lauren6
17.07.15, 11:27
wyborcza.pl/1,75478,18378094,proces-o-mobbing-za-in-vitro-pracownica-pse-opowiada-o-degradacji.html
Tymko-Winiarska cierpi na niepłodność wtórną. Będąc matką dwójki dzieci (obecnie 26 i 18 lat), podjęła próbę zajścia w ciążę z drugim mężem. Leczenie niepłodności podjęła w wieku 42 lat, przeszła 6 prób in vitro i 6 kriotransferów (transferów mrożonych zarodków). W efekcie stymulacji hormonalnej przybrała na wadze, po pięciu pierwszych in vitro odkryto u niej wodniaka, co zakończyło się operacją i czteromiesięcznym zwolnieniem. Informacja o przyczynie leczenia i nieobecności została od niej wymuszona, gdy wystąpiła o zapomogę z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych - powiedziano, że dostanie pieniądze, tylko jeśli poda dokładny powód leczenia. Wiadomość o podchodzeniu do in vitro szybko rozeszła się po firmie, Tymko-Winiarska stała się obiektem plotek i szykan ("taka stara i jej się dzieci zachciewa" itp.).
Powiem szczerze, po przeczytaniu tego artykułu mam mieszane uczucia.
Pracownicy na pewno nie powinny były spotkać szykany ze względu na wiek czy plany rozrodcze. To nie ulega wątpliwości i nie powinno być tematem dyskusji.
Staram się wczuć w położenie pracodawcy:
- asystentka zarządu znika na 4 miesięczne zwolnienie lekarskie. Nie jest to ciąża, więc zgodnie z prawem nie ma obowiązku zapewnienia jej tego samego stanowiska po powrocie do pracy. Zarząd sekretarki potrzebuje, więc przyucza do tego stanowiska inną osobę. Chora pani jest przesunięta na inne stanowisko, mniej prestiżowe, ale być może również mniej wymagające i bardziej adekwatne do jej obecnego stanu zdrowia. W tekście nic nie ma o tym, że w związku ze zmianą stanowiska poleciano jej po pensji.
Mnie osobiście to przesunięcie na inne stanowisko w takiej sytuacji nie dziwi.
- praca w pomieszczeniu bez okna, praca obok xera to mobbing. Well... w różnych warunkach się pracowało i gdyby tak podejść do tematu to większość pracowników korporacji jest mobbingowanych ze względu na słabe warunki pracy. Jeśli stanowisko pracy spełnia normy BHP to jak może być mobbingujące?
- sprawa zapomogi. W pracy spotkałam się z różnymi dramatycznymi chorobami pracowników, którzy dostawali zapomogi z ZFŚS, prywatną pomoc od innych pracowników, zarządu itd. Podejrzewam, że w tak dużej firmie na pewno trafiły się osoby, które same (lub ich dziecko) zachorowały na raka, ciężką chorobę genetyczną, uległy poważnemu wypadkowi. Czy w takim wypadku występowanie po zapomogę przez osobę, którą było stać na 6 zabiegów in vitro, nie ma prawa drażnić?
Dalej pani ma pretensję, że wymuszono od niej informację o in vitro. Przecież sama wystąpiła po zapomogę. Jeśli nie złożyłaby wniosku, nie musiałaby go uzasadniać. Nie rozumiem pretensji, że zakładowe pieniądze nie są rozdawane każdemu, kto się po nie zgłosi.
Pracowałam u pracodawcy, który po pierwszym dłuższym L4 wręczyłby pracownikowi wymówienie. Myślę, że w wielu firmach jest podobnie. Coraz więcej pracodawców nie zawraca sobie głowy problemami wynikającymi z kodeksu pracy i zatrudnia ludzi na śmieciówkach. Taki mamy klimat. Czytając taki artykuł ktoś może dojść do wniosku, że najwyraźniej pracodawca za bardzo się cackał z panią i teraz grozi mu proces. Trzeba było się nie przejmować, nie przenosić na inne stanowisko, nie pomagać finansowo, tylko od razu wywalać na bruk.
Zastanawiam się na ile takie sprawy i ich nagłaśnianie mogą pomóc ofiarom mobbingu, a na ile wyświadczą niedźwiedzią przysługę innym pracownikom na umowach o pracę, w szczególności kobietom w wieku rozrodczym.