To mój temat na dziś.
Na luzie naturalnie

Otóż odnoszę ostatnio wrażenie, że luz (może wręcz Luz

) jest dziś wartością nadrzędną.
Dobre wychowanie? Konwenanse? Zasady? Ależ po co?! Dziś warto mieć luz

Bo jak go nie masz, to powinieneś był się urodzić w XIX-wiecznej Anglii lub alternatywnie masz "kij w d... / 4 literach / jak zwał tak zwał

"
Nie zapłacę za usługę dziś, bo mam luz i mogę zapłacić za trzy dni, bo czemu nie... No luz...

Co ja się będę szczypać, zapytam kogoś, kto mnie zaprosił, co mi zamierza podać do jedzenia, zanim przyjdę, bo ja przecież mam... luz

A jak by mi tak chcieli dać coś niezjadliwego...?
To takie drobiazgi, kolejne... W sumie przykłady można mnożyć w nieskończoność.
Moim skromnym zdaniem zasady dobrego wychowania nie są po to, by stawać komuś "kijem w d..."

, lecz po to, żeby ułatwiać życie i nie sprawiać sobie wzajemnie przykrości z błahych powodów. Tak mi się wydaje.
No wkurzona jestem z lekka, wcale nie ukrywam.
A jakie jest wasze zdanie w tej kwestii?