Dodaj do ulubionych

Dylemacik wychowawczy

27.09.16, 10:21
Jest sobie malżeństwo z pełnoletnim dzieckiem.
Zmarł wuj, pogrzeb jest 150 km stąd.
Wuj był ojcem chrzestnym rodzica chrzestnego dziecka, kontakty się urwały dawno temu, dziecko wuja nie kojarzy.
Jedno z rodziców uważa, że dziecko na pogrzeb jechac powinno.
Drugie z rodziców uważa, że skoro dziecko ostatnio opuściło w szkole tydzień z powodów rodzinnych, to już nie powinno robić sobie kolejnej nieobecności.

A ematka jak myśli?
Obserwuj wątek
    • cosmetic.wipes Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:24
      > Wuj był ojcem chrzestnym rodzica chrzestnego dziecka,

      Mogłabyś mi to rozrysować, bo nie ogarniam? big_grin

      A poważnie: w sytuacji, kiedy osoba zmarła była dla dziecka praktycznie obca, nie naciskałabym na jego obecność na pogrzebie. No chyba, że dziecko samo koniecznie by jechać chciało.
    • a.va Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:27
      Ja myślę, że zupełnie nie ma potrzeby jechać na pogrzeb kogoś, kogo się nie znało. Chyba że dorosłe dziecko chce.
    • ichi51e Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:27
      Jak prlnoletnie to niech zrobi jak uwaza. Jako czlowiek uwazam ze powinno pojechacna ten pogrzeb ale jego sprawa
    • andaba Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:28
      No chyba sobie jeden z rodziców jaja robi. Rozumiem brata matki czy ojca, choćby nieznanego, ale chrzestnego chrzestnego?
      Poza tym dziecko pełnoletnie, niech samo decyduje, zwłaszcza że nie chodzi tu raczej o to, że rodzina będzie oburzona, bo czym???
      Jak znam życie to woli sprawdzian z matematyki pisać, niż jechać na pogrzeb obcego wuja (na jakikolwiek pogrzeb, ale z niektórych naprawdę nie wypada się wykręcać, ten do nich nie należy).
    • jak_matrioszka Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:31
      Wogole nie widze potrzeby uczestniczenia dziecka w tym pogrzebie, nawet gdyby byl 150m od domu i gdyby nie bylo nieobecnosci w szkole.
    • lilly_about Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:33
      Nie powinno.
    • mw144 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:36
      Odpowiedź jest zawarta w twoim pierwszym zdaniu - dziecko jest pełnoletnie, wiec samo decyduje. Moje by nie pojechało. Sama też nie chodzę na pogrzeby ludzi, których nie znałam.
    • dziennik-niecodziennik Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:41
      dziscko zostaje, chrześniak na pogrzeb jedzie sam.
    • mika_p Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:42
      Hurtem odpowiadam:
      - pokrewieństwo dla dziecka to rodzeństwo dziadków,
      - ów wuj miał dziecko, kuzyna rodziców, ów kuzyn jest chrzestnym dziecka - to jest okoliczność przemawiająca na tak,
      - dziecko nie ma dość doświadczenia, żeby ocenić, czy jest to sytuacja, w której wypada mu uczestniczyć w pogrzebie (acz wie, że czasami nie chce się czegoś robić, ale trzeba), a rodzice mają odmienne zdania.
      Gdyby nie wcześniejsza nieobecność w szkole, to by dziecko pojechalo bez gadania. Gdyby nie dodatkowe powiązanie z chrzestnym, to by nie pojechało.
      • wuika Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:07
        Rodzeństwa moich dziadków w większości na oczy nie widziałam, nie mówiąc o jechaniu na ich pogrzeby (o niektórych nie byli poinformowani nawet moi rodzice, także ten). Powiązań kto jest czyim chrzestnym w iluś tam pokoleniach wstecz nikt nie śledzi.

        Na pogrzeb własnej babki nie pojechałam: zima, 400km, czteromiesięczne bliźniaki u piersi.
      • klamkas Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:17
        ów wuj miał dziecko, kuzyna rodziców, ów kuzyn jest chrzestnym dziecka - to jest okoliczność przemawiająca na tak,

        A z chrzestnym dziecko jest blisko? Bo jak tak, to bym się zastanowiła ze względu na udzielenie wsparcia, jak nie, to dałabym dziecku spokój.
        • wuika Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:47
          Dzieciak ma udzielać wsparcia dorosłemu chrzestnemu, bo jego chrzestny umarł. suspicious
          • klamkas Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 12:04
            Nie, dzieciak ma udzielać wsparcia dorosłemu chrzestnemu, któremu umarł rodzic. Pod warunkiem, że jest z chrzestnym blisko.
      • numbertheory Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 14:45
        Odpowiem, bo miałam dokładnie identyczną sytuację. Przez myśl mi nawet nie przyszło jechać na pogrzeb. Może gdybym była na miejscu i nie musiała brać wolnego, to bym z szacunku poszła, ale nie kiedy musiałabym brać wolne w pracy. Co więcej nikomu również nie przyszło do głowy żeby tego po mnie oczekiwać...
    • doloresumbridge Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:45
      osoba pełnoletnia powinna zdecydować, czy chce się wlec taki kawał na pogrzeb osoby, której nawet nie kojarzy.
    • zolla78 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 10:47
      A ile dziecko ma lat. Jak jest niżej niż szkoła średnia, dla mnie nie jedzie. Jak starsze, to już bym uznała, że warto by się uczyło co to zobowiązania rodzinne i wypada by pojechało.
      • wuika Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:08
        Powiązania rodzinne z osobą, której się nawet nie kojarzy? Dzizas uncertain
      • ginger.ale Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 20:51
        Skoro jest pelnoletnie (pierwsze zdanie postu startowego), to raczej szkoła średnia.

        Wg mnie, biorąc pod uwagę, ze chodzi o osobę, której on nie zna, decyduje sam, rodzice mogą przedstawić mu swoje "racje".

        Uczyć się o tym co to zobowiazania rodzinne powinni rodzice za życia krewnego, a skoro sami "urwali kontakty dawno temu", to dlaczego wymagają, aby syn "podtrzymywał" je po śmierci ojca swojego chrzestnego, którego nie zna.

        A po trzecie to, że tak powieem, co mu "zrobią", gdy powie, że nie jedzie. Obrażą się czy dadzą karę doroslemu dziecku.
    • wuika Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:03
      Skoro a) nie kojarzy, b) nie poczuwa się do obecności na pogrzebie, to nie, niech nie jedzie.
    • lauren6 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:08
      > dziecko wuja nie kojarzy.

      Dla mnie to wystarczający argument na nie.
    • fifiriffi Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:19
      ematka mysli,że dziecku, tym bardziej pełnoletniemu nic sie nie stanie jak pojedzie na pogrzeb,
      150km to nie koniec świata. Toż to jeden dzień podrózy, pogrzebu, stypy i powrotu.
      No nie przesadzajmy.
      • fifiriffi Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:20
        przepraszam... coś mi sie ubzdurało,że to ojciec chrzestny pełnoletniego. Ale chyba nie, w sumie nie wiem kim zmarły miał być dla dzieciaka? Bo czytam i nie rozumiem.
    • miedzymorze Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:20
      150 km to jest jednodniowa wycieczka, jeśli nie ma w szkole W TYM AKURAT DNIU czegoś waznego to bym raczej była za, nie dlatego chrzestnego, którego nie kojarzy, tylko dla tych którzy tam będą.
      Poza tym stypy mają swój niepowtarzalny klimat ;P
      Jesli akurat w szkole coś jest - to spokojnie mogą jechać tylko rodzice, pełnoletnie dziecko raczej jeden dzień samodzielnie przeżyje/
      pozdr,
      mi
    • maadzik3 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 11:31
      nie widzę takiej potrzeby choć oczywiście niektóre rzeczy zależą od tego jak się w rodzinie kultywuje pewne zwyczaje i jak jest zżyta
    • turzyca Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 12:41
      Jakby w szkole sie nic waznego nie dzialo, to ja bym pojechala, o ile w rodzinie praktykuje sie normalne stypy, bez pijanstw.
      Pojechala wlasnie po to, zeby jako niezaangazowany ale juz dorosly czlowiek rodziny wesprzec rodzine, zaoferowac ramie czy tam chusteczke placzacym ciotkom, parzyc herbate, zmieniac talerze i cieszyc sie obecnoscia tych, ktorzy jeszcze sa. Uslyszec po raz stopiecdziesiaty opowiesc o kupowaniu miesa na czarnym rynku.
      No i dosc brutalnie - im wiecej pogrzebow zanim czlowiek dojdzie do swoich waznych, tym wiekszy spokoj podczas swoich, i tak jest koszmarnie, ale przynajmniej mniej niespodzianek.
      • bi_scotti Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 12:49
        Mysle jak Turzyca. Decyzje uzaleznilabym od tego, co sie ma dziec tego dnia w szkole. Jesli (jak najczesciej) nothing important, obecnosc na uroczystosci rodzinnej ma wartosc ponadczasowa; jesli ma byc jakis uber important text czy inny tego typu szkolny event, no to wiadomo - szkola wygrywa. Ja tam specjalnie rodzinna nie jestem ale uwazam, ze wszelkie duze spedy rodzinne maja swoje znaczenie humanistyczno-wychowawcze, w sumie najczesciej bez porownania wieksze/wazniejsze niz jeden dzien w szkole - tego konkretnego szkolnego dnia rzeczone dziecko nie bedzie pamietac juz za miesiac, a bycie na tym pogrzebie moze zapamietac na cale zycie. Cheers.
        • nangaparbat3 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 21:28
          bi_scotti napisała:

          > Ja tam specjalnie rodz
          > inna nie jestem ale uwazam, ze wszelkie duze spedy rodzinne maja swoje znaczeni
          > e humanistyczno-wychowawcze, w sumie najczesciej bez porownania wieksze/wazniej
          > sze niz jeden dzien w szkole - tego konkretnego szkolnego dnia rzeczone dziecko
          > nie bedzie pamietac juz za miesiac, a bycie na tym pogrzebie moze zapamietac n
          > a cale zycie.

          O, mogę sie podpisac pod każdym slowem.
    • nowi-jka Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 12:49
      ojcem chrzestnym rodzica chrzestnego dziecka
      ów wuj miał dziecko, kuzyna rodziców, ów kuzyn jest chrzestnym dziecka

      stryjeczny wuj szwagra mego drugiego męża
      big_grin
      przecież to żadna bliska rodzina, dajcie chłopakowi spokój z tym pogrzebem
      • wuika Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 12:57
        Ma wspierać wink
    • volta2 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 13:04
      jeśli dziecko z powodów rodzinnych mogło opuścić tydzień i rodzic nie miał nic przeciwko to teraz niech rejtana z powodu jednego dnia nie czyni, bo się ośmiesza.
    • mae224 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 14:57
      uczestnictwo w pogrzebie pod przymusem (rodzica nr 1)? nie wdaje mi się, żeby to miało sens.
      nie byłam na żadnym pogrzebie rodzeństwa dziadków. (mimo kojarzenia, rodzice nie wymagali). ale też tylko z jednym wciąż utrzymuję kontakt.
    • kai_30 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 19:57
      Serio brat dziadka, ojciec ojca chrzestnego, którego się nie kojarzy nawet, to jest bliska rodzina, na której pogrzebie wypada być? Dla mnie absolutnie nie. Dziecko jest pełnoletnie, chce jechać, niech jedzie, ale jeśli nie chce (też bym nie chciała jechać na pogrzeb zupełnie obcej mi osoby) to nie należy go zmuszać. W ogóle zmuszanie do uczestnictwa w pogrzebach jest słabe.
      • nangaparbat3 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 21:34
        To zalezy. Dziadek mojej corki mial trzech braci i obydwaj byli/sa dla niej całkiem bliską rodziną. Siostra babci jest dla niej najbliższą rodziną. Ale to oczywiście w kazdej rodzinie może byc inaczej.
        Natomiast osoba pelnoletnia powinna juz godzić się z faktem, że czasem na pogrzeb trzeba iść bo trzeba - głownie dla bliskich tego, kto umarł. Nie zmuszalabym osmiolatka, ale od osiemnastolatka oczekiwałabym, że jeśli trzeba, potraktuje to jako obowiazek, ale nie nieszczęscie.
        • kai_30 Re: Dylemacik wychowawczy 28.09.16, 09:41
          No ale tych trzech braci dziadka to Twoja córka kojarzy, tak? Bo tu mamy sytuację, że ten osiemnastolatek nie kojarzy, czyli relacji nie było żadnych.
        • wuika Re: Dylemacik wychowawczy 28.09.16, 11:06
          Ale trzeba? Sorry, trzeba, bo co? Chłopak tego człowieka nie kojarzy. Jak masz dużą rodzinę, to niektórych takich 'bliskich' na oczy nie widziałaś. Też jest obowiązek latania na wszelkie uroczystości (i przy okazji generowania kosztów dla naprawdę bliskiej rodziny, której się potem 100 osób pojawi na stypie), bo jakieś tam więzy są?
    • aya-breya Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 20:56
      Po pierwsze, po drugie, po piąte i dziesiąte - dziecko jest pełnoletnie. Zatem samo decyduje czy chce uczestniczyć w pogrzebie obcego dla dziecka dalekiego krewnego.
    • zona_mi Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 21:08
      Jeśli pogrzeb jest we Wrocławiu lub w okolicach, dziecko powinno jechać z matką.
      • ginger.ale Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 21:31
        he,he

        Może też zostać w domu i świeczkę w oknie zapalić. suspicious
        Nie no, dobra, po co jątrzyć.
      • mika_p Re: Dylemacik wychowawczy 28.09.16, 18:06
        Całkiem w przeciwnym kierunku, Zono_U.

        Finalnie, rodzice pozmieniali zdanie, młody ostatecznie pojechał.
        • zona_mi Re: Dylemacik wychowawczy 28.09.16, 20:29
          mika_p napisała:

          > Finalnie, rodzice pozmieniali zdanie,

          Znaczy - drugie uznało, co pierwsze i na odwrót? Pat... wink
          Ale pojechał, OK smile
          • mika_p Re: Dylemacik wychowawczy 28.09.16, 21:36
            > Znaczy - drugie uznało, co pierwsze i na odwrót? Pat... wink

            Etam, pat. Wuj wszak jest majątkiem odrebnym nabytym przed ślubem, a nie wspólnym zupełnie. Więc ten rodzic, do którego wuj przynależał, podjął decyzję, drugi rodzic decyzję przyklepał, a dziecko powiedziawszy wczesniej A, powiedziało B, i postapiło zgodnie z życzeniem rodziców.
    • nangaparbat3 Re: Dylemacik wychowawczy 27.09.16, 21:25
      Jestem za jechaniem - pogrzeby, wesela i chrzty to okazje, przy ktorych spotyka się rodzina, nie tylko ta najbliższa. A więzy rodzinne nalezy pielegnować, mowie to serio, chociaż sama do osob "rodzinnych " nie należę, wręcz przeciwnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka