maslova
30.09.15, 09:05
Oglądałyście wczoraj wieczorem na dwójce? Ja tak i jestem wstrząśnięta. Najbardziej postawą rodziców adopcyjnych, którym, jak to określiła Dunka "trafiło się takie dziecko", w związku z czym postanowili oddać Mashę do domu dziecka. I odwiedzać ją raz na trzy tygodnie.
Najbardziej poruszyła mnie scena, w której Dunka tłumaczy dziewczynce, że będzie teraz mieszkać gdzie indziej, ale ona zawsze będzie jej mamą. Na to Masha odpowiedziała tylko: "Rozumiem, mamusiu. To dobrze, bo ja już nie chcę kolejnej nowej mamy"...
Dla tych, którzy nie widzieli krótki opis filmu:
www.iluzjon.fn.org.pl/filmy/info/856/z-litosci-prawdziwy-portret-adopcji.html
No gdzie jak gdzie, ale w Danii istnieją chyba instytucje przygotowujące ew. rodziców adopcyjnych do takiej roli? Wygląda na to, że filmowi Duńczycy wymyślili sobie, że "trafią" im się śliczne grzeczne bobaski, które będą do końca życia wdzięczne za to, że dostąpiły łaski znalezienia się w cywilizowanym kraju. A tu szok, rozczarowanie. Masha woli być przy swojej biologicznej mamie. I nie jest rozkoszną maskotką spełniającą oczekiwania rodziców. Dawno nie spotkałam się z tak instrumentalnym potraktowaniem dziecka.