sayyida
15.09.16, 11:06
Ematka rządzi, radzi i nigdy cię nie zdradzi, wiele razy pomagała mi uporządkować myśli i rozwiązać problem (w przypadku spraw codziennych - ze 100% skutecznością). Ale jak ktoś do ematki nie przywykł, to w oczy rzuci mu się:
- popełniłaś jakieś poważne błędy wychowawcze (już ich nie odpopełnię, co mam zrobić TERAZ, oprócz złożenia samokrytyki?)
- OMG, nigdy mi się to nie zdarzyło! (a jak się to ma do mojej sytuacji?)
- WSZYSTKIE 5-latki są słodkie (wszystkie = twoje rodzone dziecko i garstka jego przyjaciół), jak twoje nie jest słodkie, to coś z tobą nie tak (to już wiemy - a jakaś rada?).
I człowiek się dowiaduje, że jest i zawsze był beznadziejny i nie ma już dla niego ratunku... Czemu służy takie, nie wiem jak to określić, Schadenfreude? Podniesieniu swojego ego?