Dodaj do ulubionych

Finanse rodzinne

05.01.16, 14:52
Przeszukuję forum w poszukiwaniu wątków na temat finansów w rodzinie i znalazłam takie oto dwie ciekawe historie.

forum.gazeta.pl/forum/w,567,91360764,91377288,Re_Finanse_rodzinne_tesciowa.html
forum.gazeta.pl/forum/w,567,159289623,,Zona_gorszego_syna.html?s=0
Patrzę na to ze swojego punktu widzenia i jakoś nie mogę sobie wyobrazić aby mój facet/mąż wypowiadał się na temat tego czy i w jakim zakresie pomagam swojej rodzinie - rodzicom, rodzeństwu, siostrzeńcom, dziadkom, itd. Ja też nie wtykam nosa w jego sprawy rodzinne.

Zastanawiamy się jak to będzie po urodzeniu dziecka. Czy bez względu na sytuację każde z nas ma przekazywać na dziecko określoną kwotę/realizować określone obowiązki? Przecież życie się różnie układa, czasem facet idzie np. na wojnę a kobieta zostaje sama z dziećmi/w ciąży i musi sobie radzić. Ematki bulwersują się, że facet w pierwszej kolejności realizuje zobowiązania wobec swojej rodziny, a następnie wobec swojego dziecka i jego matki/konkubiny/żony. Teoretycznie i z potomkiem i z rodzicami/rodzeństwem wiążą go więzy krwi, jednak rodziców i rodzeństwo ma jednych z nimi przeżył dziesiąt lat, a dziecko może mieć kolejne i kolejne z inną kobietą. Ja sama bardziej jestem skłonna inwestować w rodzinę generacyjną - rodzice, siostry - niż prokreacyjną - ojciec dziecka - ponieważ WIEM że na swoich zawsze będę mogła liczyć. A czy będę mogła liczyć na niego? Tego tak naprawdę nie wie nikt. Pytanie czy powinnam tak po prostu pozwolić mu na to samo, czy ściemnić że nasze stado jest najważniejsze? Czy jest sens walczyć z takim samym jego podejściem?
Obserwuj wątek
    • rasowa_sowa Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:00
      Ja sama bardziej jestem skłonna inwestować w rodzinę ge
      > neracyjną - rodzice, siostry - niż prokreacyjną - ojciec dziecka - ponieważ WIE
      > M że na swoich zawsze będę mogła liczyć. A czy będę mogła liczyć na niego? Tego
      > tak naprawdę nie wie nikt. Pytanie czy powinnam tak po prostu pozwolić mu na t
      > o samo, czy ściemnić że nasze stado jest najważniejsze? Czy jest sens walczyć z
      > takim samym jego podejściem?

      A to by nie była hipokryzja?
    • ola_dom Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:06
      lot.ti napisała:

      > A czy będę mogła liczyć na niego? Tego tak naprawdę nie wie nikt.

      To po co Ci facet? Do rozmnożenia? Zabicia czasu?

      Co do liczenia na swoją rodzinę - to świetnie, że bez wahania wiesz, że zawsze będziesz mogła na nich liczyć. Nie każdy może to powiedzieć i może stąd rozmaite wątki i zdania na temat kolejności ważności domowych finansów.
    • memphis90 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:14
      > Patrzę na to ze swojego punktu widzenia i jakoś nie mogę sobie wyobrazić aby mó
      > j facet/mąż wypowiadał się na temat tego czy i w jakim zakresie pomagam swojej
      > rodzinie - rodzicom, rodzeństwu, siostrzeńcom, dziadkom, itd. Ja też nie wtykam
      > nosa w jego sprawy rodzinne.
      Ale właśnie na tym polega związek, że nie ma "moja rodzina/twoja rodzina/moje pieniądze/twoje pieniądze", tylko nasze. Razem ustala się budżet, razem ustala się wydatki, wkład każdego z partnerów itd. Oczywiście, może się zdarzyć tak, że umawiamy się, że każdy ileś tam wkłada do domowego budżetu albo finansuje konkretne rachunki, a z resztą robi co chce, ale nie jest normalne podejście "nic ci do tego, co robię ze swoimi pieniędzmi". Bo wóczas to nie jest parnterstwo, tylko układ dwóch ludzi uprawiających ze sobą seks, ew. pomieszkujących razem.

      > Zastanawiamy się jak to będzie po urodzeniu dziecka. Czy bez względu na sytuacj
      > ę każde z nas ma przekazywać na dziecko określoną kwotę/realizować określone ob
      > owiązki?
      Tak, koniecznie z rozpiską kto kiedy zmienia pieluchę i ile czasu (z dokładnością co do minuty) rodzic ma obowiązek opiekować się dzieckiem.

      Przecież życie się różnie układa, czasem facet idzie np. na wojnę a ko
      > bieta zostaje sama z dziećmi/w ciąży i musi sobie radzić.
      Ale że co...?

      Ematki bulwersują się
      > , że facet w pierwszej kolejności realizuje zobowiązania wobec swojej rodziny,
      > a następnie wobec swojego dziecka i jego matki/konkubiny/żony.
      Dziecko i żona to jest rodzina, nie mamusia i siostrzyczki. Jak chłop zrobił dziecko, to ma zasr...ny obowiązek łożyćc na niego. Dziecko ma na ulicy żebrać, bo tatuś swojej mamci pomaga?

      eoretycznie i z
      > potomkiem i z rodzicami/rodzeństwem wiążą go więzy krwi, jednak rodziców i ro
      > dzeństwo ma jednych z nimi przeżył dziesiąt lat, a dziecko może mieć kolejne i
      > kolejne z inną kobietą.
      Wiesz co- są osoby, które zwyczajnie nie są stworzone do życia w dojrzałym związku z kimś innym niż własna mamusia i nie są stworzone do posiadania dzieci. Więc już się nie tłumacz, mieszkaj z mamusią i w żadnym wypadku nie miej dzieci.

      Rany, po wątasku zboczeńca zachęcającego do wrzucania fotek dzieci na instagram, po wątasku o spełnionej pani dyrektor, znajdującej "czas dla siebie" na korpoimprezie - mamy wątasek pt. jestem kobietą i wolę dzielić finanse z mamusią. Nawet się cieszę, bo mogę spokojnie na trolle jadu upuścić, bo dla znajomych ematek wolę być miła.
      • claudel6 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:06
        >po wątasku o spełnionej pani dyrektor, znajdującej "czas dla siebie" na korpoimprezie

        ktory to wątek??
        • memphis90 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:34
          Chyba na oślą poleciał, tak jak poradnik dla nieudolnych ojców, wrzucony z jakiegoś powodu na ematkę (noworoczne postanowienie nr. 8- pobaw się ze swoim dzieckiem! Tadaaaaa!). Nie mogę znaleźć. Ale było blablabla o tym, że matka musi mieć czas dla siebie i jako przykład- pani dyrektor firmy jakiejśtam, która w 3 miesiącu po porodzie radośnie pojechala na jakąś korpoimprezę, bo mamusia musi się spełniać.... uncertain
    • princy-mincy Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:15
      Ja inwestuję w moją rodzinę- tę, którą sama stworzyłam. Czyli moje dzieci i moj maz jako priorytet.
      W dalszym kregu znajdzie sie moje rodzenstwo i rodzice, a pozniej, duzo duzo dalejto juz kuzynostwo, ciotki, babki itp.
      Na szczescie moj maz mysli tak samo, dodatkowo nie ma obecnie potrzeby, bysmy musieli wspomagac kogokolwiek z rodziny.
    • cosmetic.wipes Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:18
      Ja sama bardziej jestem skłonna inwestować w rodzinę ge
      > neracyjną - rodzice, siostry - niż prokreacyjną - ojciec dziecka - ponieważ WIE
      > M że na swoich zawsze będę mogła liczyć.

      Pogadamy, jak się będziesz żarła z siostrami o masę spadkową suspicious
    • julita165 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:24
      Ja nigdy nie musiałam kogokolwiek z rodziny wspomagać finansowo więc temat dla mnie niby teoretyczny. Piszę niby bo tak naprawdę dotyczy on wolności finansowej w związku. Jak daleko pieniądze które sama zarobiłam są po prostu moje i samodzielnie mogę decydować o wydatkach ( niekoniecznie na członków rodziny, na cokolwiek ) a na ile to są pieniądze nasze i partner ma coś do powiedzenia. Przyznam że moja wolność finansowa jest ( właściwie była bo aktualnie nie posiadam partnera który miałby coś do powiedzenia ) dla mnie bardzo ważna. Przez cały czas trwania małżeństwa ( 5 lat ) właściwie nigdy nie doszliśmy do etapu że kasa jest "nasza". Każde miało swoje dochody i swoją część wspólnych zobowiązań finansowych adekwatnych do dochodów, a co dzieje się z resztą drugiemu nic do tego. Mnie ten układ odpowiadał, mojemu ex mniej chociaż nie wiem dlaczego skoro zarabiałam ze dwa razy więcej od niego więc trudno powiedzieć że przepuszczałam "jego" ciężko zarobione pieniądze.
      • eilian Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:35
        Jeśli nie ma rozdzielności finansowej to sprawa jest prosta, wszystkie dochody są wspólne i powinny być wspólnie rozporządzane. A co do Twoich rozważań która rodzina ważniejsza, to cóż, z takim podejściem nie wróżę Ci długiego i udanego małżeństwa. Po co Ci w ogóle mąż?
        Ja patrzę na to tak, że odkąd założyliśmy rodzinę, to właśnie mój mąż a potem także dzieci są moją rodziną i oni są dla mnie najważniejsi (na szczęście mój mąż traktuje to w ten sam sposób). W dalszej kolejności są nasi rodzice, rodzeństwo itd. Jeśli chodzi o wspomaganie kogoś z rodziny, to robilibyśmy to wspólnie, po uzgodnieniu między sobą jak i w jakiej kwocie, niezależnie której strony rodziny by to dotyczyło.
      • memphis90 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:42
        > Mnie ten układ odpowiadał, mojemu ex mniej chociaż nie wiem dlaczego skoro zara
        > białam ze dwa razy więcej od niego
        No pewnie dlatego, że kiepski to związek, w którym jedno lepiej zarabiające przepuszcza "swoją" fortunę na swoje fanaberie, a drugie nie ma z czego sobie gaci kupić....
        • julita165 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:52
          To nie było tak, że ja przepuszczałam fortunę a on biedaczek nagi i bosy chodził. Poza tym napisałam że każde wnosiło wkład na wspólne wydatki adekwatny do dochodów więc ja pokrywałam większą część wspólnych wydatków. Problemem chyba raczej było to, że mieliśmy inaczej ustawione priorytety np. ja wolałam jechać na narty a on wolałby odłożyć w skarpetę
          • memphis90 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:55
            Wybacz, ale ta pełna zdziwienia konstatacja "nie wiem, dlaczego" bardzo mnie ubawiła i dlatego przerysowałam smile
          • ola_dom Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:57
            julita165 napisała:

            > ja wolałam jechać na narty a on wolałby odłożyć w skarpetę

            Stać go było na te narty na tym samym poziomie, co Twoje? Czy kosztem wyrzeczeń na tzw. codzienność?
            Nie pytam złośliwie, ciekawi mnie takie rozwiązanie w małżeństwie i o jakiego rzędu oszczędności/wyrzeczenia - o ile w ogóle - może chodzić.

            Bo sama znam osoby, które nie za bardzo umieją dostrzec, że kogoś innego na coś po prostu nie stać. I to nie na zasadzie, że np. nie mają 50 zł na taksówkę - bo mają tyle w portfelu i nawet więcej, tylko że nie za bardzo mogą i chcą sobie pozwolić na wydanie kasy na taxi, bo mają świadomość innych, bardziej koniecznych wydatków.
            • julita165 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:02
              Nigdy nie było tak, żebym jechała sama, przeważnie było tak, że składaliśmy się na wyjazd chociaż ja ponosiłam większą część kosztów np. opłacałam kwaterę i skipass-y a on paliwo i wydatki na miejscu. Ja oczywiście wiem że jemu na wyjazdach nie zależał i wolałby np. zainwestować w bardziej wypasiony komputer ale każdy ma pewne wydatki z których nie potrafi zrezygnować i koniec kropka. W końcu w związek wchodzi z jakimś bagażem doświadczeń, przyzwyczajeń, upodobań i ciężko wszystko odwrócić o 180 st. Dlatego tez jestem zdania że najlepsze związki to związki ludzi podobnych, pod każdym względem. A u nas wszystko było odwrotnie, w tym podejście do pieniędzy. Ja jestem osobą rozrzutną, wiem o tym ale nie ma ludzi bez wad.
              • spanish_fly Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:31
                Czyli Ty decydowałaś, że wyjeżdżacie i wyjeżdżaliście, chociaż on nie miał na to ochoty i musiał ze swoich pieniędzy się do takiego wyjazdu dołożyć? Ale już o kupieniu komputera za swoje pieniądze zdecydować nie mógł, bo musiał (?) z Tobą wyjechać? Nie bardzo to rozumiem. Jeśli mógł o swoich wydatkach decydować to czemu z Tobą jechał i jeszcze się do tego dokładał chociaż nie miał na to ochoty?

                • julita165 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:46
                  Może czasem tak było jak piszesz ale po części dlatego, że on miał problemy z komunikowaniem swoich potrzeb a ja lubię kawę na ławę. Ja bym się nie obraziła jakby mi po prostu powiedział że nie ma ochoty jechać, żebym jechała sama ze znajomymi bo on woli na coś tam odłożyć. Ale przeważnie to wyglądało tak, że ja komunikowałam chęć wyjazdu, on nic nie mówił, ja wszystko organizowałam, on jechał, na moje oko dobrze się bawił a potem...po kilku miesiącach dowiadywałam się, że on wcale nie chciał jechać bo szkoda mu kasy i wołałby to czy tamto. No sorry ale duchem św nie jestem. Z czasem zorientowałam się co i jak ale chłop pod 40-tkę powinien umieć rozmawiać. Do niczego go nie zmuszałam ale model pt wydajemy jak najmniej, chowamy w skarpetę, po to żeby raz na rok zakupić jakieś mega wypasione "dobro" to nie jest mój model. Mogę mieć piekarnik i lodówkę po 1000,00 zł ( zwłaszcza że z piekarnika nie korzystam a w lodówce przeważnie mam światło smile) zamiast po 5.000,00 a w zamian za to miło spędzać czas, lepiej wyglądać itp. Po prostu różniliśmy się.
    • premeda Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:32
      Jak tak patrzę na to co się dzieje w mojej rodzinie to wiem, że na rodzeństwie można się tak przejechać, że życia braknie aby sprawy wyprostować. Uważam, że trzeba się dogadać i lepiej rodzinom pochodzenia dawać po równo (jeśli się już pomaga) aby uniknąć niesnasek. I raczej nie byłabym zadowolona gdyby mąż ładował kasę w swoją rodzinę a dla nas by zabrakło. I nie wyobrażam sobie również takiego manewru ze swojej strony.
    • spanish_fly Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:35
      Fajnie to jest jak można liczyć i na rodzinę urodzenia, i na męża, i jeszcze na rodzinę męża. Jedno drugiego wykluczać nie musi i wręcz nie powinno.
    • kotradykcja Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 15:54
      "Ja sama bardziej jestem skłonna inwestować w rodzinę generacyjną - rodzice, siostry - niż prokreacyjną - ojciec dziecka - ponieważ WIEM że na swoich zawsze będę mogła liczyć. A czy będę mogła liczyć na niego? Tego tak naprawdę nie wie nikt. Pytanie czy powinnam tak po prostu pozwolić mu na to samo, czy ściemnić że nasze stado jest najważniejsze? Czy jest sens walczyć z takim samym jego podejściem?"

      Walczyć nie ma sensu, po prostu powiedz mu i daj buziaka na dowidzenia jak będzie odchodził. I nigdy, pod żadnym pozorem nie miej dzieci.
    • aamarzena Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:17
      Jak tak patrze po rodzinie i znajomych to ci, dla ktorych mamusia i siostrunie sa wazniejsi niz maz/zona, partner_ka nie maja udanego zycia malzenskiego. Wszyscy po rozwodach albo do slubu nigdy nie doszlo bo potencjalni kandydaci wiali zawczasu. Ty tez nie powinnas zakladac wlasnej rodziny, lepiej ci bedzie z mamusia
      • lot.ti Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:34
        My jesteśmy z siostrami bardzo zżyte, inwestuję teraz w siostrzenicę, ponieważ tego chcę. Nie wyobrażam sobie, aby facet miał coś do powiedzenia w tej sprawie. Zaczęłam o tym myśleć po pytaniu koleżanki z pracy o to czy mój chłop zgadza się na to, że opłacam jej kurs językowy i lekcje tańca. HELLO!!! co on ma do tego. Po czym pomyślałam, że może wg niektórych jednak ma.
        • dobrochna00 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:48
          A to zależy od kilku rzecz. Jeśli jesteście małżeństwem i nie macie odrębności majątkowej to wydajesz na SWOJĄ siostrzenicę WASZE pieniądze. I dobrze, żebyś wiedziała, że po rozwodzie mąż może zażądać od Ciebie zwrotu wydatków, jakie poczyniłaś na swoją rodzinę z małżeńskiego majątku. Bo w ten sposób uszczupliłaś też jego majątek. Rzecz jasna nie chodzi o jakieś okazjonalne prezenty, ale jak co miesiąc będziesz wydawać na siostrzenicę tysiaka to licz się z koniecznością zwrotu.
          Jeśli nie jesteście małżeństwem to chłopu nic do twoich pieniędzy.
        • triss_merigold6 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:58
          Jesli nie masz własnych dzieci, to inwestowanie w dzieci bliskich krewnych jest rozsądną strategią. Jak będziesz miała własne, to nakłady popłyną w kierunku własnych dzieci.
          • dobrochna00 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 17:26
            Niekoniecznie. " Czy bez względu na sytuację każde z nas ma przekazywać na dziecko określoną kwotę/realizować określone obowiązki? Przecież życie się różnie układa" - w końcu dziecko tylko w połowie będzie z jej genów, a siostra całkowicie.
            • memphis90 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 17:38
              Eeeee, wcale nie. Dziecko ma na 100% połowę jej genów. Rodzeństwo- nie wiadomo. Rodzice przekazują potomstwu po jednej kopii każdego genu od siebie, ale przecież może zdarzyć sie tak, że rodzeństwu przekażą zupełnie różne kopie....
              • aamarzena Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:30
                Ale z postu startowego wynika, że skoro siostrę zna od kilkudziesięciu lat a dzidzi jest nowe to siostra ma pierwszeństwo. Przynajmniej ja tak to odebrałam.
                • memphis90 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:37
                  A tak, ale my tu zdryfowałyśmy na mielizny wink
        • aamarzena Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 17:22
          Dużo zależy od innych okoliczności. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż mówi mi że mam sobie sama jechać na wakacje bo on woli kupić trzeciego wypasionego laptopa, a w czasie urlopu zrobić remont u kuzynki. Nie na tym dla mnie polega związek dwojga ludzi, że każdy sobie rzepkę skrobie.
          Nie wyobrażam sobie, że mąż mi a ja jemu zabraniam pomocy dla rodziców, rodzeństwa, ale nie może to być kosztem naszej rodziny. Rodziny w sensie my plus dzieci. Wszelkie wieksze wydatki zaroqno dla nas samych jak i w ramach pomocy czy prezentow dla dalszej rodziny ustalamy wspolnie. Ale my mamy podobne podejscie do finansow, wspolne konta i nikt nikomu nie wylicza ile zjadł plasterkow sera ani cxyja kolej w placeniu czynszu.
    • dobrochna00 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:45
      W pierwszej kolejności człowiek ma obowiązek łożyć na swoje dziecko. Bo się na to dziecko zdecydował. Pomysł, że mamusia inwestuje we własną siostrę, czy brata, a dziecko niech sobie poczeka na swoją kolej jest absurdalny. Poza tym dziecko jak najbardziej jest rodziną powiązaną więzami krwi.
      Jeżeli oboje macie takie podejście to może oddajcie dziecko do adopcji i zajmijcie się ludźmi, którzy naprawdę są waszą rodziną.
      • phantomka Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 16:57
        Jak ktos zaklada rodzine zgodnie z zasada moje, twoje, nie ruszaj. To wielkiej kariery Wam nie wroze. U nas wszystko jst wspolne. Czy w danym momencie pracujemy oboje, czy tylko partner. Jak mam potrzebe, to pomagam mojej mamie. Jak on mialby potrzebe pomoc swojej rodzinie, to jest to naturalne. To sie ma opierac na zaufaniu i wierze w to, ze oboje macie podobne potrzeby zwiazane z rodzina. Natomiast zakladajac wlasna rodzine, to ja stawiamy na pierwszym miejscu i tak jest naturalnie.
    • koronka2012 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 19:17
      lot.ti napisała:

      > Ematki bulwersują się
      > , że facet w pierwszej kolejności realizuje zobowiązania wobec swojej rodziny,
      > a następnie wobec swojego dziecka i jego matki/konkubiny/żony.

      Rodziną pana jest w pierwszej kolejności żona i dziecko. I poza nimi facet NIE MA zobowiązań (poza bardzo szczególnymi przypadkami) - a wszelka pomoc jest wyrazem jego dobrej woli.
      Co więcej - zgodnie z prawem jest zobowiązany dbać o tę rodzinę, którą sam założył, i działanie na jej szkodę jest nielojalnością małżeńską i może być uznane jako przesłanka jego winy w przypadku rozstania.

      Może ty akurat WIESZ, że zawsze będziesz mogla liczyć na swoją rodzinę, ale mam przemożne wrażenie, że w wielu wypadkach gdzie pomoc jest dawana rodzinie generacyjnej - jest to pomoc dość monotonnie jednostronna, i bezzwrotna. Bywa też, że jest wynikiem bardziej szantażu emocjonalnego i odpowiedniej tresury niż realnych potrzeb.

      Dlatego uważam, ze normalny człowiek inwestuje przede wszystkim w swoje dzieci.
    • mynia_pynia Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 19:38
      To zależy, jeśli żyjecie każdy na własną kieszeń to robi się pewien sponsoring jeśli któreś z z was zarabia drastycznie więcej od drugiego.
      Każde swoim życiem żyje wówczas jak się zarabia podobnie i u nas tak jest, ale nie wyobrażam sobie żeby nie było wspólnego konta przy zarobkach np ja 4 tyś mąż 40 tyś i na odwrót, bo jedno musi co chwile dawać sygnały potrzeby gotówki albo drugie musi się pytać czy dać, no bo sorry nie będę chodziła w płaszczyku za 200 zł skoro mogę mieć za 2 tysie ;P
    • pruszynkaaa Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 19:53
      Wychodząc za mąż odciełam pępowinę. Oczywiste dla nas było, że będziemy mieli jedno wspólne konto,na które będą spływały nasze wynagrodzenia. wszelkie podarki czy "dotacje". Nie wyobrażam sobie związku, gdzie idziemy do knajpy i bierzemy dwa rachunki - co to za związek? Jaki to ma sens? A dzieci? Rodzic będzie wykupował receptę, kwota na pół, a drugi będzie robił przelew na konto zwrotu kosztów? Fikolca można dostać...
      Według mnie, wspólne konto i finanse świadczy o pewnej dojrzałości związku i wzajemnym zaufaniu.
      Nie wiem, może to my jesteśmy dziwni, a może po prostu mamy mniej więcej takie same potrzeby finansowe i kłócimy się o wszystko, ale nie o pieniądze smile. Nie mamy "szalonych chwil" kiedy kupujemy coś co przekracza nasz budżet jedynie jako zachciankę z myślą, że później jakoś to będzie. Większe wydatki uzgadniamy ze sobą na początku miesiąca i nie ma problemu.
      Był okres kiedy pracował tylko mój mąż, był czas, że tylko ja, teraz jest czas, że pracujemy razem. To też uczy szacunku do siebie i zaufania. Razem pracujemy na nasze wspólne dobro jako dobro rodziny i nie ma walki i porównywania, kto dał więcej do gara, bo doskonale wiemy, że sytuacja może się zmienić, więc to, że teraz ja dokłądam więcej, nie znaczy, że za miesiąc będę na utrzymaniu.
      Najważniejsza dla nas obojga jest NASZA rodzina, którą stworzyliśmy - w pierwszej kolejności zaspokajamy nasze potrzeby, później innych.
      Po co zakładać swoją rodzinę, skoro mentalnie cały czas jest się w tej generacyjnej?
      • klamkas Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 20:03
        Dojrzałe jest życie w zgodzie z własnymi przekonaniami, szacunku do przekonań partnera i znalezienie złotego środka między jednym a drugim, a nie jedyny słuszny model (żeby nie było, ja też nie wyobrażam sobie nie mieć wspólnej kasy, ale nie ma to nic wspólnego z dojrzałością).
        • pruszynkaaa Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 20:19
          a moim zdaniem własnie ma - bo - ten szacunek do siebie, zaufanie to się wypracowuje, szlifuje i dba - a na to potrzeba czasu, ale też i świadomości takiej potrzeby. Dojrzeć do tego można już i po roku, kiedy relacja bardzo głęboka, a czasami i nigdy...
          • kotradykcja Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 21:19
            No moment. Nie mamy wspólnego konta i część finansów mamy osobne, nikt oczywiście nikomu nie wylicza zawartości lodówki ani zużycia wody, ale rozdzielność majątkową mamy.
            To znaczy że nie jesteśmy dojrzali?
            • pruszynkaaa Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 22:03
              Nie pisałam o dojrzałości poszczególnych osób, tylko o dojrzałości związku - jako procesu, którego celem jest dojrzałość podparta obopólnym zaufaniem.
              • kotradykcja Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 22:17
                Ależ ja też o związku piszę.
                A powody rozdzielności są prozaiczne - znajomość życia, wiedzą, że nic nie trwa wiecznie, a ludzie z czasem się zmieniają, bycie po rozwodzie z kimś innym i posiadanie dzieci z poprzedniego związku, prowadzenie działalności gospodarczej, duża dysproporcja majątkowa. Różnie bywa. Ale to kompletnie nie ma nic wspólnego z brakiem dojrzałości. Wręcz przeciwnie.
          • klamkas Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 21:26
            Wybacz, ale bzdury piszesz.

            Wiele par ma formalną rozdzielność majątkową. Właśnie z powodu dojrzałości i dojrzałej dbałości o potrzeby rodziny. Ale trudno to pojąć jak się ma jedną jedyną słuszną wizję związku.
            • pruszynkaaa Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 22:02
              Moim zdaniem, takie podziały są wówczas, kiedy jednak nie do końca ma się to zaufanie do drugiej osoby. No bo wytłumacz mi - po co w takim razie? Jedynie rozumiem sytuację, gdy jedno z partnerów jest na własnej działalności gospodarczej i wiadomo jak to bywa - wówczas ten rozdział to własnie zabezpieczenie rodziny przed tym, jak się właścicielowi nie powiedzie, by komornik nie wszedł na całość majątku rodziny. Ale w innym przypadku, kiedy jedno drugiego jest pewnym, że nie nawywija różnych rzeczy? Biorę pod uwage również rozwód - ale można się rozstać chyba w kulturalny sposób, także finansowy.
              • klamkas Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 22:11
                A wytłumacz mi po co mieć wspólne konto, jeśli jednym ruchem, za pośrednictwem netu można się ze sobą rozliczyć (np. w cyklu miesięcznym) - i chodzi mi o sytuację gdy obojgu to pasuje?
                • aamarzena Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 22:58
                  Moim zdaniem można mieć i dziesięć osobnych kont, ale... nie wyobrażam sobie, że nie wiem, jakie mąż/partner ma wpływy i stan konta, nie mam żadnego wpływu na jego wydatki po opłaceniu przez niego "obowiązkowego comiesięcznego wkładu w dom w kwocie x" i nie mam upoważnienia do tych rachunków. I nie chodzi mi o to, że będę korzystać z "jego" pieniędzy kiedy mi sie podoba tylko o sytuacje losowe.
                  • klamkas Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:14
                    Ale rozmawiamy o posiadaniu osobnych kont, a nie o ukrywaniu dochodów wink (osobne konta, a nawet rozdzielność majątkowa nie znaczą, że partnerzy/małżonkowie nie rozmawiają o pieniądzach i nie planują wspólnie wydatków).
                    • aamarzena Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:27
                      Oczywiście, że nie oznacza, lecz z postu startowego wyłania się obraz osoby typu "moje, a tobie nic do tego". Wszystko jest kwestią dogadania się i wzajemnego zaufania. Ze wspólnym kontem można być ofiarą przemocy ekonomicznej, a z osobnymi kontami świetnie dogadywac się na płaszczyźnie finansowej. Natomiast ze strony prawnej w małżeństwie, które nie ustanowiło rozdzielności majątkowej nie ma moje-twoje, tylko wszystkie dochody sa wspólne i nie można fundować wakacji siostrzeńcom bez porozumienia z małżonkiem.
                      • aamarzena Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:34
                        Aha, mamy "osobne" konta ze względów logistyczno-organizacyjnych, ale to nie znaczy, że nie "grzebiemy" w nich sobie w razie potrzeb.
    • gryzelda71 Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 21:54
      poczekaj, czyli jak będziecie mieć dziecko to może zaistnieć sytuacja,ze na pampersy zabraknie, bo siostrzenicy tańce w pierwszej kolejności opłacisz?
    • trzy_szczurki Re: Finanse rodzinne 05.01.16, 23:20
      W pierwszej kolejności oczywiście zabezpieczamy koszty dzieci oraz współmałżonka (oczywiście wspolmalzonkowie mają czasem zbyt wygórowane wymagania). Jeśli zostaje i akurat np nie oszczędzamy każdego grosza na większe mieszkanie to pozostałej rodzinie należy pomoc. Oczywiście jeżeli nie jest to.pilna potrzeba, bo jeśli pilna to pomagamy bezwzględnie (przykład mojej koleżanki, mieli obłożone pieniążki na wykazd, ale jej mamie zepsuła się lodówka i.kuchenka więc wyjazd się przesunął, uważam że postapili słusznie)
      • thaures Re: Finanse rodzinne 06.01.16, 00:42
        Od zawsze mamy wspólne konto, mąż zarabia trochę więcej. Z konta korzystam w zasadzie tylko ja. Ja też oplacam rachunki i w ogóle wiem co i jak. Mąż pojecia nie ma, a ja już z tym nie walczę, bo w zasadzie się przyzwyczailam. Dawno temu pomagali nam rodzice i moja starsza siostra, za to my np dorzucalismy tesciom do zakupu pralki czy leków. Nigdy nie bylo problemów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka