hellenamiu
31.05.16, 12:00
Jak czytam o strajku pielęgniarek, to główne zarzuty dotyczą tego, że nie dbają o higienę pacjentów i karmienie.
I tak sobie myślę, że to przecież jakiś absurd, że kształci się przez 3 czy 5 lat studiów osoby, które potem zajmują się zmienianiem pampersów.
Dlaczego nikt nie wpadnie (a może wpadł tylko o tym nie wiem) na rozdzielenie zawodu pielęgniarki i szpitalnej pomocy?
Zawód opiekun szpitalny, odpowiedzialny za karmienie, mycie, podawanie wody, wożenie na badania, przecież tu wystarczy jakiś kurs czy szkola zawodowa i zawód pielęgniarka/ pielęgniarz, podaje i przepisuje proste leki, wykonuje drobne zabiegi i inne odpowiedzialne czynności.
A teraz mamy osoby po studiach, które po latach pracy potrafią i wiedzą często więcej niż młody lekarz, którym pół dnia zajmują czynności, które są proste, a czasochłonne.
Zwiększyłby się prestiż, poprawiły warunki pracy i płacy (zamiast 3 pielęgniarek po 3.300, można zatrudnić jedną za 5000 i dwóch opiekunów po 2500).
Nikt na to nie wpadł czy specjalnie nie wprowadzają takich rozwiązań?