a.va
04.07.15, 11:48
Kiedy to czytam, zastanawiam się, jak daleko jesteśmy mentalnie od tamtych Polaków, którzy wtedy jedli lody, patrząc na publiczne wieszanie zbrodniarzy i podczas pogromu wyrzucali kobiety z drugiego piętra. Ile trzeba, żebyśmy dziś się tak zachowali. Oczywiście wtedy czasy były straszne, ludzie znieczuleni na cudzą krzywdę po wojnie, głodni, przestraszeni, pełno prowokatorów. Mam potrzebę wierzyć, że dzisiaj już byśmy tak nie umieli, ale jak patrzę na relacje z Ukrainy i krajów arabskich, a nawet na naszych własnych, rodzimych krzykaczy i na histeryczne reakcje przed wyborami, to się waham.
Umiecie sobie wyobrazić, kto z waszych bliskich i znajomych rzuciłby się z tłumem do bicia, a kto wbrew tłumowi krzyczał: ludzie, uspokójcie się, tak nie można?
www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1517198,1,pogrom-kielecki-i-egzekucje-nazistow.read