fifiriffi
07.09.16, 10:36
Chciałam was o coś zapytać?
Syn chodzi na treningi z piłki nożnej.
No więc z tego powodu potrzeba nam badań typu ekg, krew, mocz.
Od tygodnia próbowałam zapisać sie do lekarza po skierowanie, oczywiście tama w postaci rejestracji prawie nie do przejścia. No więc postanowiłam wczoraj podejśc bezpośrednio do lekarza rodzinnego, w związku z tym, że tylko raz w tyg przyjmuje w godzinach popołudniowych.
Poszłam, czekam, akurat były 2h szczepień.Poszłam, czekam i od slowa do słowa rozmawiam z panią pielęgniarką.I mówię jej, że próbuje od tygodnia sie dostać,że telefonicznie mi odmawiają rejestracji,że jak przyszłam, to popołudniu, ale chciałam zapisać sie na nast dzień i one do mnie,że "nie zapisują" A mam przed oczami na szybie przyklejone,że "co do wizyt planowanych trzeba liczyć sie z nieobecnością lekarza"...To pytam, co dla nich jest "wizytą planowaną"? Bo dla mnie jest to własnie chęć zapisania sie "na jutro" do lekarza.
Nieważne... rozmawiam z tą pielęgniarką i ona,że nie wierzy i ,że aż pójdzie sprawdzić....Wraca i mówi,że na najbliższe 3 dni prawie wszystkie numerki wolne do pani doktor.
Ok... stoję pod gabinetem, czekam,aż wszystkie maleństwa lekarz zaszczepi, wchodze i pytam czy da mi skierowanie na badania.
W sumie ok... do momentu aż sie dowiedziała,że potrzebuję to w związku z treningami.No to zaczynam słuchać,że im za to nikt nie oddaje kasy, że to sportowy lekarz... a oni nie chcą, że rodzinny nie musi itp.
OK.. umówiłam sie ostatecznie,że pani skierowania wypisze.
Odbieram po jakiejś 1h a lekarka do mnie,że ostatni raz, że takie skierowania to nie ona, że za to nfz nie płaci,że tak w ogóle, to jak śmiałam 3x zrobić badania(wziąć skierowanie) i w ogóle sie nie pojawić z wynikami....że ostatni raz.
Brałam 1x skierowanie na pierwsze badania syna, raz dla siebie, na tarczycę przy czym z nimi u lekarki ww byłam i teraz 3x.
Babka ogólnie fajna, więc nie chciałam sie kłócić, ale pójdę za kilka dni, bo mam szczepienie syna i chciałabym z nią porozmawiać na ten temat.
Nie muszę znać za co płaci fundusz a za co nie? Zresztą? I teraz pytam ematek o co w tym wszystkim chodzi? Bo nie czaję? nie mogę chodzić do rodzinnego po skierowania? płacę składki, więc w czym rzecz?