viki0
18.01.16, 14:23
Mąż chce byśmy pojechali do nich na parę dni w ferie ale mi się nie chce.... nie bardzo się lubimy i ciężko mi znosić fochy teściowej prze parę dni.... bo nie było jeszcze odwiedzin by nie było jakiegoś spięcia lub fochów teściów itp... ogólnie to nie zależy im na kontakcie z nami i z wnukami.... ale mąż ciąga nas tam raz na jakiś czas (1 do 2 razy w roku...) i teraz też zaczyna coś przebąkiwać a mnie już ciarki przechodzą na samą myśl wyjazdu do nich.... Moja niechęć do nich to nie zwykły kaprys ale masa przykrych doświadczeń które przez ponad 10 lat się skumulowały i o których długo by opowiadać..... Proponowałam mężowi by pojechał np sam ze starszym synem ale ani on ani syn nie chcą jechać beze mnie i tu mam dylemat bo nie chcę dziecku zabraniać kontaktu z dziadkami ale sama nie mam naprawdę ochoty u nich parę dni mieszkać.... niestety za daleko mamy do nich by jechać na jeden dzień.. . co robicie w takich sytuacjach....? nie bardzo mam chęć marnować parę dni ferii po to tylko by znowu wrócić do domu w złym humorze i zmęczona podwójnie bo dziadkowie i tak nie poświęcą dzieciom wcale czasu więc cały czas mam dwójkę na głowie... do tego podróż.... pakowanie i rozpakowywanie i brak jakiejkolwiek satysfakcji z odwiedzin.... ma ktoś podobny problem?