Wnerwiłam się-chamskie teksty

29.09.04, 15:19
W najbliższą niedzielę mają się odbyć chrzciny w mojej najbliższej rodzinie.
Dziś rozmawiałam telefonicznie z mamą dziecka,taka tam luzna pogawędka,no i w
trakcie tejże okazało się że brakuje im leżaczka dla małej.Powiedziałam że
przecież mogła o tym wspomnieć prędzej,w domyśle że wtedy mogliby dostać w
prezencie.I co usłyszałam w odpowiedzi? "No tak,ale ja chcę taki PORZĄDNIEJSZY"...
Nie był to pierwszy raz gdy usłyszałam taki tekst od tej osoby,właściwie
zdarza się to coraz częściej,np.gdy zaoferowałam jej ubranka dla
dziecka,oglądając je(część jest jeszcze po kimś więc owszem noszą slady
uzywania,ale w strzępach nie są)rozdzieliła je i powiedziała:"Tych to nie,bo
one są TAKIE WIESZ..."
Qrwa,ja rozumiem że dzielą nas różnice majątkowe i naprawdę nie widzę nic
złego w tym że ona woli kupić dziecku coś droższego,ale chodzi mi o formę!
Zaczyna mnie to strasznie irytowac,po prostu uważam że te teksty są
niekulturalne i tyle!
Nie można jakoś delikatniej?!
Jak uważacie,mam rację?
    • iwles Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 15:31
      Też bym się wnerwiła. Można po prostu podziękować - bez zbędnych komentarzy....
      I na drugi raz nic bym jej nie dała, ani niczego nie zaproponowała.
      Pozdrawiam
    • anfido Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 15:36
      Widzę, że denerwują Cię i oburzają podobne sprawy.
      Koleżanka poprosiła mnie o ubranka dla jej synka ( mam ich sporo po dwóch
      urwiskach). Przyszykowałam jej kilka naprawdę łaniutkich i przecież prawie nie
      noszonych, bo noworodki z ubranek bardzo szybko wyrastają. Jakie było moje
      oburzenie, gdy od jej męża usłyszałam , że jego syn to używanych rzecy nie
      będzie nosił, bo wstyd i jego jeszcze stać na nowe.
      Poczułam się bardzo urażona. Nikt mnie jeszcze tak nie potraktował. Ja w tej
      sytuacji po prostu za jakiś czas bym ubranka oddała i podziękowała i to na
      tyle, ale takiego zachowania się nie spodziewałam.
      Nie mówię mogłabym moim chłopakom kupować tylko nowe rzeczy, ale wychodzę z
      założenia, że darowanemu koniowi nie zgląda się w zęby ( przyjmuję wszystkie
      ubranka i rzeczy od rodziny i znajomyuch), to raz, a po drugie nie uważam, aby
      moje dzieci były od innych gorsze tylko dlatego, że będą chodzić w używanych
      rzeczach. Nowe kupowałam i kupuję tylko to co konieczne. Kupuję dużo ubranek w
      ciuchlandach i wcale się tego nie wstydzę.
    • mama_oli_i_tomka Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 15:38
      Masz rację.
      Jeśli nie chce pomocy od Ciebie to wogóle nie powinna wspominać że czegoś jej
      potrzeba.
      A skoro już o tym mówi to powinna być przygotowana na Wasze możliwości
      finansowe.
      Takie jest moje zdanie.
      Skoro chce od Was coś brać np te ubranka, to nie powinna niczego komentować.
      Zakładam że ubranka nie były podarte, poplamione, zniszczone, sprane,
      powyciągane, bo napewno wybrałaś takie jakich sama byś się nie wstydziła. A
      nawet jeśli uważała że niektóre się dla JEJ dziecka nie nadają to mogła wziąć,
      podziękować, a potem po cichutku przebrać i używać tych, które się jej
      podobały.
      Dla mnie wogóle upominanie się o cokolwiek jest nie na miejscu (no z wyjątkiem
      tego co komuś pożyczyliśmy i nie możemy doczekać się zwrotu a termin daaawno
      minął smile. Poza tym upominać się nie wypada.
      Myslę że nie powinnaś się nią przejmować. Przestań jej cokolwiek dawać. Może
      nawet odpal jej przy okazji "to się dla ciebie nie nadaje bo za tanie jest, za
      pospolite". Może zrozumie. A jak nie to jej strata.
      A rozumiem że różnica majątkowa jest z korzyścią na ich stronę? Skoro tak to ja
      bym nie miała honoru prosić o cokolwiek.

      Pozdrawiam Cię serdecznie
      • mabrulki Mamo_oli_i_tomka 29.09.04, 15:59
        Ach, nie nie,źle zrozumiałaś,ona się o nic nie upomina,o tym leżaczku
        rozmawiałyśmy zupełnie przy okazji.
        Ubranka sama zaoferowałam.
        Taka już jestem,od razu jak powiedziała o ciąży to jej chciałam dać co mogłam.
        Tyle że ona wybredza,kręci nosem,i niewybrednie okazuje że coś jest za
        brzydkie,za tanie,nie dla niej po prostu.
        I to mnie tak wkurzyło.
        Oczywiście że dawać przestałam,ale tu akurat chodziło o zakup prezentu na
        chrzcinach.Poczułam się jak uboga krewna.
        Zaczynam dochodzić do wniosku że ta osoba po prostu ma słomę w butach.
        Oceniam zawsze przez własny pryzmat,niejednokrotnie ktoś mi ofiarował
        np.ubranka,które były stare,podniszczone,ale postępowałam tak jak wyżej pisały
        dziewczyny,przenigdy nie dałabym odczuć że jestem niezadowolona z prezentu.
        • mama_oli_i_tomka Re: Mamo_oli_i_tomka 29.09.04, 16:54
          A to w takim razie zwracam honor smile
          Myślę jednak, że skoto to Ty zaproponowałas jej ubranka a on uznała że sa nie
          dla niej to mogła od razu grzecznie podziękować mówiąc np "dzięki ale mamy już
          tyle ciuszków, może oddasz je komus innemu bardziej potzrebującemu" czy jakoś
          tak...
          A co do leżaczka to skoro rozmawiała z Tobą o nim, że jest im potrzebny to
          znaczy że liczyła na Waszą chęć zakupy tegoż leżaczka. A skoro tak to winna
          liczyć się z możliwościami finansowymi Waszej rodziny.
          Tak czy siak proponuję więcej dziewczynie nie pomagać, Ty będziesz miała spokój
          a ona niech się martwi. Po prostu w pewnych sytuacjach albo się grzecznie acz
          stanowczo dziękuje i odmawia albo przyjmuje podarunek z uśmiechem na twarzy
          serdecznie dziękując. Przebieranie i wybrzydzanie w tym momencie ma się nijak
          do asertywności, za to trąci brakiem wychowania i szacunku dla darczyńcy.
          Pozdrawiam serdecznie
          • twinmama76 Re: Mamo_oli_i_tomka 30.09.04, 11:37
            > A co do leżaczka to skoro rozmawiała z Tobą o nim, że jest im potrzebny to
            > znaczy że liczyła na Waszą chęć zakupy tegoż leżaczka. A skoro tak to winna
            > liczyć się z możliwościami finansowymi Waszej rodziny.

            Tu pozwolę sobi się nie zgodzić, gdyz mam tego typu problem z moja teściową.
            Otóż przy nie moge sobie pozwolic na luxna pogawędkę typu: "muszę dzieciom
            kupić spodnie", albo "fajne klocki widziałam, hcyba je kupię", bo ona od razu
            proponuje, że ona to kupi. Nie moge nawet powiedzieć, że cos mi się podoba, bo
            od razu jest propozycja kupna. Pewnie teraz wszytskie na mnie naskoczycie, ale
            ja nie lubie takich tekstów. Jeżeli oczekuję od kogos kupna czegokolwiek, to mu
            o tym mówię. Co to postu tytułowego - gdyby ta mama chciała dostać leżaczek na
            prezent, to pewnie by o tym powiedziała. A może uznała, że dziecko dostanie
            pewnie trochę pieniędzy i wtedy kupią, taki, jaki im sie będzie podobał. Może
            maja juz upatrzony i wiedzą, że mabrulki nie będzie na niego stać? Fakt, mogła
            ująć to bardziej delikatnie.
            Podobna sytuacja- chciałam kupić dzieciom z okazji pierwszych urodzin
            jeździdełka, właśnie takie "porządne". Oczywiśćie małżónek powiedział o tym
            teściowej i ona szybko poleciała kupić - najtańsze z mozliwych i po prostu złej
            jakości (słaby plastki, odpodające części). Dodam, że teściowie są osobami
            majętnymi, w przeciwieństwie do nas. Wkurzyłam się, ale grzecznie za prezent
            podziekowałam. To tyle w temacie prezentów.
    • marta_i3 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 16:12
      A ja nie rozumiem waszych pretensji. Nie każdy musi udawać zadowolenie, że
      zostaje obdarowany używanymi rzeczami. Z waszych wypowiedzi wynika, ze wolicie
      hipokryzję - lepiej jak weźmie, uda, że się podobało a potem odda niż otwarcie
      powie, że nie, dziękuję. Pamiętajcie, każdy ma inne podejście - to co dla Was
      jest ładne, wartościowe dla innego jest używanym zwykłym ciuchem. A co do
      prezentów nowych rzeczy - czy Wy zawsze byłyscie ze wszystkiego zadowolone?
      Jedn chce leżaczek za 50 złotych, ktoś marzy o takim za dwie stówy. Podobnie
      jest z wózkiem, łóżeczkiem, butami czy kombinezonem. Nie zawsze chodzi tu o
      różnice majątkowe, nieprzypadkowo jest takie przysłowie, że biednego nie stać
      na tanie rzeczy. A co do formy odpowiedzi - mnie ona nie razi. Dziewczyna nie
      chce Cię narażać na duży wydatek a z drugiej strony chce uniknąć nietrafinego
      prezentu. Moze w takim wypadku lepiej dać taką kwotę na jaką Cię stać a rodzice
      wydadzą zebrane pieniadze na to co sobie wymarzyli.
      Marta
      • mabrulki Re: Wnerwiłam się-chamskie tekstyhttp://bi.gazeta. 29.09.04, 16:27
        Wybacz ale nie mogę sie z toba zgodzić.
        Skoro odczuwam jakiś dyskomfort słuchając takich odpowiedzi,to chyba jednak
        znaczy ze nie są one na miejscu.Chodzi o zwykła grzeczność,ale zdaje się że w
        naszym świecie to pojęcie się dawno zdewaluowało,teraz mówienie wszystkiego
        wprost i szczerość do bólu są zdaje się znakiem asertywności i umiejetności
        radzenia sobie w zyciu.
        A ja jednak utrzymuję że nie ma to z asertywnościa nic wspólnego i jest zwykłym
        brakiem wyczucia i kultury.
        Otrzymałam od mojej cioci worek ubranek po jej synkach.Odkładała i trzymała je
        dla mnie latami.Były tam podniszczone koszulki(wiadomo jak się ma wybór woli sie
        body),sprane spiochy.Ale ja wiedziałam że ciocia włozyła w ten dar wiele
        serca,specjalnie dla mnie te rzeczy trzymała.Byłabym ostatnim chamem gdybym
        kręciła nosem nad tymi ubrankami.Serdecznie jej podziekowałam i okazałam radość
        z pomocy.Bo naprawde się ucieszyłam.
        A to że w domu niektóre z ubranek od razu odłozyłam wiedząc że nie bedę ich
        uzywać o tym juz ciocia wiedzieć nie musi-i nie powinna się dowiedzieć.
        • mabrulki Re: Wnerwiłam się-chamskie tekstyhttp://bi.gazeta 29.09.04, 16:33
          I dodam,że doskonale rozumiem że ona nie chce takich ubranek, albo woli leżaczek
          za 200 zł niż za 50.
          Ale powinna w takim razie raz wziąść ubranka,podziekować,a jakbym jej "wciskała"
          nastepnym razem np.powiedzieć że ma już b.dużo,bo podostawała też od innych.A z
          leżaczkiem starczyło powiedzieć"no fakt,nie pomyślałam o tym żeby wam powiedzieć".
          • sylvic Re: Wnerwiłam się-chamskie tekstyhttp://bi.gazeta 29.09.04, 16:47
            Marbulki czy napisałaś ten post dlatego, ze by się pożalić i prosić o
            przylkasnięcie. Przecież inni moga mieć inny punkt widzenia.
            Nie znam twojej znajomej i jej ogólnie charakteru, ale akurat w tym co
            napisałaś nie widzę jakiegos problemu ani braku kultury tym bardziej.

            mabrulki napisała:

            > Ale powinna w takim razie raz wziąść ubranka,podziekować,
            -
    • anik801 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 16:40
      Ja sama wydałam mnóstwo rzeczy po mojej małej i nigdy nie usłyszałam że coś
      jest nieładne,czy zniszczone.Osobom,które tak by mi powiedziały w życiu już nic
      bym nie dała.Ja również dostałam trochę rzeczy od koleżanek,niektóre owszem
      były podniszczone,ale przecież w takich ciuszkach dziecko może chodzić po
      domu,zwłaszcza że moja mała raczkując wszystko szybko niszczy,więc po domu
      nawet nie opłaca się zakładać nowych.Ja zawsze dziękuję jeśli coś dostanę,bo to
      jest miłe że ktoś pomyśli o Tobie i Twoim dziecku,a przecież nikt nie ma
      obowiązku mnie obdarowywać.Ja bym na Twoim miejscu już niczego tej osobie nie
      zaoferowała!
      • sylvic Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 16:50
        A ja gdybym miała kogoś obdarowywać to z całą pewnością poprosiłabym o decyzję,
        czy bierzę i będzie ubierać, czy niekoniecznie jej sie podobaja (czy coś) bo
        moge oddac komuś innemu.
        Czyli najpierw pytam czy chce? jaśli tak to które?
        A potem wręczam.
    • olivka27 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 16:48
      Nic więcej jej nie dawaj,niech sobie kupi nowe jak taka wybredna.A na prezent kup coś wg własnego uznania i zasobu portwela i wogóle się nie przejmuj.
      • mabrulki Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 16:51
        zeby bylo jasne-o lezaczku rozmawialysmy obie wiedzac ze jest juz "po ptakach"
        • olivka27 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 17:05
          To tym gorzej o niej świadczy.Daj na prezent co uważasz,absolutnie się nie tłumacz ani nie wstydż.
    • josik11 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 17:06
      mabrulki napisała:

      > W najbliższą niedzielę mają się odbyć chrzciny w mojej najbliższej rodzinie.
      > Dziś rozmawiałam telefonicznie z mamą dziecka,taka tam luzna pogawędka,no i w
      > trakcie tejże okazało się że brakuje im leżaczka dla małej.Powiedziałam że
      > przecież mogła o tym wspomnieć prędzej,w domyśle że wtedy mogliby dostać w
      > prezencie.I co usłyszałam w odpowiedzi? "No tak,ale ja chcę taki
      PORZĄDNIEJSZY"
      > ...
      > Nie był to pierwszy raz gdy usłyszałam taki tekst od tej osoby,właściwie
      > zdarza się to coraz częściej,np.gdy zaoferowałam jej ubranka dla
      > dziecka,oglądając je(część jest jeszcze po kimś więc owszem noszą slady
      > uzywania,ale w strzępach nie są)rozdzieliła je i powiedziała:"Tych to nie,bo
      > one są TAKIE WIESZ..."
      > Qrwa,ja rozumiem że dzielą nas różnice majątkowe i naprawdę nie widzę nic
      > złego w tym że ona woli kupić dziecku coś droższego,ale chodzi mi o formę!
      > Zaczyna mnie to strasznie irytowac,po prostu uważam że te teksty są
      > niekulturalne i tyle!
      > Nie można jakoś delikatniej?!
      > Jak uważacie,mam rację?


      Witaj mabrulki!
      A ja ciebie doskonale rozumiem i jestem tego samego zdania co ty.
      Matka mojej chrzesniaczki tez ma tupet. Mowi co mam kupic malej - i bardzo
      dobrze bo wiem czego pottrzebuje - ale zaraz dodaje w jakiej cenie to ma byc i
      njalepiej w takim a takim sklepie kupione. I tak kupilam rocznemu dziecku (3
      lata temu) kurtke za 100 zl w hurtowni a ona sie cieszyla ze dalam za kutrke
      180 zl bo tyle kosztuje w jej sklepie. Przemilczalam to. Dodam ze te 100 to byl
      dla mnie spory wydatek bo sa kurtki i tansze i fajniejsze... Teraz juz sie nie
      pytam co kupic a jak sie pytam to mowi mi kilka rzeczy ktore potzreba a ja
      wybieram co kupie i w jakiej cenie.
      Ta sama dziewczyna jak urodzilam corke przyniosla mi torbe rzeczy po mojej
      chrzesniaczce. Ciuchy byly w fatalnym stanie, mimo ze po noworodku ktory niby
      ciuchow nie niszczy. Wzielam ale nie uzywalam bo mi bylo glupio powiedziec zeby
      je wziela bo mi ise nie podobaja. Z jednej strony prawda jest lepsza ale po co
      dziewczyna ma byc na mnie obrazona do konca zycia? Bo ona taka jest.
      Najsmieszniejsze bylo to ze dziewczyna wymaga a sama daje byle co.
      Mi nawet trudno byloby powiedziec komu co ma kupic a jak bym to zrobila to
      zawsze mowilabym o jakis tanich rzeczach.
      Ja tez dostalam sporo ciuszkow od koelzanaek czy rodziny, nie zawsze byly to
      trafione prezenty ale nie okazalam tego. Tak zostalam wychowana. Najwyzej tego
      nie zalozylam corce i tyle. Tez kupuje ciuchy w ciucholandach tak wiec nie
      chodzi o to ze dostawalam ciuchy noszone. Bo to zaden problem, ciuchy mozna
      wygotowac i sa jak nowe.
      Ps. Mabrulki jak tam dzieciatko znosi twoja nieobecnosc jak jestes w pracy?
      Pozdrawiam
      • mabrulki Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 17:37
        dziekuje za pamiec,oj przykleiła sie do mnie,juz kombinuje czyby sobie na stale
        rzepow nie wszyc coby ja moc nosic wszedzie ze soba-co i tak czynie smile
    • gagunia Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 17:23
      nie proponuj. skoro wiesz jaka jest i rzeczywiscie dzieli was roznica
      majatkowa - niech utzrymuja dziecko sami. kazdy ma prawo wyboru. a brak taktu
      swiadczy tylko o niej.
      ja nie proponuje swoich rzeczy osobom, ktore na nie najzwyczajniej stac.
      wiekszosc sprzedalam albo oddalam bardziej potrzebujacym.
    • fajka7 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 18:09
      a moze taka hipoteza bylaby trafna: ze np. w ten sposob ta osoba chciala dac ci
      do zrozumienia dobitnie, ze nie chce od ciebie dostawac uzywanych rzeczy albo
      tego taniego lezaczka, bo ma pieniadze i woli wszystko nowe i drogie;
      nie wyjasniasz dokladnie czy te ubranka dalas jej z wlasnej inicjatywy,
      wcisnelas, bo taki u nas zwyczaj, ze te ciuszki sie zbiera i daje dalej (a moze
      miala juz 3 wory w szafie od innych kolezanek) i czy ten lezaczek wyplynal w
      rozmowie jako sugestia co chcialaby dostac na chrzciny ogolnie, od ciebie, czy
      po prostu temat sie przypaletal bez zwiazku - tak sobie zamarzyla;
      no bo skoro obie wiedzialyscie ze juz po ptakach to raczej od ciebie ona tego
      lezaczka nie chciala, tylko w ogole o nim mysli, prawda?

      ludzie sa rozni, na sile tez nie ma co uszczesliwiac nikogo;
      ja tak jak niektore dziewczyny pisaly przede mna zawsze staram sie jak
      najdokladniej ustalic co dana osoba faktycznie chcialaby dostac i z czego
      bedzie sie cieszyc; jesli mam zamoznych znajomych, ktorym marzy sie lezaczek i
      wiem ze gdyby mogli wybierac kupiliby taki za 2 stowy z jakimis funkcjami, to
      nie kupuje im tego lezaczka jesli jest dla mnie za drogi, tylko jakis drobiazg,
      ale wlasnie bardzo porzadny;
      nie widze nic zlego w uzywanych rzeczach w dobrym stanie, ale znam sporo osob,
      ktore po prostu nie chca takich rzeczy dla swoich dzieci, nie, bo nie, maja
      prawo; i wcale nie musza byc bogaci tylko np. mowia: a moje dziecko bedzie
      mialo wszystko to czego ja nie mialam itd.itp.

      nie bronie tamtej pani, bo jej komentarz bylo malo przyjemny, ale moze trzeba
      sie zastanowic dlaczego tak ci odpowiedziala?
      oczywiscie to tylko hipoteza...
      • cruella Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 18:51
        Dziewczyny, chciałam coś napisać od siebie ale...w ostatnim momencie skasowałam.

        Proszę, nie wińcie niektórych osób za to, ze chcą kupić swoim dzieciom coś
        ładniejszego. Zbyt wiele osób w moim otoczeniu ciosa nam kołki na głowie za to,
        ile wydajemy na dzieci. Dla mnie jest to przykre, nie pożyczam, mogę im kupić
        coś nowego jeśli akurat mam troszkę pieniędzy. Jeśli nie będę mogła, z wielką
        chęcią skorzystam z ich pomocy. Dla wielu osób niechęć do "donaszania" rzeczy
        kojarzy się z zarozumialstwem, chamstwem. Nie wypowiadam sie za inne osoby,
        mówię za siebie. Nieprawda, to nie jest tak. Ale słowa "oszalałaś, buty za
        150zł!!! skoro można kupić za 30zł" mnie akurat bolą.
        Pamiętam czasy, gdy nie mialam pieniędzy na nic, z chęcią korzystałam wtedy z
        pomocy innych, każdy ciuszek był bardzo drogi (bo nie musiałam go sama
        kupować). Potem, widząc że jest nam lżej, przestały podrzucać ciuszki. I jestem
        im za to wdzięczna. Sama teraz pozbywam się ubrań po chłopcach ale na
        zasadzie: "mam rzecz do oddania, kto chce niech bierze", a nie "mam jakąś rzecz
        i uważam, ze twoje dziecko powinno ją nosić a ty powinnaś być wdzięczna, jak
        nie to sama sobie kupuj drogie".
        Nigdy nikomu nie powiedziałam, że "tanich" rzeczy to moje dzieci nie noszą.
        Nosiły i być może kiedyś będą nosić. Jestem jednak zmęczona tłumaczeniem,
        dlaczego nie donaszam rzeczy po synach cioci i dlaczego nie ubieram ich w takim
        a takim sklepie.
        Przepraszam ale właśnie rodzice starają mi sie przetłumaczyć, "wypadałoby" bym
        odkupiła od wujka 15-letnie auto, bo on akurat chce sprzedać a ja coś kupić. A
        to, że nie chcę takim jeździć jest uważane za bezczelność i szczyt
        zarozumialstwa.

        Przepraszam, jesli kogos uraziłam. Nie miałam takiego zamiaru.
        • fajka7 cruella ja sie zgadzam 29.09.04, 20:31
          wlasciwie to chcialam wyrazic to co mowisz, tylko nie moglam odnalezc wlasciwej
          sciezki smile)
        • madelaine6 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 29.09.04, 20:58
          Hej Mabrulki!Sto lat Cie nie bylo!

          Ja tez bym sie wnerwila,bo chodzi o forme odmowy
          a nie sam fakt jej zaistnienia.
          Pozdrawiam.
        • cruella Nie tak dawno... 29.09.04, 22:37
          Spotykam koleżankę, rozmawiamy o dzieciach i ...foteliku do samochodu.W pewnym
          momencie koleżanka sama z siebie proponuje mi sprzedanie swojego fotelika(bo
          akurat zmieniła na lepszy, swój stary chce sprzedać).Zachwala, że tanio
          sprzeda, że ładny, trzeba tylko trochę zszyć i uprać i dla mojego dziecka w sam
          raz. Nic nie mówię, mam w planie kupno, nowego czy starego, jeszcze nie wiem.
          Rozmawa ta wyglądała mniej więcej tak:
          -mogę ci tanio sprzedać
          -narazie nie myślę o foteliku
          -mogłabyś wpaść jutro i zobaczyć
          -nie bardzo mam czas,zresztą za fotelikiem planowałam pojeździć w przyszłym
          tygodniu (myślałam że da sobie spokój)
          -mój jest w całkiem dobrym stanie
          -pomyślę, w razie czego zadzwonię do ciebie
          -wpadnij koniecznie jutro to zobaczysz
          -wiesz, chciałam zrobić synowi prezent, wybrał sobie już taki jeden
          -(tu koleżanka zmienia ton)skoro tak, to idź i kup sobie nowy

          Powiedzcie mi, gdzie tu tkwi problem? Jak długo trzeba sugerować zmienę tematu
          by dana osoba przestała nas namawiać? Macie jakiś sposób? Jak powiedzieć i nie
          zrazić, gdy zwykłe "nie, dziękuję" nie pomaga?
          • fajka7 Re: Nie tak dawno... 29.09.04, 22:52
            odbiegajac od watku mabrulki, bo to wcale nie musiala byc analogiczna sytuacja,
            faktycznie zdarzaja sie momenty, gdy ktos chce nas na sile uszczesliwic i nie
            bierze w ogole pod uwage odmowy; no wiesz wybor jest wlasciwie zaden: albo
            zrobisz to grzecznie i w koncu moze sie uda pozbyc natreta (bo to juz chyba
            tylko tak mozna nazwac), albo niegrzecznie i masz przechlapane; zalezy ile masz
            cierpliwosci i jak latwo mozna cie wyprowadzic z rownowagi;
            tu nie ma chyba jakichs innych mozliwosci ani zlotych srodkow;
            i to nie odnosi sie wylacznie do rzeczy dzieciecych tylko w ogole do
            wszystkiego; jest taki typ ludzi o takim spojrzeniu na zycie, jest to czesc ich
            swiatopogladu i juz; jest tez inny typ, ktory tak samo ma prawo do zycia i
            samodecydowania o tym co kupi, chce dostac badz miec no i najgorzej jak trafi
            jeden na drugiego, bo wszyscy wkurzeni smile)
            • cruella Re: Nie tak dawno... 29.09.04, 22:57
              Niestety, asertywna to ja nie jestemsmile)))))))
              Choć cierpliwość mam sporąsmile
          • aleksandrynka Re: Nie tak dawno... 29.09.04, 23:22
            tak, mam sposób. Mówić "nie, dziękuję", tyle że w odpowiedzi na KAŻDE zdanie.
            -mogę ci tanio sprzedać
            -nie, dziękuję
            -mogłabyś wpaść jutro i zobaczyć
            -nie, dziękuję
            -mój jest w całkiem dobrym stanie
            -nie, dziękuję
            -wpadnij koniecznie jutro to zobaczysz
            -nie, dziękuję...

            wiem, brzmi to kuriozalnie, ale jest dość skuteczne. Ktoś się oczywiście może
            obrazić, ale to już nie moja sprawa - skoro on nie szanuje mojej odmowy, to nie
            mam skrupułów. To się nazywa technika zdartej płyty, polecana szczególnie w
            sklepach, kiedy ktoś chce nam coś wcisnąć, zacheca do spróbowania,
            przymierzenia, kupienia...
            Tydzień temu miałam taką sytuację, za granicą. Mierzyłam buty, były tylko numer
            większe i numer mniejsze. Zmierzyłam oba, było źle, podziękowałam, na to
            przyszedł chyba właściciel sklepu, daje mi te większe i mówi - niech pani
            zmierzy. Ja no to - dziękuję, już mierzyłam. A on swoje, to ja: nie, dziękuję.
            I tak w koło macieju, chyba z 10 razy! No i dał sobie w końcu spokój, minę miał
            nieciekawą, ale co mnie to obchodzi, nie będę mierzyła butów na zawołanie, żeby
            uszczęśliwić sprzedawcę!
            Polecam, technika świetna, trzeba tylko spokojnie. Wymaga przećwiczenia, ale
            okazji nie brakuje.


            _____________________
            no i mam sygnaturkę!
            _____________________
            • fajka7 Re: Nie tak dawno... 29.09.04, 23:52
              znam te metode, ale jest niezgodna z moim charakterem; po drugim "nie,
              dziekuje" koncze temat definitywnie, a koncowke dobieram do osoby smile)
              jak ktos mnie nie szanuje (czyli mojej odmowy) to i ja jego nie musze sie
              cackac; nie mowie ze jestem ordynarna, ale na pewno stanowcza smile)
              nie zawsze, tez sie lamie czasami, ale coraz rzadziej, bo asertywnosci mozna
              sie nauczyc na szczescie
        • cytrynka3 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 30.09.04, 03:58
          Hej wszystkim

          Ale słowa "oszalałaś, buty za
          > 150zł!!! skoro można kupić za 30zł" mnie akurat bolą.

          Rozumiem doskonale. Ja nie mówię ile wydaję na dziecko. Fakt, że mieszkam w USA
          i ceny w dolarach przeliczone na złotówki mogą wydawać się bardzo wysokie. Moja
          mama była bardzo zdziwiona, że kupiłam Julci sandałki za 50 dol. (wtedy ok. 200
          zł). Więc staram się nie mówić, szczególnie jak rozmówca ma niższe dochody.

          A tak poza tym to czułam się niezręcznie kiedy babcia męża wciskała nam rzeczy
          po jednym z wnuków (takie, dobre, francuskie). Ja wiem, że chciała dobrze, i nie
          chciałam jej urazić (już Wam nic nie daję, bo gardzicie), ale wolę, by moje
          dziecko miało nowe buty, niż te sprzed 17 lat.
          Jak urodziła się Julcia, koleżanka pożyczyła mi ciuszki po swoich dzieciach i
          odczuwam wielką wdzięczność za to. Ale ona to zaproponowała, a niektórzy
          potrafią wciskać na siłę i mieć pretensje, że nie chcesz skorzystać. To tak jak
          z dobrymi radami. Często ludzie nieproszeni dają rady i potem jest im przykro,
          że ktoś z nich nie korzysta.
          Cytrynka
          • cruella Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 30.09.04, 09:26
            Co do cen...ludzie bardzo często sami wyciągają te informacje. Kupowałam
            mieszkanie. Każdy w pierwszej kolejności pytał, ile kosztowało (mieszkanie w W-
            wie a znajomi z innych miejscowości, różnice w cenach niekiedy bardzo duże). A
            potem komentarze do wyboru: w starym blokowisku? w życiu bym nie kupiła, taka
            klitka? takie zniszczone? w tej cenie domek byś kupiła.....
            Gdy przestałam mówić, usłyszałam "nawet powiedzieć nie możesz? coś sie taka
            zarozumiała zrobiła..co ta Warszawa potrafi zrobić z człowieka".

            Tak więc co do cen...najczęściej mówię, że nie pamiętam i nie pamiętam też w
            jakim sklepie kupiłam daną rzecz. Bo nawet miejsce zakupu może doprowadzić do
            spięcia.
            • cytrynka3 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 30.09.04, 17:27
              Masz rację. A co z markami ubrań i butów? Moje dziecko często nosi tzw. markowe
              ubrania, ale w USA są one nieporównywalnie tańsze. W Polsce raczej bym nie
              kupiła bucików Nike'a, czy body (Tommy Hifi...coś tam), czy sobie swetra CK. Ale
              tu te rzeczy są o wiele tańsze niż w Polsce. Mam nadzieję, że jak przyjadę do
              Polski, nie będę zmuszona wysłuchiwać komentarzy, brrrrrr (no bo przecież dzieci
              niszczą, można im kupić najtańsze).
              Pozdrawiam
              Cytrynka
    • kubusala Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 30.09.04, 00:04
      Masz rację, Twoja "bliska rodzina" do dyplomatek nie należy. Mam taka koleżankę
      i aż mnie ciarki przechodzą na myśl,że masz podobne problemy. Moja koleżanka 2
      lata temu mi powiedziała- wtedy mieszkałam jeszcze w bloku-35metrów,że Ona w
      takiej klitce z dzieckiem nie mogłaby mieszkać, bo gdzie to dziecko ma się
      rozwijać...
      Dzis Ona ma dziecko i mieszka w klitce, ja mam dom. Na szczęście zarówno moje
      jak i Jej dziecko rozwijają sie prawidłowosmile))))
      Współczuje Ci, bo nawet jak Jej cos kiedys odpalisz( bo juz nie wytrzymasz) to
      i tak będzie na Ciebie- bo Ona wsadzi palec do buzi, zatrzepocze rzęsami i
      powie: a co ja takiego powiedziałam....
      Pozdrawiam
    • mik5 Re: Wnerwiłam się-chamskie teksty 30.09.04, 11:26
      Uważam, ze nie masz racji, te teksty wcale nie były takie chamskie. Co prawda
      nie znam całej "otoczki", tzn. tonu głosu, mowy ciała (np. wydęte usteczka)
      oraz wcześniejszych tekstów twojej kuzynki, które mogly wpłynąć na twój
      stosunek do niej, ale akurat rozumiem ją, bo byłam w jej położeniu. Sorki, ale
      pokrótce opisze sytuacje: ja : 29 letnia przyszła mama, dodam, ze pracujaca i o
      4 lata młodsza szwagierka, mama 6 letniego synka i 3 letniej córeczki, nigdy
      nie pracująca. Chcąc mi pomóc sciagnęła wszystkie ciuszki po swoich dzieciach
      od koleżanek, uprała i naszykowała, kiedy przyjechaliśmy do niej z mężem był
      tego cały stół i parapet. Mówię, że nie wezmę wszystkiego, bo nie mam gdzie
      tego trzymac, że chociaż tak pobieznie ciuszki przebiorę, no ale nie było na to
      czasu, a w dodatku zdziwiło ja to , bo chyba wyznaje zasadę "jak dają to brac",
      a ja z kolei nie lubie mieć pozapychanych szaf. Pokazuje mi koszmarną wełniana
      sukienkę i mówi, ze bedzie dla mojej corki na święta (bo jej corcia też ja 2
      lata temu na Boże Narodzenia nosiła). Musiałam jej powiedziec, ze sukieneczka
      mi się nie podoba i nie będe jej dziecku zakładac. W końcu wzięła wszystkie
      ciuszki i przebrałam je w domu, znaczną częśc oddałam z powrotem.
      Też się wkurzyłam,, ze tak mi te ciuszki wciska, i moge się założyc , ze ona z
      kolei uznała mnie za niewdzięcznicę, a moje teksty za chamskie.
      • iwles Do mik5 30.09.04, 11:35
        Wiesz, mi się wydaje, że Mabrulki chodzi o coś innego. O narzucanie gościom,
        jakie prezenty i za jaką sumę mają kupić jej dziecku. Szczególnie o sprawę
        chodzika ("tego droższego, no bo ten tańszy... to wiesz...." - chociaż sama
        dobrze wie, że dzieci tej osoby miały właśnie te tańsze...)
        Takie zachowanie ja bym określiła - niekulturalne...
        Jeżeli ją stać na droższy niech sama kupuje dziecku ! - i tyle......
        • mik5 Re: Do mik5 30.09.04, 11:54
          A ja własnie odnosze wrażenie, ze chodzi o to, ze "dziwna" matka woli wydac
          pieniądze aby się "pokazać", niż cieszyc się przekazywanymi sobie przez inne
          mamy używanymi ubrankami. Ale dla mnie nie jest to takie dziwne, bo sama tak
          wolę.
          Pozdrawiam
        • cruella Re: Do mik5 30.09.04, 11:57
          A ja jednak podpisuję się CZĘŚCIOWO pod postem mik5. Żadna z nas nie była
          świadkiem tej rozmowy, nie widziałyśmy jakim tonem kuzynka odpowiedziała. Nie
          mam tu zamiaru nikogo usprawiedliwiać, ani jednej ani drugiej strony. Z
          własnego doświadczenia jednak wiem, że to co ja czy ktoś inny mówi tonem dla
          nas normalnym, druga strona może odebrać zupełnie inaczej.To samo dotyczy słów
          wypowiadanych.

          Mabrulka była oburzona odpowiedzią kuzynki, ja też byłabym pewnie zaskoczona
          takim podejściem. Wybieranie sobie prezentów i grymaszenie nie świadczy
          najlepiej o nas.Pamiętajmy jednak, że nie byłyśmy przy tej rozmowie. Znamy ją
          jedynie z przekazu osoby mówiącej pod wpływem emocji. Co oczywiście nie
          oznacza, że tak dokładnie nie było. A znam to...niestety z własnego
          impulsywnego podejścia do niektórych spraw.
    • umasumak popatrz na to z innej strony :)) 30.09.04, 13:25
      Problem nie jest mi obcy, jednak z tej drugiej strony. Gdy byłam w ciąży z
      młodszą córką, mnóstwo koleżanek i znajomych próbowało mnie uszczęsliwić
      rzeczami po swoich dzieciach. Sąsiadka teściowej oferowała nawet nocnik swojej
      córki smile). Za każdy taki gest byłam bardzo wdzięczna, ale rzeczy nie
      przyjmowałam. Dlaczego? Po piewsze są ludzie, którzy faktycznie potrzebują
      pomocy i to im się ona należy, a nie mnie. Mnie było stać na to, żeby kupić
      wszystko nowe. Po drugie lubię, a przede wszystkim mogę wydawać pieniądze na
      moje dzieci. Tak więc z założenia poprostu nie brałam niczego - nawet nie
      oglądałam, właśnie dlatego, żeby nie być posądzoną o to przysłowiowe zaglądanie
      w zęby wink).

      Mimo, że byłam bardzo grzeczna i zawsze racjonalnie uzasadniałam swoje
      stanowisko, to i tak znalazło się kilka osób, które były urażone moją postawą.

      Dwa tygodnie temu była u mnie moja kuzynka, która jest w ciąży. Wiem, że są ze
      swoim mężem na tzw "dorobku" i że wyprawka dla dziecka to na pewno dla nich
      niemały wydatek. Pozbierałam wobec tego rzeczy po Anielce i zaproponawałam im,
      żeby sobie wybrali co chcą. Nie czułam się urażona, gdy odrzucili część
      ciuszków, mówiąc że im nie odpowiadają ,mimo że nie zniszczone i naprawdę
      ładne. To ich prawo. Pozdrawiam.
      • cytrynka3 Re: popatrz na to z innej strony :)) Podsumujmy... 30.09.04, 17:41
        Wg mnie są trzy niewłaściwe postawy:
        1) Narzucanie innym swojej woli, co do prezentów i grymaszenie co do ceny.
        2) Wciskanie na siłę innym używanych rzeczy.
        3) Obrażanie się, jeśli ktoś woli nowe.
        Nie mam nic przeciwko używanym ubrankom, natomiast mierzi mnie, że część
        darczyńców nie liczy się ze zdaniem osoby obdarowywanej (jęśli ta osoba np.
        grzecznie dziękuje za używane rzeczy, ale woli kupić nowe).
        Sama zaproponowałam dobrej koleżance pożyczkę ubranek po mojej Julci, ale do
        niej należała decyzja. Ona chętnie na nią przystała. Gdyby jednak odmówiła
        (wiem, jaką radość sprawia kupowanie ubranek dla maluszka szczególnie mamie
        oczekującej wymarzonego maleństwa), nie byłoby problemu.
        W każdym razie jej nie zmuszałam, uprzedziłam, że część może być w troszkę
        gorszym stanie i do niej należał wybór. Obie jesteśmy zadowolone. Ja jej mogłam
        pomóc (większość ubranek jest w bardzo dobrym stanie), ona mogła troszkę
        zaoszczędzić na inne potrzebne dla maluszka rzeczy.
        Pozdrawiam
        Cytrynka
        • mabrulki Ojej... Małe sprostowanie 30.09.04, 21:57
          Niektóre z was źle zrozumiały o co chodzi, jakoś źle się czuję ze w ten sposób
          myslicie o tej osobie(nie kuzynce,ale to na marginesie).Jeszcze raz
          podkreslam,ze nigdy nie narzucała ona jakie prezenty chciałaby dostać,a rozmowa
          o leżaczku nie dotyczyła w żaden sposób chrzcin i prezentu z tej okazji.
          Przemyslałam sprawę po lekturze waszych opinii i przyznam,że może faktycznie ona
          w ten sposób broni się przed ewentualnym "wciskaniem". Tak jak już pisałam
          rozumiem i nie dziwię się że chce dla swego dziecka rzeczy jak najlepszych
          jakościowo -zwłaszcza że ją stać.
          Mimo to nadal pozostaje we mnie niesmak z powodu formy jej
          odpowiedzi-podtrzymuję stanowisko,że takie zachowanie jest niekulturalne.I
          zauważyłam że mylicie szczerość z brakiem grzeczności-odrobina kurtuazji i
          dyplomacji wbrew pozorom poprawia jakość codziennego życia/współzycia smile
          • cytrynka3 Re: Ojej... Małe sprostowanie 30.09.04, 23:35
            Hej Mabrulki
            Faktycznie mogłam źle zrozumieć, za co przepraszam. Jednak faktem jest, gdybym
            usłyszała to co Ty, również byłoby mi przykro (ze względu na formę wypowiedzi).
            Pozdrawiam ciepło
            Cytrynka
Pełna wersja