3-mamuska
04.01.16, 00:44
Jestem wkurzona i nie wiem czy słusznie.
Umówiłyśmy sie z 2 znajomych ze spędzamy razem sylwestra, dostaliśmy zaproszenie od właściciela klubu.
Robia tam wesela ,stypy i komunie, wiec i imprezy dla /z dziećmi.
Dobre jedzenie muzyka na żywo itp.
Mieliśmy byc we 4 , 2 pary. W sobotę przed sylwestrem dowiedziałam sie ze bedzie jescze jedna para, faceta znam, jej wcale. Nie była zachwycona ale ok.
W sylwestra znajomi podjechali autem ( mieli przyjechać taksówka) okazało sie ze jedziemy po tamtych ich znajomych i od nich pojedziemy razem dużym taksówka , na 8 osob oczywiscie odpowiednio droższa.
I na miejscu ( pod domem )okazało sie ze jadą z nami ich dzieci 4-6,7 lat.
Myślałam ze cos mnie trafi, to ja zostawiłam swoje w domu w tym autyste, a tu oni biorą dzieci.
Pytam o dzieciaki pada argument ze nie maja ich z kim zostawić.
Dzieciaki wrzeszczą ,No typowe bachory, wtrącają sie do rozmowy nazywają nas po imieniu, młoda stwierdza ze jestesmy ich znajomymi /kolegami. Młody gada przy stołu o pierdzeniu. Zostawiają syf na stole, kręcą sie ciagle.
Ok ,atmosfera sie rozluźnia ,mamuśka wypija 3 duże butle wina ,ledwo mowi do dzieci, dzieci biegają , tatuś tez za kołnierz nie wylewa.
Dociera do mnie ze nie umiem pic przy dzieciach do 12 wypiłam 1 drinka , moj maz tez. No oczywiście sie tez bawiliśmy, ale z racji muzyki na żywo były przerwy i wtedy wszyscy szliśmy do stolika, a dzieci przyprowadzaly jeszcze koleżanki z innych stolików, na szczęście tamci rodzice ogarnięci i przychodzili po swoje dzieci.
Biorę na stronę znajomego pośredniego, ze chyba przesadzają, mowi ze przecież oni tak raz do roku, bo nie maja z kim dzieci zostawić wiec nie imprezują.
W końcu dziewczynka gdzieś sie przewraca drze sie.
Potem sie gubi nie wiadomo gdzie poszła, nigdzie jej nie ma. W końcu odnajdują ja na parkingu przed klubem, gdzie moze wiecheć i wyjechac kazdy samochód.
A jest juz po północy.
Wściekłam sie i mowię do znajomego ,ze moze by zaczęli pilnować dzieci ,i tu znowu pada argument ze nie mieli ich z kim zostawić, mowię jak sie nie ma z kim zostawić dzieci to sie nie idzie.
A tym bardziej ze nad sala sa pokoje, i myślałam ze dzieci pójdą spac na gore.
To był sylwester z dziećmi były całe rodziny, ale to byli bracia, siostry kuzyni ,wiec dzieci były pilnowane na zmianę przez członków rodziny ciocie/wujków.
No i to byli ciut starsze dzieci, były tez dzieci właściciela, ale on nie pił.
Mamusia naszej dwójki była najbardziej pijana kobieta na sali.
Zwinęliście sie o 2 i pojechaliśmy do domu.
Oni okazało sie ze siedzieli do 7 rano , a jak mysle wychodzili to młody płakał i zasypiał na stole.
Spotkałam sie w większym gronie i opowiadamy jak to przeżył sylwestra i mowię o tych dzieciach, a znajomy z którym byliśmy dalej broni rodziców.
Na to koleżanka mowi zeby pomyslał, ze ja mam na codzień dzieci ,wiec w sylwestra chciała miec spokoj.
Ten sie zamyka ale atmosfera dalej jest napięta.
I teraz zdania sa podzielone, czy to było ok czy nie...
Co myśli emama?
Aha.
Powiedziałam mężowi zeby po policję zadzwonic ze rodzice z dziećmi tak pijani, ale maz mowi zeby nie robic problemow właścicieli bo to dobry znajomy i jest około 10-14 dzieci. Wiec najwidoczniej mogą.
Aha ja jestem zwolenniczka , dzieci na weselach, ale tylko jesli jest to wesele w rodzinie, jest miejsce gdzie po tej 22-24 można odstawić dziecko do spania, rodzice pilnują nie piją.