Dodaj do ulubionych

Polacy i brytyjska służba zdrowia

11.08.15, 20:22
Tyle razy czytałam o wspaniałej brytyjskiej służbie zdrowia.
Zwłaszcza od jednej z forumek płyną same ochy i achy.
Jak się okazuje nie jest jednak tak wspaniale. A polscy emigranci wolą leczyć się w Poslce bo boją się tego NHS może ich uśmiercić.
" brytyjskie placówki mają u Polaków reputację "umieralni", a o fachowcach z Anglii mówi się, że potrafią sknocić najprostszy zabieg. Przy służbie zdrowia na Wyspach ta nasza, polska wypada jak wzór dostatku i profesjonalizmu."

natemat.pl/151187,do-szpitala-idzie-sie-umrzec-wszystko-lecza-paracetamolem-polscy-emigranci-nie-chca-sie-leczyc-w-wielkiej-brytanii
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 20:39
      OJP.. głupszej i bardziej prymitywnej prowokacji nie widziałam od lat na tym forum.
      • cosmetic.wipes Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 21:12
        Ja widziałam głupszą. Tę:
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,158405530,158405530,Widzialyscie_to_.html
        • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 21:45
          www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/bledy-lekarskie-zamiatane-pod-dywan-bledy-medyczne-bez-odszkodowania,488683.html
          www.wprost.pl/ar/517227/Bezkarny-jak-lekarz-bezradny-jak-pacjent/
          humomundo.pl/2015/03/bledy-lekarskie-medyczna-ruletka-smierci/
          Więcej poszukaj sobie w googlach.

          To w brytyjskich szpitalach ratowano mi życie i zdrowie, to w brytyjskim szpitalu "angielskie konowały", jak zwał ich jeden taki polski debil, uratowały mu życie, bo na każdy katarek sprowadzał sobie na lewo antybiotyki z Polski. A potem miał zapalenie mięśnia sercowego. Młody człowiek, jak większość takich tłumoków, co to nie znają języka, o tłumacza nie poproszą, a potem się psioczą na brytyjską służbę zdrowia. I, oczywiście, porównuję leczenie na NHS z prywatnym leczeniem w Polsce, idioci.
          To w UK moja teściowa z miejsca dostała cały pakiet leczenia, na które czekała prawie rok w Polsce. Coś jeszcze?
          To w UK moja osobista matka miała od razu kompleksowe badania już po pierwszej wizycie u GP.
          Moje osobiste doświadczenia mówią absolutnie co innego niż jest napisane w tym kretyńskim artykuliku, bezdennie głupim i tendencyjnym. Trzeba być totalnym ignorantem lub pospolitym trollem, żeby takie rzeczy głosić. Koniec i kropka.
          • cosmetic.wipes Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 21:59
            Twoje osobiste doświadczenia to dowód anegdotyczny.
            A teraz mój dowód anegdotyczny - żyje w Polsce ponad 40 lat. Jestem zdrowa, chłop mój jest zdrowy i dzieci teżtongue_out
            • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:02
              To tylko tak ci się wydaje.
              • cosmetic.wipes Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:08
                Nie projektuj tego, że się rozsypujesz od urodzenia na całą populację. Normalna czterdziestoparolatka zazwyczaj jest zdrowa.
                • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 17:30
                  CytatNormalna czterdziestoparolatka zazwyczaj jest zdrowa.

                  I kto to pisze?
          • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:19
            Sprowadzasz tu cala rodzinę z Polski na leczenie? Ladnie to tak wyludzac kasę z instytucji do której dolozylas sie moze pare groszy a która juz sama zdazylas wydoić na dziesiątki tysięcy funtów na leczenie twoich problemów?
            • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:28
              Dośka, specjalistko od wszystkiego i do niczego. Moja matka i moja teściowa są rezydentkami UK. Więcej ci oczywistości tłumaczyć nie mam zamiaru.
              • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:36
                Klamiesz Rosa. Najpierw piszesz ze twoja matka czekala rok na leczenie w Polsce - po co czekala skoro jest rezydentka w UK? A tesciowa tez od pierwszej wizyty dostala komplet badan. To kiedy ona poszła po raz pierwszy do GP?
                • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:38
                  Gdzie napisałam, że czekała rok na leczenie w UK?
                  • cosmetic.wipes Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:40
                    Zrozumienie jednego zdania też cię przerasta?big_grin
                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:45
                    W Polsce Rosa, napisalas ze czekala na leczenie rok w Polsce! Ani czytać nie potrafisz ani klamac.
                    • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:27
                      W Polsce. Nie w UK. W UK leczenie zostało od razu podjęte. Widzisz różnicę specjalistko od wszystkiego i do niczego?
                      • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:30
                        Ale po co ona czekala na leczenie w Polsce skoro, jak twierdzisz, jest rezydentka w UK? Klamczucho.
                        Nawet nie kumasz kiedy sie sama wykladasz na swoich klamstwach.
                        • maslova Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:55
                          A tak z czystej ciekawości, jakie należy spełnić warunki, żeby zostać rezydentem w UK?
                          • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:57
                            A dlaczego ten kawalek dyskusji zostal usuniety?
                          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:03
                            > A tak z czystej ciekawości, jakie należy spełnić warunki, żeby zostać rezydente
                            > m w UK?

                            trzeba przepracowac jakis tam okres czasu albo byc zona takowego co przepracowywuje.

                            Jesli chodzi o emerytow to musza udowodnic ze przeniesli swoje "interesy do UK" i wtedy maja leczenie w UK, a co do rezydentury, ze sa samowystarczalni finansowo tudziez moga przeniesc swoja emeryture do UK i otrzymuja wowczas £500 miesiecznie ( grosze jak na tutaj)
                            • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:07
                              princesswhitewolf napisała:

                              > > A tak z czystej ciekawości, jakie należy spełnić warunki, żeby zostać rez
                              > ydente
                              > > m w UK?
                              >
                              > trzeba przepracowac jakis tam okres czasu albo byc zona takowego co przepracowy
                              > wuje.

                              Lub mezem takiej ktora pracuje 😉

                              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:10
                                tak aby bylo politycznie poprawnie powinno byc "albo mezem".

                                • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:12
                                  princesswhitewolf napisała:

                                  > tak aby bylo politycznie poprawnie powinno byc "albo mezem".
                                  >

                                  Moze byc jeszcze civil partner
                                  • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:16

                                    > Moze byc jeszcze civil partner

                                    ona mnie wykonczysmile))))
                            • maslova Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:16
                              dzięki za wyjaśnienie smile
                          • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:04
                            maslova napisała:

                            > A tak z czystej ciekawości, jakie należy spełnić warunki, żeby zostać rezydente
                            > m w UK?

                            Inne dla obywateli UE i inne dla osob z poza.
                            Rezydentem jest osoba ktora mieszka w uk.
              • 3-mamuska Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:13
                Dośka, specjalistko od wszystkiego i do niczego. Moja matka i moja teściowa są rezydentkami UK. Więcej ci oczywistości tłumaczyć nie mam zamiaru.


                Co z tego ze sa rezydentkami skoro sa w UK niedawna.
                • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 17:33
                  Zapoznaj się z brytyjskim i unijnym prawem, zanim zaczniesz gardłować, proszę.
          • pade Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:33
            Mojemu bratu trzy razy ustawiali rękę i trzy razy ją łamali, w końcu odpuścili, ręka jest źle złożona, brat chce robić zabieg w Polsce. Okulary, również dobierał w Polsce, w robionych w UK źle widział.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:18
              samych zlych specjalistow ten twoj brat spotyka. co za fart! Zapewne nie udalo mu sie byc u lekarza w UK i byc zadowolonym przy jakiejkolwiek okazji lol
              • ichi51e Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 16:28
                wlasnie nie fart tylko pech :p
                • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 17:38
                  translate.google.co.uk/#en/pl/fart
    • szpil1 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 21:18
      A ja jestem zadowolona z opieki lekarskiej w UK. I z GP, i z opieki szpitalnej, i po operacjach.
    • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 21:52
      hmm, lekarze partacze zdarzaja sie w obu krajach z podobna czestotliwoscia podejrzewam, chociaz leczenie na czuja i standard medycyny z czasow krola swieczka jest chyba jednak bardziej polski przynajmniej jesli chodzi o pewne dziwne zalecenia i dlugosc hospitalizacji. roznica polega jednak na tym ze w uk pacjent ma szanse na dojscie swojego w konfrontacji z nhs a lekarz partacz stracic prawo wykonywania zawodu w pl to sie chyba zadko zdarza.

      uczeszczam teraz na polskie forum zwiazane z rakiem piersi i to co tam sie wypisuje jezy wlos na glowie - zbyt rozlegle operacje i radioterapia zamiast terapi ktore maja mniejsze ryzyko wywolania fizycznej niepelnosprawnosci, brak terapi wspierajacych podczas chemioterapi, przepisywanie lekow przeciwwymiotnch i przeciwbolowych z zaleceniem wdrozenia dopiero wtedy kiedy wystapia objawy, czekanie w kolejkach godzinami, morfologie o 7 rano, nie wspominajac juz o praktycznie braku opcji natychmiastowej rekonstrukcji podczas mastektomi.
      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:01
        wiesz, jak się poczyta co Brytyjczycy wypisują (i mówią) o brytyjskiej służbie zdrowia , to też włos jeży się na głowie. BTW już dwoch znajomych brytyjskich expatów po powrocie do centrali w UK , wraca kilka razy w roku do polskich lekarzy. A brytyjska koleżanka powiedziała mi, że podstawowa różnica między brytyjskim a polskim lekarzem jest taka, że jak idziesz do brytyjskiego to wszytsko jest ok i ten przysłowiowy paracetamol, a polski lekarz jeszcze zanim dobrze wejdziesz do gabinetu podejrzewa raka i zleca milion badań (rak był tylko raz). Inny Anglik czekał na operację guza niezłosliwego od początku czerwca (diagnoza) do końca lutego następnego roku.
        • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:04
          p.s. największym powodzeniem wśród znajomych expatów cieszą się laryngolodzy - pełen zachwyt i nawet ściaganie całej rodziny na badania big_grin
        • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:09
          porownujesz nhs i nfz czy nhs z prywatna opieka w pl? bo w uk tez prywatnie jest szybciej i lepiej, akurat mam porownanie bo korzystam z obu w uk i sa zdecydowane roznice na plus dla prywatnej opieki, chociaz pod pewnymi wzgledami nhs jest jednak lepszy, zwlaszcza jesli chodzi o opieke po-operacyjna.
          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:10
            prywatne tu i tu. I to nie ja porównuję , tylko znajomi.
            • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:12
              I znowu manipulacja. Na potrzeby kreacji forumowej.
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:13
              p.s. ja z expatami pracuję juz 20-25 lat - codziennie, biurko w biurko, naprawdę nasłuchałam się róznych historii, łącznie z przykrą kiedy brytyjską koleżanke w ciązy, polski lekarz postraszył, że może miec raka.
              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:16
                I na koniec - jedną z piewrszych informacji praktycznych, którą przekazują expaci nowo przybyłym kolegom dotyczy ilości zlecanych badań - żeby się nie bali i to nie znaczy, że umierająbig_grin Ale własnie przy okazji tych badań powychodziło wielu z nich sporo problemów mniej powaznych, np z zatokami.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:20
              >prywatne tu i tu. I to nie ja porównuję , tylko znajomi.

              Nie. Porownujesz panstwowe leczenie NHS z leczeniem prywatnym w Polsce

              Widze juz tych expatow latajacych na Harley street i do prywatnych lekarzy. No ja cie prosze. Prywatna opieka medyczna w UK jest niebywale droga i normalnie zarabiajacych ludzi na nia nie stac wiec nie chodza. Wyjatki sa jesli pracuja na b dobrych stanowiskach i maja po paru latach Insurance typu AXA PPP itd ale to tez po 2 latach na tym samym stanowisku bo na poczatku jest emergency only. Zyje tu od 1996r i wiem jak to wyglada w praktyce i kto chodzi na Harley street itp miejsca
              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:24
                Chyba lepiej wiem co porównuję? I masz rację, nie mówię o "normalnie" zarabiających.
              • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:34
                No nie do konca tak. Ja chodzę do internisty z harley street bo mamy ich zatrudnionych w firmie - korzystają wszyscy pracownicy bez względu na staż. Z tego co się orientuje wizyta kosztuje firmę 250 funtów. Z drugiej strony jestem lepiej zaopiekowana niz na tradycyjny nhs, bo w ramach tych 250 funtów to oni mogą sobie na więcej pozwolić, tak mysle. I właśnie przez tego lekarza udalo mi się zdiagnozowac siebie.

                Ubezpieczenie dodatkowe i wizyty specjalistów tez mamy przez prywatne ubezpieczenie choc akurat za to placimy jakąś skladke roczna.

                Takze da się w UK korzystać prywatnie. Ale takie rzeczy jak poród np. nie jest jiz objęty ubezpieczeniem.
                • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:24
                  >No nie do konca tak. Ja chodzę do internisty z harley street bo mamy ich zatrudnionych w firmie >- korzystają wszyscy pracownicy bez względu na staż.

                  co "nie do konca tak"? Jakas wyjatkowa sytuacje bo pracujesz akurat w firmie jaka ich zatrudnia bedziesz rozciagac na regule dla wszystkich ludzi w UK?

                  > Takze da się w UK korzystać prywatnie.

                  tak tak bo wszyscy pracuje w Dosi firmie gdzie zatrudniaja tych lekarzy z Harley Street...

                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:40
                    > co "nie do konca tak"? Jakas wyjatkowa sytuacje bo pracujesz akurat w firmie ja
                    > ka ich zatrudnia bedziesz rozciagac na regule dla wszystkich ludzi w UK?

                    Nie wiem czy moja firma taka wyjątkowa ale to ty napisalas ze na harley street to leczą się wielcy bogacze jak zasłużą. Napisałam tylko ze nie jest to prawda wiec nie wiem o co się kłócisz i co próbujesz udowodnić.
                    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:28
                      >Nie wiem czy moja firma taka wyjątkowa

                      Tak, wyjatkowa, bo w wiekszosci firm nie zatrudniaja pracownikow Harley street. Wiekszosc firm wykupuje dla swoich pracownikow polisy i nie placi sie za nia £200 tylko duzo wiecej - wspomnialam ile place, a pracowalam to tu to tam. Tyle kosztuje AXA PPP i podobnie bylo w BUPA i Aviva. Pracowalam to tu to tam i wiem jak to wyglada

                      >Napisałam tylko ze nie jest to prawda
                      > wiec nie wiem o co się kłócisz i co próbujesz udowodnić

                      Dyskutujemy gwoli informacji a nie klocimy sie moja droga. Zakladam ze po drugiej stronie nie siedzi prymitywna baba tylko czlowiek zdolny do kulturalnej wymiany argumentow nawet jesli sa inne.
              • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:12
                nie do konca tak, wiele duzych firm (zwlaszcza city i przyleglosci 'rynkowe') maja ogolnofirmowe i bardzo szerokie ubezpieczenie bez wielu obostrzen i z calkiem sensownym excess. stad cala moja chemioterapia i radioterapia wlacznie z przyleglosciami physio, akupunktura i te sprawy kosztuje mnie £150.
                nie zmienia to faktu ze male firmy nie maja takiej sily negocjacji polisy a leczenie samo w sobie jest szokujaco drogie, mam wglad w rachunku pokrywane przez ubezpieczenie i sa to ciezkie tysiace w skali miesiecznej. tak samo jak czes firm placi za podstawowe polisy ktore daja akces do prywatnej opieki ale rachunki pracownicy musza placic sami.
                • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:14
                  >nie do konca tak, wiele duzych firm (zwlaszcza city i przyleglosci 'rynkowe') m
                  > aja ogolnofirmowe i bardzo szerokie ubezpieczenie bez wielu obostrzen

                  ja o nich mowilam. Ubezpieczenia te po 2 latach od rozpoczecia pracy zaczynaja funkcjonowac w pelnym wymiarze. Wczesniej tylko na emergency treatment.

                  Od wielu lat mam takowe ubezpieczenia jakem korpoludos classicus
                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:27
                    > ja o nich mowilam. Ubezpieczenia te po 2 latach od rozpoczecia pracy zaczynaja
                    > funkcjonowac w pelnym wymiarze

                    Zdajesz sobie sprawę z tego ze firmy sa różne? U mnie nie ma żadnych obostrzeń dwuletnich. Zatrudniasz sie i pierwsze co firma robi to zaprasza cie na kompleksowe badanie zdrowotne. U mnie takie sa co 2 lata, wtedy robię tez cytologię. Oprócz tego nieograniczony dostęp do GP bo firma woli wybulić 250 za pracownika byleby nie zrywal sie z pracy albo bral wolne na pójście do swojego gp. Ubezpieczenie zdrowotne, to na opoeke specjalistyczna, tez wykupujesz od razu na siebie i rodzinę albo partnera. Kosztuje to jakies 200,funtów rocznie, odciagane bezpośrednio z pensji, excess jest 150.
                    Takze naprawde nie trzeba być executive żeby korzystać z opieki harley street.
                    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:29

                      >Zdajesz sobie sprawę z tego ze firmy sa różne?

                      Mam bogate CV lol wiec chyba jednak tak wink

                      >U mnie nie ma żadnych obostrzeń
                      > dwuletnich.

                      Wasza firma zatrudnia ponoc lekarzy z Harley Street. Wiekszosc ubezpieczen ma swoje poczatkowe ograniczenia.

                      >Zatrudniasz sie i pierwsze co firma robi to zaprasza cie na komplek
                      > sowe badanie zdrowotne.

                      zdarzylo mi sie dobre kilka razy za kazdym razem zaczynajac prace

                      > U mnie takie sa co 2 lata, wtedy robię tez cytologię

                      cytologie to ja robie na NHS co 2 lata a w Polsce co rok. Wielkie korporacje tego swiata jakich urzadzenia masz na biurku w domu i w pracy nie maja ubezpieczen gdzie robia cytologie bez powodu.

                      Najpierw widzisz specjaliste na badaniu prywtanym w takich ubezpieczeniach, a potem ewentualnie on zrobi cytologie czy zreferuje cie do pielegniarki by robila.

                      >Kosztuje to jakies 200,funtów rocznie, odciagane bez
                      > pośrednio z pensji, excess jest 150.

                      Taniocha. U mnie co miesiac prywatna opieka medyczna to £56 ( syn ) nie liczac drugie tyle ile pokrywa firma tylko za mnie.

                      • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:37
                        A ja robię cytologię w pracy a do GPka donoszę tylko kwitek co by miał w papierach. I robi mi ta cytologię lekarka. Z Harley street. Tak mam dobrze.
          • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:17
            uk w tym nhs bywa wybitnie drazniace swoim calkowitym poleganiem na procedurze i brakiem elastycznosci pod tym wzgledem, jesli trafisz na lekarzy ktorzy trzymaja sie wytycznych tylko i wylacznie a ty jestes pomiedzy to rzeczywiscie jest nieciekawie.

            w polskim podejsciu kompletnie nie rozumiem braku logiki - przepisywanie antybiotykow na byle bzdeta przez lekarza rodzinnego. i nie zaopatrzanie pacjentow podczas chemi w antybiotyk na wszelki wypadek i automatyczne podawanie antybiotykow dozylnych przy goraczce. albo wykonywanie kilku operacji zamiast jednej, co jest wybitna szkoda dla pacjenta.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:22
              >uk w tym nhs bywa wybitnie drazniace swoim calkowitym poleganiem na procedurze

              w szpitalach owszem bo u GP procedura jest znacznie elastyczniejsza. ALe jest tez pewna zmienna jakiej w Polsce nie ma. Otoz w przypadku gdy chory jest pod silnym stresem i chce dodatkowych badan by rozwiac watpliwosci w UK maja OBOWIAZEK wyslac na dalsze badania. Tu psychika pacjenta jest b wazna bo byly przypadki ze za frak zaskarzyli szpitale o zaniedbania zdrowia psychicznego.
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:23


              Antybiotyki na wszelki wypadek to plaga (chociaż podobno to się zmienia) polskich pediatrów

              Najlepiej wyciągnąć średnią ze statystycznego lekarza brytyjskiego i polskiego i będzie ok.
              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:28
                ja jestem bardzo zadowolona ze swojego brytyjskiego GP, moja mama tez ( a jest neurologiem emerytowanym z 38 letnia praktyka zawodowa przeciez i doskonale zna polska opieke zdrowotna bo pracowala w niej cale zycie).

                Antybiotyki nie dzialaja na wirusy ale na bakteryjne infekcje.

                Na infekcje zwykla to paracetamol moze tez byc ale nie musi Pseudoephedrini hydrochloridum, Dextromethorphani hydrobromidum. Wit C albo najlepiej wlasnie miod i cytryna
                Inhalacje ziolowe na nos i zatoki. Ibuprofen jesli jest goraczka. Masc majerankowa pod nos . Tantum Verde dziala. W UK jest tez pod inna nazwa

                Leczony katar trwa tydzien. Nieleczony 7 dni
              • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:30
                srednia bedzie bardzo podobna, z tym ze uk ma bardzo dluga tradycje medycyny opartej na dowodach podczas gdy w pl jest dluga tradycja medycyny jako personalnej sztuki, co w przypadku leniwych lekarzy skutkuje leczeniem z opoznieniem rzedu dekad. wiem jak to jest wpasc miedzy szczeble medycyny opartej na dowodach wiec jak najbardziej zdaje sobie sprawe ze czasem trzeba sie glosno i wyraznie domagac zeby lekarz wzial pod uwage twoje gut feeling.


                • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:40
                  Ja uwazam ze w Polsce sa bardzo dobrzy lekarze i rzetelne szkoly medyczne.

                  Problem polega na korupcji i NIEDOFINANSOWANIU. NFZ to instytucja jaka traktuje dzialania z szpitalami jako HANDEL przyznajac im fundusze w oparciu o propozycje i targujac sie jakby to byl sektor prywatny. Pamietam, jak mojej mamy przychodnia byla zamknieta caly miesiac bo...NFZ targowal sie o inna ilosc funduszy na szpitale. DOpiero jak szpital poprosil o mniej ( kosztem pacjentow!) raczyli dac pieniadze. Oczywiscie przez 3 tyg przychodnia byla zamknieta i cierpieli pacjenci na tym. Skandal.

                  • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:42
                    a co sądzisz o komentarzach takich jak te? Ktos sobie coś racjonalizuje?

                    www.theguardian.com/society/2013/feb/06/mid-staffs-hospital-scandal-guide

                    www.telegraph.co.uk/news/health/news/10778537/Thousands-die-of-thirst-and-poor-care-in-NHS.html

                    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:51
                      W kazdym jednym kraju mozesz znalezc takie historie. Media szukaja sensacji. W Polsce zapewne nikogo to nie dziwi ani nie rusza. Sa takie na peczki. W TV Polskiej tez.( mam polska TV ze wzgl na babcie przeciez, poza tym wiem co babcia mowi mi. Oboje moich rodzicow bylo lekarzami a siostra jest farmaceutka w szpitalnej aptece w Polsce)
                      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:52
                        No właśnie - bingo. W każdym kraju dzieją się różne historie.
                        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:16
                          bo niestety nie ma na swiecie idealnej panstwowej opieki czy w ogole jakiekkolwiek opieki medycznej w tym i prywatnej. Zaniedbania istnieja wszedzie

                          Ja zawsze uwazam ze w Polsce opieka medyczna nie jest taka zla: 80% swiata w ogole nie ma panstwowej opieki medycznej. A zaloze sie ze w Rosji czy innych krajach gdzie jest nie jest lepsza od Polskiej a jest gorsza
                          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:21
                            w uk też jest porównywalna do polskiej smilewink
                            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:30
                              Nie. No sorry ale w Polsce nie ma ani lekow za darmo dla emerytow i dzieci ani takiej dostepnosci do leczenia jak w UK
                        • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:17
                          joa66 napisała:

                          > No właśnie - bingo. W każdym kraju dzieją się różne historie.

                          To dlaczego tak mocno przyklaskujesz trollowi?
                          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:31
                            rosa, dla mnie ani ty ani Joa nie jestescie trollami. Jestescie stalymi bywalczyniami. Czasem sie zgadzamy, czasem nie. Jak w zyciu
                            • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 07:37
                              To pytanie było do joe smile
                              Ja wiem, że ty jej nie przyklaskujesz, ale dziwię się, że ona, niby taka światła i wykształcona osoba idzie jak w dym za krejzi i popiera jej chore niczym niepoparte teorie.
            • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:29
              > uk w tym nhs bywa wybitnie drazniace swoim calkowitym poleganiem na procedurze
              > i brakiem elastycznosci pod tym wzgledem, jesli trafisz na lekarzy ktorzy trzym
              > aja sie wytycznych tylko i wylacznie a ty jestes pomiedzy to rzeczywiscie jest
              > nieciekawie.

              Tu masz racje. Idąc procedura nhs leczyl mnie przez rok. Poprosiłam wtedy lekarza prywatnie o jedno proste badanie - ponieważ on nie musial sie trzymać procedur to badanie zlecil bo akurat to badanie nie jest w pakiecie. W badaniu wyszlo co tak naprawde mi dolegalo. Ale przyznaje z reka na sercu, ze jak tylko donioslam to badanie do mojego GP to od razu ruszyla machina wizyt specjalistów, badan, no questions asked.

              Procedury sa ok choc sa uciążliwe. Ale nie wiem co lepsze, to gdzie masz konkretna ścieżkę leczenia poparta wynikami naukowymi, czy to co dzieje sie w Polsce gdzie co lekarz to diagnoza. Mam koleżankę, która co chwila diagnozuja na cos innego, pal licho ze to trwa ale ona juz dwa zabiegi operacyjne miala, a kokejni lekarze twierdza ze niepotrzebnie. Jak nie nieistniejace nadzerki to polipy i inne atrakcje. W nhs cos takiego by się nie zdarzyło bo tu na wszystko musi być procedura i odpowiednia podkladka.
          • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:43
            Nie musi być prywatnie. Tylko w zeszłym roku do NFZ spłynęło ponad 515 tys formularzy służących do rozliczania opłat za świadczenia zdrowotne udzielone w Polsce pacjentom z państw Unii Europejskiej oraz EFTA. Najwięcej pacjentów przyjeżdża do nas na leczenie z GB, Norwegii i Szwecji. W tych dwóch oststnich krajach które wymieniłem powstają specjalne "biura podrózy" dla podróżnych chcących się leczyć w Polsce nie tylko prywatnie.
            Polskie uczelnie medyczne są szczególnie popularne w Azji. Rząd Tajwanu musiał wprowadzić specjalne obostrzenia w zakresie nostryfikacji polskiego dyplomu bo adepci polskich uczelni medycznych dostawali prawie z automatu posady w najlepszych tajwańskich szpitalach co spowodowało bunt tajwańczyków kończących studia medyczne bezpośrednio na Tajwanie. Wiele nowoczesnych zabiegów wykonywana jest bardzo często tylko w Polsce...
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:56
              "Wiele nowoczesnych zabiegów wykonywana jest bardzo często tylko w Polsce..."

              Nie wiem czy wiele ale jeden na pewno. To znaczy są dwa szpitale w Europie, jeden w Anglii (chyba Londyn) , drugi w Trójmiescie.
              • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:51
                Wymienię te najbardziej głośnesmile

                -jedyny taki na świecie allogeniczny przeszczep wszystkich narządów szyji (centrum onkologii w Gliwicach)
                -zabiegi z wykorzystaniem komórek glejowych komórek węchowych i możliwości regenerowania za ich pomocą uszkodzonych połączeń w centralnym systemie nerwowym (wspólnie z lekarzami brytyjskimi)
                -nowatorska metoda operacji przepukliny w szpitalu w białymstoku. C
                -do niedawna ośrodek w Kajetanach jako jedyny na świecie stosował nową elektrodę do implantu słuchowego. Tylko 5 ośrodków na świecie (polski był jednym z pierwszych) zastosował nowy implant słuchowy.
                - zastosowanie terapii nerko zastępczej u najmniejszych wcześniaków (jedyny opisywany taki przypadek na świecie)
                - polscy lekarze uratowali człowieka z najniższa temperaturą ciała (mały Adaś). Nie udawało się to w najlepszych ośrodkach na świecie z dużo lepszym sprzętem.
                - Lekarze z wrocławia dokonali przełomu w leczeniu nadciśnienia. Są jedynym takim ośrodkiem który terapię zastosował z powodzeniem.
                - Polscy lekarze dermatolodzy zostali niedawno mistrzami świata w prestiżowym konkursie Dermoscopy World Championship.
                -Nowatorską metodę walki z otyłością z zastosowaniem elektrod, jako pierwsi na świecie, zastosowali lekarze z III Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Collegium Medicum UJ w Krakowie
                I wiele innych sukcesów. Jak na wyjątkowo niedofinansowaną dziedzinę nauki jest tego sporosmile


                W dyskusji nie zniżaj się do poziomu idioty bo cię pokona doświadczeniemsmile
                • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 16:22
                  Ja słyszałam o operacjach przełyku u noworodków/wczesniaków. ? Nie jestem fachowcem, sprawa mnie nie dotyczyła, więc mogłam coś przekrecić. Szpital Trójmiejski. Znajoma z Gdańska czasami sobie dorabia tłumaczeniami dla rodziców małych pacjentów (dzieci przylatują chyba specjalnym lotniczym transportem medycznym)
                  • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 17:59
                    Jest to całkiem możliwe. Muszę podpytać kolegów z Gdańskasmile
    • ubaruta Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:12
      Brytyjscy lekarze specjalisci sa bez porownania skuteczniejsi niz polscy. Brytyjscy lekarze rodzinni sa porownywalni z polskimi lekarzami rodzinnymi.
      Wystarczy znac jezyk big_grin Taki myk.
      • lolinka2 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:16
        Mam identyczne spostrzeżenia.
      • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 17:44
        ubaruta napisała:

        > Brytyjscy lekarze specjalisci sa bez porownania skuteczniejsi niz polscy. Bryty
        > jscy lekarze rodzinni sa porownywalni z polskimi lekarzami rodzinnymi.
        > Wystarczy znac jezyk big_grin Taki myk.

        O to to to!
    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:14
      > Jak się okazuje nie jest jednak tak wspaniale. A polscy emigranci wolą leczyć s
      > ię w Poslce bo boją się tego NHS może ich uśmiercić.

      Bzdury. NHS ma swoje wady i zalety. Wiecej wad niz zalet.

      Otoz moja mama jest emerytowanym lekarzem. Od 2.5 lat mieszka w UK, a ze ma 75 lat to ma takie i owe dolegliwosci. Twierdzi jednak ze w Polsce nie ma tak dobrej opieki medycznej nad ludzmi starszymi jaka ona otrzymuje w UK. Nie dostaje sie w Polsce systematycznych listow z zaproszeniem na badanie oka, badania kalu, co pol roku badania krwi, badania stop diabetyka + lekarstwa za darmo dla kazdego powyzej 60 roku zycia

      Mieszkam w UK od 1996r. Tu rodzilam i tu chodze z dzieckiem i mama do lekarza. Lekarze GP ( rodzinni) sa rozni. Jedni lepsi, inni gorsi bo mniej przysluchuja sie. Jak w zyciu jak w kazdym kraju.

      System opieki medycznej w UK ma jednak swoje zalety:

      - leki dla dzieci, osob po 60 r zycia , bezrobotnych, rencistow i osob z dlugiej listy chorob SA ZA DARMO. Ta sama grupa ma ZA DARMO dentyste NHS

      - Dorosli ludzie placa ta sama stawke co miesiac za recepte jaka wynosi aktualnie nieco mniej niz £7. Nie wazne jaki lek. Tu apteki to nie jest super lukratywny interes.

      -osoby chore na jakas przewleka chorobe maja regularne badania, regularne listy z zaproszeniami na badania.

      -do specjalisty chodzi sie na konkretna godzine a nie siedzi od rana w kolejce jak to jest w Polsce mimo ze termin wyznaczony pare tygodni wczesniej.



      Nigdy sie nie spotkalam z tym aby ktos mial ciezka grype i lekarz go nie osluchal i nie zapisal lekarstw. Ten artykul zwyczajnie albo opisuje wyjatkowe przypadki albo wymysly hipochondrykow. ALbo tez nie mial wtedy zadnych ciezkich objawow i sie pozniej to rozwinelo w trudniejsze objawy czego lekarz nie jasnowidz nie mogl przewidziec. Ale coz Polak to czlowiek z postawa rozszczeniowa.

      Moj syn jak zaczal chodzic do przedszkola to chorowal czesto. ZAWSZE bylismy przyjmowani u GP w przeciagu 1-2 godzin. Zawsze go osluchiwala i ogladala bardzo dokladnie. Jak trzeba bylo zapisywala antybiotyk. ALe jesli gardlo i uszy nie sa zajete to sie nie podaje antybiotyku bo nie ma potrzeby. To oczywiste dla kazdego lekarza. Chyba ze jest farmapsycholem dajacym antybiotyki przy pierwszym kichnieciu.


      >Specjaliści w przychodniach nie polecają nawet syropu na kaszel

      Bo syrop na kaszel to najczesciej glukoza i nie ma zadnych udowodnionych badan ze w ogole pomaga. Pomaga tyle co cytryna z miodem, prosze tu link:
      www.mirror.co.uk/lifestyle/health/cough-medicine-waste-money-nhs-4444541

      >Głośna była kilka miesięcy temu historia pacjentki, która zmarła na raka, a opiekujący się nią >lekarz 50 razy przepisywał paracetamol

      To sie zdarza w kazdym kraju. W Polsce tez zapewne czesciej. Jakos ja zawsze umiem wycisnac skierowanie na usg i badania od mojego GP. ZAWSZE. Oni maja zreszta procedure,ze jesli ktos przychodzi 2-3 razy to kieruje sie na dalsze badania.

      CommonWealth Fund zrobil badania w jakim kraju jest najlepsza opieka medyczna. Sprawdzali pod wieloma wzgledami. Wyniki sa takie ze NHS plasuje sie bardzo ale to bardzo dobrze:


      Prosze bardzo link: www.independent.co.uk/news/uk/uks-healthcare-ranked-the-best-out-of-11-western-countries-with-us-coming-last-9542833.html
      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:14
        * mialo byc Wiecej zalet niz wad.
        • cosmetic.wipes Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:23
          Podświadomośc jednak kazała napisać coś innegobig_grin
          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:29
            nie podswiadomosc tylko 2,5 jak urzadzil trampoline obok na lozku na jakim siedzesmile)))
      • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:26
        princesswhitewolf napisała:

        > - Dorosli ludzie placa ta sama stawke co miesiac za recepte jaka wynosi aktualn
        > ie nieco mniej niz £7.

        £8.20 - placilam wczoraj

        > -do specjalisty chodzi sie na konkretna godzine a nie siedzi od rana w kolejce
        > jak to jest w Polsce mimo ze termin wyznaczony pare tygodni wczesniej.

        A to fakt, podoba mi sie ze szanuja moj czas. Chodze niestety regularnie z synem i nie czekam dluzej niz 5-10 min bo wiadomo tyle jestem wczesniej przed wiyta ktora zawszw jest na konkretna godzine. Dzieki temu nie ma mnie w pracy 1.5-2h a nie pol dnia czy caly dzien.
        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:30
          > £8.20 - placilam wczoraj

          to zmiana jakas niedawno cos zapewne -podwyzka czyli. Ja nie place w ogole za leki wszelakie jako lekki "tarczycowiec"
          • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:41
            princesswhitewolf napisała:

            > > £8.20 - placilam wczoraj
            >
            > to zmiana jakas niedawno cos zapewne -podwyzka czyli. Ja nie place w ogole za
            > leki wszelakie jako lekki "tarczycowiec"

            Nie wiem czy niedawno, wczoraj placilam tyle ale wczesniej ponad rok temu tez juz bylo ponad £8. Ja za leki place ale rzadko jakiekolwiek uzywam. W tym roku poraz pierwszy od 15 lat w tym kraju pogorszyla mi astma, mam alergie na pylki traw itp i wlaczono preventer na 4 tyg.wiec to na recepte, zplacilam. Moj syn (ma niedoczynnosc trczycy) ma za darmo ale jak wszystki dzieci a jako dorosly tez pewnie bedzie mial bo to choroba przewlekla.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:48
              bedzie mial za darmo. Wszyscy nawet z drobniutka dolegliwoscia tarczycy maja za darmo wszystkie leki.
        • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:39
          8.20 bez względu na ilość wypisanych leków na recepcie, dodaj.
          • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:47
            Klamiesz Rosa, wczoraj zaplacilam 17.20 za dwa leki.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:54
              a musi klamac? nie moze sie mylic?

              £8.20 jest per item

              Dodam jednak ze paracetamol, ibuprofen itp lekarstwa, witaminy mozna kupic za £0.30 -£0.30 paczke w Tesco itp miejscach
              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:24
                princesswhitewolf napisała:

                > a musi klamac? nie moze sie mylic?
                >
                > £8.20 jest per item
                >
                Per item ale mi wypisala 2 inhalatory na jednej recepcie wlasni po to jak sama powiedziala zebym nie placila podwojnie,z tym ze to ten sam lek.
                • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:31
                  Moze dlatego ze ten sam lek, jak dostaje większe ilości to tez place jak za jeden.
                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:34
                    Dodam, ze nie mam problemu z płaceniem więcej bo i tak moje leki kosztują kupę kasy wiec przynajmniej choc troche sie odplace podatnikowi.
            • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:25
              Ciekawe. Widocznie cię nie lubią. Miałam 3 pozycje na recepcie i zapłaciłam 8 z groszem.
      • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:27
        Princesswhitewolf, myślę że nie ma co tłumaczyć rzeczy oczywistych. Niektórzy po prostu tak mają, że bez trollingu, kłamstw i manipulacji dnia nie mogą przeżyć.
        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:35
          Ja mysle ze to nie trolling tylko RACJONALIZOWANIE SOBIE.

          Sa ludzie jacy z jakiegos powodu musza sobie racjonalizowac to i owo. Z jakiego powodu akurat racjonalizuja ze opieka medyczna w UK jest straszna? nie wiem. Cos na temat racjonalizacji ze nie wyjechali, albo ze tamta czy siamta kolezanka wyjechala i jej sie powiodlo lepiej. Cos w ten desen albo jeszcze inaczej

          Z pewnoscia wszedzie jest zatem straszna skoro Commonwealth Fund ocenil ja najwyzej. No coz idealow nie ma

          Inna grupa po prostu to SLUCHAJACY SENSACJI - znudzeni ludzie. W kazdej dziedzinie mozna znalezc jakies WYJATKI niebywale i na tym zbudowac cale historie jakie nie maja odzwierciedlenia w rzeczywistosci. Aktualnie w necie cale rzesze 60 latek rodza i problem wielki z tego powodu sie robi bo ...2 babki urodzily in vitro. lol
          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:40
            "Sa ludzie jacy z jakiegos powodu musza sobie racjonalizowac to i owo. "

            Z tym się akurat zgadzam wink
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:42
              Joa66. Nie wszyscy. Staram sie byc obiektywna co mozesz zobaczyc powyzej w moim wpisie na temat opieki medycznej w Polsce. Przez 5 lat mieszkalam w USA. Nie pisalam nic z zachwytem o ...nieistniejacej tam panstwowej opiece medycznej. DOpiero teraz Obama wprowadzil MedCare czyli cos na ksztalt europejskiego pogotowia o zgrozo... USA ma inne zalety za to
          • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:41
            Dokładnie takie samo racjonalizowanie jest w kwestii szkolnictwa w UK. W Polsce szkolnictwo jest the best, w UK to po prostu dno i wodorosty.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:46
              Szkolnictwo w Polsce nie bylo takie zle w komunizmie akurat... Za darmo byla calkiem niezla nauka i uniwersytety za darmo. Poziom byl dobry tylko masa niepotrzebnego stresu w szkolach, ale przynajmniej nauczyciel byl szanowany.

              Nie uwazam by dzisiejsze polskie szkolnictwo bylo lepsze niz w UK.

              Jak pomyslec ile dzieci placa chocby za podreczniki w szkolach w Polsce... a tu nic.


              Co w Polsce jest ZDECYDOWANIE LEPSZE to opieka nad malutkimi dziecmi. Macierzynski jest wielomiesieczny i pelnoplatny. Oraz zlobki sa nieporownywalnie tansze w stosunku do sredniej polskiej pensji niz zlobki w porownaniu ze srednia pensja w UK. Tutaj opieka nad malymi dziecmi jest masakrycznie droga. Przedszkola i zlobki w Uk moim zdaniem sa lepsze.
          • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:04
            niedawno w necie pisali ze w jakims rankingu Krakow to siodme najpiekniejsze miasto na swiecie ... niektorzy uwierza we wszystko co przeczytaja i w te bujde o Krakowie i w te o brytyjskiej sluzbie zdrowia. Prosta, chamska manipulacja, coby ludek uwierzyl ze w Polsce nie jest zle big_grin
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:18
              wiesz rankingi uzadzaja magazyny i powazne instytucje takie jak Commonwealth Fund.
              Zawsze trzeba zwrocic uwage kto jest opiniotworca i jakie kryteria uzyl
              • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:23
                wystarczy byc bywalym w swiecie by wiedziec ze ten wynik jest mocno przesadzony
          • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 17:50
            Princesswhitewolf, tyle że dyskutuje i racjonalizuje sobie - umówmy się, że tak robi - osoba, która od lat mieszka w UK i korzysta z brytyjskiej opieki medycznej. Czy tylko ja widzę sprzeczność?
    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:17
      oczywiscie ze bzdura. Moja kolezanka mala niezlosliwa cyste w piersi czekala 1 miesiac na operacje i to byla operacja NA ZYCZENIE bo lekarze mowili ze moze ale nie musi to usuwac. Polscy lekarze tez tak mowili ( tak w UK jest masa polskich przychodni tez).

      Moja szwagierka miala zlosliwego raka piersi- miala usuniecie piersi w ciagu 2 tygodni od diagnozy.
      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:19
        powiem to mojemu koledze, na pewno się ucieszy.
        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:23
          wiesz ile ja znam ludzi jacy konfabuluja albo okazalo sie ze nie mieli badan albo wskazan? W UK nikt nie omija procedury jesli sa wskazania i wyniki cos pokazuja
          • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:30
            princesswhitewolf napisała:

            > wiesz ile ja znam ludzi jacy konfabuluja albo okazalo sie ze nie mieli badan al
            > bo wskazan? W UK nikt nie omija procedury jesli sa wskazania i wyniki cos pokaz
            > uja


            100/100!
        • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:24
          ale w przypadku prywatnej opieki nie ma czegos takiego jak czekanie na operacje, czy wizyty u specjalistow niezaleznie od potrzeby nizej pisalas ze porownujesz prywatna sluzbe zdrowia w pl z prywatna w uk. to jak to w koncu jest?
          nhs jak najbardziej priorytetyzuje przypadki pilne i tak powinno byc.
          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:28
            OK, na przełomie roku też miałam podejrzenie raka i odbyłam parę rozmów z kolegą. Dowiedział się od koleżanki (miało byc poufne, ale niech tam) i ponieważ przezył podobna rzecz, bardzo się mną emocjonalnie zaopiekował. Poznałam całą historię od początku do konca (btw koszty prywatnego ubezpieczenia pokrywa mu pracodawca)
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:30
              I dokładnie wiem kiedy się dowiedział (telefon od lekarza, we wlasne urodziny, niemal przy krojeniu tortu, jeszcze w UK) i kiedy wziął nagły urlop "na żądanie" (dostał termin), juz w PL.
              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:32
                ale oczywiście mnie oszukiwał, nie bardzo wiem po co, ale oszukiwał. Albo manipulował.
                • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:37
                  I na wesoło - inny brytyjski znajomy ma podejrzenie podagry. Od mniej więcej 5 lat 'wygląda to na podagrę" . Żadnych badań nikt mu nie zleciłbig_grin
                  • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:42
                    i ten twoj znajomy nadal chodzi do tego lekarza podejrzewajacego podagre i nie zlecajacego badan a jego ubezpieczenie za to placi? to sie kupy nie trzyma.
                    • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:48
                      Tak. I wierzy, że skoro lekarz robi to co powinien, a na mnie się patrzy podejrzliwie, kiedy mówie o badaniach. Z tym, że 'chodzi" to dużo powiedziane , był ze 3 razy i słyszał to samo więc teraz sam się "leczy" doraźnie w czasie ataku (co pewnie się zdarza raz na rok -parę dni) i próbuje stosowac profilaktykę.
                      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:54
                        Poprawka - nie wiem na ile w przypadku pana "podagry" była to stricte prywatna służba zdrowia. Uczelniana, czyli 'zakładowa", przyjmował GP.
                      • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:55
                        joa, prywatna opieka medyczna tak tutaj nie dziala, to co opisujesz to jest opieka GP ktora nigdy nie jest pokrywana przez ubezpieczenie. ubezpieczenie zawszse autoryzuje wizyty u specjalistow ktore sa wynikiem konkretnych symptomow i maja rozwiazac konkretny problem.
                        tak samo jak w systemie prywatnym nie ma czegos takiego jak przyjscie do specjalisty ot tak z ulicy.

                        stad moje wczesniejsze podejrzenie ze porwonujesz nhs z prywatnym systemem w pl.
                        • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:03
                          przecież juz naisałam - nie wiem na ile i czy była to opieka prywatna w pzrypadku " pana podagry"- była w ramach uczelni (dostępni lekarze, przy okazji też wykładowcy , to byli GP i psychiatra)
            • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:39
              koszty prywatnego ubezpieczenia ktora obejmuje leczenie nowotworowe jak najbardziej musi pokrywac pracodawca, chyba ze jestes doslownym milionerem i jestes w stanie pokryc polise jak i odpowiedni excess samemu z tylnej kieszeni spodni ze tak powiem. mnie tez nie byloby stac na prywatne leczenie gdyby nie firmowa polisa, biorac pod uwage ze moj czynnik wzrostu po kazdej chemi kosztuje prawie tysiac funtow wink
              nie zmienia to faktu ze cos takiego jak czekanie na termin operacji prywatnie sie po prostu nie zdarza chyba ze byly jakies medyczne przeciwskazania albo inne problemy ktore to spowodowaly. prywatne kliniki nie sa oblozone, bardzo nikly procent spoleczenstwa ma do nich dostep i nie ma mozliwosi zeby kolejka byla dluzsza niz w przypadku nhs.
              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:21
                no dokladnie dlatego jak slysze o leczeniu prywatnym w UK to

                1. bardzo ale to bardzo bogaty czlowiek

                2. ubezpieczenie firmowe po czlek przepracowala min 2 lata

                3. byla to jednorazowa wizyta i sie rzucil na £300 wizyte za 30 min gadania z lekarzem
    • szeera Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:24
      O, mój ulubiony temat. Nie miałam okazji korzystać wcale z brytyjskiej służby zdrowia, zresztą z polskiej z niczym poważnym też nie. Jednak patrząc na statystyki zdrowotne zdecydowanie wolałabym chorować w GB. Po prostu moje szanse na dobre leczenie byłyby przy większości chorób dużo lepsze.

      Ciekawe jest dla mnie dlaczego Polacy w różnych miejscach Europy tak nie doceniają miejscowej służby zdrowia. Może trochę dlatego, że w PL można pójść z dnia na dzień do specjalisty za marne (dla emigranta) 150 zł? Może przyzwyczajenie do nadmiernego polskiego "leczenia" błahych dolegliwości? A tak naprawdę na większość przypadków grypy, na dziecięce choroby wirusowe, to właśnie jedynym rozsądnym zaleceniem jest ten paracetamol i tyle.
      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:51
        "Ciekawe jest dla mnie dlaczego Polacy w różnych miejscach Europy tak nie doceniają miejscowej służby zdrowia."

        Na to pytanie nie znam odpowiedzi, bo jedyni emigranci jakich znam to ci w Kanadzie (ich akurat wkurza to, że nie ma tam prywatnej opieki medycznej - podobno - nie interesowałam się sprawą)
        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:55
          Joa ty znasz jakichs cudakow. Oczywiscie ze w Kanadzie istnieje tez prywatna opieka medycznasmile))))

          =>
          www.telegraph.co.uk/news/health/expat-health/7949665/Expat-guide-to-Canada-health-care.html
          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:01
            nie wiem, nie upieram się. Kiedyś bi-scotii chyba też twerdziła, że nie ma.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:10
              niemozliwe.

              To czego nie ma to w USA panstwowej opieki medycznej ( do niedawna) teraz jest MedCare
          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:09
            off top:

            "Joa ty znasz jakichs cudakow"

            nie wiem czy to najlepsze słowo, ale raczej tak big_grin I nawet nie zamierzam się z nimi spotykać kiedy tam niedługo wpadnę na parę dni, nawet nie zamierzam się przyznawać, że będę wink
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:14
              p.s. ale te cudaki w Kanadzie to moja wielka rozbudowana rodzina, więc tej się nie wybiera. I przyznaję, że słucham jednym uchem tego co do mnie mówią.
              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:20
                wiesz ja tez tu w UK mam przyjaciela jaki odkryl ze wlasciwie to ma od 3 lat juz za darmo przejazdy miejskie bo przysluguje to od 60 roku zycia. Rozne rzeczy odkryl z 3 letnim spoznieniem dzieki mnie... cudaki bywaja jednak urocze
                • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:31
                  mam przyjaciela, który odkryl...
                  to tak na marginesie wink
                  • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:33
                    no dobra dobra... wygrawerowane mam i ciezko wymazac toto...
    • fifka02 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:38
      Temat dyżurny, afera bez końca i bez konkluzji za każdym razem. Goni szepienia w rankingu tematów.
      Aż się sobie dziwię, że się wypowiem. Zwłaszcza, że nie powiem nic nowego, bo już się nie da.
      1. W każdym kraju sa lekarze z powołaniem i wiedzą, oraz partacze.
      2. Jest państwowa służba zdrowia, i prywatna tez jest.
      3. Wszędzie są optymiści i malkontenci.

      ad.1. Jak ktoś trafił na partacza, gdziekolwiek, niech nie bluzga, że wszyscy to partacze, bo... Do diaska, chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego.
      ad.2. Jak już musicie porównywać, to pamiętajcie, żeby porównywać służbę zdrowia państwową z państwową, i prywatną z prywatną. Bo naprawdę, snucie historii o tym, jak w państwowej przychodni w UK lekarz nie widział powodu do kompleksowych badań z powodu kaszlu, a w Polsce z tegoż powodu prywatnie lekarz chętnie całkiem zlecił cały zestaw badań, prywatnych, a jakże, naprawdę, ale to naprawdę dobija rozsądnego człowieka.

      Osobiście z UK mam jedno złe doświadczenie z młodą położną, która nieumiejętnie poprowadziła poród, w skutek czego i ja i dziecko się nacierpieliśmy, choć nie ukrywam, byłam trudna i nie wpsółpracowałam. Skończyło się dobrze, dziecko ma pięć lat, czyta i pisze, właśnie zagoniłam je do łóżka.
      Poza tym mam dwa lata bardzo intensywnej wspołpracy z państwową służbą zdrowia w UK, i począwszy od pierwszej konsultacji z lekarzem rodzinnym, poprzez diagnozowanie w szpitalu, operację, zabiegi, terapie, leczenie wspomagające, kontrole - każda osoba na jaką trafiłam była profesjonalna, miła, serdeczna, pomocna, cierpliwia i Bogu dziękuję, że tych ludzi na swojej drodze spotkałam. Ciężką chorobę i agresywne leczenie przeszłam jak burza, w ogromnej mierze dzięki państwowej służbie zdrowia w UK właśnie. Jeśli chodzi o terminy badań, zabiegów, konsultacji - ekspresowe. Tyle ode mnie.
    • cosmetic.wipes Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 22:43
      Widocznie brytyjscy lekarze nie przykładają sie do leczenia sklerozy
    • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:06
      Bidulko, artykuł był o UK. Ale z jednym być może masz rację - znajomi brytyjscy expaci wychwalali pod niebiosa lekarzy (i system) francuski kiedy musieli z niego korzystać.
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:19
        Slonko, pisze to zeby sie tak nie podniecala ty i inni opluwacze emigracji. Ludzie emigruja w rozne czesci globu. Na GB swiat sie nie konczy. Swiat caly no moze z wyjatkiem USA zjezdza sie do Francji by sie leczyc a przede wszystkim operowac. sama mialam do czynienia z wirtuozem skalpela, ktorego bede wielbic do smierci, gdyz uchronil mnie od kalectwa.
        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:21
          >Swiat caly no moze z wyjatkiem USA zjezdza sie do Francji

          Przeciez w Paryzu mieszkaja chmary Amerykanow.
          • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:26
            Wiem, osobiscie znam kilku, no ale niekoniecznie zjezdzaja sie akurat po to by sie leczyc, w przeciwienstwie do innych nacji.
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:29
              Akurat "moi" Brytyjczycy nie przyjeżdżali specjalnie, bo tam czasowo pracowali, ale chwalili francuską służbę zdrowia pod niebiosa ( przeklinając brytyjską).
              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:32
                Na dobranoc, a propos francuskiej słuzby zdrowia, dla smiechu i bez podtekstów - kad Merad i o tym jak Francuzi widzą swoją służbę zdrowia. Wrzucam link, bo Kad jest genialny ! (link niestety tylko po francusku)

                www.youtube.com/watch?v=Mup93cTTUT4
                • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:44
                  Olivier Mine s'est fait opérer chez nous... Un frottis ! Boooskie big_grin
              • to_ja_caryca_katarzyna Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 11.08.15, 23:33
                oni sie tam z premedztacja przeprowadzaja, juz cale regiony sa brytyjskie
    • yuka12 Re: Polacy i brytyjska służba 12.08.15, 00:14
      Na mojej walijskiej prowincji na NHS najgorzej narzekaja nie Polacy (ktorzy i tak jezdza do Kraju sie leczyc), ale miejscowi ktorych nie stac na prywatne ubezpieczenie (zreszta ci rowniez psiocza) i nie moga jezdzic do innych krajow na leczenie. Moja walijska prowincja notuje duzy deficyt lekarzy wszelkich, zwlaszcza specjalistow (np. w jednym ze szpitali bedzie zamkniety oddzial polozniczy przez brak lekarzy specjalistow). Powoduje to dlugi czas w kolejce do ginekologa, kardiologa czy np. entereloga. Do lekarza laryngologa przyjeto nas po 5 miesiacach, a GP wyslala skierowanie dopiero po pokazaniu diagnozy od polskiego laryngologa. Inaczej nigdy bysmy do specjalisty nie trafili. Chociaz leki przepisane przez polskiego laryngologa sa rowniez dostepne w UK i pomagaja w problemach naszego syna. Mogl je przepisac nawet GP, ktorykolwiek z licznie odwiedzanych, zamiast np. antybiotykow na zmiane z paracetamolem.

      Mam bardzo rozne doswiadczenia z NHS tak jak i z polska panstwowa sluzba zdrowia. Kazdy z tych systemow ma swoje plusy i minusy.

      Ps. Prywatne ubezpieczenie zapewnia wizyty lekarskie w Anglii. W mojej czesci Walii lekarze praktycznie nie oferuja prywatnych wizyt (poza dentystami).
    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:17
      dosia, nie rozumiem dlaczego wy tak atakujecie ta rose nieustannie. Przeciez to jest proste jak drut, ze matka zostala sama w Polsce i przyjechala do dzieci. Pomoze przy dzieciach a sama bedzie miala opieke od rodziny. No i co w tym takiego dziwnego? Przeciez w UK sa cale tabuny rodzin wielopokoleniowych jakie od dawien dawna sa sciagane przez innych czlonkow rodziny.

      Mieli jak, zostawic ta matke sama w Polsce czy co?

      • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 00:32
        Nie interesują mnie koligacje rodzinne Rosy. Niech sobie zaprasza wszystkich pociotków jakich ma. Co nie zmienia faktu ze jej matka i teściowa korzystają ze służby zdrowia w kraju w ktorym nie zapłacily złamanej składki zdrowotnej. I nie jest to leczenie bynajmniej kataru ale chorób przewlekłych które kosztują krocie i wymagają m.in. opieki pielęgniarskiej itp. I wybacz ale w tym kontekście nie mam zrozumienia dla faktu ze mama przydaje się do wnuków. To jest zwykle naciagactwo i patologia i nie obchodzi mnie ze wszyscy to robią. Szczerze powiedziawszy ja nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego ze tak w ogóle można.
        • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 07:27
          Dośka, specjalistko od wszystkiego i do niczego. Nie znasz prawa, to się nie kompromituj więcej. Doucz się w końcu, że Polska jest UE, tak jak UK. Oboje z mężem płacimy podatki i ubezpieczenie społeczne. I nasze matki, tak samo jak nasze dzieci mają prawo z nich korzystać. I istnieje jeszcze coś takiego jak Europejska Karta Zdrowia, z której np. korzystają twoi rodacy i leczą się na NHS w Polsce. W drugą stronę to już nie jest patologia, co?
          • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 09:54
            Wskaz mi prawo, które mówi ze rodzice moga leczyć sie na Twoje ubrzpieczenie.

            naprawde nie czujesz żenady tej sytuacji? Jakiez tybRosa placisz składki do nhsu? 2 funty na krzyż? Tymczasem naciagasz nhs na swoje choroby i choroby obu mamus -,dziesiątki tysięcy funtów. Czyli okradasz brytyjskie społeczeństwo które wplacalo do funduszu latami. Uważasz ze może cala Polska powinna sie zjechać na leczenie do Uk?

            > dzieci mają prawo z nich korzystać. I istnieje jeszcze coś takiego jak Europej
            > ska Karta Zdrowia

            EKZ gwarantuje leczenie podczas wakacji, i to wyłącznie choroby nagle a nie choroby przewlekle. To nie jest sosob żeby korzystać z leczenia chorób przewleklych i zwozic tu dwoja rodzine. Zreszta nie dalej niż 2,dni temu mówili o tym w bbc bo sie okazuje ze ludzie (tacy jak Ty) wykorzystują to niezgodnie z przeznaczeniem.

            Rosa, nie masz wstydu za grosz. Jesteś zwykla oszustka i oktadasz uczciwie pracujących ludzi. Obrzydliwość do kwadratu. Straciłam dla ciebie resztki jakiegokolwiek współczucia.
        • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 09:44
          Dosia calm down. Nie tobie wyliczac ile kto odprowadzil skladek itd. Masz problem, to z nim cos zrob, zostn radna, przylacz sie do UKIP albo zaloz wlasna patie i zmien to. Jak na razie w tym kaju rezydenci oraz obywatele maja prawo spdowadzic czlonkow bliskiej rodziny np rodzicow wymagajacych ich opieki a ci maja prawo do m.in opieki medycznej.
          • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:03
            Nawet jesli jest to prawda to w glowie mi się nie mieści ze można tak wykorzystywać sytuacje. A Rosa sie jeszcze chwali ze placu 8 funtów za wszystkie leki na recepcie, gdy tymczasem ja mam zawsze wyrzuty sumienia jak odbieram receptę to mam poczucie ze stać by mnie bylo zapłacić normalnie. Dla mnie to ona kompletnie nie ma pojecia kto placu za to leczenie i stad ya głupia radość w kazdym watku na ten temat ze w UKeju to wszystko ZA DARMO dają. Ta, ku..., za darmo...
            • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:11
              d.o.s.i.a napisała:

              , gdy tymczasem ja mam zawsze wyrzuty sumienia jak odbieram receptę to mam poczucie ze stać by mnie bylo zapłacić normalnie.

              ? Ale jakie wyrzuty sumienia? Przeciez leki na recepte tyle kosztuja, o jakiej normalnej cenie ty piszesz? Jesli lekarz doradza np 'Gaviscon' to nawet nie wypisze receptu bo ten lek jest dostepny bez recepty i jest tanszy niz na recepte bo wiadomo ze wszystmo co na recepte kosztuje w Angli £8.20
              Dla mnie to ona kompletn ie nie ma pojecia kto placu za to leczenie i stad ya głupia radość w kazdym watku na ten temat ze w UKeju to wszystko ZA DARMO dają. Ta, ku..., za darmo...

              Bo sa grupy spoleczne w uk ktore faktycznie dostaja za darmo, od kilku pokolen dostaja, na nich pracuja inni w tym imigranci.😕
              • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:23
                >
                > ? Ale jakie wyrzuty sumienia? Przeciez leki na recepte tyle kosztuja, o jakiej
                > normalnej cenie ty piszesz?

                O cenie rynkowej. Jeden z leków który biorę kosztuje ok 70, drugi 150 funtów. Miesięcznie. I dlatego jest mi głupio ze nhs mi to finansuje.

                > Bo sa grupy spoleczne w uk ktore faktycznie dostaja za darmo, od kilku pokolen
                > dostaja, na nich pracuja inni w tym imigranci.😕

                Jak widac część tych imigrantów przyłącza się do trendu dojenia państwa jak się tylko da.
                • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:37
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > O cenie rynkowej. Jeden z leków który biorę kosztuje ok 70, drugi 150 funtów. M
                  > iesięcznie. I dlatego jest mi głupio ze nhs mi to finansuje.

                  zabawna jestes. Gdybys faktycznie musiala placic za leki ich faktycznacene to bys sie wyzbyla wyrztow sumenia, zwlaszcza za terapie na ktore nie byloby cie stac. Nie przesadzajmy, z wyrzutami sumienia i cieszmy ze jest tak dobrze.

                  > Jak widac część tych imigrantów przyłącza się do trendu dojenia państwa jak się
                  > tylko da.

                  Ale to nie jest niezgodne z prawem, zrozum to. Poza tym skoro panstwo daje sie doic to zawsze znajda sie tacy ktorzy to zrobia i niekoniecznie sa to rezydenci tego kraju. Jest mnostwo ludzi ktorzy doja panstwo z roznych zasilkow pracujac na czarno, sa wlasciciele firm ktorzy zatrudniaja nielegalnych pracownikow itd. moznaby dlugo wiemieniac przyklady.

                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:00
                    Stać mnie zeby płacić 200 funtów za leki. Noe stać mnie na leczenie raka. Wolałabym płacić 200 funtów żeby potem starczyło na tego raka. Zwykla kalkulacja. A to właśnie przez trwonienie pieniędzy na blahe choroby i doplaty do tańszych lekow budżet nhsu sie rozkłada i jest on the brink of collapse. I przez korzystanie z niego przez rzesze emigrantów i jest to rzecz znana. Tylko ze do tej pory myślałam ze chodzi o emigrantów pracujących i placacych składki, a tu się okazuje ze nadużycia polegają na ściąganiu do UK całych rodzin. I to juz niestety jest bardzo wątpliwe moralnie, nawet jesli zgodne z prawem.

                    >
                    > Ale to nie jest niezgodne z prawem, zrozum to. Poza tym skoro panstwo daje sie
                    > doic to zawsze znajda sie tacy ktorzy to zrobia i niekoniecznie sa to rezydenci
                    > tego kraju. Jest mnostwo ludzi

                    No ale mam chyba prawo do oceny moralnej takiego procederu, prawda? Jakos niespecjalnie przekonuje mnie rozumowanie ze skoro państwo sie daje doić to wszystko jest w należytym porządeczku. UK nigdy nie przewidziało napływu tylu emigrantów i tego jak to się odciśnie na szkolnictwie, nhsie itp. I jak zapewne wiesz jest to jednym z powodów tarc na linii UK- UE i powodem dla którego tak wielu Brytyjczyków chce referendum w sprawie wystąpienia, bo inaczej pewnych praw nie da się zmienić. Także to nie do końca jest tak ze państwo się daje doić. Państwo nie ma wyboru bo wiążą je traktaty unijne.
                    • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:29
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Stać mnie zeby płacić 200 funtów za leki.

                      To ty tyle powinnas zaplacic.

                      A to właśnie przez trwonienie pieniędzy na blahe choroby i doplaty do tańszych le
                      > kow budżet nhsu sie rozkłada i jest on the brink of collapse.

                      Budzet nhs nie rozklada sie przed doplaty do lekow. To twoje plytkie myslenie tak to tlumaczy.

                      I przez korzystanie z niego przez rzesze emigrantów i jest to rzecz znana.

                      Tez nie. System potrzebuje reform co jakis czas, jak kazdy system. Zmodyfikowania zarzadzania ale nie tylko. Ogomnym obciazeniem dla systemu w uk jest leczenie chorob,ktore sa powiklniami otylosci, naduzywania alkoholu, palenia papierosow itp. Otylosc jest najpowazniejszym czynnikiem.

                      Emigranci nie sa najwiekszym problemem,to jak zwykle kielbasa przedwyborcza, cos jak w Polsce aborcja, in vitro itp.
                      Uk jest zwiazane umowami UE ale to tutejszy zle dzialajacy system benefitow jest problemem. Brytyjscy obywatele mieszkajacy w krajach UE tez maja korzysci tam gdzie mieszkaja wiec nie dziala to tylko w jedna strone.

                      • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:45
                        >>>> Budzet nhs nie rozklada sie przed doplaty do lekow. To twoje plytkie myslenie tak to tlumaczy.

                        MIEDZY INNYMI od tego.


                        >>> tylko. Ogomnym obciazeniem dla systemu w uk jest leczenie chorob,ktore sa powiklniami otylosci, naduzywania alkoholu, palenia papierosow itp. Otylosc jest najpowazniejszym czynnikiem.

                        A takze innych chorob PRZEWLEKLYCH.

                        >>> Emigranci nie sa najwiekszym problemem,to jak zwykle kielbasa przedwyborcza

                        Ale sa DUZYM problemem.
                        • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:01
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > >>>> Budzet nhs nie rozklada sie przed doplaty do lekow. To two
                          > je plytkie myslenie tak to tlumaczy.
                          >
                          > MIEDZY INNYMI od tego.

                          Od wszytkiego w takim razie. Gdyby byla to firma nastawiona na zyski to by tak nie bylo. Wszystko co jest finansowane z podatkow zawsze bedzie gdzies tak kulec.
                          >
                          > Ale sa DUZYM problemem.
                          >
                          Glownie podczas kampani wyborczej, pozniej juz nie. Spojrz chociaz na reakcje rzadu w sprawie Calais.
                        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:13
                          naprawde dla NHS przyjazd mlodej emigracji z Polski to niewielki problem.

                          Przeciez w wiadomosciach mowia otwarcie ze problemem NHS jest podjeta zla decyzja strategiczna i anulowanie NHS Direct i zalozenie NHS 111 co sie skonczylo rzeszami niedokwalifikowanych pracownikow NHS. Czyli dokladnie to co najma ujela jako problem organizacyjny. NHS 111 poobcinalo bezmyslnie etaty i fundusze.


                          Drugim problemem poza otyloscia jest starzejaca sie populacja UK z wysoka srednia zycia. Tych starych ludzi ktos musi utrzymywac i placic ubezpieczenie na nich. Przyjazd mlodych Polakow bardzo raczej pomogl w utrzymaniu jakos systemu NHS bo sa to ludzie jeszcze w wieku nie chorujacym.
                          • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:21
                            > Drugim problemem poza otyloscia jest starzejaca sie populacja UK z wysoka sredn
                            > ia zycia. Tych starych ludzi ktos musi utrzymywac i placic ubezpieczenie na nic
                            > h. Przyjazd mlodych Polakow bardzo raczej pomogl w utrzymaniu jakos systemu NHS
                            > bo sa to ludzie jeszcze w wieku nie chorujacym.

                            Tak, zwlaszcza pomogl systemowi przyjazd matki I tesciowej Rosy...
                            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:29
                              Naprawde malo tych tesciow i babc przyjechalo tutaj a duzo duzo wiecej ludzi w wieku produktywnym. Pamietaj, ze starych drzew sie latwo nie przesadza i nie sa oni tacy ochoczy do przeprowadzki do UK.
                              Ponadto sama znam conajmniej 2 rodziny jakie spedzily w UK wiekszosc zycia a na stare lata wrocili do Polski. Wiekszosc znajomych deklaruje, ze na emeryturze wroca do Polski co mnie dziwi, ale nie kazdy przezyl tak jak ja tutaj wiekszosc zycia.


                              Tak sie zastanawiam o co wam chodzi z ta rosa. Ot kobita jak kazda inna. Czasem cos kontrowersyjnego napisze ale nie ona jedna. Po co tak jak przesladujecie
                              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:36
                                princesswhitewolf napisała:

                                > Naprawde malo tych tesciow i babc przyjechalo tutaj a duzo duzo wiecej ludzi w
                                > wieku produktywnym. Pamietaj, ze starych drzew sie latwo nie przesadza i nie sa
                                > oni tacy ochoczy do przeprowadzki do UK.


                                Zgadza sie, taka decyzja jest najczesciej ostatecznoscia.
                              • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:46

                                > Naprawde malo tych tesciow i babc przyjechalo tutaj a duzo duzo wiecej ludzi w
                                > wieku produktywnym.

                                You are missing the point. Nie chodzi o skale zjawiska tylko o fakt jego istnienia. To, ze morderstwa zdarzaja sie stosunkowo rzadko nie oznacza, ze sa dobre. Sorry za paralele, groteskowosc zamierzona, ale mam nadzieje, ze lapiesz o co chodzi.
                                • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:52
                                  d.o.s.i.a napisała:


                                  > You are missing the point. Nie chodzi o skale zjawiska tylko o fakt jego istnie
                                  > nia. To, ze morderstwa zdarzaja sie stosunkowo rzadko nie oznacza, ze sa dobre.
                                  > Sorry za paralele, groteskowosc zamierzona, ale mam nadzieje, ze lapiesz o co
                                  > chodzi.
                                  >
                                  >
                                  Tobie cbodzi o to a nam o co innego.
                                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:56
                                    > Tobie cbodzi o to a nam o co innego.

                                    Tak, rozumiem, chodzi wam o rzekoma niska szkodliwosc spoleczna czynu. I wszystko jasne.
                                    • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:03
                                      d.o.s.i.a napisała:


                                      > Tak, rozumiem, chodzi wam o rzekoma niska szkodliwosc spoleczna czynu. I wszyst
                                      > ko jasne.
                                      >
                                      Ty robisz sie coraz zabawniejsza. 😃 imigrnci z UE ani osoby z ich rodziny ktore maja prawo tu przebywac i korzystac np z opieki medycznej nie lamia prawa. Juz ci napisalam ze to dziala w obie strony i Brytyjczycy tez z tego korzysyja w innych krajach.
                                      Ty masz problem z imigrantmi z Polski, a sama do nich nalezysz a jesli masz obywatelstwo brytyjskie to nalezalas kiedys.
                                      • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:26
                                        > Ty robisz sie coraz zabawniejsza. 😃 imigrnci z UE ani osoby z ich rodzi
                                        > ny ktore maja prawo tu przebywac i korzystac np z opieki medycznej nie lamia pr
                                        > awa.

                                        No I co z tego? Kobiety idace na L4 od pierwszej kreski na tescie tez nie lamia prawa. I moznaby tak wymieniac... Widocznie nie ja jedna wyrazam takie poglady, skoro przedwczoraj w bbc byla debata na ten temat.

                                        > awa. Juz ci napisalam ze to dziala w obie strony i Brytyjczycy tez z tego korzy
                                        > syja w innych krajach.

                                        I wyjezdzaja do Polski leczyc przewlekle choroby? Cos mi mowi, ze I don't think so.

                                        > Ty masz problem z imigrantmi z Polski,

                                        Nie, nie mam problem z imigrantami z Polski. Mam problem z naciagaczami wszelkiej masci bez wzgledu na ich pochodzenie.
                                        • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:43
                                          d.o.s.i.a napisała:


                                          > No I co z tego?

                                          Tyle, ze nie lamia prawa. Gdy sie prawo zmieni wtedy nie beda tego robic. Jak na razie szanse sa male. Beda mogli zmieniac dowolnie gdy/jesli wyjda z uni.


                                          > I wyjezdzaja do Polski leczyc przewlekle choroby? Cos mi mowi, ze I don't think
                                          > so.

                                          Nie wyjezdzaja leczyc przewleklych chorob tylko sa starzy i zazwyczaj jest to ostatecznosc zdac sie na dzieci w obcym kraju. W zwiazku z tym ze sa juz w zaawansowanym wieku to maja rorozne choroby wiec je lecza.

                                          >
                          • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:20
                            Największym problemem brytyjskiego NHS jest przekonanie o tym, że GP jest w stanie zdiagnozować każdy problem i każdą chorobę. Tak ustawiony proces sprawdza się gdy choroba jest błaha ale nie w cięższych schorzeniach. W GB jest odgórne założenie, że specjalista interweniuje dopiero w sytuacji krytycznej. Pracowałem wiele lat min. w GB i w żadnym innym kraju do mnie jako do specjalisty nie trafiało tak wiele beznadziejnych przypadków.Byli to ludzie którym można było pomóc ale do specjalisty trafiali za późno, bo GP nie widział żadnego powodu żeby takiego pacjenta skierować do specjalisty. Z dokumentacji medycznej wynikało, że ich problemy były zwyczajnie bagatelizowane i często wynikało to z niewiedzy lekarza. I co z tego że jako neurochirurg miałem w szpitalu najlepszy sprzęt jak co drugi pacjent trafiał w stanie beznadziejnym! W 2003 roku wprowadzono w GB instytucje asytsenta medycznego po 2 letnich studiach w ramach oszczędności (studia lekarskie trwają 7 lat!). Znam szpitale w GB gdzie lekarzy jest kliku a asystentów medycznych kilkudziesięciu. Lekarza w takim szpitalu można spotkać tylko na obchodzie, a jego nazwisko zobaczyć na wypisie lub recepcie.Brytyjscy lekarze min. z tego powodu emigrują do Australii i Kanady.
                            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:28
                              >Pracowałem wiele lat min. w GB i w żadnym innym kraju do mnie jako do specjalisty nie trafiało tak wiele beznadziejnych przypadków

                              Shinge ale to jest problem statystyczny, Jesli do specjalisty nie trafia ktos chory na drobne choroby bo tym zajmuje sie GP, to wiadomo ze trafi wiecej powazniejszych przypadkow.

                              >Byli to ludzie którym można było pomó
                              > c ale do specjalisty trafiali za późno, bo GP nie widział żadnego powodu żeby t
                              > akiego pacjenta skierować do specjalisty.

                              Gdyby faktycznie bylo to jakos nieprzecietnie widoczne to statystyki umieralnosci w UK bilyby na glowe inne kraje UE. Zwlaszcza statystyki analizujace kiedy to NHS zawiodlo w diagnozie a takie tez sa.
                              W Polsce tez jak ci wiadomo nie tak latwo dostac sie do specjalisty i rodzinny ochoczo wszystkich nie wysyla, albo na badania bo maja punkty i ograniczenia co do ilosci badan jakie moga wykonac rocznie. Nie kazdego chetnego z bolami glowy wysylaja na tomograf mozgu czy nawet MRI w Polsce. Moja mama byla cale zycie neurologiem w Polsce. W ostatnich latach naprawde bylo jej ciezko przez te ograniczenia punktow i ile moze wyslac na badania osob vs ile powinna wyslac.


                              • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 16:13
                                > Shinge ale to jest problem statystyczny, Jesli do specjalisty nie trafia ktos c
                                > hory na drobne choroby bo tym zajmuje sie GP, to wiadomo ze trafi wiecej powaz
                                > niejszych przypadkow.

                                Proszę Pani jeśli kogoś z krwiakiem leczy się paracetamolem 5 miesięcy to nie jest to problem statystyczny ale niewiedza i oszczędności. W Polsce taki pacjent po kilku dniach najdalej tygodniach trafił by na specjalistyczne badania na cito. Tam nawet pogarszający się stan pacjentów był tłumaczony grypą! Dziś prowadząc zajęcia dydaktyczne dla studentów medycyny przypadki z GB wykorzystuję do pokazania młodym adeptom sztuki lekarskiej jak nie należy z pacjentem postępować na wszystkich etapach leczenia!

                                > Gdyby faktycznie bylo to jakos nieprzecietnie widoczne to statystyki umieralnos
                                > ci w UK bilyby na glowe inne kraje UE. Zwlaszcza statystyki analizujace kiedy t
                                > o NHS zawiodlo w diagnozie a takie tez sa.

                                Nie śledzę statystyk. Statystyka to tylko statystyka. Ja patrzę na konkretne przypadki.

                                > W Polsce tez jak ci wiadomo nie tak latwo dostac sie do specjalisty i rodzinny
                                > ochoczo wszystkich nie wysyla, albo na badania bo maja punkty i ograniczenia c
                                > o do ilosci badan jakie moga wykonac rocznie.

                                W GB nawet takich limitów nie masmile
                                W GB nikt pacjenta za kilka milionów rocznie leczyć nie będzie. Podobnie jest w USA.


                                Nie kazdego chetnego z bolami gl
                                > owy wysylaja na tomograf mozgu czy nawet MRI w Polsce.

                                Nie chodzi o chęci a o wskazania. W Polsce pacjent szybciej trafi na badania specjalistyczne niż w GB czy USA. W Polsce w szpitalu trafisz do lekarza w USa lub GB do asystenta medycznego najpierw.
                                Moja mama byla cale zyci
                                > e neurologiem w Polsce. W ostatnich latach naprawde bylo jej ciezko przez te og
                                > raniczenia punktow i ile moze wyslac na badania osob vs ile powinna wyslac.

                                Ja mam ponad 40 lat doświadczenia w zawodzie i nigdy nie mialem problemu z wytłumaczeniem się przed NFZ z przekroczonego limitu. Tak samo musiałem tłumaczyć się przed NHS chociaż tam formalnie limitów nie było...
                                • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 16:21

                                  >Proszę Pani jeśli kogoś z krwiakiem leczy się paracetamolem 5 miesięcy to nie j
                                  > est to problem statystyczny ale niewiedza i oszczędności.

                                  zakladajac ze mial klasyczne objawy z podwojnym widzeniem, zaburzeniami rownowagi, bolami glowy itd- niewiedza raczej niz oszczednosc. Ja zawsze dostaje od GP skierowania na cokolwiek poprosilam. Czasami jednak to pacjent tez wprowadza w blad lekarza np moj maz. Idzie do lekarza i przekonuje go jak to "tylko troche" go to i to boli i jesli lekarz nie ma nieludzkiej intuicji to nie wysle go na badania. Typ co to wsadza glowe w piasek i naprawde nie chce mowic obiektywnie. "Prawdziwy mezczyzna" ponoc bol wytrzymuje no nie? lol Zaczelam z nim chodzic do lekarza.

                                  Ja patrzę na konkretne pr
                                  > zypadki.

                                  DO mojej mamy masowo migreny trafialy a przeciez to GP ( w Polsce rodzinny) mogl zalatwic

                                  Ja mam ponad 40 lat doświadczenia w zawodzie i nigdy nie mialem problemu z wytł
                                  > umaczeniem się przed NFZ z przekroczonego limitu.

                                  nie wiem dlaczego. W Polsce kazdy lekarz sie z tym boryka. Moze pracujesz w szpitalu a nie w przychodni tak jak moja mama pracowala w pozniejszych latach ( aktualnie lat 74 wiec na emeryturze od...2 lat dopiero)
                                  • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 17:58
                                    > zakladajac ze mial klasyczne objawy z podwojnym widzeniem, zaburzeniami rownowa
                                    > gi, bolami glowy itd- niewiedza raczej niz oszczednosc.

                                    Objawy zależą od umiejscowienia krwiaka, energii urazu i od tego czy doszło do wklinowania. Nie wszystkie występują naraz. Bardzo często jest to tylko nieprzemijający dokuczliwy ból głowy, który nie przechodzi naqet po mocnych dawkach leków przeciwbólowych.Niektóre krwiaki można spokojnie operować w trybie odroczonym,wielu niestety nie. To były przypadki gdzie zwlekanie z leczeniem spowodowało na wskutek wklinowania tkanki mózgowej nieodwracalne zmiany. Gdyby została podjęta szybka interwencja chirurgiczna nie doszło by do tego.

                                    Ja zawsze dostaje od GP
                                    > skierowania na cokolwiek poprosilam.

                                    Widocznie ma Pani dobrego GP albo nie choruje Pani bardzo poważnie i procedury medyczne nie są zbyt skomplikowane ani drogie. Moi koledzy endokrynolodzy masowo leczą kobiety mieszkające w GB z niedoczynności tarczycy bo to co dla lekarzy pracujących tam jest normą dla lekarzy tu w polsce normą już nie jest. Jeszcze kilka lat temu zarówno w GB jak i w Niemczech nie leczono prawie w ogóle boleriozy...

                                    > DO mojej mamy masowo migreny trafialy a przeciez to GP ( w Polsce rodzinny) mo
                                    > gl zalatwic

                                    Rodzinny nie może przepisać wszystkich leków wykorzystywanych w leczeniu migreny. Migrena ma często podłoże neurolgiczne. Przy ciężkich postaciach migreny lekoopornych jak najbardziej diagnozować powinien nie tylko lekarz rodzinny.

                                    > nie wiem dlaczego. W Polsce kazdy lekarz sie z tym boryka. Moze pracujesz w szp
                                    > italu a nie w przychodni tak jak moja mama pracowala w pozniejszych latach

                                    Pracuję i w szpitalu i w przychodnismile
                                    • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 01:47
                                      >Widocznie ma Pani dobrego GP albo nie choruje Pani bardzo poważnie i procedury medyczne nie są zbyt skomplikowane ani drogie.


                                      1. tym bardziej nie kierowaliby na mniej powazne a kieruja

                                      2. Podczas ciazy mialam bardzo dobra opieke. 5 USG i co miesiac widywalam lekarza, a co 2 tygodnie polozna. Nawet w UK to praktykuja.


                                      >Moi koledzy endokrynolodzy masow
                                      > o leczą kobiety mieszkające w GB z niedoczynności tarczycy bo to co dla lekarzy
                                      > pracujących tam jest normą dla lekarzy tu w polsce normą już nie jest

                                      Bajki na dobranoc zaiste...

                                      akurat mam leciutka niedoczynnoc tarczycy i wlasnie z tego leciutko podwyzszonego tylko TSH mialam taka a nie inna opieke w ciazy + jak najbardziej dostaje Levythroxine ( w Polsce to Euthyrox) i jak najbardziej robia mi regularne badania krwi lacznie z T4 etc + usg tarczycy. Malo tego dostaje zaproszenia listem a jak sie nie stawiam to dzwonia.

                                      Prosze nie opowiadac bajek o tym ze nie lecza tarczycy. Mam kolezanke z wysoka nadczynnoscia. Niedawno badania jej wyszly ze powinna miec wyzsza dawke leku i lekarz osobiscie do niej wydzwanial a ze telefonu nie odbierala to poszukiwywali ja po uniwersytecie gdzie wyklada. Bardzo powaznie podchodza do tematu tarczyca w UK


                                      > Rodzinny nie może przepisać wszystkich leków wykorzystywanych w leczeniu migren
                                      > y. Migrena ma często podłoże neurolgiczne. Przy ciężkich postaciach migreny lek
                                      > oopornych jak najbardziej diagnozować powinien nie tylko lekarz rodzinny.


                                      mowimy o migrenie a nie o radykalnych przypadkach migreny z podejrzeniami o cos innego.


                                • szeera Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 18:48
                                  shige napisał:

                                  > Nie śledzę statystyk. Statystyka to tylko statystyka. Ja patrzę na konkretne pr
                                  > zypadki.

                                  O ciekawe, lekarz odrzucający medycynę opartą na dowodach? Całą epidemiologię? Opierający się na dowodach anegdotycznych (pojedyńcze przypadki)?

                                  > Nie chodzi o chęci a o wskazania. W Polsce pacjent szybciej trafi na badania sp
                                  > ecjalistyczne niż w GB czy USA. W Polsce w szpitalu trafisz do lekarza w USa l
                                  > ub GB do asystenta medycznego najpierw.

                                  Właśnie jak się nie patrzy w statystyki to można takie kwiatki pisać. Na jakiej podstawie piszesz o USA? Kraju który słynie z nadużywania badań specjalistycznych i wizyt u specjalisty. Pod względem łatwości dostępu do badań USA to raj dla hipochondryków (jeśli tylko ma się ubezpieczenie).

                                  Nie ma też tu czegoś takiego jak wizyta u asystenta medycznego. Na wizycie będzie zazwyczaj najpierw pielęgiarka która zrobi wstępny wywiad, potem zawsze lekarz.

                                  > W GB nikt pacjenta za kilka milionów rocznie leczyć nie będzie. Podobnie jest w
                                  > USA.

                                  Leczenie za kilka milionów i to dolarów nie jest niczym niezwykłym w USA. Płacą za to zarówno ubezpieczyciele prywatni jak i płacone jest z ubezpieczeń publicznych.





                                  • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 19:50
                                    😂😂😂zakladajac najlepszy scenariusz to shige nasluchal sie opowiesci kolegow przy wodce ale jak wiadomo juz dobrze nie pamieta wiec pisze co pisze
                                    • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 23:19
                                      A czemu nie przy whisky? W końcu mówimy o GB!
                                      • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:16
                                        shige napisał:

                                        > A czemu nie przy whisky? W końcu mówimy o GB!
                                        >
                                        Ale to bylo w Polsce😃
                                        Moglam jednak byc bardziej ogolna wiec poprawie sie i napisze - przy kilichy/szklance/butelce/kuflu niepotrzebne skreslic
                                  • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 23:18
                                    > O ciekawe, lekarz odrzucający medycynę opartą na dowodach?

                                    Dowodem to jest konkretny przypadek. Statystycznie to co drugi pacjent, którego operuję powiedzmy z glejakiem wielopostaciowym nie powinien żyć dłużej niż kilka miesięcy. W medycynie jest konkretny pacjent i jego problem. Statystyką czesto kierują się instytucje finansujące służbę zdrowia, ubezpieczyciele patrząc na konkretne tabelki i odmawiają finansowania dalszego leczenia, bo statystyka…I tych instytucji nie obchodzi że w tym konkretnym przypadku leczenie pomaga!
                                    > Właśnie jak się nie patrzy w statystyki to można takie kwiatki pisać. Na jakiej
                                    > podstawie piszesz o USA? Kraju który słynie z nadużywania badań specjalistyczn
                                    > ych i wizyt u specjalisty. Pod względem łatwości dostępu do badań USA to raj dl
                                    > a hipochondryków (jeśli tylko ma się ubezpieczenie).

                                    Tak jak się sporo za to zapłaci. Nie zna Pani powiedzenia że Stany są wspaniałym krajem jeśli nie chorujesz?
                                    Najczęstsza przyczyna bankructwa w USa to niemożność spłacania długość za opiekę medyczną. W samym 2013 roku było to ponad 2 miliony przypadków. O ile się nie mylę to ilośc obywateli Usa nieubezpieczonych dalej jest taka sama czyli waha się w granicach 50 milionów?
                                    W Polsce jak wykupi się prywatne ubezpieczenie zdrowotne to tez można chodzić do lekarza i na badania praktycznie do woli...


                                    > Nie ma też tu czegoś takiego jak wizyta u asystenta medycznego. Na wizycie będz
                                    > ie zazwyczaj najpierw pielęgiarka która zrobi wstępny wywiad, potem zawsze leka
                                    > rz.

                                    Właśnie ta pielęgniarka jest zwykle asystentem medycznym (Physician Assistant). Uprawnienia PA są dość szerokie - badanie podmiotowe i przedmiotowe pacjenta, uczestniczenie w zabiegach chirurgicznych generalnie dość szeroki zakres aktywności klinicznej.PA pracuje pod nadzorem i na wyłączną odpowiedzialność lekarza. Wiele szpitali oszczędza i zatrudnia wielu PA i kilku lekarzy tylko do nadzoru. Zatrudnienie MD jest kilkukrotnie droższe niż PA.

                                    > Leczenie za kilka milionów i to dolarów nie jest niczym niezwykłym w USA

                                    Pod warunkiem że ubezpieczycielowi się to opłaca. Słyszała Pani o mężczyźnie - obywatelu USA , który chodził z ponad 90 kg guzem w worku mosznowym? To jest tylko jeden z przypadków kiedy odmówiono leczenia. W Polsce został by zoperowany od razu jako przypadek zagrażający życiu. Podobnie byłoby w GB.W stanach bujał się z problemem kilka lat, a bluza dresowa robiła mu za spodnie...
                                    W Polsce leczenie za kilka milionów też się musi opłacać. Tak jest w każdym kraju. W wiekszosci stanow firma ubezpieczeniowa moze odmowic sprzedazy ubezpieczenia ze wzgledu na historie medyczna oraz przebyte wczesniej choroby.Jest to calkowicie legalne. Potrafią odmawiać ubezpieczenia ludziom z nadciśnieniem, czy nadwagą.W Polsce prawo do ubezpieczenia ma praktycznie każdy. Wystarczy dopisać się do ubezpieczenia osoby bliskiej…Składka na ubezpieczenie zdrowotne jest śmiesznie niska w stosunku do poziomu oferowanych usług.
                                    • szeera Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 00:12
                                      To może zacznę od tego z czym się zgadzam i chyba jest w tej dyskusji najważniejsze:

                                      >W Polsce prawo do ubezpieczenia ma praktycznie każdy. Wystarczy dopisać
                                      > się do ubezpieczenia osoby bliskiej…Składka na ubezpieczenie zdrowotne j
                                      > est śmiesznie niska w stosunku do poziomu oferowanych usług.

                                      Też tak uważam i brak pieniędzy to jest wg mnie podstawowy problem polskiej służby zdrowia. Właśnie z tego powodu Polacy nie są leczeni na poziomie Europy Zachodniej, a często nawet na poziomie naszych najbliższych sąsiadów. Nie dam się przekonać, że lepiej chorować w PL niż GB czy USA jeśli statystyki zdrowotne mówią odwrotnie. Po prostu w PL nie ma pieniędzy na drogą diagnostykę czy drogie leki. Tak samo kolejki do wszelkich zabiegów są po prostu przejawem braku pieniędzy.

                                      A teraz prostowanie przekłamań o USA:
                                      Trzeba rozróżnić jednak dwie kwestie - niewydolny system ubezpieczeniowy, bez ubezpieczenia powszechnego, a dostęp do opieki zdrowotnej jaką ma większość Amerykanów. W tej chwili ubezpieczenia nie ma 13 % Amerykanów, więc jednak te 87% ubezpieczenie ma.
                                      Cały system jest dużo bardziej kosztowny niż w Europie Zachodniej, ale można powiedzieć, że dla przeciętnego Amerykanina zapewnia podobny europejski, standard leczenia, na pewno wyższy niż poziom polski.

                                      > Wiele szpitali oszczędza i zatrudnia wielu PA i kilku lekarzy tylko do nadzoru
                                      > . Zatrudnienie MD jest kilkukrotnie droższe niż PA.

                                      Jasne, że lekarz jest droższy niż pielęgniarka. Tylko ubezpieczyciel nie zapłaci za wizytę lekarską jeśli przeprowadzi ją pielęgniarka. Pielęgniarka zamiat lekarza na pewno nie jest niczym powszechnym, raczej jakimś dziwnym wyjątkiem.

                                      > W wiekszosci stanow firma ubezpieczeniowa moze odmowic sprzedazy ubezpiecz
                                      > enia ze wzgledu na historie medyczna oraz przebyte wczesniej choroby.Jest to ca
                                      > lkowicie legalne. Potrafią odmawiać ubezpieczenia ludziom z nadciśnieniem, czy
                                      > nadwagą.

                                      Na szczęście to już nieprawda. Obama Care bardzo poprawiło sytuację w wielu aspektach.

                                      Polska organizacja służby zdrowia (tak jak inne w Europie) jest dużo lepsza od amerykańskiej. Ale jeśli jak ogromna większość Amerykanów ma się ubezpieczenie, to ma się dostęp do opieki zdrowotnej na wysokim poziomie. Ubezpieczyciele zarówno prywatni jak i programy publiczne muszą płacić np. za wiele leków czy procedur które nie są refundowane w PL.
                                      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 01:39
                                        >W tej chwili ubezpieczenia nie ma 13 % Amerykanów, więc jednak te 87% ubezpieczenie ma.

                                        Zdziwily mnie te dane. mieszkalam w USA przez 5 lat i z wyjatkiem osob zamoznych i osob zatrudnionych w firmach jakie ubezpieczaja pracownikow NIKT nie mial tam ubezpieczenia. Nikt z samozatrudnionych ciulaczy jakich na to nie stac.

                                        >Obama Care bardzo poprawiło sytuację w wielu asp
                                        > ektach.

                                        zabrzmialo tak jakby powstala w USA za darmo panstwowa opieka medyczna conajmniej porownywalna do panstwowej opieki zdrowotnej w Polsce. Ha ha ha... obsmialam sie. DO tego w US jeszcze dluuga droga i zapewne prawica do tego nie dopusci przez najblizsze stulecie. Ba, nawet to co Obama wprowadzil zlikwiduja zapewne jak tylko znowu prawica dorwie sie do zloba.
                                        • szeera Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 15:09
                                          > Zdziwily mnie te dane. mieszkalam w USA przez 5 lat i z wyjatkiem osob zamozny
                                          > ch i osob zatrudnionych w firmach jakie ubezpieczaja pracownikow NIKT nie mial
                                          > tam ubezpieczenia. Nikt z samozatrudnionych ciulaczy jakich na to nie stac.

                                          Ja znow nie znam nikogo bez ubezpieczenia - dlatego dowody anegdotyczne są takie słabe.

                                          Zerknęłam, że najgorzej było w 2013 wtedy 18% było bez ubezpieczenia. Najnowsze dane z kwietnia to niecałe 12%.

                                          Ten spadek nieubezpieczonych to jednak efekt w dużym stopniu Obama Care. Teraz każdy plan musi spełniać warunki minimalne wyznaczone przez prawo więc jakość ubezpieczeń też się poprawiła. Najgorzej jest cały czas w stanach rządzonych przez republikanów gdzie średnio-biedni nie mogą korzystać z dopłat do Obama Care i w związku z tym mogą cały czas być legalnie nieubezpieczeni.

                                          Pisałam, bo obraz służby zdrowia w USA w tym wątku wydał mi się jednak mocno naciągnięty.
                                          Broń Boże jednak, żeby Polska miała się wzorować na tamtejszej organizacji służby zdrowia. USA wydaje ponad 17 % PKB na ochronę zdrowia. Francja 11,7%, GB 9 %., Polska 6,7%. Widać więc gdzie leży problem Polski i kogo raczej powinniśmy naśladować.
                                      • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 09:53
                                        > Też tak uważam i brak pieniędzy to jest wg mnie podstawowy problem polskiej słu
                                        > żby zdrowia.
                                        Nie tylko polskiejsmile Usługi medyczne to studnia bez dna.
                                        Co roku na całym świecie koszt różnych usług medycznych wzrasta średnio o 13 %. Najwięcej w USA.
                                        Nie dam się
                                        > przekonać, że lepiej chorować w PL niż GB czy USA jeśli statystyki zdrowotne m
                                        > ówią odwrotnie.

                                        Jakoś John Malkovich który operował się jakiś czas temu w Polsce twierdził inaczej. Niedawno operował się u nas jeden z prominentnych polityków niemieckich…Jest naprawdę sporo grupa obcokrajowców lecząca się w Polsce w ramach ubezpieczenia. W zeszłym roku było to 515 tys osób!Nie ma niestety danych o pacjentach leczonych się wyłącznie prywatnie.

                                        Tak samo kolejki do wszelkich zabiegów są po prostu przejawem braku pien
                                        > iędzy.

                                        Kolejki do specjalistów są przejawem złej organizacji leczenia, braku systemu informacji medycznej którego brak umożliwia zapisywanie się pacjentom do kilku lekarzy w różnych miejscach kraju. Normą jest nieodwoływanie takich wizyt. Tylko w naszym szpitalu nieodwołanych wizyt do specjalistów było w tym roku już kilkaset!
                                        Kolejnym problemem jest zbyt łatwy dostęp do specjalisty, który kosztuje dużo więcej niż lekarz medycyny rodzinnej. Sporo błahych problemów zdrowotnych mogą spokojnie prowadzić lekarze rodzinni.

                                        W tej chwili ubezpieczenia nie ma 13 % Amerykanów, więc jednak te 87% u
                                        > bezpieczenie ma

                                        Czyli w zaokrągleniu ponad 40 mln obywateli ubezpieczenia jednak nie ma!Ile z tych 87 % ma podstawowy pakiet ubezpieczeniowy (brązowy)? Z relacji mojego syna który pracuje w Usa jako lekarz jest to większość obywateli. Nielicznych stać na naprawdę dobre ubezpieczenie. Proszę pamiętać że na OC act kilka milionów obywateli straciło ubezpieczenie z dniem wejścia ustawy w życie.
                                        > Cały system jest dużo bardziej kosztowny niż w Europie Zachodniej

                                        Bardziej? Ceny usług medycznych są kosmiczne!Podobnie jak pensje lekarzy!

                                        Tylko ubezpieczyciel nie zapłac
                                        > i za wizytę lekarską jeśli przeprowadzi ją pielęgniarka. Pielęgniarka zamiat le
                                        > karza na pewno nie jest niczym powszechnym, raczej jakimś dziwnym wyjątkiem.

                                        Nieprawda wizyta przeprowadzona przez PA jest traktowana jako wizyta przeprowadzona przez lekarza, bo lekarz ma ją obowiązek nadzorować.
                                        O ile się nie mylę w USa praktykuje ok. 100 tys PA. PA maja swoją organizację, swoje święto. Zawód PA jest wymieniany jako jeden z 5 najbardziej porządanych zawodów w USA. W Polsce kilka lat temu prowadzono przeprowadzić podobną reformę. W USA funkcjonuje ona od lat 60…
                                        > Na szczęście to już nieprawda. Obama Care bardzo poprawiło sytuację w wielu asp
                                        > ektach.

                                        Co z tego skoro dalej firmy ubezpieczeniowe uzależniają swoje stawki ubezpieczenia od wieku, palenia papierosów, pokrycia finansowego i rodzinnego, miejsca zamieszkania itp.
                                        • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:37
                                          > Kolejnym problemem jest zbyt łatwy dostęp do specjalisty, który kosztuje dużo w
                                          > ięcej niż lekarz medycyny rodzinnej. Sporo błahych problemów zdrowotnych mogą s
                                          > pokojnie prowadzić lekarze rodzinni.

                                          Zdecyduj sie czy to zle, czy dobrze. Bo na razie z Twoich wypowiedzi wynika ze krytykujesz taki system w UK, w ktorym dostęp do specjalistów jest dużo bardziej ograniczony.
                                        • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:43
                                          Jeden John Malkovicz wiosny nie czyni. Dużo częściej slyszy sie o zbieraniu funduszy na leczenie chorób w USA, których w Polsce Z DEFINICJI nie leczy się. Choćby terapia protonowa, rzadkie choroby metaboliczne. A propos tych ostatnich w UK jest większy screening wśród noworodków - w Polsce nie.
                                          Z osobistych doświadczeń - leczenie neurologiczne powiklan choroby recklinghausena w Polsce nie istnieje w praktyce, bo to "za trudne i sie nie opłaca" (cytat z ordynatora jakbyś pytal) a pacjenci z objawami neurologicznymi kierowani sa... na psychiatrie.
                                          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:54
                                            Tu nie chodzi o jednego Malkovicza, nie doczytałaś. Mowa o 515 000, a w tym są zapewne te leczone tylo w Polsce lub niewielu państwach. A do USA (i innych krajów) wyjeżdżają też Anglicy, bo wiele procedur i terapi jest dostępna tylko w kilku, kulkunastu szpitalach na świecie - często to wynika z faktu, że są one skoncentrowane wokół konkretnego lekarza/zespołu.
                                            • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:10
                                              państwach. A do USA (i innych kr
                                              > ajów) wyjeżdżają też Anglicy, bo wiele procedur i terapi jest dostępna tylko w
                                              > kilku, kulkunastu szpitalach na świecie

                                              A podobno WSZYSCY zjeżdżają do tego raju jakim jest Polska! No przeciez Shige mowil! John Malkovicz i 500tys. innych.
                                              Ciekawe ze bliska mi osoba nie miała szczęścia dostać przedniej opieki medycznej w Polsce, bo guess what, opieka ta z wyjątkiem jednego ośrodka w Budgoszczy nie istnieje. Za granica pacjenci otoczeni sa opieka przez cale ich życie. No to jak w końcu jest z ta Polska fanystyczna opieka? Fakt jest pewnie paru dobrych chirurgów, nikt nie przeczy, ale opieka w chorobach przewleklych, metabolicznych jest praktycznie ZEROWA. I tu leży diametralna roznica. Nie chealmy sie wiec JEDNA nowatorska operacja komórek węchowych bo to naprawde nie ma znaczenia wobec tego ze chorzy na choroby metaboliczne i inne przewlekle np. Recklinghausena, maja w Polsce opiekę Pt. JEDNE WIELKIE ZERO.
                                              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:11
                                                "A podobno WSZYSCY zjeżdżają do tego raju jakim jest Polska! No przeciez Shige mowil!"

                                                Chyba czytamy inny wątek, bo ja takiej wypowiedzi ani nawet sugestii nie zauważyłam. Może jakis cytat na poparcie Twojej wypowiedzi?
                                          • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:11
                                            Dużo częściej slyszy sie o zbieraniu fun
                                            > duszy na leczenie chorób w USA, których w Polsce Z DEFINICJI nie leczy się

                                            Dlatego , że pojawiają się tak rzadko, że to się zwyczajnie nie opłaca.Dlaczego tylko w USA operowani są pacjenci z rzadką wada genetyczną - tibial hemimelia? A dlatego że tylko w USA opłaca się wyszkolić takiego lekarza i stworzyć ośrodek do terapii chorych dzieci. Tam ta wada genetyczna występuje częściej.
                                            Cho
                                            > ćby terapia protonowa,

                                            Aparat do terapii protonowej stoi w Krakowie. Lekarz starają się o zakontraktowanie usługi w ramach NFZ. Bardziej specjalistyczny ośrodek jest w Pradze i to tam wysyła się ludzi z całej europy. Terapię protonową stosuje się tylko do leczenia wycinka różnych chorób.

                                            A o terapii protonowej w GB było ostatnio baardzo głośno za sprawą historii Ashii Kinga. W GB oszczędza się na niej dokładnie w ten sam sposób co w Polsce…W GB Ashię skazano na śmierć, rodziców ścigano po całej Europie. Naprawdę piękny przykład walki brytyjskiej służby zdrowia o zdrowie małego pacjenta. A leczenie kosztowało tylko 90 tys funtów!!!Lekarze w Pradze podjęli terapię nie czekając na wpłacenie pieniędzy!Dziś chłopiec żyje i ma się bardzo dobrze!

                                            > Z osobistych doświadczeń - leczenie neurologiczne powiklan choroby recklinghaus
                                            > ena w Polsce nie istnieje w praktyce

                                            A to ciekawesmile Historia słynnej na całym świecie Pani Joanny z przeszczepioną twarzą mówi zupełnie coś innego…Proszę sobie poczytać jak wyglądała historia jej leczenia.
                                            • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:55
                                              >>> Dlatego , że pojawiają się tak rzadko, że to się zwyczajnie nie opłaca.

                                              No ale przeciez tu nam wszystkim wpierasz, ze Polska to El Dorado I wszyscy przyjezdzaja na leczenie. A to zwykla nieprawda. Moze robi sie lepsze operacje na sercu, nie wiem. Ale opieka nad chorobami rzadkimi lezy I kwiczy! W UK osoby z Recklighausenem monitoruje sie od narodzin, oferuje sie im regularne badania, czesc przechodzi operacje neurologiczne w celu poprawy jakosci zycia. W Polsce tego w ogole nie ma. W Polsce pacjent z powiklaniami neurologicznymi odsylany jest na oddzial psychiatryczny. Dlaczego jestes tak slepy, ze nie potrafisz przyjac do wiadomosci takiej historii? Jak sam pisales - to sa kontkretne historie ludzkie, podobno na nich sam opierasz swoje doswiadczenie jako lekarza.


                                              >>> > Z osobistych doświadczeń - leczenie neurologiczne powiklan choroby recklinghaus
                                              > ena w Polsce nie istnieje w praktyce

                                              >> A to ciekawesmile Historia słynnej na całym świecie Pani Joanny z przeszczepioną twarzą mówi zupełnie coś innego?Proszę sobie poczytać jak wyglądała historia jej leczenia.

                                              Shige, ale tu nie chodzi o jedna przeszczepiona twarz tylko o tysiace przewlekle chorych ludzi, ktorzy z ta choroba zyja przez cale zycie bez podstawowej opieki, monitoringu, nic. Chrzanie nowatorksie zabiegi przeszczepu twarzy, na ktorych jakis wybitny lekarz chce zrobic swiatowa kariere I zdobyc slawe. Wolalabym, zeby bliska mi osoba nie musiala umrzec tak mlodo, bo w polsce zaden neurochirurg nie podjal sie operacji, nie bo nie, a ordynator krzyczal na mojego tate, ze przeciez powinien wiedziec co to za choroba I ze tego sie nie leczy. Takze wybacz, ale nie tylko w nosie, ale w dupie mam Twoje opowiesci o jakims zabiegu, ktory robi sie dla slawy. Ja wole kompleksowa opieke teraz I tu przez cale zycie pacjenta. A tego w polsce NIE MA.
                                              • nikki30 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 14.08.15, 10:45
                                                > No ale przeciez tu nam wszystkim wpierasz, ze Polska to El Dorado I wszyscy prz
                                                > yjezdzaja na leczenie. A to zwykla nieprawda.

                                                Mój przyjaciel brytyjczyk przeszedł tu w Polsce 2 tygodnie temu operację łękotki i więzadeł. W GB na NHS najpierw postanowiono mu operować łękotkę, a potem więzadła!Wiązało by się to z dwukrotnym pobytem w szpitalu, dłuższym pobytem po operacji w domu. Tu w Polsce lekarz zrobił to za jednym zamachem. Za tydzień wraca do kraju.

                                                W UK osoby z
                                                > Recklighausenem monitoruje sie od narodzin, oferuje sie im regularne badania, c
                                                > zesc przechodzi operacje neurologiczne w celu poprawy jakosci zycia.

                                                W Polsce tez!Moja bratowa i jej dzieci są obciążone wadliwym genem!Dzieci są monitorowane od 24 tc...Starsza dziewczynka jest już po pierwszej operacji i to neurochirurgicznejsad. Bratowa po 4 tej…U najmłodszej dziewczynki choroba nie jest na szczęście nasilona. Dziewczynki zaraz po porodzie miały robione badania genetyczne w Zabrzu trafiły po opiekę neurologa, neurochirurga i psychologa. Starsza dziewczynka nie jest w stanie zaakceptować swojego wyglądusadSą pod opieką świetnych lekarzy ze śląska. Jak chcesz to służę namiarami do bardzo dobrych lekarzy w całym kraju. Mogę wysłać na priv.

                                                >Chrzanie nowatorksie zabiegi przeszczepu twarzy, na ktory
                                                > ch jakis wybitny lekarz chce zrobic swiatowa kariere I zdobyc slawe.

                                                Chyba jednak temat jest Ci obcy skoro tak piszesz. Operacja Joanny to była operacja ratująca życie!Ta kobieta nie była już w stanie jeść i miała problemy z oddychaniem.Nikt tego nie robił dla sławy! Moja bratowa nie widzi już na jedno oko. Choroba jest nieuleczalna chociaż ostatnie odkrycie naukowców z Cincinnati napawa nadzieją, że będzie można z nią walczyć.

                                  • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 01:55
                                    >Nie chodzi o chęci a o wskazania. W Polsce pacjent szybciej trafi na badania sp
                                    > ecjalistyczne niż w GB czy USA. W Polsce w szpitalu trafisz do lekarza w USa l
                                    > ub GB do asystenta medycznego najpierw.

                                    nieprawda. W UK okres oczekiwania na specjaliste to max 6 tygodni, w praktyce najdluzej 4 tyg. Rzadko kiedy jest inaczej ( na dalekiej prowincji moze)

                                    W USA w ogole nie czeka sie na specjaliste jesli sie nie ma ubezpieczenia. Nie ma czegos takiego jak darmowe leczenie wielce specjalistyczne.ObamaCare jest naprawde podstawowa opieka medyczna i nie wszyscy sie na nia zalapuja jacy jej potrzebuja.
                                    • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 05:46
                                      a nie 18? Czy NHS sam nie wie?

                                      www.nhs.uk/choiceintheNHS/Rightsandpledges/Waitingtimes/Pages/Guide%20to%20waiting%20times.aspx


                                      i praktyka

                                      www.theguardian.com/society/2011/jul/10/nhs-waiting-times-agonising-delay
                                      • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 09:47
                                        NHS wie


                                        W praktyce wyglada to roznie w zaleznosci gdzie sie mieszka. Ja mam ostatnio ssporo do czynienia z consultants . Z synem na piewsza wizte u pediatry czekalismy ok 2 tyg, sprawa nie byla pilna. Na dermatologa troszke dluzej al byly wakacje. Wczoraj umowilam sie na piewsze spotkanie z dietetykiem (synowi trzeba zwikszyc kalorycznosc posilkow bo rosnie prawidlowo ale nie przybiera na wadze tyle ile powinien choc miesci sie w siatce) pediatra zaproponowal wiec uznalam ze mozna sprobowac, spotkanie za 4 tyg,po pracy wiec tym lepiej. Jakies 1.5 roku temu mialam bol brzucha, usg w ciagu 1.5 tygodnia. Mialam wycinana narosl na skorze (gp zmian rakowych nie podejrzewal) zabieg odbyl sie w ciagu 4 tyg od referral. Corka na wizyte u podiatry czekala ok 8 tyg ale jej poblem (juz naprawiony) mogl czekac i dluzej.
                                        Na stronie nhs tez jest npisane ze pacjent m pawo wybrac szpital i ze czas oczekiwania rozni sie. Przypadki podejrzenia raka sa pilne i te nie czekaja dluzej niz 2 tyg.
                                        Kiedys czas oczekiwania na consultant byl krotszy, jednak problem jest widoczny i rzad stara sie to zmienic. 18 tyg to 4 - mce poownujac to do terminow na nhs np rocznych albo dluzej nie jest tak zle.
                                        • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:09
                                          > Z synem na piewsza wizte u pediatry czekalism
                                          > y ok 2 tyg, sprawa nie byla pilna.

                                          W Polsce wizyty u pediatrów są z dnia na dzień. Pediatra to lekarz POZ.

                                          >cryinggp zmian rakowych nie podejrzewal)

                                          A dysponował chociaż dermatoskopem? Czy tak na oko?

                                          > Na stronie nhs tez jest npisane ze pacjent m pawo wybrac szpital i ze czas ocze
                                          > kiwania rozni sie.

                                          Tak samo jest w Polsce.

                                          >Przypadki podejrzenia raka sa pilne i te nie czekaja dluzej
                                          > niz 2 tyg.

                                          Też zależy od szpitala. W szpitalu w którym pracowałem (szpital bardzo oblegany z dobrą opinią) czas ten wysłużał się nawet do 16 tygodni. Analogicznie jest w Polsce.Są szpitale bardzo oblegane gdzie kolejki są bardzo długie i są szpitale równie dobre gdzie pacjent jest poddawany diagnostyce i leczeniu z dnia na dzień (np. wiele pod warszawsich szpitali). W tej chwili wiele klinik prywatnych przystąpiło do pakietu onkologicznego i leczy w ramach finansowania z NFZ.

                                          > Kiedys czas oczekiwania na consultant byl krotszy, jednak problem jest widoczny
                                          > i rzad stara sie to zmienic. 18 tyg to 4 - mce poownujac to do terminow na nhs
                                          > np rocznych albo dluzej nie jest tak zle.
                                          Wynika to z tego że w GB brakuje lekarzy. W Polsce zresztą też. Społeczeństwo też się bardziej starzeje.
                                          • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:14
                                            shige napisał:

                                            > > Z synem na piewsza wizte u pediatry czekalism
                                            > > y ok 2 tyg, sprawa nie byla pilna.
                                            >
                                            > W Polsce wizyty u pediatrów są z dnia na dzień. Pediatra to lekarz POZ.

                                            Ale to co w Polsce zalatwi pediatra w POZ tu zalatwi GP. No ale o tym powinienes wiedziec.😉

                                            > Też zależy od szpitala. W szpitalu w którym pracowałem (szpital bardzo oblegany
                                            > z dobrą opinią) czas ten wysłużał się nawet do 16 tygodni.

                                            Tiiaaa, no zapewne tam gdzie pracowales tak bylo 😉
                                            • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:22
                                              > Ale to co w Polsce zalatwi pediatra w POZ tu zalatwi GP. No ale o tym powiniene
                                              > s wiedziec.😉

                                              To kiepski ten GP skoro kieruje do pediatrysmile
                                              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:30
                                                shige napisał:

                                                > To kiepski ten GP skoro kieruje do pediatrysmile
                                                >
                                                Dlaczegi kiepski? GP ma okreslony zakres dzialania, sa choroby ktore wykraczaja poza ten zakres. Zupelnie jak w Polsce. Lekarz ogolny czy rodzinny nie leczy wszystkiego, czesto duzo mniej niz gp. A pediatra w POZ nawet z bolem ucha wysyla do laryngologa wiec osobiscie wole serwis gp, bo ten ogarnie infekcje ucha, gardla i jeszcze pare innych spraw.😊
                                                • nikki30 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 14.08.15, 11:12
                                                  > Dlaczegi kiepski? GP ma okreslony zakres dzialania, sa choroby ktore wykraczaja
                                                  > poza ten zakres.

                                                  Najma w Polsce masz lekarza Poz (zwykle internista), do którego dziecko trafia dopiero od 14 roku życia oraz lekarza specjalistę medycyny rodzinnej który ma specjalizację bardzo szeroką od interny poprzez pediatrię do małej chirurgii. My jesteśmy przypisani do lekarza medycyny rodzinnej. Lekarz MR leczy nas i moje dzieci. Nasz brytyjski GP nawet nie umywał do naszego obecnego lekarzasad Zresztą o brytyjskiej służbie zdrowia mogłabym książkę napisać. Sam pozew do sądu na działania lekarza prawnik napisał na 200 stron…Sprawa od lat w toku. Teraz czekamy na kolejną opinię biegłych. Zupełnie jak w polskim sądziesmile
                                                  Szczerze to nie znam pediatry w Polsce, który nie radzi sobie z leczeniem zapalenia ucha? Skąd ty to wytrzasnęłaś? Za to znam dużo mam, które z zapaleniem ucha od razu lecą do laryngologa. Od takie polskie przekonanie, że z każdą chorobą najlepiej pójść do specjalistysmile

                                                  serwis gp, bo ten ogarnie infekcje ucha, g
                                                  > ardla i jeszcze pare innych spraw

                                                  W naszym przypadku gp nie był w stanie ogarnąć dość zjadliwej bakterii!Kolejne skierowanie do pediatry tylko wydłużyło sam proces leczenia.

                                                  Aby być sprawiedliwym to spotkałam w Londynie genialnego ginekologa do którego w sprawach wątpliwych czasami jeżdżę płacąc niemałe pieniądze (300 funtów!). Jako jedyny zrobił mi badania których w Polsce nikt mi nie zaproponował. Jeden z brytyjskich chirurgów zrobił mi najpiękniejszą bliznę po operacji jaką widziałamsmile
                                                  • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 14.08.15, 11:23
                                                    >Nasz brytyjski GP nawet nie umywał do naszego obecnego lekarza

                                                    Hmm.. nie moglas go zmienic. Bo widzisz w klinice gdzie ja chodze jest kilkunastu GP i to ja wybieram jakiego chce ogladac a jakiego nie. Na nic nie jestem skazana. Moj GP jest rewelacyjny.
                                                    A juz nie wspomne o niedoczyszczonych kanalach zebowych w Polsce i tym ze w UK mi kobieta wreszcie porzadnie zeby robi

                                                    a
                                                    > ko jedyny zrobił mi badania których w Polsce nikt mi nie zaproponował.

                                                    MI robili markery, usg, biopsje, cytologie <= wszystko normalny gin w Polsce profilaktycznie
                                                    Wszedzie sa tacy i tacy lekarze.
                                    • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:19
                                      > nieprawda. W UK okres oczekiwania na specjaliste to max 6 tygodni, w praktyce n
                                      > ajdluzej 4 tyg. Rzadko kiedy jest inaczej ( na dalekiej prowincji moze)

                                      Droga Pani w moim macierzystym brytyjskim szpitalu z którym cały czas mam kontakt czas oczekiwania na konsultację onkologiczną do dobrej klasy specjalisty to ok. 16 tygodni…
                                      Jeśli chce się Pani dostać do jakiegokolowiek lekarza lub szpitala to terminy mogą być nawet z dnia na dzień. Podobnie jest w Polsce. Kolejki i to ogromne są do lekarzy polecanych i uznanych.I one się nie skrócą bo czas lekarza nie jest z gumy. Wystarczy że Pani podjedzie 30 km od Warszawy i wizytę onkologiczną zorganizują w ciągu tygodnia.
                                      • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:32
                                        shige napisał:

                                        > Droga Pani w moim macierzystym brytyjskim szpitalu z którym cały czas mam konta
                                        > kt czas oczekiwania na konsultację onkologiczną do dobrej klasy specjalisty to
                                        > ok. 16 tygodni…

                                        Na twoim miejscu juz bym przestala, bo kompromitujesz sie z kazda wypowiedzia.😁

                                        • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:36
                                          najma, raczej nie shige się kompromituje, a obrażanie, kiedy argumentów brak jest słabe.
                                          • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:42
                                            joa66 napisała:

                                            > najma, raczej nie shige się kompromituje, a obrażanie, kiedy argumentów brak je
                                            > st słabe.

                                            Owszem, kompromituje sie. Przeczytalam jego wypowiedzi i wniosek jest taki ze ty znajaca tutejsze ralia z roznych artykulow masz wieksze pojecie niz shige ktory twierdzi ze tam pracowal w dodatku jako specjalista.
                                            Joa, trzeba byc slepym zeby tego nie zauwazyc. No chyba ze komus pasuje to co on pisze😊
                                            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:50
                                              Nie , najma - ja nie znam realiów z artykułów. Wiem, że bardzo chciałabyś byc jedynym źródłem wiedzy o UK, bo "bo przecież tam mieszkasz tyle lat", ale to tak nie działa. Pisałam Ci w innym wątku - trzeba było wybrac Tuvalu zamiast UK i mogłabyś popłynąć ze swoimi teoriami.
                                              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:58
                                                joa66 napisała:

                                                > Nie , najma - ja nie znam realiów z artykułów. Wiem, że bardzo chciałabyś byc j
                                                > edynym źródłem wiedzy o UK, bo "bo przecież tam mieszkasz tyle lat", ale to tak
                                                > nie działa.

                                                Owszem, tak to dziala choc tobie sie to nie podoba. Ja mieszkam tu sporo lat a ty tylko jestes moze przejzadem raz na jakis czas, podpìerasz swoja 'wiedze' o zyciu w tym kraju linkami tego co znajdziesz w necie wiec jak dla mnie jestes kiepskim zrodlem wiedzy o uk choc uwazasz ze wiesz najlepiej a juz napewno lepiej niz ci ktorzy tam zyja. Wiem ze niezmiernie podoba ci sie to co pisze shige i bardzo chcialabys zeby to bylo pawda ale facet niestety zna realia glownie z opowiesci.
                                                • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:05
                                                  najma, (a) mieszkałam w UK (b) moje kontakty z Brytyjczykami nie są rzadsze, a pewnie częstsze niż Twoje jeżeli się odejmie podstawówkowe dzieci, z którymi pracujesz (c) wiele prywatnych , w tym medycznych, dokumentów tłumaczyłam i grzecznosciowo. (d)I tak , na dodatek mam dostęp do podobnych brytyjskich mediów co Ty. O okazjonalnych wizytach nie wpsominam , bo wrzucam je do jedneog worka "kontaktów". Wiem, że łatwiej ci wierzyć, że joa sobie linków szuka na potrzeby dyskusji i to jej cała wiedza, ale to nie tak. Amen.
                                      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 14.08.15, 11:27
                                        >Droga Pani w moim macierzystym brytyjskim szpitalu z którym cały czas mam kontakt czas >oczekiwania na konsultację onkologiczną do dobrej klasy specjalisty to ok. 16 tygodni…

                                        Drogi Panie widocznie konsultacja nie w powaznych przypadkach. Moja szwagierka miala usuwana piers. Onkologa widziala nastepnego dnia od zgloszenia przez GP. W powaznych sprawach w UK zachowuja sie powaznie. Operacje miala rowniez bardzo szybko.

                                        Drogi Panie, mam kolezanke jaka opowiadalami bajki jak to do rentgena w UK nie poszla bo kazali jej czekac ponoc pol roku jak jej GP powiedzial. Moja mama stlukla sobie kolano. GP dal jej referal do przeswietlenia RTG. Tuz po wizycie u GP zadzwonilysmy i jeszcze TEGO SAMEGO DNIA pare godzin pozniej miala RTG i wynik. Amen
                • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:41
                  > O cenie rynkowej. Jeden z leków który biorę kosztuje ok 70, drugi 150 funtów. M
                  > iesięcznie. I dlatego jest mi głupio ze nhs mi to finansuje.


                  a nie przyszlo ci do glowy ze NHS nie placi ceny rynkowej ?
                  naprawde niewiele wiesz na temat jak funkcjonuja umowy korporacji farmaceutycznych. Firmy takie jak Airwave, McKensson, Ramsay i pare innych produkuja leki prawie wylacznie dla Department of Health i maja z nimi specjalne umowy. Oni nie produkuja prawie wcale branded medicines takie jak np Rocher Phizer czy Bayern itd.
                  • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:01
                    No to mnie nieco uspokoilas.
          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:32
            dokladnie najma ma racje.
            Dosia ja proponuje ci rozwazenie przeniesienie sie do USA z takim ultra prawicowym systemem myslenia. Tam twoje podatki beda nizsze, nie bedziesz placic na panstwowa opieke prawie nic bo praktycznie ledwo ona istnieje, a nadal bedziesz mogla korzystac z prywatnej opieki medycznej.
            • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:47
              > Dosia ja proponuje ci rozwazenie przeniesienie sie do USA z takim ultra prawico
              > wym systemem myslenia. Tam

              Ja prawicowa? No cos ty, chyba nie zrozumialas. Jestem wielka orędowniczką nhsu ale nie zgadzam się aby korzystali z niego ludzie którzy do niego nie płacili składek. Ci w tym prawicowego?!
              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:49
                > Jestem wielka orędowniczką nhsu
                > ale nie zgadzam się aby korzystali z niego ludzie którzy do niego nie płacili
                > składek. Ci w tym prawicowego?!


                Nie wiem na ile znasz sie na polityce ale to jest BARDZO prawicowe podejscie. Z zalozenia zakladajace, ze osoby jakie nie pracuja nie otrzymuja nic. Kalecy od urodzenia w zwiazku z tym nie maja prawa do leczenia.

                • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:07
                  Tej, nie wkladaj mi dziecka w brzuch. Dla mnie idea nhdu jest pomoc w pierwszej kolejności chorym i niepełnosprawnym, tym którzy nie mogą pozwolić sobie na leczenie ale sa obywatelami. Na to maja iść składki ludzi którzy mogą pracować i którzy mieszkają w kraju. Z tych skladek finansujemy i kaleki i choroby drogie w leczeniu. Ale turystyka medyczna to inna para kaloszy. Nie zgadzam się na nieograniczony dostęp do nhsu przez ludzi którzy przyjechali do kraju i nie wplacili żadnej składki.
                  • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:15
                    >Ale turystyka medyczna to inna para kaloszy. Nie zgadzam się na nieograniczony dostęp do >nhsu przez ludzi którzy przyjechali do kraju i nie wplacili żadnej składki.

                    Ale to jest margines naprawde, bo w takich rodzinach z Polski najczesciej ktos pracuje a drugi jesli nie pracuje to dziecko wychowuje. Pomysl o tabunach emigrantow z Somalii, Pakistanu w jakich nikt sie nie skalal praca a sciagneli tu po pare pokolen i zyja z samych zasilkow na gromadki dzieci.
                    Ciekawe jest zas to, ze w BBC documentary Benefits Britain tylko pokazuja rodzimych Anglikow a naprawde bardzo malo tych jakich jest najwiecej: Pakistan Somalia etc

                    To jest wlasnie ta angielska hipokryzja rowniez widziana u Nigela Farage: Eastern European przyczyna wszelkich klesk bo zabieraja prace, zas nie podniesie lamentu ze setki tysiecy afrykanczykow czy Azjatow siedzi od pokolen w council housing na benefitach. To bylby rasizm, a to on dyskretnie omija. O wiele latwiej zarzucac bialemu...
                    • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:40
                      >>> Ale to jest margines naprawde, bo w takich rodzinach z Polski najczesciej ktos pracuje a drugi jesli nie pracuje to dziecko wychowuje.

                      To juz I tak nieteges, bo najczeciej taki ktos zarabia grosze na budowie I placi minimalne skladki, a leczy sie cala jego rodzina. Dodatkowo sciagaja jedna mamuske, druga mamuske, tescia jednego z drugim I robi sie spora gromadka wiszaca na nhs. To nie jest w porzadku.

                      >>> pracuje to dziecko wychowuje. Pomysl o tabunach emigrantow z Somalii, Pakistanu w jakich nikt sie nie skalal praca a sciagneli tu po pare pokolen i zyja z samych zasilkow na gromadki dzieci.

                      Dla mnie to jest dokladnie ten sam mechanism. Jeden korzysta I drugi korzysta. Marne skladki ktore placi Polak pracujacy na budowie naprawde nie zmieniaja oceny moralnej diametralnie.

                      >>> To jest wlasnie ta angielska hipokryzja rowniez widziana u Nigela Farage: Eastern European przyczyna wszelkich klesk bo zabieraja prace, zas nie podniesie lamentu ze setki tysiecy afrykanczykow czy Azjatow siedzi od pokolen w council housing na benefitach. To bylby rasizm, a to on dyskretnie omija.

                      Tu cie w pelni popieram. Jednoczesnie uwazam, ze gdyby nie Farage to nikt by nie mowil o tych problemach.
                      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:03
                        >bo najczeciej taki ktos zarabia grosze na budowie I plac
                        > i minimalne skladki,

                        na budowie nie zarabia sie takich groszy biorac pod uwage ze loft conversion to ceny rzedu £40-60k z czego jakies 10 tys maksimum idzie na materialy. Moze jacys pomocnicy od niedawna w UK zarabiaja 8-10 funciakow na godzine. Problem z samozatrudnionymi polega na tym, ze duza czesc dostaja "na lape" a deklaruja zarobki jako ponizej 18 tys rocznie i wtedy dostaja dodatkowe zasilki na rodzine.

                        Tylko ze musisz wziac pod uwage jeszcze to ze szara strefa to pol biedy bo pozniej wydaja te pieniadze w UK jesli zona, babcia mieszkaja w UK wiec to wraca w obrot ekonomii skali.

                        Gorzej jak taki zarabia na czarno, a pieniadze wysyla do Polski. Wtedy ekonomia UK na tym cierpi
                        • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:18
                          > Tylko ze musisz wziac pod uwage jeszcze to ze szara strefa to pol biedy bo pozn
                          > iej wydaja te pieniadze w UK jesli zona, babcia mieszkaja w UK wiec to wraca w
                          > obrot ekonomii skali.

                          Nie wraca jesli tesciowie przyjechali tu leczyc choroby przewlekle.
                          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:32

                            >Nie wraca jesli tesciowie przyjechali tu leczyc choroby przewlekle

                            Ale szpitale tak ochoczo wcale nie przyjmuja nagle przyjezdzajacych tu osob. Sprawa wyglada tak ze kazdy moze sie zapisac do GP i miec dorazne wizyty tamze. Ale gdy chodzi juz o leczenie specjalistyczne czyli w szpitalach to maja w kazdym z nich caly dzial jaki zajmuje sie sprawdzaniem danych czy ta osoba faktycznie jest rezydentem. Sprawy sie dodatkowo zaostrzyly jakies 2-3 lata temu.
                      • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:18
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > To juz I tak nieteges, bo najczeciej taki ktos zarabia grosze na budowie I plac
                        > i minimalne skladki,

                        Tia jasne, ty tez kelnerujesz za MNW. Nawet jesli wielu wykonuje nisko platne prace to przynajmniej pracuja a nie siedza od rana do wieczora w pidzamach w zagraconych ogrodkach popiajajac tanie piwo, palac i zrac najtansze zarcie podgrzane w microwave a potem sie klocac, bijac itp. Wystarczy objerzec wspomniane benefit streets, Jeremy Kyle i inne tego rodzaju programy albozwyczajnie otworzyc oczy i wiadomo w czym rzecz. To sa pokolenia czesto na zasilkach, osob ktorym sie nie chce ani ksztalcic (darmowo w dodatku) ani pracowac. Obejrzalam kilka takich odcinakow (kilka bo to jest irytujace) benefit street i az mnie zemdlilo. Mentalnosc tych ludzi przeraza. Nawet jesli niektorzy z nich prace podejma to i tak trzeba im doplacac. Oni sa obciazeniem dla nhs, mlodociane, otyle, palace matki rodzace wczesniaki (to one pracuja na statystyki), pozniej nie potrafia sie tymi dziecmi zaopiekowac, okazuje sie ze podatnicy musza placic zeby ich dzieci mogly pojsc do przedszkoli w wieku 2 lat bo sa 19 m-cy opoznione w porownaniubz dziecmi z normalnych rodzin. Natepnie styl zycia , niewlasciwa dieta, niestabilnosc psychiczna bo zmiany partnerow zyciowych nastepuja czesto itd. To sa realne problemy dosia a nie imogranci. Uk to bogaty kraj, w ktorym zyje mnostwo madrych, wyksztalconych ludzi ale to tez kraj w ktorym jest sporo mieszkancow benefit streets i rzad powinien stqorzyc program pomocy w zmianie zycia,,mentalnosci.
                        • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:25
                          > Tia jasne, ty tez kelnerujesz za MNW.

                          Ja kelneruje?? O czym ty piszesz?


                          > . Mentalnosc tych ludzi przeraza.

                          A mnie przeraza I jedno I drugie.
                          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:34

                            najma uzyla tego jako zwrot zartobliwy a nie ze faktycznie pracujesz jako kelnerka, MNW odnosi sie do Minimum National Wage. Dosia wydawalo mi sie , ze nie jestes tu od niedawna, przeciez musisz wiedziec co to znaczy.
                            • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:39
                              Ale ja nie pracuje za MNW, nie za bardzo wiec rozumiem o co chodzilo z tym wpisem.
                              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 13:57
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > Ale ja nie pracuje za MNW, nie za bardzo wiec rozumiem o co chodzilo z tym wpis
                                > em.
                                >
                                >
                                Wlasnie o to ze nie tylko TY nie pracujesz za MNW. Mnostwo osob w tym imigranci zarabia calkiem sporo i placi niemale podatki tak jak ty. Natomiast ty z gory zkladasz ze imignci z Polski pracuja na budowie za MNW a ich zony/partnerki wogole nie pracuja i korzystaja z zasilkow. Zapewne jest taka grupa ludzi tez ale nie jest to wcale wiekszosc.
                                • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:01
                                  Sa tacy I tacy. Nie zmienia to clue moich pogladow na temat sprowadzania rodziny I korzystania z nhsu.
                                  • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:04
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > Sa tacy I tacy. Nie zmienia to clue moich pogladow na temat sprowadzania rodzin
                                    > y I korzystania z nhsu.
                                    >
                                    Zauwazylam ze nie zmienia, jestes zafiksowana w tych pogladach na emigracje z Polski i innych wybranych przez ciebie krajow.
                                    • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:28
                                      > Zauwazylam ze nie zmienia, jestes zafiksowana w tych pogladach na emigracje z P
                                      > olski i innych wybranych przez ciebie krajow.

                                      Dlaczego perfidnie klamiesz?
                                      • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:45
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > Dlaczego perfidnie klamiesz?
                                        >
                                        >
                                        W twoich komemtarzach jest to napisane. Fiksacja nie pozwala ci tego zauwazyc ale to normalne.
                                        • d.o.s.i.a Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:53
                                          > W twoich komemtarzach jest to napisane.

                                          W ktorych??
                                          Widzisz cos czego nie tam nie ma. Nie rozrozniam ludzi ze wzgledu na jakiekolwiek pochodzenie, to ty zaczelas pierwsza porownywac dobrych Polakow ze zlymi Somalijczykami. Ja pisze o WSZYSTKICH ktorzy przyjezdzaja do tego kraju doic nhs I inne sluzby publiczne - I nie rozrozniam nawet skali zjawiska napietnujac zarowno malych naciagaczy jak I duzych. To ty roznicujesz I probujesz udowodnic, ze Polacy naciagaja tylko troszke, a Somalijczycy bardzo I wzwiazku z tym powinnismy przymknac na Polakow oko. I to ja Tobie tlumacze, ze nie ma znaczenia czy Polak, czy Somalijczyk i ktory wiecej naduzywa. Ile razy mam ci to jeszcze napisac, zeby dotarlo, ze nie o Polakach pisze??????!!!!
                                          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:16
                                            >aczelas pierwsza porownywac dobrych Polakow ze zlymi Somalijczykami.

                                            zaraz zaraz. o emigrantach z Somalii to ja pisalam a nie najma. najma i princesswhitewolf to dwe inne osoby. Najma mlodsza, princess starsza.


                                            Problem z emigrantami z Afryki jest taki ze wiekszy ich odsetek nie decyduje sie na pojsce do pracy. Ciezko im idzie amalgamacja z kultura w UK
                                        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:20
                                          > Dlaczego perfidnie klamiesz?

                                          ranyjulek dosia. Odmienne zdanie czy czasem nieporozumienia nie oznaczaja zaraz klamstwa ani jakiejkolwiek formy perfidiismile)) emocjonalna babka jestes
    • sumire Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 07:29
      > Kolejna kłamliwa manipulacja.

      Ojejku... Dopuść fakt, że nie każde odmienne zdanie jest a) kłamstwem, b) manipulacją, c) obojgiem. Znam bardzo wielu Brytyjczyków, znam też Polaków pracujących w UK. Jakoś nie słyszę peanów na cześć NHS z ich ust, wprost przeciwnie. O ile w pierwszym przypadku można to zrozumieć, ci drudzy mają skalę porównawczą. Czy twoim zdaniem nie mają prawa być niezadowoleni lub zwyczajnie mijają się z prawdą, bo przecież w Albionie wszystko jest nieopisanie cudowne?...
      • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 07:34
        Z Polakami jest taki problem, że albo nie znają języka albo nie znają procedur, które są dość sztywno przestrzegane w UK. W Polsce pod tym względem jest wolna Amerykanka, łapówkarstwo, prezenciki, itp. W UK tego nie ma. Polacy są przyzwyczajeni do kombinowania, a w UK za bardzo się nie da. Poza Polacy popełniają kardynalny błąd - porównują państwową służbę zdrowia w UK z prywatną służbą zdrowia w Polsce. A to co pisze joe, to za każdym razem jest manipulacja. Przyjrzyj się jej postom, sama do tego dojdziesz. Cokolwiek, ktokolwiek napisze, to ona działa na zasadzie: jakie masz zdanie? Bo ja przeciwne.
        • jowita771 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:07
          Nie wiem, gdzie Ty się leczyłaś w Polsce, ja nigdy nie dałam łapówki ani prezentu za nic.
          Dawno temu, będzie ze dwadzieścia lat, mój dziadek dał łapówkę pewnemu profesorowi w szpitalu. Lekarz ten wziął pieniądze i przekazał swojej sekretarce, a dziadek dostał cegiełkę.
      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:48
        >Znam bardzo wielu Brytyjczyków, znam też Polaków pracujących w UK. Jakoś nie słyszę peanów >na cześć NHS z ich ust, wprost przeciwnie. O ile w pierwszym przypadku można to zrozumieć, ci >drudzy mają skalę porównawczą.


        Hmm niech sobie przypomne. Polowa mojej rodziny zamieszkuje od wiekow UK. Jakos nie narzekaja straszliwie na NHS. A wiadomo ze tesc, tesciowa to ludzie starzy wiec sie lecza, szwagierka jedna tez skoro miala raka, dzieci pozostalych szwagierek etc tez bywaja przeziebione itd. Zaden system opieki medycznej nie jest idealny i wiadomo ze NHS ma tez swoje niedociagniecia.

        Mieszkam od 1996r w UK, i naprawde nikt tak nie zrzedzi na NHS jak Polacy. Ale jak mowilam Polacy to narod w wiekszosci roszczeniowy: Zrzedzili mieszkajac w Polsce, zrzedza w UK.



        • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:55
          A ja, moja rodzina, zwłaszcza moja mama, która uwielbia badania i leczenie, nigdy nie narzekała na NFZ. I o czym to świadczy? Nie tylko o stopniu roszczeniowości tylko o osobistych doświadczeniach, po prostu. I nie ma sensu , po raz kolejny , robić afer narodowych.

          p.s. zapewniam Cię, że ludzie w UK narzekają, "prawdziwi" Anglicy teżsmile
          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:07
            widac moj maz i jego rodzina jest "nieprawdziwa" i moje kolezanki z jakimi pracuje tez.

            Polacy maja silniejsza tendencje do zrzedzenia niz wiele innych narodow i z tego slyna. Wcale nie z pijanstwa czy z zlodziejstwa jak czesto sie Polakom wydaje.
            W roszczeniowosci to Francuzi jednak Polakow pobijaja

            Ale oczywiscie zrzedy znajda sie w kazdej nacji a i Polak bywa niezrzedza jak twoja mama
            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:17
              problem polega na tym, że "prawdziwych" Anglików i "prawdziwych " Polaków jest wielu - nie można powiedzieć " ja jestem zadowolona I moje koleżanki też" więc jest ok. Albo narzekają więc jest okropnie.

              p.s. w swoich wypowiedziach nie odnosiłam się do opinii Polaków o brytyjskiej służbie zdrowia, bo mam o niej pojęcie "prasowe". Odnosiłam się do opinii Brytyjczyków.

              p.s. 2 - moja mama jest osobą wybitnie narzekającą, na granIcy toksycznosci, ale na opiekę lekarską akurat nie narzeka big_grin
              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:20
                I jeszcze jedno, nie znam dokładnych analiz, ale z różnych mediów (w tym wypowiedzi polityków) wiem, że do coraz gorszej wydolności opieki medycznej i "przeludnienia" klas szkolnych przyczyniła się imigracja o niespodziewanej skali. UK nie było na to przygotowane.
                • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:25
                  joa ale ta imigracja przynajmniej ta z Polski placi podatki w wiekszosci wiec utrzymuje NHS rowniez. Politycy zawsze costam zrzedza jakies "zdaje mi sie". W UK nie sa oni madrzejsi niz ci w Polsce, wiec masz porownanie. Prawdziwa robote wykonuja urzednicy panstwowi jacy nie sa politykami ale fachowcami od wielu lat na tych samych stanowiskach. Ci jednak nie maja publicznego glosu tylko moze czasem cos w publikacjach statystycznych itd.

                  Ja naprawde nie bardzo rozumiem sensu definicji "prawdziwy" i "nieprawdziwy" Anglik czy Polak, bo po 20 latach mieszkania poza Polska bylabym nieprawdziwa Polka ale tez i nadal nieprawdziwa Angielka czyli nikim



                  • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:41
                    Dlatego "prawdziwy" jest w cudzysłowie. I jest skrótem myslowym w dyskusji, w której Polakom przypisuje się roszczeniowośc jako cechę narodową a część z nich jest już Brytyjczykami.

                    Po drugie: nie oceniam imgracji (ani zjawiska ani grupy). Mam na myśli sytuację, że kiedy na przykład zapraszasz 4 osoby na obiad , a zjawia Ci się 40 (część z nich może nawet przywieźć ze sobą prowiant) to trudno Ci ogarnąc sytuację. Zwłaszcza jeżeli po tej czterdziestce zjawia się kolejna pięćdzisiątka.
                    • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 11:45
                      P.S. I nie nalezy zapominac, że stosunkowo w krókim czasie po rozszerzeniu UE w 2004 nastąpił swiatowy kryzys a rządy państw z bardziej szczodrą ofertą socjalną zaczęły się zastanawiać jak i gdzie zaoszczędzić. To wszystko nie sprzyja dobrej organizacji.
                      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:05
                        Mnie bardziej martwi sytuacja Grecji niz UK.

                        O UK nie ma co sie martwic. Aktualnie jestesmy na granicy deflacji a z kryzysu juz wyszlismy dobry rok temu. Recesja w UK to juz historia. Rzad planuje podniesc stopy procentowe banku Anglii i zapewne wyjdzie z kryzysu NHS obronna reka
                        • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:15
                          "O UK nie ma co sie martwic"

                          Tak naprawdę to o Europę nie należy się zbytnio martwić - w każdym z panstw znajdzie się coś godnego naśladowania i wymagającego zmiany, ale ogólnie jest wyrównany poziom (mam na myśli problem Europy w zakresie opieki zdrowotnej i szkolnictwa, o innych tu nie piszę)
                          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:18
                            zgadzam sie. 85% swiata moze pomarzyc tylko o darmowej opiece medycznej jaka jest w Polsce. Naprawde zyjemy w uprzywilejowanej czesci swiata
                            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:33
                              No i głodu w Polsce nie mamy jak w Afryce wink big_grin

                              Nie o tym pisałam, princess - pisałam o tym, że sektory szkolnictwa I opieki zdrowotnej w Europie mają mniej więcej wyrównany poziom - niektóre są lepsze w A a gorsze w B , inne są lepsze w B a gorsze w A.
                              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:48
                                na pewno duzo lepszy niz w innych czesciach swiata. Czy wyrownany poziom hmm moze pod wzgledem kwalifikacji lekarzy, bo jednak fakt ze w UK duza grupa ludzi ludzi ma za darmo leki a reszta tanio jest dosc powazna roznica. W Polsce naprawde ciezko jest byc emerytem przez koszt lekow
        • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:51
          to jest zawsze kwestia skali oczekiwan i tego jak system na nie odpowiada. co mnie drazni w tycg watkach to porownywanie nhs nie z polskim nfz ale opieka prywatna. nhs jako publiczna sluzba zdroiwia jest na prawde genialny. a oczekiwan i potrzeby jeset tyle ze jak zawsze dla wszysstkich nie starcza od i cala zagadka i wyjasnienie ze sprawy nie pilne czekaja na swoja kolej.
          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 14:10
            "porownywanie nhs nie z polskim nfz ale opieka prywatna"

            A kto to robi?
            • yuka12 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 23:42
              Joa to sa ematki majace a) firmowe ubezpieczenie prywatne lub/ i b) mieszkajace w wiekszych miastach lub w bardziej uprzemyslowionych rejonach z siecia szpitali, poradni i klinik. Tymczasem spora czesc Brytyjczykow mieszka na tzw prowincji w Somerset, polnocnych rubiezach Anglii, w Walii, Szkocji czy nawet Polnocnej Irlandii. Gdzie jest jedna przychodnia na kilkadziesiat kilometrow w kazda strone, do szpitala jedzie sie minimum godzine, a bywa ze znacznie dluzej. Gdzie NIE MA WYBORU, bo nawet do tych dwoch czy trzech lokalnych praktyk dentystycznych czeka sie z bolem zeba po dwa-trzy tygodnie, a na wizyte i dwa-trzy miesiace. Kiedy na wizyte do specjalisty czeka sie czasami rok i dluzej (jezeli juz uda sie dostac skierowanie), na badania bardziej specjalistyczne niz badanie krwi po kilka miesiecy. Tak, wtedy ludzie psiocza na NHS. Miejscowi. Pewnie inaczej jest w Manchester, Londynie, Bristolu czy Ashford. Tylko ze to nie jest jedyna prawda.
              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 09:51
                Yuka ale wiesz ze Walia, Szkocja i Pln Irlandia same sie rzadza i organizuja m.in jesli chodzi o opieke medyczna? Roznice z Anglia wiec sa normalne.
                • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 09:54
                  Dodam jeszcze yuka ze opieka medyczna na polskiej prowincji jest podobna dotej na walijskiej.
                  • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:17
                    To dosyc oczywiste, że opieka medyczna wygląda inaczej w wielkim miescie (np Londyn, Warszawa) i na prowincji - bez wzgledu na to czy to prowincja angielska, walijska czy polska.
                    • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:37
                      joa66 napisała:

                      > To dosyc oczywiste, że opieka medyczna wygląda inaczej w wielkim miescie (np Lo
                      > ndyn, Warszawa) i na prowincji - bez wzgledu na to czy to prowincja angielska,
                      > walijska czy polska.

                      W uk rozni sie takze ta w Walii i ta w Anglii.
                      Yuka jednak narzeka jak to strasznie dlugo sie czeka i ilez to km trzeba przejsc aby w koncu sie do lekarza dostac na walijskiej prowincji jakby to tylko tam tak bylo. Prowinacja to ma do siebie ze daleko jest i zazwyczaj serwis nie jest tak dobry jak w wielkich miastach.
                      Poza tym to przeciez jest wybor, nikt nikogo nie musza do mieszkania na prowincji.
                      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:43
                        "Poza tym to przeciez jest wybor, nikt nikogo nie musza do mieszkania na prowincji"

                        No to super. Mam nadzieję, że tę samą zasadę stosujesz do polskiej prowincji i kiedy ktos narzeka to mówisz "nikt Ciebie nie zmusza do mieszkania na prowincji"
                        • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:49
                          joa66 napisała:


                          > No to super. Mam nadzieję, że tę samą zasadę stosujesz do polskiej prowincji i
                          > kiedy ktos narzeka to mówisz "nikt Ciebie nie zmusza do mieszkania na prowincji
                          > "

                          Z walijskiej prowincji jest latwiej sie wydostac niz z polskiej, zwlaszcza dla kogos takiego jak ona. Yuka narzeka tak od lat, jednoczesnie nic nie zrobi zeby sie poprostu przeprowadzic w bardzij przyjazne miejsce do zycia.
                          Teraz narzeka na opieke zdrowotna na tej prowincji tak jakby to nie bylo oczywiste ze na prowincji nie bedzie tak jak w dyzych miastach czy blisko nich.
                          • yuka12 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 18:02
                            Fakt narzekalam. Ale na tej prowincji sa rzeczy bardzo cenne np. spokoj i prawie zupelny brak przestepczosci. Dzieci moga sie spokojnie bawic na placu zabaw i chodzic do szkoly, nie ma narkotykow na wyciagniecie reki, bojek pijanych mezczyzn pod pubami i otwartych napasci na tle rasistowskim. Jest takze swietnej jakosci jedzenie i latwy do ogarniecia swiat z dosc prostymi regulami. Ceny najmu domu tez nie sa bez znaczenia. Po wielomiesiecznym rekonansie w Anglii i innych czesciach Walii zaczelismy doceniac to, co mamy. I nie wiem dlaczego niemal kazdy moj opis rzeczywistosci kwalifikujesz jako narzekanie. Czy masz jakis problem Najmo z tym, ze swiat nie zawsze jest taki idealny?
                            • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 18:43
                              yuka12 napisała:

                              >I nie wiem dlaczego niemal kazdy moj opis rzeczywistosci kwalifikujesz jako narzekanie. Czy masz jakis problem Najmo z tym, ze swiat nie zawsze jest taki idealny?

                              Ja nie mam prblemu z nieidelanym swiatem, to twoja szklanka jest zawsze do polowy pusta. W wiekszosci swoich postow przedstawiasz realia w jakich zyjesz, swiat wokol ciebie w czarnych barwach, wieje beznadzieja i rozpacza. Tak odbieram wiekszosc twoich postow i chyba nie raz juz dyskutowalysmy o tym.
                      • yuka12 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 17:53
                        Ja nie narzekam. Ja opisuje, jak jest. Fakty. Jak mi nie odpowiada brytyjskie NHS, korzystam z prywatnej opieki medycznej podczas pobytu w Polsce. Narzekaja za to miejscowi. Rowniez na prowincji angielskiej.
              • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:53
                to akurat jest racja, dostep do specjalistycznej opieki zdrowotnej jest ograniczony miejscem zamieszkania, zwlaszcza ze w uk idea podrozowania do lekarza setki kilometrow tak jak miewa to miejsce w pl jest nie do pomyslenia z punku widzenia pacjenta. inne sa oczekiwania i przyzwyczajenia.
                nieco inne sa tez ogolne prowizje nhs w wali i szkocji, co jest do pewnego stopnia cena za darmowe recepty i pare jeszcze innych powszechnych zdrowotnych benefitow.

                joa, wiem ze napisalas ze porownujesz prywatne i prywatne ale detale sa niemilosierne, sytuacje ktore opisalas nie mogly miec miejsca w prywatnej praktyce, ani pacjent ani ubezpieczyciel by tego nie zaakceptowali. przekladasz polska pratkyke gdzie do specjalisty idzie sie prywatnie z ulicy na uk, tutaj praktycznie nie ma takiej mozliwosci, tak samo jak nie ma mozliwosci zeby ubezpieczyciel i pacjent 'placili' za leczenie ktore nie ma na celu okreslonego i racjolanie szybkiego efektu. w prywatnej praktyce to wlasnie ubezpieczyciel wymusza do pewnego stopnia efektywnosc czasowa i jesli chodzi o efekty. nikt nie chce pacjenta niedoleczonego za ktorego znowu trzeba bedzie placic.
                • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:00
                  "tutaj praktycznie nie ma takiej mozliwosci,"

                  Nie wiem jak teoretycznie, ale praktycznie JEST. Mam Ci podać nazwisko pacjenta i lekarza? Czy sugerujesz , że mój kolega kłamie i tak naprawdę pojechał na Ibizę a nie na zabieg, a to co zdignozowane to pierwszy siwy włos a nie nowotwór niezlośliwy?

                  Sorry, ale nie mam narzędzi udowodnienia, że takie sytuacje się zdarzają bez ujawniania danych osobowych. Zresztą jak znam życie nawet to by nie przekonało.
                  • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:11
                    tak, sugeruje ze percepcja rzeczywistosci jest w twoich postach bardzo skrywiona prawdopodbnie przez kombinacje tego na jakich doswiadczeniach sie opierasz i twojego podejscia do polskiej rzeczywistosci ktora swiadomie wybralas jako swoje miejsce na ziemi.
                    • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:22
                      Cóż, moge powiedzieć to samo o Tobie ( nie tylko) : "percepcja rzeczywistosci jest w twoich postach bardzo skrywiona prawdopodbnie przez kombinacje tego na jakich doswiadczeniach sie opierasz i twojego podejscia do polskiej rzeczywistosci ktora swiadomie wybralas jako swoje miejsce na ziemi". Tylko, że to NIE JEST argument. Pomijając już drobny fakt, że nazywanie cudzej percepcji skrzywioną tylko dlatego, że różni się od naszej, a nadawanie pozoru obiektywności własnej percepcji jest niefajne.
                      • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:46
                        problem percepcji dotyczy kazdego, nie da sie ominac information bias. z tym ze ja opisuje moj bezposredni odbior rzeczywistosci podczas gdy ty opierasz sie na relacjach, a wiec ryzyko skrzywienia jest jednak troch wieksze.

                        co do meritum, jedyny fakt ktory poddaje w watpliwosc w twoich postach to to ze odnosisz sie do prywatnej opieki w uk, podczas gdy podejrzewam ze te historie powinny byc przefiltrowan przez to co w danym wypadku ubezpieczenie zgodzilo sie pokryc a z czym pacjent musial wrocic pod opiekie nhs. nie podwazam zadnych innych opisanych faktow.
                        • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 12:43
                          "tym ze ja opisuje moj bezposredni odbior rzeczywistosci podczas gdy ty opierasz sie na relacjach, a wiec ryzyko skrzywienia jest jednak troch wieksze. "

                          Idąc tym tropem, to Ty masz perspektywę skrzywioną, ponieważ swoją wiedzę o polskim systemie opierasz na relacjach, w tym forumowych do czego się przyznałaś.


                          czym się rózni Twoja perpektywa na Polskę od mojej na UK?

                          - Ty mieszkałaś w PL ja w UK
                          - Ty czerpiesz obecną wiedzę na temat polskiego systemu z relacji rodziny I znajomych, wzglednie z mediów - podobnie jak ja na temat brytyjskiego

                          Dlaczego więc moja "wiedza" o systemie brytyjskim jest gorsza od Twojej o systemie polskim? Potrafisz to wytłumaczyć?
                          • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:01
                            moje posty jednak troche mniej dotycza polskiej rzeczywistosci niz twoje rzeczywistosci w uk, zlwaszcza jesli chodzi o indywidualne przypadki.
                            skoro mieszkalas w uk dlaczego opierasz sie na swoim doswiadczeniu tylko doswiadczeniu innych?

                            serio, caly ten podwatek tylko dlatego ze mozesz miec niepelne informacje co do tego czy twoi znajomi korzystali z nhs czy z prywatnej opieki?
                            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:07
                              1) Ponieważ mieszkałam w UK ponad 20 lat temu

                              2) Mam pełne informacje na temat ubezpieczenia znajomego , łącznie z tym, że to ubezpieczenie jego żony pokrywało, bo "bogatsze" niż jego firmowe. Podobnie jak ich troje dzieci.
                            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:08
                              I tak , sporo piszesz o polskiej opiece mdeycznej "nie opartej na dowodach". Skąd czerpiesz tę wiedzę?
                              • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:26
                                z tego co sama piszesz nadprzepisywanie antybiotykow, jak i innych lekow dlugie zwolnienia lekarskie ktore nie maja uzasadnienia medycznego. polka sluzba zdrowia ma swoje minusy tak samo jak ma je angielska o czym ja pisze dosc otwarcie.

                                ty mieszkalas w uk 20 lat temu, ja mieszkam teraz i rowniez bywam w pl. ja sie opieram na rzeczywistosci w uk prywatnej i panstwowej a ty sie opierasz na rzeczywistosci prywatnej opieki medycznej w pl.

                                jesli masz wglad w ubezpieczenie i to jakie dokladnie procedury i wizyty wybral prywatnie a jakie w nhs to gratuluje tak bliskiej znajomosci bo jesli chodzi o to co obejmuje polisa to akurat jest wiedza powszechna w kazdej firmie ale wgladu w faktury i detale leczenia nie ma nikt wlacznie z hr.
                                • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:41
                                  princess tworzysz.

                                  wracamy do tego co juz napisałam - opierasz się na cudzej opinii (mojej w tym wypadku) w sprawie antybiotyków przepisywanych przez pediatrów. Kiedy więc można (kto może?) się na niej opierac a kirdy nie (kto nie)?

                                  "polka sluzba zdro
                                  > wia ma swoje minusy tak samo jak ma je angielska o czym ja pisze dosc otwarcie"

                                  Ja też. Nawet w tym watku pisałam, że systemy sa mnie więcej wyrównane , jedno pantso ejst lepsze w X a gorsze w Y, drugie odwrotnie I tak dalej.

                                  "a ty sie opierasz na rzec
                                  > zywistosci prywatnej opieki medycznej w pl. "

                                  Nie prawda - korzystam zarówno z prywatnej jak I NFZ

                                  " ty mieszkalas w uk 20 lat temu, ja mieszkam teraz i rowniez bywam w pl"

                                  Ty tez mieszkałas w PL x lat temu, ja mieszkam teraz I równiez bywam w UK. I co z tego wynika?

                                  " a jakie w nhs to gratuluje tak bliskiej znajomosci " - tak, tłumacze mają wgląd do najdziwniejszych dokumentów.
                                  • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:42
                                    sorry za literówki
                                  • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:46
                                    "to gratuluje tak bliskiej znajomosci "

                                    I jeszcze jedno, tak się złożyło, że koleżance w ciąży to ja miałam wątpliwośc przyjemność przekazania informacji (tłumaczenie) o tym co lekarz napisał na skierowaniu (podejrzenie raka) i ja ją przytulałam zanim przyjechał mąż.

                                    A jak u mnie było podobne podejrzenie to właśnie ten kolega wyciągał mnie na lunche i opowiadał o niemal intymnych szczegółach, opowiadając i o emocjach i o zabiegu itd (w formie bardzo pomocnej emocjonalnie i nigdy mu tego nie zapomnę)
                                    • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 15:07
                                      P.S. Mogę Ci też napisac czym się różni podejscie do leczenia/stylu życia diabetologów polskich i tym razem irlandzkich. Tak, byłam z kolegą w gabinecie, dwa razy. To naprawdę nie jest tak , że jakiś John mi powiedział na korytarzu "oh, jakie te kolejki do lekarzy w UK dłuuuugie są" a ja radośnie podchwyciłam temat.
                                    • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 18:25
                                      wszystko rozumiem, ale w to ze twoj kolega miesiacami mial czekac na zabieg w prywatnym szpitalu jako pacjent prywatny nie uwierze. chyba ze wybral sobie najbardziej obleganego specjaliste w calym kraju i stad takie opoznienie ale i to jest dosc nieprawdopodobne bo az tylu pacjentow w systemie prywatnym po prostu nie ma.

                                      nie wiem jakie jest podejscie diabetologow w irandi bo z irlandzka sluzba zdrowia nigdy nie mialam doczynienia. w biorac pod uwage epidemie zwlaszcza cukrzycy typu 2, wiekszosc pacjentow jest obslugiwana przez gp i tylko ciezkie przypadki sa kierowane do przychodni end-diabetologicznych. mozna sie z tym zgadzac albo nie. co jest najwyrazniej problemem to zarzadzanie cukrzyca typu 1 u dzieci, tutaj niestety dzieci przegrywaja z tymi ktorzy zafundowali sobie problem ze wzgledu na swoj tryb zycia i tutaj nhs nie ma sie czym chwalic.
                                      • rosapulchra-0 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 18:57
                                        Diabetolog od pierwszej wizyty u GP - 2 tygodnie
                                        Dietetyk cukrzycowy - 4 tygodnie
                                        Hematolog - 2 tygodnie
                                        Okulista - 5 tygodni

                                        To co wypisuje joe to zwykłe kłamstwa na potrzeby jej teorii, nic poza.
                                      • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 19:14
                                        Nie wierz, nie musisz. Ja wierzę, bo nie widzę, żadnego powodu, żeby miał wymyślać całą historię a dokumentację ubezpieczeniową sama tłumaczyłam. Ale zapewne była sfałszowanawink

                                        A co diabetologa irlandzkiego - po pierwsze akurat tutaj nie miałam na myśli czasu oczekiwania tylko podejście do tego jak pacjent powinien żyć/odzywiać sie itd. A podałam to jako przykład, że naprawdę mam najdziwniejszą wiedzę , nawet o prywatnych, a czasami intymnych sprawach swoich przyjaciół, a czasami tylko znajomych. W tym wgląd do dokumentów. I nie musisz "gratulować", bo nie ma czego - to bywa bardzo obciążające big_grin

                                        Nie spodziewam się odpowiedzi na pytanie dlaczego jedna strona może bazowac na wiedzy otrzymanej od osób trzecich a druga nie.
                                        • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 19:45
                                          dobrze joa wierze ze tlumaczylas list od specjalisty prywatnego tudziez szpitala w ktorym stalo jak byk ze pacjent prywatny ma na operacje czekac kilka miesiecy bo nie maja innych terminow. nie wiem w jaki sposob kwestia terminow miala sie przedostac do dokumentacji ubezpiecznia ale co ja tam wiem, pewnie nie mam pojecia jak dziala rzeczywistosc w ktorej zyje.
                                          ja sie jestem w stanie przyznac ze nie do konca ogarniam system polski ale chyle czola ze ty znasz system angielski lepiej ode mnie.
                                          wszyscy twoi znajomi i twoje przezycia nie sa podatne na information bias i filtracje percepcji moje natomiast tak. moja wina, zamiast odpowiedziec na dowod anekdotyczyny joa dowodem anegdotyczynym o braku organizacji i pomyslach lekarskich nie idacych za nowoczesna literatura medyczna w szpitalu w pl gdzie lezal moj ojciec probowalam dyskutowac bardziej na temat caloksztaltu. oups.
                                          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 19:52
                                            O rany julek, tłumaczyłam ubezoieczenie rodziny, nie historię choroby i procedur - i głupia na słowo uwierzyłam, że mówił prawdę o swoim przypadku i korzystał z polisy zamiast ekstrawagancko skorzystać z NHS .

                                            'a sie jestem w stanie przyznac ze nie do konca ogarniam system polski ale chyle czola ze ty znasz system angielski lepiej ode mnie. " przegniasz.

                                            A kłócisz sie tylko z moim twierdzeniem, że systemy są porównywalne , jeden jest lepszy w X drugi w Y. Z niczym więcej.
                                        • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 19:49
                                          a z ciekawosci jakie to podejscie do odzywiania sie mial irlandzki diabetolog? zapomnial jechac zakazami i bral pod uwage autnomie pacjenta? pytanie jest uzasadnione bo jak wielu znajomych w pl jak i w pl calkiem czesto stwierdza ze lekarz im czegos zakazal, co dla mnie jest nie do pomyslenia, lekarz moze doradzic i wskazac na zagrozenia. tylko tyle i az tyle.
                                          • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 20:08
                                            Proszę bardzo. W skrócie. Cukrzyca została zdiagnozowana w PL, ale połowa rodzina pana zmaga się z tą chorobą, więc pan już pewne doświadczenie miał. Polski lekarz 'przepisał" dietę (ogólnie taką jak podobno wszyscy powinnismy stosować) i oczywiście mierzenie poziomu cukru, insulinę itd. Kolega się zbuntował na zdrową dietę (chociaż generalnie wysportowany i odżywia się sensownie), ponieważ wie jakie przykazania ma jego rodzina. Krótko mówiąc- znaczenie większa swoboda w diecie i dostosowywanie dawek insuliny do efektów takiej diety. I kolega postępował i postępuje zgodnie z zasadą "irlandzką" czyli je co chce, łącznie z tortami w dotychczasowej ilosci, pączkami itd.

                                            p.s. oczywiście lekarze irlandzcy - w g niego - nie mówili jedz co chcesz, jak każdy lekarz do każdego pacjenta radzili racjonalną dietę. Polski jednak podkreslał jak ważnej jest nieodstępowanie od dosyc sztywnych zasad
                                            • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 20:17
                                              No i zapomniałam dodac ważną rzecz - Pan NIE BYŁ zadowolony z tych wizyt lekarskich. U POLSKIEGO lekarza wink
                                              • joa66 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 20:25
                                                Idę się przewietrzyć, bo przypominają mi się wszystkie cudze choroby i zaraz będę miała napad hipochondrii! big_grin

                                                A sa jeszcze problemy z dziećmi, żonami i mężami .. big_grin
                • kandyzowana3x Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 13:37
                  W UK pacjenci nie mają i nigdy nie mieli realnego wyboru lekarza specjalisty. Idzie się na wizytę na dany termin i przyjmuje ten lekarz który akurat ma dyżur. Podczas mojej ciąży w czasie 8 chyba spotkań 2 razy spotkałam tego samego lekarza. Cześć z nich to byli lekarze agencyjni- którzy przyjeżdżali na kilka h na wypełnienie konsultacji. do cc znieczulala mnie polska pani anestezjolog, ktorej slowacka polozna tlumaczyla o co pyta inny lekarz ( sic!) I to nie chodzilo o braki w angielskim, a raczej o fakt ze ci lekarze nie pracowali w tym skladzie i szpitalu na stale. Stąd nie miały by znaczenia podróże do konkretnych specjalistów, choć pewnie i takie się zdążają. Choć nie dalej jak wczoraj w BBC 4 poruszany był problem pacjentów psychiatrycznych, którzy muszą podróżować setki kilometrów na leczenie, albo są umieszczani w szpitalach kilka h podróży od domu.
                  • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 18:17
                    akurat opieka psychiatryczna i ogolnie zaopatrzenie jesli chodzi o zdrowie mentalne w uk bardzo kuleje. nie wiem jak jest w pl ale w uk to jest dosc powazny problem wynikajacy glownie z doprowadzonej do absudu idei terapi mentalnej w spolecznosci i brakow funduszy nie tylko na lekarzy specjalistow ale i terapeutow. podejrzewam ze uk ma jeden z najgorszych w europie wskaznikow lozek psychiatrycznych na liczbe mieszkancow.

                    nie wiem jak to jest z wyborem w tak krotkim systemie opieki specjalistycznej jak ciaza, to byli specjalisci czy registrars pod danym specjalista? ale ja zostalam przekierowana do innego onkologa natychmiast kiedy pierwsza mi przypisana kompletnie mi nie podeszla, tak samo w przypadku mojego endokrynologa, widze dokladnie tego samego zawsze chyba ze jest na wakacjach.
              • black_halo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:46
                Tymczasem spora czesc Brytyjczykow mieszka na tzw prowinc
                > ji w Somerset, polnocnych rubiezach Anglii, w Walii, Szkocji czy nawet Polnocne
                > j Irlandii. Gdzie jest jedna przychodnia na kilkadziesiat kilometrow w kazda st
                > rone, do szpitala jedzie sie minimum godzine, a bywa ze znacznie dluzej.

                Przeciez w Polsce tez sa takie miejsca, dziury zabite dechami gdzie do szpitala trzeba jechac godzine czy wiecej, do wiekszej kliniki nieraz trzy godziny, i czekac, czekac, czekac w kolejce.
                • baltycki Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:50
                  > do szpitala trzeba jechac godzine
                  Podasz przyklad?
                  • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:55
                    serio szpitale powiatowe i inne w pl sa tak gesto rozmieszczone to sie nie zdarza? to by oznaczalo bardzo nieefektywne wydawanie pieniedzy.

                    co powtarzalam zawsze w watkach tego typu, polska sluzba zdrowia jesli chodzi o metody leczenia jest coraz lepsza ale zabija ja zerowa organizacja, system kolejkowy, brak priorytyzacji waznych przypadkow i wydawanie pieniedzy bez sensu na niepotrzebne procedury, dlugie pobyty szpitalne i brak zespolowego zarzadzania pacjentem.
                  • black_halo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 12:36
                    Wioska na Podlasiu ...
                    • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 12:41
                      black_halo napisała:

                      > Wioska na Podlasiu ...
                      >
                      Wioska na Pomorzu
    • gazdzinazdaleka Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:39
      Nie wiem, jaka jest służba zdrowia na Wyspach, ale, tu cytat:
      "Opowiada 39-letni Marek, w Londynie od ośmiu lat: – Moim pierwszym doświadczeniem była wizyta u lekarza przy ciężkiej grypie. To nie jest tak, jak w Polsce, gdzie lekarz szczegółowo bada pacjenta, kieruje na dodatkowe badania i przepisuje antybiotyki. Lekarz powiedział po prostu: "weź paracetamol". I odesłał mnie do domu. Ciężko to odchorowałem.".
      Przy takim poziomie dziennikarstwa po prostu ręce opadają. Przy grypie lekarz w Polsce kieruje na dodatkowe badania? Daje antybiotyk? Pomijając prawdziwość tych twierdzeń, taki lekarz byłby idiotą. Na grypę to rzeczywiście tylko leki przeciwgorączkowe i leżenie, jak i zresztą w przypadku wielu innych chorób wirusowych - najczęściej podaje się po prostu leki łagodzące objawy. Pacjent ciężko odchorował grypę? No to rzeczywiście coś niespotykanego. Sensacja na skalę światową.
      Polacy są jednymi z "największych konsumentów" leków (zwłaszcza antybiotyków), paraleków i innych substytutów. Poza Stanami to chyba jest drugi kraj na świecie, gdzie koncerny farmeceutyczne zarabiają krocie na "samoleczących" się przez google pacjentach...
      A co do służby zdrowia w Polsce - najczęściej wcale nie jest zła, ale oczywiście często po prostu niedofinansowana. Albo źle zarządzana, ale to chyba problem nie tylko naszego kraju.
      • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 10:42
        >Poza Stanami to chyba jest drugi kraj na świecie, gdzie koncerny farmeceutyczne zarabiają >krocie na "samoleczących" się przez google pacjentach...


        Ponoc Szwajcaria w tym przoduje
      • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:27
        >Przy grypie lekarz w Polsce kieruje na dodatkowe badania?

        Tak podstawową morfologię, CRP, OB lub wymazy. Sama grypa grypie nie równa.
        >Na grypę to rzeczywiście tylko leki przeciwgorączkowe i leżenie, jak i zresztą w przypadku wielu innych chorób wirusowych

        Pod warunkiem że jest to grypa. Pamięta Pani głośne przypadki śmierci dzieci w Polsce w ostatnich latach? Grypa okazała się piorunującym zakażeniem meningokokowym. Kilkoro dzieci dzięki badaniom udało mi się w ten sposób uratować.
        • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 15:31
          mowimy o grypie czy infekcji wirusowej czy anginie?

          Problem w tym, ze ludzie to myla i wszystko nazywaja grypa a to g... prawda.

          Grypa to bardzo powazna choroba a jeszcze powazniejsze niesie powiklania. Grypa jest o wiele wiele wiele rzadsza niz infekcje bakteryjne i wirusowe itd
          • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 16:20
            Grypa
            > jest o wiele wiele wiele rzadsza niz infekcje bakteryjne i wirusowe itd
            Grypa to infekcja wirusowasmile

            Na grypę rok rocznie choruje ok.od 500 tys do 1,5 mld ludzi na świecie!To nie jest rzadka choroba!

            > Grypa to bardzo powazna choroba a jeszcze powazniejsze niesie powiklania.
            Zależy kto na nią zachoruje i jak ją leczy.
            • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 16:22
              Na grypę rok rocznie choruje ok.od 500 tys do 1,5 mld ludzi na świecie!To nie
              > jest rzadka choroba!

              ba na Hiszpanke wymarlo cwierc Europy kiedys

              przestan laczyc paragrypowe infekcje z grypa.

              kaszel i katar z temperatura to nie grypa.

              • shige Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 17:39
                >przestan laczyc paragrypowe infekcje z grypa.

                Gdzie łączę?Prosze nie pisać, że grypa to nie infekcja wirusowa...
                > kaszel i katar z temperatura to nie grypa.

                Nie każdy kaszel i katar z gorączką przekraczającą 38 stopni to grypa. Nie prawdą jest, że przy grypie niezbyt nasilony katar i suchy kaszel nie występuje!
                Grypę można potwierdzić tylko testem identyfikującym danego wirusa. Robi się to zawsze jak choroba ma ciężki przebieg.Inaczej to wróżenie z fusów tak jak leczenie infekcji bakteryjnej o ciężkim przebiegu bez antybiogramu.

                >
        • gazdzinazdaleka Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 09:52
          shige napisał:
          > Tak podstawową morfologię, CRP, OB lub wymazy.

          Przy cięższych przebiegach pewnie tak, ale w większości przypadków lekarze nie zlecają dodatkowych badań. To, że Pan/Pani je zleca, to wspaniale, jednak, powiedzmy sobie szczerze, lekarze masowo tego nie robią. I tak, mówię o grypie, nie o infekcjach grypopodobnych. Badania najczęściej zleca się dopiero przy wystąpieniu komplikacji, ewentualnie wtedy, kiedy lekarz podejrzewa jednak coś innego niż grypę.
          • black_halo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:52
            gazdzinazdaleka napisała:

            > shige napisał:
            > > Tak podstawową morfologię, CRP, OB lub wymazy.
            >
            > Przy cięższych przebiegach pewnie tak, ale w większości przypadków lekarze nie
            > zlecają dodatkowych badań. To, że Pan/Pani je zleca, to wspaniale, jednak, powi
            > edzmy sobie szczerze, lekarze masowo tego nie robią. I tak, mówię o grypie, nie
            > o infekcjach grypopodobnych. Badania najczęściej zleca się dopiero przy wystąp
            > ieniu komplikacji, ewentualnie wtedy, kiedy lekarz podejrzewa jednak coś innego
            > niż grypę.

            Lekarze w ogole unikaja zlecania badan jak moga bo to kosztuje. Ja np. w Polsce jeszcze przaz dobry rok nie moglam sie doprosic skierowania na badania na tarczyce chociaz bylam na to leczona jako dziecko. Moj lekarz twierdzil, ze objawy takie jakie zmeczenie, spanie po kilkanascie godzin na dobe, tycie z powietrza i niemoznosc przeczytania jednej strony tekstu ze zrozumieniem to nie jest jednoznaczne wskazanie na niedoczynnosc a w ogole to na pewno sciemniam z jedzeniem a jakbym pobiegala to i energia by mi wrocila. Na grype zas kiedys bardzo czesto przypisywano antybiotyki, mam nadzieje, ze to sie zmienilo.
        • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:15
          przestancie z nazywaniem przeziebienia grypa!!! wiekszosc ludzi tak robi ale nie zrobi to ze zwyklej sezonowej wirusowki grypy!
          to ze lekarz nie przepisuje niczego na przeziebienie to jest oczywistosc. grypa jest duzo mniej powszechna zwlaszcza w grupach malego ryzyka i stad dopiero wtedy przy odpowiednich objawach dodatkowe badania sa wskazane.
          • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:25
            dokladnie yo_yo...no i wlasnie to tlumacze im
    • jesienna.nuta Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 12:08
      NIGDY nie słyszałam, żeby na tym cudownym zachodzie zoperowano lub leczono zwykłego biedaka za setki tysięcy a nawet miliny złotych. W Polsce to bardzo często zwykła rzecz.
      • brak.polskich.liter Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 12.08.15, 19:27
        Ustalmy jeszcze kto to jest "zwykly biedak".
        Chodzilo Ci o takiego zwyklego, przecietnego obywatela? Pracownik budzetowki/publicznej uczelni liczy sie czy nie liczy? (Biedakiem nie jestem, natomiast zwyklym obywatelem - jak najbardziej).
        Chce sie upewnic, bo nie wiem, czy sie kwalifikuje.

        Odnosnie tego:

        > za setki tysięcy a nawet miliny złotych.

        Pasuje. Roczny koszt mojego leczenia to ok. 65000 zlotych (przeciwciala monoklonalne sa dosc drogie). Przez ostatnich 10 lat (tyle juz jestem nimi leczona - czas zasuwa) troche by sie tego nazbieralo, gdyby korzystac pelnoplatnie, albo chociaz pokrywac koszt czesciowo. Zakladajac, ze jutro nie umre, nie ma lekko - co roku 65 tysi jak psu pod ogon. A to takie banalne, malo medialne leczenie - za to dosc dlugie, bo dozywotnie, bo przy chorobach przewleklych tak bywa.

        Tak, to ta zla, gopia i mordercza dla pacjentow publiczna sluzba zdrowia na zgnilym zachodzie.
        Pelna refundacja, jak by sie kto pytal.

        > NIGDY nie słyszałam, żeby na tym cudownym zachodzie

        No, to juz slyszalas/czytalas #icoteras
        • jesienna.nuta Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:17
          Trudno dyskutować z kimś, kto zaprzecza oczywistym faktom.
          Mieszkałam parę lat na zachodzi i mam porównanie.
          A śmierć Kulczyka niczego Ci nie wyjaśniła? W Polskim szpitalu nawet prowincjonalnym, pan dostałby standardowo po takim zabiegu zastrzyk przeciwdziałający - bo w Polsce tego wymagają PROCEDURY.
          A w Austrii akurat - nie.
          Czasem jednak warto się dokształcać.
          • brak.polskich.liter Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 10:50
            To w koncu przedmiotem Twoich rozwazan ma byc "zwykly biedak" (znaczy sie, szary obywatel) i finansowanie kosztow jego leczenia, czy nieboszczyk Kulczyk Jan? Zdecyduj sie.

            W pierwszym poscie stwierdzilas, ze przypomne:

            "NIGDY nie słyszałam, żeby na tym cudownym zachodzie zoperowano lub leczono zwykłego biedaka za setki tysięcy a nawet miliny złotych."

            No to podalam Ci przyklad - konkretny, odnoszacy sie do meritum, z wyszczegolnieniem kosztow rzedu wielkosci, jaki raczylas podac - refundowanego na tym zgnilym zachodzie leczenia dla szaraka korzystajacego z publicznej sluzby zdrowia. W odpowiedzi sprytnie pomijasz to, co napisalam, odwracasz kota ogonem i wyjezdzasz z wysokim C przypadkiem Kulczyka. Potem jakies ogolniki o procedurach w austriackich szpitalach i zastrzykach przeciwdzialajacych (WTF).
            Zdecyduj sie moze, o co Ci chodzi, poza biciem piany.

            > Trudno dyskutować z kimś, kto zaprzecza oczywistym faktom.

            Ano fakt. Niezla samokrytyka, a teraz idz i teraz sie zastosuj.
            • jesienna.nuta Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:24
              Dobrze.

              Nie mam czasu, ale wyjaśnię.

              Zwykły biedak - rodzice bez pieniędzy, bez porządnej pracy, częściowo na zasiłku. Dziecko ważące mniej niż 900 gramów operowane na bardzo skomplikowane schorzenie - w ramach NFZ.
              Chory, bezrobotny mężczyzna z obrzękiem limfatycznym (no, trudno pracować z takim czymś) noga ważąca ponad 80 kg. leczony bezpłatnie (w USA umarłby oczywiście).
              Dzieci z chorobą nowotworową - leczone za setki tysięcy złotych.
              Przeszczepy - w Polsce bezpłatne.
              Dializy - w Polsce bezpłatne, łącznie z bezpłatnym dowożeniem.
              Cukrzyca typu I i II - bezpłatnie.
              Mukowiscydoza - to samo, leki refundowane.
              Przerost gruczołu krokowego - wiesz, ile kosztują na to miesięcznie leki BEZ refundacji?
              Nadciśnienie tętnicze - to samo.
              Wiesz ile kosztuje operacja kardiochirurgiczna na zachodzie? W Polsce masz gratis.
              To samo jest z operacjami okulistycznymi.

              Nie mogę dalej wyliczać, bo pracuję.
              Ale złości mnie, że ludzie, którzy nie pokrywają w składkach nawet kosztów własnych leków tak bardzo krytykują polską służbę zdrowia.

              Zawsze można wyjechać na ten złoty zachód.
              • princesswhitewolf Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:28
                Jesienna_nuto.

                Zabrzmial twoj post w ostatniej wypowiedzi tak jakby wszedzie na zachod od Polski byla taka sama opieka medyczna i w Niemczech i we Francji i w UK a takze w USA.

                Nie jest. W USA jest zupelnie inaczej niz w Europie. A w Europie tez sa roznice jesli chodzi o odplatnosc lekow itd
                • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 12:37
                  princesswhitewolf napisała:

                  > Jesienna_nuto.
                  >
                  > Zabrzmial twoj post w ostatniej wypowiedzi tak jakby wszedzie na zachod od Pols
                  > ki byla taka sama opieka medyczna i w Niemczech i we Francji i w UK a takze w U
                  > SA.

                  Jesienna nuta uwaza ze opieka medyczna w pl jest za darmo a fakty sa takie ze nawet dzieci nie maja lekow za darmo.
              • baltycki Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:32
                Respekt.
              • najma78 Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 12:22
                jesienna.nuta napisała:


                > Cukrzyca typu I i II - bezpłatnie.

                Czyzby?

                m.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/niezbednik-pacjenta/cukrzyca-refundacja-insuliny-i-innych-lekow-na-cukrzyce_38906.html
              • brak.polskich.liter Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 12:44
                > Ale złości mnie, że ludzie, którzy nie pokrywają w składkach nawet kosztów włas
                > nych leków tak bardzo krytykują polską służbę zdrowia.
                >

                Pokaz, w ktorym miejscu krytykuje polska sluzbe zdrowia.
                Nie krytykuje, przeciwnie - uwazam, ze biarac pod uwage naklady na nia i tak dziala calkiem niezle.
                Natomiast moj post byl odpowiedzia na Twoja krytyke sluzby zdrowia w krajach Europy Zachodniej (teraz raczylas dorzucic US, co jest zupelnie bez sensu i tylko niepotrzebnie maci dyskusje, ale niech bedzie). Twierdzilas, ze czegostam sie nie robi, tj. nie leczy zwyklych szarakow, jesli koszt leczenia jest spory. Twoje stwierdzenie zostalo obalone (anecdata moje i Princess YoYo). Sprytnie to pominelas i brniesz dalej.

                > Wiesz ile kosztuje operacja kardiochirurgiczna na zachodzie? W Polsce masz grat
                > is.

                W krajach Europy Zachodniej (wezmy pakiet UK, Irlandia, Niemcy, Holandia) rowniez masz gratis w ramach pakietu publicznej sluzby zdrowia.

                > Zawsze można wyjechać na ten złoty zachód.

                Yyy, skad Ci sie wzial pomysl, ze mieszkam w Polsce?
                Na zdrowy rozum - skoro pisze, ze w kracu Cywilizacji Smierci dostaje dosc drogi lek refundowany przez publiczna sluzbe zdrowia, to chyba logiczne, ze tam mieszkam? Wydawalo mi sie to oczywiste, Tobie najwyrazniej - niespecjalnie.
                Proponuje bardziej wnikliwe czytanie postow, z ktorymi dyskutujesz i mniej ssania palucha.
      • princess_yo_yo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:28
        intyrgujace bo mi angielski nhs bez zadnego problemu zafundowal podwojna mastektomie z natychmiastowa rekonstrukcja, z czego jedna piers na zyczenie dla symetri. cos co w pl jest uwazane za fanaberie i ryzyko ktore wymaga kilku operacji zamiast jednej. biorac pod uwage ilosc wizyt po operacyjnych i skoncentrowana opieke pielegniarka i chirurgiczna plus obrazowanie w przeliczeniu na polskie zlote to bylo bedzie wchodzic w twoje setki tysiecy.

        nie wspominajac juz o kolejnych przeszczepach szpiku w przypadku doroslych chorych na bialaczke i innych duzo tanszych fanaberiach jak odpowiednia opieka przeciwbolowa i poprawiajaca jakosc zycia.
    • black_halo Re: Polacy i brytyjska służba zdrowia 13.08.15, 11:41
      Jesli ktos poswieci chociaz 15 minut przed wizyta, zeby sobie zobaczyc w slowniku jak sie nazywaja jego dolegliwosci a tak ogolnie poswieci troche czasu na przyzwoita nauke jezyka to nie ma zadnego problemu. Zas jesli idzie do lekarza i mowi boli go glowa ale dolegliwosci towarzyszacych, na ten przyklad zaburzenia rownowagi, nudnosci, platanie sie jezyka - nie potrafi juz nazwac to co lekarz moze? Moze dac aspiryne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka