Dodaj do ulubionych

relacja ojca z synem

19.12.15, 00:44
Moj syn ma dwa lata. Za chwile rodzi sie nam drugi. Obaj sa dziecmi planowanymi, drugie troche bardziej za moja namowa, ale nie bez zgody meza. Maz od poczatku byl tata zaangazowanym i pomagajacym - pracuje 8-17, ale gdy wraca do domu to nie uchyla sie ani od opieki nad dzieckiem ani od prac domowych wink codziennie to on kapie malucha, bawi sie z niam, zajmuje gdy ja wychodze wieczorem na swoje (hobbistyczne) zajecia - nie ma mnie 4-5 razy w tyg po 1.5 godziny. Jedyny zgrzyt pojawia sie wieczorem i w nocy. Mlodziak dlugo zasypial przy piersi, spal z nami i budzil sie w nocy na cycka. Przez jakis czas zasypial z tata ale ostatnio jest bunt - nie tylko z nim nie zasnie, ale placze za mna tak dlugo az ja nie wroce. W nocy na dzwiek glosu taty dostaje wrecz histerii - musze byc ja i koniec (choc juz wcale niekoniecznie moja piers wink). Ale nie rozwodzmy sie prosze nad ta kwestia bo mi to bardzo nie przeszkadza a winy meza w tym nie ma, zapewniam. Moja jesli juz tongue_out Za to w dzien cud miod - tata,tata,tata,tata... No wydawaloby sie, ze sielanka. Tylko, ze ostatnio okazuje sie, ze niekoniecznie. Mlody jest zachwycony spedzaniem czasu z tata i steskniony, gdy go nie ma pod warunkiem, ze jestem w poblizu. Gdy wyjde do drugiego pokoju zaczyna sie po chwili ryk, ze on chce do mnie. I nawet uznalabym, ze to norma, w koncu przyzwyczajony jest, ze jestwm. Nawet jestem przekonana, ze gdybym musiala "zniknac" to oni doskonale daliby sobie rade (troche martwilabym sie o wieczor i noc, ale jakos by przetrwali wink ). No i problemu by nie bylo gdyby sie nie pojawilo dzisiaj pewne ALE. Rozmawialismy z mezem, calkiem hipotetycznie, o tym, ze za jakis czas, gdy drugie podrosnie, moglabym sobie w weekendy popracowac i dorobic. On zostalby z dziecmi na 6 godzin w dzien (z polgodzinna przerwa) a ja mialabym prace pod samym domem, za niewielkie co prawda pieniadze, ale bez zadnych kosztow. Ja sie wyrwe z domu, grosz wpadnie, a on pobedzie z dziecmi. No i okazalo sie, ze dla mojego meza to jest strasznie przerazajaca wizja, ze mialby z dzieckiem (dziecmi) zostac na kilka godzin sam. Ze on twgo nie lubi, bo maly ryczy za mna, on nie wie co z nim zrobic, a maly nie umie powiedziec czego chce, a do tego mu ciagle trzeba wymyslac co zrobic do jedzenia... bla bla bla. W zasadzie nawet nie bardzo chcial rozmawiac na ten temat, on z tych niemowiacych. Grunt, ze jesli byloby to konieczne to oczywiscie, jakos da sobie rade, ale nie lubi i skakac z radosci nie bedzie. I woli obyc sie bez kilku stow (zyjemy na styk, dodatkowa kasa by sie przydala, ale nie jest niezbedna) niz miec wizje spedzenia kilku godzin w sobote czy niedziele sam z dzieckiem. I ja wiem, ze to dziwne, ze dotychczas takiej sytuacji nie bylo, ale ja po prostu nie mialam poki co potrzeby gdzies na dluzej wychodzic a na sile znajdowac sobie zajec nie czulam potrzeby. Ale teraz sie zmartwilam i nie wiem co z tym fantem zrobic. Bo z jednej strony chodzi o mnie - teraz zawsze bede miala wrazenie, ze jak bede gdzies chciala na dluzej w koncu wybyc, to bedzie sie to wiazalo z tym, ze maz zostaje z dziecmi bardzo niechetnie, ze wolalby nie i ze najlepiej by byla to ostatecznosc. Z drugiej strony bede sie duzo bardziej martwic jak sobie poradza gdy przyjdxie do porodu niedlugo. Jednak gdy cos sie robi ze zlym nastawieniem, bez checi i wiary w to, ze moze byc po prostu milo, to na pewno bedzie niemilo. Umeczy sie i maz i syn (nie rodze w Polsce, jest szansa, ze nie bedzie mnie tylko kilka godzin, bierzemy nawet pod uwage porod domowy, ale co w razie komplikacji, przeciez tego wykluczyc sie nie da). A po trzecie, chyba najwazniejsze, jest mi zwyczajnie smutno i martwie sie o ich relacje. Teraz moj syn tate uwielbia (choc ma swoje przyzwyczsjenia tongue_out). Ale jak dlugo potrwa zanim wyczuje, ze tata zwyczajnie nie lubi spedzac z nim czasu? Jak to swiadczy o ich obecnej relacji i jak im wrozy na przyszlosc, ze ojciec nie chce z synem spedzac czasu sam na sam? To teoretycznie ich relacja, wtracac sie moze nie powinnam? Ale przeciez odbije sie na calej rodzinie a i najzwyczajniej w swiecie tych facetow kocham, to najblizsze mi osoby, chcialabym, zeby sie lubili... Co robic, droga emamo?? Maz rozmawiac na ten temat nie chce, twierdzi, ze czarnowidztwo uprawiam, rozdmuchuje sprawe, a to ze on czasu sam na sam z synem spedzac nie lubi nie oznacza, ze nie lubi syna, albo ze cos jest nie tak. I moje martwienie sie zwala na hormony ciazowe. A gdy mowie, ze moze w takim razie ja jednak zaczne wychodzic w weekendy na dluzej to twierdzi, ze on mi przeciez nie broni, ale skakac z radosci nie zamierza. A poza tym to on tez pracuje caly tydzien i chce odpoczac, moc sie mlodym "wymienic", zajac nim razem i razem czas spedzic a nie z dzieckuem sam siedziec. Ja bym sobie zajecie znalazla, moge wyjsc na kilka godzin. Ale czy to terax ma sens? No sama nie wiem... Spojrzcie na sprawe obiektywnie i powiedzcie co o tym myslicie...
Obserwuj wątek
    • piepe Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 01:50
      jasne_to_nowy_nick napisał(a):

      >Jak to swiadczy o ich obecnej relacji i jak im wroz
      > y na przyszlosc, ze ojciec nie chce z synem spedzac czasu sam na sam?

      Zwyczajnie, tak jak od wieków - matka od brudnej roboty, ojciec spija smietanke. Czyli ty obrabiasz niemowlaki, poskramiasz kilkulatki, a jak dziecko trochę wyrośnie, będzie wolało tatę, mimo że ten nie za bardzo ogarniał jego wczesne dziecinstwo. Chyba ze gosc jest w stylu, że dzieci w ogóle i w zadnym wieku - tego nigdy nie wiemy wybierając faceta na ojca dzieci.
      U mnie w firmie pracuje się w soboty za kase, mimo ze to niezgodne z prawem - firma 95% dzieciaci faceci, wolą robić niż pójść do domu i zajmować się dzieciakami.
      • jasne_to_nowy_nick Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 07:28
        Nie do konca rozumiem, skad ta ostra opinia. Czemu ja od brudnej roboty, a ojciec smietanke spija? Robi w zasadzie wszystko to co ja z tym, ze z oczywistych wzgledow w krotszym wymiarze czasu - ktos pracowac musi. Owszem, nie usypia go, ale nie uznalabym tego za "czarna robote". Tak samo jak kapieli, ktora z kolei ogarnia w zasadzie tylko on. Tak samo jak co najmniej 4 razy w tygodniu przebieranie, kolacje, mycie zebow i czytanie na dobranoc. A dziecko wieczorem, zmeczone, jest mniej sympatycznym kompanem do zabawy.
      • chocolate_cake Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 09:56
        A tam od wieków 😉. Moje pierwsze dziecko niedługo skończy 19 lat. Drugie jest cztery lata młodsze. Gdy były małe, przez jakiś czas pracowałam właśnie w tym stylu chociaż nie w weekendy akurat ale 3 razy w tygodniu po południu i wieczorem a mąż był z dziećmi. Syn nawet wolał tatusia 😉 i tylko z nim się bawił klockami.
    • 3-mamuska Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 04:04
      Ja sie mężowi nie dziwie ze nie jest zachwycony zostać z dzieckiem kiedy te wrzeszczy za mama. Do tego jest problem z komunikacja.
      Syn ma sygnał ze jak jest tata to nie ma mamy, i ze mama wychodzi i jest problem.
      Nie chce cie ani dołować ani martwić, ale moim zdaniem to wcale nie jest dobrze ze syn nie ma rodziny w komplecie. A w dodatku co to za rodzina w tygodniu mama z dziećmi w weekend tata z dziećmi.

      Jedynie co mozesz zrobic to nauczyć chłopków życia razem, dogadywania sie tłumaczyć co mały chce. Nawet użyć obrazków do komunikacji , zrobic zdjęcia tego co mały je lubi i niech pokazuje tacie.
      Wycofać sie troche nie wyręczać meza, zachęcać do tego aby mały szedł do taty z rożnymi potrzebami.
      Moze zaplanować cos co maly bardzo lubi takie cos ekstra i niech maz spędzi miło czas z synem pod twoja nie obecność.
      Maz sie zniechęca przez płacz małego No i trzeba niestety znaleść czas dla rodziny wspólny czas.
      I dla meza dla ciebie i dla małego. Tobie sie hobby należy maz mam prace i rozrywkę w pewnym sensie.
      Ale wypośrodkuj całość.
      A i mysle ze to taki wiek.
      Moj maz sie tez stresował bo nie zawsze mógł odgadnąć co dziecku potrzeba.

      Pamietam jak mężowi mojemu cza było przykro ze np krzyczał ze młody cos tam zrobił a ja mowię wiem od tygodnia tak robi.
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • jasne_to_nowy_nick Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 07:12
        Nie chce cie ani dołować ani martwić, ale moim zdaniem to wcale nie jest dobrze
        > ze syn nie ma rodziny w komplecie. A w dodatku co to za rodzina w tygodniu mam
        > a z dziećmi w weekend tata z dziećmi.

        Cos zle zrozumialas. Rozmowa na temat weekendowej nieobecnosci byla czysto hipotetyczna. Poki co wlasniee chyba stad sie wzial problem - ze oni NIGDY nie zostaja na dluzej sami. Ja hobbistycznie wychodze, owszem, kilka razy w tyg, ale na 1-1.5 godz. W tym czasie maz mlodego kapie, daje mu jesc, myje zeby, bawi sie chwile, czyta bajki. Ja wracam na usypianie.

        A problem z komunikacja owszem, jest, bo maly nie mowi. I ja tez czasem nie wiem o co mu chodzi. Kwestia nastawienia jest jak sobie z tym radzimy, w jakim stopniu nas to frustruje.

        I ja ich zachecam, owszem. Zreszta jak maz jest w domu to oni wiekszosc czasu spedzaja na wspolnej zabawie. Problem pojawia sie gdy ja znikam (np w sasiednim pokoju, bo chce sie zdrzemnac albo poczytac ksiazke. Wtedy maly troche sie pobawi, ale w pewnym momencie zaczyna ryczec, ze chce do mnie, nic go juz nie interesuje, niczym go nie moze maz zajac, meza to frustruje i przez to przerazony jest sytuacja w ktorej mialby z nim zostac sam...

        Myslisz, ze to kwestia wieku? Bo jesli tak, to problemu niema. Mi poki co sytuacja nie przeszkadza, nnigdzie sie na dluzej potrzeby wybrac nie mam. A jesli mlodziak z wiekiem zacznie chetniej zostawac sam z tata, bez histerii, to przekonana jestem, ze i ten problemu miec nie bedzie. Bo to raczej problem chyba z pewna "bezsilnoscia" niz z osoba syna jako taka...

        • 3-mamuska Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 11:51
          Cos zle zrozumialas. Rozmowa na temat weekendowej nieobecnosci byla czysto hipotetyczna. Poki co wlasniee chyba stad sie wzial problem - ze oni NIGDY nie zostaja na dluzej sami. Ja hobbistycznie wychodze, owszem, kilka razy w tyg, ale na 1-1.5 godz. W tym czasie maz mlodego kapie, daje mu jesc, myje zeby, bawi sie chwile, czyta bajki. Ja wracam na usypianie.


          Dobrze zrozumiałam tylko pomieszałam, nie dziwie sie mężowi niechęci do weekendowej pracy.
          Bo rodzina bedzie wiecznie w połowie,obawy meza sa w pewnym sensie usprawiedliwione.


          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • anty_nick Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 09:17
        3-mamuska napisała:
        . A w dodatku co to za rodzina w tygodniu mam
        > a z dziećmi w weekend tata z dziećmi.
        >



        no ale co z taką rodziną nie tak. U mnie właśnie tak to funkcjonowało. Ja w tyg z dzieciakami, bo mąż pracował do 18tej, oczywiście ja mam złotego chłopa, bo robi i robił dosłownie wszystko.
        Ale tak to własnie wyglądało.
        W tygodniu ja, w weekendy on.
        Jesteśmy normalną rodziną.

    • afro.ninja Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 07:35
      Ichie, jesteś w ciąży?
      • rosapulchra-0 Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 07:37
        Ichie mieszka w Polsce.
      • ichi51e Re: relacja ojca z synem 20.12.15, 06:38
        Nie jestem niestety big_grin i mój z dziećmi chętnie zostaje. Pracuje w domu i mam nianke :p
    • forever_doubting Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 09:12
      Fajnie, że mąż zajmuje się synem codziennie. To na prawdę nie jest normą w wielu rodzinach. Ciesz się z tego i nie martw na zapas co będzie dalej. Moim zdaniem to taki wiek po prostu, że młodemu do wszystkiego mama potrzebna. Ale najważniejsze jest, że z tatą też spędzają czas. A że nie sam? No jasne, że trochę w tym wygodnictwa taty. Ale tragedii bym z tego nie robiła. Sama masz wątpliwości, czy powinnaś się wtrącać w ich relacje. Ja z doświadczenia wiem że 'wałkowanie' tematu, na który jedna ze stron nie chce rozmawiać nie ma sensu i tu bym niepotrzebnie nie spędzała wspólnego czasu na takie rozmowy. Jest tyle fajniejszych, budujących rzeczy które można robić ... smile
      Co do weekendów - wychodź oczywiście, to zdrowe, ale nie rób sobie z tego 'zadania', że powinnaś. Wychodź jeśli chcesz i sprawia Ci to przyjemność. Przyszłą pracą też się nie przejmuj! Jak trzeba będzie to sama wiesz, że na męża możesz liczyć. Tak mi przynajmniej z opisu wynika. A młody im starszy tym 'łatwiejszy' będzie w obsłudze dla taty. Wiem, wiem, dojdzie młodszak. Ale to już zupełnie inny człowiek będzie i inne potrzeby/relacje może ...
      Co do porodu rodzinnego tylko jeszcze... jeśli podejmiecie taką decyzje to synek będzie w domu w tym czasie czy mielibyście dla niego opiekę zapewnioną poza domem? Tak tylko pytam.

      I nie martw się tyle na zapas smile

      • kjut Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 10:33
        > Co do porodu rodzinnego tylko jeszcze... jeśli podejmiecie taką decyzje to syne
        > k będzie w domu w tym czasie czy mielibyście dla niego opiekę zapewnioną poza d
        > omem? Tak tylko pytam.

        Mamy zapewniona, ale mamy nadzieje, ze nie bedzie konieczna wink
        • kjut Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 10:34
          No to sie wygadalam z prawdziwym nickiem big_grin Tak to jest wlasnie tongue_out
          • lady-z-gaga Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 10:43
            big_grin
        • juuuu7 Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 11:05
          Tak myslalam, ze to Ty przez ten porod domowywink. Nie do konca rozumiem-4-5 razy w tyg wychodzisz wieczorem na zajecia i jest ok,synek nie marudzi a w weekend maz nie chce zostawac z dzieckiem?
          • 3-mamuska Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 11:56
            Tak myslalam, ze to Ty przez ten porod domowywink. Nie do konca rozumiem-4-5 razy w tyg wychodzisz wieczorem na zajecia i jest ok,synek nie marudzi a w weekend maz nie chce zostawac z dzieckiem?

            Maz marudzi bo to więcej godzin i trzeba wypełnić czas.
            No i dojdzie jeszcze maluch i wlasnie jeszcze brak czasu wspólnego rodzinnego.
    • lady-z-gaga Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 09:21
      Ty się nie zastanawiaj nad relacją dziecka z ojcem, ale nad relacją z Tobą. Lada chwila pojawi się w domu noworodek i co zrobisz? Wynajmiesz dla niego mamkę, bo starszy będzie non stop w histerii, kiedy będziesz zajęta drugim?
    • mayaalex Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 09:36
      ale zanim zaczniesz w te weekendy wychodzic, to minie jeszcze troche czasu? I wtedy nagle z dwulatka zrobi sie dwuipollatek, ktory wszystko bedzie chcial robic z tata... Albo i nie - ale bedzie duzo bardziej kumaty i ogarnianie go przez kilka godzin bedzie latwiejsze. Mezowi sie nie dziwie, bycie sam na sam z dwojka takich malych dzieci to niekoniecznie jest najbardziej relaksujacy sposob na spedzenie weekendu - ale przeciez nie odmawia tylko mowi, jak jest. A Ty powinnas trzymac sie swojej wersji: pare stow sie przyda w budzecie. Do tego wyjdziesz do ludzi i odpoczniesz. Skoro teraz wiekszosc dnia spedzasz z jednym dzieckiem a wkrotce bedzie dwojka, z mala roznica wieku, to zobaczysz, ze przydadza sie i dodatkowe pieniadze i ten moment, kiedy Ty nie bedziesz z nimi sama.
      Ja tu nie widze wielkich problemow z ich relacjami w przyszlosci, po prostu maz szczerze sie przyznal, jak jest. Co nie znaczy, ze syna nie kocha.
    • aamarzena Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 11:03
      Skoro wychodzisz często tylko na krótko i mąż daje radę to i kilka godzin też sobie poradzi. Mąż się trochę boi, a trochę jest wygodny - łatwiej zająć się przez godzinę niż sześć, gdzie trzeba pamiętać by małego nakarmić, położyć spać o stałej porze itp. Dodatkowo może nie lubić zabaw z małym dzieckiem. No nie każdego zachwyca budowanie po raz dwudziesty piaty z rzędu wieży z klocków, która od razu idzie do zburzenia, albo wykrawanie zwierzątek z ciastoliny. Ale jest rodzicem i czasem trzeba porobić coś co niekoniecznie się lubi.
      Mąż niepotrzebnie obawia się na zapas. Moje dzieci to też takie "mamine zapierdki", tam gdzie ja tam i one. Jednak kiedy wychodzę na dłużej (nie za często, ale się zdarza, np. wyjazd do koleżanki 200 km dalej 10-12 h razem z podróżą) - dają sobie świetnie radę. Kiedy nie ma mnie w domu dzieci zachowują się zupełnie inaczej niż gdy jestem za drzwiami pokoju.
    • klamkas Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 11:34
      Histeryzujesz przez hormony ;p

      Syn zaraz wyrośnie z fazy "tylko mama, gdzie mama" i będziesz nam tu płakać, że syn cię olewa i chce tylko z tatą i co zrobiłaś źle i jak to wróży waszej relacji za 30 lat. Zaraz zacznie mówić i spędzanie z nim czasu nabierze zupełnie innej jakości. No i mąż nie powiedział, że nie lubi spędzać z nim czasu, tylko, że nie chce z nim zostawać sam na 6h i jeśli prawdą jest to, co piszesz, że mały histeryzuje, jak tylko znikasz mu z oczu, to nie ma się co dziwić - wyobrażasz sobie tą wizję? 6h sam na sam z ryczącym za mamą 2-latkiem? Ja bym też nie skakała z radości.

      A już wyobrażanie sobie, że to zniszczy ich relacje... napij się jakiś ziółek dla ciężarnych i idźcie wszyscy razem na spacer ;p
    • ga-ti Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 12:15
      Ja nie pojęłam o co chodzi??? Mąż zajmuje się synem po pracy codziennie, codziennie go kąpie, bawi się z nim, karmi, Ty codziennie wychodzisz wieczorem, a m. zostaje z małym i żyją i maja się dobrze i młody lubi tatę. I o co chodzi? Że męża przeraziła wizja zostawania dzień w dzień po pracy z dwójką plus zostawania po 6 godzin dziennie w weekendy? Każdego by przeraziła. Ciebie nie przeraża wizja spędzania z dwójką dzieciaków 5 dni w tygodniu po 8 godzin?
      Nie jest różowo, mały płacze za mamą, trzeba się nim zajmować, karmić, przebrać, a do tego dojdzie drugi maluszek wymagający opieki plus zazdrość starszaka i nie wiadomo jakie relacje między braćmi. Co się dziwić, że mąż nie jest zachwycony? Że mu się to nie podoba?
      Mnie tez nie podoba się zmienianie pieluch, mycie, karmienie, znoszenie fochów i płaczów, a do tego problemy starszych dzieciaków. Ciemna strona rodzicielstwa.
      Ale zostaje, zajmuje się, bawi, buduje więź. I tego się trzymaj. I do tego zachęcaj i pochwal. I mniej nadzieję, że z drugim dzieckiem też więź nawiąże. I że w przyszłości też będzie ok.
    • tasiolot Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 12:25
      Ja Ci bym chyba odradzała tę pracę w weekend. Skoro i tak starcza kasy to po co się zażynać? Sama mam dwójkę 3 latka i roczniaczka, więc wiem jak jest ciężko. Ciężko będzie Tobie, bo wymęczona ciążą, karmieniem, niedospaniem, noszeniem, kolkami będziesz zasuwać do pracy. Ciężko mężowi, bo z jednego kieratu prędko do drugiego. Ciężko starszemu, bo nie dość, że matka ma mniej czasu dla niego przez młodszego to dodatkowo w weekendy zniknie. No i temu maleństwu, kto wie, może będzie cycozwisem, a tu matka w weekend wybywa. Ja bym odpuściła, bo opieka nad dwójką to naprawdę hardcore a dokładanie sobie obowiązków jeśli to naprawdę nie jest niezbędne to jak dla mnie samobójstwo. Jeszcze jeśli nie macie pomocy z zewnątrz. Ja bym ew. zastanowiła się nad inną formą dorobiena np. handel na allegro/ebay, tlumaczenia etc.
    • 7dosia Re: relacja ojca z synem 19.12.15, 12:29
      Ale żeś się rozpisała. A myślałam, że czas wielkich narracji już minął.
    • kjut Re: relacja ojca z synem 20.12.15, 00:54
      Dzieki dziewczyny za odpowiedzi. Moze rzeczywiscie hormony. Juz mi lepiej big_grin
    • merode Re: relacja ojca z synem 20.12.15, 03:15
      Ja tylko chcialam dodac ze nie koniecznie jest o co sie martwic tym ze maz nie lubi zbytnio spedzac czasu sam na sam z synkiem. Ja tez tak mam, chociaz kocham synka bardzo i mam z nim rewelacyjny kontakt. Ale mam treme przed zostawaniem z nim sama, spinam sie, poczucie odpowiedzialnosci mnie przytlacza, no i brakuje mi obecnosci innego doroslego, z ktorym mozna pogadac... Czasami jak mam zostac sama to zapraszam do domu kolezanke albo siostre, i nawet jak one nie maja zadnych kompetencji okolo dzieciowych, to i tak psychicznie mi latwiej.
    • ichi51e Re: relacja ojca z synem 20.12.15, 06:54
      Ma sens. Ja mam trochę podobna sytuacje w sumie - w sensie ze to ja sie głownie zajmuje dzieckiem. moim zdaniem jedyne co możesz zrobić zeby wzmacniać relacje ojca z synem to wychodzić - skoro jak ty jesteś to mąż czuje sie zwolniony z zabawy etc to dobrze chyba jest wymusić (no można jeszcze awanturę zrobić ale to chyba nie tedy droga). Z drugiej strony nie wyobrażam sobie jak można "niechętnie" zostawać z dzieckiem ale to może moje ograniczenie bo ja naprawdę lubię swoje dziecko i widzę ze to nie miś co sie go do szafy chowa- wiec tak sadze ze maz po prostu chlapnął a na myśli miał co innego. Tak czy inaczej to są jego dzieci i zajmowanie sie nimi to żadna łaska. Na pocieszenie dodam ze dziecko bardziej sie kumate zrobi to będzie mu łatwiej (choć oczywiscie znam i takich co na cała twoja nieobecność oddadzą dziecko do akademii świnki peppy big_grin). Jak nie lubi bawić sie klockami to niech wymyśli sobie zabawę która lubi albo polubi to jego problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka