dzikka
19.11.15, 09:30
W obliczu nowej reformy, tak się zastanawiam, jak poradzą sobie nauczyciele w podstawówce ze starszymi rocznikami. Nie ma co wspominać szkoły sprzed 20 lat. Nie było internetu, dzieci nie były tak rozwydrzone a rodzice tak roszczeniowi. Nauczyciel miał jakikolwiek autorytet. Teraz bez wątpienia się to pozmieniało, zresztą wystarczy poczytać o opiniach na temat nauczycieli na tym forum. I takie opinie przekazywane są w wielu domach dzieciom.
Wracając do sedna. Mam córkę w 6 klasie SP. I mam wrażenie, że wiele problemów wychowawczych jest zamiatana pod dywan. Nauczyciele nie radzą sobie z najgorszymi uczniami, często nic nie robią w temacie. I znowu, nie raz na tym forum emamy pisały o problemie z koszmarnym kolega i bezsilnością nauczycieli czy dyrekcji w utemperowaniu negatywnych zachowań. Często mają do czynienia z zaniechaniem ze strony pedagogów jakichkolwiek działań.
czy naprawdę myślicie, że likwidacja gimnazjów i pozostawienie dzieci w podstawówkach coś zmieni? Z obserwacji i opinii znajomych, którzy maja dzieci w gimnazjach, to oczywiście są problemy wychowawcze ale jakoś lepiej rozwiązywane, nauczyciele są lepiej przygotowani do radzenia sobie z małolatami. Nie ma takiego cackania ani nie unika się problemów. A bez wątpienia gimnazjum trafia na najgorszy wiek dzieciaków.
A jakie wy macie obserwacje?