chipsi
09.07.15, 12:02
Drugi dzień nie mam prądu w domu. Połowa miasta niema. Przez nawałnicę wczoraj nad ranem. Jako że zapewniano nas że szybko awaria zostanie usunięta, nie ewakuowałam lodówki. Teraz ma własny ekosystem, pilnuję by mięso nie uciekło. Zamrażarka się broni ostatkiem sił. Kuchenka na prąd więc nie gotuję. Nie mam ciepłej wody więc odczuwam co najmniej dyskomfort. No dobra, zaczynam śmierdzieć. Dobrze ze praca zapewnia mi namiastkę cywilizacji i mogę się wyżalić.