Moja szefowa mało nie zeszła na zawał przed chwilą
Wchodzi do mnie do pokoju a ja akurat łykam witaminy dla cieżarnych/karmiących (bo karmię, a poza tym w zestawie są między innymi kapsułki z tranem, więc biorę dopóki nie zjem wszystkich) - więc wchodzi, zamarła, pokazała sztywny uśmiech nr 5 i zapytała czy ma zadzwonić do dziewczyny, która mnie zastępowała podczas ostatniego macierzyńskiego (wróciłam do pracy raptem w czerwcu), żeby sobie pracy nie szukała, bo znów będzie u nas potrzebna
Wyprowadziłam ją z błędu, ale mogłam w sumie pociągnąć trochę
PS. wiem, że mało śmieszne, ale