Dodaj do ulubionych

Żona gorszego syna

14.11.15, 13:33
Piszę pod nowym nickiem, bo trochę mi głupio przyznawać się do mojej sytuacji, potrzebuję jednak opinii osób niezaangażowanych.

Żoną jeszcze nie jestem, ale są takie plany, mam jednak sporo wątpliwości, mimo że mój przyszły mąż jest cudownym człowiekiem, najlepszym jakiego znam. Z dobrocią jest jednak tak, że nie można rozdać więcej, niż się ma i tutaj zaczyna się problem.

1. Pejzaż rodziny
Rodzice mojego narzeczonego mają dwóch synów; jest syn właściwy (młodszy) i syn parobek (starszy). Ja jestem w związku z tym drugim. Mój facet ma obecnie 36 lat, jego brat 30. Młodszy brat urodził się nie w pełni zdrowy, przeszedł wiele operacji, obecnie ma grupę inwalidzką, nie widzi na jedno oko, na drugie widzi słabo. Facet nie skończył żadnej szkoły, był chuliganem (ma criminal records, czy jak to się tam nazywa), obecnie pracuje przy łopacie za płacę minimalną, ma narzeczoną (22 lata) i jest alkoholokiem.
Starszy syn uczył się zawsze na samych piątkach, skończył studia techniczne (2 trudne kierunki), zna dwa języki obce, dużo pracuje za granicą na kontraktach. Obydwaj mieszkają u rodziców w domu na tzw. zamożnych przedmieściach. Młodszy z narzeczoną zajmuje całe piętro z osobnym wejściem, starszy pokój ok. 10 m kw, a raczej trzyma tam kilka rzeczy, bo faktycznie mieszka u mnie i w hotelach. Rodzice dobrze uposażeni z domu sami niewiele osiągnęli zawodowo, matka ma emeryturę minimalną, ojciec za 2 lata otrzyma takie samo świadczenie. Zarabiali głownie na czarno.

2. O co kaman?
Z facetem jestem 4 lata, planujemy ślub. W ciągu tych czterech lat nigdy nie wyjechaliśmy nawet na weekend, byliśmy dosłownie 3 razy na piwie i jakieś 10 razy na tanim jedzeniu w barze. Zawsze z mojej inicjatywy i przeważnie na mój koszt. W kinie byliśmy 3 razy, na koncercie 2 razy. 6 razy byliśmy na 1-dniowych wycieczkach w promieniu do 100 km od mojego domu. Jedyne rozrywki jakie on uznaje to: imprezy w domu jego rodziców, TV, książka , seks. Letnie wypady nad jezioro trwają 1 godzinę - z zegarkiem w ręku. On nie wyobraża sobie, że można nad jeziorem spędzić cały dzień.
Powodem takiego stanu rzeczy wg niego jest:
- brak czasu
- brak pieniędzy
- przekonanie, że odpoczynek to strata czasu

Od sierpnia nie byliśmy nigdzie razem, nawet na spacerze, moją prośbę o wyjście na piwo podsumował, że jak mu postawię to ze mną pójdzie (^!@#!), każdą, podkreślam KAŻDĄ sobotę spędza w domu rodzinnym, w niedzielę przyjeżdża do mnie, kładzie się na kanapie, oświadcza że jest wyczerpany i włącza TV, ode mnie oczekuje obsługi. W dni, w które jest akurat w Polsce (oprócz sobót), przychodzi wieczorem, otwiera piwo, albo robi sobie drinka, czasem coś pomoże w przygotowaniu kolacji lub wyniesie śmieci (albo i nie), zrzuci brudne rzeczy do pralki, bo on jest zmęczony po 6 dniach pracy. Ja też pracuję ale moja praca jest (wg niego) lekka.

3. Sedno problemu
Wiem, że w te soboty remontuje część mieszkalną brata, pracuje w ogrodzie i robi inne rzeczy w domu rodziców, potem pewnie wódeczka, kiełbasa... whatever.
Wiem, że ma kilka kredytów wziętych na brata, których on nie spłaca - słyszałam jak dzwonili z windykacji, sam też to przyznał. Brał też kredyty dla jego dziewczyny.
Wiem, że przelewa jakieś kwoty rodzicom regularnie, nie znam jednak wysokości tych kwot.
Nie wiem ile zarabia - on nie mówi, ja nie pytam - jego sprawy finansowe są jego tajemnicą. Wiem jednak że ma dobry zawód, zarabia w euro i że nigdy nie ma na nic pieniędzy. Nie da się również ukryć, że jego rodzice i brat żyją na poziomie wyższym od przeciętnego.
Wiem, że piszę jak wścibska plotkara, która zagląda innym do gara smile jakbym chciała starym rodzicom i choremu bratu od ust odjąć, ale nie mam takich intencji. Naprawdę. Mieszkamy w moim mieszkaniu, mam własne dochody, facet dokłada się do tzw. życia, zapełnia lodówkę wg uznania, kupuje jakieś środki chemiczne, czasem jakiś sprzęt kuchenny. Uparcie twierdzi jednak, że na nic ponad minimum on nie ma pieniędzy, wyjątek stanowi alkohol. Rozrywkę albo sponsoruję ja, albo rozrywki nie ma. Nie kupuje też sobie ubrań, czy kosmetyków, chodzi jak łajza, chyba że ja mu coś kupię za swoje.

4. Reasumując
Nie wiem jak mam myśleć o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego z takim facetem. Mnie się wydaje, że on takie gospodarstwo prowadzi z domem rodzinnym i tamten dom dotuje, dlatego być może faktycznie go na nic nie stać.
On się dokłada do niezbędnych bieżących wydatków, ja jednak chciałabym czasem gdzieś wyjść, wyjechać na wakacje i nie bardzo mam ochotę godzić się na takie stawianie sprawy, że jak chcę to mam za nas dwoje zapłacić, bo on rzekomo nie ma pieniędzy. Nigdy mi nie powiedział, zarabiam miesięcznie średnio kwotę X, moje stałe wydatki wynoszą Y, mogę odkładać kwotę Z na np. na wakacje. Zaznaczam, że on moją sytuację finansową zna i wie, ze jest jest dość przeciętna - nie głoduję, ale szału nie ma. Z jednej strony myślę, że nie mam moralnego prawa wtykać nos w jego prywatne sprawy finansowe i rodzinne. Z drugiej jednak strony nie wiem jak prowadzić wspólne gospodarstwo z człowiekiem, którego wkład do wspólnego budżetu jest (w moim odczuciu niewystarczający), gdyż nie pozwala na sfinansowanie niczego ponad minimum egzystencji. Może to być mi poczytane za bezczelność, ale myślę że w takiej sytuacji mogę oczekiwać jakiegoś potwierdzenia dla jego "nie mam" i planu co zamierza zrobić w kierunku poprawy sytuacji. Czuje się podle z tym, że jestem taka wścibska, jakbym wyciągała ręce po cudze dobra, zaglądała komuś do gara, ale nurtują mnie podejrzenia, że powodem niedostatku jest łożenie na dom rodzinny, a ja nie mam zamiaru razem z mężem brać sobie na głowę utrzymania 4 dorosłych osób. Gdybym była pewna, że on naprawdę nie ma na wyjazd, bo np. spłaca długi po plajcie firmy, albo coś w tym stylu to Bóg mi świadkiem, że znalazłabym sposób aby sfinansować wakacje dla nas dwojga.

Strasznie się zapętliłam w przypuszczeniach i podejrzeniach. Jak mam brać ślub z kimś, kogo wprawdzie kocham, ale kogo podejrzewam że nie jest wobec mnie całkiem szczery? A może ja nie mam prawa takiej szczerości wymagać? Może jestem durną egocentryczną z roszczeniami? Sama nie wiem, wierzcie mi nie wiem.

Dziękuje wszystkim, którzy przez to przebrnęli.
Obserwuj wątek
    • cosmetic.wipes Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:38
      Proponowałabym ucieczkę, nie ślub.
      • zuzi.1 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:17
        Wiej jak najdalej, uzalezniony od rodziny typ, wykorzystywany do sponsorowania im zycia.
      • kira02 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:32
        Właśnie, uciekaj. Nie jesteś chyba aż tak zdesperowana...
      • panidemonka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:37
        Chciałam napisać coś podobnego.
      • mas.uka Re: Żona gorszego syna 17.11.15, 17:41
        ta ja się podepnę pod koleżankę i też kibicuję jak najlepszego czasu na setkę
    • heca7 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:41
      Jedna rada- uciekaj gdzie pieprz rośnie.
    • ludborka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:45
      Uciekałabym...
    • marzeka1 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:47
      Opisujesz człowieka, któremu potrzebna jest terapia, bo wyjście za mąż za takiego człowieka- to wejście na stracie w nieudane małżeństwo i jego "bycie dobrym" nie ma tu nic na rzeczy- to człowiek, który nie nadaje się z takim podejsciem do małżeństwa.
    • berdebul Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:47
      Uciekaj. Bo za chwilę sama będziesz spłacać kredyty braciszka, a mąż będzie popijał coraz więcej. Możesz też postawić warunek, że czas ustawić priorytety. Wóz albo przewóz, szkoda czasu na nierokujący związek.
      • bei Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:50
        Rodzina meza to nie sedno problemu.
        Problem jest w nim, powinien isc na terapie....to nie czas bys decydowala sie na slub z tym czlowiekiem.
        • aquella Re: Żona gorszego syna 15.11.15, 13:46
          jest terapia na chorobliwe skąpstwo?
    • zottarella Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:51
      A jesteś z nim, bo...??? Jakie on ma zalety? Moja pierwsza myśl po przeczytaniu: uciekaj.
    • woman_in_love uciekaj bo wykończysz się, a na koniec zostaniesz 14.11.15, 13:52
      i tak sama z dziećmi + długami i komornikiem na karku.
      Lepiej już puścić się na dyskotece i zrobić sobie dziecko z pijanym Marianem.
      Wyjdzie tak samo a nawet lepiej bo nie będą cię obciążać długami.
      • patunki Re: uciekaj bo wykończysz się, a na koniec zostan 14.11.15, 13:54
        Nie wierzę, że za opisanego faceta jakaś kobieta chce wyjść za mąż
        • totorotot Re: uciekaj bo wykończysz się, a na koniec zostan 18.11.15, 07:31
          > Nie wierzę, że za opisanego faceta jakaś kobieta chce
          wyjść za mąż


          Pewnie ona jest ddd albo dda
      • sasanka4321 Re: uciekaj bo wykończysz się, a na koniec zostan 14.11.15, 13:59
        Ach, tez mi sie wydaje, ze jedynym wytlumaczeniem tego "zwiazku" jest przemozna chec rozmnozenia sie.
    • pade Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:54
      Absolutnie za niego nie wychodź!!
      Po pierwsze: jedyna rozrywka, na którą nie szkoda mu wydać pieniędzy to wódka.
      Po drugie: z tego, co piszesz nie wynika, że narzeczony ma jakiekolwiek plany co do Waszego wspólnego życia, jego rodziną jest brat, mama i tato. Ty nie.
      Po trzecie: z tego co piszesz wynika również, że facet nie potrafi odpoczywać, a to źle wróży na przyszłość i jest skąpy.
      Nie masz roszczeń, masz normalne oczekiwania.
      • pade Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:56
        Aaa i jeszcze to spłacanie dlugów za brata, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem...
        Niee, Twój narzeczony nadaje się ewentualnie na długą terapię, nie na męża.
    • sasanka4321 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:57
      Dziwnie skupiasz sie na jego rodzinie. Czytajac myslalam, ze to cos Ci ta rodzina zego robi, i to jeszcze wyniknie z watku, a tu nic. Po dokladnym opisie rodziny, ktora nie ma z Toba nic wspolnego i w niczym Ci nie wadzi, przechodzisz do opisu jakiegos tragicznego faceta i czegos, co z nieznanych powodow nazywasz zwiazkiem i z jeszcze bardziej nieznanych w tym tkwisz. To nie temu facetowi potrzebna jest terapia jak sugeruja tu kolezanki, ale Tobie. I to szybko. On ma wszystko, czego potrzebuje - ma gdzie mieszkac, ma kogo bzykac, ma z kim popic.
    • ortolann Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 13:59
      Czy masz rodziców? Rodzeństwo? Rodzinę? Nie odpowiadaj tutaj, oczywiście, jeśli nie chcesz. Ale, jeśli masz kogoś bliskiego, to: co oni na to? A koleżanki?
      Pierwsza moja myśl po przeczytaniu tego, co napisałaś to: wiej. Bardzo możliwe, że Ty też taką myśl wyhodujesz, jak sama przeczytasz ten opis.
    • mama.nygusa Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:02
      mój przyszły mąż jest cudownym człowiekiem, najlepszym jakiego znam

      Gdzie ya jego cudownosc, ja tam widze swame wady.
      • zurekgirl Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:07
        Moze autorka widzi cudownosc w tym, ze nie bije i nie pije na umor. Choc z tym piciem to raczej kwestia czasu.
        Mam znajoma, ktora wyszla za takiego w sumie fajnego faceta, ale zakochanego najbardziej w swojej rodzinie. Do tego wprowadzila sie sie do ich wielkiego rodzinnego domu, bo przediez malzonek nie bedzie tak wciaz do niej dojezdzal. Urodzila dziecko, kilka razy zdazyla sie wyprowadzic, ale wciaz tam wraca i sama zaczyna rodzinke dotowac. Mam wrazenie, ze ktos tam lubi od siebie wszystkich uzalezniac. Tak czy siak moja znajoma robi dobra mine do zlej gry i ci zycze, zebys tak nie skonczyla.
      • anorektycznazdzira Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:10
        Obstawiam, że od czasu do czasu pogłaszcze i powie że ją kocha, albo że "jest fantastyczną kobietą" czy inny banał bez przełożenia na życie. Jak ona zechce z kochajacym i głaszczącym wyjśc jak człowiek do kina, to musi go długo prosić, kupić bilet i jeszcze przełknąć, że nie był zadowolonytongue_out
    • nagako Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:05
      Gdzieś napisałaś że to dobry facet, w którym miejscu on jest dobry? To jest jakaś masakra. San facet raczej nie rokuje a w komplecie z taką rodziną tym bardziej trzeba wiać. Nie rób sobie tego.
    • ladnyusmiech Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:07
      To to wszystko przed ślubem ?!
      To ja chcę zobaczyć co będzie po big_grin


      Nie wiem dlaczego Cie tak traktuje. Może nie kocha i jest bo jest bo lata lecą. Albo może Pan ma problemy natury psychicznej. Obstawiam to drugie.
      Współczuję. Bardzo.
    • paloma_blauwinder Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:10
      Sama ucieczka z tego związku to jeszcze nie wszystko, musisz chyba jeszcze popracować nad sobą, żeby się nie wdać w następny kanał, bo to, co piszesz sugeruje, że masz bardzo niskie poczucie własnej wartości:

      > Wiem, że piszę jak wścibska plotkara, która zagląda innym do gara smile jakbym chc
      > iała starym rodzicom i choremu bratu od ust odjąć
      myślę, że nie mam moralnego prawa wtykać
      > nos w jego prywatne sprawy finansowe i rodzinne
      Czuje się po
      > dle z tym, że jestem taka wścibska, jakbym wyciągała ręce po cudze dobra

      Małżeństwa polega między innymi właśnie na tym, że ma się swój nos na stałe włożony w sprawy finansowe i rodzinne tej drugiej osoby.
      • anorektycznazdzira Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:13
        100/100
        • barbibarbi Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:28
          No właśnie. A to, że nie znasz jego syt. finansowej i po 4 latach nie wiesz ile zarabia, to bardzo źle o nim świadczy. Bardzo.
          Facet ma wygodnie, jedzonko, obsługę, bzykanko, fundowane atrakcje z twojej kieszeni. A ty masz co? I jeszcze, jego centrum życiowe to jest dom rodzinny mamusia i tatuś i tam inwestuje, a ty jesteś darmowym dodatkiem. Skąpiec i hipokryta. Wiej.
    • jagienka75 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:10
      mimo
      > że mój przyszły mąż jest cudownym człowiekiem,


      z tym "cudownym człowiekiem" chyba jednak przesadzasz...
      zobaczysz po ślubie, jaki on będzie "cudowny".
    • drosetka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:15
      brrr, pamiętaj że większośc wad które przed ślubem moga zaledwie przeszkadzać, po ślubie mogą urastać do problemu przez który bierzemy rozwód. Pewnie go kochasz, więc nie jest łatwo podjąć decyzję o odejściu, ale wypisz sobie kartce za i przeciw, czy odpowiada ci życie z facetem który skapi się na każde wyjście, oczekuje że ty będziesz sponsorowac przyjemności, pewnie sam tez ci nic nigdy nie kupi???dla mnie jakas masakra, jeszcze do tego ten alkohol, rodzinka ..a jakie za? poza tym pytasz czy masz prawo znać jego sytuację finasowową, no sorry , mieszkacie praktycznie razem, jestescie 4 lata para a ty nie znasz jego dochodów? sam fakt ze ukrywa przed tobą ich wysokość jest dla mnie dziwna i zastanawiająca
      • yoma Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:20
        A on wie w ogóle, że ma być jakiś ślub? smile
        • claudel6 Re: Żona gorszego syna 15.11.15, 02:09
          no właśnie big_grin został tu pominięty cały rozdział pt. oświadczyny. w końcu dla kobiet, ktore liczą na slub, te wszystkie symboliczne rytuały, w tym oświadczyny z pierościonkiem (który trzeba kupić!) są bardzo ważne.
          • kota_marcowa Re: Żona gorszego syna 15.11.15, 12:49
            No przecież pani napisała, ze nie jest materialistką i na pierścionku jej nie zależy, a pan ślubu chce, ale uważa, ze pierścionek to zbędna fanaberia i szkoda mu kasy.
      • pade Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:20
        No właśnie. Ukrywa dochody, nie odkłada "na przyszłość", na jakąś małżeńską inwestycję, tylko wszystko co ma ładuje w rodzinę, własną. To niedobrze rokuje.
    • niennte Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:17
      Powtórzę za innymi - uciekaj!
      Nie jest cudownym człowiekiem. Zniszczy Ci życie.
      Wywal pasożyta z domu, niech wraca do ukochanej rodzinki.
    • yoma Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:18
      Skąd ty wytrzasnęłaś takie dziwo?
    • yoma Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:19
      >mój przyszły mąż jest cudownym człowiekiem, najlepszym jakiego znam.

      Mało znasz.
    • kadfael Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:21
      Wybacz, ale to patologia... I nie racjonalizuj w ten sposób, że narzeczony cudowny, tylko rodzina paskudna. Nie! On w tym tkwi po same uszy i bez jakiejś terapii - a przede wszystkim chęci wyjścia z tej sytuacji, nie nadaje się do małżeństwa. To nie jest nieletni dzieciak tylko 36-letni facet!
    • catroux Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:32
      Dziewczyno, uciekaj póki możesz i nie marnuj już więcej czasu. I niech Cię ręka boska broni robić sobie z nim dziecko. Nie wiem, na czym polega ta jego cudowność? Bo opis przyprawia o ciarki.
    • stonkamarnotrawna Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:37
      Powiedz... a pierścionek zaręczynowy Ci kupił czy też sama musiałaś zainwestować? Kto ma zapłacić za wydatki ślubne? Nawet jeśli nie będzie wesela to wydatki będą.
      Po za tym... 36cio letni, pracujący facet, który mieszka z rodzicami... nawet w ograniczonym zakresie z racji pomieszkiwania u Ciebie to porażka.
      Czemu właściwie chcesz brnac w małżeństwo? Co razem robicie skoro w trakcie Waszego związku wspólne wyjścia można policzyć na palcach obu rąk?
      Rozumiem, że kogoś nie stać na restaurację czy kino ale można przecież znaleźć wiele imprez darmowych, tanie seanse filmowe i inne...
      Przykro to wygląda tak jak to opisałaś.
    • zottarella Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:38
      No dobra, to teraz opisz tego cudownego człowieka.
    • edelstein Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:38
      Watpie,ze pan podziela twoje wizje na temat slubu.Nie jestes jego priorytetem.
      • marzeka1 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:41
        Cóż, nie zawsze jest na emamie taka zgodność w odbiorze kogoś lub jakiegoś wydarzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka