wuika Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 07:56 Olać ojca, niczego nie podpisywać, po jego śmierci za ileś tam lat nie zrzekać się żadnych dóbr - niech będą dla córki. No i na komunię nie zapraszać, po co Ci kwasy w takim ważnym dla dziecka dniu. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 08:02 stary też ma swoje racje jak rozumiem masę spadkową ma tworzyć dom, w którym mieszka jego druga żona i córka. kiedy stary wykituje ty będziesz je ciągała po sądach, trzeba będzie oszacować wartość tego domu, rzeczoznawca oznacza koszty dla was wszystkich. rzeczoznawcy różnie działają, może sobie taki wymyślić, że wartość domu to nie 500, tylko 800 k. sąd orzeknie zachowek, ty się uprzesz że chcesz całą kwotę już. wdowa nie ma tyle gotówki, ty idziesz do komornika, komornik ściąga wierzytelność z całego majątku wodowy i jej córki i wyprzedaje po kolei co może za ułamek wartości, w końcu sprzedaje nieruchomość za 1/3 wartości. wdowa zostaje na bruku i bez grosza. ja naprawdę się nie dziwię, że stary chce zabezpieczyć swoją żonę przed de facto groźbą bezdomności. ty chyba nie wiesz dziewczyno jak wielką będziesz miała władzę nad wdową jako strona skarżąca, której bezsprzecznie przysługuje poważna kwota. ty wcale nie musisz czekać aż wdowa tę pieniądze zorganizuje, ty możesz od ręki wysłać ją na bruk. i tego się boi twój ojciec i ma prawo, a nawet powinien się tego bać. zrozum go. oczywiście nie musisz się na nic zgadzać. jak stary wykituje możesz skorzystać z okazji i przeczołgać jego drugą żone oraz potomostwo. możesz im pokazać, ze teraz są na twojej łasce i niełasce. decyzja należy do ciebie i tylko do ciebie. jednak nie dziw się staremu i jego wzburzeniu, bo on naprawdę ma wielkie zmartwienie. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh praktycznie 30.10.15, 08:15 nie chcę nic doradzać, ale.... zawsze warto zadbać o swoje interesy ty masz mocną pozycję, ty negocjuj zaproponuj zrzeczenie się prawa do spadku w zamian za konkretną kwotę, płatną TERAZ stary może dożyć setki, ceny nieruchomości nie rosną. na pogróżki odpowiedz pogróżkami, powiedz że będziesz żadała od wdowy całej należnej ci kwoty w gotówce natychmiast. sąd jakiś tam termin ustali, ale to będą miesiące, nie lata. pani notariuszka to wie, stąd taki niepokój w majtkach. jedź ostro z argumentami, żadądaj np. 60 tys. stanie na 45 tys. to są całkiem dobre pieniądze. niech dziadek weźmie kredyt i kupi święty spokój dla siebie i całej swojej rodzinki. good luck! Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzma.zla.nr1 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 08:26 ta... Ona ma mieć zrozumienie dla tatusia, bo on takie ma zmartwienie. No to może tatuś wyszedłby z pozycji negocjacji, ustaleń a nie chamskich szantaży. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 08:35 winniepooh napisała: > ja naprawdę się nie dziwię, że stary chce zabezpieczyć swoją żonę przed de facto groźbą bezdomności. No właśnie, bo jak się sprzeda chałupę wartą 500 000 zł i z tego odda natalie należne jej 40-60 000 zł - no to z resztą kasy tylko pod most iść, na tyle ledwie wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 08:56 dzieci może spróbujcie chociaż podjąć trud przeczytania tego, co komentujecie komornik wyprzedaje majątek PONIŻEJ wartości 1/3 wartości domu to circa 165 k, minus koszty komornice zostaje poniżej stówki do podziału m-dzy wdowę i jej dzieci umiejętność czytania czasem się w życiu przydaje, drogie panie Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:11 To trzeba komornika nasyłać? Przyszła wdowa, obecna macocha, nie ma pojęcia, że lepiej iść w takiej sytuacji na ugodę? Myślisz, że córka notariusz nie podpowiedzą, że komornik to bardzo złe wyjście i pozbywanie się niepotrzebne takiej ilości kasy? Ale nie, łatwiej wieszczyć bezdomność biednej przyszłej wdowie, zamiast uznać, że ojciec burak. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:25 boszzz jakaś ty PUSTA naprawdę nie chce mi się tłumaczyć ci świata, ale napiszę po raz ostatni ugoda nie ma nic do trybu egzekucji! kiedy przyjdzie termin płatności dług staje się wymagalny i tu wkracza KOMORNIK nieruchomość może być trudnozbywalna i po prostu nie da się jej sprzedać po cenie rynkowej przed terminem wymagalności długu na pierwszej licytacji może nie być chętnych nie wiadomo ile stary pożyje, nie wiadomo ile wtedy będzie warta nieruchomość, ani jaka będzie szansa jej sprzedaży, nie wiadomo co będzie porabiać pani notariuszka, może np. wyjedzie do australii a z problemem zostanie wdowa staruszka bez pieniedzy i zdolności kredytowej. nie wiadomo. wiadomo natomiast, że przy obecnych regulacjach prawnych pominięta w testamencie córka denata będzie mogla nieźle dopiec pozostałym spadkobiercom. trzeba być naprawdę pustym, żeby sobie z tego nie zdawać sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:45 Komornik nie wkracza sam z siebie, trzeba do niego pójść z tym długiem. Ja to wredna jestem i jakby mi nadepnęli na odcisk, to puściłabym z torbami. Poza tym bez przesady, wiem ile zarabiają notariusze. Stać będzie ich na spłatę zachówku Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:04 tez twierdzę, że TERAZ ich stać weź pod uwagę, że pan starszy będzie żył jeszcze przez czas nieoznaczony. może przeżyć swoje dzieci, może się też wydarzyć coś innego, że wdowy nie będzie stać na spłatę. dobrze, że wyjaśniłaś coponiektórym iż do komornika sprawę wnosi wierzyciel. coponiektórzy gotowi pomyśleć, ze komornicy działają z urzędu. dla jednego oczywista oczywistość, dla innego magia. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:06 > ja naprawdę się nie dziwię, że stary chce zabezpieczyć swoją żonę przed de fact > o groźbą bezdomności. I chce ją zabezpieczyć wrzaskami i przymusem? Jeśli ma chociaż odrobinę rozumu (o córce-notariuszce nie wspomnę, chyba powinna zdawać sobie sprawę z tego wszystkiego), nawet nie powinien podnosić głosu. To jego podejście generuje kłopoty, nie starszej córki. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:17 pewnie sobie zdaje sprawę i wydaje mu się, że wrzaskiem więcej zyska. a patrząc na postawę autorki - jak się tym wrzaskiem przejmuje - jego przypuszczenia nie są wcale takie bezpodstawne. wrzask może też świadczyć o desperacji. warto mądrze wykorzystać sytuację i domagać się pieniędzy teraz. nie liczyłabym na wzrost cen nieruchomosci, poza tym dojdą koszty egzekucji. z rasztą dziadek może wszystkich przeżyć. trzeba kuć żelazo póki gorące. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 11:00 patrząc > na postawę autorki - jak się tym wrzaskiem przejmuje - jego przypuszczenia nie > są wcale takie bezpodstawne. ...aczkolwiek możliwe, że cienka czerwona linia została przekroczona i ordynarne wrzaski już nie będą działały. > warto mądrze wykorzystać sytuację i domagać się pieniędzy teraz. nie liczyłabym > na wzrost cen nieruchomosci, poza tym dojdą koszty egzekucji. z rasztą dziadek > może wszystkich przeżyć. trzeba kuć żelazo póki gorące. Fakt, ja bym się nad tym mocno zastanowiła: czy to aby nie jest lepsze wyjście, niż użeranie się ze spadkobiercami po śmierci spadkodawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 16:30 winniepooh napisała: > ja naprawdę się nie dziwię, że stary chce zabezpieczyć swoją żonę przed de fact > o groźbą bezdomności. ty chyba nie wiesz dziewczyno jak wielką będziesz miała w > ładzę nad wdową jako strona skarżąca, której bezsprzecznie przysługuje poważna > kwota. ty wcale nie musisz czekać aż wdowa tę pieniądze zorganizuje, ty możesz > od ręki wysłać ją na bruk. Sorry, ale to są stwierdzenia oderwane od rzeczywistości. "Od ręki" w naszych realiach oznacza co najmniej kilka lat, bo tyle w polskich sądach trwa najpierw ustalenie masy spadkowej, prawa do zachowku. I naprawdę sądy nie wydają zbyt często wyroków pt. "kasa na jutro albo won z domu", tylko uwzględniają okoliczności. Jeśli kasy nie będzie - to postępowanie o nakaz sprzedaży będzie się ciągnęło kolejnych parę lat, a jeśli w tym domu zamieszka np. przyrodnia siostra z wnuczęciem pana, to juz w ogóle będzie przekichane. Mając świadomość tego, że KIEDYŚ zachowek będzie do wypłaty, można się przygotować. Pomijając już to, że większość ludzi przyzwoicie sytuowanych zostawia tez żywą gotówkę, do której najczęściej to wdowa ma dostęp i ten rachunek jest błyskawicznie opróżniany. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 16:41 Moze dlatego nie byloby glupie dogadanie sie z ojcem i zaproponowanie mu wplaty pewnej kwoty, np. 40-50 tys. w zamian za zrzeczenie sie spadku. Wiecej pewnie i tak nie ugra, a zaoszczedzi sobie lat batalii sadowej. koronka2012 napisała: > Mając świadomość tego, że KIEDYŚ zachowek będzie do wypłaty, można się przygoto > wać. Pomijając już to, że większość ludzi przyzwoicie sytuowanych zostawia tez > żywą gotówkę, do której najczęściej to wdowa ma dostęp i ten rachunek jest błys > kawicznie opróżniany. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh [...] 30.10.15, 17:40 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 08:37 Bez dwóch zdań niefajnie. Swoją drogą, ojciec musi być w niezłym stresie, ze tak wybuchł. Chyba, ze to jego codzienny styl prowadzenia dyskusji. Mam nadzieje, że ty i twój ex, macie lepsze stosunki. W końcu też macie córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:29 My z ojcem córki usiłujemy sobie nawzajem perswadować różne rzeczy, niekoniecznie dlatego, że racja jest na 100% po czyjejś stronie . Ale nie wrzeszczymy do siebie, nie szantażujemy się nawzajem - jak już jestem bardzo wściekła, to po prostu przestaję z nim rozmawiać, żeby mi przeszło i nie przekroczyć pewnych granic. Nie ma w moim otoczeniu żadnej osoby, która by ze mną rozmawiała w taki obrzydliwy sposób, jak to miało miejsce wczoraj. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:37 I ty się zastanawiasz, czy zaprosić go na komunię? Jak dla mnie masz 99,9% że tatuś wykorzysta okazję do zrobienia kolejnej awantury Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 09:31 Bardzo przykre zachowanie, chyba by mi serce wypaliło Trzymaj się Co do meritum... Nie rezygnuj ze spadku, nie rezygnuj z niczego. To są tylko SPEKULACJE. Nie wiadomo, kto pierwszy umrze - czy Twój ojciec, czy jego żona, czy dzieci (siostra-notariusz dzieciata/żonata?). Nie wiesz, jaki będzie ten majątek w dniu, w którym Ty będziesz miała do niego prawo. Szczerze powiem - na miejscu Twojego dziecka, gdyby Ci przyszło do głowy się czegoś zrzec, chyba bym się wściekła. Będzie dorosła, to sama będzie mogła się zrzekać, oddawać na "przyrodnich kuzynów" lub konia sąsiada. Trzymaj się, zrób dla siebie coś miłego, bo Ci się należy Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:06 Ojciec wybrał x lat temu.Czas sie z tym pogodzić.Nie jesteś ty i twoja matka dla niego najważniejsze i nigdy już nie będziecie.On ma żonę A i dzieci A wy jesteście grupa B. Walczysz z wiatrakami, to zrobienie go chrzestnym twego dziecka jest tego dowodem.Wchodząc do szalupy ratunkowej zabezpieczyłby miejsce dla zony A, ich dzieci i ich wnuków, twoje dziecko byłoby na pewno za nimi. Czy dziwić sie jego wybuchowi? Nie, walczy o bezpieczeństwo tych których kocha.Na miłość nie trzeba zasłużyć wiec niepotrzebnie o nia walczysz, oni ją dostali bez walki, dlaczego ? Bo tak. Boli cie to? Nie dziwie sie, znam to uczucie i powiem ci jedno, nie warto, nie warto żebrać o uczucie, uwagę, pozory troski - bo ten spadek to dla ciebie ta ułuda, pozory że może jednak trochę jesteście ważne....zastanów sie czy chcesz spadku czy zwyczajnie chcesz żeby ojciec "zapłacił" z rodzina A która wam go "ukradła" za brak miłości ? Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:17 W ten sposob problemu natalie nie rozwiazesz, bo to nie jest problem: chcesz A czy B - wybierz? Ona chce i jednego i drugiego. Z jednej strony jest poczucie odrzucenia, bycia niewaznym, brak milosci ze strony ojca i opieki, ale z drugiej strony jest sama z dzieckiem, z marnymi alimentami, z malo platnym zawodem, i chora matka z marna renta, wiec chce tez tego spadku, realnych pieniedzy, ktore pozwola jej odetchnac i poczuc sie bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:38 Powiem więcej, ojciec zdrowy jak koń, ja sobie żyję jako tako, bez porywów, ale i bez biedy - więc jakby co, to będzie w przyszłości kasa dla córki, nie na moją rozpierduchę . Tym bardziej, że przy szaleństwach frankowych mogę zostać niedługo tylko z tamtym mieszkaniem, z lokatorką w pakiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:17 natalie_rushman napisała: Tym bardziej, że przy szaleństwach frankowych mogę zostać n iedługo tylko z tamtym mieszkaniem, z lokatorką w pakiecie. Cale szczescie ze masz to mieszkanie, jest twoja wlasnoscia i to dzieki temu okropnemu ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 16:17 bez przesady. matka do końca życia mogłaby tam mieszkać a Natalia z nią i też by mogła wykupić. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:19 A jakie to ma znaczenie? Z uczuciem czy bez uczucia ta kasa jej się należy, w przypadku kasy trzeba patrzeć od praktycznego punktu widzenia, a nie uczuciowego, chyba że ma się 6 mln na koncie, wtedy dla spokoju można odpuścić. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:36 A jakie to ma znaczenie? Pieniądze zawsze się przydają, nieważne, z jakiego powodu zostały otrzymane . Ja nie jestem w takiej sytuacji finansowej, żeby móc sobie teraz powiedzieć, że mojej córce taki spadek nie będzie kiedyś potrzebny. I to wymuszanie krzykami utwierdziło mnie na pewnym stanowisku - podobnie jak 99% komentarzy zupełnie niezaangażowanych osób na forum . Normalnie ludzie dostają od rodziców wartości niematerialne i materialne. Cóż, mnie już tylko te materialne zostają . Jak ktoś na mnie tak naskakuje, to byłabym miękką łajzą rezygnując z zachowku. Tym bardziej, że z moim zdrowiem też jest niefajnie na dzień dzisiejszy. Mam wrażenie, że ojciec doszedł do wniosku, że jest jakieś nikłe prawdopodobieństwo, że mnie szlag niedługo trafi, no to próbuje wywrzeć na mnie presję jeszcze za mojego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 10:54 lepiej kuj żelazo półki gorące. tatuśek może spisac umowę dożywocia z córką A i masz pozamiatane. Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 11:00 Ale ja ci nie pisze jak masz postąpić w kwestii spadku -zrobisz jak zechcesz, piszę ci że nie poczujesz ulgi, co więcej pieniędzy też nie zobaczysz.Proponuje ci jedynie zmianę podejścia bo tak będzie ci łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:01 co więcej pieniędzy też nie zobaczysz.Proponuje Nie zobaczę, bo...? Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:05 A, przy okazji - jak tu ktoś już napisał, ta cienka czerwona linia została przekroczona. Wczoraj miałam okazję zobaczyć, jaką mierną osobą mój ojciec jest naprawdę. Całe to podejście, to podnoszenie głosu, z jednoczesną wiedzą, że jestem chora i dopiero co dowiedziałam się o tym - cóż, nie mam już nadziei na nic, zaczynam się leczyć ze złudzeń. No i cóż, pozostaje się tylko z tym pogodzić i żyć dalej, w miarę możliwości mając z nim jak najmniej kontaktu. Ja generalnie wolę, jak ktoś jest niefajny twarzą w twarz zamiast wysyłać mi jakieś pokątne sygnały . Z zachowku nie zrezygnuję . Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:13 natalie_rushman napisała: > Z zachowku nie zrezygnuję . Nie musisz, znajda sposob jak zalinkowany powyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 14:03 zwróćmy uwagę jak nieroztropnie zadziałała nasza bohaterka. wdała się w bezprzedmiotową kłótnię, otworzyła bezsensowny konflikt z ojcem, zadeklarowała coś, czego być może w ogóle nie będzie miała okazji wyegzekwować i płacze, że tatulo za mało ją kocha. wszystko bez sensu rozsądniej było tatula zapewnić ustnie; "tatku będziesz żył sto lat, a jakbyś miał żyć 99 to oczywiście, że uszanuję twoją ostatnią wolę. nie martw się" takie słodkie kłamstwo nic nie kosztuje i nic niego nie wynika. zupełnie nic. pan starszy może by spał spokojnie, spisał testament i nie kombinował jak lepiej zabezpieczyć nową rodzinę. kiedy przyszedł by czas otwarcia testamentu nasza bohaterka zrobiła by swoje. to jest właśnie tzw. mądrość polityczna. dzięki temu zachowujesz poprawne kontakty z dziadkiem i możliwość dowalenia jego nowej rodzinie w przyszłości. z powodu braku takiej mądrości straciłaś to wszystko. ostatnia szansa jaką widzę - gadać z ojcem o warunkach zrzeczenia się dziedziczenia natychmiast. półki stary jest nabuzowany emocjami. jak ochłonie to razem z córką notariuszką się napewno efektywnie zabezpieczą. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 14:22 Jesli zazadal zrzeczenia sie spadku na pismie, co wiecej przyniosl wzor takiego dokumentu, to raczej nie wystarczyloby mu takie slodkie, niewinne klamstwo. Tym bardziej, ze ma corke notariuszke. Moglby powiedziec, ze "cieszy sie , ze ma tak wspaniale dziecko, ktore uszanuje jego wole, ale prosi jako stary ojciec o taki malenki podpisik, zeby mogl spac spokojnie". I co wtedy? winniepooh napisała: > rozsądniej było tatula zapewnić ustnie; "tatku będziesz żył sto lat, a jakbyś m > iał żyć 99 to oczywiście, że uszanuję twoją ostatnią wolę. nie martw się" takie > słodkie kłamstwo nic nie kosztuje i nic niego nie wynika. zupełnie nic. pan s > tarszy może by spał spokojnie, spisał testament i nie kombinował jak lepiej zab > ezpieczyć nową rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 14:40 tu się zaczyna sztuka zwodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 14:49 Trudno zwodzic ojca przez lata, zwlaszcza gdy ojciec ma corke notariuszke, a wiec gotowa, we wlasnym interesie, do umowienia spotkania w kazdej chwili. winniepooh napisała: > tu się zaczyna sztuka zwodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 15:02 oj, zdziwiłabyś się ... i nie strasz tak tą córką notariuszką jak babą jagą. notariusz powinien być neutralny wobec wszystkich stron umowy. nie wiem nawet, czy taki akt notarialny, w którym notariusz jest stroną zainteresowaną jest ważny. na zdrowy rozum nie powinien być, trzeba jednak sprawdzić jak stanowi prawo. może warto podpisać zawsze trzeba próbować rozgrywać sprawę na swoją korzyść. zawsze. ile z tego wyjdzie nie wiadomo, ale próbować warto. w sprawach pieniężno-rodzinnych kluczową rolę grają emocje. kto umie wykorzystać sytuację ten wygrywa. a nasza bohaterka, cóż... spaprała. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:47 Bo to była walka nie do wygrania, a dlaczego - piszę w kilku sąsiednich postach. Ale dzięki Twoim uwagom oczy mi się otwierają jeszcze na inne sprawy. Nie muszę się na 100% zgodzić z Twoim podejściem, ale i tak dzięki - uświadomiłam sobie parę rzeczy. I niech ktoś mi powie, że to forum nie jest mega pożyteczne . Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 18:10 to prawda, matki oblatane w sprawach spadkowych jak malo kto. Duzo rzeczy sie dowiedzialam w tym watku, choc moj ojciec nieba by mnie i moim dzieciom przychylil a i dorobil sie pewnego majatku, ktory bym oddal chocby i dzis. Ale wole zeby zyl 100 lat albo dluzej i abym nie musiala z tego spadku nigdy korzystac. Strasznie to smutne jak zaczyna sie taka walka o schede. Zwlaszcza ze kocham mojego brata i mam z nim doskonale relacje i nie chcialabym o nic z nim walczyc, ale bratowa dosc konkretna osoba wiec pewnie chcialaby jak najwiecej zagarnac. To prawda, ze gdy chodzi o duze pieniadze sentymenty zwykle znikaja.. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 18:20 No widzisz, a ja ani się nad tym nigdy nie zastanawiałam, ani mnie to grzało, ani ziębiło, a tatuś ze swoją rodzinką już teraz siedli i obmyślili, co i jak - i jak na mnie huknąć z góry, żeby zrealizować swój cel. Nie ja wszczęłam tę aferę i ani by mi to było w głowie. Mamy zupełnie odmienne doświadczenia rodzinne. Cóż, cieszę się, że są osoby mające kochającą się rodzinę, ale nijak ma to do tematu, w którym dzielę się swoim niezadowoleniem - zauważ, że nie tyle z braku przypadających mi milionów, co bardzo nieładnego potraktowania. BTW, poziom tej wiedzy związanej z prawem spadkowym może wynikać z tego, że zapewne wypowiadają się tu też prawniczki. A może po prostu kobiety w tym wieku, że już miały okazję coś po kimś odziedziczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 18:30 To > prawda, ze gdy chodzi o duze pieniadze sentymenty zwykle znikaja.. kochajmy się jak braća, liczmy się jak Żydzi.. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:45 Cherie, mój ojciec był prezesem kilku firm w życiu, w kilku innych przeprowadzał restrukturyzacje, wywalał ludzi z pracy, nie znam żadnego byłego współpracownika, który by o nim dobrze mówił czy pisał gdzieś tam na branżowych forach. Zahukał moją matkę, która do dziś, o zgrozo, potrafi w nim widzieć jakieś zalety - i nie do końca mentalnie odcięła się od nieudanego związku, po prostu w bardzo wielu sprawach wykorzystywał jej ugodowość i dobre serce. Ja nie jestem takim szczwanym lisem, żebym potrafiła wygrać psychologiczną wojnę. Bo z lepszymi ode mnie miał do czynienia i najczęściej wygrywał. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman winnie ;) 30.10.15, 17:41 > rozsądniej było tatula zapewnić ustnie; "tatku będziesz żył sto lat, a jakbyś m > iał żyć 99 to oczywiście, że uszanuję twoją ostatnią wolę. nie martw się" takie > słodkie kłamstwo nic nie kosztuje i nic niego nie wynika. Ale słodkie gadanie nic tu by nie dało. Ojciec już przy naszej pierwszej rozmowie wcisnął mi tę umowę do podpisania. I jasno się wyraził, że nie chce, żebym dostała cokolwiek. Tyle, że wtedy był grzeczny. I tyle, że wtedy jeszcze się nie kłóciliśmy. Ja wtedy w ogóle nie wyraziłam swojego stanowiska. Po prostu - przyszedł z konkretnym planem i zamierzał go od początku przeprowadzić, czy mi się to podoba, czy nie. Klimat był taki, że nie sądzę, żeby dał się podebrać słowom o uszanowaniu ostatniej woli. To cwaniak. Co do dostania czegokolwiek teraz - zaczął krzyczeć, że na ten mój zachowek to on będzie zbierał do samej śmierci, bo dom jest jeszcze w kredycie . Jedno, co wyszło z tego pozytywne - po wielu latach otworzyły mi się oczy. I nie mam już najmniejszych powodów, żeby być miła i układna do kogoś, do kogo miałam różne żale przez większość życia. Kiedy już się uspokoiłam, też myślę, że to było coś warte. Wyrosłam ze strachu i płaszczenia się przed tatusiem w ciągu jednego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: winnie ;) 30.10.15, 17:56 I jasno się wyraził, że nie chce, żebym dostała cokolwiek co za s**$%^**l Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: winnie ;) 30.10.15, 18:20 natalie twoj ojciec to %&*(& i bez komentarza, takiemu bym nie odpuscila wiec walcz o swoje. Zwlaszcza ze tez musisz liczyc tylko na siebie i on wiedzac ze nie masz meza czy partnera ktory by cie wsparl w razie potrzeby, powinien o tobie szczegolnie myslec. Straszny cham i szczerze mowiac teraz, gdy widze z jakim facetami masz do czynienia - beznadziejny maz, fatalny ojciec, brak syna czy chocby brata rozumiem twoja niechec do mezczyzn. Ja mam inne doswiadczenia - mam madrego i zaradnego ojca, ktory oddalby mi wszystko, meza, ktory jest wsparciem i w poblizu starszego brata, na ktorego tez moge liczyc plus dwoch cudownych synow, dwoch swietnych bratankow itd. Jestem otoczona fajnymi mezczyznami i ich opieka, poczuciem humoru, zaradnoscia dzieki nim czuje sie bezpieczniej a moi synowie maja dobre wzorce. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: winnie ;) 30.10.15, 18:23 No i super . U mnie w ogóle w rodzinie mało mężczyzn, a jak jeszcze żyją, to jacyś tacy schorowani bardzo. Plus dwaj kuzyni daleko za granicą, ale oni nawet z rodzicami widują się z raz, dwa do roku. A co ciekawe, jako dzieci mieliśmy fajne relacje. Po śmierci mojej babci, mamy mojej mamy jej sióstr wszystko pieprzło, rodzina się od siebie bardzo oddaliła... Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: winnie ;) 30.10.15, 18:33 to prawda zwykle babcia czy dziadek sa takim spoiwem laczacym rodzine Choc u mnie po smierci babci ze strony mamy doszlo do ogromnego zblizenia w rodzinie mamy - wlasnie wskutek naglego odejscia babci. Mam wiec tez i wspanialego wujka z rodzina, brata mamy, kilku kuzynow rozsianych po swiecie, ale z ktorymi jestem blisko. Przyjezdzaja kiedy moga, choc mieszkaja za oceanem - na duze okazje rodzinne, na co dzien sa telefony, FB tez pomaga w kontaktach. Ale Natalie nie martw sie - forum wspiera, forum radzi, forum nigdy cie nie zdradzi! Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: winnie ;) 30.10.15, 18:29 Ja mam inne doswiadczenia - mam madrego > i zaradnego ojca, ktory oddalby mi wszystko, meza, ktory jest wsparciem i w po > blizu starszego brata, na ktorego tez moge liczyc plus dwoch cudownych synow, d > woch swietnych bratankow itd. Jestem otoczona fajnymi mezczyznami i ich opieka, > poczuciem humoru, zaradnoscia dzieki nim czuje sie bezpieczniej a moi synowie > maja dobre wzorce. teraz tak jest- i życzę by było-jednak los jest tak przewrotny, że wyobraźni nieraz nie starcza. Może się odmienić dosłownie w jednej chwili i warto być tego świadomym- emocje emocjami ale rozsądek przede wszystkim,. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: winnie ;) 30.10.15, 18:48 wapaha Ale ja zdaje sobie sprawe - taki jest obecny stan rzecyz, choc wiem ze zycie pisze rozne scenariusze i nie jestem naiwna. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 13:21 zaczynam się leczyć ze złudzeń. No i cóż, pozostaje się tylko z tym pogodzić i żyć dalej, w miarę możliwości mając z nim jak najmniej kontaktu. Ja generalnie wolę, jak ktoś jest niefajny twarzą w twarz zamiast wysyłać mi jakieś pokątne sygnały wink. Z zachowku nie zrezygnuję big_grin big_grin big_grin. no cóż.. przykre to, ale dobrze, że doszłaś do tego.Lecz sie ze złudzeń, przyjmij do wiadomości, że Twoje marzenia o tym, że będziesz wazna dla ojca się nie spełnią... Brutalne to, ale jak przyjmiesz to do wiadomości - naprawdę, bedzie Ci łatwiej. Dużo łatwiej. A i na zachowek raczej nie licz. Jestem niemal pewn, że bedzie jakieś dożywocie. Najwyżej spotka Cię miłe zaskoczenie. Oby. Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 17:59 Cóż, zawsze tatuś może przeżyć całą resztę, a ja zostanę głównym spadkobiercą Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 30.10.15, 21:50 A zycie - przewrotne jest. Tak też może się zdarzyc... Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 31.10.15, 02:19 A czemu miałabyś się zrzec spadku? Niegodna jesteś aby dziedziczyć czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
natalie_rushman Re: Zostałam sponiewierana psychicznie... 31.10.15, 08:15 Temu, żeby więcej zostało dla rodzinki nr 2 . A tak na serio, jeśli ktoś z nas tu przez lata zachowywał się niegodnie, to na pewno nie ja. Odpowiedz Link Zgłoś