Dodaj do ulubionych

Narty...nie mam ochoty jechać

11.01.16, 22:09
Zaczynają się za tydzień u nas ferie i małż wymyślił,że chciałby pojechać w góry. Jako,że nigdy nie jeździł na nartach i syn też ( 7 lat), to docelowo wypad miałby głównie skupiać się na nauce jazdy. Ja kiedyś jeszcze na studiach jeździłam trochę,ale sporo już lat minęło,wiadomo,że trzeba byłoby umiejętności "odświeżyć". Sęk w tym,że ja nie mam ochoty jechać. Jakoś przestałam kochać zimę, wręcz nie znoszę,wkurza mnie ten leżący śnieg i mróz i z utęsknieniem czekam na wiosnę. Nie chce mi się marznąć, aktualnie wychodzę na spacery bardziej z musu,bo mam roczną córę na stanie i dla niej tuptam codziennie z wózkiem.
Chętnie wysłałabym ich samych,ale mąż jest tych "mało samodzielnych" jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi ( wszystko trzeba naszykować i pokazać placem). Dodatkowo stresujący jest fakt,że w razie jakieś nieprzewidzianej kontuzji zostaje sam z dzieckiem. Młody mu raczej nie pomoże smile
Pojechałybyście "na siłę" czy się postawiły ? Poradzcie coś,bo osobnik chodzi z dąsem na twarzy i się nie odzywa wink
Obserwuj wątek
    • aka10 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:14
      Pusc ich we dwojke. Maz na pewno sie usamodzielni jak chodzi o opieke nad dzieckiem. Mezowie czesto "nie potrafia", bo zony zawsze "potrafia lepiej".
    • awesome810 ależ to jest iealna okazja 11.01.16, 22:15
      aby mąż usamodzielnił się w opiece nad dzieckiem, całkiem już sporym.
      Poślij ich na męską wyprawę, na której utrwalą się mocne ojcowsko- synowskie więzi.
      I nie zakładajmy od razu połamanych kończyn u obydwu panów.
    • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:19
      Jaaaasne... mąż mało samodzielny. Mało samodzielny, bo nigdy nie musiał, zawsze byłaś, naszykowałaś, pokazałaś, a w 98% zrobiłaś sama ;p. Bez urazy - jak mąż nie poradzi sobie z 7-latkiem, tzn. że marny z niego ojciec. (co do kontuzji - w razie czego dojedziesz, chyba nie planujecie wyjazdu "na pierwszy raz" w Alpy?)

      Widzę dwie opcje: 1. puszczasz chłopaków samych; 2. jedziecie w miejsce, w którym masz co robić (baseny, termy, spa i obowiązkowo animatorka dla dzieci czy inna sala zabaw (żebyś miała jak z tego skorzystać bez córki ;p)).
      • aankaa Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:10
        w Alpach może być bezpieczniej (stoki) niż w polskich górach
        • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:25
          Ale mi chodziło o czas dojazdu, a nie o jakość tras.
    • koala0405 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:22
      Ja bym pojechała. Przecież to doskonała okazja pobyć trochę poza domem. Ja co roku jeżdże na ferie w góry i spaceruję z najmłodszym w wózku
    • anika772 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:22
      Mam podobny stosunek do zimy i nart, jadę, bo dzieci i mąż chciały. Trochę pozjeżdżam, ale bez entuzjazmu. Na szczęście są w pobliżu termy, sauny, borowiny i masaże- tu entuzjazmu mam sporosmile.
      Jedź, pospacerujesz z młodą, zmienisz otoczenie. No i będziesz miała kontrolę, więcej stresu przysporzy Ci pewnie pozostanie w domu.
      • heca7 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:42
        Chyba jesteś mną smile Też pozjeżdżam bez entuzjazmu. Dzieci lubią, mąż lubi a ja ...niiii tongue_out Ale jadę bo są inne atrakcje, baseny, termy, masaże itd.
      • anika772 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:55
        Miło mismile Masz ulubione? Ja lubię Złoty Potok i Szaflarysmile
        • heca7 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:49
          Termy w Białce smile Oni idą w jedną stronę a ja w drugą. Do strefy cichej, strefy nagości , na masaże, pedicure i na co tam się zapiszę.
          Termy w Bukowinie mi się nie podobają. Tam jest za zimno. Na tych wszystkich korytarzach się przeziębiłam.
    • beataj1 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:28
      U mnie sytuacja podobna. Tylko córka mniejsza i bardzo do mnie przywiązana. Najwyżej będzie miął z nią wesoło.
      Chłop jedzie z córka na narty a ja się juz nie moge doczekać tego błogiego lenistwa w domu. Ale będzię pieknie.

      PS. Nieznoszę nart, góralszczyzny, cepelii i tego całego szajsu.
    • jola-kotka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:31
      W twojej sytuacji pojechalabym kazdy wyjazd z rodzina to fajna sprawa,oni na stok Ty gdzie indziej ale wspolne wieczory itd. Moj maz kocha narty,deske itd. U mnie nawet jakbym chciala nie wchodzi to w gre ale jak tylko moge jade z nim. On idzie np. Na narty ja dostaje buziaka i znikam w knajpce na winko,potem spedzamy czas razem. Fajnie jest.
    • lusitania2 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:31
      Na siłę - na pewno nie.
      I zresztą nie jeżdżę, na narty mąż jeździ z dziećmi sam (a w sezonie narciarskim jeżdżą praktycznie co weekend + ferie i przerwy świąteczne), bo do zimy mam taki sam stosunek, jak Ty. Może raz na dwa sezony mężowi udaje się namówić mnie na wspólny wyjazd w jakieś wyjątkowo atrakcyjne miejsce, ale normalnie zostaję sama i robię to, co lubię.

      • bei Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:39
        W dobie inteligentnej odziezy zima juz nie jest zimna...jedz, taki wyjazd to nie tylko narty, to jeszcze cala magia gor.....
    • justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:34
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi smile Może faktycznie rozważę opcję fajnego hotelu z atrakcjami i pojedziemy wszyscy. Na razie to jedyne,co przyszło mi do głowy smile Ewentualnie będę forsować dyskretnie pomysł wyjazdu w przyszłym roku big_grin
      W razie "draki" nie mogłabym dojechać,mamy jedno auto,a pociągiem lub autobusem nie wyobrażam sobie z córą,zostawić u dziadków też bym nie mogła,bo jest na piersi smile
      • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:45
        No wybacz. W razie dramatu pożyczasz samochód od rodziny/przyjaciół w ostateczności z wypożyczalni i jedziesz z dzieckiem. Chyba, że nie masz prawka. Ale i wtedy coś i jakoś można zadziałać.

        Mnożysz problemy, boś matka kwoka, bo mąż twoim zdaniem ma dwie lewe ręce do dziecka, a moim zdaniem - nie pozwalasz mu być ojcem 7-latka w pełnym wymiarze, boś kwoka wink (albo macie inny, głębszy problem, którego nie chcesz poruszać na forum)
      • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:47
        PS. A tak szczerze - przeforsujesz wyjazd za rok. I co się zmieni? Mąż nagle zostanie ojcem roku? Syn nagle stanie się dorosły i nie wymagający opieki? Dorobicie się kolejnego samochodu, albo trzeciego do ich towarzystwa?
      • trzy_szczurki Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:49
        Jedz Ale wybierz fajny hotel / pensjonat tak jak ktos wyżej poradził. Wiele ma specjalne pakiety na ferie dla dzieci (zawsze się może okazać że jazda na nartach nie lezy w kręgu zainteresowań twojego syna). Na pewno fajnie pobyć razem, fajnie zmienić klimat. Spacerować możesz wszędzie. w rrazie nie pogody możesz iść z córeczką na basen / kulki / sale zabaw . Odpoczniesz od codzienności. Weź książki (lub tablet). Z doswiadczenia wiem że im bardziej się nie chce tym wyjazd potem bardziej udany smile miłego odpoczynku
        • moofka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:06
          mam roczne dziecko i zadna sila mne nie namowi w tym roku na wyjazd w gory big_grin
          meza (tez mam narciarskiego maniaka) puscilabym ze starszymi (tak pewnie zrobie w tym roku)
          zeby sama napawac sie cisza i spokojem
          tegoroczne ferie spedze w domu i juz nie moge sie doczekac (jeszcze tylko 4 dni wink
          badzmy szczerzy - ganianie roczniaka po hotelu i lazenie z wozeczkiem miedzy wyciagami to zadna frajda
      • beataj1 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:54
        Przecież to idealny moment na męski wyjazd. Z tego co zrozumiałam macie nowe dziecko - czyli starsze może czuć się nieco odsunięte. Jest idealna okazja by go podbudować męskim wyjazdem i zdobywaniem świata z tatą.
        Ty nie będziesz musiała wieźć córki i tam robić za służącą wszystkich. Bo wnioskuje z opisu że sa małe szanse byś poszła na masaże, bajery rowery sama bez córki. Czyli i tak niewiele skorzystasz z wyjazdu.

        Wysyłaj męża niech udowodni że pełnosprawny.
        A w razie dramatu - jak rany zakładam że to dorosły człowiek. za rękę go przecież 24h nie trzymasz - poradzi sobie.
        • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 22:59
          No ale rozumiesz - mąż wyśle syna na stok w samych gatkach. I zapomni dać mu śniadanie. I nie dopilnuje wieczornego mycia zębów minucie w każdą z 4 stron. Itp. itd. No i napoi młodego czekoladą, a nie sokiem z eko pomarańczy. A na śniadanie (jeśli w ogóle będzie o nim pamiętać) pozwoli zjeść parówkę, a nie jaglankę z eko bakaliami. Itp. itd. (tzn. to wariacja na zadany temat wink).
          • trzy_szczurki Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:04
            Jesteś złośliwa smile i po co?
            • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:19
              Bo znam dużo matek kwok i całego jednego ojca "mało samodzielnego" w przypadku dziecka szkolnego (no sorry, nie mówimy o niemowlaku czy dziecku wczesnoprzedszkolnym). Albo dziecko i ojciec nie mają więzi, więc strach ich puszczać, albo ojciec to idiota (a nie "mało samodzielny"), albo matka mu nie ufa, bo jest kwoką ;p. Dwa pierwsze przypadki kwalifikują się pod zupełnie inną treść wątku wink.
          • beataj1 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:07
            Ja myślę że autorka bardziej boi się że dziecko upadnie będzie mieć wielokrotne złamanie obu nóg a ojciec nie będzie wiedział co zrobić. Bo jak wiadomo chłop nie pracuje, nie jest dorosły i po prostu stanie bezradnie i tyle. A matka to ma wbudowany w mózg chip z obsługa takich sytuacji i wie ZAWSZE.

            Albo porzuci dziecko na stoku i wróci do domu zrobić nowe niepołamane.

            Specjalnie ironizuje by pokazać że te lęki są bezpodstawne i dorosły człowiek naprawdę sobie poradzi nawet w takich sytuacjach (czego oczywiście nikomu nie życzę). A nawet jak dziecko nie umyje zębów przez tydzień to strat w ludziach się nie spodziewam...
            • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:21
              No właśnie... z grubsza to miałam na myśli wink.
      • jola-kotka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 01:15
        Za rok to juz mozesz nawet nie zyc,jedz teraz,szkoda ferii.
    • justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:12
      Ha,właśnie z tym odpoczynkiem...z malutkim dzieckiem to żaden odpoczynek sad Więc wszelkie formy proponowanego odpoczynku właściwie odpadają. Młodej dodatkowo idą zębiska trzonowe,więc sfochowana na codzień,w nocy z kolei budzi się co godzinę. Na dodatek jeszcze lubi odreagować zmianę otoczenia,oczywiści na minus.
      Z tym wyjazdem za rok,to liczyłam,że jako,że córcia będzie starsza,to może uda mi się lepiej zorganizować wspólny czas smile
      Klamkas, faktycznie trochę ze mnie kwoka big_grin I czasami tworzę problemy na zapas, ale ogólnie nie jest tak źle...
      • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:25
        No to powiedz szczerze - "ja nie jadę, bo dla mnie i młodszej to będzie mordęga i żadna z nas nie zyska".

        A co do męża kaleki - jest typ ludzi, który na gładkim chodniku, na trzeźwo łamie nogę w trzech miejscach z przemieszczeniem. Zazwyczaj ten typ potrzebuje do tego gładkiego chodnika, wszelkie ekstrema powodują, że "typ" trzyma pion wink.
    • justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:15
      Ale o dziecko się nie boję z tymi złamaniami,bardziej o ojca big_grin Bo on z tych,co na prostej drodze potrafią nogę złamać...nie żartuję
      • beataj1 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:20
        Jako totalna kaleka (taka która na prostej drodze dała radę skręcić obie nogi jednocześnie przy jednym upadku) mogę ci powiedzieć - jak się ma pod opieka dziecko to się jest ostrożniejszym. Tak po prostu jest. To raz.
        Dwa - przecież mąż raczej nie będzie zjeżdżał jak szalony a będzie ćwiczył na tych łagodnych łączkach z synem. Lub na sankach.

        Daj im się wykazać. I bezlitośnie wykorzystaj fakt marudnego niemowlaka na stanie. Po co masz się dodatkowo męczyć. Tym bardziej że nie bardzo masz na to ochotę.
        • ichi51e Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:40
          No ludzie przecież jak ojciec weźmie dziecko bez matki to sobie nie pozjeżdżali tylko bedzie kiblował na oślej łączce co mu wyjazd rozwali uncertain po co to komu?
          • wuika Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:49
            Ale to chyba ojca sprawa, co nie? Matula ma na stoku opiekować się niemowlakiem i 7-letnim synem, żeby pan i ojciec mógł sobie po stoku pośmigać? suspicious
            • ichi51e Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 11:16
              No a jak? Nie po to od 7lat udaje ze ma dwie rece lewe...
          • agni71 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 11:28
            Ojciec, zdaje się, tez początkujący, a nie wytrawny narciarz. Obaj sobie wezma instruktorów i będą się uczyc na oślej ramię w ramię.
      • aka10 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:21
        justyna.pie napisała:

        > Ale o dziecko się nie boję z tymi złamaniami,bardziej o ojca big_grin Bo on z tych,co
        > na prostej drodze potrafią nogę złamać...nie żartuję

        Justyna, o to sie nie musisz wcale bac. Jak na nartach nie jezdzil, ani dziecko tez nie, to zapewniam Cie, ze bedzie sie trzymal tras dla dzieci, no, moze pod koniec tygodnia "zielonych". Poza tym, w ten sport automatycznie nie wchodza zlamania konczyn. Wtedy by nikt na nartach nie jezdzil. Nie rob z meza kaleki. Pomysl lepiej o takich ojcach, ktorzy co drugi tydzien maja swoje dziecko/dzieci 24/7 i sami sie nim/ nimi opiekuja.
        • aka10 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:23
          Oni w tym roku pojada sami, Ty z nimi i corka na drugi rok. Gdzie problem?
    • agni71 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:20
      Ja nie jeżdżę na nartach w ogóle, ale od kilku lat jeżdżę z rodziną w góry. Oni sobie jeżdżą, a ja mam w domku święty spokój, czytam sobie, albo w necie siedzę. Później jedziemy gdzies zjeść (i to jest dla mnie odskocznia, bo na codzien gotuję), jak jest ładna pogoda, to idziemy sobie na spacer z sankami (lubię), a jak nie , to np. gramy w coś jak już reszta ma dość jeżdżenia. Mąż z tych ogarniętych, ale dodatkowa osoba jednak mu się przydaje do pomocy, gdy jedno z dzieci chce wracać do domku, a reszta jeszcze jeździ. Wtedy dzieciak nie musi koczować na stoku, tylko sobie wraca do domku i ze mną siedzi (albo idziemy się przejść). Albo dzieci mają już dość i mąż juz sam sobie jeździ na luzie wieczorem i ma z kim dzieciaki zostawić bez obawy, ze podpalą domek...Za zimą bez śniegu i z chlapą nie przepadam, ale jak jest ładnie, to i wytarzac sie w śniegu lubię. Specjalnie zakupiłam sobie spodnie narciarskie w tym celu smile
      Na koniec jednak napiszę, że jeśli od pomysłu cię odrzuca, to nic na siłę. Niech mąz jedzie z dzieckiem, chyba sobie z jednym poradzi?
      • justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:38
        Chyba faktycznie puszczę ich razem , a sama posiedzę w domku z naszą małą marudą smile Pocieszyłyście mnie,że nie powinno być tak źle, pewnie znów przesadzam na zapas,dzięki
        • mancipi Re: Narty...nie mam ochoty jechać 11.01.16, 23:59
          uwazam że mąz ma świetny pomysł na wyjazd i nawiązanie relacji z synem, oraz rozpoczęcie nowego hobby-narciarstwo to bardzo towarzyski sport, bo co prawda zjezdza się samemu ale więcej czasu człowiek spędza na wyciągu i w knaj[ach wink a tak na serio-ja uczyłam się jeździc jako dziecko, ale niestety moi rodzice nie jeździli, wiec nie było wspólnych wypadów, więc fajnie że twój M chce zaczac z synem. teraz narty to nie to samo co 20 lat temu, mój M nauczył się jeździc w 2 dni (znaczy zeby sie nie zabic na wyciągu i zjechac w dół w miarę zgrabnie), teraz będzie miał 8 sezon i w tym roku chcemy zacząc uczyc syna 3-latka, do tego mamy jeszcze półroczną córkę i planujemy wspólny wyjazd gdzie bedziemy jezdzili z młodym. opcja z wypasionym spa tez jest fajna, wiec zastanów się, czy nie warto jechac razem-wytrwali narciarze jeżdża 9/10-16 a potem wszyscy spędzają czas w barach/basenach, więc to duzo czasu na rodzinne aktywnosci
          • moofka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 00:56
            6-7 godzin sama w hotelu, a potem bar z roczniakiem? Srednio. Moje np. Zaczelo chodzic i nie utrzymasz. W domu puszcze wolno, bo katy zna i mam dostosowane, w obcym miejscu nie usiade na moment
    • 71tosia Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 00:17
      Jak sobie wyobrazasz jezdzenie na nartach, z roczniakiem przy piersi? Bedziesz musiala sie wymieniac z mezem, a jak maz malo ogarniety to znaczy ze nie bedzie wymian, tylko ty bedziesz w malym pokoju hotelowym ogarniac niemowlaka, a po nartach jeszcze starszych, zmeczonych panow. Nie dalabym sie na to namowic, wyslij cholopakow samych, najwyzej wroca troche przeglodzeni i poobijani ale mezowi to moze akurat pomoc w usamodzielnianiu sie przy dzieciach.
    • nowi-jka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 07:16
      to swietna okazja zeby wypracował swoj sposób opieki, i nauczył sie wszystkiego bez pokazywania palcem
      przeciez z rocznym dzieckiem i tak nie pojezdzisz
    • kjut Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 07:21
      Ja bym pojechala. W codziennosci jest tak malo czasu na zatrzymanie sie, spotkanie, pobycie razem jako rodzina, ze taka okazja jest warta wykorzystania. Znajdzcie takie miejsce, zebys nie musiala marznac na stoku, a popoludniami zebyscie mieli co robic razem.
      • k1234561 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 08:37
        W życiu bym nie pojechała z rocznym dzieckiem na wyjazd w góry.Owszem mąż z synkiem nich jadą i się dobrze bawią.Jeszcze bym,każdego z osobna spakowała osobiście.Ale z rocznym maluchem to tylko umęczenie dla matki taki wyjazd.Mężczyźni na stoku dobrze się bawią,a matka cały dzień zabawia roczniaka.Jak nie spacerek,to kulki jak nie kulki to wymyślanie zabaw, w miedzyczasie dziecku się ząbki wyżynają więć płaczliwe i marudne.Wolałabym ten moment przeczekać we własnym domu,gdzie wszystko mam swoje i pod ręką.
        Zresztą ja wychodzę z założenia,że niewolnicą nie jestem i jeśli wszyscy wyjeżdżamy na wakacje/odpoczynek,to każdy ma prawo wypocząć.A nie ,że jedni się bawią i korzystają z uroków życia,a na drugich spadają te mniej komfortowe obowiązki.W tym wypadku ani roczniak ani matka z tego wyjazdu nie skorzystają.
        Znając siebie to bym sobie w ogóle wyjazdy na narty z córką dopóki nie skończy minimum 6 lat odpuściła.A potem pojechała uczyć,aby docelowo cała rodzina mogła wyjść z nartami na stok.
        • moofka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 08:49
          no otoz - mozna jechac z dziecmi w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym - wtedy wybiera sie jakies osle laczki (ja wyczynowcem nie jestem i mi wystarcza, a frajda jest wspolna) i dla kazdego cos milego czyli hotel ze spa i basenami po poludniu, kiedy maz i ojciec chce sie wypuscic na trasy bardziej ambitne
          wtedy jest super i tak ferie spedzalismy kilkakrotnie i kazdy odpoczywal
          w tym roku majac roczniaka na stanie od razu odmowilam propozycji znajomych na wspolne narty
          bo skonczyloby sie tak, ze wszyscy jezdza a ja dziecko ganiam, pilnuje pieluchy i wesze po hotelowym menu, co sie do jedzenia nada- w nosie taki wypoczyn
          wyslanie polowy rodziny i leniwy czas z malenstwem w domu - gdzie jest wszystko co potrzebne i dostosowane do potrzeb dziecka bez dwoch dni poswieconych na pakowanie to naprawde dla mnie kuszaca perpektywa i niczuje ze cos sie traci smile
          ale fakt - ja mam przepiekna okolice i nie musze specjalnie po widoki sie tarabanic przez pol polski smile
          w domu za to mam przestrzen, dostosowane warunki
    • cosmetic.wipes Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 08:41
      Też by mi się nie chciało, gdybym miała jechać w charakterze niańko-gospodyni.
    • mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 08:43
      ja bym pojechala - w gorach snieg jest fajniejszy i bielszy niz w miescie, wiec az sie oczy ciesza wink
      Mozesz sprobowac jazdy na nartach, oderwac sie troche od codziennosci, nie gotowac, nie sprzatac, pobyc z rodzina bez pospiechu nawet jesli ty sama nie bedziesz jezdzic na nartach. Kup sobie cos fajnego zimowego do ubrania i w droge. Mysle, ze sie nieco zasiedzialam przy maluszku i ciezko ci sie teraz rozruszac. Czasem w takiej sytuacji warto sie przemoc ze 2 razy a pozniej jest super.
      Ja mialam nie raz tak, ze czegos mi sie bardzo nie chcialo ale jakos sie zmuszalam po czym pozniej bylam szczesliwa, ze jednak nie poleglam od razu.
      • cosmetic.wipes Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:08
        > Mozesz sprobowac jazdy na nartach, oderwac sie troche od codziennosci,

        Z roczniakiem na cycu i pierdołowatym mężem może być nieco trudno.
        • mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 15.01.16, 00:39
          Roczne dziecko nie wisi na cycu jak noworodek, facetowi trzeba dac szanse sie wykazac przez 3 godziny kiedy ona bedzie na stoku
          • klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 15.01.16, 01:02
            Ale w tym wyjeździe nie chodzi o to, żeby ONI pojeździli na nartach, tylko, żeby on pojeździł, ale żeby to był wyjazd z rodziną, ale, żeby on jeździł, ale sam, bo ma jeździć, a nie niańczyć dzieci, ale żeby jednak dzieci były (ale, żeby zajęła się nimi żona), bo rodzinny czas jest cenny i kto nie jeździ z dziećmi i żoną na wakacje jest bucem, itp. itp. wink

            Nie znasz takich? ;p
            • mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 15.01.16, 09:17
              No sa tacy faceci ale tez sa kobiety-kwoki, co to wszystko same przy dzieciach zrobia lepiej wink
              Jak widzisz - w opisanej w watku sytuacji - oni sie po prostu dobrali.
    • wuika Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 08:43
      Pojedźcie, ale w miejsce, gdzie są np. fajne baseny, czy inne udogodnienia w temacie "można się wygrzać i jest milutko".
    • mallard Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 09:24
      Spróbuj po przecinkach dawać spacje, - może uda Ci się trochę polubić zimę? big_grin
    • joanna_poz Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:17
      nienawidzę nart.
      syn i jego tata kochają.
      dlatego od dobrych kilku lat oni jada na narty - albo we dwójkę, albo umawiają się ze znajomymi (tez czesto sami tatusiowe synami), a ja zostaję w domusmile uwielbiam ten czas..
    • lady-z-gaga Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:26
      Juz miałam Cię przekonywać, kiedy dotarło do mnie, że roczne dziecko też musiałoby jechać smile w takim razie wyjazd dla Ciebie nie ma żadnego sensu i coś mi się zdaje, że mężus jest zwyczajnie wygodnicki wink to Ty będziesz osobą, ktora wyszykuje starszaka do wyjścia, a po nartach będzie suszyć buty i mokre ciuchy wink nie daj się w to wrobić w żadnym wypadku, a sfochowanemu mężowi powiedz ode mnie, że jest egoistą wink
    • ichi51e Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:29
      Pojechalabym pod warunkiem ze mi kupi sanki-wózek big_grin
    • jusytka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:37
      Na siłę, nie ma co, trzeba szukać kompromisu. Mój mąż nie jeździ na nartach, więc kombinujemy 3 dni nart i dwa dni zwiedzania np Pragi czy Berlina po drodze A poza tym, ja tam w naszych górach nigdy nie zmarzłam, trzeba się tylko właściwie ubrać i ruszać...
    • joaaa83 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:37
      Zostałabym w domu z roczniakiem, a męża wysłała samego z synem 7-letnim. Twój mąż jest bardzo wygodny po prostu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka