Wątek lajtowy, na jakiego największego lenia trafiłyście w pracy? Może być pracownik, współpracownik, szef. Ja najbardziej zapamiętałam X z mojej pierwszej pracy, w banku. Zatrudniono kilka osób na umowy zlecenia jako wsparcie i między innymi był X. Wyglądał i ubierał się jak prezes, garnitur, koszula, krawat(nie mieliśmy kontaktu z klientami więc reszta chodziła ubrana nieformalnie) i całymi dniami siedział z zamyślonym wyrazem twarzy przed komputerem i nie robił nic. Całe bite 8 godzin nic nie robił.Przeprasza, czasem kulał ołówek

Od czasu do czasu szedł do kierownika z jakimś pomysłem albo ściemniał, że gdzieś zadzwonił albo coś załatwił. Zgadnijcie komu zaproponowano etat? właśnie X, na szczęście dla pozostałych, normalnie pracujących osób, wszedł przepis, że mają być zatrudniane tylko osoby z wyższym wykształceniem i on tego warunku nie spełniał. Obraził się i błyskawicznie znalazł sobie inną, lepszą pracę.