Dodaj do ulubionych

Wycieranie sobie ust zasadami wiary

15.07.15, 16:00
Miałam ostatnio ciekawą rozmowę. Szkolenie otwarte, ale dosyć długie, więc ludzie, mimo, że niby obcy, to jednak już się jakoś poznali i gadają całkiem swobodnie. Nawiązała się dyskusja o in-vitro. Jedna z uczestniczek rozmowy bardzo na nie, jeśli chodzi o finansowanie z budżetu, jak i w ogóle dopuszczalność. Nie, bo wiara katolicka nie pozwala, ksiądz biskup powiedział, proboszcz z ambony dorzucił słów parę. Finansowanie to jedna sprawa - różne pierdoły są finansowane z budżetu, jakby kk nie ciągnął tyle kasy, to by się na wiele innych potrzebnych rzeczy znalazło, etc. Chodziło o samą zasadę - in-vitro ma być zakazane, bo kościół zabrania. Nawet, jak się ma na nauki kościoła wywalone, bądź należy do innego kościoła, albo żadnego. Ale nie, ma nie być, bo to zło i w ogóle. Bo kościół. I padło bardzo osobiste, ale w tym temacie nieco usprawiedliwione pytanie - a czy ty sypiałaś ze swoim mężem przed ślubem? Stosujesz antykoncepcję? Abstrahując od niestosowności pytania o takie kwestie - oburzona zaperzyła się, że przecież nikt nie jest doskonały, nie da się spełniać wszystkich warunków, ona się wyspowiada, etc.
No ale halo halo - innym katolicy chcieliby nie pozwalać na coś, na co kościół nie wyraża zgody, ale samemu można sobie wybierać, gdzie się człowiek, stara, a gdzie olewa, bo to niedzisiejsze zasady i się nie da?

Katolikowi wolno decydować, co z jego wiary ma dotyczyć innych ludzi, ale 'wymaganie' od niego poszanowania zasad w tematach pokrewnych (przy których kk dostaje wścieku resztek mózgu - prokreacji i seksu) to już za dużo, bo ludzie nie są doskonali?

Kto z przeciwników in-vitro, antykoncepcji, aborcji - z przyczyn religijnych - dotrwał do ślubu w czystości i bawi się jedynie w NPR?
Ilu z tych, którzy wszelkie zakazy, jakie by chcieli powprowadzać, opierają na jednych zasadach wiary, jednocześnie nie ma nawet zamiaru wypełniać innych?
Ilu z tych "człowiek jest niedoskonały i nie można być idealnym" zrozumie, że może być postępować wg. zasady: "żyj i daj żyć innym".

Skoro nikt katolików nie zmusza do chodzenia do kościoła co tydzień, czystości aż do ślubu i braku antykoncepcji, to może niech nie zmuszają innych do życia wg. zasad, które sami traktują sobie jak hipermarket?
Obserwuj wątek
    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:05
      Nie znam ani jednego prawdziwego katolika. Tylko takich chrzest-komunia-slub-pogrzeb (slub koscielny z brzuchem big_grin). Czekam z niecierpliwoscia zatem, az sie jakaa pseudokatoliczka wypowie.
      • wuika Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:07
        Większość, których znam, to tacy bardzo letni katolicy, chrzest-komunia-ślub-pogrzeb, czasem na święta w kościele, etc. Większość nie nadyma się, bo kościół. Ale kilka kwiatków takich jest, w tym jedna ciotka, której moher odciął dopływ tlenu do mózgu, przy czym tajemnicą poliszynela jest, że jej najstarsze dziecko nie dość, że bardzo wielkim wcześniakiem było, to jeszcze nie jej późniejszego męża. Ale kościół i zasady ważne są!
      • panidemonka Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:13
        No... tutaj masz "prawdziwych" wyborcza.pl/1,75478,18363680.html#MTstream
        • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:28
          Zaklad, ze polowa z tych "katoliczek" ma za soba aborcje?
          • baltycki Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 18:52
            Trzymam zaklad, udowadniaj.
            • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:05
              W latach 80 wykonywano 300-450 tys. aborcji rocznie, rodzilo sie srednio okolo 700 tys. dzieci rocznie, co daje nam srednio 1 mln ciaz rocznie. Czyli przez jedna dekadę dokonano około 4 mln aborcji a 30-40% ciaz było usuwanych. Mowimy tylko o latach 80 rzecz jasna, kiedy były juz prezerwatywy a aborcji dokonywano u lekarza, nie za pomoca wieszaka u wiejskiej baby.

              Faktycznie, mogła to nie byc co druga, tylko co trzecia wink
              • baltycki Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:47
                Znaczy, przyznajesz sie do porazki.

                Oczekuje wygranej, napisania:
                "Przepraszam, palnelam bez zastanowienia" big_grin

                • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:35
                  Alez napisalam, ze jest to około 40% a nie równo 50%. To ty teraz mi udowodnij, ze zadna z tych "katoliczek" nie miala aborcji smile
            • anorektycznazdzira Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:28
              Osobiście znam taką jedną od krucjat inowenn za zarodki, przeciwko tabletkom anty- oraz na nie dla in vitro, która 40 lat temu usunęła. WIEM o tym usunięciu od niej samej więc nie ma dyskusji.
              • baltycki Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:38
                Zaklad byl o 50%, nie o jedna.
                • anorektycznazdzira Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:39
                  W moim przypadku ta jedna stanowi 100% znanych mi z bardzi bliska (na tyle bliska, żeby rozmawiac o ewentualnych aborcjach) mocherów
            • asia-loi Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:51
              baltycki napisał:

              > Trzymam zaklad, udowadniaj.>


              Jak już pisałam, ja jestem 50+ i jako młoda kobieta w PRL-u czasy legalnej aborcji i na życzenie, leżałam dużo i długo w różnych szpitalach ginekologicznych. Ponieważ ja nie zawsze leżałam na sali ze swoim schorzeniem, tylko tam gdzie było miejsce, to każdego dnia mojego pobytu w szpitalu widziałam od kilku do kilkunastu kobiet, które poddawały się aborcji. Tajemnica lekarska to na oddziałach ginekologicznych słowo obce. Pobyt kobiety, która poddawała się aborcji trwał najczęściej 1 dobę.
              Sorry, ale ja nie wierzę, że nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po wprowadzeniu w Polsce zakazu aborcji, aborcje nagle zniknęły z życia katolików. W końcu większość w Polsce to katolicy.
              • baltycki Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:14
                > każdego dnia mojego pobytu w szpitalu widziałam od kilku do kilkunastu kobiet,
                > które poddawały się aborcji.
                Jestes w stanie udowodnic, ze polowa kobiet z podanego linku poddala sie aborcji? Moze je rozpoznasz?

                > Sorry, ale ja nie wierzę, że nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,
                > po wprowadzeniu w Polsce zakazu aborcji, aborcje nagle zniknęły z życia katolików
                Zaklad nie byl o wiare.
                Zaklad byl o "polowe".
                • asia-loi Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:17
                  baltycki napisał:

                  > Jestes w stanie udowodnic, ze polowa kobiet z podanego linku poddala sie aborcji? Moze je rozpoznasz?


                  Oczywiście, że nie. Jednak ilość aborcji w PRL-u była tajemnicą poliszynela i na pewno jakieś statystki są. Ogłoszenia w dzisiejszych gazetach typu: "wywoływanie miesiączki" to co to wg Ciebie jest.


                  • arwena_11 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:21
                    Wiesz były takie co miało kilka skrobanek w roku. Jedna taka mieszkała na osiedlu mojej babci. Tajemnicą poliszynela było ile ona miała skrobanek, gdzieś do 30 roku życia. Potem już nie mogła mieć dzieci. Nigdy za mąż nie wyszła, bo by chyba musiała kontynent zmienić, żeby się opinia nie ciągnęła za nią. I były to lata 70/80. Podobno popełniła samobójstwo w wieku czterdziestu kilku lat.
                  • baltycki Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:34
                    > Ogłoszenia w dzisiejszych gazetach typu: "wywoływanie miesiączki"
                    > to co to wg Ciebie jest.
                    Wg mnie, to jest oferowanie aborcji,
                    i co z tego wynika?
                    Co to ma wspolnego z moim zakladem o "polowe"? smile
      • ola_dom Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:00
        wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

        > Nie znam ani jednego prawdziwego katolika.

        A mi się wydaje, że znam - znałam.
        I to jest dziewczyna, która w moim pojęciu, jest autentycznie PRAWDZIWĄ katoliczką. W najlepszym tego słowa znaczeniu - zdaje się naprawdę wierzyć w to, co mówi, zarazem nie ewangelizuje otoczenia ani nie narzuca się nikomu ze swoją wiarą. Ona po prostu WIERZY i postępuje tak, jak ta wiara jej mówi. I wiem o tym tylko dlatego, że ją znałam dość dobrze i blisko - bo, jak pisałam - nie obnosiła się, nie ewangelizowała, nic z tym podobnych rzeczy.

        Taki promyczek smile
        • panidemonka Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:01
          Ja też znam tylko jedną choć nie wykluczam, że może być więcej takich osób. Kto wie? Ta osoba to moja prawie dziewięćdziesięcioletnia ciocia. Wspaniała osoba. Nikogo nie nawraca, nikogo nie krytykuje. Miała 4 dzieci, najstarszy syn już nie żyje. Wszystkie jej dzieci trzymały się jak najdalej od kościoła, co bardzo ją bolało i boli do dziś, ale nigdy im tego nie wypominała. Sama zawsze była i jest bardzo wierzącą osobą, nawet miała za sobą epizod z życiem zakonnym. Piszę to dlatego, żeby nie było, że starsza pani zdewociała na starość. To nie ten typ człowieka.
          Mi do kościoła nie po drodze, moim dzieciom też, ale jest dla nas najmilszą osobą na świecie.
          • joanekjoanek Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 23:28
            O, ja też mam taką ciocię. Też już po osiemdziesiątce, nie założyła rodziny, ale jest niezwykle pomocna wobec rodziny swojej siostry. Bardzo, bardzo głęboko wierząca i autentycznie żyjąca wiarą, a jednocześnie bardzo dobry człowiek, ciepły, kochający dzieci, nie odrzucający, otwarty, tolerancyjny.

            Zresztą mam cały odłam rodziny głęboko wierzącej - pozostałych osób, młodszych (pokolenie 40-50 i pokolenie 20-30) nie znam blisko, ale jestem skłonna twierdzić, że oni żyją według zasad swojej wiary. Na pewno nie wiem, kto tam się bzyka i kiedy, ale to są na pewno ludzie bardzo praktykujący, szczerze wierzący katolicy, przyjaźni i życzliwi. Teraz to już spore grono, bo się rozmnażają, więc mogę powiedzieć, że znam takich osób kilkanaście.

            Wcale mi to zresztą nie przeszkadza być wojującą antyreligionistką smile
            • panidemonka Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 16.07.15, 06:21
              smile Widocznie to zależy od człowieka a nie od wyznawanej wiary. Moja ciocia jest sędzią w stanie spoczynku, wcześniej założyła i prowadziła Sąd Rodzinny w swoim mieście. Ma dużo zrozumienia dla ludzi.
    • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:26
      Jestes zdziwiona? Bo ja nie. Ten schizofreniczny dualizm "katolikow" zawsze mnie rozwala.
      In vitro to grzech, religia w szkole musi byc, geje do gazu BO KOSCIOL!

      Aaaleeee... Sie rozwiodlo. Sie ma dziecko z drugiego zwiazku. Sie gumek uzywa. Chociaz zgodnie z naukami kosciola zwiazek z kims innym, niz maz/zona po slubie koscielnym to wielki grzech, pieklo, szatan i w ogole. Nawet zamieszkac razem nie wolno, bo stwarza to okazje do grzechu lub daje podstawy do myslenia dla innych ludzi, ze sie grzeszy (to akurat kwiatek z forum wielodzietnych katolikow).

      A'propos tego fragmentu:

      >ona się wyspowiada, etc.

      Mozna kolezance uswiadomic, ze spowiadajac sie bez mocnego postanowienia poprawy, idac do komunii a potem popelniajac ten sam grzech jeszcze raz w zasadzie idzie prooosto do piekla wink
      • asia-loi Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:40
        Ja osobiście nie znam katolika chodzącego do kościoła i komunii, który by w swoim codziennym życiu przestrzegał chociażby tylko 10 przykazań. Jest jeszcze siedem grzechów głównych, i są jeszcze warunki ważnej spowiedzi, których wielu chodzących do komunii nie spełnia np. zadośćuczynienie bliźnieniu czy obiecanie poprawy.
        • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:36
          Ja znam z pracy jednego. Jest naprawde gleboko wierzacy, co tydzien chodzi na jakies spotkania ze swoja grupa, bierze udzial w roznego typu oazach itp

          Ma 40 lat, kawaler, na 99% nigdy w zyciu nie widzial cycka, wakacje spedza u babci.
          • asia-loi Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:47
            fragile_f napisała:

            > Ja znam z pracy jednego. Jest naprawde gleboko wierzacy, co tydzien chodzi na jakies spotkania ze swoja grupa, bierze udzial w roznego typu oazach itp
            >
            > Ma 40 lat, kawaler, na 99% nigdy w zyciu nie widzial cycka, wakacje spedza u babci.


            Wiesz, to jest dziwne, że ja kobita 50+, urodzona i wychowana w rodzinie katolickiej, mająca bliskich znajomych samych katolików (dalsi znajomi nie wiem jakiej są wiary, większość chyba katolicy), nie znam ani jednego katolika, który po wyjściu z kościoła przestrzegał by zasad wiary którą wyznaje i praktykuje, ale tak niestety jest. Wśród nich prym wiedzie mój kuzyn katecheta i jego żona - non stop są w kościele, a do takich katolickich wartości jak prawda i uczciwość bardzo im daleko.
            • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:18
              Ano dziwne. Co jeszcze zabawniejsze - za kazdym razem kiedy chodzi o aborcje, in vitro czy homoseksualistow katolicy powoluja sie na biblie i podaja konkretne miejsce. Problem polega na tym, ze jej sami nie czytali w calosci - czy wiesz, ze wg. starego testamentu nie mozna nosic płaszcza, ktory nie ma frędzelkow? Albo nosic ubrania zrobionego z lnu i welny jednoczesnie? Albo jesc owocow morza?

              Dlaczego katolicy wybieraja sobie co jest dogmatem, a co nie? Najbardziej smiesza mnie tez zmiany w intepretacji np. postu. Przez iles lat jedzenie konkretnego produktu w dany dzien jest grzechem. A potem nagle PYK - juz nie jest, mozna wtrążalać bezkarnie mięcho! Zastanawiam sie, jakie sa formalne procedury - liczy sie czas GMT czy jakos globalnie? wink
              • klamkas Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:51
                A wiesz, że chrześcijan obowiązują zasady Nowego Testamentu, a nie zasady starotestamentowe w ścisłym ujęciu? wink
                • asia-loi Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:54
                  klamkas napisała:

                  > A wiesz, że chrześcijan obowiązują zasady Nowego Testamentu, a nie zasady staro
                  > testamentowe w ścisłym ujęciu? wink


                  Ale jak czegoś nie ma w NT do obowiązuje Stary Testament.
                • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:36
                  To dlaczego w wielu kwestiach powołuja sie na ST i go przywołuja?
                  • klamkas Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:41
                    A to musisz zapytać tych, którzy się powołują. Ja czasami też się powołuję w przypadkach, w których ma to sens (albo pokazuje czyjaś, wiarę, albo posłuszeństwo, albo cokolwiek innego, albo ma odzwierciedlenie w NT).

                    A w temacie frędzelków - żeby się powoływać i odwoływać, trzeba mieć pojęcie o czym się mówi.
                    • klamkas Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:51
                      I dodatkowo - interpretacja to nie odczytywanie wprost. Do interpretacji trzeba znać kontekst (historyczny, kulturowy oraz samego dzieła, tutaj Biblii) oraz w przypadku Biblii mieć pojęcie w tematach językowych (nie tylko j. polskiego, ale i greckiego i hebrajskiego). A jak się ich nie zna, to pozostaje się przerzucać argumentami o frędzelkach, ślimakach i innych krewetkach.
          • baltycki Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 18:55
            Od urodzenia karmiony butelka?
            • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:06
              Tego nie wiem, natomiast ty doskonale wiesz, ze chodzilo mi o cycka w ramach rozrywki seksualnej a nie kulinarnej.
    • woman_in_love no tym bardziej, że można se zrobić in-vitro a 15.07.15, 16:36
      potem załować tego hue hue, wyspowiadać się i obiecać poprawę że już nie i być znowu super katoliczką.
      • wuika Re: no tym bardziej, że można se zrobić in-vitro 15.07.15, 16:49
        Ale przecież nie dopuszczają możliwości takiej, że in-vitro jest, oczywiście dla chętnych. Ma nie być dla nikogo, bo dla nich to zło.
        • fragile_f Re: no tym bardziej, że można se zrobić in-vitro 15.07.15, 17:51
          Od dawna wiadomo, ze po ulicach krazy czarna wołga-karetka, do ktorej wciagane sa pary - mezczyzna jest zmuszany do masturbacji, kobiecie siła pobieraja jajeczko i myk - in vitro jak ta lala.

          To podobny przypadek do czarnej wołgi aborcyjnej - idzie sobie pani po ulicy, głaszcze brzuszek - a tu nagle hyc! Wciagaja ja do auta, robia aborcje i wyrzucaja na ulice szlochajaca ex-matkę i wyssany odkurzaczem płod (pardon, dziecko).
    • triss_merigold6 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 16:42
      Że też jeszcze Ci się chce dyskutować...
      Masz rację co do zasady.
    • lauren6 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:02
      Już myślałam, że wątek inspirowany chrztem adoptowanego dziecka i głupotami, które wypisuje tam pewna forumka big_grin
    • katriel Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:03
      > Ilu z tych "człowiek jest niedoskonały i nie można być idealnym" zrozumie, że m
      > oże być postępować wg. zasady: "żyj i daj żyć innym".

      To jest niezła zasada, ale warto pamiętać też o zasadzie "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka". Antykoncepcja i seks przedmałżeński dotyczą wyłącznie dwojga dorosłych, samodzielnie i świadomie decydujących o sobie ludzi - i osobom trzecim faktycznie nic do tego. Aborcja oraz in vitro są sprawami zupełnie innego kalibru: tam zaangażowany jest dodatkowo zarodek (jeden lub więcej). I jeśli ktoś uważa zarodek za istotę ludzką z pełnią przysługujących jej praw, to ma moralne prawo - a nawet obowiązek - zabiegać, aby tej istocie nie stała się krzywda. Mniej więcej na tej samej zasadzie, co człowiek, który obserwuje że u sąsiadów katują dziecko, ma prawo i obowiązek interweniować, zamiast "dać żyć innym".

      Kwestia człowieczeństwa embrionu oczywiście podlega dyspucie, ludzie miewają w tej sprawie różne zdania. Przyjęcie poglądu, że zarodek jest człowiekiem, może być m.in. motywowane religijnie, ale w pewnym sensie nie ma znaczenia, skąd ktoś taki pogląd wziął: jeśli uważam zarodki za ludzi, to mam prawo i obowiązek bronić ich życia, kropka. Szarą strefą może być ewentualnie in vitro bez nadliczbowych zarodków: tu się nikogo nie zabija, ale jednak manipuluje ludzkim życiem. Czy tak się godzi - sprawa do dyskusji.

      > Kto z przeciwników in-vitro, antykoncepcji, aborcji - z przyczyn religijnych -
      > dotrwał do ślubu w czystości i bawi się jedynie w NPR?

      No ja na przykład. I w ogóle mam wrażenie, że mnóstwo ludzi w moim otoczeniu tak żyje.
      OK, z tym NPRem to może trochę naciągane jest - nie w sensie że kiedykolwiek bawiłam się w antykoncepcję, ale że ja raczej problem miałam przeciwny: najpierw nie uprawiałam seksu, bo byłam panną, więc nie miałam powodu stosować antykoncepcji; potem przez wiele lat leczyłam niepłodność i starałam się o dziecko, więc znowu nie miałam powodu stosować antykoncepcji. Ale za to do in vitro, ani nawet inseminacji, ani razu przez te lata nie podeszłam. Z przyczyn religijnych właśnie. Liczy się?
      • wuika Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:09
        Pierdu-pierdu. Antykoncepcja to mordowanie dzieci niepoczętych - może mnie interesować tak samo, jak to, czy para sobie robi in-vitro. Czyli: powinna mnie interesować tyle, co nic, chyba, że to moja najbliższa rodzina czy inni bliscy ludzie i życzę im dobrze, bo tak, w stosunku do obcych osób - ich biznes.
      • una_mujer Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:31
        Tylko ja nie rozumiem, gdzie niby w in vitro zabija się te zarodki. Znam metodę, i nie wiem. Mrożenie im nie szkodzi; te, które giną, zginęły by też w naturze i jest to każdorazowo straszne nieszczęście dla rodziców. Skuteczność in vitro ( znowu, podobna do % zarodków naturalnie zapłodnionych, które przeżywają w macicy) to 15-20%. Tylko tyle wszczepionych do macicy przeżywa. Tak to urządziła natura, czy Bóg, kto w co wierzy. Wtedy wszczepia się kolejny zarodek, aż do skutku. Potem ludzie często jeszcze wracają po następne, żeby dziecko miało rodzeństwo. Marginalna liczba nie zostaje wykorzystana. W którym miejscu się te zarodki zabija?
    • marzeka1 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:16
      Wuika, już nie raz przyznałam się do NPR i wyśmiana była, wg Ciebie "bawię się"- z jakoś z tej zabawy dzieci mi się porodziły 5 i 9 lat po ślubie.
      I Ty zdaje się nie rozumiesz jednej rzeczy- robisz jakiś jeden wielki monstrualny obraz katola - bo nie katolika nawet- i Ty potrafisz o każdym powiedzieć: co robi, kiedy robi, jak robi, ile robi- gdzie mówienie, a gdzie robienie. To tak, jakby ja miała jedno wielkie wyobrażenie człowieka niewierzącego.

      Do tego w tym temacie nie mówi się jednej rzeczy (a ja ponieważ mnie to nie dotyczyło, bo problemów z zajściem w ciążę nie miałam żadnych): myślałam, że to w miarę pewnym, ale też prosty zabieg- i przez in vitro przechodziła moja koleżanka z pracy- 2 nieudane in vitro zakończone poronieniem + cały ból, jaki z tym zabiegiem się łączy- ja nie miałam pojęcia, że to aż tak drastycznie wygląda, jak ona opowiadała. I Ty wiesz, że z racji bycia katolikiem, na pewno musiałam ją wyzywać. A ja tylko się upewniłam, że wolałabym adopcję niż taki zabieg (i mówię teraz tylko o czystej fizycznej stronie)- zresztą na adopcję zdecydowała się ta koleżanka.
      • wuika Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:22
        Jak to się nie mówi? Pewnie, że się mówi? Jak ktoś jest zainteresowany tematem trochę bardziej, to wie, że ta metoda jest ostatecznością, bo nie jest ani prosta, ani szybka, kobieta dostaje dawki hormonów, przechodzi się to strasznie. I dlatego nie jest to pierwsza z brzegu metoda, którą się stosuje, jak ktoś przez chwilę nie może zajść w ciążę, tylko ostateczność, kiedy już nic innego nie działa. Jak ktoś ma inne wyobrażenie, to ma wiedzę mnie więcej na poziomie: biedne plemniki na zimnym szkle, komórka jajowa traktowana metalową igłą, och jej och jej.

        Co do katolika / katola, jak to określiłaś - nie ja nakreślam taki obraz, to sami katolicy taki obraz sobie malują, krucjaty odstawiając, z ambon dosrywając dzieciom, dokładając ludziom cierpień, kiedy powinni przez nimi niby bronić. Czy ja się czepiam tych, którzy twierdzą "ja bym nie mogła, bo ...., ale rozumiem, że inni uważają inaczej"? Nie, czepiam się tych, którzy uważają, że "skoro ja uważam, że to złe, to nikomu nie wolno - i wara też od rozliczania mnie z mojego sumienia, bo to moje". Do tego mam pretensje - do tej łatwości w szafowaniu wyroków, w osądzaniu ludzi przy jednoczesnej alergicznej reakcji na próby wytknięcia ich błędów w podobnych tematach.
        • marzeka1 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:31
          Teraz mi już tego nie mów- wiem, bo widziałam, rozmawiałam z tą koleżanką nie raz, nie dwa- + jak drogi to zabieg (a ona po 2 ciągle jeszcze spłaca ten kredyt zaciągnięty na to, mając już małe adoptowane dziecko).
          I powiedz mi serio: nie tak ogólnie, ale konkretnie: kto dokładnie wprost wszedł w Twoje życie i powiedział, jak masz żyć?
          Bo jeśli o czymś jestem przekonana, to o tym, że wpływ mam na swoje życie i to, co mówię, mam przede wszystkim do swojego odnosić- nieprzypadkowo tak ważnym wskazaniem jest to, aby nie tyle "u bliźniego" dopatrywać się źdźbła, nie widząc "belki" we własnym oku.
          I mimo wszystko uważam, że masz jedno wyobrażenie "katola", chociaż to tak dużo ludzi naprawdę różnych.
          • wuika Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:36
            Kto tak zrobił? No wielu, wielu 'katolików', którzy a) z ambon wściekle udowadniają, że dzieci z in-vitro urodziły się dzięki zabójstwu iluś tam ich braci i sióstr, b) usiłują doprowadzić do delegalizacji metody in-vitro. Tak, być może będę musiała z niej skorzystać. I głupio teraz się spieszyć na chybcika, bo a nuż za kilka miesięcy oszołomy dorwą się do władzy i swoje sumienie podyktują innym.
          • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:49
            > I powiedz mi serio: nie tak ogólnie, ale konkretnie: kto dokładnie wprost wszed
            > ł w Twoje życie i powiedział, jak masz żyć?

            W moje zycie weszli na przyklad:

            - terroryzujace mnie zakonnice w podstawowce, na szczescie mialam jaja i wypisalam sie z calej zabawy w bodajze 6tej klasie
            - cala szkolno-katolicka hucpa, w ktorej przez lata musialam uczestniczyc a ktora do tego jest w tym momencie finansowana z moich podatkow
            - poslowie i poslanki na sejm ktorzy zaostrzyli prawo antyaborcyjne i chcacy zaostrzyc sprawe antykoncepcji oraz in vitro
            - pani katolicka ginekolog, ktora nie chciala mi wypisac recepty na tabletki
            - bojowki antyaborcyjne snujace sie przy Sukiennicach w Krakowie ze zdjeciami rozpackanych dzieci, ktore niby maja byc plodami w 6tym tygodniu
            - cala akcja pt. "zabic pedala!" w wykonaniu naszych szanownych katolikow/ksiezy/politykow

            Mam dalej wymieniac?
          • anorektycznazdzira Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:41
            > I powiedz mi serio: nie tak ogólnie, ale konkretnie: kto dokładnie wprost wszed
            > ł w Twoje życie i powiedział, jak masz żyć?

            Właściwie trudno choć raz w tygodniu nie dowiedzieć się, że jestem przedstawicielem cywilizacji śmierci, mordercą podobnym do hitlerowców gazujących ludzi w Majdanku, ponieważ używam antykoncepcji hormonalnej i wszelkiej innej, popieram in vitro oraz jestem za dostępnością legalnej aborcji w imię poszanowania odrębności kobiety jako osoby a nie rzeczy (inkubatora- to już Ci kiedyś tłumaczyłam).
            Z TV, gazet i portali, a także z bilboardów i ulotek ciągle jacyś katole wyższej lub niższej rangi ubliżają mnie i wszystkim innym o poglądach jak moje. Twoje pytanie jest wręcz głupie.
      • fragile_f Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:43
        > I Ty zdaje się nie rozumiesz jednej rzeczy- robisz jakiś jeden wielki monstrual
        > ny obraz katola - bo nie katolika nawet- i Ty potrafisz o każdym powiedzieć: co
        > robi, kiedy robi, jak robi, ile robi- gdzie mówienie, a gdzie robienie. To tak
        > , jakby ja miała jedno wielkie wyobrażenie człowieka niewierzącego.

        To nie ona robi obraz katola, tylko ksiadz oko, terlikowski, nasi senatorowie i posłowie, frondzia ze swoim ciaglym jęczeniem o nadchodzacej apokalipsie "bo antykoncepcja" itp
        Sorry, ale co w mediach wypowie sie ksiadz/katolik to jest to horror, oszołomstwo i jakas absolutna ignorancja polaczona z przekonaniem o wlasnym geniuszu. Widzialas jak wygladaly obrady senatu dotyczace in vitro? Kuzwa, gdybym nie wiedziala, to myslalabym ze ogladam spotkanie hiszpanskiej inkwizycji na LSD.

        Normalnych katolikow wypowiadajacych sie w mediach mozna policzyc na palcach jednej reki (doslownie). Co zabawniejsze - protestanci nie uczestnicza w całej zabawie. Sa o wiele normalniejsi i naprawde w wiekszosci przypadkow przyjemnie sie ich slucha, nawet jesli jest sie osoba niewierzaca.
      • una_mujer Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:35
        Mówi się, mówią o tym głośno wszyscy zwolennicy in vitro. Księża nie, bo to by im wytrąciło argument konsumpcjonizmu i wygody, sklepu z dziećmi itp...
    • jola-kotka Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:28
      PRawdziwy katolik w jednej ręce trzyma krzyż w drugiej siekierę tacy oni sa wiec ta pani mnie specjalnie nie zaskoczyła.
    • klubgogo Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:57
      Bo widzisz z katolikami to jest tak, że idą do spowiedzi i dostają rozgrzeszenie, albo idą do spowiedzi przed ślubem i kłamią, że nie tylko nie mieszkali przed ślubem razem, ale też nie współżyli. Po co mieliby się przyznawać do życia niezgodnego z kk, skoro Bóg im wybaczy, a ksiądz rozgrzeszy.
      • arwena_11 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:01
        jak skłamiesz na spowiedzi to ona jest nieważna, więc nie mam pojęcia w jakim celu mają kłamać.
        • to_ja_caryca_katarzyna Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:16
          a co ich to obchodzi, liczy sie papier, wtedy kiedy potrzebny
    • rasowa_sowa Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 17:59
      Tak, niektórzy tak robią i to jest hipokryzja.
      Nie, twoja rozmówczyni nie reprezentuje wszystkich katolików.
    • misiu-1 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 18:19
      Jeślibyś miała rozmowę z kimś, kto by zdecydowanie potępiał morderstwo i popierał karę śmierci dla sprawców, a w trakcie dyskusji wyszłoby, że w swoim życiu dopuszczał się oszustw i ma na koncie wiele mandatów za wykroczenia drogowe, też byś mu zarzuciła hipokryzję i stwierdziła, że skoro jest już oszustem i piratem drogowym, to równie dobrze mógłby mordować, więc niech nie zabiera głosu w takich sprawach?
      • una_mujer Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:36
        Oszust może nie, ale pirat drogowy mordujący dziecko na przejściu, to chyba nie taka nierealna wizja?
    • agnieszka77_11 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:09
      Nie zauważyłaś jeszcze, że większość katolików twierdzi, że wierzy a naprawdę nie wie w co wierzy i nie żyje zgodnie z zasadami swojej religii? W tym wszystkim przecież nie chodzi o wiarę tylko o tradycję. Dziś prawdziwych katolików już nie, a większość która twierdzi, że wierzy to ściemnia, bo jakoś ich życia nie wskazuje na wiarę zgodnie z Biblią.
      • klamkas Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:28
        A ja myślę, że jednym z głównych problemów współczesnego KK (jako ogółu, więc nie ma się co dziwić pojedynczym owieczkom) jest właśnie to, że nie czerpie z Biblii tylko z własnego dorobku i własnych zasad, które nie zawsze z Biblią są spójne i nie zawsze odzwierciedlają jej ducha.

        Znam ludzi żyjących zgodnie z jakąś (konkretną, nie że rozdział pierwszy tak, a drugi nie, bo głupi) interpretacją Biblii, ale nie są to katolicy i ich życie niekoniecznie odpowiada prawu i zasadom KK. Jasne, grzeszą, czasami na oczach innych. Ale to dobrzy ludzie, naprawdę wierzący, ciepli, kochający życie i ludzi. I tego ostatniego niestety trochę za mało (dla mnie) w KK, którego niebiblijność i specyficzna wizja miłości przez nienawiść skutecznie mnie popchnęła w stronę kościołów protestanckich.
    • nanuk24 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:14
      Znam jedna bliska mi osobe, ktora jest przeciwna aborcji, in vitro, sama nie stosuje antykoncepcji i do oltarza szla czysciutka jak ja pan wielki stworzylwink jednoczesnie jest osoba ktora naprawde lubi ludzi. Nie sieje nienawiscia, nie komentuje i nie ocenia. 15 lat ja znam i jeszcze nigdy nie slyszalam, zeby o kims sie zle wyrazala.
      Mimo, ze jestesmy swiatopogladowo na przeciwnych biegunach nigdy nie bylo miedzy nami spiec i zawsze potrafilysmy sie dogadac.
    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:15
      No bo ta pani jest krotkowzroczna jesli nie zupelnie slepa. Nie widzi, ze B wystawil ja juz wielokrotnie na probe :
      - zamachal przed nia fiutkiem jej partnera, nie oparla sie, zgrzeszyla
      - zamachal wizja "co rok prorok", nie oparla sie, zgrzeszyla i pewnie grzeszy grzechem ciaglym, biorac pigule co wieczor
      Jak by tak teraz zamachal wizja bezdzietnosci, to i tu pani sie nie oprze i "nawroci na in vitro". I bedzie spoko.
    • anorektycznazdzira Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 19:23
      Jakiś czas temu mój nieszczególnie katolicki mąż rozmawiał z moim ultra-katolickim kolegą. Kolega Wierzy, jest dumnym wyznawcą etc. Przy czym nie uważa, żeby już np. zdradzanie swojej katolickiej żony było czymś specjalnie nagannym. Ot- to akurat nie.
      Rozmawiałam też z bliską mi starszą panią w rodzinie, także ultrakatolicką. Pytam: ale politykierstwo, pazerność na kasę, pedofilia, czy to nie stanowi problemu że będąc tam popierasz tych ludzi? Odpowiedź: każdy wybiera coś dla siebie[/b]. Zatkało mnie.
      Ale w kontekście tego, co piszesz, to własnie tak jest- sami robią to, co uważają, bo przecież kazdy wybiera. Jedynie słuszną ideologię próbują zaaplikowac dla wszystkich.
    • marcelina4 Re: Wycieranie sobie ust zasadami wiary 15.07.15, 20:16
      znam jedną ortodoksyjną katoliczkę, całkiem młodą osobę, która szczyci się wręcz swoja głęboką wiarą, jednocześnie jest to największa plotkara i intrygantka w całej firmie, osoba która nigdy nikomu nie pomogła bezinteresownie, jest bezkompromisowa i o swoje walczy nie przebierając w środkach
      homoseksualistów najchętniej by zagazowała, in vitro uważa za morderstwo, wierzy święcie w zamach smoleński i spisek dziejowy, nie ma żadnego szacunku dla osób o innych niż jej poglądach, nigdy nie spotkałam tak obłudnej i wrednej osoby, trzymam się od niej na kilometr, zwyczajnie się jej boję, to zła osoba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka