Dodaj do ulubionych

problem wydumany czy może nie?

10.10.15, 08:59
zaczęły się chłodne dni, nie mam samochodu, więc tym bardziej muszę się ciepło ubierać - i z zazdrością patrzę na babeczki zmotoryzowane, ubrane super do figury, ale ... ja takich rzeczy nie założę, bo zwyczajnie zmarznę, generalnie od stóp do głów wszystko musi być inne, grubsze, bądź obszerniejsze, bo na cebulkę itd. Trudno. Ale tu się pojawia pytanie o popularny temat parkingów Park and Ride. Jak się ubiorą zimą dziewczyny, które zostawią auto na takim parkingu i przesiądą się do komunikacji miejskiej?
Obserwuj wątek
    • aurinko Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 09:06
      Grubsze ponczo powinno się sprawdzić, zakładane po wyjściu z samochodu.
      Ja jak jeżdżę sama to tylko komunikacją, tramwajami się fajnie jeździ i nie stoi w korkach wink
      • morgen_stern Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:10
        Do momentu jak się jakiś tramwaj nie zepsuje smile znam ten ból bardzo dobrze.
    • fin-dus Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 09:15
      Nie patrzę z zazdrością na zmotoryzowane. Raczej ze współczuciem. Ja mam jakieś 20 minut świętego spokoju rano, podczas którego gram sobie w Forge of Empires albo czytam ematkę big_grin Dla tego porannego relaksu mogę być nawet ubrana jak lump.
      • kamunyak Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 14:41
        Ja mam jakieś
        > 20 minut świętego spokoju rano, podczas którego gram sobie w Forge of Empires
        > albo czytam ematkę big_grin

        oczywiście, oczywiście...pod warunkiem, że masz miejsce siedzace, nikt nie chucha ci w szyję, nie opiera sie tylkiem o twoje ramię (jesli siedzisz) albo łokcia w bok ci nie wsadza.
        Myslisz, że zmotoryzowane to urodzily się z samochodem? nie, myśmy tez jeździły komunikacją miejscka. I kiedy przesiadłam sie w samochód to odżyłam.
        Tak, że na mnie nie musisz patrzeć ze współczuciem bo ja jestem zadowolona a nawet wiecej.
    • beata985 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 09:28
      e tam, się przejmujesz...
      ja też zmotoryzowana a jak by mnie dzisiaj jakaś ematka zobaczyła to chyba by padła wink dla mnie musi być p opierwsze wygodnie, po drugie ciepło-czy może odwrotnie sama nie wiem.....i dla tej wygody zakupiłam ostatniuo trampki ;P
      ale wszystko zależy oczywiście od tego gdzie i w jakim celu jedziemy oraz jak daleko mamy później od parkingu do celu.
      ale dzisiaj uświadomiłam sobie, że idę na ślub i będę cholewcia ubrana jak na pogrzeb-na dworzu jest okropnie zimno, wieje wiatr a pójdę najprawdopodobniej pieszo, jedyna odzież jaka się na dzisiaj nadaje w mojej szafie jest koloru szaro-czarnego a jeszcze wczoraj mogłabym założyć coś kolorowego....ehhhh...to jest dopiero problem wink
      • nuta15 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 12:48
        Sweterki i płaszcze z dużym dodatkiem wełny i alpaki to idealne rozwiązanie dla ciebie. Są lekkie i bardzo ciepłe, dzięki temu nie musisz ubierać się na cebulkę. W takich ubraniach na pewno nie zmarzniesz, spokojnie szukaj fasonów "do figury" smile
    • morgen_stern Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:14
      Mnie najbardziej bawią koleżanki, które właśnie ubierają się jesienią i zimą w miarę lekko, z dumą podkreślają, jak to cały dzień biegają na obcasach, nigdy nie zakładają rajstop pod spodnie (och! Okropność te rajtuzy, nigdy nie założę!), a potem okazuje się, że do pracy mają 10 minut, albo poruszają się wyłącznie samochodem. Myślę, że gdyby zaczęły dojeżdżać godzinę do pracy z dwoma przesiadkami i do tego przy -15 stopniach ich zdanie na temat ciepłych rajstopek i obcasów mogłoby się zmienić.
      • maggi9 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:25
        Nie rozumiem wyśmiewania braku rajstop pod spodniami. Najczęściej jeżdżę komunikacją miejską, nie mieszkam wcale w centrum miasta (no ale na wsi też nie) i rajstop nie założę nigdy. Po prostu nie.
        Dwie pary majtek, grubsze skarpety - spoko. Rajstopy pod spodniami - nigdy.
        • marzeka1 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:28
          Widzisz, a mnie trudno zrozumieć właśnie tego, że ktoś może przy -15/-20 nie ubrać (ja już ostatnio założyłam przy -4 stopniach u mnie). Bo jestem zmarźlak i wolałabym ubrać gruuube rakstopy i spódnicę/sukienkę niż gołe nogi i spodnie wtedy.
          • maggi9 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:37
            Słuchaj mnie naprawdę nie interesuje co, kto nosi zimą ale nikogo nie wyśmiewam "haha hihi ona jest nosi rajstopy pod spodniami ale obciach".
            Wystarczy dłuższa kurtka i sweter a nic mi nie marznie. Serio. Nawet jak jest -20.
            Dużo bardziej doceniam buty z grubą podeszwą czy długi sweter z wełny niż kawałek sztucznego materiału, który właściwie nie wiem co ma mi ocieplać? Pupę? Uda? To wszystko jest schowane pod kurtką. Nogi? Mam wysokie buty.

            Moja matka ma obsesję rajstop, nosi je od września do maja. I ciągle ma chory pęcherz. Ja odkąd przestałam być ubierana przez matkę rajstop pod spodnie nie włożyłam nigdy i nic mi nie jest.
            • marzeka1 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:42
              Ale, Magg9, ja też nie wyśmiewam, ale patrzę przez pryzmat swojego marznięcia- i gdy np. są duże mrozy, to zakładam bawełniane rajstopy, a nie sztuczne.
              A mam na składzie także i długie buty, i długie kurtki, i porządne swetry- a bez rajstop dalej mi na zewnątrz zimno- wiem, przerabiałam.
              Teraz z kolei, by nie zaczynać nosić cały czas rajstop- zakładam takie do kolan, a na to skarpetki i jest lepiej niż tylko skarpetki pod spodnie.
            • snakelilith Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:50
              "Moja matka ma obsesję rajstop, nosi je od września do maja. I ciągle ma chory pęcherz. Ja odkąd przestałam być ubierana przez matkę rajstop pod spodnie nie włożyłam nigdy i nic mi nie jest."

              A ja noszę rajstopy pod spodniami i to nawet grube, wełniane i nigdy nie mam problemów z pęcherzem, więc na co to jest dowód? Niech każdy nosi w czym mu ciepło. Ja znam masę kobiet, które otwierają oczy ze zdziwienia, że przy 10 stopniach noszę puchową kurtkę. No noszę, bo mi tak wygodnie i nie lubię marznąć. Wyrosłam z wieku, w którym ściągało się czapkę, bo koleżanka mogła zobaczyć i wyśmiać. Poza tym polecam tym, co to muszę ubrać się cieplej, a w pracy ogrzewanie, by zostawiały sobie w pracy coś na przebranie. Buty można zmienić, swetrzysko zdjąć i biegać nawet w bluzeczce na ramiączkach i szortach, jak ktoś przy mrozie za oknem musi czuć się półnago.
              • maggi9 Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 11:29
                Ja nie twierdzę, że to jest dowód na coś tylko luźna uwaga n/t rajstop pod spodniami. Mnie zwisa co kto nosi, napisałam to wyżej.
                Ale wątek faktycznie trochę jest jak w podstawówce - tam się ściągało czapkę żeby koleżanki nie widziały a tutaj przechwałki kto na siebie więcej założy. WTF.
          • bella_roza Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:51
            marzeka1 napisała:

            > Widzisz, a mnie trudno zrozumieć właśnie tego, że ktoś może przy -15/-20 nie ub
            > rać (ja już ostatnio założyłam przy -4 stopniach u mnie). Bo jestem zmarźlak i
            > wolałabym ubrać gruuube rakstopy i spódnicę/sukienkę niż gołe nogi i spodnie wt
            > edy.
            ja jestem straszny zmarźlak ale rajstopy pod spodnie zakładam dopiero przy -15/-20. nie cierpię tego, czuję się jak sztywny i gruby bałwan sad do spódnic rajstopy za to noszę na co dzień.
      • lady-z-gaga Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 14:04
        Dla mnie "rajstopy pod spodnie" to jest opcja na minus 20 stopni. Ewentualnie na długą zimową wycieczkę lub kulig przy minus 10 smile dżinsy plus długi sweter wystarczają mi zawsze podczas normalnej średnio mroźnej zimy, a przemieszczam się pieszo lub komunikacją.
      • agni71 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:44
        >Mnie najbardziej bawią koleżanki, które właśnie ubierają się jesienią i zimą w miarę lekko, z dumą podkreślają, jak to cały dzień biegają na obcasach, nigdy nie zakładają rajstop pod spodnie (och! Okropność te rajtuzy, nigdy nie założę!),

        Ja komunikacja co prawda mało jeżdzę, raczej rowerem (cieplej nie jest niż w tramwaju wink, ale rajstopy pod spodniami to dla mnie ostateczność. Wolę załozyć ocieplane narciarskie spodnie na gołe nogi, albo getry naciągnięte powyżej kolan NA spodnie niż męczyć się z rajstopami, których nie lubię, i w których jest za ciepło w pupę (masz w tej okolicy majtki, rajstopy, spodnie, bluzkę, sweter lub polar, i kurtkę - dla mnie za dużo warstw). Zdarzało mi sie zakładać pod spodnie pończochy, ale nie widziałam pończoch bawełnianych, a te cienkie słabo grzeją.
      • crises Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 20:19
        Hm, nienawidzę rajstop pod spodniami do tego stopnia, że dopiero -20 zmusiło mnie do wkładania czegokolwiek pod spodnie i były to kalesonki z bielizny termoaktywnej. Przy każdej wyższej temperaturze - no f...ing way.
    • marzeka1 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:22
      Późną jesienią i zimą noszę tylko dłuższe (do kolan albo za biodra kurtki i płaszcze) , nie rozumiem kobiet w takich króciutkich kurteczkach. Nie wyobrażam sobie także NIENOSZENIA pod spodnie rajstop, bo zwyczajnie czułabym się bardzo źle i byłoby mi bardzo zimno.
      Noszę też czapki albo przynajmniej kaptury nakładam (od paru lat podstawa, gdy wybieram płaszcz czy kurtkę- ma być kaptur).
      Obcasów na co dzień nie noszę w ogóle. To dla mnie buty do noszenia .... za karę big_grin
      • thea19 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:31
        nigdy nie nosilam rajstop pod spodniami. nienawidze rajstop w ogole. rolowalo mi sie to na brzuchu, spodnie dziwnie marszczyly, szuraly o te rajty. masakra. jako niezmotoryzowana nastolatka i studentka kupowalam dlugie kurtki albo plaszcze na te mrozy straszniste. poza tym w autobusach zazwyczaj jest cieplo, w pomieszczeniach tez a na przystankach nie czekalam godzinami by zmarznac, nie musialam tez pokonywac kilometrow piechota. dla mnie dramat lazic do wc i sciagac te rajty bo za cieplo. do sukienki, jak trzeba, zakladam ponczochy.
        • chocolate_cake Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:38
          Rajstop pod spodniami nienawidzę wink
          Lubię dłuższe puchowe kurtki i puchowe płaszcze.
          • chocolate_cake Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:41
            Do tego koniecznie z kapturem. I szal komin. I buty na grubszej podeszwie.
            Ale ja dojeżdżam samochodem więc te buty są mniej istotne. Za to zawsze mam długą kurtkę i szal komin.
            • marzeka1 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:44
              Od paru lat też kaptur w kurtkach, płaszczach to podstawa dla mnie- nieźle chroni od zimna. I musi być szal albo szal komin smile
          • daisy Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 13:51
            Bo rajstopy to w ogóle ZŁO.
            A mieć rajstopy pod spodniami to jak być opętaną przez demona. wink
            Nie wiem, co straszniejsze: poliamid szeleszczący pod nogawkami czy guma wrzynająca się w brzuch gdzieś na wysokości pępka.
            • enatealie Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 14:15
              Co kto lubi... U mnie brak rajstop nie przejdzie, bo wracam z zimnymi, sinymi nogami.
              Z jednym się zgadzam- rajstopy lubią wrzynać się w brzuch i mam wrażenie, że spodnie jednak gorzej leżą. Dlatego wolę spódnice i sukienki.
              • beata985 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 14:17
                wolę wrzynające się rajtki niż marznąć na zimnie....brrrr...
                dobrze wiedzieć, że jestem opętana przez demona big_grin
                • dzowa Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 14:39
                  No tak. rajstopy pod spodniami to na tym forum jak czapeczka u dziecka big_grin Jakieś nieuzasadnione niczym poczucie wyższości mają Te, które ich nie noszą/nie zakładają.

                  Ja osobiście rajstopy pod spodnie (60 den) a do tego skarpety nosiłam kiedy dojeżdżałam komunikacją miejską do pracy (około 1,5h mi to zajmowało) To tego zawsze nosiłam podkoszulki. Wygodne to było średnio, ale niezbędne. A. I czapkę noszę.
                  Wolę pomykać mniej zgrabnie w tych rajtach, niż kurczyć się bez czapki z sinym nosem i czerwoną od zimna twarzą i splątanymi od wiatru włosami, zaglucona od przeziębionych zatok. Każdemu co lubi smile
                  • najma78 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 15:16
                    Ubieranie sie na cebule w obszerne ubrania...jest pazdziernik dopiero.
                    • wilowka Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 15:29
                      A to Ty jak moja znajoma nie kierujesz się temperaturą i odczuciami tylko porą roku? smile
                      Ona w czerwcu chodziła w cienkich spodniach krótkich, z gołymi nogami i lekkiej bluzce bawełnianej. BO CZERWIEC (a było 7 stopni smile )
                      • najma78 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:37
                        wilowka napisała:

                        > A to Ty jak moja znajoma nie kierujesz się temperaturą i odczuciami tylko porą
                        > roku? smile

                        Jesli jest az tak zimno to jasne trzeba ubrac sie cieplo.
                    • marzeka1 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 15:32
                      No nie wiem, u mnie dziś rano było -5 stopni, mróz. Odczuwałam to, gdy wyszłam wcześnie rano.
                    • kk345 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 17:22
                      najma78 napisała:

                      > Ubieranie sie na cebule w obszerne ubrania...jest pazdziernik dopiero.
                      Jasne, szkoda tylko, ze w tym październiku rano są 2-3 stopnie...
                      • najma78 Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 08:27
                        kk345 napisała:

                        > najma78 napisała:
                        >
                        > > Ubieranie sie na cebule w obszerne ubrania...jest pazdziernik dopiero.
                        > Jasne, szkoda tylko, ze w tym październiku rano są 2-3 stopnie...

                        U mnie nie jest zimno. Spotykam jeszcze sporo osob w krotkich spodniach w tym moj 8-latek. Rano jest 8-10 i codziennie zbieram miske malin z krzakow w ogrodzie, a na dzielce warzyw w tym fasolki szparagowej i pomidorow. Napisalam (jakbys nie zauwazyla) ze skoro jest bardzo zimno (w pazdzieniku) to oczywiste ze nalezy ubrac sie cieplo.
                        • kk345 Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 10:57
                          Napisalam (jakby
                          > s nie zauwazyla) ze skoro jest bardzo zimno (w pazdzieniku) to oczywiste ze na
                          > lezy ubrac sie cieplo.

                          Łaskawcobig_grin
                  • daisy Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 15:50
                    > Wolę pomykać mniej zgrabnie w tych rajtach, niż kurczyć się bez czapki z sinym nosem

                    Wow! Masz rajtki w kombinacji z czapką? To musi być odlot. big_grin
                  • agni71 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:48
                    >Wolę pomykać mniej zgrabnie w tych rajtach, niż kurczyć się bez czapki z sinym nosem i czerwoną od zimna twarzą i splątanymi od wiatru włosami, zaglucona od przeziębionych zatok.

                    Co ma piernik do wiatraka? Chyba, że rajstopy nosisz na głowie?

                    Ja czapki noszę, na rowerze są niezbędne (lub opaski, w każdym razie w uszy i czoło musze mieć ciepło), uwielbiam też szale, mam ich sporą kolekcję, a rajstop i tak nie lubię.
                  • thea19 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 19:52
                    jakie poczucie wyzszosci? dla mnie rajstopy to kara. nie nosze i nosic nie bede. daj jakiemus facetowi do zalozenia - wprost powie, ze to nie jest praktyczne ani wygodne.
                    przezylam 30stopniowe mrozy bez nich w dobrym zdrowiu, dam rade i w nastepne zimy. buty to ja musze miec porzadne, kurtke rowniez. reszta niekoniecznie. nie nosze tez od 20lat czapki, wole kaptur. jakos tyyyyle lat przezylam bez nich nie majac auta, wiec z autem tym bardziej nie rozumiem potrzeby ich nabycia.
            • snakelilith Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:53
              Jaki poliamid? Nie słyszałaś o rajstopach z bawełny, cieniutkiej wełenki, wiskozy, albo nawet takich z domieszką jedwabiu? Zimą nie wkładam w ogóle tych pończochowych rajstop, chyba, że idę do teatru.
              • natalie_rushman Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 17:59
                Ja uwielbiam z mikrofibry.
                Są miękkie i ciepłe. I generalnie lubię kryjące, matowe, ładnie układające się na nodze, a mikrofibra ma wszystkie te zalety.
                Kiedy jeszcze pracowałam jako czyjaś niewolnica, miałam w szafie w pracy garsonkę - i po przyjściu w łazience ściągałam spodnie i w tę garsonkę wskakiwałam. Nie za bardzo widziałam inna opcję przy mroźnych zimach i szalejącym ogrzewaniu w pracy - bo moja szefowa to był odwrotny typ, na dworze szpileczki i obciśnięta kostiumikiem przy mrozie (a jeździła autem, tylko jak jej mąż., prezes, przyjechał do Polski) - w pracy w tym samym stroju nastawiała ogrzewanie na maks.
                Co za problem przebrać się w pracy i zrzucić z siebie te cieplejsze warstwy zamiast paradować po mrozie w samych portkach.
            • klamkas Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 20:30
              Mogę ci sprzedać dwie rady: kupujesz rajstopy bawełniane i zrzucasz brzuch. Nie musisz dziękować wink.
              • daisy Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 21:30
                Daj spokój. One się wrzynają w każdy brzuch.
                A czysto bawełnianych to chyba nie widziałam (nie mówiąc o wiskozie - ? - albo jedwabiu), poza tym trzeba by mieć do nich spodnie o rozmiar większe.
                • snakelilith Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 21:56
                  daisy napisała:

                  > Daj spokój. One się wrzynają w każdy brzuch.
                  > A czysto bawełnianych to chyba nie widziałam (nie mówiąc o wiskozie - ? - albo
                  > jedwabiu), poza tym trzeba by mieć do nich spodnie o rozmiar większe.

                  W mój się nie wbijają, a nawet ładnie modelują sylwetkę. Nie musi być też czysta bawełna, bo rajstopy muszą być trochę elastyczne. 80% bawełny mają na przykład rajstopy z Gatty. W H&M są rajstopy z miękkiej i ciepłej mikrofibry. A co do spodni, to wybacz, ale nie wszyscy wciskają się w ciuch z młodszej siostry. Ja nawet przy ciasnych rurkach nie potrzebuję rozmiaru więcej. Rajstopy, to nie spodnie od dresu.
                  • klamkas Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 22:14
                    O, wyręczyłaś mnie. Podpisuję się, poza motywem H&M.

                    Może receptą na sukces jest a. kupowanie rajstop w odpowiednim rozmiarze i odpowiedniej dla siebie elastyczności (dawno temu na wiejskim bazarze kupiłam perfekcyjne zimowe rajstopy 80% bawełny z taką elastycznością, że moja bratowa wciągała je na brzuch w 3 trymestrze, ale nie luźne (wtedy by ze mnie spadały), tylko właśnie elastyczne, miały jakiś nietypowy splot) za piątaka sztuka (teraz już takie nie istnieją <chlip>wink, b. nienoszenie spodni, które wchodzą tylko na wdechu wink.
                  • daisy Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 22:54
                    Taa, jasne. ;P
                    • najma78 Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 08:36
                      daisy napisała:

                      > Taa, jasne. ;P

                      Nie nosze co prawda rajstop pod spodnie (nie mam takiej potrzeby) ale nosze do spodnic/sukienek zima, zadne nie wbijaja sie w brzuch. Rajstopy sa rozne, ja kupuje w supermarkecie (jakos mi odpowiada) w odpowiednim rozmiarze i nic nie cisnie, nie rozluje sie itp. Jesli spodnie sa w odpowiednim rozmiarze to nie trzeba ich zmieniac na wieksze zeby ubrac pod spod rajstopy...jesli masz takie problemy to oznacza ze cos jest nie tak z rozmiarem twojej garderoby.
                      • daisy Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 15:33
                        Wszystkie jesteście na usługach międzynarodowego przestępczego konsorcjum rajstopowego i tyle. ;P
    • lauren6 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 15:47
      Co tam gruba kurtka i trapery. Kurtke się zdejmuje, buty zmienia na szpilki, a dzięki codziennym spacerom do i z pracy pupa duzo lepiej wygląda niż u pań jeżdżących od drzwi do drzwi autem.
      • najma78 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 16:42
        Ja tam bym chciala jezdzic do pracy rowerem albo chodzic pieszo. Problem w tym ze musialabym isc ok 1h i 15 min. Rowerem byloby szybciej ale musialabym brac prysznic wiec troche technicznie mi z tym nie po drodze. Pieszk do pracy jeszcze by sie dalo ale z powrotem juz nie bo musze dzieci odebrac ze szkoly, kom miejska bym nie zdazyla. Chodze na fitness zeby pupa ladnie qygladala.
      • tereska.z.bombaju Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 07:26
        lauren6 napisała:

        > a
        > dzięki codziennym spacerom do i z pracy pupa duzo lepiej wygląda niż u pań jeżd
        > żących od drzwi do drzwi autem.

        Niestety kolejny mit.
    • rosapulchra-0 Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 17:13
      Pewnie wożą w autach cieplejsze okrycia, które zakładają, gdy mają się przesiąść do komunikacji miejskiej.
      Osobiście dwa razy miałam taką sytuację w Londynie, gdzie się zostawiałam auto na parkingu i szłam do metra, ale wtedy było lato, więc i problemu z marznięciem nie było smile
    • mid.week Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 17:56
      Ja jestem połowicznie zmotoryzowana. Jedziemy z córką autem pod moje biuro (dla wygody), gdzie je porzucamy i spacerem pędzim pod jej szkołe (dla zdrowia i urody). Tak wiec jestem ubrana zupełnie "nie do figury" a na dodatek bulę za paliwo. Takie życie wink
    • solejrolia Re: problem wydumany czy może nie? 10.10.15, 19:32
      Nie lubię marznąć!
      Już teraz powyciągałam z szafy grube, i dłuższe swetrzyska, choć kurtka jeszcze z tych lżejszych. I komin dzianinowy, czapka też przedpołudniem na głowie- cienka, ale jednak.
      I jak jest zima to rajstopy zdarza mi się założyć pod spodnie.
      Chociaż nie- pod spodnie mam teraz getry, spodnie+ getry+skarpety to idealny zestaw na zimę.
      Wszystko przez to, że w samych rajstopach marzły mi stopy. A tak mam cienkie getry i grube skarpety i jest git.

      A przypomniało mi się: do pracy na zewnątrz mam spodnie dżinsowe z pluszowym? polarowym? podszyciem, i takie rozwiazanie tez jest ok, i polecam wszystkim zmarźluchom!
    • ana119 Re: problem wydumany czy może nie? 11.10.15, 08:26
      I ten tramwaj podwozi pod same drzwi firmy? No bajka
      W ub tyg szła przede mną ulica kobieta w bezrekawniku ortalionowym a cienka bluzka pod spodem sięgała jej do łokcia. Wystylizowana od czapy na pogodę 6 st. Może niech ludzie ubierają się stosownie do pogody a nie fantazji głowy. Kiedy jeździłam samochodem do pracy to jedynie buty miałam lekkie bo w długich kozakach źle się prowadzi samochód. A tak to nawet czapkę miałam w razie czego kiedy mróz szalał

      W kwestii spodnie a zimo. Od lat zakładam skarpety sięgające kolan czuli podkolanowki do kupienia we wszystkich sklepach rajstopowych a nawet sieciowkach.
      One tylko nie nadają się do leginsów czy rurek, choc niektóre pupy w samych tylko leginsach to widok wstrząsający, pewnym kobietom nie powinno się ich sprzedawać żeby nie poszyly ludzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka