Dodaj do ulubionych

Padł emigracyjny mit...

01.07.15, 23:16
Magister Kowalski nie znalazł ziemi obiecanej na Wyspach Brytyjskich, twierdzi Puls Biznesu w oparciu o badania dwojga naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 03:09
      1) Mgr Kowalski ma zwykle problemy językowe.
      2) Mgr Kowalski ma jakiś podły kompleks i niezaradność życiową, w związku z którymi:
      - nie robi NARICu (porównanie kwalifikacji - gwarantujące ich uznanie w UK)
      - szuka sobie prac podrzędnych, głównie w usługach
      - nie mierzy wysoko, w stanowiska zgodne z wykształceniem kierunkowym i doświadczeniem

      Z mojej strony (też emigrantka, UK):
      - pracuję w zawodzie wyuczonym (cudze dzieci uczę)
      - dodatkowo #1 jeżdżę do Polski "na zmywak" big_grin tj. tłumaczyć konferencje medyczne, bo nie chcę tracić kontaktu z ukochaną dziedziną
      - dodatkowo #2 robię tłumaczenia pisemne (oczywiście wyłącznie medyczne, bo jestem mocno jednowątkowa)

      Reasumując zarobkowo: przychód z tłumaczeń pozostał b/z w stosunku do poziomu z czasów mieszkania w Polsce, dorzuciłam bonus w postaci wynagrodzenia agencyjnego nauczyciela oraz dodatkowe korzyści tj. pensję małżonka, edukację tubylczą dzieci etc. Da się? Pewnie, że tak.
      • goodnightmoon lolinka2 02.07.15, 07:58
        Co ty w ogole sobie wyobrazasz? Jak mozesz ... pierwsza odpowiedz i juz psujesz cala zabawe autorowi watku.
        Przyznaj sie, na pewno jest ci zle, jestes traktowana jak obywatel drugiej kategorii, na kazdym kroku ponizana, ta praca i zarobki to sciema i t.d. i t. p. suspicious
        • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:00
          Ale to chyba nie była praca na temat lolinki...
          • goodnightmoon Re: lolinka2 02.07.15, 08:10
            joa66 napisała:

            > Ale to chyba nie była praca na temat lolinki...

            Na temat Lolinki nie, ale pewnie autor watku chcial uswiadomis emigrantkom, jak im zle. Lub nie-emigrantkom, ze emigrantom wcale dobrze nie jest.

            Rozumiem, ze pozadane odpowiedzi to takie, ze "ojoj, faktycznie, zarabiam tu tyle co nic, pracowac przy tym musze od rana do nocy. Nie to, co moja kolezanka ze studiow, ktora zostala w Polsce. Ma spokojna, bezstresowa, rozwijajaca prace od 8:00 do 15:00 i zarabia wiecej ode mnie. I co ja robie tu???"

            A tu Lolinka z jakimis wynurzeniami, ze jednak tam jej lepiej finansowo smile
            • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 08:23
              Na forum raczej nikt nie garnie się do przyznawania się, że mu źle finansowo, a już zwłaszcza emigrant.
              • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:45
                Na forum raczej nikt nie garnie się do przyznawania się, że mu źle finansowo, a
                > już zwłaszcza emigrant.


                Niektórzy piszą blogi wink
                • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 08:53
                  Albo "prawda" wychodzi na innym forum "swoich" gdzie nie trzeba aż tak się ukrywać i udawać przed innymi (pozostałymi w Polsce) jak jest cudownie smile Na forum emigranckim pełno było takich kwiatków. Osoba pracująca w szkole by się utrzymać musiała dodatkowo sprzątać w soboty (nic w tym złego oczywiście, podobnie wszak jest w Polsce), inna przed jakąś nową forumowiczką udawała, że pracuje jako tłumaczka, ale inne Panie z forum przypomniały jej, że obecnie nie pracuje a bycie tłumaczem polegało, że poszła dwa razy ze swoją koleżanką słabiej umiejącą po angielsku do lekarza smile Pytania o możliwość legalnego wynajęcia przyczepy kempingowej bo zwykły wynajem pokoju zbyt drogi wink A już szokiem był wątek o niespodziewanej wizycie jakiegoś kolegi syna i braku poczęstunku dla niego. Panie emigrantki zaczęły się licytować co która ma obecnie w lodówce (że niby czasami dla niespodziewanego gościa nie ma faktycznie jedzenia), osłupiałem smile Przysięgam że prowadząc jednoosobowe gospodarstwo miewałem w lodówce i szafkach niekiedy więcej niż tamtejsze Panie - mające mężów, mieszkające z dziećmi. Ktoś zaproponował, że wtedy można po prostu zamówić pizzę, to znowu ktoś się uniósł, że u nich pizza (najprostsza, bez wymyślnych dodatków) kosztuje tyle i tyle euro i jego nie stać smile Zresztą na cenę pizzy narzekała też nasza Black Halo smile Biedni ci emigranci, nawet nie stać ich by od czasu do czasu zamówić zwykłą pizzę na telefon smile A na forum to często ho ho ho....
              • edelstein Re: lolinka2 02.07.15, 08:50
                Dopiero co wypominales moje torebki?A wczoraj kupilam podklad za 42€,tak mi zle idziebig_grin
                • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 08:54
                  A w jakim zawodzie taka żyła złota?
                  • edelstein Re: lolinka2 02.07.15, 09:01
                    Juz ci sie spowiadambig_grin musisz przezyc,ze nie klepie biedy
                  • goodnightmoon Re: lolinka2 02.07.15, 09:04
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > A w jakim zawodzie taka żyła złota?

                    Czy musza byc jakies zyly zlota? To, jakie kto kupuje torebki i podklady smile zalezy od naprawde wielu czynnikow. Tak samo, czy kogos stac na zamowienie pizzy.

                    Zarabiajac tyle samo, mozna bardzo roznie zarzadzac pieniedzmi. Jeden roztryni, przepije i nie ma na nic, inny wydaje rozsadnie i stac go na wiecej.

                    Jeszcze inna sprawa - priorytety. Ktos woli na ubrania, ktos na podroze, ktos na gadzety.
                    • edelstein Re: lolinka2 02.07.15, 09:37
                      Stac mnie i na gadzety,i na ubrania i na podroze.W tym roku bylam juz dwa razy na urlopie,za dwa tyg.znowu.Nie moge narzekac.
              • goodnightmoon Re: lolinka2 02.07.15, 08:57
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Na forum raczej nikt nie garnie się do przyznawania się, że mu źle finansowo, a już zwłaszcza emigrant.

                Sporo bylo watkow o klopotach finansowych, czesc dziewczyn mowi szczerze, ze ma za malo pieniedzy.

                Co do emigrantow - no niestety, na Zachodzie zarabia sie wiecej, pracujac na podobnych stanowiskach. Nie jest to zaden mit, tylko matematyka.
                • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 09:04
                  Na E-mamie głównie to były miejscowe, emigrantki nigdy się nie przyznawały smile
                  • edelstein Re: lolinka2 02.07.15, 09:38
                    Mam sie przyznawala do czegos co nie jest prawda by ci zrobic dobrze?ciesz sie,ze innym sie powodzi
                    • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 10:26
                      Osoby, którym się powodzi i generalnie dobrze im w życiu nie muszą dowartościowywać się na forum i to w prymitywny sposób na zasadzie "ja mam - Ty nie, ha ha, ale bieda u Was" smile
                      • edelstein Re: lolinka2 02.07.15, 10:54
                        Osoby którym jest dobrze w Pl nie beda wyrzygiwac torebek innymbig_grin
                • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 09:42
                  na Zachodzie zarabia sie wiecej, pracujac na podobnych stanowiskach. Nie jest to zaden mit, tylko matematyka

                  Po pierwsze, trzeba ocenic realnie szanse na stanowisko i karierę w "zawodzie" po studiach wyższych.

                  Po drugie te różnice są coraz mniejsze, a biorąc pod uwagę koszty życia, często minimalne
                  • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 09:43
                    joa66 napisała:

                    > Po drugie te różnice są coraz mniejsze, a biorąc pod uwagę koszty życia, często
                    > minimalne

                    Co ty chrzanisz?
                    • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 10:29
                      Ceny mieszkań w Polsce są jednak niższe niż za granicą. Przykład - w Polsce prawnika zwykle stać na zakup własnego mieszkania i domu i to na dobrym poziomie (np. dom na Woli Justowskiej), nie wynajmuje cudzych kątów. W Niemczech dzieciata prawniczka w średnim wieku musi wynajmować mieszkanie jak student. Tak samo żywność, w Skandynawii żywność (zwykła żywność, nie delikatesy) jest bardzo droga. Ceny usług za granicą są o wiele wyższe niż w Polsce, nawet emigrantki przyznają, że opłaca im się (biorąc pod uwagę nawet koszt przelotu) zrobić farbę czy zęby w Polsce. Nawet nasza naczelna "bogaczka" Edelstein narzekała, że nie stać ją na niemieckie ceny usług krawieckich.
                      • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 02.07.15, 10:32
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Ceny usług za granicą są o wiele wyższe niż w Polsce, nawet emigrantki przyz
                        > nają, że opłaca im się (biorąc pod uwagę nawet koszt przelotu) zrobić farbę czy
                        > zęby w Polsce. Nawet nasza naczelna "bogaczka" Edelstein narzekała, że nie sta
                        > ć ją na niemieckie ceny usług krawieckich.

                        Ale zdajesz sobie sprawę, że sam sobie szkodzisz? Niskie koszty usług w Polsce świadczą chyba o tym, że tutaj ludzie zapierdzielają jak niewolnicy za miskę ryżu, czyż nie?
                        • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 10:38
                          Prywatni dentyści jakoś nie narzekają. Fryzjerki nieco gorzej, ale też nie przymierają głodem.
                          • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 02.07.15, 10:40
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > Prywatni dentyści jakoś nie narzekają. Fryzjerki nieco gorzej, ale też nie przy
                            > mierają głodem.

                            Znaczy jeżeli w Polsce nie przymierają głodem przy śmiesznych cenach usług, to jak żyją w krajach gdzie te usługi są bardzo drogie? Wysil łepetynkę, zastosuj logikę i przygotuj odpowiedź....
                            • baltycki Re: lolinka2 02.07.15, 11:28
                              Jesli porownasz ceny tych uslug do placy minimalnej, mozesz byc zaskoczony, gdzie one sa smiesznie tanie, a gdzie bardzo drogie.
                              • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 02.07.15, 11:37
                                baltycki napisał:

                                > Jesli porownasz ceny tych uslug do placy minimalnej, mozesz byc zaskoczony, gdz
                                > ie one sa smiesznie tanie, a gdzie bardzo drogie.

                                Oczywiście, że trzeba porównywać wartości względne. 250 PLN za zęba to są grosze dla zarabiającego w UK, a nie dla Janusza z 1200 PLN.

                                Ten sam ząb będzie kosztował 500 CHF w Zurichu oraz 100 Euro zaraz za Niemiecką granicą. Ale kogo stać na zrobienie sobie więcej zębów? I który stomatolog kosi najwięcej hajsu?
                                • baltycki Re: lolinka2 02.07.15, 11:55
                                  Ok, porownajmy zarobki/wydatki z Twojego przykladu.

                                  Polska - 250zl za zeba = zarobek/wydatek jak za ok. 25 godzin placy minimalnej.
                                  Niemcy - 100€ = zarobek/wydatek jak za ok. 12 godzin placy minimalnej.

                                  Kto zarabia (wzglednie) wiecej?
                                  Gdzie usluga smiesznie tania, a gdzie bardzo droga?

                                  Ktory dentysta zyje na wyzszym poziomie (w porownaniu do reszty spoleczenstwa)?
                                  Bo chyba tylko takie porownania maja sens.

                                  Moge sie zgodzic, ze germanski dentysta w germanii bedzie zyl na wyzszym poziomie niz polski w Polsce, ale jego pozycja materialna w germanskim spoleczenstwie nie bedzie wyzsza, niz polskiego w polskim.
                                  • goodnightmoon Re: lolinka2 02.07.15, 12:16
                                    baltycki napisał:

                                    > Moge sie zgodzic, ze germanski dentysta w germanii

                                    Jeszcze drobna uwaga OT - oprocz 100€ od pacjenta, niemiecki dentysta dostanie dobre tyle od kasy chorych.
                                    • baltycki Re: lolinka2 02.07.15, 12:30
                                      A nie, nie.. jesli pacjent ubezpieczony, to dostanie 50€ od pacjenta i 50€ od kasy smile

                                      Jeszcze drobna uwaga OT - germanski dentysta nie wyzyje z jednego fotela, biega miedzy 2-3 fotelami.
                                      Na jednym pacjent jest przygotowywany i czeka, przy drugim dentysta pracuje, na trzecim pacjent po zabiegu dochodzi do siebie.. jak na tasmiesmile
                                      • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 14:05
                                        Straszne, w Polsce prywatny dentysta jest wyłącznie do dyspozycji jednego pacjenta. Nie robi nic w między czasie.
                                  • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 14:04
                                    Co oznacza 250 zł za zęba? Ja 3 lata temu miałem oczyszczanie z kamienia (cennik - 70 zł), plombowanie małej dziurki i przegląd łącznie 120 zł. Myślę, że większa plomba to góra 100 zł.
                                    • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 02.07.15, 14:50
                                      gazeta_mi_placi napisała:

                                      > Co oznacza 250 zł za zęba? Ja 3 lata temu miałem oczyszczanie z kamienia (cenni
                                      > k - 70 zł), plombowanie małej dziurki i przegląd łącznie 120 zł. Myślę, że więk
                                      > sza plomba to góra 100 zł.

                                      Chyba w głębokiej wsi pod Białoruską granicą....
                                      • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 14:52
                                        W Krakowie. W nowoczesnym gabinecie. Jeżeli Ci zależy mogę podzielić się namiarami na priv, możliwość płatności kartą, gotówką.
                                        • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 02.07.15, 15:17
                                          gazeta_mi_placi napisała:

                                          > W Krakowie. W nowoczesnym gabinecie. Jeżeli Ci zależy mogę podzielić się namiar
                                          > ami na priv, możliwość płatności kartą, gotówką.

                                          Nie bywam w Krakowie to (1) a (2) to Wy tam macie specyficzne poczucie nowoczesności w tym Krakowie....
                                  • arwena_11 Re: lolinka2 02.07.15, 22:17
                                    Bałtycki a skąd ci wzięło się 250 zł za ząb?
                                    Ostatnio zostawiłam za leczenie kanałowe w Lux Medzie 1000 zł, a to cena z 50% upustem
                                    • baltycki Re: lolinka2 02.07.15, 22:55
                                      > Bałtycki a skąd ci wzięło się 250 zł za ząb?
                                      Z postu na ktory odpowiadalem
                                    • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 03.07.15, 11:31
                                      arwena_11 napisała:

                                      > Bałtycki a skąd ci wzięło się 250 zł za ząb?

                                      To ja, to ja jestem winny! Cena leczenia próchnicy w gabinecie na jakimś tam poziomie bez ekstrasów typu znieczulenie ogólne w Warszawie.

                                      > Ostatnio zostawiłam za leczenie kanałowe w Lux Medzie 1000 zł, a to cena z 50%
                                      > upustem

                                      Kanał to kanał smile A korona jeszcze inna sprawa...
                                    • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 03.07.15, 11:46
                                      Straszne ceny. No, ale jak ktoś ma tak zaniedbane zęby, że musi być leczenie kanałowe to może jest inaczej, w Krakowie przeciętna plomba spokojnie do 100 zł, ze znieczuleniem góra 150 zł. Szwagier robił jakiś czas temu kanałowe (jeden ząb) i zapłacił 250 zł, ale 250 zł to nie 1000 zł, takie są ceny w Warszawie?
                                    • misterni No i? A ja ostatnio za kanałowe leczenie 04.07.15, 03:14
                                      zapłaciłam 650 zł bez upustu i 150 za zwykłe wypełnienie.

                                      arwena_11 napisała:

                                      Bałtycki a skąd ci wzięło się 250 zł za ząb?
                                      Ostatnio zostawiłam za leczenie kanałowe w Lux Medzie 1000 zł, a to cena z 50%
                                      upustem
                                    • anorektycznazdzira Re: lolinka2 04.07.15, 12:58
                                      albo ci się pomylił kanal z koroną (i to jakąś wypasioną) albo cię jakby troszkę narżnęli... big_grin
                      • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 10:34
                        Następny, który fantazjuje..
                      • nickokazjonalny Re: lolinka2 02.07.15, 13:20
                        Policz, ile przeciętnych rocznych pensji trzeba wydać na kupno średniego mieszkania dużym mieście. Tylko tak będziesz mógł ocenić, czy mieszkanie jest tańsze w jednym, czy drugim kraju
                      • snakelilith Re: lolinka2 02.07.15, 18:29
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        W Niemczech dzieciat
                        > a prawniczka w średnim wieku musi wynajmować mieszkanie jak student.

                        Jesteś zupełnym ignorantem i twoja wiedza o świcie jest taka, jak dzikusa, który szklane perełki bierze za wielki majątek. W Niemczech tylko niewiele ponad 40% gospodarstw domowych, to mieszkania własnościowe i prywatne domy, reszta wynajmuje, nawet ci zamożniejsi i przez całe życie, bo ten kraj ma dobrze wyregulowany rynek mieszkań czynszowych. Wielu ludziom nie opłaca się przed emeryturą kupować czegokolwiek na stale, bo ogranicza to możliwość wyborów życiowych związanych na przykład z pracą, czy wielkością rodziny. W Polsce mieszkania kupuje się, bo trzeba, niezależnie, czy praca jest pewna i da się kiedykolwiek spłacić kredyt, w Niemczech, bo oszczędności pozwalają (trzeba mieć dosyć wysoki wkład własny) i jest się pewnym, że w tym miejscu chce się zamieszkać na dłużej. I to wynajmowane przez panią prawniczkę z dziećmi mieszkanie, to pewnie wygodne 100m kwadratowych niedaleko przedszkola, czy szkoły, bo jak chce się pić mleko, to nie trzeba kupować całej krowy.
                        • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 03.07.15, 11:49
                          No proszę, w Polsce często byle dziad ma własne mieszkanie, choćby kawalerkę po babci, a w bogatych Niemczech ponad połowa nie ma własnego dachu nad głową.
                          • rosapulchra-0 Re: lolinka2 03.07.15, 12:03
                            No i jak zwykle, niczego nie zrozumiał..
                          • goodnightmoon Re: lolinka2 03.07.15, 12:12
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > No proszę, w Polsce często byle dziad ma własne mieszkanie, choćby kawalerkę po babci, a w bogatych Niemczech ponad połowa nie ma własnego dachu nad głową.

                            A daj juz spokoj, nie doluj .. w Niemczech to wiadomo - bida z nędzą żywot pędzą suspicious
            • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:36
              Nie sądzę, że autor chciał komuś coś udowodnićwink, b chyba zbyt długo jest na tym forum.

              Po prostu ktos zrobił badania, które generalnie pokazują to co widać gołym okiem: niektórym jest lepiej , niektórym gorzej (niż tzw przeciętna polska sytuacja), zależy to od wielu czynników. I podobnie jest w każdym innym kraju (w PL też) - pomijając już szczęscie osobiste, na tzw sukces zawodowy składa się wiele czynników a stopień trudności w jego osiągnięcu jest podobny tu i tam.

              • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 08:44
                Dokładnie, niestety nigdzie nie ma sprawiedliwości, dwóch będzie pracowało równie ciężko w tym samym kraju i jeden odniesie sukces, drugi będzie klepał całe życie biedę lub po prostu żył przeciętnie. Jeden z natury rzutki i zdolny bez "przeuczania się" łatwo pokończy szkoły, studia i świetnie będzie radził sobie na rynku pracy, drugi dużo bardziej pracowity i więcej czasu przeznaczający na naukę, potem pracę zawodową będzie zwykłym wołem roboczym ledwo ciągnącym do pierwszego sad Niektórzy ludzie myślą (mam nadzieję, że są to głównie bardzo młode jednostki), że życie jest sprawiedliwe, inni że wszystkiemu winna jest Polska, obydwie grupy tkwią w błędzie, nad czym ubolewam bo naprawdę chciałabym by istniał jakiś sprawiedliwy kraj, można by było wtedy brać przykład lub przynajmniej pocieszać się, że chociaż tu a tu jest lepiej, no ale niestety.
                • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:50
                  Przytaczano tutaj argument, że magister Kowalski nie zna angielskiego i dlatego nie odnosi sukcesu. Tylko problem polega na tym, że jeżeli magister Kowalski zna angielski to nie musi wyjeżdżać zagranicę w celu szukania pracy. Oczywiście to pewne uproszczenie, bo i magisteria są różne i indywidualny zestaw czynników tez jest różny.

                  Oczywiście prawdą jest, że jeżeli magister Kowalski nie znajdzie pracy "w zawodzie" i będzie musiał iść na zmywak, to więcej zarobi na tym zmywaku w UK niż w PL, a jak zarobi za mało to państwo mu pomoże.
                  • lolinka2 Re: lolinka2 02.07.15, 16:15
                    Bo czasem się też wyjeżdża nie z przymusu, ale z chęci.
                    Nie dlatego, że w PL było źle, ale dlatego że gdzieś-tam może być lepiej.
                    Na ten przykład mnie totalnie system dobijał - biurokracja, ZUS, nastawienie ludzi, podkładanie świń notoryczne, radość z cudzej porażki, brak radości z cudzego sukcesu, szkoła polska mnie irytowała na okoliczność tego, że mam dwie córki, w tym jedną inną niż większość dzieci... Miałam w PL pracę, ale mogłam znaleźć sobie nowe miejsce, gdzie złapię oddech, jednocześnie tej pracy nie tracąc... . Powrotu do szkoły w roli nauczyciela nie planowałam, pomysł się pojawił, gdy zobaczyłam podstawówkę młodszej córki - spodobało mi się, więc wróciłam i jest fajnie - bo jest płodozmian.
                    Dzieci się w edukacji tut. odnalazły, chłop się odnalazł, ja również - nie zamierzamy wracać. Cytując moją mamę sprzed 2 tygodni bodajże 'niech ci tylko do głowy nie przyjdzie wracać - pamiętaj, tutaj nie ma do czego wracać'.
                    • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 16:22
                      Bo czasem się też wyjeżdża nie z przymusu, ale z chęci

                      Było wiele wątków na ten temat i prawdę mówiąc nie chce mi się powracac do tych samych dyskusjismile

                      Myślałam, że ten wątek będzie poświęcony sytuacji na rynku pracy absolwentów uczelni wyższych z ambicjami i weryfikacjami tych ambicji.
                      • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 16:38
                        Niestety każdy wątek krytykujący zagranicę (nawet w wyważony sposób i bez agresji) będzie odbierany jak atak na własną rodzoną matkę, albo i jeszcze lepiej. Mnie to śmieszy, człowiek pewny swojej wartości i swojego wyboru będzie widział wszystkie zalety, ale i wady i o tych ostatnich będzie w stanie normalnie dyskutować.
                    • ira_08 Re: lolinka2 02.07.15, 17:24
                      > Cytując moją mamę sprzed 2 tygodni bodajże 'niech ci tylko do głowy nie przyjdzie wracać - pamiętaj, tutaj nie ma do czego wracać'.

                      Wybacz, ale to bzdura. Takie typowo polskie czarnowidztwo. Nie znam Twojej sytuacji, może faktycznie Ty nie miałabyś do czego lub w Twojej rodzinnej okolicy nie ma do czego wracać, ale to kwestia baaardzo indywidualna. Jak pracujesz na Zachodzie za dobrą kasę, a w Polsce Twój zawód daje marny zarobek, to jasne, nie ma do czego wracać (np. jesteś pielęgniarką). Ale nie da się obiektywne powiedzieć, że nie ma do czego. Choćbyście nie wiem jak zaklinali rzeczywistość Polska to nie jest kraj Trzeciego Świata, ogarnięty głodem, klęskami, biedą i wojną, żeby nie było do czego wracać.

                      A tak z ciekawości? Czego uczysz? Bo w sumie kształciłaś się do pracy w polskim systemie, polskich przedmiotów i o ile nie uczysz czegoś ścisłego, to jak to robisz? Musiałaś się dokwalifikować?
                      • lolinka2 Re: lolinka2 02.07.15, 18:02
                        W podstawówce (do 6 klasy włącznie) jeden nauczyciel uczy wszystkiego, więc idąc na zastępstwo do podstawówki mam cały wachlarz rozrywek: od języka, poprzez matematykę, przyrodę, muzykę, plastykę, po wf, religię i wychowanie seksualne smile Nie musiałam się doedukowywać formalnie (nieformalnie oczywiście tak - poznać porządnie national curriculum). W gimnazjum natomiast uczy się wg subject specialism - mój to angielski, a dodatkowo z okazji 11-letniego doświadczenia okołomedycznego robię Science (ze szczególnym naciskiem na biologię).
                        • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 18:06
                          A z wykształcenia jesteś anglistką czy z kimś Ciebie pomyliłam?
                          • lolinka2 Re: lolinka2 02.07.15, 21:46
                            tak, jestem anglistą
                        • zwariowana_wariatka Re: lolinka2 02.07.15, 18:09
                          to straszne co piszesz....biedne dzieciaki w tej podstawówce
                          • najma78 Re: lolinka2 02.07.15, 18:54
                            zwariowana_wariatka napisała:

                            > to straszne co piszesz....biedne dzieciaki w tej podstawówce

                            Ale co jest starszne? Dlaczego dzieci sa biedne?
                            • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 21:09
                              Bo zwariowana_wariatka nie ma cienia pojęcia na czym polega nauka w angielskich podstawówkach..
                    • larrisa Re: lolinka2 03.07.15, 01:18
                      lolinka2 napisała:

                      > Bo czasem się też wyjeżdża nie z przymusu, ale z chęci.
                      > Nie dlatego, że w PL było źle, ale dlatego że gdzieś-tam może być lepiej.
                      > Na ten przykład mnie totalnie system dobijał - biurokracja, ZUS, nastawienie lu
                      > dzi, podkładanie świń notoryczne, radość z cudzej porażki, brak radości z cudze
                      > go sukcesu,

                      Ciekawe co piszesz, pamiętam cię z wątku, gdzi zamawiałaś laptop przez internet tuż przed świętami, coś tam firma lekko nawaliła, bo sprzęt przyszedł wadliwy i nastąpiło lekkie opóźnienie, a ty zaczęłaś ich straszyć prokuratorem i pluć się z oburzenia, że 5 dni obracają twoją kasą i wmusiłaś za tą samą kasę lepszy model. Za granicą też tak dymisz czy zmieniłaś nastawienie do ludzi na nieco bardziej wyrozumiałe?
                      • lolinka2 Re: lolinka2 03.07.15, 02:44
                        Ja jestem na ogół cierpliwa, wyrozumiała i w ogóle - natomiast nie znoszę organicznie w pracy zawodowej jakiejkolwiek fuszerki i bylejakość tępię z całą mocą, gdziekolwiek się znajdę.
              • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 08:45
                Po prostu ktos zrobił badania, które generalnie pokazują to co widać gołym okie
                > m: niektórym jest lepiej , niektórym gorzej
                Może określ się, bo albo generalnie albo niektórym. Ktoś zrobił badania? To są badania? To jest czysta demagogia.
              • goodnightmoon Re: lolinka2 02.07.15, 08:49
                joa66 napisała:

                > Po prostu ktos zrobił badania, które generalnie pokazują to co widać gołym okiem: niektórym jest lepiej , niektórym gorzej

                No wlasnie. Doskonale to ujelas, szczegolnie 2 zwroty:
                1 - widać gołym okiem (ja bym jeszcze dodala, ze wiadomo od zawsze)
                2 - niektórym jest lepiej, niektórym gorzej

                Po co wiec w ogole ten watek? Szczegolnie z szumna nazwa "Padł emigracyjny mit" ...
                Ten mit w ogole istnial/istnieje?
                Jesli nawet, czy padnie po tym, jak sie okaze, ze komus tam sie nie powiodlo?
                • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:53
                  Po co wątek? Zapewne z takiego samego powodu jak miliony innych smile

                  A mit jednak istnieje, chociaż coraz słabiej się trzyma i bez tego wątku.
                  • goodnightmoon Re: lolinka2 02.07.15, 09:15
                    joa66 napisała:

                    > A mit jednak istnieje, chociaż coraz słabiej się trzyma i bez tego wątku.

                    Zalezy co nazywamy mitem, bo tego akurat autor nie okreslil.

                    Wg mnie, mitem jest to, ze kazdy obcokrajowiec, szczegolnie z wyzszym wyksztalceniem, jest na Zachodzie "brany w ciemno" i rozchwytywany. Roznie z tym bywa, najczesciej trzeba sie "przebic".

                    Ale jesli sie "przebijesz" to zazwyczaj zyje sie na lepszym poziomie, niz w Polsce. Przepraszam, jesli kogos uraze, ale tak jest - matematyka po prostu i fakty.

                    Jeszcze jeden wniosek - jesli ktos jest pijakiem, leniem lub po prostu glupi - bedzie mu sie zle wiodlo zarowno w Polsce jak i na Zachodzie.
                    • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 09:27
                      Lenie tam chyba miewają nieco lepiej niż pracowici pracujący np. w miejscowej sortowni śmieci albo w tym angielskim magazynie gdzie ciężarna w zaawansowanej ciąży musiała zapieprzać z paczkami na nocną zmianę do pierwszych porodowych bóli, leń nawet bez ciąży nie podejmie takiej pracy. A jak to się dla niej skończyło?
                      • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 09:45
                        Ale nie manipuluj, ok? Laska nikomu się nie przyznała, że była w ciąży, nawet u lekarza nie była.
                        • dyzurny_troll_forum Re: lolinka2 02.07.15, 10:23
                          rosapulchra-0 napisała:

                          > Ale nie manipuluj, ok? Laska nikomu się nie przyznała, że była w ciąży, nawet u
                          > lekarza nie była.

                          Może w ogóle nie wiedziała, że jest w błogosławionym stanie.... To by tłumaczyło posadę na magazynie....
                          • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 10:37
                            Wiedziała, ale pracowała przez agencję, nie pofatygowała się, aby zapoznać się z danymi jej prawami ciężarnej, bo bała się, że jak powie o ciąży, to straci robotę. W efekcie nawet do lekarza nie poszła i w pracy nikogo o swoim stanie nie zawiadomiła. Gdyby to zrobiła, to od razu zostałaby przeniesiona na dzienną zmianę i zupełnie inne stanowisko. Sorry, ale za głupotę się po prostu płaci. Ale oczywiście magazyn okazał się winien, bo w nim na nocnej zmianie urodziła w damskiej toalecie dziecko.
                    • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 09:48
                      Ale jesli sie "przebijesz" to zazwyczaj zyje sie na lepszym poziomie, niz w Polsce

                      Mam porównanie z kolegami po fachu zagranicą (podobne stanowisko w takiej samej firmie) , a także z podobnych widełek finansowych (odpowiednich dla danego kraju). I to nie jest takie oczywiste a różnice bywają nieistotne (typu wakacyjny hotel o "pół" gwiazdki wyższy standard, samochód dwa lata młodszy, i tego typu). 10-15 lat temu różnice były większe.
                      • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 10:30
                        Dodam jeszcze, że pisałam o swoim pokoleniu. Kiedy patrzę się na pokolenie syna (20 lat) wejście na rynek pracy w zaplanowanym/wyuczonym itd zawodzie po studiach jest identycznie trudne.

                        Ja nie mam nic przeciwko emigracji jako takiej i swojemu dziecku życzę jak najlepszego życia, ale na razie NIC nie wskazuje na to, żeby to wymarzone życie było łatwiejsze do uzyskania w UK. Nic. Sam to widzi, po swoich rówieśnikach.

                        Oczywiście, tak jak pisałam, czasami trzeba spojrzeć na życie realnie i jeżeli się okaże, że trzeba będzie zrezygnowac z planów i marzeń iść na ten zmywak, to łatwiej pewnie będzie w UK (ale też niekoniecznie w indywidualnych przypadkach jeżeli dodamy czynniki typu zaoszczędzenie na opiekunce, bo jest babcia albo żłobek)
                        • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 10:51
                          No i jeszcze jeden aspekt: wybór pomiedzy pracą w zawodzie (po studiach, bo chyba o tym jest ten wątek) z pensją X i podobną (jeżeli chodzi o siłę nabywczą) na zmywaku w UK.

                          To też częsta sytuacja.
                      • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 10:36
                        Większa część emigracji to ta bliżej 2005 roku niż 2012 i większość zatrzymała się w tym roku. Ciężko jest się przestawić (mi też), że czas ciągle idzie naprzód i ciągle wszystko się zmienia, zwłaszcza jak już nie mieszka się na stałe w danym miejscu. Mamy w oczach obraz tego co było, a nie tego co jest w ojczyźnie, bo zwyczajnie to co jest to Anglia/Francja/Niemcy czy inny kraj w którym żyją emigranci, a nie Polska i zdrowiej i normalniej, że koncentrujemy się na tym co nas otacza, a nie tym co dzieje się gdzie indziej. Zatem śmiać mi się chce jak jedna emigrantka z 2005 roku upierała się z jedną tubylczynią, że papiery do samochodu wyrabia się inaczej, ona wyrabiała w 2006 roku i tamta co wyrabiała w zeszłym roku ściemnia, bo ona jak wyrabiała w 2006 to było tak i tak, niemożliwe że teraz tak i srak. P.s. Suellen ma teraz nowy nick czy zniknęła?
                      • kura17 Re: lolinka2 02.07.15, 10:57
                        > Ale jesli sie "przebijesz" to zazwyczaj zyje sie na lepszym poziomie, niz w Polsce
                        >
                        > Mam porównanie z kolegami po fachu zagranicą (podobne stanowisko w takiej samej
                        > firmie) , a także z podobnych widełek finansowych (odpowiednich dla danego kraju).
                        > I to nie jest takie oczywiste a różnice bywają nieistotne

                        pewnie duzo zalezy od zawodu.
                        akurat w moim wyuczonym i wykonywanym jest naprawde duza roznica miedzy polska i niemcami (na korzysc niemiec).
                        duzo trudniejsze niz w polsce jest dostanie stabilnej pracy w zawodzie, to fakt.
                        ale wynagrodzenie za prace (i na ogol warunki pracy), nawet przy kontraktach czasowych, jest duzo lepsze.
                        • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 11:03
                          Badania dotyczyły chyba UK.

                          Na temat różnic wynagrodzenia miedzy identycznymi stanowiskami w Polsce i Niemczech trudno mi się wypowiadać (mam pojęcie o UK, Irlandii, Francji tylko) . Nie da się też ukryć, że Niemcy chyba najlepiej poradziły sobie z kryzysem (a to też ma wpływ na wynagrodzenia).

                          p.s. swoją dorga to inny ciekawy mit - "zachód" "zagranica" - jakby panstwa nie różniły się miedzy sobą.
                          • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 11:31
                            I tylko państwa zachodnie plus Skandynawia, nigdy: Słowacja, Litwa, Węgry.
                          • kura17 Re: lolinka2 02.07.15, 12:11
                            > Badania dotyczyły chyba UK.

                            no ja nie o badaniach, o Twojej wypowiedzi pisalam smile
                            lubie zbaczac z tematu glownego... wink

                            > Na temat różnic wynagrodzenia miedzy identycznymi stanowiskami w Polsce i Niemczech
                            > trudno mi się wypowiadać (mam pojęcie o UK, Irlandii, Francji tylko) .

                            tutaj akurat w polsce rzecazywiscie jest duzo gorzej, bez znaczenia do jakiego kraju z bogatszej europy zachodniej sie porownuje. po prostu w polsce jest dosc kiepsko.
                            natomiast kryzys dosiega wszystkich i rowniez na tym mitycznym "zachodzie" zaczyna sie robic trudniej.
                            moze nie zmniejszaja sie pensje (to jest budzetowka), ale coraz trudniej o prace, sporo zwolnien tez jest.
                            • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 12:14
                              Powstało wiele wątków o sytuacji 'w ogóle" smile Wydawalo mi się, że pytanie głowne dotyczyło ludzi po studiach, z ambicjami I ich szansach na rynku pracy, pracy "w zawodzie" (w UK, ale niech będą I inne kraje)
                              • kura17 Re: lolinka2 02.07.15, 12:22
                                > Wydawalo mi się, że pytanie głowne dotyczyło ludzi po studiach, z ambicjami I ich szansach
                                > na rynku pracy, pracy "w zawodzie" (w UK, ale niech będą I inne kraje)

                                no to jesli dopuszczas inne kraje, to moja wypowiedz jak najbardziej pasuje.
                                napisalam z wlasnego doswiadczenia w niemczech, oraz wiem od wieeelu znajomych o ich doswiadczeniach poza niemcami (UK tez) - wszystko sie nadal zgadza wink

                                w moim zawodzie jest duzo latwiej znalezc dobra prace, za sporo wyzsze wynagrodzenia "na zachodzie", rowniez dlatego, ze jest wiekszy wybor.
                                • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 12:26
                                  Czyli jeżeli chodzi o UK mamy nasze opinie (sprzeczne, ale to normalne) i badania smile
                                  • kura17 Re: lolinka2 02.07.15, 12:38
                                    > Czyli jeżeli chodzi o UK mamy nasze opinie (sprzeczne, ale to normalne) i badania smile

                                    pisalam o MOIM zawodzie. dosc specyficznym.
                                    jestem sie prawie zdolna zalozyc, ze ludzie "o moim wyksztalceniu" nie jada do UK pracowac na zmywaku.
                                    jesli juz to robia kariere w londynskim city wink

                                    o innych zawodach sie nie wypowiadam.
                      • dynema Re: lolinka2 02.07.15, 16:15
                        Ja zaczelam prace w Polsce, bezproblemowo. I mam porownanie dla branzy bankowej:

                        Tekst linka

                        Zgadzam sie z tymi danymi, zarowno z wlasnego doswiadczenia jak i osoby bioracej udzial w zatrudnianiu. Gwarantuje ze w Polsce nie sa to kwoty tego rzedu, szczegolnie ze dla wielu bankow Polska jest tanim centrum operacyjnym (ladowanie danych, sprawdzanie rozliczen) co odzwierciedla i placa i typ pracy (procesowa). Tak wiec w tej branzy najwiecej sie korzysta mieszkajac w globalnym centrum finansowym, ktorym np.Warszawa czy Wroclaw nie jest.

                        Znam sporo osob po Politechnice Warszawskiej dla ktorych z podobnych powodow kierunkiem byly Niemcy.

                        Tak na oko to 90% osob w bankowosci w Londynie jest po SGH, mowi w kilku jezykach i czesc studiow spedzila na stypendiach na roznych uczeniach poza Polska, czesc z nich zaczynala prace (dobrze platna) w Polsce. Podejrzewam ze w Polsce nadal nie mieliby problemu znalezc pracy za kilka srednich krajowych wiec nie dramatyzowalabym jak to wybitni studenci po najlepszych polskich uczelniach w 100% kreca pizze na angielskiej wsi bo jest to jedyny mozliwy scenariusz.
                  • princess_yo_yo Re: lolinka2 02.07.15, 11:44
                    ale to jest mit o statusie urban mitu tak samo jak muzulmanow i choinek albo bialych niedzwiedzi chadzajacych po polskich ulicach.
          • princess_yo_yo Re: lolinka2 02.07.15, 11:31
            lolinka calkiem dobrze opisala problem czesci polskich magistrow, a wyglada to mniej wiecej tak ze tuz po studiach majac w kieszeni dyplom turystyki albo innych smiesznych kierunkow i brak umiejetnosci miekkich nie zostanie magicznie zniwelowany po przekroczeniu granicy.

            tak, prace malo kwalifikowane w uk placa relatywnie wiecej niz w pl ale eldorado to nie jest i nigdy nie bedzie, bo zawsze praca wymagajaca kwalifikacji i specyficznego doswiadczenia bedzie placic duzo wiecej niz to co moga robic 16 latki tuz po GCSE.
        • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:03
          Pomijając fakt, że opis lolinki jest dosyć ..enigmatyczny....w moich najbiedniejszych czasach dorosłych (na wychowawczym) mój budżet rozkładał sie podobnie : nauczanie, tłumaczenia i pensja partnera smile
          • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 08:12
            Enigmatycznie? Może ma ci podać jeszcze nr majtek?
            • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 08:20
              Po części zgadzam się z Rosą, nie musi szczegółowo mówić, ale znowu mamy chyba "Innego rodzaju zabawę":

              W Polsce - nauczanie, tłumaczenia czyli dwa etaty - zarabiania się po pachy, z biedy oczywiście, biedni ludzie w Polsce muszą szukać oprócz głównego źródła dochodów dodatkowego.
              W Anglii - to samo - wspaniała możliwość realizacji zawodowej na różnych frontach, oczywiście z wolnego wyboru, nie przymusu ekonomicznego.
              • joa66 Re: lolinka2 02.07.15, 08:38
                Oczywiście, że nie musi, ale to nie jest żadna miara sukcesu: mąż przynosi pensję a żona ma 1,5 etatu. Ta informacja ma taką wagę jakby jej w ogóle nie było.
                • rosapulchra-0 Re: lolinka2 02.07.15, 08:47
                  Ale nie masz zielonego pojęcia, jaką mąż przynosi pensję i g..o powinno cię to obchodzić.
                • lolinka2 Re: lolinka2 02.07.15, 15:40
                  Ano właśnie, żona NIE MA ETATU, bo żona etatów organicznie nienawidzi smile Więc pracuję sobie robiąc to, co w Polsce PLUS to, co mnie tu kręci z uwagi na różnice między systemami edukacji jako wolny strzelec i jest b. fajnie.

                  Dobra, dołożę oliwy do ognia - na studia idę w najbliższym roku. Trudne studia, mój ulubiony kierunek, na który w PL od X lat nie miałabym szans z miliona względów (wiek, kasa, czas trwania, brak umiejętności miękkich większości wykładowców, na który miałam, mam i będę mieć uczulenie etc.), dla mnie to realizacja marzeń odwiecznych.
          • kropkacom Re: lolinka2 02.07.15, 08:55
            Ma ci rachunki pokazać? Czy co? Ludzie nie wyjeżdżają aby mieć gorzej. Ci którym się nie udało na emigracji szybko na matkę ziemię wracają. Widać coś ich trzyma i to mio tego co jest napisane w linku. Nikt do wyjazdu nie zmusza.
            • gazeta_mi_placi Re: lolinka2 02.07.15, 09:02
              Czasami zmusza sytuacja ekonomiczna, długi (często "alimenciarze" uciekają za granicę), czasem konieczność kompromisu - partner ma pracę tam, a nie można mieszkać w dwóch krajach więc na coś trzeba się zdecydować. Co do powrotów też nie tak łatwo, trudno się przyznać do porażki w kraju, ale do porażki za granicą jeszcze trudniej, właśnie dlatego że "nie jedzie się po to by było gorzej", porażkę w kraju łatwiej znieść "bo tu jest jak jest" i można zwalić niepowodzenie na "ten beznadziejny kraj", porażkę za granicą o wiele trudniej "bo przecież tylu emigrantów radzi sobie i ma lepiej, a Ty?"
              • kropkacom Re: lolinka2 02.07.15, 09:09
                Każda porażka to garb. Alimenciarze polscy to w zdecydowanej większości mieszkają chyba w Polsce jednak big_grin Nie? Ale zgadzam się, ze to partner może mieć większą pensję niż partnerka. Ja jestem z tej opcji, ze jednak jak ktoś wyjechał i zostaje to nie dlatego, że mu tam gorzej big_grin Wiem, głupota big_grin Ale jednak...
      • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 08:15
        Cytat1) Mgr Kowalski ma zwykle problemy językowe.
        2) Mgr Kowalski ma jakiś podły kompleks i niezaradność życiową, w związku z którymi:
        - nie robi NARICu (porównanie kwalifikacji - gwarantujące ich uznanie w UK)
        - szuka sobie prac podrzędnych, głównie w usługach
        - nie mierzy wysoko, w stanowiska zgodne z wykształceniem kierunkowym i doświadczeniem


        Nic dodać, nic ująć.
        Wystarczy sobie porównać zarobki nauczyciela w Polsce z nauczycielem w UK, porównać relatywne koszty życia, leków, opieki medycznej i wiele innych dziedzin, z którymi szary Kowalski się styka każdego dnia.
        Ale jak ktoś ma silną potrzebę pocieszania się kosztem innych, no to niech się pociesza. Jego problem, nie emigrantów przeca.
        • rosapulchra-0 *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:16

          • gazeta_mi_placi Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:22
            Wierzę, że zarobki nauczyciela w Anglii są lepsze niż w Polsce, więc dlaczego Twój mąż (podobno nauczyciel) pracuje w innym zawodzie, poniżej swoich kwalifikacji?
            • rosapulchra-0 Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:32
              A kto ci tak powiedział, trollu i kłamco?
              • gazeta_mi_placi Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:33
                Sama pisałaś.
                • rosapulchra-0 Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:43
                  Tylko kiedy to było? Pisałam też, że nie znam angielskiego, prawda? Tylko kiedy to było?
                  Czasy się zmieniają, okoliczności się zmieniają, ludzie też się zmieniają - szkolą się, korzystają z możliwości danych im w kraju zamieszkania i ci, co chcą zaczynają pracują zgodnie ze swoim wykształceniem. Rozumiem, że ty tego nie bierzesz pod uwagę, bo sam siedzisz non stop w kieszeniach polskich podatników (od czasu do czasu wyjeżdżając i pracując na czarno na angielskim zmywaku czy przy zbiórce niemieckich szparagów) i pyszczysz na tych, którzy byli na tyle odważni, żeby poprawić swój byt i np. wyjechać z kraju.
                  • gazeta_mi_placi Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:45
                    Zatem Twój mąż obecnie pracuje jako nauczyciel?
                    • rosapulchra-0 Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:48
                      A żebyś miał zajęcie, to ci nie odpowiem na to pytanie.
                    • edelstein Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:54
                      Gazeta,mój tez nie pracuje zgodnie z wyksztalceniembig_grin emigrantem nie jestbig_grin czego to ma byc wyznacznik?
                      • gazeta_mi_placi Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 08:58
                        Jeżeli lepiej zarabia niż we własnym zawodzie to nic dziwnego. Nie wiem, może w Anglii nauczyciele zarabiają mniej niż kierowcy busów?
                        • edelstein Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 09:40
                          Jesli kierowca busa ma firme.Pare aut.To tak,bedzie mu lepiej niz nauczycielowi.
                          • gazeta_mi_placi Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 10:23
                            No, ale wtedy nie sępił by żonie dodatkowego funta na rybę dla kota?
                            • ubaruta Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 20:04
                              "No, ale wtedy nie sępił by żonie dodatkowego funta na rybę dla kota?"
                              A to juz zalezy od meza a nie od zarobkow big_grin
                              • gazeta_mi_placi Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 03.07.15, 11:51
                                W sumie też racja smile
                            • rosapulchra-0 Re: *z zarobkami nauczyciela w UK n/t 02.07.15, 21:11
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > No, ale wtedy nie sępił by żonie dodatkowego funta na rybę dla kota?
                              >

                              ty się lepiej naucz pisać po polsku lepiej..
      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 12:35
        nie robi NARICu (porównanie kwalifikacji - gwarantujące ich uznanie w UK)

        a co to Naric? 20 lat mieszkam w UK i nigdy w zyciu nikt nie kazal mi zadnego Naricu robic a moja edukacja i z Polski i z USA sa jak najbardziej honorowane. A na moim CV sa jako firmy najbardziej znane marki w household electronics.
        Kazda firma sprawdza twoje CV tak czy tak. Wynajmuja w tym celu wyspecjalizowane w tym agencje.


        Naric- kolejny sposob sciagania pieniedzy z ludzi.


        nie mierzy wysoko, w stanowiska zgodne z wykształceniem kierunkowym i doświad
        > czeniem


        zapewne na poczatku mierzyl ale szybko sie przekonal ze na kazde stanowisko jest 100 innych z duzo wiekszym doswiadczeniem, a przede wszystkim swietnym angielskim.
        • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 15:46
          uczelnie oczekują NARIC, budżetówka cała oczekuje NARIC na ten przykład, plus nauczyciele za darmo (więc nie ma mowy o wyciąganiu kasy) muszą sobie uznać kwalifikacje składając wniosek o nadanie qualified teacher status. Też mgr Kowalski (choć raczej głównie mgr Kowalska absolwentka jakiegoś kierunku nauczycielskiego) nie ma o tym pojęcia i woli zasuwać w szkole jako pani pilnująca dzieci w czasie przerwy na lunch... mając kwalifikacje wyższe niż tubylczy nauczyciele. Dla mnie jest to dowód na nieskuteczność naszego (tj. polskiego) systemu edukacji, który wpompowując w ludzi masę wiedzy, pozbawia ich tego, co najważniejsze - wiary w siebie, świadomości własnych umiejętności i wiedzy oraz umiejętności załatwiania różnych spraw, od najprostszych urzędowych po bardziej złożone interpersonalne kwestie w miejscu pracy.
          • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 15:51
            wiary w siebie, świadomości własnych umiejętności i wiedzy oraz umiejętności załatwiania różnych spraw, od najprostszych urzędowych po bardziej złożone interpersonalne kwestie w miejscu pracy.

            Nie zapominaj o cechach osobniczo rodzinnych. Ostatnio pomagam kuzynce (z młodszego pokolenia, nie wiem czy to się nazywa kuzynka czy jakoś inaczej) z Kanady w załatwianiu legalizacji jej pobytu w PL. Boże.....
            • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 15:59
              Proszę Cię, bo mi wiara w ludzi legnie całkiem w gruzach...
              • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 16:07
                To nie chodzi o wiarę w ludzi big_grin

                Po prostu każdy człowiek to zbiór cech indywidualnych osobniczych plus cechy zewnętrzne I nabyte typu wykształcenie. Jeżeli magister Kowalski nie zna języka ani swoich możliwosci/uprawnień to nie "stało mu się to" nagle, po emigracji. Przed emigracją był takim samym człowiekiem. Dlatego nie można oskarżać za jego porażki państwa jeżeli poniósł je w Polsce albo jego własnej niedoskonałości jeżeli porażkę poniósł w UK. A zalinkowany materiał troche rozprawia się z mitem, że w UK "wystarczy być" - no więc nie wystarczy. Podobnie jak w Polsce.
                • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 16:21
                  ja pisałam o czymś ociupinkę innym - że w Polsce jest nadprodukcja tych, co nie wierzą w siebie i jest to IMHO efektem takiego a nie innego systemu edukacji. W tym wątku gdzieś pisałam, że reaguję wręcz anafilaksją na wykładowców którzy gnoją studentów (słynny dowcip, że przez 6 lat studiów jesteś gównem, a po ukończeniu studiów awans - zostajesz panem gó...) - im podobni nie pomagają w budowaniu poczucia wartości, brak elementów praktycznych w polskich podstawach programowych też nie pomaga w uświadomieniu sobie, co właściwie umiem, ani "przetłumaczeniu" posiadanej wiedzy na język konkretnej praktyki.
                  • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 16:26
                    Z drugiej strony miewamy inny biegun tego samego problemu - nic nie potrafię, nic nie umiem ale mam super mniemanie o sobie smile

                    Poza tym, jeżeli już zmieniamy temat smile to jednak absolwenci polskich szkół radza sobie dobrze PRAKTYCZNIE w UK smile Nie gorzej a może i lepiej niż Anglicy emigrujący do innych krajów smile
          • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 16:18
            No tak, z kolei w Anglii już 16-latki wiedzą jak załatwić sobie darmowe mieszkanie. A tamtejsza wiedza? Odniosę się do antykoncepcji, o wiele wcześniej niż u nas omawianej plus dodatkowo darmowej i ogólnie dostępnej - największa ilość wśród krajów UE aborcji i chorób wenerycznych. O samotnych nastoletnim macierzyństwie nie wspomnę bo to często nie efekt braku dostępu i wiedzy o antykoncepcji tylko świadomego wyboru - młodociane matki mają darmowe mieszkania i liczne zasiłki.
            • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 08:26
              Powtóz to jeszcze dwa razy i samo w to uwierzysz big_grin
              • rosapulchra-0 *Powtórz n/t 03.07.15, 08:27


          • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 00:42
            uczelnie oczekują NARIC, budżetówka cała oczekuje NARIC na ten przykład, plus n
            > auczyciele za darmo (więc nie ma mowy o wyciąganiu kasy) muszą sobie uznać kwal
            > ifikacje składając wniosek o nadanie qualified teacher status.


            Pracowalam niegdys w National Physical Laboratory czyli nr 1 instytut fizyki atomowej w UK. I na stanowisku siegajacych 40% opodatkowania jesli chodzi o zarobki mimo, ze budzetowka pelna geba. Nikt o zaden NARIC mnie nie pytal. W dzisiejszych czasach to pikus dla instytucji potwierdzajacych credentials sprawdzic jakie sa uczelnie w EU i USA czy Kanadzie.

            nie ma o tym pojęcia i woli zasuwać w szkole jako pani pilnująca dzieci w c
            > zasie przerwy na lunch...


            moja droga, jakby do czegokolwiek byloby mu to potrzebne to z pewnoscia by sie dowiedzial chocby od rekruterow

            iejętności z
            > ałatwiania różnych spraw, od najprostszych urzędowych po bardziej złożone inter
            > personalne kwestie w miejscu pracy.


            tak wiedza o jakims NARIC ( jaki wiekszosc instytucji olewa cieplym moczem) stanowic ma niby jakies niebywale umiejetnosci. Moja droga umiejetnosci pojawiala sie wraz z rzetelnym doswiadczeniem w zawodzie.
      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 12:37
        pracuję w zawodzie wyuczonym (cudze dzieci uczę)

        to nie jest praca jaka niebywale ciezko dostac. Teacher Assistant zwlaszcza jest dosc dostepnym zawodem bo bardzo kiepsko platnym. Rzecz w tym ze trzeba mowic po ang aby w ogole dostac jakas sensowniejsza prace
        • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 13:47
          No to porównaj sobie zarobki nauczyciela polskiego wykwalifikowanego i asystenta nauczyciela w Anglii..
        • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 15:46
          Ale ja nie jestem teacher asisstant - broń Boże, jestem qualified teacher.
          • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 00:44
            dla mnie Polak jaki jak kazdy obcokrajowiec ma akcent nie powinien byc nauczycielem j. angielskiego bo to komedia. Nie po to tu wysylaja ludzie do szkoly dziecko by wracalo z polska wymowa w j. ang. Tzn ok jesli Polak jest matematykiem czy uczy biologii, ale na milosc boska... angielski?
            • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 02:47
              Ulżyłaś sobie już? To wodę spuść smile
              • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 11:55
                naucz sie rozmawiac merytorycznie a nie agresywnie. Pomysl logicznie o tym:

                Mnie przerazalaby wizja ze moje dziecko pojdzie do szkoly i j. polskiego uczylby je... Anglik z angielskim akcentem.

                Tak samo w druga strone. No na milosc boska, ja rozumiem Polak uczy Matematyki czy Chemii ale... angielskiego??? Nawet w domu staram sie mowic do mojego dziecka po polsku a maz po angielsku bo jesli ma kogos kopiowac po angielsku to natives, a polski bron boze nie mojego meza tubylca tylko moj.

                Naprawde jesli to swiadectwo nauczania w panstwowych szkolach w UK to tym bardziej jestem zachecona do tego by jednak wydawac dalej pieniadze i poslac mojego malucha do szkoly prywatnej od Primary School poczawszy.


                Nie no prosze... dzieciaki potem wroca do domu i beda mowic po angielsku z chinskim akcentem albo indyjskim.. dla mnie cyrk
                • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:14
                  Wiesz, tu niemal każdy emigrant uważa, że jego akcent nie jest zauważalny dla "tubylca" wink
                  • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 18:56
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Wiesz, tu niemal każdy emigrant uważa, że jego akcent nie jest zauważalny dla "
                    > tubylca" wink
                    >

                    wiesz akcent jest zauwazalny w obrebie jednego kraju, silny, szorstki akcent maja Szkoci, Irlandczycy (u mezczyzn odbieram jako bardzo sexy), Kanadyjczycy, Amerykanie (ci w zaleznosci skad pochodza), Austrlijczycy, osoby np z Zimbabwe,RPA dla ktorych ten jezyk jest pierwszym jak najbardziej a jesli nie to urzedowym i edukowali siw w nim. Spotykm sie z roznymi akcentami na codzien w szkole i to u nauczycieli. Akcent nie ma znaczenia w nauczaniu wszystkiech przedmiotow oprocz angielskiego, ale nawet jesli chodzi o angielski nie ma bo liczy sie znajomosc samego jezyka, jego struktur, odmian, zasob slownictwa, literatura, historia jezyka i cala reszta. Moj angielski jest bardzo dobry i mam kwalifikacje do uczenia np ESOL ale nie sadze ze dostalabym prace jako Higher Level Teaching Assistant w English department np w mojej szkole.
                • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 18:16
                  princesswhitewolf napisała:

                  > Naprawde jesli to swiadectwo nauczania w panstwowych szkolach w UK to tym bardz
                  > iej jestem zachecona do tego by jednak wydawac dalej pieniadze i poslac mojego
                  > malucha do szkoly prywatnej od Primary School poczawszy.

                  W dobrych szkolach nie ma takich praktyk. Sa natomiast szkoly koszmarne, z ktorych nauczciele uciekaja, wtedy musza sobie radzic supply teachers z agencji, lolinka zdaje sie tez tak pracuje. Tacy nauczyciele przychodza na jakis czas, czasem sie zmieniaja czasem sa kilka miesiecy zanim caly proces rekrutacji sie skonczy. Ja pracuje w secondary school jako HLTA w maths department, ucze mniejsze grupy, czasem zastepstwo gdy kogos brak. Mamy tez Polke ktora jest z agencji, uczy geografi, mielismy tez kiedys science teacher z agencji, angielskiego sie nie zdarzylo. Ona uczy bo brakuje nauczycieli, proces rekrutacji tez trwa jakis czas, u nas jest od 3 m-cy i uczy a wlasciwie zatsepuje nauczycieli ktorych nie ma z roznych przedmiotow ale min geografi. Od wresnia juz bedzie w innej szkole, bo na jej miejsce juz kogos zatrudniono. Na stale jednak nie mamy zadnego nauczyciela dla ktorego jezyk angielski bylby jezykiem drugim oprocz nauczycielo francuskiego- ci sa Francuzami, oprocz jednej, ta jednak ma praktyke jako nauczycielka angielskiego we Francji. Mamy na stale nauczycieli z Nowej Zelandii, Kanady, Irlandi, Szkocji, ktorzy ucza angielskiego.
                  Szkola w ktorej pracuje jest srednia, jednak bywaja szkoly naprawde fatalne gdzie nauczyciele agencyjni to dosc czeste zjawisko.

                  • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 00:33
                    Wiesz ja nie mam nic przeciwko by moje dziecko mialo nauczycieli od matematyki chemii geografii czy czegokolwiek z jakimkolwiek akcentem, bo ma sie uczyc rowniez rozumiec akcenty i byc otwarty na swiat, tylko jestem przeciwna nauczycielom j. angielskiego jacy sa non native speakers.

                    Obawiam sie, ze ci z agencji maja na dluzsza mete plan wkrecenia sie tu i tam na stale jako nauczyciele j. angielskiego.

                    Sa natomiast szkoly koszmarne, z ktor
                    > ych nauczciele uciekaja, wtedy musza sobie radzic supply teachers z agencji, lo
                    > linka zdaje sie tez tak pracuje


                    Pytanie do Ciebie z racji, ze sie w tym orientujesz: na ile mozna ufac OFSTED ocenom w tej kwestii + wynikom egzaminow, a na ile to raczej nie odzwierciedla faktycznego stanu rzeczy.

                    Co ciekawe sa takowe 2 szkoly jak zauwazylam w Londynie jakie sa kompletnie ponizej poziomu, czyli nawet nie Requires Improvement a, kompletnie Fails, a jednoczesnie sa w 10% najlepiej zdajacych egzaminy. Jest taka jedna w Croydon. Cyrk jakis. Moze chodzi o bezpieczenstwo w szkole? Nie mam pojecia
                    • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 01:18
                      Ofsted miałam raz w życiu (pół roku zatrudniała mnie szkoła na początku). Wygląda to tak, że tylko w sumie przykładania ucha do ściany zabrakło - wścibscy nerwowi inspektorzy biegają po całej szkole, głównie siedzą w papierach (więc większość oceny zależna jest od tego jak skutecznie dyrekcja "sprzeda" w papierach szkołę i założenia jej funkcjonowania), ale zaglądają też do klas, obserwują zajęcia, sporo zależy, do którego nauczyciela/ na jaki przedmiot wejdą, jakie dziecko zapytają o wnioski/ wrażenia - trochę loteria. Poza tym safeguarding (czyli znów głównie papiery).

                      Córka młodsza chodzi do szkoły o opinii outstanding - słuszna to opinia, byłam tam kilka razy na zastępstwie i sporo mi to dało, bo mają etos sprzyjający solidnej nauce i ciężkiej pracy, wymagają od dzieciaków, a jednocześnie stwarzają im 1001 okazji do zdobywania nowych umiejętności, skutecznie motywują etc.

                      W sąsiedztwie mam podstawówkę, o której wiem na 100%, że dyskryminuje pracowników i uczniów. Ostatnio po Ofstedzie opinia z satisfactory (sprzed 2012) skoczyła na good (a niby zaostrzyli kryteria...) i wywiesili sobie na płocie wielki banner na tę okoliczność.

                      6 tygodni robiłam zastępstwo w szkole uznanej za "Requires improvement" - po poznaniu lokalnych obchodów stwierdzam, że jedyną "winą" szkoły była jej lokalizacja, północnowschodni Londyn, dzielnica biedy, gangów i bezrobocia. Dzieciaki trafiają tam jako zdemotywowane, zblazowane, beneficiarskie 4-latki i zmiana nastawienia zajmuje sporo czasu... Obserwują w domu przemoc wśród najbliższych i to rozgrywają w szkole - przyjdzie Ofsted i co powie? Że szkoła do bani, bo dzieci mają behavioural issues. I tak się stało.

                      Takich historii mogłabym z ostatniego roku przytoczyć trochę... generalnie sprowadzają się one do tego, co pisałam na wstępie: 1) umiejętności sprzedażowe dyrektora, 2) czysta papierologia, 3) łut szczęścia i sensowny inspektor
                      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 11:06
                        że jedyną "winą" szkoły była jej lokalizacja, północnowschodni Londyn

                        bzdura na resorach. Nie masz pojecia jak ksztaltuje sie ocena szkol
                        Wejdz sobie laskawie moze na www.locrating.com i wpisz "London" I zobacz po kolorach jak ksztaltuja sie oceny szkol wg Ofsted. Dystrybucja miedzy dobrymi i gorszymi szkolami jest rozsiana po calym Londynie i nie ma tak by pn wsch Londynie bylo o wiele wiecej gorszych szkol
                        • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 15:54
                          Wiem, jak kształtują się oceny Ofsted w poszczególnych boroughs - to było przedmiotem mojej lektury jeszcze przed przyjazdem do UK, bo m.in. na podstawie zagęszczenia szkół państwowych o opinii outstanding wybierałam swoje obecne miejsce zamieszkania.

                          W tamtym konkretnym przypadku, po przeczytaniu treści raportu, obserwacji przez 6 tygodni, jak pracują nauczyciele i jakie kwestie podnosili inspektorzy, zupełnie na serio uważam, że zasadniczą wadą tamtej szkoły była lokalizacja i uprzedzeni inspektorzy, zresztą nie byłam w tej opinii odosobniona. Oczywiście możesz wiedzieć więcej/ lepiej, wszak pracowałaś w NPL wchodząc w 40% podatek, więc chapeau-bas i w ogóle... pozdrawiam zatem z całą pokorą ze zmywaka nauczycielskiego smile
                    • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 07:43
                      princesswhitewolf napisała:


                      > Obawiam sie, ze ci z agencji maja na dluzsza mete plan wkrecenia sie tu i tam n
                      > a stale jako nauczyciele j. angielskiego.

                      Wkrecenie sie jest raczej jedna z ostatnich opcji, bo zawsze przeprosadza sie rekrutacje czyli mozna aplikowac ale nie oznacza to ze prace sie dostanie. Szczerze to pewnie zdarzaja sie nauczyciele j angielskiego pracujacy na stale dla ktorych to drugi jezyk ale sa to wyjatki. Ja jeszcze sie z tym nie spotkalam, nie slyszalam o takim przypadku.

                      > Pytanie do Ciebie z racji, ze sie w tym orientujesz: na ile mozna ufac OFSTED o
                      > cenom w tej kwestii + wynikom egzaminow, a na ile to raczej nie odzwierciedla
                      > faktycznego stanu rzeczy.

                      Mysle ze obecnie mozna ufac bardziej niz kiedys, zmienily sie kryteria i sa dosc wysrubowane. Wiele szkol ktore kiedys z latwoscia otrzymywala oceny bardzk dobre teraz musi sie bardziej postarac. Wazne tez aby zasiegnac opinii rodzicow np na forach. Najlepszy sposob to sprawdzic jakie dzieci chodza do szkoly (mam na mysli secondady schools) jesli duzy procent to dzieci mieszkancow council estates i new to English to lepiej sobie odpuscic. W przypadku primary schools nie ma to wiekszego znaczenia, te szkoly funcjonuja inaczej, sa mniejsze, choc nadal ilosc new to English ma znaczenie. Osobiscie unikalabym takich szkol.


                      > Co ciekawe sa takowe 2 szkoly jak zauwazylam w Londynie jakie sa kompletnie pon
                      > izej poziomu, czyli nawet nie Requires Improvement a, kompletnie Fails, a jedno
                      > czesnie sa w 10% najlepiej zdajacych egzaminy. Jest taka jedna w Croydon. Cyrk
                      > jakis. Moze chodzi o bezpieczenstwo w szkole? Nie mam pojecia

                      Zdawalnosc egzaminiw ale spdawdzalas na jakie oceny? Students dostaja targets np A+, A, B, C ale tez D, E, F czy G (ta skala za kilka lat bedzie zmieniona na 1-6 z najwyzsza 6) wiec jesli wiekszosc ma target np od D i zdaje to zdawalnisc jest wysoka z tym ze na najnizszym poziomieale w statystykach wyglada dobrze.
                  • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 01:20
                    Najma, ja zastępuję tych, co ich nie ma chwilowo (zwolnienie lekarskie, szkolenie etc.), a nie tych, co uciekli smile robię day-to-day a nie long-term supply, czyli każdego dnia jestem gdzie indziej, choć zdarzają się szkoły, do których wracam jak bumerang raz w tygodniu (bo NQT mają szkolenie raz w tyg. na przykład) więc biorę daną klasę określonego dnia tygodnia.
                    • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 08:04
                      lolinka2 napisała:

                      > Najma, ja zastępuję tych, co ich nie ma chwilowo (zwolnienie lekarskie, szkolen
                      > ie etc.), a nie tych, co uciekli smile robię day-to-day a nie long-term supply, cz
                      > yli każdego dnia jestem gdzie indziej, choć zdarzają się szkoły, do których wra
                      > cam jak bumerang raz w tygodniu (bo NQT mają szkolenie raz w tyg. na przykład)
                      > więc biorę daną klasę określonego dnia tygodnia.

                      Pracujesz w Londynie a to tlumaczy wiele, tam sytuacja w szkolach jest daleka od dobrej, szkoly sa przepelnione, jest mnostwo dzieci new to English w kazdej grupie wiekowej, na miejsce w szkole dzieci przybyszow czekaja zazwyczaj kilkanascie miesiecy itd. Do tego pracujac day to day trudno mowic o uczeniu, to polega glownie na zajeciu uczniow zazwyczaj czyms co nauczyciel ktorego nie ma zostawil dla nich i tyle. Przy dluzszym pobycie w jednej szkole to tez zazwyczaj jest na pol gwizdka.
                      U mnie z supply teachers korzystaja zazwyczan duze szkoly ktore maja prpblemy kadrowe czyli nauczyciele z nich uciekaja. Przyzwoite szkoly (niekoniecznie najalepsze) zatrudniana HLTA ktorzy pracuja na stale i pokrywaja nieobecnosci nauczycieli z powodu chorob czy szkolen. W secondaries dodatkowo zatrudniana cover supervisors ktorzy pokrywaja pojedyncze lekcje, sa zatrudniani na stale, znaja uczniow itd. Przewaznie duze szkoly zatrudniaja takie osoby.
                • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 18:27
                  Tylko, że w nauce języka jako ojczystego o wymowę chodzi w najmniejszym stopniu - chodzi o znajomość struktur, form wypowiedzi pisemnej, rozbudowywanie zakresu słownictwa, omawianie lektur etc. Kwestia podania dziecku dobrej wędki, z którą ono sobie zrobi... no właśnie - albo złowi rybę, albo wydziobie oko (sobie lub koledze), albo zacznie uprawiać z tą wędką wspinaczkę wysokogórską tongue_out
                  • ola_fatyga lolinka - ty jestes od TESOL 03.07.15, 19:50
                    > Tylko, że w nauce języka jako ojczystego o wymowę chodzi w najmniejszym stopniu
                    > - chodzi o znajomość struktur, form wypowiedzi pisemnej, rozbudowywanie zakres
                    > u słownictwa, omawianie lektur etc. Kwestia podania dziecku dobrej wędki, z któ
                    > rą ono sobie zrobi... no właśnie - albo złowi rybę, albo wydziobie oko

                    Chyba żartujesz?

                    z tego, co wiem , Twój przedmiot nauczania to TESOL ( czyli Teaching English to speakers of other languages- to dla tych, ktorzy nie wiedzą, co oznacza ten skrót)a nie English, więc nie masz przygotowania, by nauczać English- (tak na marginesie, to usłyszała anglistka po bardzo dobrym uniwerku ukonczonym w Polsce, którą znam). więc jakim cudem nauczasz Anglików angielskiego?
                    • lolinka2 Re: lolinka - ty jestes od TESOL 04.07.15, 01:07
                      Owszem, formalnie jestem od TESOL. Niemniej, ukończony kierunek nauczycielski i dyrektywy UE skutkują tym, że przy określonej godzinowo praktyce i doświadczeniu zawodowym we własnym kraju, mogę pracować gdzie indziej (tu: w UK). Qualified Teacher Status nadany mi przez National College of Teaching & Leadership zawiera wzmiankę o tym, że nie jestem przypisana do konkretnej grupy wiekowej, ani konkretnego przedmiotu (tubylczy nauczyciele potrafią mieć ograniczenia wpisane) i mogę uczyć wszystkiego wg National Curriculum we wszystkich grupach wiekowych. Innymi słowy - upiekłam cudną pieczeń na swoim pogardzanym w ojczyźnie zawodzie, nawet się nie spodziewałam, że tak wyjdzie. To ad. "jakim cudem nauczam".

                      Aha, u córki w gimnazjum jedna z anglistek też jest Polką. Przy czym ona na 90% jest zatrudniona przez szkołę, ja jestem nieetatowa natomiast (jedyna opcja jaka mi nie kolidowała z tłumaczeniami, zwłaszcza wyjazdowymi) i pracuję przez agencję jako supply teacher - zastępstwa robię. Funkcjonuję tak od roku i jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś z pretensją do agencji przybiegł, że obcostranna pańcia uczy języka jego natywnych użytkowników.
                      • ola_fatyga Re: lolinka - ty jestes od TESOL 04.07.15, 09:30
                        Jakim cudem nauczasz odnosiło się do tego - jakim cudem nauczasz angielskiego na stanowisku anglisty w angielskiej szkole posiadajac przygotowanie tylko do nauczania angielskiego jako obcego. A zapytalam, poniewaz mojej znajomej w UK zatrudnienia takiego odmówiono, tlumacząc, że " nie ma ona przedmiotu". I o taki wyłącznie cud mi chodziło.

                        Wytłumaczyłaś i ok. Ty funkcjonujesz jako tzw. supply "zapchaj dziura" (sorki wink) bezprzedmiotowiec do wszystkiego. Moja znajoma taką fuchę wykonuje w USA w tzw. "czarnej dzielnicy" i ma dość, ale co kto lubi.
                        • najma78 Re: lolinka - ty jestes od TESOL 04.07.15, 09:57
                          ola_fatyga napisała:

                          > Wytłumaczyłaś i ok. Ty funkcjonujesz jako tzw. supply "zapchaj dziura" (sorki
                          > wink) bezprzedmiotowiec do wszystkiego.

                          niektorym to pasuje bo odpada cala robota w papierach, brak presji, odpowiedzialnosci za wynikI itd. Tak jest latwiej.
                          Natomiast w przypadku lolinki to ona nie ma ograniczenia wieku ale nie jest nauczycielem przwdmiotowym a wiec w zasadzie jedynie praca supply teacher.
                          • rosapulchra-0 Re: lolinka - ty jestes od TESOL 04.07.15, 10:05
                            Najma, ale szkoda twojego czasu i urody na tłumaczenie oczywistości trollowi, który nie ma zielonego pojęcia o czym pisze i pisze tylko po to, aby obrazić swojego interlokutora.
                            • ola_fatyga Re: lolinka - ty jestes od TESOL 04.07.15, 10:09
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,158085365,158104069,Re_Padl_emigracyjny_mit_.html
                          • lolinka2 Re: lolinka - ty jestes od TESOL 04.07.15, 12:31
                            najma, ja pracowałam przez pół roku w podstawówce (i brak przedmiotu problemem nie był, zresztą mam NARIC na English Studies, to pomaga), zdecydowanie nie jako supply i nie przez agencję - i poszłam stamtąd z dziką radością (szkoła od lat "good" wg Ofstedu, bez bullying, przemocy etc.) właśnie na rzecz day-to-day supplying, bo mniejsza presja, mniej papierologii, zarobki porównywalne etc. no i sezon mi się kroił, a chciałam być elastyczna wyjazdowo.
                  • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 00:35
                    ylko, że w nauce języka jako ojczystego o wymowę chodzi w najmniejszym stopniu

                    Lolinka, wybacz ale na kim maja dzieci wzorowac swoja wymowe, kto ma byc autorytetem w kwestii wymowy jak nie nauczyciel j. angielskiego. No ja cie prosze... z calym szacunkiem, ale nie gadaj od rzeczy.
                    • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 01:25
                      Szkoły we wschodnim Londynie, gdzie mieszkam, mają 80% uczniów, dla których angielski jest drugim językiem. W tym kontekście problemem absolutnie drugoplanowym staje się "jak uczeń mówi", zamiast tego należy się zająć "niech uczeń mówi" oraz "niech uczeń pisze" a nade wszystko "niech uczeń rozumie". I to nie są elitarne kursy językowe, gdzie będziemy prowadzić dyskusję merytoryczną nad uzyciem /schwa/ w sylabach nieakcentowanych - to jest kurs "umiejętności twardych": napisać list, zrozumieć instrukcję, wypowiedzieć się na piśmie powyżej poziomu "Kali być, Kali mieć", zapamiętać pisownię określonych słów i być w stanie użyć ich w wypowiedzi pisemnej, zrozumieć tekst czytany i sformułowąć opinię na jego temat etc. etc. etc. Gorąco polecam lekturę National Curriculum, prostuje spojrzenie na pewne rzeczy, do których my, Polacy, podchodzimy z nabożną czcią i pietyzmem smile
                      • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 08:41
                        lolinka2 napisała:

                        > Szkoły we wschodnim Londynie, gdzie mieszkam, mają 80% uczniów, dla których ang
                        > ielski jest drugim językiem.

                        To akurat zadna tajemnica dlatego nie dziwi nauczycil angielskiego dla ktorego nie jest to pierwszy jezyk bo wiekszosc dzieci w takich szkolach w tym jezyku sie komunikuje z ledwoscia tak jak ich rodzice (ci czesto wogole). Dlatego napisalam princesswhitewolf zeby trzymac sie z dala od takich szkol obojetnie czy to primary czy secondary. W takich szkolach problemem jest nie tylko brak znajomosci jezyka ale zachowanie, bullying, rasizm.

                        Gorąco polecam lekturę National Curriculum, prostuje spojzzenie na pewne rzeczy, do których my, Polacy, podchodzimy z nabożną czcią i pietyzmem smile

                        Polacy podchodza jak podchodza bo nie maja zadnego doswiadczenia, pojecia o tym co w uk w niektorych miastach (w Londynie szczegolnie) istenieje. System edukacji w uk i w pl rozni sie bardzo ale tez okolicznosci sa rozne, pl jest krajem jednolitym pod wieloma wzgledami bez naplywu (minimalny procent ktory nie ma znaczenia) ludnosci z krajow o zupelnie innej kulturze.
                        W Angli do dobrych szkol (glownie dotyczy duzych miast bo jest wieksza konkurencja) jest nabor selektywny i kilku chetnych na jedno miejsce bo rodzicow (i uczniom) zalezy aby edukowac sie na wysokim poziomie. Jest wiele szkom ktore to oferuja,moja corka chodzi to szkoly ktora zostala oceniona outstanding i ma tak od wielu lat. Jednak tam sets sa od 1-3 a najnizszy czyli 3 to w wielu szkolach set 1 albo nawet nie. English maja na poziomie wysokim, przynosza zeszyty codzinnie do domu wiec mam wglad,pisza uzywajac bogatego slownictwa,roznkrodnych form itp, omowili m.in Makbeta. W szkolach z wiekszoscia new to English dobrze to bedzie gdy 12-latek napisze 'There was a guy who was a pirate and he was not nice'. W takich szkolach nauczyciele angielskiego dla ktorych to jest jezyk pierwszy nie chca pracowac bo to jest frustrujaca szarpnina. Szarpanina bo attitude and behaviour sa duzym problemem. W dodatku szkoly te klada duzy nacisk na wyniki, bo ofsted itd mnostwo pracy papierkowej plus uczenie ktore nie przynosi efektow bo trudno zeby przynosilo ale presja ogromna. Starsi i mlodsi uciekaja. Wtedy szkoly zatrudniaja supply teachers albo teachers ktorzy chca pracowac, no i dla uczniow w takich szkolach anglista z pl wystarczy.
                        • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 11:10
                          W Angli do dobrych szkol (glownie dotyczy duzych miast bo jest wieksza konkurencja) jest nabor selektywny i kilku chetnych na jedno miejsce bo rodzicow (i uczniom) zalezy aby edukowac sie na wysokim poziomie.

                          mowisz oczywiscie o secondary school jak rozumiem. Bo jak ci wiadomo primary school to albo catchment albo prywatnie i placisz
                          • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 11:22
                            princesswhitewolf napisała:


                            > mowisz oczywiscie o secondary school jak rozumiem. Bo jak ci wiadomo primary sc
                            > hool to albo catchment albo prywatnie i placisz

                            Oczywiscie ze secondary. Jednak primary to troche inna bajka, jedyne czego bym unikala to duzej ilosci new to English. Poza tym na danym obszarze jest zazwyczaj kilka szkol w mniej wiecej tej samej odleglosci i mozna wybrac. Mozna tez sprobowac w innym rejonie,przyjac moga ale transport to juz spraaa rodzica i musi to przemyslec.
                      • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 09:03
                        lolinka... rozumiem Twoje zadowolenie smile

                        Jako rodzic jednak nie chciałabym, żeby:

                        -polskiego uczył moje dziecko cudzoziemiec, nie-native
                        -biologii w gimnazjum uczył anglista
                        -a wychowania seksualnego bardzo przypadkowa osoba

                        Ale może faktycznie podchodzę do tego z nabożną czciąwink
                        • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 09:25
                          joa66 napisała:

                          > Jako rodzic jednak nie chciałabym, żeby:
                          >
                          > -polskiego uczył moje dziecko cudzoziemiec, nie-native
                          > -biologii w gimnazjum uczył anglista
                          > -a wychowania seksualnego bardzo przypadkowa osoba
                          >
                          > Ale może faktycznie podchodzę do tego z nabożną czciąwink

                          Ale ona jest supply teacher,czyli nie uczy zadnego z tych przwdmiotow w secondary school, pracuje glownie day to day czylI codzinnie w innej szkole, zastspujac nieobecnych nauczycieli w pojedyncze dni. Poza w tych szkolach 80% dzieci jest new to English wiec spokojnie moze ich uczyc English.
                          Szkoly w uk zatrudniaja supply teachers bo ktos musi zastapic nauczycieli ktorzy sa nieobecni, dzieciom nie 'przepadaja' lekcje, nie upycha ich sie w swietlicach ani nie ida do pobliskiego parku w tym czasie. Na pojedyncze godziny tacy nauczyciele sa ok zwlaszcza jesli w szkolach akurat brakuje staffu zatrudnionego na stale. Np w szkolach podstawowych takie zajecia najczesciej przejmuja HLTA i czasem teaching assistants level 3 choc ci drudzy nie powinni jesli nie maja odpowoednich kwalofikacji (dlatego szkoly finasuja te kwalifikacje lub zatrudniaja juz z takimi) a w secondaries TA L3 nie moga prowadzic lekcji w klasach (jedynie w malych grupach np 6-8 dzieci).

                          • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 09:32
                            80% dzieci jest new to English wiec spokojnie moze ich uczyc English.

                            I brakuje wykwalifikowanych native?wink
                            • ola_fatyga Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 09:38
                              > I brakuje wykwalifikowanych native?wink

                              brakuje chętnych native, bo to taki nauczycielski zmywak wink)
                              • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 09:45
                                ola_fatyga napisała:

                                > > I brakuje wykwalifikowanych native?wink
                                >
                                > brakuje chętnych native, bo to taki nauczycielski zmywak wink)

                                http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
                                Jak bardzo trzeba mieć naptane we łbie, żeby taki idiotyzmy wypisywać?!
                                http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
                                • edelstein Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:39
                                  Glupie toto jak but.Nie mam sensu sie przejmowac glupotami,które plecie to zero.
                                  • ola_fatyga seytan_a_22... 04.07.15, 12:52
                                    edelstein napisała:

                                    > Glupie toto jak but.Nie mam sensu sie przejmowac glupotami,które plecie to zero
                                    > .

                                    twój stary nick to na pamiątkę bycia materacem tureckiego lovera?
                                    • edelstein Re: seytan_a_22... 04.07.15, 14:26
                                      A nie mowilambig_grin na serio nie interesuje tu nikogo,ze robisz za materac,inne kobiety nie maja takich doswiadczen.Nie chwalilabym sie na twoim miejscu twoja niska pozycja.
                              • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:28
                                LOL, nauczycielski zmywak smile

                                Ja się zwykle śmieję, że na zmywak to do Polski jeżdżę w sezonie (tj. zjazdy med. przekładać) i w związku z tym jestem anty-emigrantem.

                                No to się dowiedziałam, że na zmywaku jestem non stop - nauczycielskim, tłumaczeniowym, no jak UK to musi być i zmywak tongue_out tongue_out tongue_out
                                • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:06
                                  Lolinka, ale dla pewności - to TYLKO metafora big_grinbig_grinbig_grin
                            • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 09:47
                              joa66 napisała:

                              > 80% dzieci jest new to English wiec spokojnie moze ich uczyc English.
                              >
                              > I brakuje wykwalifikowanych native?wink

                              Napisalam juz o tym w tym watku. Nie chodzi o toebe nie ma native (raczej dla ktorych to jezyk pierwszy) English teachers, ale nie chca w takich szkolach uczyc bo jest to zajecie frustrujace i stresujace. W takich szkolach presja na wyniki jest ogromna a cudow nie ma. Tam sa problemy z zachowaniem, frekwencja, nastawieniem itp. Jednak nadal nauczyciele angielskiego dla ktorych nie jest to pierwszy jezyk w takich szkolach sa rzadkoscia.
                              A zastepstwa przez nauczycieli agencyjnych to zadne uczenie.
                              Gdy ja pracowalam jako TA w secondary tez np na technology przychodzil nauczycd science (jak najbardziej zatrudniony w naszej szkole) i mial info co robic (zostawione przez nauczyciela tego przedmiotu ktory byl np na szkoleniu) ale zazwyczaj pytal mnie (innego TA bo taka praktyka) co dokladnie robic bo ja na tej lekcji bylam w kazdym tygodniu wiec doskonale sie orientowalam. Albo na science przyslali kiedys awaryjnie nauczyciela w-f, ale tem akuray objasnil temat calkiem sprawnie i profesjonalnie. To sa jednak zastepstwa,a nie uczenie. Mielismy tez sytuacje ze zatrudnili science teacher z agencji (na 3 m-ce) bo nayczycielka, ktora pracowala na stale zdecydowala sie odejsc w srodku roku szkolnego. Zdarza sie. Przeprowadzili proces rekrutacyjny i zatrudnili nowego nauczyciela science.
                        • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 11:11
                          > Ale może faktycznie podchodzę do tego z nabożną czciąwink

                          nie, po prostu nie reprezentujesz poziomu intelektualnego jak nauczyciele w pn wsch Londynie. Zalezy ci na jak najlepszej edukacji dziecka i aby po mowiac po angielsku mowilo z prawidlowym akcentem.
                      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 11:15
                        mają 80% uczniów, dla których ang
                        > ielski jest drugim językiem.


                        tym bardziej powinni od poczatku otrzymac prawidlowe wzorce wymowy.

                        W tym kontekście problemem absolutnie drugoplanowy
                        > m staje się "jak uczeń mówi", zamiast tego należy się zająć "niech uczeń mówi"
                        > oraz "niech uczeń pisze" a nade wszystko "niech uczeń rozumie".


                        Sposob w jaki mowie po angielsku wynika w duzym stopniu od tego jak mowili moi pierwsi nauczyciele bo wlasnie tam wyryla sie moja matryca wymowy. Tak kazdy ma.

                        Gorąco polecam lekturę National Curriculum, prostuje spoj
                        > rzenie na pewne rzeczy, do których my, Polacy, podchodzimy z nabożną czcią i pi
                        > etyzmem smile


                        jesli masz racje i National Curriculum reprezentuje tak niski poziom i w zasadzie "olewa" wiele istotnych aspektow nauki j. angielskiego to tym bardziej powinnam poslac dziecko do szkoly prywatnej i placic.
                        • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 11:32
                          princesswhitewolf napisała:

                          > Sposob w jaki mowie po angielsku wynika w duzym stopniu od tego jak mowili moi
                          > pierwsi nauczyciele bo wlasnie tam wyryla sie moja matryca wymowy. Tak kazdy ma
                          > .

                          ? Ja nauczylam sie jezyka angielskiego sama, moimi nauczycielami byli ludzie z ktorymi pracowalam, sasiedzi, tv i radio szeroko pojete czyli filmy/programy tak z American English, Australian English i co tam jeszcze i moja przyjaciolka z Australi z ktora spedzalam mnostwo czasu i moj akcent z ciezkiego wschodniego na poczatku zmienil sie w sredni trudny do okreslenia z jakiego rejonu. To opinia ilus tam osob ktorzy czasem zapytani tak wlasnis to oceniaja. Natomiast nasze dzieci maja akcent typowy dla rejonu w ktorym sie wychowuja od urodzenia, nieco lagodniejszy u corki nad czym pracuje szkola. Nie przeszkodzilo im to ze rozmawiamy z nimi po angielsku. Po polsku tez z nimi rozmawiamy ale oboje mowia z silnym akcentem, co jest normalne bo uzywaja tego jezyka malo. Wg twojej teorii nie powinni go miec bo my mowiac po polsku mamy polski akcent (Polska polnocno-zachodnia).
                          • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:34
                            nie przeszkodzilo im to ze rozmawiamy z nimi po angielsku

                            Może dlatego, że mają nauczycieli native?
                            • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:39
                              dokladnie Joa.

                              Najma, ja aspiruje do tego by moje dziecko mowilo po polsku jak ja a po angielsku bez akcentu jaki ja mam mimo ze ponoc lekki bo tu studiowalam i tu mieszkam 20 lat. W domu jak rozmawiamy w troje tez dominuje j. angielski bo Nigel po polsku duka ( chodzi na kurs w Kingston), ale ja staram sie mowic sam na sam tylko po polsku i wysle go tez do sobotniej polskiej szkoly
                              • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:29
                                princesswhitewolf napisała:

                                > Najma, ja aspiruje do tego by moje dziecko mowilo po polsku jak ja a po angiels
                                > ku bez akcentu jaki ja mam mimo ze ponoc lekki bo tu studiowalam i tu mieszkam
                                > 20 lat.

                                Aspirowac mozesz ale fakty sa takie ze w 99% jeden jezyk przewazy, jest to jezyk otoczenia, uzywany na codzien. Nawet w rejonach gdzie funkcjonuja kilka jezykow nadal jest pewien akcent typowy i rozpoznawalny dla tego rejonu.
                                Moje dzieci mowia po angielsku z akcentem typowym dla rejonu w ktorym mieszkamy. Z tym ze pomimo ze syn mowi slabiej po polsku niz corka, to on moze miec wieksze szanse na zminimalizowanie wplywu akcentu ktory ma na kazdy jezyk ktorego sie nauczy,dlatego ze ma dobry sluch muzyczny. Corka ma kolege, z ktorym sie przyjazni,wlasciwie dwoch ale jeden jest English a drugi jest British a rodzice sa French. Kiedys o tym wspomniala,a wczesniej nie wiedzielismy (imie ma tez znane i uzywane tu), a syn skomentowal to tak 'a, to juz wiem skad on ma ten smieszny akcent'. Corka powiedziala ze on nie ma akcentu, ale widocznie syn (gra na piano a od wrzesnia takze bedzie uczyl sie spiewu) uslyszal cos czego ona nie jest w stanie. Ja go widzialam, ale nie slyszalam.
                                • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:14
                                  mam kolege jaki mowi idealnie po polsku i po ang. Rodzice Polacy. On sie tu urodzil 47 lat temu. Tu wychowal. Chodzil do polskiej szkoly. Kiedy go slucham po polsku nie slysze cienia akcentu. Kiedy moj chlop slucha go po ang nie slyszy obcego akcentu. Wiec mozna, acz wiadomo ze to trudne.

                                  znam tez mase Polakow jacy sa krocej niz ja ( a przyjechali tu jako dorosli ludzie) a twierdza ze nie maja polskiego akcentu ahahaha. Pewno tez takowych znasz
                              • kura17 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:59
                                > Najma, ja aspiruje do tego by moje dziecko mowilo po polsku jak ja

                                no tutaj musze poprzec spostrzezenia Najmy wlasnymi (gdy chodzi o j. polski dzieci na obczyznie).
                                ja mowie do dzieci wylacznie po polsku, moja mama i siostra nas regularnie odwiedzaja, my jezdzimy do polski kilka razy w roku (miedzy innymi 2-3 tygodni wakacji).
                                co sobote dzieci chodza do polskiej szkoly, nauczyciele wylacznie "native".
                                cztytamy polskie ksiazki regularnie, rzadziej ogladamy filmy (ale ogladamy).

                                moje dzieci porozumiewaja sie bez trudu, rozumieja polski dobrze.
                                czytaja i pisza, choc nie bez wysilku, pracujemy nad tym.
                                ciagle robia za duzo kalek jezykowych, ale walcze z tym wink

                                mowia tez niezle - maja duzy zasob slow itp, ALE akcent maja, wedlug mnie bardzo silny.
                                rodzina twierdzi, ze swietnie mowia, ale oni na poczatku mieli wyobrazenie, ze dzieci w ogole w jezyku ojczystym nie beda sie porozumiewac.

                                ich polski pochodzi WYLACZNIE od polakow oraz z polski, a jednak maja silny akcent i nie sadze, zeby sie go wyzbyly bez dlugotrwalego mieszkania w polsce.
                                po prostu za malo tego jezyka dookola, tak mysle.
                                • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:15
                                  kura nie zalamuj mnie.

                                  Macie moze polska TV?
                                  • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:42
                                    princesswhitewolf napisała:

                                    > kura nie zalamuj mnie.
                                    >
                                    > Macie moze polska TV?

                                    Princess ale czego ty sie spodziewasz? Brak akcentu u osob poslugujacych sie wieloma jezykami to jest bardzo, bardzo rzadkie zjawisko. Ososby ze swietnym sluchem plus potrafiacy modulowac swoj wlasny glos i miec nad tym kontrole mogea to osiagnac. Ale ile takich osob jest? To jak z geniuszami.
                                    • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:49
                                      Zjawisko bi-lingual nie jest wcale zadna rzadkoscia. I to mowie o idealnym akcencie. To calkiem czeste w przypadku dzieci imigrantow. Znam tez jedna hiszpanko- angielke jaka podobnie w obu jezykach mowi identycznie. Jak pomysle takich przykladow mozna mnozyc.

                                      To o czym mowisz czyli Brak akcentu u osob poslugujacych sie wi
                                      > eloma jezykami to jest bardzo, bardzo rzadkie zjawisko. Ososby ze swietnym sluc
                                      > hem plus potrafiacy modulowac swoj wlasny glos i miec nad tym kontrole mogea to
                                      > osiagnac.
                                      dotyczy osob dla jakich English is a second language . To inna parafia. To ludzie jak my: ja i ty, jacy bedac wychowaniu w innym kraju jakims cudem, zdolnosciami nauczyli sie idealne bez akcentu angielskiego. Niebywale rzadkie

                                      t
                            • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:41
                              Poza tym, pal licho język jeżeli faktycznie takie zastępstwa są raz na ruski rok. Gorzej z wychowaniem seksualnym - przypadkowa osoba, po anglistyce. Nawet na 1 lekcji można zrobić dzieciom wodę z mózgu i krzywdę. Nie twierdzę, że akurat lolinką ja robi, bo jej nie znam, ale pole do nadużyc jest ogromne.
                              • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:55
                                Nie ma szans, na wych. seksualne program masz TAK rozpisany, że się nie da nic nadużyć smile
                                Absolutnie wszystko, włącznie z tym, co nauczyciel ma obowiązek powiedzieć, mógłby powiedzieć, absolutnie nie może powiedzieć etc. I to w podziale na grupy wiekowe.
                                • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:59
                                  lolinka ale gdyby chodzilo tylko o rozpisany program, na coz byloby ksztalcenie nauczycieli? Przeciez wszystko jest i bylo w programie, po co zatem edukacja wyzsza nauczycieli i ich specjalizacji? Po cos jednak sie przydaje. Nie mozna sprowadzac wszelakich wartosci do programu. Uczniowie maja to do siebie ze zadaja czasem niewygodne pytania...
                                  • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:09
                                    To prawda - zadają. Chociaż ja chyba jestem tak prostolinijnym człowiekiem i przyzwoitym, że mnie się pewne rzeczy we łbie zwyczajnie nie mieszczą - nadużycia i inne takie. Niemniej znając ludzi, którzy pracują w tym zawodzie - i na stałe w szkołach, i z "dolotu", ta wiara w ludzi mocno nie ucierpiała dotychczas i mam wrażenie, że jakiś etos pracy, etykę zawodową mamy wspólną.

                                    Chyba największy fun dotychczas miałam natomiast prowadząc zajęcia z biologii w Yr 7 (11-12 lat), pierwsza ich lekcja z rozmnażania człowieka. Ciekawa mieszanina dzieciaków - od takich, którym żadne słowo i koncept nie straszne, a niejednego w życiu doświadczyły, po takie, u których myśl o samym słowie "pochwa" czy "penis" wywołuje ciężkie, wieloletnie poczucie winy. Podobało mi się odczarowywanie popularnych mitów, pokazanie im, jak eksperymenty naukowe napędzają postęp cywilizacji (był taki wątek do omówienia), generalnie przekazywanie wiedzy o tym, jak fajnie, prosto i funkcjonalnie jesteśmy zbudowani.
                                    • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:14
                                      ta wiara w ludzi mocno nie ucierpiała dotychczas i mam wrażenie, że jakiś etos pracy, etykę zawodową mamy wspólną.

                                      no prosze cie... gdyby tak bylo nie byloby lepszych i gorszych szkol i w niej lepszych i gorszych nauczycieli. Oczywiscie nauczyciele sa jedna z paru zmiennych wplywajacych na ocene szkoly, niemniej jednak jak sie poczyta te OFSTEDu oceny czasami to jest nauczycielskie zaangazowanie itd. Nauczyciel to tez czlowiek- bywa rozny, nie kazdy jest z powolania, nie kazdy lubi dzieci. Dla wielu to byl opcjonalny zawod jaki relatywnie latwo udalo im sie dostac po skonczeniu odpowiedniego kursu bo np. skonczyli geografie czy biologie w Polsce bo ja lubili, a niekoneicznie lubili dzieci. Takich jest pelno
                                      • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:18
                                        Polskich nauczycieli, o paradoksie, aż tak dużo nie ma - polskich TA jest natomiast zatrzęsienie, i są to właśnie eks-nauczycielki z PL.
                                        • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:20
                                          jakosc pracownika nie zalezy od miejsca urodzenia. To miejsce urodzenia owszem sprawia ze np ma akcent jaki niekoniecznie jest dobry w ksztalceniu w j. ang. , ale takowy nauczyciel moze byc wybitny pod wieloma innymi aspektami.
                                          Wszystko zalezy od osoby, powolania, cierpliwosci, checi itd
                                        • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:06
                                          lolinka2 napisała:

                                          > Polskich nauczycieli, o paradoksie, aż tak dużo nie ma - polskich TA jest natom
                                          > iast zatrzęsienie, i są to właśnie eks-nauczycielki z PL.

                                          Polacy wykonujacy prace TA pracuja glownie w szkolach gdzie jest sporo polskich dzieci a wlasciwie ogolnie Eastern Europe students. Tez zaczynalam w szkole katolickiej gdzie bylo sporo poslkich dzieci nie mowiacych po angielsku plus ich rodzicow tez nie mowiacych w tym jezyku. Szybko dalam sobie spokoj, poszukalam pracy w secondary school gdzie na ponad 1200 uczniow new to English jest moze z 50 dzieci. Zostalam TA SEN, najpierw l1 a potem l3, a pozniej zwolnilo sie miejsce w maths department i dostalam HLTA. Nie jestem nauczycielka z pl. W szkole mielismy jedna ktora byla nauczycielka z pl i pracowala jako TA ale byla w trakcie 'tlumaczenia' kwalifikacji i zoztala art teacher w innej szkole. W mojej szkole pracuje jeszcze jedna Polka ale w office. Wiem tez ze dwie sa w kantynie.
                                          Nauczyciele przedmiotowi z Polski znajacy angielski najczesciej pracuja w zawodzie, szczegolnie potrzebni sa maths and science teachers. Wielu pracuje jednak przez agencje bo jest latwiej, tu bycie nauczycielem to presja,stress, mnostwo papierowej roboty,odpowiedzialnosc.
                                    • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:53
                                      lolinka2 napisała:

                                      > Chyba największy fun dotychczas miałam natomiast prowadząc zajęcia z biologii w
                                      > Yr 7 (11-12 lat), pierwsza ich lekcja z rozmnażania człowieka.

                                      Bylam kiedys jako TA na takiej lekcji w year 8. Na tablicy pokazywaly sie po kolei zdejcia narzadow plciowych kobiety i mezczyzn a nauczycielak je nazywala. 'To jest pochwa i powiem wam pozniej (w sensie ze w trakcie lakcji) co to jest'. Jeden z uczniow 'oh miss, you don't have to tell us,we already know what that is'.
                                      • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:04
                                        No to mi uczeń - słusznie zresztą - wywiódł z eksperymentu naukowego na żabach zasadność stosowania prezerwatyw w charakterze antykoncepcji, pochwaliłam gdyż miał rację smile Cisza w klasie, gdy skończył wypowiedź, była świetna - nie wiedzieli, czy się schować czy zacząć klaskać, nie byli pewni, co powiem.
                                • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 12:59
                                  seksualne program masz TAK rozpisany, że się nie da nic nadużyć

                                  Nie traciłabym wiary w siostry katolickie i ich bliźniaczki duchowe (które na czole nie mają tego napisane) big_grin
                                  • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:16
                                    Bo oceniasz według polskiej rzeczywistości.
                              • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:32
                                joa66 napisała:

                                > Poza tym, pal licho język jeżeli faktycznie takie zastępstwa są raz na ruski ro
                                > k. Gorzej z wychowaniem seksualnym - przypadkowa osoba, po anglistyce. Nawet na
                                > 1 lekcji można zrobić dzieciom wodę z mózgu i krzywdę. Nie twierdzę, że akurat
                                > lolinką ja robi, bo jej nie znam, ale pole do nadużyc jest ogromne.

                                Hehe, nie wiem, w szkole w ktorej pracuje supply teachers ani cover supervisors nie prowadza sexual education. Moze lilinka zwyczajnie nieco popuscila wodze fantazji?
                                • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:05
                                  Lolinka, jeśli ma kłamać, w ogóle głosu nie zabiera. Prowadziłam zajęcia z wych. seksualnego w kilku rocznikach podstawówki.
                                  • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 18:05
                                    lolinka2 napisała:

                                    > Lolinka, jeśli ma kłamać, w ogóle głosu nie zabiera. Prowadziłam zajęcia z wych
                                    > . seksualnego w kilku rocznikach podstawówki.

                                    W primary schools SER nie jest compulsory, w wiekszosci szkol jest to dodatek do science. Nie jest to jeszcze faktyczna SER, ale ma byc juz w podstawowce ze wzgledu na wczesniejsze nazwijmy to dojrzewanie, chociaz bardziej chodzi o dostep w wieku 10-11 lat do social media i wrzucanie tam selfie w staniku, czerwonej szmince i sztucznych rzesach.
                            • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:16
                              joa66 napisała:

                              > nie przeszkodzilo im to ze rozmawiamy z nimi po angielsku
                              >
                              > Może dlatego, że mają nauczycieli native?

                              Tiaaa, natives z Kanady, z Londynu, z USA itp. bo to sa natives ale akcenty roznia sie bardzo, naprawde bardzo. Akcent daje otoczenie w jakim sie wychowuja colosciowo. Gdyby sie wychowywali w Irlandi ich akcent bylby calkiem inny, nawet gdyby nauczyciel angielskiego byl z Anglii i analogicznie.
                              • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:19
                                Ale naprawda jest różnica (także kulturowa) między akcentem "ojczystym" a wyuczonym.
                                • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:25
                                  poza tym czasami to nawet nie chodzi o akcent ale np o znajomosc lokalnego slangu.
                                  • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:30
                                    princesswhitewolf napisała:

                                    > poza tym czasami to nawet nie chodzi o akcent ale np o znajomosc lokalnego sla
                                    > ngu.

                                    A w Polsce regionalizmów.
                                  • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:17
                                    princesswhitewolf napisała:

                                    > poza tym czasami to nawet nie chodzi o akcent ale np o znajomosc lokalnego sla
                                    > ngu.

                                    Slang w szkolach jest forbidden. Przywiazuje sie ogromna wage aby go nie uzywac. A English teacher z Kanady nie bedzie znal lokalnego slangu ale bedzie swietnym nauczycielem w dodatku z innym akcentem. Mielismy kiedys takiego z Kanady, syna Wlochow. Akcent mial taki sam jak I na Kanadyjka.
                                    • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:51
                                      Obcokrajowcy najczesniej nie znaja wielu idiomow angielskich i nie mowie o podstawowych. Naprawde, niewielu Polakow anglistow zna angielski na poziomie wyksztalconego natives anglisty nawet jesli wyjmiemy z rownania kwestie akcentu.
                                • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:09
                                  joa66 napisała:

                                  > Ale naprawda jest różnica (także kulturowa) między akcentem "ojczystym" a wyucz
                                  > onym.
                                  Tiaaa, no im sie jest satrszym tym zdecydowanie trudniej wyuczyc sie akcentu. Takze niepotrzebnie tak ci zalezy na native's English dla twojego syna, on tego akcentu na ktorym ci zalezy nigdy miec nie bedzie.
                                  • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:10
                                    Takze niepotrzebnie tak ci zalezy na native's English dla twojego syna, on tego akcentu na ktorym ci zalezy nigdy miec nie bedzie

                                    ?????

                              • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 13:29
                                Poza tym akcent się zmienia przez lata nawet u dorosłych, w zależności od środowiska, w jakim się obracają - mój śliczny brytyjski akcent, spadek po nauczycielu konwersacji z czasów studiów, schrzanił się na rzecz amerykańskiej wymowy z okolic stanu Pennsylvania (kilka lat współpracy z tamtejszą uczelnią), a potem totalnie zinternacjonalizował (zatrzęsienie Szwedów, Holendrów i wszystkich innych w pracy...). W tej chwili raczej się nie zdarza, żeby ktoś prawidłowo zidentyfikował, skąd pochodzę, a gdy pytają zwykle proponuję zgadywankę na ten temat tongue_out Różne strzały padają - głównie w Skandynawię celują, ew. USA/ Kanada.

                                W szkole potencjalnym tropem może być to, że prawidłowo wymawiam imiona wschodnioeuropejskie plus moje nazwisko, czasem specjalnie coś do jakiegoś dziecka powiem po polsku lub rosyjsku smile
                                • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 14:58
                                  tej chwili raczej się nie zdarza, żeby ktoś prawidłowo ziden
                                  > tyfikował, skąd pochodzę, a gdy pytają zwykle proponuję zgadywankę na ten temat
                                  > tongue_out Różne strzały padają - głównie w Skandynawię celują, ew. USA/ Kanada.



                                  Moze Polaka nie spotkali. Do mnie takie teksty mowia tylko niezbyt rozgarnieci multikulturowo ludzie. W USA celowali w tym pytajac czy jestem z Nowej Zelandii ale co tam, na zachodnim wybrzezu Polakow malo , a ze poza USA nigdzie nie byli...

                                  Lolinka sorry ale wymowa nie wiaze sie tylko z akcentem stress jaki kladziesz na konkretne frazy. Wymowa ksztaltuje sie do ok 13-14 roku zycia bo do tego czasu ksztaltuje sie uklad strun glosowych. Tu chodzi o wymowe glosek. Probuj nauczyc "rolling r" Anglika. Wymowy "B" Hiszpana... NIgdy nie jest takie jak u natives.
                                  To samo dotyczy nas Polakow, Nasze R zawsze gdziestam zacmi, jak i nasze A czy E bo Polacy wszedzie pakuja szerokie "a" i "e" a w angielskim jest inne a w Apple i mArble itd itp Itd itp. Struny glosowe sa tak a nie inaczej uksztaltowane i tego sie nie przeskoczy latwo

                                  To cos nie do przeskoczenia bo istnieja nawyki i nie sposob non stop je kontrolowac i z pelna swiadomoscia wymawiac. Aktorzy czasem to osiagaja z logopedami ale tylko w tekscie jaki maja do mowienia, a nie spontanicznie i na stale.

                                  Przeciez tego na anglistyce chyba ucza bo sa oczywistosci -?

                                  • alexa0000 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 15:15
                                    Uczą od pierwszego roku i zapewniam cię, że Lolinka pisząc " akcent" nie ma na myśli "stress".
                                    • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 15:40
                                      dzięki, Alexa smile

                                      w związku z tym, że uczą, świadomość nawyków narodowych pomaga je przeskoczyć.
                                      • alexa0000 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:08
                                        Swoją droga, pomimo tego,ze uważam,że anglista w Polsce z reguły moze mowic bardzo dobrze, ale nie "native like", wydaje mi się, że pobyt w kraju anglojezycznym moze zdziałac cuda po jakimś czasie , zblizając wymowę i intonację prawie do perfekcji. Piszę z wlasnej perspektywy, kiedy to po miesiecznym pobycie w czasach nastoletnich nabrałam specyficznej intonacji i sposobu mowienia, które to oczywiscie natychmiast zniknely po jakims czasie od powrotu- a wtedy przeciez nie miałam pojecia o fonemach itp. .Ostatnio głupie obejrzenie kilku sezonow Downton Abbey nawrociło mnie czasowo na stare, dobre tory . Jak jest u Ciebie? zauważasz spektakularne efekty dzieki stałemu kontaktowi z nativami?
                                        • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:23
                                          Gdzieś w tym wątku pisałam, jakimi drogami moja wymowa chadzała: na studiach miałam świetnego Anglika od konwersacji, potem cały efekt i piękno zmasakrowali Amerykanie z Pennsylvanii, dalej byli Holendrzy, Szwedzi (w dużej liczebności) plus inne nacje okazjonalnie, teraz mam miks absolutny wszystkich i wszystkiego, uwielbiam słuchać East Enders typowych i z tej tylko okazji chodzę do charity shopu za rogiem, bo tamtejszy pan sprzedawca tak właśnie mówi, a że oboje jesteśmy gadułami, wizyta w sobotnie przedpołudnie stała się nową świecką tradycją. Poza tym już chyba wyrosłam z zachwytu tongue_out w Polsce miałam taki czas, że zawodowo komunikowałam się po angielsku w 90% przypadków, a to też leczy z zachłystu pięknem języka (choć dla mnie język zawsze był bardziej narzędziem niż obiektem westchnień).
                                          • alexa0000 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:26
                                            OK, ale czy obserwujesz u siebie jakieś zmiany ( w mowieniu) ?
                                            • alexa0000 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:28
                                              Od momentu wyjazdu do UK? W plynności itp?
                                            • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 16:28
                                              zdecydowanie tak - na 'moje ucho' brzmię lepiej, takie wysublimowane te różnice są, ale są smile plus zdecydowanie większy fun wypowiedzi w języku ogólnym (w PL byłam komunikacyjnie ograniczona do terminologii medycznej przez znakomitą większość czasu).
                                  • najma78 Re: Padł emigracyjny mit... 04.07.15, 15:37
                                    princesswhitewolf napisała:

                                    > To samo dotyczy nas Polakow, Nasze R zawsze gdziestam zacmi, jak i nasze A czy
                                    > E bo Polacy wszedzie pakuja szerokie "a" i "e" a w angielskim jest inne a w App
                                    > le i mArble itd itp Itd itp. Struny glosowe sa tak a nie inaczej uksztaltowane
                                    > i tego sie nie przeskoczy latwo
                                    > To cos nie do przeskoczenia bo istnieja nawyki i nie sposob non stop je kontro
                                    > lowac i z pelna swiadomoscia wymawiac. Aktorzy czasem to osiagaja z logopedami
                                    > ale tylko w tekscie jaki maja do mowienia, a nie spontanicznie i na stale.

                                    Caly tym postem zaprzeczylas wszystkiemu co napisalas o tym czestym zjawisku idealnie wielojezycznych ludzi.
                                    Wlasnie dlatego ze dominuje jeden jezyk i jest to jezyk otoczenia w kazdym innym wyuczonym bedzie slychac roznice, nawet jesli minimalna. To dotyczy takze ludzi zyjacych w rejonach gdzie kilka jezykow funkcjonuje razem, tam tez jest specyficzna wymowa, brzmienie itp.
                                    To jak twoj syn bedzie mowil po polsku jest bardzo indywidualne,jednak prawdopodobienstwo ze bedzie wymawial prawidlowo polskie gloski, akcentowal itd sa znikome.
                                    My postanowilismy ze dzieci beda uczyc sie polskiego od nas,naturalnie jak dla dzieci wychowujacych sie w innym kraju niz my pochodzimy. Zadnych naciskow, zadnych polskich szkol, zadnego opol itp. Dla nich pierwszym jezykiem jest angielski a cala reszta ktorej sie ucza i opanuja w jakims stopniu (corka ma dobry polski i chce miec bardzo dobry hiszpanski) bedzie zalezala od roznych czynnikow m.in indywidualnych ale absolutnie nie jest priorytetem dazenie do idealnosci. Nie ma zamiaru podporzadkowac ich zycia dazeniu do perfekcyjjnego polskiego tylkp dlatego ze my pochodzimy z Polski. Maja miec normalne zycie,wolny czas spedzany na rozwijaniu zainteresowan np syn muzyka, spiew,corka konie, zabawie z kolegami, ogladaniu tv w English itd. Zadnego rozmawiania z nami tylko po polsku,tlumaczenia znajomym co powiedzielismy itd. Uwazam to za sztuczne, przeszkadzajace i dlatego nie stosuje.
            • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 07:46
              Niestety, w ramach oszczędnosci ( a w zasadzie pazerności) letnie szkoły językowe zatrudniają cudzoziemców, w tym Polaków.
              • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 07:48
                miało być "nawet" letnie szkoły, itd.

                Poza tym to ładnie świadczy o naszym systemie edukacyjnym, że absolwent filologii angielskiej w PL, w UK uczy i angielskiego i biologii i wychowania seksualnego i Bóg wie czego jeszcze wink
                • lolinka2 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 08:03
                  Kwestia specyfiki podejścia tutejszego: jesteś nauczycielem (tj. skończyłeś kierunek nauczycielski) - to ucz jak Bóg przykazał wg National Curriculum. Drobiazg-detal, że tym nauczycielskim kierunkiem była filologia angielska (polska/ niemiecka/ rosyjska etc.), bo w Polsce jesteśmy podzieleni wg przedmiotów, a nie wieku (n-l od podstawówki, n-l od gimnazjum itp.) czy innych kryteriów. Dla mnie to swego rodzaju upgrade, który mnie niezmiennie bawi i dość fajna bramka do rozwoju, poszerzania umiejętności tak, jak lubię.
                  • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 08:27
                    Z Twojej perspektywy to na pewno radośc i nie dziwię się.
                    • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 11:57
                      W Polsce tak było przed wojną, nauczyciele uczyli "wszystkiego", ale od tego czasu minęło prawie 100 lat i wypadałoby pójść z duchem czasu, zwłaszcza w "cywilizowanym" kraju wink
                      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:00
                        gazetko niestety w UK szkolnictwo nie jest przodujace w Europie. Finlandia podobno jest w czolowce i co ciekawe Estonia tez niezle sie plasuje.

                        W UK wynika to z faktu ze kogo stac, to albo kupuje dom w dzielnicy wokol bardzo dobrej panstwowej szkoly ( ceny tam nieruchomosci z tego powodu sa wysokie) albo decyduje sie na prywatna szkole a te odwrotnie niz w Polsce ( gdzie panstwowe sa zazwyczaj o wiele lepsze i czesto do prywatnych chodza " zamozne odpady") maja bardzo dobry poziom i jest trudno sie do nich dostac.



                        • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:07
                          gdzie panstwowe sa zazwyczaj o wiele lepsze i czesto do prywatnych chodza " zamozne odpady"

                          Nie wiem jak w innych miastach. W Warszawie do poziomu gimnazjum włącznie lepsze są szkoły niepubliczne (widac to m.in. w wynikach egzaminów zewnetrznych). Potem tendencja się odwraca - licea niepubliczne zwykle mają średni poziom albo wręcz kiepski, a uczelnie prywatne to bywa już tragedia.
                          • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 15:21
                            fakt, sprawa dotyczy licealnej nauki i pomaturalnej w Polsce
                • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 11:57
                  joa ... szczegolnie na poziomie ponad podstawowym to dla mnie tez nie wyobrazalne.

                  Chodze teraz do roznych szkol na Open Days tu i tam. W sumie zainspirowalo mnie to by zwrocic uwage w szkolach na tego typu podstawowe sprawy np. czy jest jeden nauczyciel od wszystkiego, tudziez czy jezyka angielskiego uczy native speaker etc...

                  • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:04
                    tudziez czy jezyka angielskiego uczy native speaker etc...

                    Swego czasy poświęciłam troche czasu na upewnienie się, że w letniej szkole językowej mojego syna będzie uczył native a nie imigrant ( z całym szacunkiem dla imigrantów, ale nie po to posyłam dziecko do szkoły zagranicę, żeby go uczyła pani Jola po anglistyce w Białymstoku)
                    • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 15:16
                      otoz to
            • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 11:55
              Zgadzam się z Tobą. Chyba, że tak się składa że nauczyciel od dziecka był dwujęzyczny i nie ma problemu z akcentem.
              • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:01
                Zgadzam się z Tobą. Chyba, że tak się składa że nauczyciel od dziecka był dwujęzyczny i nie ma problemu z akcentem.

                No to wtedy w ogole nie byloby problemu. Moze byc od urodzenia i 3jezyczny byle mial native akcent
        • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 11:53
          > Teacher Assistant zwlaszcza jest dosc dostepnym zawodem bo bardzo kiepsko platnym.

          To teraz rozumiem rozgoryczenie i bierną agresję (na forum) naszej forumowej Najmy smile
          • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 15:17
            nie zauwazylam aby najma byla jakos szczegolnie agresywna. Teacher Assistant to ok posada dla kogos kto ma dzieci i chce miec klarowne godziny pracy od do, oraz ktos kto planuje kariere jako nauczyciel bo od czegos sie zaczyna
    • dyzurny_troll_forum Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 10:30

      Magister Kowalski po Wyższej Szkola Lansu i Dansu czy też po Akademii Grilowania i Polewania ma tę samą wartość wszędzie. W Polsce też może jedynie składać kanapki w McD lub wykładać chemię w Tesco. Kariery w przemyśle rakietowym nie zrobi!

      Problemem nie jest mit "magistra na emigracji" ale mit "magistra w ogóle" Duża część obecnych magistrów ma mniejszą wartość niż maturzysta 20 lat temu. I z tym trzeba się zmierzyć...
    • matematryczka00 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 11:40
      1. No ale chodzi o to, że GDYBY w PL pracował w zawodzie zarobiłby tyle ile zarabia teraz tam pracując jako średniak. A skąd pewność że w PL pracowałby w wyuczonym zawodzie a nie np w fabryce paluszków? Albo nie pracowałby w ogóle bo do fabryki paluszków nie pójdzie z dyplomem? W końcu z jakiegoś powodu wyjechał.
      2. Dyplom dyplomowi nierówny. Wrzuca się dziś ludzi wykształconych do jednego worka. Wielu z dyplomem z prywatnej uczelni zdobyli go naprawdę zbyt łatwym kosztem i nie charakteryzują się niczym czym nie charakteryzuje się osoba z zawodówki czy z wykształceniem średnim, która gdyby miała " widzi mi się" i pieniądze również skończyłaby studia. Tym oto sposobem miesza się średnio rozgarniętych, ambitnych absolwentów Uczelni wyższych z tymi którzy powoli jednak dążą ze zmywaka czy restauracji wyżej a nie czekają aż im ślepy los da. Z drugiej strony na wyspach o wiele lepiej wiedzie sie przedsiębiorczym a tu często tez nie ma absolwentów uczelni wyższych. Ta nie daje z dyplomem przedsiębiorczości.
      • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 11:44
        Tym oto sposobem miesza się średnio rozgarniętych, ambitnych absolwentów Uczelni wyższych z tymi którzy powoli jednak dążą ze zmywaka czy restauracji wyżej a nie czekają aż im ślepy los da.

        Ale to samo dotyczy rynku pracy w PL smile
        • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 13:51
          Nie to samo. Ludzie w Polsce perspektywy, w porównaniu z innymi krajami z Europy Zachodniej, mają bardzo mocno okrojone perspektywy. I zdecydowanie wolą iść na ten słynny zmywak niż szukać kilka lat pracy na śmieciowej umowie i za grosiki, z których nie da się wyżyć.
          • lilly_about Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 13:58
            Gdyby tak było, to wszyscy siedzielibyśmy na zmywaku w UK. Na szczęście w Polsce mozna też zarobić, żyć na swoim i jeszcze odłożyć. Ale zawsze można się pocieszać, ze brytyjski socjal lepszy.
            • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 08:36
              Demonizujecie ten socjal, jakby to jakieś góry złota były rozdawane, a tak naprawdę to są grosze. Śmieszne pieniądze, które są dodatkiem i aby je w ogóle dostawać, to trzeba pracować, na tym polega jeden z głównych zasiłków w UK. Więc to nie jest tak, że się jedzie na gotowe i na tacy ma się podane pieniądze od państwa. Poza tym akurat polscy imigranci w UK to grupa, która oddaje najwięcej pieniędzy do budżetu państwa w porównaniu z innymi nacjami. Takie pyskowanie, że ludzie tu po socjal przyjeżdżają jest głupie i płytkie - na poziomie gazeciarza i jemu podobnych.
              • lilly_about Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 11:26
                Proszę cię rosa.... Z czegoś tam w końcu musisz żyć, prawda?
                • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 15:47
                  Nie żyję z żadnego socjalu. Wiem, że to twoje życzenie, ale nie masz pojęcia, za co żyję i tylko głupio i obraźliwie domniemywasz. Powtarzam jeszcze raz - socjal w UK jest przereklamowany.
          • ola_fatyga Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 13:59
            I zdecydowanie wolą iść n
            > a ten słynny zmywak niż szukać kilka lat pracy na śmieciowej umowie i za grosik
            > i, z których nie da się wyżyć.

            zawsze emigracja jest lepsza niz umowy smieciowe lub zasilek z MOPS w Polsce, temu nie przeczę. Tym nie mniej faktem jest, ze ci, ktorzy dobrze sobie radzą w Polsce, o emigracji nie mysla. Poza tym co to za przyjemnosc narazac sie na ataki na tle narodowosciowym w UK? Nie tak dawno mali Irlandczycy pobili swego polskiego kolegę tylko dlatego, ze jest Polakiem. Niestety- tendencja jest taka, ze takich przypadkow bedzie coraz wiecej.
            • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 16:27
              W Anglii również, Polka została pobita w parku przez dwie przypadkowe Angielki "bo rozmawiała przez komórkę po polsku", Panie dostały wyrok w zawieszeniu. Na innym forum czytałam wypowiedź dwóch sióstr pracujących w pubie, między sobą zdarzało się, że używały krótkich polskich komend (nie do klientów i nie do innego personelu) typu "Podaj", "Weź to". Dziewczyny dostały upomnienie od menadżera żeby mówiły po angielsku. Ciekawe czy gdyby zatrudnił dwóch muzułmanów mówiących między sobą po "ichniemu" też byłby taki wyrywny. W Szwecji polska sprzątająca dostała naganę, że w trakcie przerwy na stołówce (więc nie w szpitalu przy chorych gdzie pracowała) rozmawiała z inną Polką po polsku. I to nam - Polakom z tego forum Panie emigrantki zarzucają "zakładanie kagańca na ryja", a za granicą mają to samo. Tyle, że z forum nie trzeba korzystać, pracować z reguły trzeba i w pracy z drugą Polką lub Polakiem nawet w czasie przerwy śniadaniowej nie porozmawiasz sobie w swoim ojczystym języku, nawet z własną siostrą.
              • kura17 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 18:24
                od 20 lat jestem w niemczech na stale lub czesto, rozmawiam po polsku z wielka ochota kiedy tylko moge, NIGDY nikt mi uwagi nie zwrocil!
                czasem ludzie sie z sypmatia pytaja, jaki to jezyk i chwala, ze bardzo melodyjny.
                czasem ktos sie do rozmowy wtraci lamana polszczyzna wink
                kpiny? uwagi? w pracy?
                nigdy.
                • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:00
                  Nie mniej jednak Niemcy nie lubią Polaków. Choć myślę, że nieznacznie zmienił się ich stosunek do Polaków od kiedy wzrosła liczba muzułmańskiej emigracji.
                  • n1eobecna Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:14
                    Rozumiem, że w Krakowie można tej niechęci najwięcej zaobserwowaćwink
                    • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:18
                      W Krakowie zdarzało się, że widziałem więcej Niemców (prawdziwych wink ) niż w pewnej niedużej miejscowości niemieckiej gdzie mieszka ktoś z mojej rodziny. Niestety tak teraz wyglądają Niemcy smile Ostatnio oglądałem pewien dramat niemiecki, więcej niż połowa aktorów o egzotycznych imionach i nazwiskach. sam zaś film był o tureckiej dziewczynie i jej rodzinie mieszkającej w Niemczech smile Tak, że zapraszam do Krakowa, na Rynku w Krakowie możesz spotkać więcej rodowitych Niemców niż w wielu niemieckich dzielnicach lub miasteczkach w ich własnym kraju smile
              • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 18:29
                A ty znowu kłamiesz..
              • ubaruta Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 20:06
                A w Polsce obrywa sie od kiboli smile Kretyni sa wszedzie. Taki lajf.
          • ira_08 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 17:18
            >Nie to samo. Ludzie w Polsce perspektywy, w porównaniu z innymi krajami z Europy Zachodniej, mają bardzo mocno okrojone perspektywy.

            Zależy od zawodu. Biotechnolog na pewno, w ogóle ludzie powiązani z nowoczesnymi technologiami zawodowo, ale już programista, grafik, finansista, ci którzy nie potrzebują wypasionych laboratoriów i naukowych grantów? Serio, uważasz, że polski bankier ma taaaak mocno ograniczone perspektywy?

            > I zdecydowanie wolą iść na ten słynny zmywak niż szukać kilka lat pracy na śmieciowej umowie i za grosiki, z których nie da się wyżyć.

            Nie znam nikogo, kto szukałby pracy kilka lat. Kurde, żyje się w Polsce ciężej niż w UK, nie da się zaprzeczyć, ale przestańcie robić z Polski drugi Donbas! Naprawdę, są tu ludzie, którzy żyją wygodnie, mają pieniądze i nie żerują na nikim. Nie każdy pracuje za grosiki. Nie każdy ma kłopoty z pracą. Ja wiem, że tym, co wyjechały w czasach 20% bezrobocia z jakichś Mazur może być ciężko w to uwierzyć, ale naprawdę.
            • zwariowana_wariatka Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 18:15
              no dokładnie, też nie mam siły już o tym czytać. podejrzewam ze ci, którzy tak mówią, musieli z jakieś totalnej biedy i patologii się wyrwać.
              • ola_fatyga Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 19:03
                > no dokładnie, też nie mam siły już o tym czytać. podejrzewam ze ci, którzy tak
                > mówią, musieli z jakieś totalnej biedy i patologii się wyrwać.

                lub nieporadne życiowo, z niskim IQ, które potrzebują opieki państwa, które poprowadzi za rączkę. Jednakże David Cameron postara się, by szybko tego typu osoby wróciły w swe domowe pielesze wink
                • gazeta_mi_placi Re: Padł emigracyjny mit... 03.07.15, 12:00
                  big_grin big_grin big_grin
              • ola_fatyga Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 02.07.15, 19:10
                natemat.pl/86193,cameron-o-otwarciu-rynku-pracy-dla-polakow-to-byla-wielka-pomylka-przez-polskich-imigrantow-londyn-nie-chce-rozszerzenia-ue
                Polacy chyba nieźle zaszkodzili sąsiadom z Europy Wschodniej, którzy wciąż marzą o członkostwie w Unii Europejskiej. Blisko spełnienia warunków Brukseli są już co prawda Serbia i Albania, ale zgodę na ich akcesję będą musieli podjąć jednomyślnie wszyscy członkowie UE. A premier Wielkiej Brytanii właśnie zapowiada, że nie zawaha się skorzystać z prawa weta, by nie doprowadzić do kolejnego "wielkiego błędu" jakim było już otwarcie granic dla Polaków, co doprowadziło do "masowej migracji" ze Wschodu.
                • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 08:41
                  JAKUB NOCH dawno temu

                  Znajdź coś bardziej aktualnego..
                • ira_08 Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 15:23
                  Zwykły populizm, któremu przeczą fakty. Niech pan Cameron powie ile podatków Polacy odprowadzili do brytyjskiego budżetu, a ile wyjęli.
                  • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 15:30
                    Zapewniam ze 95% Polakow nie pobiera zasilkow a jesli juz to na pare miesiecy do znalezienia kolejnej pracy.

                    Ponadto, to ze jakas tam mala grupa unika placenia podatkow nie oznacza ze wiekszosc jednak placi. Poza tym, nawet ci jacy pracuja na czarno czyli nie placa podatkow to tak czy tak funkcjonuja w popyt podaz kole czyli przyczyniaja sie do wzrostu gospodarki UK

                    • baltycki Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 16:08
                      Lekko przesadzilas z tym przyczynianiem sie.
                      Pracujmy wszyscy na czarno, gospodarka nadal bedzie rozwijala sie, wolniej, ale nadalwink
                      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 16:09
                        zawsze bedzie margines pracujacy na czarno. tego sie nie uniknie. Oczywiscie ze nie jest to dobre. Ale osoba pracujaca i wydajaca pieniadze zawsze jest korzystniejsza dla kraju ( podaz kreuje popyt w koncu) niz ta co tylko pobiera zasilki
                  • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 15:34
                    Cameron to wie. To co mowi to faktycznie jest populizm, a konkretnie mowi to, co chce uslyszec faszystowski elektorat Nigela Farage. Cameron podczas kampanii wyborczej kierowal sie jak wszyscy politycy trendami publicznymi.

                    Przed 2 wojna swiatowa za kryzys tez obarczono w Niemczech Zydow bo tak bylo latwiej Hitlerowi znalez scapegoat niz tlumaczyc skomplikowane procesy gospodarcze przecietnym idiotom.

                    Elektorat Nigela Farage nie chce osobiscie isc do pracy na zmywaku ani byc naukowcem, ale pretensje o zabieranie im miejsc pracy maja co jest przekomiczne biorac pod uwage brytyjskie lenistwo
                  • baltycki Re: Padł emigracyjny mit...Rosa - bój się 03.07.15, 16:02
                    > Niech pan Cameron powie ile podatków Polacy odprowadzili do brytyjskiego budżetu,
                    > a ile wyjęli.
                    I co Ci powiedza te liczby?
                    Ze wiecej wlozyli, niz wyjeli?
                    Gdyby spoleczenstwo wyjmowalo zasilkami tyle ile wklada podatkami, panstwo przestaloby istniec.
                    Z czego finansowaloby inwestycje panstwowe, nauke, oswiate, obrone, sluzbe zdrowia itd..itd?
        • princess_yo_yo Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 15:48
          jak najbardziej, ale nizsza pozycje zawodowa latwiej sobie zracjonalizowac na wyjezdzie zwlaszcza jesli jezyk jest slaby. frustracja podejrzewam dokladnie taka sama.
          • joa66 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 15:55
            jak najbardziej, ale nizsza pozycje zawodowa latwiej sobie zracjonalizowac na wyjezdzie zwlaszcza jesli jezyk jest slaby. frustracja podejrzewam dokladnie taka sama


            Problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach trudno o dobra pracę bez bardzo dobrej znajomości języka angielskiego nawet w PL. Tak naprawdę więc ten magister Kowalski ma problem z pracą zgodnie z ambicjami nie z powodu miejsca pobytu tylko niewystarczających kwalifikacji (bo znajomość jezyków też należy do pakietu "kwalifikacje")
      • princesswhitewolf Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 12:37
        matematyczko jak zwykle mowisz sensowniej niz wiekszosc. Serio
      • rosapulchra-0 Re: Padł emigracyjny mit... 02.07.15, 13:49
        Dokładnie. Znam chłopaka, który pracuje w sklepie, choć w tej chwili robi drugi fakultet. W Polsce. Ludzie po prostu są różni.
    • baltycki Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 12:37
      Walczmy z hejtem.. Koszsmile
      • ola_fatyga Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 12:45
        > Walczmy z hejtem.. Koszsmile

        80% wypocin Klaudynki kipi od hejtu pod obecnym jak rownież poprzednim nickiem - maroco1977 wink)) szczególnie względem narodowości w jej odczuciu bedacych na pozycji nizszej niz rasa do ktorej nasza bohaterka pretenduje czyli germańska. wystarczy poczytac
        • lilly_about Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 12:55
          A męża to ona ma Niemca?
          • ola_fatyga Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 13:25
            > A męża to ona ma Niemca?

            Trudno powiedzieć. Z wyglądu bardziej przypomina Turka niż Nordyka. A ona sama - to mocno opalona 38 letnia tipsiara.Kiedyś miała konto na NK.To, co Klaudyna pisze o sobie, nalezy traktowac z przymrużeniem oka.
            • lilly_about Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 13:53
              38?? Przecież jeszcze niedawno pisała, że nie ma 30.
              • gazeta_mi_placi Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:00
                Bo nie ma 30 lat tylko 38, wszystko się zgadza.
              • ola_fatyga Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:03
                > 38?? Przecież jeszcze niedawno pisała, że nie ma 30.

                Kłamała tak, jak i na inne tematy. Ona jest rocznik 1977.
                • lilly_about Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:04
                  Kiedyś sama wrzuciła tu fotkę. Kojarzę, że jest ciemna.
                  • ola_fatyga Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:11
                    zdjecie faceta tez miała wrzucone do netu- taki mocno opalony gosc w typie tureckiego zigolaka siedzący w ogródku piwnym. Ale chyba nie jest Turkiem, bo ich syn ma na imie Lucy Marcel. Sadze, ze heteroseksualny muzułmanin by tak dziecka nie nazwał.
                    • gazeta_mi_placi Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:17
                      Pisała, że obecny partner nie jest ojcem dziecka, nawet raz założyła wątek w którym wyśmiewała klienta swojego partnera, który nie wiedząc o sytuacji powiedział do jej partnera "Ale syn podobny do Pana", czy coś podobnego.
                      • ola_fatyga Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:20
                        gdy pisała pod nickiem maroco1977 oraz seytan_a_22 była jeszcze z ojcem dziecka
                        • ola_fatyga apropos - "seytan" pochodzi z języka tureckiego 02.07.15, 14:22
                          to może turecki trop jest prawidłowy
                        • lilly_about Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:25
                          Faceta nie kojarzę. Ale niedawno pisała, ze to podstarzały pan juz.
                          • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:42
                            Podstarzaly pan?on jest mlodszy od wiiekszosci ematek tutaj.Jeszcze na glowe nie upadlam by podawac jego wiek.
                            • lilly_about Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:46
                              Przecież dopiero pisałaś, ze po 50. Ja mam 32 lata, więc wiesz....
                              • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 15:09
                                Jakbys przeczytala tamten watek do konca to wiedzialabys,ze robilam sobie jaja
                        • gazeta_mi_placi Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:26
                          Na obecnym jej partner nie jest biologicznym ojcem jej dziecka, co często w różnych postach powtarzała.
                          O samym ojcu biologicznym się nie wypowiada poza tym, że mają kontakt, a jej obecny partner przepada za jej dzieckiem. Ale w sumie na forum nie ma obowiązku pisać prawdy, każdy może fantazjować do woli.
                    • goodnightmoon Moze Chorwat? 02.07.15, 14:43
                      ola_fatyga napisała:

                      > Ale chyba nie jest Turkiem, bo ich syn ma na imie Lucy Marcel. Sadze, ze heteroseksualny muzułmanin by tak dziecka nie nazwał.

                      Z tego co kojarze, syn Edelki nazywa sie Luka, moze po Luka Modrić wink
                      • gazeta_mi_placi Re: Moze Chorwat? 02.07.15, 14:48
                        Nie, pisała wyraźnie, że w połowie jest Niemcem po ojcu, chyba że jak część emigrantów uważa, że Rosjanin z niemieckim paszportem to Niemiec, Turek z angielskim paszportem to 100% Anglik itp.
                      • ola_fatyga jaki luka? 02.07.15, 14:52
                        lucy marcel, przecież sama edel napisala


                        sa tu mamy z Düsseldorfu? Dodaj do ulubionych
                        maroco1977 21.04.09, 22:39 Skasujcie
                        Odpowiedz cytując Odpowiedz
                        hey mam na imie Claudine i od szesciu tygodni jestem szczesliwa mama Lucy
                        Marcela.Szukam mam z Düsseldorfu i okolic.
                        • lilly_about Re: jaki luka? 02.07.15, 14:58
                          No ale tu faktycznie pisała, ze Luka....
                          • ola_fatyga Re: jaki luka? 02.07.15, 15:04
                            > No ale tu faktycznie pisała, ze Luka....

                            widocznie dla jej nordyckiego przyjaciela lucy marcel jest zbyt gejowe albo zbyt malo niemieckie
                            • edelstein Re: jaki luka? 02.07.15, 16:16
                              Ale dnobig_grin
                          • joa66 przepraszam 02.07.15, 15:08
                            ale jakie to ma znaczenie????

                            Ile lat ma edel , ile jej syn i jak się nazywa???
                            • ola_fatyga Re: przepraszam 02.07.15, 15:11

                              > ale jakie to ma znaczenie????
                              >
                              > Ile lat ma edel , ile jej syn i jak się nazywa???

                              o tyle ma znaczenie, o ile sie poczyta posty tej niemki "tylko w jej snach i marzeniach" przez ktore przeziera, jakie to ta Polska dno.
                              • joa66 Re: przepraszam 02.07.15, 15:25
                                Ale te informacje nie mają znaczenia. Wiadomo, że wiele osób "adaptuje" pewne dane na potrzeby forum po to żeby utrudnić ewentualne zidentyfikowanie.

                                p.s. o ile dobrz pamiętam mój syn ma tu na imię Jaś albo Kacper wink
                              • edelstein Re: przepraszam 02.07.15, 16:13
                                Tacy jak ty to dno.
                        • goodnightmoon Re: jaki luka? 02.07.15, 15:10
                          ola_fatyga napisała:
                          > lucy marcel, przecież sama edel napisala


                          > maroco1977 21.04.09, 22:39 Skasujcie
                          > hey mam na imie Claudine i od szesciu tygodni jestem szczesliwa mama Lucy Marcela.

                          Czyli dziecko ma na imie Luca Marcel (pisane przez "c" a nie "k"), a nie Lucy. Lucy to raczej zenskie imie, watpie zeby ktos (niezaleznie od orientacji seksualnej) nadal takie chlopcu.
                          Luca to uniwersalne imie, obecnie w Niemczech dosc rozpowszechnione.
                          • ola_fatyga Re: jaki luka? 02.07.15, 15:19


                            no i zagadka rozwiązana -lucy to luca czyli luka wink
                          • rosapulchra-0 Re: jaki luka? 03.07.15, 08:15
                            Goodnightmoon, no troll się jakoś musi wyżyć, swoje kompleksy przekuć w bezinteresowny hejt, inaczej to nidyrydy - dzień będzie zepsuty..
                        • ichi51e Re: jaki luka? 02.07.15, 15:33
                          Nie widze czemu sluzy ta galaz w watku po za ujadaniem jakiejs pieniaczk. Kosz moderacjo.
                          • edelstein Re: jaki luka? 02.07.15, 15:39
                            Niczemu,Baltycki plus stala forumka zapomnieli swoich tabletek.Bywa.
                          • rosapulchra-0 Re: jaki luka? 03.07.15, 08:16
                            Zgadzam się 100%!
                      • edelstein Re: Moze Chorwat? 02.07.15, 15:11
                        Ani Lucy,ani Luka,ale widze,ze dajcie sie podejsc psychopatycznemu stalkerowi
                        • goodnightmoon Re: Moze Chorwat? 02.07.15, 15:13
                          edelstein napisała:

                          > Ani Lucy,ani Luka,ale widze,ze dajcie sie podejsc psychopatycznemu stalkerowi

                          Oj tam, od razu poniesc i to psychopatycznemu ...
                          Ja sie tam niezle bawie, musze siedziec w biurze do 16:00, goraco jest, pracy malo, a tu taka soap opera na zywo big_grin Nie psuj zabawy, napisz cos ciekawego wink
                          • edelstein Re: Moze Chorwat? 02.07.15, 15:17
                            Po tym jak probowal odkryc gdzie mieszkam i podzielic sie tym na forum uwazam ze jest psycholem.
                            • ola_fatyga alez sama sie przedstawiłaś- Klaudyno ;-)) 02.07.15, 15:23
                              "hey mam na imie Claudine i od szesciu tygodni jestem szczesliwa mama Lucy Marcela.Szukam mam z Düsseldorfu i okolic"

                              forum.gazeta.pl/forum/w,569,94356600,94356600,sa_tu_mamy_z_D%C3%BCsseldorfu_.html
                              • rosapulchra-0 ola_fatyga, jesteś ohydną osobą n/t 02.07.15, 17:45

                                • ola_fatyga Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 02.07.15, 18:41
                                  we własne gniazdo. Rozumiem, że jej się w kraju nie powiodło, może z tego powodu ,że miernota, może z innego- ale to właśnie takie plucie jest ohydne. A najohydniejszaa osoba, to ktoś, kto wstydzi się własnej narodoowości- vide- edelstein
                                  • edelstein Re: Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 02.07.15, 19:18
                                    Co mialo sie powiesc nastolatce?
                                  • rosapulchra-0 Re: Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 02.07.15, 22:58
                                    Hejt, który tutaj uprawiasz, jest obrzydliwy i ohydny. A ty, jako autorka tego hejtu jesteś równie obrzydliwa i ohydna.
                                    Gdzie są moderatorki???
                                    • ola_fatyga Re: Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 02.07.15, 23:14
                                      > Hejt, który tutaj uprawiasz, jest obrzydliwy i ohydny.

                                      Sama hejt uprawiasz caly czas i jesteś obrzydliwa i ohydna. Skoro Ci się nie powiodło w Polsce, bo zabraklo Ci może inteligencji, może pracowitości, może odpowiedniego wykształcenia, może jesteś miernotą to nie znaczy, że możesz pluć bezkarnie na ojczyznę.
                                    • ola_fatyga Re: Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 02.07.15, 23:31
                                      kończę ten temat, bo jednak budzisz współczucie, łatwego życia nie masz i nie chce mi się Cię kopać biedna, nieporadna emigrantko. Byłaś w Polsce obciążeniem dla państwa, jesteś nim również w Uk, ale to kraj bogatszy i może jeszcze takich jak Ty wielu udźwignąć.
                                    • goodnightmoon Re: Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 03.07.15, 08:15
                                      rosapulchra-0 napisała:

                                      > Gdzie są moderatorki???

                                      Boszzzz ... no jak gdzie? Szybko smaza popcorn smile
                                      • rosapulchra-0 Re: Ohydną osobą jest emigrantka, która pluje 03.07.15, 08:37
                                        One se smażą popcorn, a ten poboczny wątek o edel w całkości powinien być już dawno temu wykasowany.
                • gazeta_mi_placi Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:18
                  Przypomniał mi się dowcip z brodą, ale widzę, że dalej aktualny.

                  39-latka u lekarza.

                  - Ile ma Pani lat?
                  - Hm... Zbliżam się do 30-stki.
                  - A z której strony?
                • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 16:07
                  Jeszcze zebys tak potrafila to udowodnicbig_grin poza tym sa tu forumki które widzialy mnie lajf,tak wiec twoj Monopol na "prawd"jest mocno ograniczony zalosna istoto.Idz do roboty cie nie bedzie mój podklad ekscytowal.
                • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 19:21
                  Rocznik 1977?alez mi lat dodalas.
              • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:30
                Nie mam 38lat.Nie mam nawet 30.
          • ola_fatyga Kiedys edel pisala o swojej niemieckosci... 02.07.15, 13:37
            a tutaj - przyznaje ze jednak jest emigrantką, i woli Niemcy niz Polskę, wiec po co siedzi na polskim forum?

            forum.gazeta.pl/forum/w,586,93320814,93344950,Re_do_maroco_chyba_nie_lubisz_imigrantow_.html

            Re: do maroco- chyba nie lubisz imigrantow- Dodaj do ulubionych
            maroco1977 27.03.09, 22:00 Skasujcie
            Odpowiedz
            Taa szczegolnie nie lubie siebie, bo sama jestem emigrantka, ale ja w
            przeciwienstwie do Ciebie nie narzekam na kraj mego zamieszkania i wole go niz
            Polske. Skoro wyjasnilas sprawe z szefem to o co Ci chodzi? chcesz zmieniac
            norweskie podejscie do zycia i ciazy? powodzeniawink w sumie mu sie nie dziwie, ze
            jeszcze nic nie chcial przedwsieziac przeciez do 12tyg. to ty jeszcze zaciazona
            nie jestes i wszystko moze sie zdarzycuncertain
            zycze pomyslnej ciazy i szybkiego, latwego rozwiazania, mimo norweskich klimatowbig_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Kiedys edel pisala o swojej niemieckosci... 02.07.15, 14:20
              No, akurat nie ona jedna nienawidzi Polski, ale siedzi na polskim forum, choćby Najma, która trollem raczej nie jest (choć w sumie kto ich wszystkich tam wie).
        • princess_yo_yo Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 15:46
          a powielanie takiego zachowania to jeszcze wieksza zenada, na prawde nie ma sie czym chwalic ze jestes na dokladnie takim samym poziomie mentalnym jak osoba ktorej ublizasz.
      • rosapulchra-0 Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 13:28
        baltycki napisał:

        > Walczmy z hejtem.. Koszsmile
        >

        Oczywiście, że kliknęłam w kosz. Nienawidzę takich hejterskich wypowiedzi. A ty, jak już sam dajesz takie rady, to może również się do nich zastosuj, co? suspicious
      • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:38
        Baltycki na twoim miejscu poszlabym do lekarza,twoj beret jest zryty rowno.Czekam z niecierpliwoscia na udowodnienie, ze mam powyzej lat 30.W koncu jestes stalkerem,ksero mojego aktu urodzenia juz powinienes miec.
        • baltycki Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 14:52
          Edel, dziewcze, oczka sie rozbiegaly?
          Ja jestem przekonany, ze nie masz jeszcze 30 lat..
          Ja jestem pewnien, ze nie masz jeszcze 30 latbig_grin

          Sprawdz co, kto pisal, przepraszac nie musiszbig_grin
          • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 15:14
            Wiesz o czym jestem przekonana?ze jestes miernota w kazdym calu z zapedami do stalkowania.Idz do lekarza,twoja obsesja jest meczaca dla otoczenia.
          • goodnightmoon Baltycki 02.07.15, 15:16
            Nie popedzaj kolezanki-emigrantki, daj jej sie ogarnac wink
            • rosapulchra-0 Re: Baltycki 02.07.15, 17:46
              goodnightmoon napisała:

              > Nie popedzaj kolezanki-emigrantki, daj jej sie ogarnac wink
              >

              Przeca on sam jest emigrantem na niemieckim garnuszku..
              • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 17:58
                Jak zwylkle, nie wiesz, o co chodzi..
                I juz nie dowiesz sie big_grin
                • rosapulchra-0 Re: Baltycki 03.07.15, 08:24
                  Powiem więcej - nie obchodzi mnie to. Przestań mnie w końcu hejtować.
                  • tak_to_nowy_nick Re: Baltycki 03.07.15, 14:17
                    > Przestań mnie w końcu hejtować.

                    I powtórzone 1000 razy nie stanie się prawdą. Bałtycki cię nie hejtuje, a ty trollujesz - taka jest oczywista prawda, którą każdy widzi. Nawet ty, oczywiście, ale - jako troll - tego nie przyznasz, bo po co wink
                    • rosapulchra-0 Re: Baltycki 03.07.15, 20:08
                      Tyle że to ty za hejtowanie dostajesz bany i za trollowanie też.
          • edelstein Re: Droga maroco1972 a raczej Klaudyno z Düsseld 02.07.15, 15:58
            Cofam,po prostu mam wygaszona ta psycholke.Ze jej sie jeszcze chce.
            Swoja droga ma niezle jazdy.38lat mam wg niej,no,no,no
            .
    • goodnightmoon Edelstein - OT pytanie 02.07.15, 15:23
      Mozna sie z toba jakos skontaktowac? Chce ci cos napísac poza Forum.

      Jesli chcesz, to napisz na e-maila gazetowego. Twoj adres E-Mail obiecuje nie rozpowszechniac wink
      • edelstein Re: Edelstein - OT pytanie 02.07.15, 15:26
        edelstein@gazeta.pl
        • goodnightmoon Re: Edelstein - OT pytanie 02.07.15, 15:38
          Wyslalam smile
          • edelstein Re: Edelstein - OT pytanie 02.07.15, 15:40
            Mam sie bac?
            • goodnightmoon Re: Edelstein - OT pytanie 02.07.15, 15:48
              Tylko troche wink
              • edelstein Re: Edelstein - OT pytanie 02.07.15, 15:59
                Odpisalam.Przy okazji oswiecilo mnie,ze mam wygaszona pania ktora sie tak namietnie tutaj produkuje.
    • edelstein Re: Baltycki 02.07.15, 15:30
      Pochwal sie imionami wnukow,aktualnie 4,dwa pokoje,gora 8 metrow maja.Syf straszyli wy Jak ktos nie wierzysz niech zajrzeć do watku porod w wodzie.Baltyk pokazal te luksusy.
      • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 16:01
        > Pochwal sie imionami wnukow,aktualnie 4,
        Jeszcze nadal 3 sad

        A co Ty o imionach?
        Czyzbys mnie podejrzewala, ze ja jestem ola_fotyga??????
        No wezzzzz.....
        Modki, ratunkuuuuuuuubig_grin

        > dwa pokoje,gora 8 metrow maja
        Ale kuchnie maja wlasna, zbudowalem z 2 stolikow nocnych, podoba Ci sie?
        (po lewej lodowka, po prawej piekarnik, w lodowce tez swiatelko wink)
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ri/qb/gx5h/5HleqpeDGOBMkgVnFB.jpg
        • edelstein Re: Baltycki 02.07.15, 16:11
          No sorry mam ja wygaszona.
        • gazeta_mi_placi Re: Baltycki 02.07.15, 16:31
          Super, ale o ojcu dzieciątek jakoś cisza.
          • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 17:36
            Ciagnij innych za jezyki, wiem, ze lubiszsmile
      • gazeta_mi_placi Re: Baltycki 02.07.15, 16:32
        Pamiętam, jak na koloniach.
    • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 15:41
      > Jego córka jest dzieciorobka,
      Kurcze, termin miala na 25go, a jeszcze nie urodzilasad

      > dzieciaki mieszkaja w straszyli wychodzi warunkach.
      na strychu, w garderobie rodzicowbig_grin

      > Nqd glowa maja haki z ubraniami.
      Na te jeszcze nienarodzone szafa czekabig_grin
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ri/qb/gx5h/vibOJCAO0hUc8aUTmA.jpg

      Patolka czystej wody po tatusiu.

      Kurcze, inni ja hejtuja, a mi sie oberwalo big_grin
      • edelstein Re: Baltycki 02.07.15, 15:50
        Przyjmij na klate te pokoje sa straszne.
        • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 16:33
          Nic nie bede przyjmowal, nie czepiam sie dzieci, wnukow, mezow, rodzicow..
          Nie komentowalem pokoju Twojego syna.. jedynaka..
          (a byloby co)

          Wy tam watku napisalem jedynie:
          "Walczmy z hejtem.. Kosz smile"
          I to spowodowalo taki Twoj atak?
          Na mnie, na wnuki, dzieci?
          Dzieki Bogu, rodzice nie zyja, bo jeszcze ich bys sie czepila..
          Ogarnij sie dziewczyno.
          • sasanka4321 Re: Baltycki 03.07.15, 08:40
            > Nie komentowalem pokoju Twojego syna.. jedynaka..

            No to ja skomentuje: jeden z najbrzydszych pokoi dzieciecych jaki widzialam, to pokazany kiedys na Wnetrzach Mieszkan pokoj syna Edel. Tragicznie niedobrane kolory, tragicznie niedobrane formy - wszystko tam bylo zle. A juz najzabawniejsza byla rozmowa Edel z forumkami, ktore usilowaly jej to delikatnie wytlumaczyc wink
            • edelstein Re: Baltycki 03.07.15, 11:21
              Jasneeeeeebig_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Baltycki 03.07.15, 12:06
              Jak to możliwe? Plastyczki raczej nie powinny mieć złego gustu, wprost przeciwnie?
            • goodnightmoon Re: Baltycki 03.07.15, 12:18
              Szkoda, ze zdjecia juz pousuwane ... same bysmy ocenily.
        • gazeta_mi_placi Re: Baltycki 02.07.15, 16:34
          Muszę przyznać racje Edelstein, dzieci potrzebują odrobinę prywatności i przestrzeni, nawet niekoniecznie jeden pokój dla każdego, ale czwórka w jednym malutkim pokoiku to jednak przesada.
          • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 16:45
            "ale czwórka w jednym malutkim pokoiku to jednak przesada"
            A gdzies Ty to wyczytal?big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Baltycki 02.07.15, 16:47
              Z liczby łóżek w pokoju?
              • baltycki Re: Baltycki 02.07.15, 17:09
                Nawet do 3 nie umiesz zliczyc..
      • rosapulchra-0 Re: Baltycki 02.07.15, 23:49
        Kuźwa, sam mnie hejtujesz od kilku miesięcy, a teraz prosisz modki o pomoc? Cóż za hipokryzja!
        • tak_to_nowy_nick Re: Baltycki 03.07.15, 01:30
          > sam mnie hejtujesz od kilku miesięcy

          Nadużywasz słowa "hejtować". Bałtycki jedynie (w bardzo uprzejmy sposób, używając wyważonych i konkretnych argumentów) wskazuje twoje kolejne trollowskie zachowania, szczególnie w obliczu tego jak to ty wyzywasz innych od trolli. A że trwa to tak długo? Cóż, wyciągnij wnioski. Tylko ty możesz przerwać ten proceder - nie trolluj więcej smile
          • rosapulchra-0 Re: Baltycki 03.07.15, 08:22
            Tak dla przypomnienia, trollu:


            forum.gazeta.pl/forum/w,567,155954548,155965387,tak_to_nowy_nick.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka