wuika
13.07.16, 12:06
Laski, słuchajcie, bo już nie wiem, czy mnie ktoś nie robi w konia.
Otóż lekarz mój genialny prowadzący (choć już niedługo) orzekł, że on może mnie widzieć jeszcze na 1, góra 2 wizytach, bo cokolwiek powikłanego w ciąży, co się przekłada na możliwość porodu przedwczesnego (łapię się na kilka parametrów) nie może być prowadzone w normalnym gabinecie ani na abonament, ani na nfz, ani na nic. Gdyż rozporządzenie (tylko nie wiem które). I od 23 tygodnia (kiedy ryzyko poronienia przechodzi w ryzyko porodu przedwczesnego) mam chodzić do poradni patologii ciąży (przy szpitalach, a i to nie wszystkich).
Czy któraś z Was, która miała jakiekolwiek powikłania w ciąży powyżej 20 tygodnia, ew. już teraz ma ciążę średnio książkową, też usłyszała od lekarza coś takiego? Mi się średnio chce wierzyć, bo ani poprzedni, u którego zaczęłam prowadzić ciążę (i od początku były problemy), ani żadna ze znajomych (w okolicach 20-30 tygodnia, gdzie też coś się dzieje) nie wspominała, żeby im lekarz o czymś takim wspomina. Ale skoro dostanę skierowanie do łapki i zdanie lekarza, że mnie powyżej 22-23tc nie przyjmie, to cóż. Do niego chodzić nie będę.
Pytanie tylko, czy usłyszę to też od innych lekarzy (ale to się dowiem, jak do któregoś pójdę za te kilka tygodni), czy to ten sobie coś wymyślił / jest mega służbistą i się trzyma wytycznych, których nikt nie przestrzega?