, aby to wyceniac na 20 zl/ godz. Jakos nikogo nie dziwi, ze np. dobra fryzjerka bierze 150 zl za farbowanie, ale psychoterapeuta powinien pracowac za pol darmo? Dlatego, ze nie jest lekarzem (pomijajac, ze.niektorzy sa? To bardzo ciekawe. Psychoterapia to dzialka zwiazana z medycyna, ale tez odrebna, uzupelniajaca sie z nia, skad wiec to nawiazanie do lekarzy? Jesli sie jest nauczycielem, ksiegowym, czy gornikiem, nie mozna dobrze zarabiac, bo sie nie jest lekarzem? Nie rozumiem deprecjonowania czyjejs pracy, co czesti ma tu miejsce, chocby w odniesieniu do nayczycieli. Najwiecej chyba maja.do powiedzenia ci, ktorzy nie maja o czyms pojecia. a zajmuja sie glownie siedzeniem na forum. Nie.zmienia to oczywiscie faktu, ze sa i kiepscy czy nieuczciwi terapeuci, ale.to tez szerszy temat, bo czasami w gre wchodzi zwyczajne niedopasowanie. Co do tematu- takie kwestie powinny zostac ustalone na poczatku i zapisane w kontrakcie, jesli tak sie nie stalo, to wina terapeuty.
        • mozambique Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:30
          nie znam zadneego lekarza, hydraulika ani fryzjerki która zyczy sobie zapłaty za NIEWYKONANĄ pracę , i to z góry

          ty znasz ?
          • yennefer.00 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:35
            Ale ja nie pisalam o przypadku opisanym przez zalozycielke watku, odnioslam sie do zarzutu o tym, ze terapeuci ogolnie za duzo sobie licza.
            • mozambique Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:38
              ale watek jest nie o ceniku psychoterapii ale zwyklym wyłudzaniu pieniędzy
              • yennefer.00 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:47
                Odpowiedzialam na zarzuty aguar, ktore m.in. tego dotyczyly.
              • audrey2 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:03
                Bo wlasnie to nie jest usluga taka jak zainstalowanie rur. I przeciez o to chodzi, prawda, zeby to bylo cos wiecej, zaangazowanie, inwestycja strony terapeuty, ale tez zazngazowanie ze strony pacjenta. To o czy, piszecie, to traktowanie drugiego czlowieka jak przedmiotu. Albo tez misjonarza. Ale pacjent ma prawo sie nie zgodzic, ma prawo byc bojkot, dlaczego nie. Co ciekawe, pacjenci wcale ta, czesto nie odwoluja sesji. Jesli sie zobowiaza, to chodza i korzystaja, pracuja.
                • mozambique Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 12:26
                  o prosze - jakaz to INWESTYCJA i jakie ZAANGAŻOWANIE ze strony terapeuty wchodzi w gre ???

                  bardzo chetenei zosatne oświecona w tym temacie
                  • audrey2 Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 13:10
                    Mam wrazenie mozambique, ze nie chcesz tego zrozumiec. I ok. Ciekawe, ze tak Cie tak dyskusja pobudzila.
    • mozambique Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 13:31
      panią terpeutke bez zalu porzuc
      [po wakacjach i tak bedziesz mogla przebierac w nich jak w sliwkach
    • kocianna Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 13:59
      Czas trwania terapii i warunki takiej przerwy powinny być omówione na samym początku. Jeśli ogólnie jesteś zadowolona - negocjuj, jeśli nie - uprzedź, że zakończysz spotkania (bo na zakończenie potrzeba kilku sesji). Możesz sobie poszukać nowej terapeutki po wakacjach.
    • a.va Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:00
      Najwyżej poszukasz nowej. Swoją drogą pani się ceni - nie znam ani jednego terapeuty, który by liczył za sesje, które zostały z góry odwołane.
    • kota_marcowa Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:08
      Pani chyba sama wymaga terapi big_grin
      • audrey2 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:25
        to jest tzw kontrakt terapeutyczny, zwykle proponowany przez terapeutów pracujących analitycznie czy psychodynamicznie, taki właśnie proponuje. Robi się to zanim obie strony podejmą decyzję, ze zaczyna się terapia. Częścią kontraktu jest właśnie opłata za sesje, które na skutek decyzji pacjenta się nie odbędą, nawet jeśli jest to zapowiedziane dużo wcześniej. Pacjent/klient ma prawo odmówić i nie podejmować takiej terapii.Trudno mi uwierzyć, że terapeutka nie powiedziała o tym na początku pracy. Konieczność płacenia za sesje nieodbyte moze być dla pacjenta nieprzyjemna, bo konfrotnuje go z róznymi rzeczami, np własną zależności od terapeuty, z tym, ze podejmuje jakieś decyzje, które mają swoje konsekwencje itd. A z bardziej przyziemnych powodów- terapeuta też człowiek, płatnik zusu choćby. Zus nie poczeka na swoją opłatę. Terapeuta opłaca gabinet, niezależnie od tego, czy pacjent przychodzi czy nie. "Rezerwacja" to moze niekoniecznie fajne słowo, ale oznacza tyle, ze pacjenta jedzie na wakacje-jego święte prawo - a terapeuta nie przyjmuje w tym czasie kogoś innego. Pacjenci leczący się ramach nfz tez nie przychodzą i uważają, ze ktoś zapłaci. No nie zapłaci. NFZ też nie zapłaci, jeśli pacjenta nie ma, choć terapeuta przyszedł do gabinetu i jest gotowy do pracy. Jasne, mona poszukać innego terapeuty i upewnić się, jakie są warunki pracy. Ale można się zastanowić, dlaczego taką złosć wywołuje to, ze terapeuta dba o siebie i o pacjenta. Co się wydarzyło w tej konkretnej terapii i czy warto ją przerywać, bo mogła się juz jakaś relacja zawiazać. Płacimy za przedszkole, choć dziecko nie idzie, płacimy za kurs angielskiego, nawet jeśli nie chodzimy.
        • audrey2 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:26
          sądzę też, ze pani własną terapię przeszła, jeśli pracuje uczucie i ma rzetelne, uznawane przez PTP szkolenie, znacznie dłuższe i wnikliwsze niż kilka miesięcy
        • kota_marcowa Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:31
          No ale autorka napisała, że nikt nic z nią wcześniej nie ustalał, nie widzę powodu jej nie wierzyć.
          • samawsnach Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:46
            "racja - specjlaisici z nich tak samo jak florysci a cenią sie jak neurochirurdzy
            , bo paromiesieczycm kursach mozna sobyc sajkoreapełtą"

            Szkodliwa bzdura, chyba, że piszemy o "terapeutach" , a nie rzeczywistych terapeutach. Koszt czteroletniego kursu psychoterapii to obecnie najmarniej 30 tysięcy, obowiązkowa superwizja co najmniej 1/msc 100-150 zł., odbyta obowiązkowa terapia własna - 250 godzin x 100-150 zł. , koszty dodatkowych szkoleń i konferencji - zazwyczaj 300-450 zł. za szkolenie. Koszty i czas na szkolenie się w kirerunku psychoterapii spokojnie można porównać do specjalizacji medycznej, zarobki - nieporównywalnie niższe. Chirurg za kilkunastominutową wizytę dostaje 150-200 zł, terapeuta za godzinę zazwyczaj ok.100 zł. Tak, że sam miód, jak widać.

            Natomiast co do założycielki wątku to jako terapeuta mogę ci napisać, że nigdy nie słyszałam o takim rodzaju kontraktu, jak rezerwowanie miejsca. Nie wspominając o tym, że wcześniej nie wyraziłaś na to zgody.
            • anorektycznazdzira Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:45
              W temacie chirurga pozwól, że skoryguję: 100 zł jest zupełnie standardową stawką, bywa taniej. Więc dwa razy tyle to chyba jakiś profesor_z_nazwiskiem.
              Więcej: 100 zeta potrafi kosztować prywatna wizyta u chirurga w przychodni, więc do kieszeni chirurga trafia część z tego.
              Jestem (niestety) bardzo na bieżąco.
              • anorektycznazdzira Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:46
                PS. I nie są to wizyty "kilkunastominutowe"- błagam.
            • memphis90 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:17
              Koszty i czas na szkolenie się w ki
              > rerunku psychoterapii spokojnie można porównać do specjalizacji medycznej, zaro
              > bki - nieporównywalnie niższe
              Błagam, co my porównujemy- 4 lata vs 7 lat+ specjalizacja (4-6lat). Koszt 7.5tysiąca vs. 15-18tysięcy rocznie.

              Chirurg za kilkunastominutową wizytę dostaje 150
              > -200 zł, terapeuta za godzinę zazwyczaj ok.100 zł. Tak, że sam miód, jak widać.
              U mnie akurat 70zł za wizytę u chirurga. Który szkolił się 12 lat, a nie cztery.
              • tryggia Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 21:36
                Znajoma terapeutka ma certyfikat. Potrzebowała 5 lat studiów, 4 lata szkoły, 2 lata stażu, rok superwizji i 2 lata terapii własnej. A potem różne kursy uzupełniające. Rok szkoły - ok 8tys., superwizja ok. 3 tys., staż bezpłatny (więc nie zarabia) terapia ok.9500, podsumujmy - ok.12 lat nauki i 45 tys wydane na edukację. Taaak, każdy glupi może taki terapię robić.
        • mozambique Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:37
          co ty bredzisz ?

          za pzredszkole nie płące jesli przedszkole ma przerwe wakacyjną

          pomylio ci sie chyba zwykłe usługodawstwo z umową o pracę

          Konieczność płacenia za sesje nieodbyte moze być dla
          > pacjenta nieprzyjemna, bo konfrotnuje go z róznymi rzeczami, np własną zależno
          > ści od terapeuty, z tym, ze podejmuje jakieś decyzje, które mają swoje konsekwe
          > ncje


          jestes pychootereputą prawda ? i wlasnie za tki kit wciskany ludziom bierzesz pieniadze ?
          owszem , koniecznsocc płacenia ze niekupiony towar, niekupiona usługę jest nieprzyjemna i nawet karana paragrafami
          dlatego autorka z czegos takeigo zapewne zrezygnuje

          dobrze ze przynajmniej otwarci piszesz ze glownym zadaniem terapeuty jest uzalenic klienta od siebei, nawet niegodnymi srodkami jak trzeba bo to zwykly frajer do trzepania kasy
          • przeciwcialo Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:45
            He, he.
          • anorektycznazdzira Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:47
            smile
          • yenna_m Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 00:20
            Cudnie napisane big_grin
        • peonka Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:50
          Jasne. Ja jestem tlumaczem. Myslisz, ze moi klienci placa mi ci miesiac, mimo ze zlecenia przysylaja mi raz w roku?
          Tlumacz tez placi Zus, wiesz? Tak jak i hydraulik, dentysta i prawnik, a jednak oni nie biora pensji, tylko placisz za wykonana (!!!) usluge.
        • a.va Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:50
          Co ty piszesz? Kontrakty zwykle przewidują, że można sesję odwołać (w wyznaczonym terminie, na ogół do 24 godzin przed sesją) i wtedy się za nią nie płaci. Płaci się wtedy, gdy nie została odwołana, a pacjent nie przyszedł. Nie słyszałam o terapeutach, którzy ustalaliby w kontrakcie, że sesji nie można odwołać i trzeba płacić nawet za sesje, które się nie odbędą, mimo że było to ustalone z góry - byłoby to zwyczajne zdzierstwo.
        • noowaak Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:33
          Za przedszkole w WAKACJE nie płacimy ( jeżeli dziecko nie jest zapisane na dyżury wakacyjne), we wrześniu wracamy na starych zasadach.
          • audrey2 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:43
            Ewakub, po co takie rzeczy wypisujesz? Chodzi o to, zeby podgrzac atmosfere? Wiekszosc szkol i terapeutow pobiera oplate za nieodbyte sesje. W przedszkolach prywatnych placi sie, jesli dziecko nie przyjdzie, jesli jest chore. I placi sie, nawet jesli choruje 60% czazu, chyba ze rodzic zabierze dziecko z przedszkola. Podobnie jest zbterapia. Mozna sprobowac zrozumiec, co stoi za ta zasada lub zrezygnowac, mozna podejrzewac terapeuta o celowe manipaulacje, mozna pomyslec, ze jednak chce naszego dobra i postepuje zgodnie ze sztuka. Ale to jest trudne i potrzeba czasu. Terapia to nie jest obowiazek, tylko wybor. Dwie osoby wchodza w relacje, do czegos sie zobowiazuja. Mam wrazenie, ze autorce watku moglo byc trudno uslyszec, zs musi zaplacic za nieodbyte sesje. Zasatnawiam sie tez, czy uslyszala, ze terapeuta tez pewnie ma urlop, mozliwe ze w tym samym czasie i nie zaplaci z 2 miesiace, tylko za miesiac na przyklad.
            • memphis90 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:21
              Dwie osoby wchod
              > za w relacje, do czegos sie zobowiazuja.
              Jak kupuję karnet na zumbę, to też podpisuję kontrakt i wchodzę w relację. Niemniej wykupienie karnetu na miesiąc nie zobowiązuje mnie do wykupywania tegoż przez cały rokl.
            • marianna_ch audrey2 16.06.15, 18:24
              ale ja nadal nie rozumiem dlaczego mam placic nawet jesli bylby to "tylko" miesiac.
              Gdybym wiedziala zaraz na samym poczatku ze ta pani ma takie zasady nigdy nie zgodzilabym sie na terapie u niej.
              Nie ma mozliwosc zebym to przeoczyla bo zawsze wyjezdzam na 2 miesiece wakacji i odrazu zapalilaby mi sie czerwona lampka że mam wtedy placic za terapie.
              • anorektycznazdzira Re: audrey2 17.06.15, 10:54
                Marianna, ja to przede wszystkim myślę, że zobowiązanie się do płacenia niezłej kasy za coś, z czego nie korzystasz to nie jest coś, co Ty powinnaś "usłyszeć". To jest coś, co się załatwia na piśmie, umową co do której nie ma pół roku później wątpliwości czy w ogóle istniała.
                Dyskutowanie dzisiaj, że "zapewne" się zobowiązałaś, tylko "nie chciałaś usłyszeć", albo, że "ciężko Ci przyjąć do wiadomości obowiązki" to jakaś komedia i żenada.

                Jeśli niektórzy terapeuci uważają to za normalne, to nic im ich własna terapia (ponoć obowiązkowa w toku szkoleń) nie pomogła.
                • marianna_ch Re: audrey2 17.06.15, 12:17
                  Masz absolutną rację że takie ustalenia powinny być na piśmie.
                  Pierwszy raz słyszę o czymś takim jak kontrakt terapeutyczny.
                  Z terapii u tej pani już zrezygnowałam.
                  • lelija05 Re: audrey2 17.06.15, 16:39
                    Chytry dwa razy traci.
            • verdana Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 22:57
              Zgodnie ze sztuką? Tzn - terapia działa lepiej, jesli pacjent, który nie przyszedł, bo złamał nogę, albo wyjechał w delegację musi płacić - gdyby nie zapłacił, to by nie zadziałała? Samo wpłacenie kasy za nieodbyta sesją działa terapeutycznie?
              No daj spokój, to jest kompletna bzdura.
        • ewekub Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:37
          No tak, ale mamy czerwiec i terapeutka może jeszcze na lipiec i sierpień umówić innych pacjentów/klientów w miejsce autorki wątku.
          Dobry terapeuta nie ma z tym problemów, chyba, że owa pani narzeka brak pacjentów.
    • cegielka612 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 15:45
      Ludzie co wy tu wypisujecie? Opłata za nieodbyte sesje? Przecież to nie abonament. A jak Pani odwoła to też płaci?
      Ja rozumiem sytuację, że ja się umawiam i nie przychodzę. Bo ten ktoś już ten czas zarezerwował i opłata się należy. Ale jak wiem, że mnie nie będzie i mówię o tym z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, to za co mam płacić? To nie umowa o pracę, co mnie interesuje czyjś ZUS. Jasne, że wakacje są urlopy, ludzie wyjeżdżają, część sesji na pewno się nie odbywa - ale to jest ryzyko prowadzenia działalności, jest sezon powiedzmy na kajaki to kajaki zarabiają. Każdy kto prowadzi daną działalność nazwijmy to sezonową ma chyba świadomość, że w dane miesiące zarobi mniej. Pani musi sobie tak ustalić ceny żeby mieć na uwadze czyjś urlop i fakt, że wtedy zarabia się mniej. Jeszcze rozumiem, że podpisuje z kimś umowę i wyraźnie się na to godzę (właśnie za przedszkole tak płacę) - ale że ktoś mnie w czerwcu zaskakuje, że mam zapłacić to dla mnie jest zwykłe oszustwo. Nie wiem, czy po takiej "akcji" umiałabym zaufać takiej osobie jeszcze w tak delikatnej materii, raczej nie.
      • marianna_ch Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:33
        Pani terapeutka dokładnie wyjasniła to tak jak napisala audrey2.
        Wszystko dobrze tylko dlaczego nie poinformowala mnie o tym wczesniej tylko dopiero dzis po paru miesiacach terapii.
        Czuje sie oszukana,zastanawiam sie czy to nie bylo celowe dzialanie aby stworzyc "wiez" pacjent-terapeuta z ktorej ciezko jest zrezygnowac i czlowiek godzi sie na wszystko.
        Mam totalnego doła,przyzwyczailam sie do tych co wtorkowych spotkan ale nie wyobrazam sobie dalszej terapii z tą panią
        • kota_marcowa Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:37
          ,przyzwyczailam sie do tych co wtorkowych spotkan ale nie wyo
          > brazam sobie dalszej terapii z tą panią

          I słusznie, ja bym pani powiedziała, że jest zwykłą naciągaczką i więcej już do niej nie poszła.
        • audrey2 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:54
          Marianna, nie wiem, co sie stalo, czy terapeutce to umknelo z jzkiegos powodu, czy bylo jej trudno omowic kontrakt na tyle wyraznie, zebys nie miala watpliwosci (terapeuta tez czlowiek i tez popelnia blexy), czy tak wiele sie dzialo na poczatku terapii, ze nie uslyszalas. I rozumiem, ze Ci zalezy i dotad nie odwolywalas, skoro teraz to wyszlo. Nie musisz sie zgadzac. Nie sadze, zeby to bylo celowo, w zasadzie jestem pewna.taka terapiz nie jest dla kazdego, mozna pojsc gdzies ind.ziej.
          • samawsnach Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:02
            "Więcej: 100 zeta potrafi kosztować prywatna wizyta u chirurga w przychodni, więc do kieszeni chirurga trafia część z tego."
            A z psychoterapeutami, to niby jak jest? Ze 100 zł. dostają 50, czasem 60 (minus podatek). A co do czasu wizyty - pierwsza wizyta u lekarza specjalisty trwa zazwyczaj więcej, ale kontrolne? 15-20 minut to standard, jeśli jest potrzeba tylko sprawdzenia wyników/przepisania recepty. I nigdy, u żadnego specjalisty (hematolog, dermatolog czy gastrolog) nie zapłaciłam poniżej 100 zł., a nie mieszkam w jakiejś wielkiej aglomeracji.
        • przeciwcialo Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:01
          To co wtorek idź na wolontariat. Pomożesz komus, pomożesz sobie.
    • przeciwcialo Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:35
      Oszalała kobieta.
    • anorektycznazdzira Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 16:40
      Krótko: musiałaby być jakimś moim zbawcą, żebym za takie coś (nic) zapłaciła.
      Żądanie jest dla mnie wysoce przesadzone. U mnie: nie ma mowy.
    • lelija05 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:02
      Ktoś już kiedyś opisywał podobny problem, ale nie pamiętam jak się historia skończyła...
      Swoja drogą jest to dobra podpowiedź dla właścicieli firm - niech teraz każdy poinformuje swoich klientów, by płacili za czas kiedy będą na urlopie, w końcu każdy płaci czynsz, zus, podatki itd, nie ma tak, że oni się będą byczyć, a usługodawca ponosić koszty!
    • ewekub Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 17:27
      Jestem w terapii od wielu lat, sama też jestem psychologiem i zachowanie Twojego terapeuty to absurd.
      Za nieodbytą sesję płaci się tylko, jeżeli byłaś umówiona i nie przyszłaś, nie odwołując spotkania (terapeuta stracił godzinę).
      Zawsze możesz odmówić sesję i nie ma potrzeby tłumaczenia się.
      Twoja terapeutka jest nieuczciwa, nie daj się naciągnąć.
      • mynia_pynia Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:06
        A tak serio to jaki trzeba mieć problem żeby na terapie chodzić x lat?
        Z czym sobie człowiek nie może tak poradzić? Po co wciąż rozpamiętywać?
        Mnie się to kojarzy z muzułmanami którzy ciągle mówią w czasie teraźniejszym o wyprawach krzyżowych co im nie pozwala zapomnieć o nienawiści, takie samonakręcanie.
        Są wielkie tragedie, np. śmierć dziecka ale tu bym rozważała strzał w łeb a nie wywalanie flaków na zewnątrz, żeby ktoś obcy wysłuchał jaki mi ciężko - no po chusteczkę się maltretować za pieniądze wiedząc, że kogoś to interesuje tyle co 200 zł na stole w danej chwili.
        Co za dziwny zawód.
        • t.tolka Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:25
          A no widzisz tak bywa. I niektorzy tego potrzebuja. A jak potrzebuja to co innym do.tego?

          Pracuje w zawodzie terapeuty, obecnie socjoterapeuty z mlodzieza w okresie dojrzewania 13-17 lat maja.
          Najpierw pracowalam kilkanascie lat w polskim gimnazjum. Emigracja sprawila, ze nieco zmienilam profil. Robilam i robie studia. Troche teorii jest dla mnie nowoscia.
          Tutaj terapeuta, psycho terapeuta, socjoterapeuta to taki platny przyjaciel, ktory zawsze ukierunkuje, wesprze, pomoze przepracowac. Jest popyt jest podaz.
        • ewekub Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 21:10
          Ale ja już niczego nie rozpamiętuję, obgadujemy obecne problemy i rozterki.
          Pewnie poradziłabym sobie sama, ale tak jest dużo łatwiej. Żadna rozmowa nie zastąpi tej z profesjonalistą.
          • mynia_pynia Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 21:29
            No ale psycholog pomaga ci podjac decyzje o tym czy zmienic prace np? To moze lepiej tarota postawić? wink
    • lauren6 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:18
      Ojej, też bym chciała by mi płacili za nic nie robienie!

      Wystarczy uzależnić od siebie osobę na zakręcie zyciowym i kasa płynie. Ze też na takie coś wcześniej nie wpadłam.
      • marianna_ch Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:36
        Jeszcze raz.
        Chodząc na kurs angielskiego podpisywalłm umowę zobowiazujac sie że będę uczęszczac na zajecia przez pol roku i pomimo nieobecnosci bede wnosic oplaty.
        Jest to dla mnie jasna sytuacja.
        Zaczynajac terapię nie wiedzialam czy bede chodzila miesiac czy rok.
        Nigdy tez nie mowilam jak dlugo będę potrzebować terapii.
        Nie otrzymałam żadnej informacji że w przypadku dlugich wakacji będę ponosić koszty nieodbytych sesji.
        Pani terapeutka powiedziała tylko że jesli nie przyjdę w dniu sesji wtedy będę musiała zapłacic 50% kwoty i uważam ze to jest ok.
        • t.tolka Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:46
          Wow
          Ja rozppczynajac terapie grupowa informuje prawnych opiekunow ile bedzie trwala, jakie zakladamy cele ogolne, jak bedziemy pracowac. Jak zaczynac terapie nie wiedzac ile bedzie trwala. Rozumiem, ze tego nie wiadomo przez kilka pierwszych spotkan. Ale potem jest juz plan, cele, metody - zalezy od problemu.
          Zaskoczona jestem.
      • aguar Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 18:45
        Mnie w ogóle to wkurza, że się ludzie tak łatwo dali wkręcić w płacenie za te godziny nieodwołane w ciągu 24 h. Ja bym z tym walczyła. Różne rzeczy mogą się zdarzyć i kompletnie nie rozumiem, dlaczego płacić komuś za niewykonanie usługi. Z tą startą czasu to przesada. Przez godzinę mnóstwo rzeczy można zrobić np. zakupy przez internet albo się przespać na kozetce, wystarczy trochę inwencji. Z resztą moim zdaniem to po prostu powinno wchodzić w ryzyko zawodowe, za bardzo się wycwanili Ci terapeuci.
        • tryggia Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 21:29
          Ciekawe czy tak latwo byś zgodziła, bo tobie nie płacić za godziny pracy, w których z niezależnych od ciebie przyczyn nie mogłas tej pracy wykonać. Oczekujesz pensji za np.160 godzin,, dostajesz za 150.
          Ale za to możesz robić zakupy lub się przespać. Czysty zysk.
          • aguar Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 21:54
            No ale takie jest ryzyko wolnego zawodu polegającego na świadczeniu usług, ma to swoje plusy i minusy.
            • tryggia Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 22:01
              dlaczego wiec nie minimalizować tego ryzyka? Sądzisz, że usługodawca lub osoba z dg ma jakieś mniejsze prawa?
          • ira_08 Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 22:14
            Ryzyko prowadzenia działalności - to nie praca na etacie, że jak nie ma co robić, bo klient odwołał spotkanie to i tak zapłacą ci normalną pensję. Czy jak odwołam wizytę u fryzjera to płacę? Jak odwołam malarza, bo jednak mi się remont odwidział, to płacę? Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Albo mam DG, jestem sobie sterem, żeglarzem, okrętem i zarabiam więcej niż na etacie, ale liczę się z gorszymi okresami, albo jestem na etacie, pracuję dla kogoś, ale za stałą pensję. Też nie rozumiem płacenia za niewykonaną usługę. Zdarzyło mi się parę razy, że nie mogłam iść na lekcję po południu, dawałam znać rano i nikt ode mnie zapłaty nie wymagał.
            • tryggia Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 22:52
              Jaki jest, oprócz urzędników i nauczycieli, % etatów?
              Naprawdę sadzisz, że większość osob z dg to rozdeci kasa kapitalisci, ktorym nie chce się pracowac u kogoś?
              Poza tym najwyrazniej nie chcesz odróżnić umowy dlugoterminowej ( terapia, kurs, szkolenie) od jednorazowej uslugi.
              Kolejna rzecz, ale to nie dotyczy tylko ciebie, ale niestetu ogromnej części spoleczenstwa, to ogolny brak kultury i szacunku do usługodawcy. Ludzie nie poczuwaja się do odwolywania wizyt z uprzedzeniem, oburzaja sie gdy musza płacić za niezrealizowana usługę. Dlatego trzeba konstruowac umowy, wprowadzac przedplaty. Uslugobiorcy nie dostrzegaja po drugiej stronie czlowieka, ktory tez ma swoje zycie, rodziny, kredyty i jest to jakas niezrozumiala normą. Wiec uslugodawca musi sam o siebie zadbac. Choc wystarczyloby zmienic myslenie i nikt nie czulby sie poszkodowany.
              • kota_marcowa Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 23:07
                Też jestem zdania, że za nieodwołaną wizytę powinno się płacić, ale żądania terapeutki z posta startowego, to jakiś kompletny absurd i naciąganie, żeby nie napisać dosadniej.
                • samawsnach Re: Sytuacja u terapeuty 16.06.15, 23:23
                  "Błagam, co my porównujemy- 4 lata vs 7 lat+ specjalizacja (4-6lat). Koszt 7.5tysiąca vs. 15-18tysięcy rocznie."
                  No własnie to Memphis porównujemy - cztery lata PO studiach, czyli razem 9. Wychodzi na to samo - medycyna nie trwa siedmiu lat.
                  • aguar Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 09:17
                    Trwa 6 lat + rok stażu. Poza tym trudno porównywać studia medyczne z jakimiś studiami humanistycznymi. Jeśli chodzi o różne kursy językowe, taneczne, pływania itd. itp. to owszem płaci się z góry, ale tam stawka godzinowa jest o wiele niższa, jak nie pójdziesz raz na takie zajęcia to jesteś do tyłu o jakieś 20-30 zł, a nie o 100 zł. To zawsze dla mnie było ok. Ale np. gdy umawiałam się na indywidualne lekcje języka, to czasem odwoływałyśmy (nauczycielka też), czasem przekładałyśmy i żadna z nas nie ponosiła konsekwencji z tego powodu. I właśnie jeszcze to jest dla mnie problemem, że wg tej umowy jeśli terapeuta odwoła zajęcia, to nie poniesie żadnych konsekwencji, mój stracony czas się nie liczy.
                    • aguar Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 09:29
                      Jeszcze dodam, że jeśli jest jakiś kurs dla większej ilości ludzi, to nawet jak kilka osób nie przyjdzie, to prowadzący i tak pracuje. Więc to jest ok, że zarabia. A w przypadku terapii jeden na jeden, gdy klient nie przyjdzie, ma wolny czas. Więc nie zgadzam się, żeby miał dostawać kasę z nicnierobienie.
    • skyler-white Re: Sytuacja u terapeuty 17.06.15, 10:07
      Może zapytaj o zdanie Panią Agnieszkę z Życia Rodzinnego:

      forum.gazeta.pl/forum/f,898,Zycie_rodzinne.html
      To mądra kobieta jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka