Dodaj do ulubionych

Rodzina- przesadzam?

    • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 15:19
      Nieslusznie.
    • jola-kotka Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 15:33
      Niesluszne babci dom babci sprawa a jesli ten "siersciuch" to np. jest drugiegi dziecka babci to juz wogole pretensje sa wrecz chamstwem,wnuczek nie pepek swiata moze przez czas zagrozenia dla niego z babcia spotykac sie u siebie w domu.
    • budyniowatowe Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 15:42
      Wnuk przed wizyta u baci moze wziac lekarstwo przeciwalergiczne. I wiem o czym pisze bo moj syn ma silna alergie na koty (jak znajdzie sie w towarzystwie kota to zaczyna puchnac). Jak wiemy, ze idziemy do znajomych czy rodziny gdzie jest kot, przed wizyta bierze lekarstow, a czasem i w trakcie musi wziac druga dawke. Nie robimy problemu.
    • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 16:08
      No to dziecko przyjdzie w inny weekend. Jaki problem?
      • 3-mamuska Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 17:19
        Moim zdaniem brak obecności na imieninach babci to zemsta rodziców z powodu przygarnięcia kota.
        Wystarczy podać dziecku keki i zabrac na te pol godziny.
        Kot w obcym otoczeniu nie łaził wszędzie.
        A jeśli nie ma takiej opcji jest pewne ze dziecko mimo leków złe zareaguje ,to dziecko zostaje z jednym z rodziców drugie jedzie na impreze.

        Mam koleżankę ktora na wspolne spędy koleżanek ( u mnie w domu i u drugiej koleżanki) siedziała w maseczce ,brała leki zeby tylko sie spotkac wiec to kwestia chceci.
        • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 18:14
          Zależy jak silna alergia. Moja córka by np. nie mogła iść na imprezę, gdzie menu złożone z samych lodów, Monte i ciast ze śmietaną wink. Bo skutki to nie tylko obrzęk dróg oddechowych, ale i sraczka. Uczulonego dziecka bym nie pchała do kota, tylko delegata jednoosobowego. Użalanie się babci do chorego 8-latka to chwyt poniżej pasa, dzieciak o niczym decydować nie będzie, a zaszczepia się w nim poczucie winy. Generalnie, gdzie nie można, tam moje dziecko nie bywa. Ale nie robię krzyku z tego powodu, tak jest i już wink.
          • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 19:50
            > Użalanie się babci do chorego 8-latka to chwyt poniżej pasa, dzieciak o niczym decydować nie
            > będzie, a zaszczepia się w nim poczucie winy.

            100/100
            • 3-mamuska Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:55
              > Użalanie się babci do chorego 8-latka to chwyt poniżej pasa, dzieciak o niczym decydować nie
              > będzie, a zaszczepia się w nim poczucie winy.

              100/100

              Myślisz ze autystyczne dziecko obchodzą żale babci??? Sorry nie wierze w to.
          • 3-mamuska Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:54
            Zależy jak silna alergia. Moja córka by np. nie mogła iść na imprezę, gdzie menu złożone z samych lodów, Monte i ciast ze śmietaną wink. Bo skutki to nie tylko obrzęk dróg oddechowych, ale i sraczka. Uczulonego dziecka bym nie pchała do kota, tylko delegata jednoosobowego.

            Ale ja znam silne alergie, z synem do klasy chodzi chłopiec ,ze nawet dotyk chyba czy maki powoduje zaczerwienienie skory swędzenie.
            Matka nie używa perfum ani nic w domu z chemi.
            Warzywa przywozi im firma z jakimi certyfikatem ze nie używa chemi ,bo dziecko by zmarło.( udusiło sie)
            Ma przy sobie zastrzyk z adrenaliny cały czas.

            Ale ten kot tam nie mieszka.
            Nie wiem kiedy był a kiedy sa imieniny.
            Ale poprosić babcie o porządne wysprzątanie, lub samemu pomoc zeby dziecko mogło odwiedzić babcie w wyjątkowy dzien.
            Ostatecznie zaproponowałbym impreze u siebie.
            Jak komuś zależy i nie ma urazy ani fochów to mozna.
            Mysle ze babcia nie zdawała sobie sprawy, ze jeśli kota przytrzyma 2 dni to dziecko nie bedzie mogło do niej isc przez x czasu.
            • memphis90 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 18:00
              >Mysle ze babcia nie zdawała sobie sprawy, ze jeśli kota przytrzyma 2 dni to dziecko nie bedzie >mogło do niej isc przez x czasu.
              Szczególnie, że ten miesiąc to taki termin z kosmosu. Jak babcia kanap, zasłon i dywanów nie odkurzy to i po miesiącu będzie pełno sierści. A jak od razu wysprząta porządnie, to po co obligatoryjna kwarantanna 4-tygodniowa...?
    • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 19:06
      Cudny jest ten watek, dawno się tak nie uśmiałamsmile. Przez chwilę nawet myślałam,że jesteś jakąś moją rodziną, bo ciocia też wzięła sierściucha na parę dni, a ma wnuki alergiki.Ale odetchnęłam z ulgą, że nie obrabiasz czterech liter rodzinie, bo ciocia wzięła szczurkasmile, a u ciebie to chyba kot?
    • taki-sobie-nick Nie, nie jest 28.06.16, 19:33
      Miesiąc dziecko bez babci przeżyje.
      • z_lasu Re: Nie, nie jest 28.06.16, 19:36
        Ale - jak się okazuje - babcia nie może przeżyć bez dziecka.
        • lokitty Re: Nie, nie jest 28.06.16, 20:00
          I tę kwestię bym olała, po wcześniejszym wytłumaczeniu dlaczego tak jest wink.
      • scarlett74 Re: Nie, nie jest 28.06.16, 19:39
        Dzieć może i tak ale jak nie ja to kto vel z lasu to nie wiem czy da radę smile W każdym razie musi telenowela się rozwija i w 354 poście wyjdą na jaw kolejne szokujące fakty z życia babki, ew. ciotki Zenobii .Tudzież o nieokreślonych z wieku alergikach...
        • z_lasu Re: Nie, nie jest 28.06.16, 19:57
          Kiepski z Ciebie detektyw smile Musisz potrenować.
          • scarlett74 Re: Nie, nie jest 28.06.16, 20:54
            Na fitness to ja już dziś byłamwink
            A wątek to nie z gatunku detektywistycznych,raczej kiepska telenowela ,więc nie muszę się wysilać.
            .

    • kok.10 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 19:51
      Przesadzasz!!!
    • k1k2 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 20:09
      Moje zdanie: nie rób z dziecka kaleki. Do kolegów z "siersciowymi" zwierzakami tez nie chodzi? Na urodziny ani nic? Antyhistaminy od czasu do czasu to nie takie złe rozwiazanie.
      No i może babcia ma przyjemność z opieki nad zwierzakiem, wolno jej przecież.
      • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 20:38
        > Antyhistaminy od czasu do czasu to nie takie złe rozwiazanie.

        Ludzie, zrozumcie, że to nie jest takie proste. Nie każdemu wystarczy po prostu pójść do apteki, kupić jakiś lek bez recepty i po krzyku. I nie u każdego alergia oznacza wyłącznie lekki dyskomfort. Moje dziecko nie może w ogóle brać antyhistamin, żadnych. Dziecko autorki jest niepełnosprawne, nie wiadomo jak reaguje na ataki alergii, jak reaguje na antyhistminy, jak antyhistaminy reagują z innymi lekami, które dziecko bierze.

        I tak, dzieci z problemami zdrowotnymi często miewają mocno ograniczone życie, również towarzyskie. Tak trudno to sobie wyobrazić?
        • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 20:51
          A może odwiedzić alergologa/pulmonologa zamiast wylewać żale na innych...
          Trudno mi natomiast zrozumieć ,iż tak trudno jest niektórym dostosować się do innych. Zamiast tego wręcz żądają aby to do nich dostosował się cały świat.
          Syn ma w klasie dziewczynkę-alergiczkę na gluten. Też dziewczynka to przeżywa, ale rodzice starają się aby było jej z tą alergią jak najmniej źle. I zamiast stroić fochy że na urodzinach był tort śmietankowy, sami dają to co córka może zjeść.
          Kwestia podejścia jest bardzo ważna.
          A tu sorry u autorki wątku wyszła dziecinada .
          • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 20:56

            > Trudno mi natomiast zrozumieć ,iż tak trudno jest niektórym dostosować się do i
            > nnych. Zamiast tego wręcz żądają aby to do nich dostosował się cały świat.

            To ja za siebie, problem zupełnie inny.

            A dlaczego nie miałyby się dostosować po trosze obie strony? I niektórzy, i świat.
            • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:05
              Sorry, zwierzak to wybór, alergia niestety nie. Babcia mogła się dostosować, ale nie chciała. Chore dziecko zapewne chce, ale nie może.

              No i nie chodzi tu o "świat" tylko o najbliższą osobę.
              • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:10
                z_lasu napisała:

                > Sorry, zwierzak to wybór, alergia niestety nie.

                Mogę ci tak samo napisać, że nerwica to nie wybór, niech się wszyscy dostosują. tongue_out

                Tak, leczy się ją, leczy. Nieskutecznie. tongue_out Tak, wieloma sposobami.

                Ad meritum - akurat w przypadku alergii (jeśli leki nie pomagają) - nie. Ale w przypadku glutenu już tak, jak napisała forumka.
              • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:10
                Sorry babka nie wzięła zwierzaka dla przyjemności, tylko żeby komuś pomóc.No proszę cię czy babka nie może być pomocna dla innych, nie tylko dla tego alergika. No sorry mamuśka ma bardzo roszczeniową postawę, wszyscy wszystko muszą dostosować do niej
            • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:06
              Nie problem jest taki sam. Babcia nie może mieć żadnych planów, żadnych kotów/psów/żólwi...Babcia na każde skinienie jakniejatokto, a jak babka ma inne plany ,to zostaje ukarana brakiem kontaktu z wnukiem.Pięknie..
              I jeszcze jedno -wątkodajka nigdzie nie napisała, że babka zaznajomiona z alergią dziecka.
              • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:12

                > I jeszcze jedno -wątkodajka nigdzie nie napisała, że babka zaznajomiona z alerg
                > ią dziecka.

                Napisała, że babka została poinformowana, ale nie do końca rozumie.

                Pomijając już nieszczęsne nie do końca (tylko na początku?), które powinno brzmieć niezupełnie/nie całkiem, dochodzimy do tego, że babcia zwyczajnie NIE rozumie.

                I teraz pytanie - dlaczego, skoro wnuk ma już lat osiem.
                • liisa.valo Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:16
                  A to akurat nic dziwnego. Kuzyna córka miała dość silną alergię na czekoladę. Do dziadka to nie docierało: nie rozumiał, że jak ją nafutruje pierniczkami, to potem w środku nocy trzeba po pulmonologach latać. skończyło się dopiero jak mala była na tyle kumata, żeby powiedzieć: Dziadziu, ja tego nie mogę.
                • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:21
                  > I teraz pytanie - dlaczego, skoro wnuk ma już lat osiem.

                  Prawdopodobnie dlatego, że ignoruje i lekceważy problem, jak większość osób w tym wątku.

                  Mamy tak naprawdę kolejną jatkę pod tytułem "matki chorych dzieci to histeryczki z nierealnymi wymaganiami wobec świata". Nie wobec świata tylko najbliższych i nie są to wymagania tylko oczekiwania, że ci najbliżsi zrozumieją problem oraz fakt, że druga strona po prostu nie ma możliwości się dostosować.
                  • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:26

                    >
                    > Prawdopodobnie dlatego, że ignoruje i lekceważy problem, jak większość osób w t
                    > ym wątku.

                    Oczywiście. Nie dlatego, że osoby starsze często zwyczajnie nie rozumieją problemu, bo wcześniej się z nim nie zetknęły. Tak, tak, wiemy, wnusio ma już 8 lat. Ale babcia ma więcej, została poinformowana o alergii jako osoba już starsza, więc kiepsko przyjmująca nowości.
                    >
                    >
                    • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:31
                      Wystarczy szacunek, naprawdę. Babcia nie musi rozumieć na czym polega alergia, wystarczy, że nie będzie lekceważyć tego co mówią rodzice, nawet jeśli tego nie rozumie.
                      • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:36
                        z_lasu napisała:

                        > Wystarczy szacunek, naprawdę. Babcia nie musi rozumieć na czym polega alergia,
                        > wystarczy, że nie będzie lekceważyć tego co mówią rodzice, nawet jeśli tego nie
                        > rozumie.

                        To nie jest takie proste. Ty wszystkie choroby bierzesz serio?
                        • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:44
                          > Ty wszystkie choroby bierzesz serio?

                          ??? Możesz jaśniej?
                          • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:59
                            z_lasu napisała:

                            > > Ty wszystkie choroby bierzesz serio?
                            >
                            > ??? Możesz jaśniej?

                            Chodzi mi o ludzi, którzy uważają, że - przykładowo - anoreksja to "fanaberia", "bierze się z braku zajęć" i tego typu wizje.
                            • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:16
                              Nadal nie rozumiem. Sugerujesz, że ja jakieś choroby traktuję jak fanaberie?
                              • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:21
                                z_lasu napisała:

                                > Nadal nie rozumiem. Sugerujesz, że ja jakieś choroby traktuję jak fanaberie?

                                Nie sugeruję, tylko pytam.

                                Jest wiele osób, które tak robią, zwłaszcza kiedy osoba chora nie wygląda jak ostatnia sierota i d... wołowa.
                  • liisa.valo Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:29
                    Nie mówimy, że matka to histeryczka, tylko, że niezasadnie ma pretensje do babci. Wystarczy na czas jakiś zrezygnować z wizyt. Założycielka wątków i tak pisze, że odwiedzali babcię raz na miesiąc, więc bez przesady...
                    Powiedziałam też, że babcia bez sensu ma pretensje o te imieniny.
                  • klamkas Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:30
                    Mam dziecko z licznymi alergiami (sama mam ten problem, tzn. liczne alergie). I absolutnie nie uważam, że babcia tu zawiniła (tzn. zawiniła pretensjami, ale nie przechowaniem kota).
                • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 06:01
                  Pediatra mojej córki też nie wierzyła w alergie big_grin. Starsza pani, sama ma astmę, żeby było ciekawiej. Ja sama pamiętam, a mam lat 40, jak w moim szkolnym otoczeniu niektóre dzieciaki miały wysypane ręce pokrzywką, wieczne katary, a nic się z tym nie robiło, bo nie było takiej "mody". Nawet obecnie - znajoma lekarka raczy córkę lodami czekoladowymi, choć młodą ta czekolada uczula w widoczny i nieładny sposób, no ale jak dziecku odmówić. Ja jestem wyrodna i nadopiekuńcza, bo na to czy tamto nie pozwalam z powodu stanu zdrowia.
              • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:15
                Napiszę raz jeszcze: babcia może wszystko. Ale ludzie, którzy się kochają dbają o siebie nawzajem i uwzględniają w swoich planach ograniczenia najbliższych. Skoro bliska osoba problem zdrowotny dziecka całkowicie zignorowała, to dziecku i jego rodzicom ma prawo być przykro. Babcia o alergii dziecka wiedziała od dawna, było w wątku.
                • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:19
                  Babcia o alergii dziecka wiedziała od daw
                  > na, było w wątku.

                  Od dawna wiedziała, ale skoro autorka napisała "babcia wie, ale nie rozumie, na czym polega problem" to znaczy, że mimo poinformowania dawno temu babcia DO DZIŚ nie rozumie.
          • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:02
            > A może odwiedzić alergologa/pulmonologa zamiast wylewać żale na innych...

            Przeczytaj może jeszcze raz mój post... Skąd pomysł, że dziecko autorki (czy moje?) nie jest pod kontrolą alergologa?

            > A tu sorry u autorki wątku wyszła dziecinada.

            Przecież to nie autorka strzeliła focha, tylko babcia. Gdzie tu widzisz dziecinadę ze strony autorki?W tym, że chroni zdrowie dziecka? Nie pojechała, powiedziała babci dlaczego i cześć pieśni. I nie rozumiem przykładu z glutenem. Jak sobie wyobrażasz wizytę u babci i równocześnie zabezpieczenie dziecka przed ekspozycją a alergen w przypadku, gdy chodzi o sierść? W przypadku glutenu można wziąć własne jedzenie, a w tym?

            • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:22
              Ach tak, babka wzięła od obcej osoby jakiegoś kota. To my teraz do niej jeździć nie będziemy.
              "babka została poinformowana, ale nie do końca rozumie"-obstawiam że w ogóle nie rozumie. Zapytaj jakichkolwiek starszych osób co to alergia ,większość odpowie że to widzimisie i że za ich czasów czegoś takiego nie było.
              A jeśli autorka chroni zdrowie dziecka to w bardzo głupi sposób.Najlepiej to niech dzieć siedzi w domu i nigdzie nie wychodzi, bo a nuż to i tamto.
              A przykład po to podałam, żebyś łopatologicznie zrozumiała, że są rodzice którzy z alergii nie robią większej choroby niż jest, nie każą przy tym innym dostosowywać się do siebie.
              • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:28
                A inne choroby istnieją czy też nie? Naprawdę nie rozumiesz, że fakt iż jeden chory coś może nie rzutuje w żaden sposób na możliwości innego chorego? Nie wierzę, że dorosły człowiek (z dostępem do internetu) może nie rozumieć dlaczego autorka NIE MOGŁA pojechać z dzieckiem do babci.

                • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:33
                  może nie rozumieć dlaczego au
                  > torka NIE MOGŁA pojechać z dzieckiem do babci.
                  >
                  Internet jakoś szczególnie rozwija? Yyyyy...

                  Ja rozumiem, dlaczego nie mogła, aczkolwiek ZA MOICH CZASÓW alergii też nie było.

                  Usiłuję primo podkreślić, że babcia MIMO wytłumaczenia NIE ROZUMIE, czym jest alergia.

                  A secundo - wątek nie jest o tym, że dziecior nie może, tylko że BABCIA BRZYDKA, BO PRZYGARNĘŁA.
                  • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:06
                    > dziecior

                    Największa purystka językowa na forum używa takich słów??? Ty się na coś zdecyduj, bo innych się czepiasz o dużo mniejsze przewinienia.

                    A w temacie:

                    Internet nie rozwija, ale ułatwia znalezienie informacji. Ja wielu rzeczy nie rozumiem, ale w związku z tym nie ignoruję przekazu płynącego z otoczenia. Np. nie mam zielonego pojęcia o hodowli waranów, ale jak mi właściciel powie, że tego czy tego mam nie robić, bo mogę zaszkodzić zwierzęciu to nie będę tego robić, bo nie chcę szkodzić waranowi, nawet obcemu.
                    • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:13
                      z_lasu napisała:

                      > > dziecior
                      >
                      > Największa purystka językowa na forum używa takich słów???

                      W dodatku do tej pory byłam pewna, że osobiście to słowo wymyśliłam!


                      Ty się na coś zdecyd
                      > uj, bo innych się czepiasz o dużo mniejsze przewinienia.

                      Słowo "dziecior" jest niepoprawne? Błędy gramatyczne, składniowe, merytoryczne i wszelkie inne są "dużo mniejszymi przewinieniami"?
                      >
                      > A w temacie:
                      >
                      > Internet nie rozwija, ale ułatwia znalezienie informacji.

                      Teoretycznie to ja wiem, skąd zatem wokół tylko nieuków? tongue_out



                      Ja wielu rzeczy nie r
                      > ozumiem, ale w związku z tym nie ignoruję przekazu płynącego z otoczenia.

                      A babcia ignoruje. I 70% społeczeństwa ignoruje. Przekonaj ich, poprę cię, bo pośrednio będziesz działać także w moim imieniu. smile
                      • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 23:07
                        > Słowo "dziecior" jest niepoprawne?

                        sjp.pwn.pl nie notuje tongue_out Czepiasz się innych bardzo często o wyrażenia potoczne. "Dziecior" jest nie tylko potoczny, ale też - jako zgrubienie - potencjalnie obraźliwy, często używanym w taki znaczeniu jak "bachor". Dla mnie o wiele bardziej rażący niż sformułowanie "nie do końca rozumie".

                        > A babcia ignoruje.

                        No i tu dochodzimy do sedna sprawy, bo ja uważam, że ignorowanie (w przeciwieństwie do niezrozumienia) jest aktem woli.
                        • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 23:10
                          > często używanym w taki znaczeniu

                          errata: często używany w takim znaczeniu
                        • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 23:33
                          z_lasu napisała:

                          > > Słowo "dziecior" jest niepoprawne?
                          >
                          > sjp.pwn.pl nie notuje tongue_out

                          Mam za sobą doktora Miodka. tongue_out


                          Czepiasz się innych bardzo często o wyrażenia potoczne.

                          Czepiam się o wyrażenia niepoprawne. Potoczne to jest np. określenie "czepiać się", którego użyłyśmy obie.

                          "Dziecior" jest nie tylko potoczny, ale też - jako zgrubienie - potencjaln
                          > ie obraźliwy, często używanym w taki znaczeniu jak "bachor".

                          "Bachor" jest jednak obraźliwszy.

                          Bez przesady, "dziecior" to może być też dzieciak bardzo żywy, samodzielny, taki, co aż wstyd nazwać go "dzieckiem", bo lepiej sobie poradzi niż rodzic. tongue_out

                          Dla mnie o wiele b
                          > ardziej rażący niż sformułowanie "nie do końca rozumie".

                          A jak się rozumie "nie do końca"? "Nie do końca" to znaczy "tylko na początku". Jeśli ktoś pyta: "Byłaś na prezentacji?", a ja odpowiadam "nie do końca", to NIE ZNACZY, że byłam na prezentacji niezupełnie (swoją drogą, to niemożliwe), tylko że NA POCZĄTKU byłam, a potem wyszłam.

                          Jeszcze inną sprawą jest nadużywanie nieszczęsnego "nie do końca" jako zwykłego "nie", co już brzmi całkiem absurdalnie.


                          • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 23:52
                            do końca ?w maksymalnym zakresie lub zasięgu?


                            • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 00:01
                              z_lasu napisała:

                              > do końca ?w maksymalnym zakresie lub
                              > zasięgu?


                              Kto tworzy ten słownik? Bardziej bym ufała słownikowi stacjonarnemu, wydanemu pod redakcją językoznawcy, a tworzonemu przez grupę fachowców, a mój takiego znaczenia nie podaje.
                    • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:50
                      z_lasu napisała:

                      > Internet nie rozwija, ale ułatwia znalezienie informacji. Ja wielu rzeczy nie r
                      > ozumiem, ale w związku z tym nie ignoruję przekazu płynącego z otoczenia. Np. n
                      > ie mam zielonego pojęcia o hodowli waranów, ale jak mi właściciel powie, że teg
                      > o czy tego mam nie robić, bo mogę zaszkodzić zwierzęciu to nie będę tego robić,
                      > bo nie chcę szkodzić waranowi, nawet obcemu.

                      To użyj tego samego internetu aby dowiedzieć się, co można zrobić, aby złagodzić albo wyeliminować objawy albo i przyczyny powstawania alergii, zamiast izolować dziecko, bo dojdzie kurz albo sezonowe pyłki i będziesz wtedy bezradna.
                • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 08:35
                  Hmmm,wyguglam sobie "dlaczego jakniejatokto vel z lasu NIE MOGŁA pojechać z dzieckiem do babci".
                  Powaliła mnie siła twojego intelektuwink
                  • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 08:45
                    To było do zlasu i jej wynurzeń nt boskości internetuwink
            • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:27
              z_lasu napisała:

              > Przeczytaj może jeszcze raz mój post... Skąd pomysł, że dziecko autorki (czy mo
              > je?) nie jest pod kontrolą alergologa?

              Może stąd, że piszesz tylko o lekach antyhistaminowych, a przy porządnych alergiach raczej alergolodzy sięgają po inne środki suspicious
        • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:39
          nie trudno tylko dlaczego maja swoja alergia zatruwac zycie innym?
          • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:48
            No tak, własnej babci wnuki zatruwają życie faktem, że są chore. No, cóż począć, tak to bywa w rodzinie. Zawsze można zerwać kontakty z chorym.
      • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 05:47
        Moje reaguje na antyhistaminy dopiero po jakimś czasie. Czyli tak naprawdę służyłyby jedynie do łagodzenia skutków alergii - a te są natychmiastowe, obrzęk zatok, w konsekwencji stan zapalny.
        • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:38
          lokitty napisał(a):

          > Moje reaguje na antyhistaminy dopiero po jakimś czasie. Czyli tak naprawdę służ
          > yłyby jedynie do łagodzenia skutków alergii - a te są natychmiastowe, obrzęk za
          > tok, w konsekwencji stan zapalny.

          Może dlatego, że leki antyhistaminowe nie są przeznaczone do stosowania doraźnego suspicious Ani nie są też jedynymi ani nawet podstawowymi lekami zwalczającymi objawy alergii. Dziwię się, ze używa tego ktokolwiek inny niż osoba z lekkim katarem spowodowanym pyłkami w sezonie.
          • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:42
            madzioreck napisała:

            > Może dlatego, że leki antyhistaminowe nie są przeznaczone do stosowania doraźnego
            > Ani nie są też jedynymi ani nawet podstawowymi lekami zwalczającymi objawy alergii.
            > Dziwię się, ze używa tego ktokolwiek inny niż osoba z lekkim katarem
            > spowodowanym pyłkami w sezonie.

            Trzeci raz piszesz tajemniczo o fantastycznych lekach na alergię lepszych od antyhistaminowych, ale ani razu nie piszesz, co to jest. A skoro to nie taka wiedza tajemna, że dziwisz się, że inni jej nie posiadają, to podziel się proszę nią.
            Sama używam doraźnie wapna, a antyhistaminowe omijam z daleka. Jak jest coś lepszego, co w dodatku nie truje - będę wdzięczna za informację, wolę nie kichać niż kichać.
            • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:45
              Sterydy?
              • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:46
                ichi51e napisała:

                > Sterydy?

                No jak - miały być takie super, przecież! big_grin
              • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:46
                Po za tym bzdura leki antyhistaminowe 2gen dzialaja doraznie tez.
                • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 15:28
                  ichi51e napisała:

                  > Po za tym bzdura leki antyhistaminowe 2gen dzialaja doraznie tez.

                  To spróbuj podać komuś z atakiem astmy i zobacz, po jakim czasie mu się poprawi...
                  • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:05
                    Sory jak masz astme to chyba jednak bierzesz dyski masz ventolin np i wiesz co brac a nie bawisz sie w leki antyhistaminowe?
                    • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:22
                      ichi51e napisała:

                      > Sory jak masz astme to chyba jednak bierzesz dyski masz ventolin np i wiesz co
                      > brac a nie bawisz sie w leki antyhistaminowe?

                      Oczywiście, że nie, właśnie dlatego, że antyhistaminowy lek nie zadziała tu i teraz.
            • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:05
              ola_dom napisała:

              > Trzeci raz

              No cóż, bo zadziwia mnie uporczywe ignorowanie leków innych niż antyhistaminowe w leczeniu silnych ponoć alergii. Zadziwia mocno i od dawna.

              piszesz tajemniczo o fantastycznych lekach na alergię lepszych od an
              > tyhistaminowych, ale ani razu nie piszesz, co to jest. A skoro to nie taka wied
              > za tajemna, że dziwisz się, że inni jej nie posiadają, to podziel się proszę ni
              > ą.

              Tajemniczo? big_grin Masz alergię i nie wiesz, jakich leków się używa? U lekarza kiedyś byłaś? big_grin Sterydów, biedna nieświadoma istoto, sterydów wziewnych tudzież do nosa! Ot i cała tajemnica. Jest reakcja, strzał ze sterydu tudzież leku do doraźnego stosowania w astmie, nie będącego ani sterydem, ani lekiem antyhistaminowym (Berotec, Ventolin, Valaspir), i po objawach. Czy to brzmi jak historie o UFO? big_grin

              > Sama używam doraźnie wapna, a antyhistaminowe omijam z daleka. Jak jest coś lep
              > szego, co w dodatku nie truje - będę wdzięczna za informację, wolę nie kichać n
              > iż kichać.

              O, i tu mamy tajemniczą sprawę, z tym wapnem suspicious
              Są, są inne i lepsze niż leki sposoby, ale nie chce mi się już po raz nie wiem który pisać, jakie, bo to nie jest temat na 3 zdania. Pisałam ja, pisała Matka Polka (nick z cyferką, nie pamiętam dokładnie w tej chwili), przeciwciało i jeszcze parę osób. Dieta potrafi bardzo ładnie wyciszyć alergie, tyle powiem. Można pokombinować samemu, można skorzystać z pomocy dobrego dietetyka klinicznego.
              • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:09
                madzioreck napisała:

                > Tajemniczo? big_grin Masz alergię i nie wiesz, jakich leków się używa? U lekarza kiedyś byłaś? big_grin
                > Sterydów, biedna nieświadoma istoto, sterydów wziewnych tudzież do nosa!

                Byłam, Świadoma Istoto, byłam dawno temu - i wystarczy.
                Steryd do nosa załatwił mnie tak, że laryngolog dał mi z miejsca antybiotyk, jak zobaczył, w jakim stanie mam gardło big_grin
                Po 1/4 zaleconej przez Pana Lekarza dawki sterydu.

                Więc - dziękuję uprzejmie. Wolę wapno. Na szczęście moja alergia pozwala mi żyć. A jak pilnuję diety, to w ogóle jej nie mam. Bez sterydków suspicious
                • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 15:27
                  ola_dom napisała:

                  > Byłam, Świadoma Istoto, byłam dawno temu - i wystarczy.
                  > Steryd do nosa załatwił mnie tak, że laryngolog dał mi z miejsca antybiotyk, ja
                  > k zobaczył, w jakim stanie mam gardło big_grin
                  > Po 1/4 zaleconej przez Pana Lekarza dawki sterydu.

                  Jasne, jasne, wiedziałam, że tak będzie. Albo leki nie działają, albo próbują od razu zabić. A poczytaj teraz co sobie rozwaliłaś antybiotykiem. No faktycznie zostaje tylko się zamknąć w szczelnej komorze.

                  > Więc - dziękuję uprzejmie. Wolę wapno. Na szczęście moja alergia pozwala mi żyć
                  > . A jak pilnuję diety, to w ogóle jej nie mam. Bez sterydków suspicious

                  No popatrz, ja też. Ale nie mam też problemów w kontakcie z alergenami, a Ty tu zdaje się forsujesz tezę, że dziecko absolutnie nie może pójść do babci, która na jeden weekend przygarnęła kota suspicious To jak w końcu, da się ogarnąć temat czy się nie da? suspicious
                  • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 15:35
                    madzioreck napisała:

                    > Jasne, jasne, wiedziałam, że tak będzie. Albo leki nie działają, albo próbują
                    > od razu zabić. A poczytaj teraz co sobie rozwaliłaś antybiotykiem.

                    Ale dlaczego jesteś napastliwa? Tak mi się zrobiło, dobrze to pamiętam, bo sytuacja była kuriozalna, choć było to wiele lat temu. Powinnam skłamać, że mi świetnie pomogło, czy jak?

                    > a Ty tu zdaje się forsujesz tezę, że dziecko absolutnie nie może pójść do babci, która
                    > na jeden weekend przygarnęła kota

                    Forsuję tezę, że co innego dorosły człowiek, który sam o sobie decyduje, a co innego całkiem małe, w dodatku niepełnosprawne dziecko, które może gorzej i silniej reagować na alergię niż dziecko zdrowe, a tym bardziej dorosły. I przykro, że babcia nie chce tego dostrzegać. Pisałam o tym wielokrotnie w tym wątku, chyba nie muszę się powtarzać.

                    A przede wszystkim uważam, że babcia ma focha i wcale nie chodzi o dziecko, tylko o afront, jaki babci uczyniono.
                    • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 16:33
                      ola_dom napisała:

                      > Ale dlaczego jesteś napastliwa? Tak mi się zrobiło, dobrze to pamiętam, bo sytu
                      > acja była kuriozalna, choć było to wiele lat temu. Powinnam skłamać, że mi świe
                      > tnie pomogło, czy jak?

                      To Ty zaczęłaś być napastliwa, pytając o tajemnicze leki.
                      Nie, nie powinnaś skłamać, ale wyciąganie wniosku o całej grupie leków na podstawie jednego, który nie służył, jest po prostu słabe. A nagminne, niestety.

                      > Forsuję tezę, że co innego dorosły człowiek, który sam o sobie decyduje, a co i
                      > nnego całkiem małe, w dodatku niepełnosprawne dziecko, które może gorzej i siln
                      > iej reagować na alergię niż dziecko zdrowe, a tym bardziej dorosły.

                      Zgadza się. <I dlatego należy zabronić babci odwiedzanej co półtora miesiąca odrobiny kociego towarzystwa? napastliwość mode off> I dlatego należy szukać sposobów, jak dziecku pomóc, bo dziś mieszkanie babci brudne po kocie, a jutro kolega ze szkolnej ławki/w parku, który ma w domu 3 koty i co wtedy? Ale to tak na marginesie.

                      I przykro,
                      > że babcia nie chce tego dostrzegać. Pisałam o tym wielokrotnie w tym wątku, chy
                      > ba nie muszę się powtarzać.

                      Babcie mają to do siebie, że czasem nie ogarniają rzeczy, które nie były znane za ich młodości albo nie występowały w takim natężeniu jak dziś.
                      Babcia odwiedzana jest rzadko, sorry, ma prawo wypełniać sobie życie tym, czym chce, może czuje się zwyczajnie samotna, a towarzystwo zwierząt daje dużo radości.

                      > A przede wszystkim uważam, że babcia ma focha i wcale nie chodzi o dziecko, tyl
                      > ko o afront, jaki babci uczyniono.

                      A ja uważam, że ktoś tu po prostu za babcią nie przepada i próbuje ją zwyczajnie ukarać, utrzeć nosa. Nie upieram się, że wnuk alergik koniecznie powinien tam pojechać, ale ban dla babci na kontakt z wnukiem to chyba jednak przegięcie i dałoby się sytuację rozwiązać inaczej.
                      Nie uważam, że nawet bliska, ale nie mieszkająca razem powinna się w każdym punkcie dostosowywać.
                      • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 16:39
                        madzioreck napisała:

                        > To Ty zaczęłaś być napastliwa, pytając o tajemnicze leki.

                        Bo zamiast napisać wprost, o jakie leki chodzi, przez kilka postów dawałaś do zrozumienia forumkom, że są chyba jakieś głupie i zacofane, skoro nie wiedzą, jak się teraz leczy alergie.

                        > Nie uważam, że nawet bliska, ale nie mieszkająca razem powinna się w każdym punkcie dostosowywać.

                        Czy ja to gdzieś napisałam? To babcia najwyraźniej chce, żeby się do niej dostosować, skoro ma pretensje, że wnuczek (i reszta rodziny) nie przyjechał - do tego stopnia, że postanawia pierwszy raz w życiu (?!) zadzwonić do niepełnosprawnego wnuka żeby mu wyłuszczyć, jakie to nieszczęście ją spotkało...
                        I jakoś się nie dziwię, że ktoś tu za babcią nie przepada...

                        Nigdzie nie napisałam, że babcia nie miała prawa brać kota do towarzystwa. Nigdzie.
                        • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:02
                          ola_dom napisała:

                          > Bo zamiast napisać wprost, o jakie leki chodzi, przez kilka postów dawałaś do z
                          > rozumienia forumkom, że są chyba jakieś głupie i zacofane, skoro nie wiedzą, ja
                          > k się teraz leczy alergie.

                          No przepraszam, ale wydawało mi się to dość oczywiste, że nie tylko antyhistaminowe, i jak się okazuje, jednak o tym wiedzą.

                          > Czy ja to gdzieś napisałam? To babcia najwyraźniej chce, żeby się do niej dosto
                          > sować, skoro ma pretensje, że wnuczek (i reszta rodziny) nie przyjechał - do te
                          > go stopnia, że postanawia pierwszy raz w życiu (?!) zadzwonić do niepełnosprawn
                          > ego wnuka żeby mu wyłuszczyć, jakie to nieszczęście ją spotkało...
                          > I jakoś się nie dziwię, że ktoś tu za babcią nie przepada...
                          >
                          > Nigdzie nie napisałam, że babcia nie miała prawa brać kota do towarzystwa. Nigd
                          > zie.

                          A ja nie twierdzę, że babcia ma rację, strzelając focha. Wydawało mi się jednak, że uważasz, że nie powinna była brać kota, jeśli nie, to przepraszam, wątas już chyba za długi.
                          • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 20:49
                            Dziewczyny, nie macie zielonego pojęcia o ciężkiej astmie i alergii. Ciężka postać to taka, której nie da się kontrolować i która wymaga częstych hospitalizacji. Naprawdę, nie zawsze wystarczy podanie ventolinu i sterydów wziewnych.
                • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:08
                  Akurat czy wapni dziala to sa chyba rozne opinie
                  • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:09
                    ichi51e napisała:

                    > Akurat czy wapni dziala to sa chyba rozne opinie

                    Mi na szczęście w miarę pomaga.
    • ruscello Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 20:18
      Babcia może robić, co chce, ale wyjaśniłabym jej, że nieobecność na imieninach to wyłącznie jej wybór. A gdyby to, co powiedziała wnukowi, było w formie wzbudzenia w nim winy, to jeszcze bym wyraziła swoją opinię i wtedy dopiero mogłaby się obrazić.

      Alergia na koty jest jedną z najsilniejszych, kocie alergeny mogą się w pechowym przypadku utrzymywać kilka lat. Nie odwiedzam nikogo, kto ma koty, nie przyjmuję też u siebie w domu. A gdy słyszę, że można dziecku aplikować dodatkowe silne leki, to zastanawiam się, czy tacy rodzice w ogóle się o swoje dzieci troszczą.
      • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:13

        >
        > Alergia na koty jest jedną z najsilniejszych, kocie alergeny mogą się w pechowy
        > m przypadku utrzymywać kilka lat. Nie odwiedzam nikogo, kto ma koty, nie przyjm
        > uję też u siebie w domu.

        A co ze szkołą?


        A gdy słyszę, że można dziecku aplikować dodatkowe sil
        > ne leki, to zastanawiam się, czy tacy rodzice w ogóle się o swoje dzieci troszc
        > zą.

        Nieno, skądże znowu. tongue_out
        • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 05:51
          W każdej klasie mają te koty i przynoszą alergeny, myślisz? U nas na 3 zaliczone razem klasy jedna dziewczynka miała, a 3 osoby pieski, dzieci razem ponad 50. Większość, jeśli coś ma, to gryzonie, chyba dla wygody rodziców wink.
          • alsk9 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:44
            A wiesz że sierść szczura, królika czy chomika też uczula? A wiesz, że alergeny z sierści zwierząt znajdowano np w kurzu w centrach handlowych? Nie znasz dnia ani godziny... tongue_out
          • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 19:49
            lokitty napisał(a):

            > W każdej klasie mają te koty i przynoszą alergeny

            Nie, wystarczy akurat w tej, do której chodzi dziecko.

            Koty mogą mieć też nauczycielki.
    • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:31
      Moze babcia lubi koty i obcowanie przez parę dni z zwierzakiem jest dla niej ważniejsze, niz odwiedziny wnuka w terminie ustalonym? Przecież nie opiekuje sie nim, a maly odwiedza ją co miesiąc - sześć tygodni - chyba nieszczęscia nie bedzie, jeśli tym razem spotkanie przesuniecie. A może zaprosicie babcię na jakieś wspólne wyjście? Park, wystawa, koncert w parku? Chocby zwykla kawiarnia? Przyjeżdżacie po babcie, potem odwozicie. Milo spędzacie wspolny czas.
      Co do imienin - babcia ma sporo racji. Wypada byc. Jeśli nie możecie calą rodziną, chociaz ci, co nie sa uczuleni. Malego zostawiacie gdzies na dwie-trzy godziny. Tlumaczycie dlaczego. Dlaczego wypada być na imieninach wlasnej matki, chocby tylko przez chwilę symbolicznie. Dlaczego on musi zostać (na przyklad u kolegi - to chyba nie jest nieszczęście). I że mlody nie jest pepkiem świata.
      • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:43
        > Tlumaczycie dlaczego.

        Dlatego, że w sytuacji konfliktu interesów babcia z dwojga wybrała kota zamiast wnuka. Miała prawo, oczywiście. Ale teraz rodzice mają prawo wybrać dziecko zamiast babci. Gdyby dziecku miało być przykro, że część rodziny idzie, a ono nie, to zostałabym z dzieckiem. Dziecka przykrość niezawiniona, a babcia sama podjęła taką decyzję.

        W tej konkretnej sytuacji babcia mogła dostosować się wnuka, wnuk do babci nie może. Skoro więc babcia nie wykazała dobrej woli to oczekiwanie jej od drugiej strony konfliktu jest nie na miejscu.
        • klamkas Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:54
          Skoro babcie NIE ROZUMIE istoty problemu, to o dobrej woli możesz sobie bajki pisać, a potem podcierać nimi tyłek.
        • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 21:59
          Ale czy babcia naprawdę może spotykac się z wnukiem wylącznie u siebie w domu? Jeśli rzeczywiście nie może wychodzic, a wnuk i jego rodzice (muszą zawsze wszyscy razem) odwiedzają ja raz na 4-6 tygodni, to cos tu może jest nie halo?
          I powtarzam - nie ma co robic z dziecka pepka świata. Gadanie o tym, że babci bardziej "zależy", jest dość dziecinne. Kot albo ciotka Zenobia byli w potrzebie, więc babcia im pomogla - albo babcia wypozyczyla sobie kota, bo jej to sprawia przyjemność. Albo jedno i drugie. Więc przekladamy wizytę albo zabieramy babcię na film familijny, a potem na lody. A na imieniny idzie na chwile to z rodzicow, które jest dzieckiem babci.
          Jest duzo rozwiązań i nie ma się o co obrażać.
          • klamkas Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:02
            Ale przecież o to właśnie chodzi, żeby wyszukać niuans, za który warto się obrazić wink.
            • alsk9 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:08
              no ba! big_grin
          • alsk9 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:07
            Ciekawe kto częściej odwiedza babcię - dzieci i wnuki czy ciotka Zenobia tongue_out
            • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 28.06.16, 22:36
              No przecież!
        • taki-sobie-nick A ja się upieram 28.06.16, 22:02
          że babcia nie rozumie.

          Znam problem z autopsji. Przyszywana ciotka, moja matka chrzestna, za nic w świecie nie zrozumie, że nerwica to choroba, a nie "fanaberia" i "brak obowiązków". Bo ONA BY DAŁA RADĘ.

          Jej najmłodsza zachorowała na nerwicę - to samo. Kobieta dorosła, dzieci czworo, wnuków pięcioro.
          • z_lasu Re: A ja się upieram 28.06.16, 22:13
            Ale to jest właśnie kwestia braku szacunku. Gdyby ciotka córkę szanowała to niezależnie od zrozumienia specyfiki nerwicy nie nazywałaby tego fanaberią i nie ignorowała. Tak jak pisałam wyżej - babcia nie musi rozumieć, ale wypadałoby, żeby nie lekceważyła problemu zgłaszanego przez rodziców.
            • taki-sobie-nick Re: A ja się upieram 28.06.16, 22:15
              Gdyby ciotka córkę szanowała to nie
              > zależnie od zrozumienia specyfiki nerwicy nie nazywałaby tego fanaberią i nie i
              > gnorowała.

              Tyle teoria. A w praktyce sytuacja pozostaje jak była. tongue_out Idź i przekonaj babcię autorki, ciotkę i 70% społeczeństwa.
          • nangaparbat3 Re: A ja się upieram 28.06.16, 22:31
            I babcia ma cale swoje życie podporządkować odwiedzinom raz na sześć tygodni?
            • jola-kotka Re: A ja się upieram 28.06.16, 23:47
              No tak ma siedziec w domu i czekac az wnuk z krolowa matka przyjdzie,ma miec wszystko wysprzatane ,wypucowane zeby dzidzius nie dostal dusznosci,a o swoim zyciu ma zapomniec bo takim staruchom juz tylko wolno na wnuki czekac.
            • z_lasu Re: A ja się upieram 28.06.16, 23:47
              Mnie się zawsze wydawało, że najbliższa rodzina powinna się dostosować do swojego najsłabszego ogniwa. W tym przypadku najsłabszym ogniwem jest jednak chore dziecko. Oczywiście pozostaje kwestia na ile mieszkająca osobno babcia jest tą najbliższą rodziną, która powinna się dostosowywać. Babcia ma prawo uznać, że nie jest i nie musi się dostosować. Ale wtedy to działa też w drugą stronę i rodzice dziecka też nie muszą się dostosowywać do babci, również wtedy, gdy to ona stanie się najsłabszym ogniwem. Tym bardziej nie muszą teraz.

              Wyjątkowo razi mnie postawa, którą - mam wrażenie - prezentujesz w tym wątku, mianowicie, że starsze pokolenie już nic nie musi w stosunku do młodszego, za to ma prawo wiele wymagać, a młodsze wprost przeciwnie, nie ma prawa wymagać niczego i nie ma prawa zaprotestować przeciwko oczekiwaniom. W tym przypadku babcia podjęła swoją decyzję nie licząc się z chorobą dziecka. Chorobą, nie upodobaniem, przyzwyczajeniem czy zachcianką. No niestety, choroba w rodzinie ogranicza również innych jej członków, nie tylko samego chorego. Jeśli babcia nie chce być ograniczana chorobą własnego wnuka to może rozluźnić więzi, nikt nie broni. Tylko niech potem nie ma pretensji do innych o to, że te więzi są słabe.

              • taki-sobie-nick Re: A ja się upieram 28.06.16, 23:53
                z_lasu napisała:

                > Mnie się zawsze wydawało, że najbliższa rodzina powinna się dostosować do swoje
                > go najsłabszego ogniwa.

                Pozostaje pytanie, W JAKIM STOPNIU. Babcia nie bierze kota na stałe, nie rzuca w dzieciaka kotem, to kwestia czasowej przerwy w wizytach.

                Babcia ma prawo uznać, że ni
                > e jest i nie musi się dostosować.


                Powtarzam pytanie - kto i jak ustala granice dostosowania?



                Ale wtedy to działa też w drugą stronę i rodz
                > ice dziecka też nie muszą się dostosowywać do babci, również wtedy, gdy to ona
                > stanie się najsłabszym ogniwem.

                Czyżby rewanżyzm?

                Poza tym opieka nad osobą niezdolną do samodzielnego funkjonowania to, hm, nieco co innego niż miesięczna przerwa z powodu kota.
                • alsk9 Re: A ja się upieram 29.06.16, 00:08
                  Taaa...już widzę jak z_lasu wszystko rzuca i siedzi codziennie u przeziębionej babuni tongue_out
                  Ciotka Zenobia jest babci zapewne najbliższa, świadczą sobie na co dzień drobne przysługi, więc i opieki nad kotem babcia nie odmówiła. Po czym córka/synowa oświadcza, że za karę że jedno z dzieci ma uczulenie, nikt z nich (także nieuczulonych) do babci nie przyjedzie przez kolejny ponad miesiąc. A do tej pory odwiedzali babcię bardzo intensywnie raz na miesiąc -półtora. I to babcię która ponoć jest nie wychodząca z domu i gdzie indziej z wnusiem się spotkać nie może. Więc akuuurat babcia do tej pory mogła liczyć na autorkę... taaa..
                • z_lasu Re: A ja się upieram 29.06.16, 00:11
                  > Czyżby rewanżyzm?

                  Nie, po prostu rozluźnienie więzi. Na życzenie babci.

                  > Poza tym opieka nad osobą niezdolną do samodzielnego funkjonowania to, hm, nieco co
                  > innego niż miesięczna przerwa z powodu kota.

                  Chodzi mi o zasadę. Nie postuluję przecież zerwania kontaktów z babcią z powodu przygarnięcia kota na weekend! Ale taka decyzja babci spowodowała jednak przerwę w kontaktach. Więcej takich decyzji (ignorujących chorobę dziecka) spowoduje więcej takich przerw i prostą drogą doprowadzi do rozluźnienia kontaktów. No i zauważ, że w tej chwili to dziecko jest "niezdolne do samodzielnego funkcjonowania", wymaga opieki całodobowej i nie ma wpływu na swoją chorobę, ale oczekuje się, że to dziecko dostosuje się do zachcianek babci. No, to w przyszłości dziecko ma prawo oczekiwać, że niesamodzielna babcia dostosuje się do niego. Jak to, nie może do wnuka przyjechać? To na pewno fanaberia.
                  • taki-sobie-nick Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 00:22
                    z_lasu napisała:

                    > > Czyżby rewanżyzm?
                    >
                    > Nie, po prostu rozluźnienie więzi. Na życzenie babci.

                    Mhm, oczywiście babcia ma świadomość, że wyraziła jakieś osobiste ŻYCZENIE?
                    >

                    > Chodzi mi o zasadę. Nie postuluję przecież zerwania kontaktów z babcią z powodu
                    > przygarnięcia kota na weekend! Ale taka decyzja babci spowodowała jednak przer
                    > wę w kontaktach.

                    Więcej takich decyzji (ignorujących chorobę dziecka) spowoduje
                    > więcej takich przerw i prostą drogą doprowadzi do rozluźnienia kontaktów.

                    Czyli babcia za każdym razem, stojąc w obliczu konfliktu "własne plany a dziecko z alergią", ma wybierać dziecko z alergią. Ten przypadek z kotem był jedynym dozwolonym, czy tak?

                    A może na przykład raz na 5 razy uznać za ważniejsze swoje plany czy jej nie wolno?

                    ale oczekuje
                    > się, że to dziecko dostosuje się do zachcianek babci.

                    Czy ty upadłaś na głowę? Dziecko mieszka z rodzicami, ONI się nim opiekują i nikt mu się nie każe do niczego dostosowywać.

                    Miesiąc nie zobaczy babci i o to jest wielkie halo.

                    Babcia mieszka OSOBNO.



                    No, to w przyszłości dzi
                    > ecko ma prawo oczekiwać, że niesamodzielna babcia dostosuje się do niego.

                    Wiesz... od osób z demencją/Alzheimerem i temu podobnymi nie oczekuje się raczej, że będą w stanie samodzielnie przyjechać do kogoś z wizytą. To nieco inny stopień niesamodzielności.

                    A brak kontaktu z babcią przez miesiąc nie daje takich efektów jak np. niedożywienie osoby starszej a chorej czy też fakt, że nie bierze ona leków (na przykład neurologicznych).

                    Klartekstem (tak, wiem, germanizm): jesteś autorką wątku pod innym nickiem?
                    • z_lasu Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 01:03
                      > Babcia mieszka OSOBNO.

                      No i super. I niech robi sobie co chce. Tylko niech potem nie ma pretensji i oczekiwań w stosunku do członków rodziny, których ma d...

                      > Ten przypadek z kotem był jedynym dozwolonym, czy tak?

                      Nie rozumiem. Właśnie "przypadek z kotem" jest jedynym "niedozwolonym". Babcia może robić co chce, jeździć gdzie chce (padł tu już absurdalny argument o niemożności wyjazdu do sanatorium uncertain), zapraszać kogo chce i "nawet" hodować rybki. Oczekiwanie rodziny dotyczy tylko nietrzymania zwierząt futerkowych.

                      > Dziecko mieszka z rodzicami, ONI się nim opiekują

                      Dokładnie tak. I dlatego zostaną z dzieckiem zamiast zabawiać babcię na imieninach. Tymczasem nanga sugeruje, że powinni uczucia dziecka poświęcić, aby babcia mogła mieć ciastko (czyli kota) i zjeść ciastko (czyli gościć tę część rodziny na imieninach). Nie pojmuję w imię czego. Babcia podjęła decyzję świadomie i ponosi jej konsekwencje.

                      > Wiesz... od osób z demencją/Alzheimerem i temu podobnymi nie oczekuje się raczej, że
                      > będą w stanie samodzielnie przyjechać do kogoś z wizytą.

                      Za to oczekuje się od chorego dziecka ekspozycji na alergen lub do wyboru pozostania w domu z obcym opiekunem i poczuciem odrzucenia przez najbliższe osoby z powodu choroby. Bo cudzy kot jest ważniejszy od wnuka. Babcia nie musi się liczyć z chorobą wnuka, ale wnuk musi się liczyć z chorobą babci - przepraszam, ale nie widzę w tym logiki.

                      > Klartekstem (tak, wiem, germanizm): jesteś autorką wątku pod innym nickiem?

                      Nie. Ale też mam dziecko alergiczne, które na dodatek nie może przyjmować żadnych leków antyhistaminowych. Za to nie mam w rodzinie osób, które by się wzajemnie nie szanowały i ignorowały ograniczenia słabszych członków rodziny (niekoniecznie mojego dziecka, dziadków mamy w przedziale 75-85 lat i różne sytuacje bywały). Dostosowuje się zawsze ten, komu łatwiej jest się dostosować. Pewnie dlatego taka sytuacja nie mieści mi się głowie.
                      • jola-kotka Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 01:06
                        OJP
                      • nangaparbat3 Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 08:30
                        Zacznę od tego, że jesli babcia NIE WYCHODZI, to sama jest bardzo slabym ogniwem. Być może wlaśnie najsłabszym, skoro nie wychodzi i mieszka sama (swoją drogą - jak to w ogole możliwe?)
                        Nastepnie: dziecko osmioletnie powinno byc w stanie bez specjalnych problemów zaakceptowac fakt, ze choroba pociąga za sobą pewne ograniczenia i ze reszta świata nie będzie zawsze dostosowywac sie do jego potrzeb. Babcia z jakiegoś powodu postanowila zaopiekowac się kotem. Może warto, by rodzice chłopca dowiedzieli sie, dlaczego, i dziecku to wyjasnili. Juz chyba czas, by rozumialo, ze każdy ma jakies potrzeby, i że raz jeden ustępuje, raz drugi. To bardzo podstawowa wiedza i przyda sie mlodemu na całe życie.
                        Warto też, by sie dowiedzialo, że matke odwiedza się w dniu imienin. Nie muszą iść oboje rodzice - moze pójść dziecko babci z drugim wnukiem, a synowa/zięć zajmą sie w tym czasie dzieckiem z alergią. Takie sam na sam z jednym z rodzicow to dla wiekszości dzieci przywilej i święto, więc maly nic nie straci, a na odwrót, zyska.
                        • z_lasu Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 20:40
                          Nic nie wiemy na temat czy babcia jest niewychodząca. Autorka podała na początku b. mało szczegółów i w związku z tym były tutaj snute różne scenariusze. Tak jak przypomniała ola_dom: babcia nie odwiedzi wnuka, nie wiemy dlaczego.

                          Nanga, spróbujmy odwrócić sytuację.

                          Wyobraźmy sobie, że to babcia (nie ta, jakaś, hipotetyczna) jest niepełnosprawna, np. jeździ na wózku. Nie mieszka sama, niech będzie, że z córką i zięciem. I została zaproszona wraz z resztą rodziny do mieszkającego osobno syna na imieniny. Po czym syn krótko przed imieninami zrobił coś, czym uniemożliwił babci wzięcie udziału w imprezie. Np. tak przebudował dom, że niemożliwe jest wjechanie do niego czy poruszanie się po nim wózkiem. OK, może wózek to nie najlepszy przykład, ale chodzi mi o nakreślenie sytuacji dokładnie odwrotnej, czyli babcia została zaproszona, po czym zapraszający uniemożliwił jej realizację tego zaproszenia.

                          Czy babci ma prawo być przykro? Czy córka rozumiejąc uczucia babci ma prawo odmówić udziału w imprezie, żeby zostać z babcią?
                          • taki-sobie-nick Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 20:45

                            >
                            > Nanga, spróbujmy odwrócić sytuację.
                            uniemożliwił jej realizację tego zapro
                            > szenia.

                            Pomijając już fakt, że dom przebudowano raczej na stałe, nie na miesiąc, to ile byś nie wypisywała o różnych świadomościach i decyzjach - rzeczona babcia nie rozumie, na czym polega alergia. I rzeczą autorki wątku było jej to SKUTECZNIE wyjaśnić, a nie rzucać się po forum.
                            • z_lasu Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 20:54
                              Na to też Ci już odpowiedziałam wyżej, mamy całą (Twoją i moją) odnóżkę na ten temat.
                          • nangaparbat3 Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 21:06
                            Tego się nie da tak odwrócic. Nie spotkałam nigdy osmiolatka, dla ktorego wizyta u babci byłaby aż tak wielka atrakcją, że zrezygnowanie z niej oznaczałoby dramat - natomiast dla babc toi by był dramat najprawdopodobniej.
                            • z_lasu Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 21:26
                              Może akurat by była, niekoniecznie ze względu na babcię, nie wiemy. Natomiast sytuacja, gdy najbliższe osoby mówią dziecku "to my teraz pójdziemy się dobrze bawić, a Ciebie zostawimy, bo jesteś chory. Tak miałeś iść z nami, ale (i tu nie następuje bynajmniej opis kataklizmu czy innej wyższej konieczności)...", taka sytuacja jest zawsze dla dziecka bardzo bolesna. I nie pisz mi nanga, o tym co chore dzieci powinny wiedzieć i rozumieć. One to doskonale wiedzą i rozumieją. Myślisz, że wtedy mniej boli?
                              • nangaparbat3 Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 22:06
                                Wiesz, czasem trudno się polapac, co boli moje dziecko, a co mnie. I z tego co widziałam, dzieci o wiele spokojniej podchodzą do trudności i wyrzeczeń niz ich rodzice. Sam wpadałam parę razy w taką pulapke.
                                I powtarzam - dziecko chore zostaje z jednym z rodziców, do babci idzie drugie. Rozwiązanie proste i chyba mogace zadowolic wszystkich.
                                • z_lasu Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 22:24
                                  > Rozwiązanie proste i chyba mogace zadowolic wszystkich.

                                  Czyżby? A ja myślę, że są dzieci, które byłyby zadowolone i takie, które przeżyłyby to boleśnie. Gdyby po dziecku autorki miało to spłynąć to raczej nie miałaby problemu i nie zakładałaby wątku.
                              • klamkas Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 22:17
                                Ale po co opowiadać takie rzeczy? I co tu winna babcia? Można powiedzieć "dzisiaj masz swój specjalny dzień z mamą/tatą, dlatego ja i X wychodzimy i nie będziemy wam przeszkadzać". Sporo pisałaś o dobrej woli i chęciach - czemu sama nie czujesz się w obowiązku ich wykazać i wykonać odpowiedniej gimnastyki?
                                • z_lasu Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 22:26
                                  Chyba zapomniałaś o znamiennym telefonie od babci.
                                  • basiastel Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 22:37
                                    No cóż, babci jest smutno/przykro, że dziecko jej nie odwiedzi i to powiedziała. Po kocie nie został już żaden ślad, a konsekwencje goszczenia kota ma ponosić przez całe życie chyba. Jakaś paranoja. Autorka jest osobą trudną we współżyciu.
                                    • taki-sobie-nick Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 23:06
                                      basiastel napisała:

                                      > No cóż, babci jest smutno/przykro, że dziecko jej nie odwiedzi i to powiedziała
                                      > . Po kocie nie został już żaden ślad, a konsekwencje goszczenia kota ma ponosić
                                      > przez całe życie chyba.

                                      Zaraz ci z_lasu napisze, że wcale nie to pisała. tongue_out
                              • taki-sobie-nick Re: Czyli babcia za KAŻDYM razem 29.06.16, 22:36
                                "to my teraz pójdziemy się dobrze b
                                > awić, a Ciebie zostawimy, bo jesteś chory. Tak miałeś iść z nami, ale

                                (i tu nie
                                > następuje bynajmniej opis kataklizmu czy innej wyższej konieczności)..."

                                Powódź na cały powiat byłaby wystarczająca czy jednak musi być na całe województwo?

                                To rodzice są głupi, nieempatyczni i pozbawieni wyobraźni. W dodatku napuszczają na babcię.

                                Można kwestię ująć tak, jak napisała nanga.

                                Widzę, że koncepcji Nangi nie masz nic do zarzucenia, bo tylko pojojczałaś, że dziecko i tak by przeżywało. Sądząc z wątku, przeżywałaby matka dziecka.
                  • arwena_11 Re: A ja się upieram 29.06.16, 08:40
                    a jakie są więzi z osobą odwiedzaną raz na miesiąc- półtora? I da się je jeszcze bardziej rozluźnić?
                    • madzioreck Re: A ja się upieram 29.06.16, 13:54
                      arwena_11 napisała:

                      > a jakie są więzi z osobą odwiedzaną raz na miesiąc- półtora? I da się je jeszcz
                      > e bardziej rozluźnić?

                      No z_lasu napisała, że można jeszcze olać babcię, kiedy będzie wymagała w pomocy, w odwecie za weekendowanie kota.
                      • arwena_11 Re: A ja się upieram 29.06.16, 19:10
                        Znaczy nie odwiedzą babci przez następne pół roku? Przy takiej rodzince, to na miejscu babci czułabym się jakbym ba loterii wygrała.
                        Jak znam życie, to spadek po babci już przeliczony ( pamiętacie wątek o wrednym teściu co to jednej wnuczce zapisał mieszkanie? ), więc w sumie odwiedzać nie ma po co tongue_out
                        • taki-sobie-nick Nie, Arwena, gorzej 29.06.16, 19:47
                          arwena_11 napisała:

                          > Znaczy nie odwiedzą babci przez następne pół roku?

                          Nie zajmą się babcią, gdyby miała np. Alzheimera.

                          UWAGA. Powyższe - jako postawę właściwą - sugeruje z_lasu, NIE AUTORKA WĄTKU.
              • jola-kotka Re: A ja się upieram 29.06.16, 22:12
                Bez komentarza nic nie rozumiesz z tego co pisalam.
        • k1k2 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 04:36
          Gdyby nie nadgorliwa matka, konflikty by nie było
          • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:05
            Gdyby nie nadgorliwa matka, konflikty by nie było

            Święta prawda smile
      • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 05:54
        Nanga, a doczytałaś, że dziecko to autystyk? Która matka kolegi podejmie się pilnowania go? I pytanie, czy nagłe wywiezienie go do kolegi nie sprawi, że na niego to źle wpłynie.
        • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 08:34
          Nie, staralam sie przeczytać wszystkie posty Autorki Wątku, ale przeoczylam. Myslę jednak, ze moja propozycja - do babci idzie jej dziecko z drugim wnukiem, a dziecko chore zostaje z drugim rodzicem, którego ma przez ten czas wylącznie dla siebie - jest całkiem do rzeczy, także w wypadku dziecka z autyzmem.
          • alsk9 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:49
            Nie wiemy czy to autystyk, bo autorka się nie przyznaje,
            historia wyszukiwarki mówi że ma 10letniego autystyka, a tu upiera się że to jest drugie-młodsze dziecko a nie ten 10latek. Więc może wcale nie autystyczny a tylko alergiczny.
            • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:52
              Ale tak czy siak antyhistaminę tudzież steryd warto mieć w zanadrzu. Aha, te leki różnią się od siebie składem i to, że dziecko źle na coś reaguje, nie świadczy o tym, że będzie tak samo reagowac na inny lek. Moja córka bardzo źle reagowała na zyrtec. Po zmianie leku jest widoczna poprawa.
              • lokitty Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:00
                Moja w ogóle nie reagowała na zyrtec ani claritine. Dopiero na hitaxę, a na to opornie Wcześniej - jakby nic nie brała wink.mnie pomagał tylko disophrol, końska dawka jakiegoś składnika antyhistaminowego.
                • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:03
                  Bo Claritine to Loratadyna, a Hitaxa to desloratadyna, dokładnie to samo co Aerius, który bierze teraz moja córka. Skutków ubocznych żadnych a poprawa znaczna i komfort codziennego funkcjonowania. Nawet na basen zaczęłyśmy chodzić smile
              • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:31
                To jeszcze raczą zyrtekiem? Po jednej tabletce zasypialam idąc sad
                • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:47
                  Podałam Zyrtec jako przykład jednego z wielu leków, po których młoda czuła się fatalnie. To samo Amertil. Znaczna poprawa jest po Aeriusie, Hitaxie, Flynise.....
            • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:56
              alsk9 napisała:

              > a tylko alergiczny.

              No nie tylko, nie sądzę, żeby o alergicznym dziecku mówiła, że jest niepełnosprawne.
      • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 09:59
        uffff.... w końcu ktoś myśli trzeźwo smile
    • asia06 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 04:46
      Nie, pretensje do babci są niesłuszne. Babci dom, babci decyzja.
    • scarlett74 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 08:32
      Jakniejatokto vel z lasu wygrała konkurs na najbardziej tępą,totalnie niekumatą i roszczeniową forumkę miesiąca. Tej jej ciągłe "nie rozumiem",w sumie jak się internet uważa za jedyne słuszne źródło wiedzy,to czego można oczekiwać.
      Totalnie nie rozumie na czym polegają relacje międzyludzkie (i to w najbliższej rodzinie),brak jej podstawowej kultury (na imieniny idzie zabawiać babcię?,smile).
      Szkoda słów.
      Niemniej watek dowcipny, dzięki wpisom z przymróżeniem oka wielu forumekwink
      • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 08:46
        Z lasu napisala, że jej wlasne dziecko ma alergie i jednocześnie nie może brać lekow antyhistaminowych. Ma zupelnie inną perspektywę niż prawie każda z nas. Z tępotą nie ma to nic wspolnego.
        • ichi51e Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:01
          A dlaczego nie moze? Pytam z ciekawosci jako wieloletni alergik ktory mial jazdy po zyrtecu - lekow 2 generacji tez nie moze? Zadnych? Sterydow?
        • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 13:16
          nangaparbat3 napisała:

          > Z lasu napisala, że jej wlasne dziecko ma alergie i jednocześnie nie może brać
          > lekow antyhistaminowych.

          To bardzo ciekawe, że każdego alergika na tym forum "leczy" się lekami antyhistaminowymi, jakby innych nie było.
          • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:37
            Inne to chyba sterydy, też nie miodzio. Pół biedy, jak ktoś ma katar sienny i bierze przez dwa-trzy miesiace w roku, ale przy uczuleniu na roztocza jest juz znacznie gorzej, w końcu trudno sie faszerować sterydami cale zycie. Szczepionki nie u wszystkich dzialają.
            A tak przy okazji (ale to nie do Ciebie, tylko nie mogłam sie powstrzymać od wklejenia, tak mnie ubawiło) :

            https://img2.cda.pl/g/81860_crop129ad6f35676b828dd392176fa601e4b.jpeg
            • madzioreck Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 15:58
              nangaparbat3 napisała:

              > Inne to chyba sterydy, też nie miodzio. Pół biedy, jak ktoś ma katar sienny i b
              > ierze przez dwa-trzy miesiace w roku, ale przy uczuleniu na roztocza jest juz z
              > nacznie gorzej, w końcu trudno sie faszerować sterydami cale zycie. Szczepionki
              > nie u wszystkich dzialają.

              Żaden lek to nie "miodzio", pisałam nie raz, jaki mam stosunek do big pfarmy. Tyle, że umówmy się, są gorsze leki. Antybiotyki, statyny, i milion innych, i nikt nie płacze, "trzeba" brać to ludzie biorą i nie oglądają się na skutki uboczne.
              Przy uczuleniu na roztocza akurat niestety leki czasem trzeba brać cały czas, bo choćby się skichał i w kółko jeździł na szmacie, nie wyeliminuje się ich całkowicie. Jak jeszcze miałam takie problemy, to niestety samo sprzątanie i cała ta reszta w walce z roztoczami nie pomagała na tyle, żeby odstawić leki całkiem.
              Można sobie poradzić dietą, ale tu z kolei ludziom się nie chce ściśle stosować do zasad i szukać, co szkodzi, albo uważają, ze to bujda, bo tak mówi pan dochtor.

              > A tak przy okazji (ale to nie do Ciebie, tylko nie mogłam sie powstrzymać od wk
              > lejenia, tak mnie ubawiło) :
              >
              > https://img2.cda.pl/g/81860_crop129ad6f35676b828dd392176fa601e4b.jpeg

              big_grin
      • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:08
        Spoko, weź poczytaj moje wątki o psie, gdzie podobno znęcałam się nad córką, ponieważ mamy psa a córka alergik. Czekam na lincz, bo, o dziwo, pies do nas wrócił po miesiącu, młoda funkcjonuje na regularnie podawanej antyhistaminie dobranej przez alergolog, która o psie wie i podeszła do sprawy zdroworozsądkowo, aha, żyją oboje, i córka i pies.
        • nangaparbat3 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:38
          O, ciesze sie, pozdrowienia dla Corki i Psa smile
          • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:49
            Dzięki, Nanga smile
            • triismegistos Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:57
              I ja się cieszę. Nie udzielałam się (chyba) w wątku, ale pamiętam jak strasznie współczułam dylematu. Mi by chyba serce pękło, gdybym miała oddać przyjaciela sad
            • 3-mamuska Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:59
              Wow gratuluje!!!! Ja tez byłam za zatrzymaniem psa. Tym bardziej ze alergen w mieszkaniu utrzymuje sie do 5 lat jak do rze pamietam.
              Wiec pozbycie sie psa nic nie zmienia.
    • bbuziaczekk Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 09:24
      Pretensje od czapy.
      Co innego gdyby dziecko tam mieszkalo na codzien. Ale nie mieszka.
      Nie będą wszyscy w otoczeniu stawac na glowach bo czyjesz dziecko ma alergie.

      A co z odwiedzinami tego dziecka u innych ludzi obcych czy to rodziny ?
      Rodzice chodza z tym dzieckiem tylko do tych znajmych, rodziny gdzie nie ma zwierzat ? a tam gdzie sa to już nie chodza ?
      • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:09
        Co innego gdyby dziecko tam mieszkalo na codzien. Ale nie mieszka.

        No i właśnie o to chodzi.
    • mika8001 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 09:55
      Wbrew temu, co Ci piszą szczęśliwcy nie mający pojęcia o alergii, nie przesadzasz.
      Każde odwiedziny u wujka mojego męża (ma kota) odchorowuję ciężko, tzn, z wizytą w szpitalu.
      O czym wszyscy wiedzą. Chodzę tam 2 razy do roku (tak jesteśmy zapraszani). W tym roku usiłowałam wykręcić się z wielkanocenj wizyty. No i okazało się, że "uważam że rodzina jest gó...ana".
      Ręce mi opadły i wszystko inne. I tylko szkoda mojego zdrowia przez te 13 lat (bo tyle ma kot).
      • 3-mamuska Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 15:02

        Wbrew temu, co Ci piszą szczęśliwcy nie mający pojęcia o alergii, nie przesadzasz.
        Każde odwiedziny u wujka mojego męża (ma kota) odchorowuję ciężko, tzn, z wizytą w szpitalu.
        O czym wszyscy wiedzą. Chodzę tam 2 razy do

        Ale czy ty czytasz??? Ten kot tam nie mieszka!!!
        I kot w nowym otoczeniu nie łazi wszędzie bo to dla niego stres.
        Nimi wizyta kota była z czasu temu.
        Co innego domowy kot którzy łazi wszędzie.
        • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 19:08
          3-mamuska napisała:

          >
          > Wbrew temu, co Ci piszą szczęśliwcy nie mający pojęcia o alergii, nie przesadza
          > sz.

          Ja mam nerwicę i problemy społeczne, zamienisz się...? Bo ja z tobą chętnie.

          Tak, wiem, OT. Nie każdy nie-alergik to szczęśliwiec i tyle.
          • 3-mamuska Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 23:14
            3-mamuska napisała:

            >
            > Wbrew temu, co Ci piszą szczęśliwcy nie mający pojęcia o alergii, nie przesadza
            > sz.

            Ja mam nerwicę i problemy społeczne, zamienisz się...? Bo ja z tobą chętnie.

            Tak, wiem, OT. Nie każdy nie-alergik to szczęśliwiec i tyle.

            To co zacytowałaś tonie sa moje słowa a "czesc" wypowiedzi innej forumki.
            • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 23:18
              Fakt. Ale dlaczego piszesz część w cudzysłowie?
          • mika8001 Re: Rodzina- przesadzam? 01.07.16, 11:42
            Bardzo OT.
            Oczywiście, że nie każdy nie-alergik to szczęśliwiec.
            Jak również bycie alergikiem nie oznacza braku innych chorób.
            • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 01.07.16, 19:22
              mika8001 napisał(a):

              > Bardzo OT.

              No to co? Nie można sobie OT-nąć?

              > Oczywiście, że nie każdy nie-alergik to szczęśliwiec.
              > Jak również bycie alergikiem nie oznacza braku innych chorób.

        • mika8001 Re: Rodzina- przesadzam? 01.07.16, 11:39
          Nie wiem czy łazi wszędzie, czy też nie łazi bo nie znam się na kotach.
          I autorka wątku też nie musi się znać. Natomiast ma prawo mieć obawy, że dziecko wizytę odchoruje.
          • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 01.07.16, 12:37
            To dziecko chodzi tam co 1,5 miesiąca i babcia nie może z powodu tych wizyt rezygnować z własnego życia. Jak się mama boi, to niech własnoręcznie poodkurza, a nie grzmi o braku szacunku do siebie. problemem jest ego autorki, nie rzeczywiste zagrożenie.
    • ad.a6 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:14
      Przesadzasz i to bardzo.
      • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 10:55
        ad.a6 napisał(a):

        > Przesadzasz i to bardzo.

        Za to babcia ani trochę - obrażając się, że wnuk jej nie odwiedził, dzwoniąc TEN JEDEN JEDYNY I PIERWSZY W ŻYCIU raz do niepełnosprawnego wnuka tylko po to, żeby mu się wyżalić, że jej nie odwiedził. Bo nie mógł odwiedzić - o ironio - nie ze swojej ani rodziców winy.

        Jakoś babcia nie wydaje się być specjalnie uczuciowo związana z wnuczkiem, skoro wcześniej przez całe życie nie miała potrzeby do niego zadzwonić, ani widywać częściej niż co miesiąc - półtora.

        Dlaczegoś wydaje mi się, że babcia poczuła się urażona, bo reszta gości na imprezie zobaczyła, że córka z rodziną nie przyjechała! Taki afront! Wstyd przed goścmi!

        Więc może akurat obrażanie się na babcię nie ma sensu, ale przejmowanie się jej pretensjami i obrazą - tym bardziej nie ma.

        Jak się położy na jednej szali babci foch, a na drugiej zdrowie dziecka - to dla mnie wybór jest jasny i jednoznaczny.
        • alsk9 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 11:23
          a jak się położy na szali częstotliwość dotychczasowych kontaktów z ponoć-niewychodzącą z domu babcią, to widać że autorka tych kontaktów za bardzo nie chce więc każda wymówka jest dobra by nie odwiedzić, nawet ta, że przez jednego alergika w domu cała reszta jej rodziny nie może do tej babci nawet na chwilę przyjechać złożyć życzenia.
          Jest takie przysłowie "chcesz uderzyć psa to kij się zawsze znajdzie" .
          • ola_dom Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 11:27
            alsk9 napisała:

            > a jak się położy na szali częstotliwość dotychczasowych kontaktów
            > z ponoć-niewychodzącą z domu babcią

            No więc nie wiadomo na pewno, czy babcia jest faktycznie "niewychodząca", czy jednak do wnusia jej przyjechać "za ciężko" - bo tak też to zostało ujęte.
            • alsk9 Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 11:43
              No, autorka tyle naściemniała, że do końca nie wiadomo ile ma dzieci, w jakim stanie babcia, ile czasu od kota minęło do jej imienin, jak częste są babci kontakty z ciotką Zenobią i dlaczego ciotka Zenobia tyle traci nabywając kota jeśli dziecko autorki było u cioci aż raz w życiu tongue_out
              • ad.a6 Madzioreck.... 29.06.16, 14:30
                jeśli możesz, miałabym do Ciebie prośbę, czy mogłabyś na maila (annadoro666@gmail.com) opisać jak udało Ci się skutecznie wyciszyć alergię bez leków? Mamy problem z całkowitym odstawieniem nabiału. Obie. Kochamy mleko we wszystkich konfiguracjach, sery, serki, twarożki, jogurty, kefiry, maślanki, lody (te uwielbiam i nie mogę nie jeść, a jak kupuję to dla nas obu, dzień bez lodów przy takich temperaturach to cierpienie). Pracuję w godzinach 7-15, i gdy córka miałaby sama przygotowywać sobie śniadania, to jadłaby tylko sery i serki, piłaby jogurty i koktajle owocowe ale TYLKO na bazie mleka. Zimnej wędliny nie ruszy. Nienawidzi. Wolałaby chodzić głodna. Myślałam, kombinowałam ale szczerze nie wiem, jak to zrobić. Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuję.
                • triismegistos Re: Madzioreck.... 29.06.16, 15:00
                  A nie myślałaś, żeby zastąpić to wszystko "nabiałem" roślinnym? Ja robię czasem mleka i twarożki orzechowe, wiem, ze można kupić świetne wegańskie sery z orzechów, podobnie jak jogurciki etc. No, i kefir wodny.
                • madzioreck Re: Madzioreck.... 29.06.16, 15:24
                  Ad, już Ci pisałam: nabiał zwierzęcy musi wylecieć z diety całkowicie. Potrzebna jest restrykcyjna dieta eliminacyjna (niestety rzadko tylko nabiał się eliminuje), bez tego w ogóle nie ma się co bawić. Nie mam żadnego łatwego a cudownego sposobu na pozbycie się alergii.
                  • ad.a6 Re: Madzioreck.... 29.06.16, 16:20
                    No to w takim razie czym zastąpić wszystkie nabiałowe przyjemności: płatki na mleku, omlet, kasza na mleku, kasza manna, pierogi leniwe, budyń, koktajl, bita śmietana, jogurt naturalny, maślanka..... i jeszcze jedno: młoda nie zje warzyw na czymś innym niż ser. Jest ser z : ogórkiem kiszonym, małosolnym, papryka czerwona, pomidor, szczypior ALE tylko na serze. Czyli jak nie ruszy sera to większość warzyw też odpada. Generalnie je wszystko, ale nie ruszy wędliny. Czym to zastąpić, żeby rano przed pracą nie stać przy garach?
                    • triismegistos Re: Madzioreck.... 29.06.16, 16:29
                      Napisałam ci oczko wyżej.
                    • ola_dom Re: Madzioreck.... 29.06.16, 16:31
                      ad.a6 napisał(a):

                      > No to w takim razie czym zastąpić wszystkie nabiałowe przyjemności:

                      Czym?
                      Siłą woli.
                      Chcesz uzyskać odpowiedź taką, która Ci się spodoba - a nie taką, która jest prawdziwa.
                      NIE MA czym zastąpić. Nie ma - rozumiesz?
                      Albo będziesz miała "przyjemności", albo będziesz zdrowa. Proste i bolesne.

                      Wiesz, co było moim głównym jedzeniem, na czym mogłabym żyć i nie jeść niczego innego?
                      Makaron, naleśniki, pierogi i ciasta. Mąka z mąką i na mące. Nic innego mogło nie istnieć.
                      Aż okazało się, że mam celiakię i to jest dla mnie trucizna.
                      Powiesz - mogę jeść makaron, naleśniki i całą resztę bezglutenową. Mogę i jem - ale wierz mi - to nie jest to samo i nigdy nie będzie. jednak nie tknę już niczego glutenowego, bo mi ta choroba tak dała popalić, że wolę tęsknić za pierogami, niż cierpieć tak, jak cierpiałam.

                      Miliony ludzi nie jedzą sera i nabiału. Myślisz, że nie mają innych przyjemności? smile
                      • madzioreck Re: Madzioreck.... 30.06.16, 11:39
                        ola_dom napisała:

                        > ad.a6 napisał(a):
                        >
                        > > No to w takim razie czym zastąpić wszystkie nabiałowe przyjemności:
                        >
                        > Czym?
                        > Siłą woli.
                        > Chcesz uzyskać odpowiedź taką, która Ci się spodoba - a nie taką, która jest pr
                        > awdziwa.
                        > NIE MA czym zastąpić. Nie ma - rozumiesz?
                        > Albo będziesz miała "przyjemności", albo będziesz zdrowa. Proste i bolesne.

                        I tu się podpiszę. Usilne próby zastępowania często przynoszą rozczarowanie. No bo na przykład kawa z mlekiem owsianym jest pyszna, samo w sobie mleko owsiane również (i jaglane), ale nie smakuje tak jak krowie. No po prostu nie. I podobnie cała seria innych produktów "zamiast".
                        Naprawdę znacznie lepiej jest otworzyć się na nowe smaki i po prostu znaleźć sobie coś innego dobrego do jedzenia, bo ser żółty też jest serem żółtym, kiedy jest zrobiony z mleka co najmniej zwierzęcego, roślinny to zawsze będzie marny substytut i tylko wkurza, bo napalasz się na ser, a dostajesz coś zupełnie innego.
                        W dodatku nie zawsze można krowi nabiał zastąpić sojowym czy orzechowym, bo ani jedno ani nie drugie często nie służy alergikom, jeśli faktycznie chcą się pozbyć alergii. Podobnie jak wiele innych produktów, nawet uważanych za "bezpieczne i nieuczulające".

                        Ad, mogę Ci polecić książki, filmy do wysłuchania, ale nie zrobię ani tu ani na pw już wykładu, bo jest tego po prostu za dużo, a Ty i tak na 99% z tego nie skorzystasz. Jakbym Ci napisała, czego nie mogę jeść, to złapałabyś się za głowę, a jednak głodna nie chodzę i przyjemności kulinarnych też mi nie brakuje.
                        • ichi51e Re: Madzioreck.... 30.06.16, 11:44
                          Prawda jest taka ze kazdy alergik musi sobie w sercu przekalkulowac - czy az tak mu sie chce lodow zeby potwm caly dzien miec sraczke? Czy az tak chce zobaczyc sie z ciotka zenobia ze jest gotow na wiczor kichania dusznosci i lekow? Czy kapiel na basenie jest przyjemnoscia za ktora warto zaplacic 3 dniami w szpitalu? Czy bieg na 5k da mu tyle satysfakcji ze zrownowazy to wysypke ktora sprawia ze wyglada jak ofiara pozaru? To wszystko sa po prostu kalkulacje - takie zycie.
                          • madzioreck Re: Madzioreck.... 30.06.16, 12:13
                            ichi51e napisała:

                            > Prawda jest taka ze kazdy alergik musi sobie w sercu przekalkulowac - czy az ta
                            > k mu sie chce lodow zeby potwm caly dzien miec sraczke? Czy az tak chce zobaczy
                            > c sie z ciotka zenobia ze jest gotow na wiczor kichania dusznosci i lekow? Czy
                            > kapiel na basenie jest przyjemnoscia za ktora warto zaplacic 3 dniami w szpital
                            > u? Czy bieg na 5k da mu tyle satysfakcji ze zrownowazy to wysypke ktora sprawia
                            > ze wyglada jak ofiara pozaru? To wszystko sa po prostu kalkulacje - takie zyci
                            > e.

                            To prawda. No więc ja sobie przekalkulowałam, że wolę cisnąć dietę i zapomnieć o alergiach wziewnych, mieć moje zwierzaki, nie smarkać od kwietnia do sierpnia i nie jeździć codziennie na szmacie. Bo da się. Kwestia wyboru, czy się człowiek chce pozbyć choroby ( a dobrze wiedzieć, że skutki alergii to nie tylko jej objawy, a marsz alergiczny to nie jest uczulanie na coraz więcej alergenów, tylko ryzyko innych chorób, autoimmunologicznych) czy mniej lub bardziej skutecznie leczyć się objawowo. Ale potem ludzie pytają, a jak to zrobić, ale tak, żeby w zasadzie nic nie robić, bo oni bez mleka to nie umieją. No sooorry, tak to się nie da, choć też bym tak chciała. Też kocham ser żółty, mleko i jogurty.
    • triismegistos Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:36
      Proponuję jeszcze dorzucić jakieś szczegóły to tej piorunujacej historii. No, i przydałoby się wsparcie kolejnego nicka, bo coś ten watek jakiś nieudany...
    • jesienna.nuta Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 14:37
      A babcia ubezwłasnowolniona? Nie może zrobić co zechce? Przygarnąć sierściucha nie może? Bo ktoś tam ma alergię? Kpina.
    • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:02
      Przeczytałam wszystko, przesadzasz. Mama chciała komuś pomóc i jest to jednorazowe. Wnukiem się nie opiekuje, wizyty są rzadkie i nawet jeśli jedna wizyta się przesunie, to nic poważnego się nie stało. na pewno nie jest to powód, by twierdzić, że w kochającej się rodzinie..... Nie jest to powód, by całorodzinnie bojkotować jej święto i odgrażać się, że na starość nie otrzyma pomocy. Pachnie to zwykłą przemocą i szalonym egocentryzmem. Kurcze, smutne to, że w rodzinach nie może być normalnie, z odrobiną zrozumienia.
    • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 17:24
      Przeczytałam wszystko, przesadzasz. Mama chciała komuś pomóc i jest to jednorazowe. Wnukiem się nie opiekuje, wizyty są rzadkie i nawet jeśli jedna wizyta się przesunie, to nic poważnego się nie stało. na pewno nie jest to powód, by twierdzić, że w kochającej się rodzinie..... Nie jest to powód, by całorodzinnie bojkotować jej święto i odgrażać się, że na starość nie otrzyma pomocy. Pachnie to zwykłą przemocą i szalonym egocentryzmem. Kurcze, smutne to, że w rodzinach nie może być normalnie, z odrobiną zrozumienia. To babcia ma już tylko żyć rzadkimi wizytami rodziny i im wszystko podporządkować, bo jak nie to rodzina ją odrzuci?
      • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 19:59
        basiastel napisała:

        > Przeczytałam wszystko (...)

        A teraz spróbuj wyjaśnić powyższe forumce z_lasu.

        Dla niej problem osoby starszej chorej na Alzheimera, potrzebującej pomocy 24 GODZINY NA DOBĘ, to absolutnie to samo, co problem dziecka z alergią, które przez miesiąc nie może odwiedzić babci. A nawet mniejszy problem.

        Babcia przyjmując kota i uniemożliwiając wnukowi wizyty popełniła czyn moralnie zabroniony i jeśli jeszcze CO NAJMNIEJ RAZ W ŻYCIU przedłoży swoje interesy nad interesy wnuka, to zostawią ją na starość samą.

        Babcia bowiem, przyjmując na weekend kota, podjęła suwerenną i świadomą decyzję ZIGNOROWANIA WNUKA Z ALERGIĄ I JEGO POTRZEB, a tak nie wolno.

        Tym samym podjęła suwerenną i świadomą decyzję pozostania samej i niekorzystania z opieki rodziny, kiedy będzie poważnie chora.

        Powyższe stanowi resume kilku wypowiedzi forumki z_lasu.

        Bo ja jestem bardzo ciekawa, czy owa babcia już wie, że podjęła tak dramatyczne decyzje, przygarniając mruczka na weekend.
        • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 20:14
          Moje posty wciąż wiszą, żaden nie został usunięty, każdy kto chce może przeczytać co napisałam.
          Trzeba mieć naprawdę ocean złej woli, żeby napisać to co Ty, w powyższym poście.
          • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 20:24
            z_lasu napisała:

            > Moje posty wciąż wiszą, żaden nie został usunięty, każdy kto chce może przeczyt
            > ać co napisałam.

            Właśnie zachęcam basiastel do tego.

            > Trzeba mieć naprawdę (...)

            Nie, nie trzeba. To moja interpretacja. Jeśli się mylę, co możliwe, ustalmy, w których punktach.

            • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 20:51
              Wszystko już napisałam, większość rzeczy wielokrotnie. Wystarczy odrobina dobrej woli przy lekturze.
              • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 21:05
                z_lasu napisała:

                > Wszystko już napisałam, większość rzeczy wielokrotnie. Wystarczy odrobina dobre
                > j woli przy lekturze.

                Możliwe, ale skoro cię nie zrozumiałam, to odnieś się do mojego resume, do konkretnych akapitów, zwrotów, sformułowań itp.

                Skoro tyle już napisałaś, to ci ci tam jeden post więcej.
              • kota_marcowa Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 21:58
                Jakoś ja wyczytałam z twoich wypowiedzi to samo, co taki sobie nick.

                Co do tematu głównego, niechęć autorki do babci czuć na kilometr. Jakos nikt nie pomyślał, że babcia, z wielką łaską odwiedzana raz na półtora miesiąca, czuje się zwyczajnie samotna. Najprawdopodobniej "ciotka Zenobia" i jej kot, mają zwyczajnie lepszy kontakt z babcią. Może ten kot przez weekend, to jedyne jej towarzystwo.

                • z_lasu Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 22:43
                  Wobec tego najwyraźniej mam mega problem z jasnością przekazu.

                  Ja tylko uważam, że wszystkim członkom rodziny od wszystkich członków rodziny należy się szacunek. I że osoby, które się kochają biorą wzajemnie pod uwagę dobro drugiej strony. I że w zdrowych relacjach to działa dwukierunkowo. I w związku z tym naturalnym jest, że babcia bierze pod uwagę problemy i ograniczenia wnuka, tak samo jak inni członkowie rodziny biorą pod uwagę problemy i ograniczenia babci. Nie oznacza to w żaden sposób, że babcia całe swoje życie ma dostosowywać do innych albo inni do babci. Po prostu powinna się powstrzymać od tej jednej jedynej czynności jaką jest przyjmowanie pod swój dach futrzaków. Tak samo jak np. rodzina zapraszając babcię na obiad powinna uwzględniać jej ograniczenia dietetyczne.

                  Prościej już chyba nie potrafię.
                  • taki-sobie-nick Przecież mówiłam 29.06.16, 23:11
                    Odnieś się do mojego resume, do konkretnych akapitów, zwrotów, sformułowań itp.

                    Oto ono:

                    Dla forumki problem osoby starszej chorej na Alzheimera, potrzebującej pomocy 24 GODZINY NA DOBĘ, to absolutnie to samo, co problem dziecka z alergią, które przez miesiąc nie może odwiedzić babci. A nawet mniejszy problem.

                    Babcia przyjmując kota i uniemożliwiając wnukowi wizyty popełniła czyn moralnie zabroniony i jeśli jeszcze CO NAJMNIEJ RAZ W ŻYCIU przedłoży swoje interesy nad interesy wnuka, to zostawią ją na starość samą.

                    Babcia bowiem, przyjmując na weekend kota, podjęła suwerenną i świadomą decyzję ZIGNOROWANIA WNUKA Z ALERGIĄ I JEGO POTRZEB, a tak nie wolno.

                    Tym samym podjęła suwerenną i świadomą decyzję pozostania samej i niekorzystania z opieki rodziny, kiedy będzie poważnie chora.


                    Dopisuj się dowolnie. Co źle, co nie tak, co nadinterpretowałam.

                    • z_lasu Re: Przecież mówiłam 29.06.16, 23:46
                      Nie widzę sensu podejmowania dyskusji z ewidentnym hejtem.

                      • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 29.06.16, 23:55
                        z_lasu napisała:

                        > Nie widzę sensu podejmowania dyskusji z ewidentnym hejtem.
                        >
                        Przed chwilą mówiłaś, że to ty masz mega problem z jasnością przekazu". To jak w końcu?



                      • madzioreck Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 11:28
                        z_lasu napisała:

                        > Nie widzę sensu podejmowania dyskusji z ewidentnym hejtem.

                        eee... a to nie Twoje słowa przypadkiem?
                        • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 18:48
                          Które moje słowa? Czekaj, czy Ty uwierzyłaś, że w tym hejterskim poście są moje słowa??? Na tym forum nie ma możliwości edycji postów. Wszystko co napisałam można przeczytać. W szczególności nigdzie nie pisałam nic o Alzheimerze. A akapit:

                          Dla niej problem osoby starszej chorej na Alzheimera, potrzebującej pomocy 24 GODZINY NA DOBĘ, to absolutnie to samo, co problem dziecka z alergią, które przez miesiąc nie może odwiedzić babci. A nawet mniejszy problem.

                          w rzeczywistości brzmiał tak:

                          Oczywiście. Rodzice dziecka mają też prawo nie odwiedzać później leżącej i wymagającej opieki babci. No mają. Tylko chyba nie o to chodzi w rodzinie, żeby pokazywać komu więcej wolno, tylko żeby się o siebie wzajemnie troszczyć.

                          No faktycznie, prawie to samo uncertain
                          • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:08
                            Z lasu, a czy Ty nie widzisz, że wizyta jakiegoś kociaka jest traktowana jak wybuch baby nuklearnej? No, na litość boską, jak długo teren może być "skażony"? Sama miałam i do dziś mam ( choć mniej ) rozmaite uczulenia, na sierść kota też, ale nie dajmy się zwariować i nie terroryzujmy tym otoczenia.
                            • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:09
                              Bomby, nie baby - przepraszam
                            • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:23
                              Babcia podjęła swoją decyzję, a rodzice swoją. Pretensje ma babcia. Wychodzi na to, że babcia jest wolnym człowiekiem, a rodzice nie.
                              • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:27
                                Porównujesz decyzję babci o udzieleniu gościny kotu ( z powodu której nikt nie ucierpiał ) do sankcji, jakie ją z tego tytułu dotykają? Poważnie?
                                • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:30
                                  No faktycznie, straszne SANKCJE, raz nie przyjadą na imieniny.
                                  • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:36
                                    A widzisz dla tego jakieś uzasadnienia, poza chęcią pokazania babci kto tu rządzi? Widzisz jakiś racjonalny powód do sankcji?
                                    • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:41
                                      I jeszcze raz, babcia jest nie do końca sprawna. Gdyby córka była normalna, to by jej pomogła odkurzyć mieszkanie i byłoby po sprawie, bo nic się nie stało.
                                      • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:46
                                        > I jeszcze raz, babcia jest nie do końca sprawna.

                                        Niczego takiego autorka nie napisała, przynajmniej nie w tym wątku.
                                        • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:52
                                          No, skoro nie wychodzi z domu, to coś z jej sprawnością jest nie tak. Dochodzą ograniczenia wiekowe. Ludzie w rodzinie sobie pomagają, nie wyskakują z absurdalnymi sankcjami. Babcia goszcząc jednorazowo kota, nie uczyniła nikomu krzywdy. Dziecko autorki na tym wcale nie ucierpiało.
                                          • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:56
                                            Ja, na miejscu babci, kupiłabym sobie kota, a na terroryzyjącą mnie córunię bym się wypięła.
                                            • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:06
                                              I zastanawia mnie jedno. Skoro autorka ma do matki stosunek jaki ma, to po co w ogóle składa jej wizyty?!
                                              • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:22
                                                > No, skoro nie wychodzi z domu, to coś z jej sprawnością jest nie tak.

                                                Nic nie wiadomo o tym, żeby babcia była niewychodząca. To były spekulacje forumowiczek na samym początku zanim wypłynął temat imienin. Wiemy tylko tyle, że babcia nie przyjeżdża do wnuka, nie wiemy dlaczego.

                                                > Dziecko autorki na tym wcale nie ucierpiało.

                                                Bo nie pojechało do babci.

                                                > Skoro autorka ma do matki stosunek jaki ma, to po co w ogóle składa jej wizyty?!

                                                A możesz doprecyzować jaki to stosunek? Bo ja tu żadnego stosunku nie widzę, tylko prostą zależność akcja-reakcja. Babcia jednorazowo przygarnęła kota, autorka jednorazowo zrezygnowała z wizyty. Jest jej tylko przykro, że babcia ignoruje problemy zdrowotne wnuka.
                                                • kota_marcowa Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:24
                                                  No dobrze, jednorazowo, a uważasz, że wizyta u babci, która sama nie dojedzie do wnuka, bo "nie ma siły" (to słowa autorki) raz na 2 miesiące jest w porządku??
                                                  • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:36
                                                    Uważam, że nie mamy prawa oceniać całokształtu relacji, bo nie wiemy o nich nic. Autorka jest bardzo oszczędna w udzielaniu informacji i nie dziwię jej się, że nie ma ochoty tu wywlekać szczegółów życia rodzinnego. W szczególności nie wiemy czy babcia nie odwiedza wnuka, bo nie ma siły czy bo "nie ma siły". Nie wiemy jaką jest babcią, matką, teściową. Nie mamy podstaw zakładać, że całe zło leży po stronie autorki ani że po stronie babci. Możemy tu sobie wymyślać milion dowolnych scenariuszy i każdy będzie równie prawdziwy. Tylko na temat tej konkretnej sytuacji mamy jakiekolwiek dane.
                                                  • kota_marcowa Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:40
                                                    Aha, to szkoda, że ty oceniasz i jesteś tak stronnicza. Bo wsiadłaś na babcię, a możemy również chyba przyjąć wersję, że babcia jest porzucona i samotna, bo wizyty co 6-8 tygodni to kpina.
                                                  • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:52
                                                    > Aha, to szkoda, że ty oceniasz i jesteś tak stronnicza.

                                                    Oceniam całokształt relacji? Czy raczej tę konkretną decyzję babci?
                                                  • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:46
                                                    Wnuk odwiedza babcię co 1 - 1,5 miesiąca. Wizyta kota w żaden sposób nie może tego uniemożliwić. Trzeba sporego nasilenia złej woli, by z sytuacji robić konfliktującą rodzinę aferę.
                                                  • jan.kran Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:44
                                                    Jeden z nielicznych wątków takiej długości jaki przeczytałam od deski do deski. I zaczynam być lekko zirytowana bo niebawem będzie pięćset wpisów , wątek zbacza i się kręci a autorka milczy. Poproszę o odpowiedź na kilka pytań autorkę wątku , przyzwoitość tego wymaga skoro się zaczęło trzeba skończyć.
                                                    - Ile dzieci ma autorka wątku i ile z nich ma uczulenie?
                                                    - Czy dziecko/ dzieci AW ( autorki awątku ) mają alergię w stopniu takim że samo spojrzenie na kota powoduje szok anafilaktyczny i każdy klaczek sierściucha to zagrożenie czy jednak da się zbliżyć do mieszkania w którym przebywał kot po miesiącu kwarantanny?
                                                    - Czy babcia jest całkowicie leżąca, ma demencję czy też jest w stanie opuścić mieszkanie zatrute przez kota ciotki Zenobii żeby zobaczyć wnuka / wnuków
                                                    - Czy autorka uważa że kot , ciotka Zenobia i babcia uknuli spisek w celu dokuczenia autorce wątku , jej mężowi , jej dzieciom czy raczej to jest przypadek że kot i imieniny zbiegły się wtym terminie ?
                                                    - Pytania które mnei cały czas drążą: czy autorka lubi koty , babcię swoich dzieci i ciotkę Zenobię czy też węszy wszędzie spisek i zła wolę a koty to samo zło ?

                                                    Lecę na mecz , czekam na odpowiedźsmile)))
                                                • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:38
                                                  piszesz, że nic nie wiadomo, że babcia nie wychodząca? A to:
                                                  Nic by sie nie stalo gdyby nie to ze babcia przychodzic nie chce, bo nie ma sily. Ichodzi o wiecej niz tydzien.
                                                  ---------
                                                  jak zabierasz głos w dyskusji, to powinnaś ją przeczytać.

                                                  I jeśli uważasz, że autorka jednorazowo zrezygnowała z wizyty, to się mylisz, bo zdaje się cała rodzina zrezygnowała z takiej wizyty przy okazji babci święta i nie było to podyktowane alergią dziecka.
                                                  Na dokładkę autorka jest tak wydarzeniem poruszona, że ma pretensje do babci i daje temu wyraz na forum.
                                                  • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:47
                                                    > babcia przychodzic nie chce, bo nie ma sily.

                                                    Dla mnie "nie chce" to nie to samo co "nie może". "Nie chce" oznacza jednak możliwość wyboru. I nie wiem skąd zarzut, że nie znam czy nie kojarzę tego fragmentu. Nie wynika z niego, żeby babcia była niewychodząca.

                                                    > i nie było to podyktowane alergią dziecka.

                                                    A tego faktycznie nie kojarzę. Możesz zacytować?

                                                    > Na dokładkę autorka jest tak wydarzeniem poruszona, że ma pretensje do babci i
                                                    > daje temu wyraz na forum.

                                                    Ma żal. I ja ten żal rozumiem.
                                                  • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 21:04

                                                    >
                                                    > Ma żal. I ja ten żal rozumiem.

                                                    I on cię tak absorbuje, że całkowicie pomijasz moje posty, których celem jest doprecyzowanie, o co ci chodziło. Skoro owa babcia, w przyszłości leżąca, którą matka dziecka opiekować się nie będzie (bo babcia podjęła rzekomo niebywale wiążące decyzje), nie będzie cierpieć na Alzheimera (BO TY ALZHEIMERA NIE WYMIENIŁAŚ WPROST), to na co i jak częstej opieki owa matka dziecku jej odmówi?
                                                  • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 21:12
                                                    No dobra, jesteś tak samo pokiereszowana emocjonalnie, bo krótkotrwały pobyt kota w mieszkaniu babci nie mógł zaszkodzić relacjom z wnukiem. Przynajmniej nie powinien.
                                                    Nie odpowiedziałaś na pytanie, jak widzisz przywrócenie mieszkania do stanu nadającego się do wizyt wnuka.
                                                    I łapiesz się bardzo selektywnie słówek, bo jakoś poza "nie chce", autorka wspomniała jeszcze "bo nie ma siły". Skoro nie ma siły, to znaczy że nie może, a nie , że nie chce - wydawać by się mogło, że to takie proste.
                                                  • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 21:28
                                                    Wiesz, miałam brata, który przez lekko licząc 12 pierwszych lat swojego życia był w domu gościem. W tym czasie jego domem były szpitale i sanatoria. Mój syn mimo obciążenia genetycznego na szczęście nie jest ciężko chory, ma za sobą tylko kilka pobytów na oddziale pneumonologii i alergologii. A ja siłą rzeczy razem z nim. Przebywając na oddziale miałam dość okazji do obserwacji czym może się zakończyć kontakt z alergenem. Nie mnie oceniać czy te doświadczenia pokiereszowały mnie emocjonalnie, ale wygląda na to, że dały mi zupełnie wyjątkową perspektywę.
                                                  • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 21:34
                                                    . A ja siłą rzeczy razem
                                                    > z nim. Przebywając na oddziale miałam dość okazji do obserwacji czym może się
                                                    > zakończyć kontakt z alergenem.

                                                    Ależ nikt nikogo nie zmusza do kontaktu z alergenem!!!

                                                    Piszesz, jak gdyby babcia wpychała dziecku kota w objęcia.

                                                    Chodzi o MIESIĘCZNĄ przerwę w wizytach.

                                                    Przestań dramatyzować.
                                                  • jan.kran Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 21:55
                                                    Powtarzam pytanie do autorki( przerwa w meczu): jak bardzo dziecko jest uczulone?
                                                  • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 22:06
                                                    jan.kran napisała:

                                                    > Powtarzam pytanie do autorki( przerwa w meczu): jak bardzo dziecko jest uczulon
                                                    > e?

                                                    Autorka się nie pojawia, a z_lasu - wedle niej samej - nią nie jest.

                                                    Z_lasu omawia problem własnego dziecka z alergią, ale to nie to samo dziecko.
                                                  • ichi51e Re: Przecież mówiłam 01.07.16, 13:17
                                                    Kiedys inaczej leczono astme - byl to niemal wyrok. Ataki dusznosci to byla norma. Dzisiaj asma jest do opanowania lekami.
                                    • z_lasu Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:43
                                      Przede wszystkim nie widzę sankcji. Widzę dbałość o zdrowie dziecka. Pewnie dlatego, że miałam okazję zetknąć się z alergiami, na które nie pomaga zyrtec ani "nawet" sterydy wziewne.
                                      • basiastel Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:01
                                        No dobrze, to ile czasu, Twoim zdaniem, należy przeznaczyć, by uczynić mieszkanie babci przyjaznym dla alergika? W czym widzisz problem?
                                        Trudno mi uwierzyć, że nie widzisz tu sankcji, no chyba, że z zacietrzewienia przestałaś sytuację w ogóle widzieć.
                                      • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:18
                                        z_lasu napisała:

                                        > Przede wszystkim nie widzę sankcji.

                                        1. Nieprzybycie na imieniny przez JEDNEGO rodzica. Łzawe teksty o tym, jak dziecko będzie w takiej sytuacji strasznie cierpiało, były powyżej, znam.

                                        2. Nieopiekowanie się LEŻĄCĄ i WYMAGAJĄCĄ OPIEKI babcią.
                                  • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:40
                                    z_lasu napisała:

                                    > No faktycznie, straszne SANKCJE, raz nie przyjadą na imieniny.

                                    No i to nieopiekowanie się leżącą babcią - o tym zapomniałaś.
                              • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:27
                                z_lasu napisała:

                                > Babcia podjęła swoją decyzję, a rodzice swoją.

                                To ja teraz będę precyzyjna jak zegarek szwajcarski.

                                Czy - według ciebie - jednorazowe przyjęcie pod swój dach futrzaka jest czynem O TAKIEJ SAMEJ WADZE MORALNEJ jak nieopiekowanie się "leżącą i wymagającą opieki babcią"?

                                I na cóż to cierpi owa leżąca babcia? Jakiej opieki wymaga i w jakim wymiarze czasowym? (2 godziny miesięcznie, 3 godziny tygodniowo, 4 godziny dziennie, 5 1/2 godziny dziennie - przykładowo; możesz zdefiniować zupełnie inne potrzeby babci w tym względzie).
                                • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 19:29
                                  I proszę mi nie pisać po raz n-ty o decyzjach podjętych przez babcię. Czy jest czynem o takiej samej wadze moralnej - tak/nie

                                  Czy przyjęcie futrzaka było czynem moralnie zabronionym - tak/nie
                                  • kota_marcowa Re: Przecież mówiłam 30.06.16, 20:23
                                    Babcia jest karana w dotkliwy dla niej sposób (bo te nieszczęsne imieniny są raz w roku i to pewnie jedna z niewielu rozrywek babci), a jednocześnie odwiedzana raz na półtora, dwa miesiące.
                                    Czyli babcia ma siedzieć sama jak palec w gotowości, bo jak się nie dość popłaszczy przed synową, czy nie podporządkuje, to będzie ukarana.

                                    P.S. nie mam złudzeń, że autorka się raczej babcią nie będzie zajmować, gdy ta zaniemoże.
                          • taki-sobie-nick To jakie choroby miałaś na myśli? 30.06.16, 19:23
                            Poza tym "leżenie i wymaganie opieki" może oznaczać, że osoba JEST chora na Alzheimera.

                            Nie pisałaś o konkretnych jednostkach chorobowych, więc miałam prawo założyć, że chodzi na przykład, między innymi o Alzheimera.

                            Mowa była o babci "potrzebującej opieki". To można zrozumieć dowolnie, a Alzheimer jest akurat częstą chorobą.

                            Poza tym słowa

                            to absolutnie to samo, co problem dziecka z alergią, które p
                            > rzez miesiąc nie może odwiedzić babci. A nawet mniejszy problem.


                            odnosiły się do INNEJ TWOJEJ WYPOWIEDZI.

                            Resume - to NIE JEST cytowanie całymi akapitami, tylko z francuskiego "podsumowanie".
                          • madzioreck Re: Przecież mówiłam 01.07.16, 13:13
                            z_lasu napisała:

                            > Które moje słowa? Czekaj, czy Ty uwierzyłaś, że w tym hejterskim poście są moje
                            > słowa??? Na tym forum nie ma możliwości edycji postów. Wszystko co napisałam m
                            > ożna przeczytać. W szczególności nigdzie nie pisałam nic o Alzheimerze. A akapi
                            > t:

                            OK, mea culpa, nie doczytałam dokładnie, nie Twoje słowa. Co nie zmienia faktu, że tak samo rozumiem wszystko, co napisałaś, oczywiście z wyjątkiem Alzheimera...
                            • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 01.07.16, 19:16

                              > OK, mea culpa, nie doczytałam dokładnie, nie Twoje słowa. Co nie zmienia faktu,
                              > że tak samo rozumiem wszystko, co napisałaś, oczywiście z wyjątkiem Alzheimera
                              > ...
                              Dlaczego z wyjątkiem?

                              Babcia leżąca i wymagająca opieki może nie mieć Alzeimera, a może go mieć. I nie jest to żaden "hejt", tylko zwyczajna interpretacja.
                              • madzioreck Re: Przecież mówiłam 01.07.16, 23:40
                                taki-sobie-nick napisała:

                                >
                                > > OK, mea culpa, nie doczytałam dokładnie, nie Twoje słowa. Co nie zmienia
                                > faktu,
                                > > że tak samo rozumiem wszystko, co napisałaś, oczywiście z wyjątkiem Alzh
                                > eimera
                                > > ...
                                > Dlaczego z wyjątkiem?

                                Dlatego, że skoro już z_lasu się tak czepia i posądza o hejt, to nie da się nie przyznać, że słowo Alzheimer w jej postach nie padło, z resztą natomiast się zgadzam tongue_out
                                • taki-sobie-nick Re: Przecież mówiłam 02.07.16, 18:05

                                  >
                                  > Dlatego, że skoro już z_lasu się tak czepia i posądza o hejt, to nie da się nie
                                  > przyznać, że słowo Alzheimer w jej postach nie padło, z resztą natomiast się z
                                  > gadzam tongue_out

                                  iiiii podrzut wątka tongue_out

                                  Nie padło, ale z_lasu NIE WYKLUCZYŁA choroby Alzheimera.

                                  Opisane objawy (babcia leżąca i wymagająca opieki) pasują również do Alzheimera.
                  • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 30.06.16, 08:23
                    Wiesz, ja tez mam alergie na kota, a jednak opiekowałam się kotem sąsiadki, gdy ta wyjeżdżała. Nie wiem jak nasilona jest alergia dziecka, ale zakładam, że po dokładnym sprzątnięciu i wywietrzeniu mieszkania nic nie stoi na przeszkodzie, by dziecko babcię odwiedzało, więc oczekiwania rodziców dziecka przesadzone i afera naruszająca suwerenność babci sztucznie wyprodukowana. Takich rzeczy nie robi się w kochającej rodzinie.
                    • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 30.06.16, 10:31
                      I jeszcze te wszystkie sankcje, babcia jest najzwyczajniej tresowana.
        • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 29.06.16, 21:52
          Autorka powinna pomóc mamie posprzątać chatę i po sprawie. Cieszyć się, że mama zrobiła dobry uczynek, nie robić z drobiazgu afery niszczącej życie rodzinne.
          • wioskowy_glupek Re: Rodzina- przesadzam? 30.06.16, 22:25
            OJP jaka histeria, alergię się leczy i robi odczulanie, mieszkanie można było wspólnie z babcią na te imieniny wysprzątać albo wysłać 1 rodzica + 1 dziecko.

            Po drugie, to dziecko zamierza nie bywać u nikogo innego w domu ? Będzie starsze to będzie sobie kolegów pod kątem posiadania zwierzaka dobierać ? Ponadto co z tego, że kolega bez zwierzaków jak tydzień temu była u niego babcia czy ciotka ze zwierzakiem ? To dziecko nie będzie do końca życia żyło w kryształowej kuli - deal with it...
            • basiastel Re: Rodzina- przesadzam? 01.07.16, 07:20
              Mnie najbardziej zniesmacza fakt, że tu jest gra o szacunek, a właściwie o jego brak - w odczuciu autorki. Tymczasem, to oczekiwanie szacunku zastępuje w tej rodzinie zwykłe ludzkie reakcje. Gdzie tu szacunek do babci, która pomagając ciotce, nie uczyniła nic przeciwko najbliższej rodzinie? Jakaś straszna małostkowość wyłazi z autorki i skoncentrowanie na sobie.
              • taki-sobie-nick Re: Rodzina- przesadzam? 01.07.16, 19:21
                basiastel napisała:

                > Mnie najbardziej zniesmacza fakt, że tu jest gra o szacunek, a właściwie o jego
                > brak - w odczuciu autorki. Tymczasem, to oczekiwanie szacunku zastępuje w tej
                > rodzinie zwykłe ludzkie reakcje. Gdzie tu szacunek do babci, która pomagając
                > ciotce, nie uczyniła nic przeciwko najbliższej rodzinie?

                Bo, wedle z lasu, ta babcia właśnie świadomie uczyniła, gdyż:

                a) wiedząc, że dziecko ma alergię na kota,
                b) śmiała przygarnąć kota.

                Babcia wprawdzie nie za bardzo rozumie "te dzisiejsze dziwne alergie", ale sam fakt ignorowania wskazówek rodziców ("dziecko ma alergię na koty", z czego niezbicie wynika - dla osoby starszej i na alergiach się nie znającej - że babcia nie miała prawa owego kota brać),

                już jest ŚWIADOMYM wyborem babci. Babcia na razie jest tylko trochę be, ale jeżeli CHOĆ RAZ JESZCZE ośmieli się przedłożyć swoje interesy nad interesy CHOREGO DZIECKA, znaczy to, że podjęła suwerenną i świadomą decyzję ignorowania potrzeb dziecka i jego rodziców.

                Ergo jej potrzeby, jako potrzebującej opieki, będą analogicznie ignorowane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka