Dodaj do ulubionych

ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie

28.09.16, 16:26
Właśnie dostałam pismo z sądu w którym wzywają mnie na rozprawę w celu ograniczenia mi praw.
Córkę wychowuję z nowym partnerem.
Ojciec mieszka za granicą , bez kontaktu , toczy się w prokuraturze postępowanie wyjaśniające w sprawie molestowania przez niego córki.
Córka w związku z powyższym jest pod stałą opieką poradni psychiatrycznej , czekamy też na terapię rodziną ( niestety już prawie pół roku).
Wniosek o ograniczenie wniosła pani kurator.
A wszystko zaczęło się od tego że pozwoliłam młodej ( lat 14 ) pójść do kina z koleżanką. Koleżanka nie dotarła . Co robiła córka w tym czasie nie wiem. Kiedy o 21 nie wróciła do domu wydzwaniałam do niej ale miała wyłączony telefon. O 22 zadzwonił do mnie jakiś facet że córka stoi przy drodze i płacze i żeby ją odebrać . Płakała tak bardzo że uderzyłam ją aby się opanowała ( prowadząc samochód więc nie jakoś mocno ale to dość istotne) . Zrozumiałam że jakiś facet ją gdzieś ciągną i kazał pić piwo ale mu się wyrywała i że ona wcale tego nie chciała.Byłam wściekła na nią że nie zadzwoniła , że nie wróciła do domu po tym jak się zorientowała że koleżanka ją wystawiła - zagroziłam że nigdzie nie wyjdzie a już na pewno nie spotka się ze swoim chłopakiem ( który jest od niej starszy i jest źródłem konfliktów w naszym domu) Pojechałam na policję aby zgłosić fakt że ktoś mógł skrzywdzić dziecko. Ale policja bardziej zainteresowała się tym że ją uderzyłam i że zakazałam jej się spotykać.
Następnego dnia moje dziecko namówione w nocy przez swojego chłopaka poszło na policję i poskarżyło się na mnie i mojego partnera.
Że nie poświęcam jej tyle czasu ile przedtem ( czyli przed momentem zamieszkania z nextem), że ma ograniczony dostęp do kuchni przez mojego partnera gdy mnie nie ma ( raz w miesiącu wyjeżdżam do pracy na kilka dni - co na dzień dzisiejszy jest moim jedynym dochodem), że nie piorę jej ubrań , że partner powiedział na nią że jest pasożytem ( do czego się przyznał na policji - uważając że to adekwatne określenie na kogoś kto nie wykonuje ŻADNYCH obowiązków domowych a tylko ma pretensje) , że nie ma w domu nic do jedzenia ( patrz nie ma szynki bez żyłek ) , że nie pozwalam jej wychodzić kiedy ona chce i gdzie chce. Że nie kupiłam jej słuchawek w momencie kiedy miałam w portfelu 10 zł i nie miałam za co chleba kupić.
Niestety dla mnie sytuacja też jest trudna. Bo nie wiem jak sobie radzić na dzieckiem molestowanym, ten jej chłopak który potrafi nią manipulować jak nikt, kurator która ma do mnie pretensje że nie ma nadal terapii rodzinnej jakbym to ja ustalała terminy. Do tego ciągły brak pieniędzy bo eks nie płaci alimentów a sprawy w sądzie ciągną się więc dopiero za jakiś czas będę mogła złożyć wniosek do FA. I długi które niestety mam. I brak pracy bo kto mnie przyjmie jak co tydzień będę musiała się zwalniać bo dziecko znów zasłabło w szkole , albo mamy wizytę u lekarza.
co mnie czeka? Jak to wygląda? Niby mogę powołać świadków ale kiedy , teraz czy na tej rozprawie?
Pokazałam jej to pismo z pytaniem czy jest z siebie zadowolona. Że mają mi ograniczyć prawa. Ona zrozumiała że już mi je ograniczono i wyszła z domu ze słowami że teraz niczego nie mogę jej zabronić.
A ja siedzę i ryczę .
A najśmieszniejsze jest to że pracuję prowadząc zajęcia m.in z dziećmi ( taka praca dorywcza od czasu do czasu) i jestem ich ulubioną panią. Mieszkamy w małym mieście i boję się że taka informacja szybko się rozejdzie.
Obserwuj wątek
    • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:40
      A udaje się z córką porozmawiać spokojnie? Bez nerwów?
      Postarałabym się ograniczyć jej kontakty z chłopakiem.
      Na ile poważna jest ta jej znajomość z chłopakiem?
      A czy tam gdzie córka jest pod opieką psychiatryczną jest ktoś z kim możesz porozmawiać jak sobie radzić z jej zachowaniem?
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:04
        Są dni kiedy jest ok ale są dni fatalne. Najpierw krzyczymy a potem już ok.
        Kontakty z chłopakiem ograniczam jak tylko mogę - on na dzień dzisiejszy jest już pełnoletni i zastanawiamy się czy to nie jego pomysł że mnie ograniczą prawa a on jako pełnoletni będzie chciał wziąć pod opiekę. Pomysły mieli też inne - jak ucieczka do Holandii jak tylko on zda prawo jazdy, wspólne zamieszkanie kiedy tylko młoda skończy 17 lat jakiś wniosek do sądu chcieli pisać. Spotykają się od ponad roku. Plusem jest to że on mieszka 50 km od nas chociaż to młoda ma pretensje do mnie że nie chce jej zawieźć ani pozwolić jej by do niego pojechała jakimiś autobusami . Bo to ona ma przyjeżdżać do niego.
        Niestety psychiatra ma z nami tylko jedno spotkanie w miesiącu. My potrzebujemy konkretnej terapii ale tym zajmuje się tylko jedna placówka gdzie na termin czekamy od 1 września. Wg psychiatry powinna wrócić na oddział bo znów zachowuje się agresywnie a do tego nie bierze leków ale stanęło na tym że jej nie wzięli .
        • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:32
          Dla mnie ograniczenie jej kontaktów z tym chłopakiem to podstawa. I, to nie zabrzmi miło, jeśli podjęli współżycie, to zgłosiłabym sprawę na policji, bo seks z osobą poniżej 15 lat to gwałt.
          Jeśli córka wymaga leczenia szpitalnego, to domagałabym się tego. A jeśli faktycznie wszczęto postępowanie o ograniczenie praw, to jako świadka podaj psychiatrę. Niech opowie jakie córka ma problemy, z czym to się wiąże itd.
          I przede wszystkim powinnaś poszukać pomocy też dla siebie.
    • hallbera.jarlakappi Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:41
      >A ja siedzę i ryczę .

      może niech cię next trzaśnie żebyś się opanowała uncertain
      • edelstein Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:51
        Popieram.
      • kasiasolska Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:20
        Do-kła-dnie.
      • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:29
        Tak, to na pewno rozwiąże wszystkie problemy autorki i jej dziecka.
        • hallbera.jarlakappi Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 18:24
          za to bicie corki, nazywanie jej pasożytem i ograniczanie kontaktu z jedyna osoba, która (w jej odczuciu) ja kocha , pomoże na 100% uncertain
          • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 18:41
            bez przesady, uderzenie jednorazowe to nie jest od razu regularne bicie, reszta spraw to mogły być wymysły nastolatki, która chciała się odegrać na matce. na pewno dom dziecka nie będzie lepszym rozwiązaniem dla tej nastolatki, choć na pewno przydałaby się tutaj terapia...chyba nawet rodzinna oprócz indywidualnej dla dziecka.
            • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 18:48
              > bez przesady, uderzenie jednorazowe to nie jest od razu regularne bicie,

              Żeby bicie nazwać biciem, nie musi być regularne.

              > reszta
              > spraw to mogły być wymysły nastolatki

              Skoro gach nie zaprzeczył, to nie były to wymysly.
              • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:40
                >Żeby bicie nazwać biciem, nie musi być regularne

                Może to głupie, a byłam regularnie bita w dzieciństwie i jednak widzę duża różnicę między okazjonalnym spoliczkowaniem, a właśnie regularnym biciem. Stawianie tutaj znaku równości to wielkie nieporozumienie. Oczywiście nawet takie spoliczkowanie jest złe i autorka głupio się zachowała, zwłaszcza, że jej córka ewidentnie potrzebowała wsparcia, a nie dodatkowego dobicia.
                Gach nie zaprzeczył, że nazwał córkę autorki pasożytem, nieładnie, ale nie jest to na pewno sprawa dla prokuratora/ kuratora/ policji, pozostałe zarzuty są mocne, ale czy na pewno prawdziwe ? Już nie takie cuda widziałam u zbuntowanych nastolatek zwłaszcza w rodzinach "pachworkowych".
                Tak czy siak coś w tej rodzinie jest nie, ale czy jest to sprawa dla służb to nie jestem wcale taka pewna. Teraz piłka jest po stronie autorki : powinna jak najszybciej zrobić coś aby pokazać, że zależy jej na córce
                • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:07
                  Ja również byłam bita kiedy byłam dzieckiem. Córki nie biłam. Uderzyłam ją w ramie - nie wiem czy mocno - prowadziłam w tym czasie samochód . Ale tylko w ten sposób mogłam ją wyrwać z histerii by mi powiedziała co się stało.
                  • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:39
                    A ja nie byłam bita i nigdy nie uderzyłam żadnego z moich dzieci. Męża też nie. Ani psa.

                    Nie jesteście obiektywne, bicia nie wartościuje się na większe i mniejsze. Bicie/uderzenie to przemoc i żadne wasze redukowanie dysonansu poznawczego tego nie zmieni.
                    • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:41
                      Przeczytaj może wszystkie wpisy autorki, co?
                      • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:05
                        Przeczytałam. Podtrzymuję swoje zdanie.
                        • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:09
                          Tak, napisała, że zrobiła źle. Jak widać zamiast coś doradzić,to się czepiasz tego uderzenia.
                          • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:16
                            Czepiam się.
                            Sama mam prawie 14-letnią córkę i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że uderzam ją kiedykolwiek, a tym bardziej, kiedy jest ona na dnie rozpaczy.

                            Jedyne co mogę doradzić wątkodajce to terapię również, a być może przede wszystkim dla siebie. Dziecko się samo nie wychowało.
                    • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:33
                      >A ja nie byłam bita i nigdy nie uderzyłam żadnego z moich dzieci. Męża też nie. Ani psa.

                      No widzisz, jaka jesteś lepsza ode mnie, ani bita nie byłaś, ani nie bijesz. Dowartościowałaś się i od razu Ci lepiej, prawda ?
                      • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:30
                        Napisałaś: "jednak widzę duża różnicę między okazjonalnym spoliczkowaniem, a właśnie regularnym biciem"

                        Przestań okazjonalnie policzkować ludzi, to bardzo dobrze wpłynie na twoją samoocenę i od razu będzie ci lepiej.
                        • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:43
                          a i do tego wróżka smile czy ja napisałam, że kogoś policzkuje smile przeczytaj uważnie i ze zrozumieniem co napisałam i skąd wyciągałam takie wnioski (podpowiedź: osobiste doświadczenie, którego Ty nie masz)
                          a najlepsze jest to, że Twoje wpisy nic nie dają, żadnych rad, jedyny wniosek po ich przeczytaniu jest taki, że jesteś lepsza ...po cholerę takie coś pisać jak nie po to, żeby się dowartościować ?
                          • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:48
                            Za to twoje wpisy, że okazjonalne policzkowanie to pikuś oraz, że widziałaś miliony zbuntowanych nastolatek z rodzin paczłorkowych wniosły oceany wiedzy i wskazówek dla wątkodajki.
                            • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:57
                              Przynajmniej tymi wpisami nie chciałam zdołować autorki a samej sobie podnieść sobie samoocenę, tak jak Ty smile
                              I wskaż proszę gdzie napisałam, że policzkowanie to pikuś oraz że widziałam miliony zbuntowanych nastolatek. Chyba się zdenerwowałaś i zaczynasz manipulować....nieładnie smile
                              • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:18
                                Hiperbola - figura retoryczna polegająca na przedstawieniu jakiegoś zjawiska, postaci, przedmiotu w sposób wyolbrzymiający jego wygląd, znaczenie i oddziaływanie. Innymi słowy świadome przerysowanie, zastosowane w celu wzmocnienia przekazu.
                                • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:31
                                  Oh dziekuje Ci, ja głupia nie znałam tego smile
                                  i tyle to wniosło do dyskusji.... smile
                                  serio z mojej strony dziekuję za miłą pogawędkę, ale nie mam czasu ani nie chcę już bardziej zaśmiecać wątku, masz racje we wszystkim i tego się trzymajmy smile
                  • morekac Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 07:26
                    >Ale tylko w ten sposób mogłam ją wyrwać z histerii by mi powiedziała co się stało.

                    Czy to było w tym momencie aż tak istotne?
          • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:03
            Uderzyła córkę i zgadzam się, że nie powinna.
            Nie mniej 14 latka, która idzie do kina a potem nie odbiera telefonu od matki, która, gdy koleżanka ją wystawiła nie wróciła do domu, to nie jest normalne zachowanie. Pytanie dlaczego?
            14 latka, która ma starszego chłopaka. Ja chciałabym wiedzieć jak ta relacja wygląda. Czy to jest chłopak, który chce dla niej dobrze, czy może nią manipuluje i wykorzystuje. Jest podejrzenie molestowania przez ojca, zatem dziewczyna niekoniecznie potrafi dobrze ocenić relacje z chłopakiem.
            Partner matki nie powinien nazywać jej pasożytem. Ale 14 latka powinna mieć jakieś domowe obowiązki i się do nich poczuwać.
            • hallbera.jarlakappi Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:21
              Zauważ, ze do matki zadzwonil jakiś facet powiedzieć ze corka placze i prosi żeby ja odebrać , to znaczy ze z jakiegoś powodu ze swojego telefonu nie mogla zadzwonić ( może się popsul , rozladowala się bateria itd. )

              To raczej normalne ze 14 ma chłopaka , starszy to może być i 15 latek . Skoro doradzil jej pojscie na policje a nie np. ucieczke z nim to raczej chce dla niej dobrze .

              • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:37
                Co z telefonem dziewczyny, nie wiemy, więc nie ma co sobie dopowiadać. Pytanie skoro koleżanka nie przyszła i nie poszły do kina, gdzie była i co robiła? Dlaczego nie wróciła do domu.

                10 latek dzwonił na policję, że rodzice się nad nim znęcają, a okazało się, że rodzice nie pozwalają mu grać na konsoli tylko się uczyć. Zauważ, że matka po zdarzeniu pojechała na policję zgłosić, że ktoś mógł skrzywdzić dziecko. A córka na policję poszła w odwecie za to, że matka zabroniła jej kontaktów z chłopakiem.
            • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 23:33
              Powtarzam raz jeszcze: dziecko się samo nie wychowało, ktoś ten proces po całości spieprzyl.
              • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 23:37
                Oj, nie podejrzewałam Cię o takie poglądy.
                Tak, dzieci się same nie wychowują, ale nie są też robotami, które wystarczy tylko odpowiednio zaprogramować.
                • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:56
                  To nie pogląd.
                  Jest mi po prostu cholernie szkoda tego biednego, skrzywdzonego dziecka, które nie ma wsparcia w matce, jest poniżane przez obcego faceta we własnym domu, rozpaczliwie szuka odrobiny miłosci, pakując się w niezdrowe relacje i jest totalnie pogubione.
                  • sayyida Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:14
                    A masz jakieś rady dla matki tego dziecka? Zdaje się, że emateczki wykazały, że jest durna, nieodpowiedzialna, egoistyczna, a dziecko hodowała, a nie wychowywała. Emateczki takie nie są, są mądre i mają bezproblemowe dzieci i jest to wyłącznie ich własna zasługa, a tutaj przychodzą po przepis na pomidorową i nigdy, ale to nigdy nie zmieniły nicka. Emateczki poprzeglądają się w forumowych problemach, pozachwycają sobą, dołując na wszelki wypadek inne forumki, i wygłaszając światłe sentencje w rodzaju "trzeba było wcześniej myśleć, matka jest winna".

                    Może trzeba było. Może jest winna. Ale mleko się rozlało, co ona TERAZ ma zrobić?
                    Bo z lektury ematki wynika jednoznacznie, że tylko iść się pochlastać, najlepiej razem z dzieckiem.
                  • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:01
                    cosmetic.wipes napisała:

                    > To nie pogląd.
                    > Jest mi po prostu cholernie szkoda tego biednego, skrzywdzonego dziecka, które
                    > nie ma wsparcia w matce, jest poniżane przez obcego faceta we własnym domu, roz
                    > paczliwie szuka odrobiny miłosci, pakując się w niezdrowe relacje i jest totaln
                    > ie pogubione.
                    >

                    A skąd wniosek, że matka nie kocha córki??
              • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 07:01
                Powtórz jeszcze dziesięć razy i popatrz z zadowoleniem w lustro. Bo tylko o to w tym komentarzu chodzi.
                • bergamotka77 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 07:56
                  A co wnosi twój komentarz? To nie było do Ciebie tak w ogóle więc skup się na sobie i swoim zadowoleniu. Co, następna mamusia nastolatki z problemami zazdrości mi ze że ich nie mam? Żałosne
                  • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:01
                    Umiesz ogarnąć drzewko? Czy to za trudne?
                  • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:03
                    Tak Bergamotka, wszyscy Ci wszystkiego zazdroszczą, lepiej?
              • lokitty Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:55
                Wystarczy molestowanie przez ojca, żeby mieć spiep.rzoną psychikę. Plus są epizody psychiatryczne. Też znam taką osobę, fantazjuje, 3 razy była hospitalizowana psychiatrycznie, zanim postawiono diagnozę CHAD. A na policję też dzwoniła, że rodzice chcą ją otruć.
              • ina_nova Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:04
                dziecka nie programuje się od a do z, ma też swoją własną osobowość. Przestań zwalać winę na jedną osobę.
    • petuniasta Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:45
      Uderzylas corke bo plakala? Mnie sie wydawalo ze jak ktos histerycznie placze to sie go przytula a nie bije. Szczegolnie ktos kto sie otarl o gwalt/ albo i zostal zgwalcony ale sie boi przyznac. I ten ktos jest 14-sto letnim dzieckiem... Chyba dobrze, ze sie Wami odpowiednie organy zainteresowaly, moze ktos temu dziecku pomoze.
      • 3-mamuska Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:07
        petuniasta napisała:

        > Uderzylas corke bo plakala? Mnie sie wydawalo ze jak ktos histerycznie placze t
        > o sie go przytula a nie bije. Szczegolnie ktos kto sie otarl o gwalt/ albo i zo
        > stal zgwalcony ale sie boi przyznac. I ten ktos jest 14-sto letnim dzieckiem...
        > Chyba dobrze, ze sie Wami odpowiednie organy zainteresowaly, moze ktos temu dz
        > iecku pomoze.

        Wpadła w histerie nie wiadomo było co mowi a to co dotarło do matki wydawało sie strasze.

        Wiesz niestety ja jestem za tym zeby dać córce odczuć na wlanej skórze te oskarżenia i wogole.

        Niech idzie do domu dziecka i sie przekona jak sie tam zyje, mądra jest namiesza a potem bedzie płacz mamo pomóż.
        Niestety czasem bywa tak ze rozmową, prośba sie nie da tylko poniesienie konsekwencji.
        • rosapulchra-0 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:38
          Rany boskie, co za patologia! shock
        • konsta-is-me Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:45
          Taaa, konsekwencji...
          Myslisz ze pozniej tak latwo to odkrecic ??
          Dziewczyny, nawet jakby tam trafilam, jest b mloda,przystosuje sie, nawet z bolem I co dalej??
    • niktmadry Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:47
      Nieco inaczej traktuję swoje dzieci. Nie biję, nie ograniczam dostępu do lodówki, nie wmawiam, że są pasożytami....
      "A najśmieszniejsze jest to że pracuję prowadząc zajęcia m.in z dziećmi ( taka praca dorywcza od czasu do czasu) i jestem ich ulubioną panią. Mieszkamy w małym mieście i boję się że taka informacja szybko się rozejdzie."

      Ależ nie, najgorsze jest to, że tracisz normalną relację z własną córką. Zadbaj o relację z córką to i opinii sobie nie zepsujesz. Zabierz córkę na lody, na pizzę i rozmawiajcie. Albo zapytaj jej lekarza jak masz z nią rozmawiać, spędzać czas, co masz zmienić żeby jej pomóc.
      • moadek Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:52
        Wątek troll. Ekstrawertyzm ma swoje granice nawet na forum.
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:14
        Nie biję swojego dziecka bo znam smak bicia z dzieciństwa. Nikt nie ogranicza jej dostępu do lodówki - ona uważa że jak dwie osoby w tym samym czasie na tym samym kawałku blatu chcą zrobić sobie śniadanie to jest to ograniczanie dostępu. Nie będę bronić partnera ale 14-latka ma pewne obowiązki które ma głęboko gdzieś. Ona nie była taka - dopiero jak poznała tego chłopaka się zmieniła. Dziś weszłam do jej pokoju bo notorycznie brakuje nam małych łyżeczek - znalazłam 6 szt pochowanych w szafach razem z robakami i zgniłym jedzeniem. Znalazłam wszystkie śniadania które robiłam jej w pierwszym tygodniu do szkoły.
        Pracuję na rzecz pewnego stowarzyszenia i czasem zabieram córkę ze sobą bo można na imprezach poznać ciekawych ludzi związanych ze sztuką ale moja córka zainteresowana jest tylko przez chwilę ( mimo że jest bardzo utalentowana ) - kiedyś to był czas tylko dla nas a teraz ona zaraz szuka sobie kolegów ( wygląda na 17 lat nie na 14) i znika wyłączając telefon.
    • lauren6 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 16:55
      W sumie to dobrze, że nasze służby tak szybko reagują na przemoc wobec dzieci.
      • afro.ninja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:01
        ale jak dziewczynka trafi do domu dziecka, to tak z deszczu pod rynne. Dom dziecka w polskich warunkach to nie przelewki, zwlaszcza dla nastolatki.
        • karme-lowa Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:17
          Narazie ta dziewczynka doznaje samych krzywd w swoim życiu.
          • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:26
            Na razie to jest dość chaotyczna opowieść. Chętnie poznałabym odpowiedzi na kilka pytań, które zadałam wyżej.
            Poza tym część tych zachowań wygląda trochę jak bunt nastolatki. Pytanie ile z tego to faktyczne złe traktowanie dziecka, a ile to wyolbrzymienie różnych rzeczy.
          • konwalka Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:26
            ten watek to żart, prawda?
        • zapalka.na.zakrecie Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:48
          chwila. Chwila... nie tak łatwo w Polsce trafić do domu dziecka
          • rosapulchra-0 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:16
            Czasem łatwiej niż myślisz. Są domy wychowawcze, ogniska z możliwością całotygodniowych pobytów, rodziny zastępcze.
    • bergamotka77 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 17:31
      Niestety brak ci jakichkolwiek kompetencji wychowawczych. Nie ustosunkowalas się do tych zarzutów kuratora. Serio ograniczacie jej dostęp do lodówki itp.? Jeśli choć część tych zarzutów to prawda to słusznie, ze zainteresował się toba jako matka kurator. Mam dziecko w tym samym wieku i to, co piszesz to kosmos dla mnie. Jakieś picie, włoczenie się samopas do późna, kontakty z dorosłymi mężczyznami. Patologia.
      • kota_marcowa Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:02
        No niestety. Mam nadzieję, że to troll, bo jak nie, to patolstwo w czystej postaci. Niestety szkoda, że te prawa chcą ograniczyć tak późno, dziewczyna juz jest w takim wieku, że zapewne się stoczy.
        • zapalka.na.zakrecie Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:42
          amen - powiedziała kota_...
          w szklanej kuli to dostrzegłaś?...
        • konsta-is-me Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:49
          A jak ogranicza prawa, to co?
          Nie stoczy sie?
          W jaki sposob?
          Dostanie kuratora I latke patologii.
          Pomocne??
          Myslisz w ogole nad tym co piszesz?
          • kota_marcowa Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 16:19
            No to właśnie napisałam, że tak czy siak, się stoczy. Naprostować to można kilkulatkę, a nie nastolatkę zabawiającą się w galeriankę.
            • kota_marcowa Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 16:20
              Aha, a kuratora już przecież ma.
              • konsta-is-me Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 21:41
                No to jedyny sposób , to wyrwać ja że środowiska.
                Bo na pewno jest też pod czyimś wpływem.
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:19
        U nas w domu nie pali się, nie pije . Podobnie jak w domu rodzinnym. Nie rozumiem do jakich zarzutów kurator miałam się odnieść? Że nie poszłam jeszcze na terapię bo nie mam terminu? Ja tam dzwonię i pytam i dostaję odpowiedź że mam czekać.
        Niestety nie mam siły już sprawdzać co robi moja córka kiedy mówi że idzie do koleżanki. W ciągu ostatniego roku na takich kłamstwach przyłapałam ją wielokrotnie. Ale też za radą psychiatry nie mogę jej trzymać non stop w domu. Więc mimo że się upewnię ona i tak ląduje najczęściej gdzie indziej i wyłącza telefon.
        • rosapulchra-0 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:18
          Przypomniały mi się wątki dziewczyny, która mieszka w Niemczech i miała podobne problemy z 14-latką i jej chłopakiem. Chyba w piwnicy ich złapała na uprawianiu seksu i zniszczeniu jakichś rzeczy.
    • saszanasza Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:04
      Dziwne, dziewczyna na tyle "silna" by isć na policję ze skargą na matkę a jednocześnie tak bezsilna, by nie móc wrócić do domu, zaraz po tym, jak została wystawiona przez koleżankę?
      Dla mnie to co piszesz nie trzyma sie kupy....
      • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:27
        prawda?
        • lokitty Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:59
          Dlaczego? Równie dobrze mogła celowo nie wrócić do domu, wyłączyć telefon i gdzieś łazić po nocy.
          • morekac Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:26
            Tę tezę podważa to, że telefon do mamusi był wykonany z innego telefonu przez obcego człowieka.
            • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:08
              Skoro wiedziała jak dojechać na spotkanie z koleżanką to chyba wiedziała jak wrócić?
              To jest 14-latka a nie mała dzidzia. Ma chłopaka starszego od siebie, przechodzi okres dojrzewania i ma za sobą wiele zmian w życiu oraz nieprzyjemnych doświadczeń. Celowo nie piszę "była molestowana" bo to chyba nie jest pewne na 100%?
              Na pewno potrzebuje wzmożonej kontroli i opieki. Tylko jak matka ma jej to zapewnić pracując?
              Te wszystkie, które wylały pomyje na głowę autorki mają małe dzieci. Jak dorosną pewnie zmienią nicka, żeby się poradzić na ematce.
              • kota_marcowa Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 16:22
                Matka pracuje przez zaledwie kilka dni w miesiącu, sama napisała. Więc chyba dysponuje czasem, tylko chęci brak.
      • lati7 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:35
        saszanasza napisała:
        >Dziwne, dziewczyna na tyle "silna" by isć na policję ze skargą na matkę a jednocześnie tak bezsilna, by nie móc wrócić do domu, zaraz po tym, jak została wystawiona przez koleżankę?
        Dla mnie to co piszesz nie trzyma sie kupy....<

        Zgadzam się! To "mała" manipulantka, która spieprzy i rozdepcze wszystko co stanie jej na drodze.
        Moja siostrunia robiła to samo wraz ze swoim starszym chłopakiem. Efektem tego (w skrócie) zniszczyła calą rodzinę , skłóciła , zrównała z ziemią. Matka z ojcem to wszystko przeżywała to wszystko razem z nią. Żaliła się na nią , pomyje wylewała a niechby ktoś próbowała powiedzieć złe słowo na tą manipulantkę ! Dużo by opowiadać , co ta kobieta narobiła w zyciu nie tylko swoim, ale tez innych. Diabeł wcielony. I nic się nie zmieniło do dzisiaj ...

        lekam2016, moja rada pozwól smarkuli i histeryczce zasmakować życia w domu dziecka. Moja matka z ojcem nie posunęli sie do tego stopnia, czego w duchu pewnie żałowali. Twoja córka może też "bawić się " w galeriankę (sytuacja z facetem na to wskazuje, brak pieniędzy u was). Koleżanka wymiękła. A do niej facet pewnie się dobierał, bo miał wcześniej obiecane. Skarga na was na policji ? Cios poniżej pasa dla rodziców! Oprócz policzka, powinna dostać kop w d... Niech zobaczy jak wygląda życie innych dzieciaków w jej wieku. Odpuść i pozwól jej dorosnąć. To moja rada, bo się wykończysz jak moja matka.



      • rosapulchra-0 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:20
        To może być możliwe. Desperacja potrafi bardzo zmotywować, a jeszcze jak się ma wsparcie jakiejś osoby.
    • andaba Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:30
      Mniejsza o uderzenie.

      Ale powiedz, jak można zrobić coś takiego dziecku, w dodatku molestowanemu - sprowadzić do domu chłopa, który będzie tym dzieckiem rządził i je wyzywał?
      Mnie się to w głowie nie mieści.

      Przede wszystkim jesteś matką i to dziecku jesteś winna najwięcej. Gacha sobie możesz znaleźć, jak córka się usamodzielni. Nie robi się czegoś takiego nastoletniej córce w dodatku mającej za sobą przejścia.
      No i nie wiąże się z bucem, a to widać ci nieźle wychodzi.
      Jeden poszedł, znalazłaś drugiego.
      • lati7 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:40
        andaba napisała:
        powiedz, jak można zrobić coś takiego dziecku, w dodatku molestowanemu - sprowadzić do domu chłopa, który będzie tym dzieckiem rządził i je wyzywał?
        Mnie się to w głowie nie mieści.

        Przede wszystkim jesteś matką i to dziecku jesteś winna najwięcej. Gacha sobie możesz znaleźć, jak córka się usamodzielni. Nie robi się czegoś takiego nastoletniej córce w dodatku mającej za sobą przejścia.
        No i nie wiąże się z bucem, a to widać ci nieźle wychodzi.
        Jeden poszedł, znalazłaś drugiego.

        Taaa, matka do końca życia ma być sama i użerać się ze smarkulą? Jak widać nie jest taka skrzywdzona, skoro w wieku 14 ma już chłopaka i pewnie książek z nim nie czyta...
        Ktoś, kto był molestowany stroni od kontaktów dam-męskich. Jej to nie przeszkadza.
        Taka sam sytuacja z facetem... Pewnie "przerosło ją" ....
        • andaba Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:42
          > Ktoś, kto był molestowany stroni od kontaktów dam-męskich. Jej to nie przeszkad
          > za.

          Widać wyssała z mlekiem matki przekaz "o jednym oku, byle w tym roku".
          Uważa, że bez chłopa nie ma życia.
          • baba_za_kolkiem Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 20:03
            Nie macie pojęcia o zachowaniu dziecka po molestowanie. Polecam poczytać fachowe pozycje o zraniony dziecku, nie będziecie wtedy pisać jak przekupić spod spozywczaka.
            • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:55
              "Nie macie pojęcia o zachowaniu dziecka po molestowanie. Polecam poczytać fachowe pozycje o zraniony dziecku, nie będziecie wtedy pisać jak przekupić spod spozywczaka. "

              Dokładnie.
        • rosapulchra-0 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:58
          lati7 napisał(a):


          > Ktoś, kto był molestowany stroni od kontaktów dam-męskich. Jej to nie przeszkad
          > za.

          Kolejna specjalistka na tym forum big_grin
        • cosmetic.wipes Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:03
          Nie masz pojęcia w jaki sposób wpływa molestowanie na psychikę dziecka, a p***sz jak potłuczona. Jesteś bardzo t.d.
          • andaba Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:23
            Może nie wiem, nie byłam molestowana.
            Ale z tego co wyczytałam, również z fachowej literatury, to wiem, że reakcje mogą być różne - niektóre dzieci się boją, inne przeciwnie. Albo boją się, ale sprawiają wrażenie, że przeciwnie.
            Nie zmienia to faktu, że dziewczynkę, którą to spotkało należy otoczyć specjalną opieką i poświęcić jej maksimum czasu i pomocy. Nawet kosztem swojego życia osobistego, bo na to jeszcze czas będzie, a na zaleczenie ran dziecka może go braknąć. Dziewczyna poszuka wsparcia gdzie indziej - i opcja, że to "gdzie indziej" będzie pozytywne (pedagog, wychowawca, mądra przyjaciółka) jest dość nikła.
        • estelka1 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 23:16
          Poczytaj trochę o przemocy seksualnej, a potem się wymądrzaj, bo to co wydaliłaś z siebie to stek bzdur. Tak, wyobraź sobie, że się zdarza, że dziecko które doznało molestowania jest mocno rozbudzone seksualnie. A poza tym, 14 latka wciąż jeszcze jest dzieckiem i matka ma obowiązek się zająć nią. Układać sobie życie może, ale nie kosztem córki
        • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:54
          "Ktoś, kto był molestowany stroni od kontaktów dam-męskich."

          Buahahahahahahaha aleś popłynęła big_grin
          Nie, to nie tak. Ktoś, kto był molestowany może albo panicznie bać się kontaktów intymnych, albo skrajnie wcześnie rozpocząć współżycie i mieć bardzo dużą liczbę partnerów, nawet obu płci, bo nie kojarzy seksu z czymś ważnym, a raczej z czynnością, która zapewnia uwagę innych ludzi, daje wymierne korzyści materialne lub służy zaspokajaniu innych potrzeb.
          • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:15
            Moja córka jest takim przypadkiem. Ona nie widzi nic złego w tym że ktoś obcy do niej podchodzi i np. przytula. Sama również nie wyczuwa tego że powinna mieć dystans do obcych lub mało znanych ludzi. Sam wychowawca nie raz wspominał mi że potrafiła pogłaskać go po ramieniu i powiedzieć komplement a on nie wiedział jak się zachować ( mimo bardzo długiego stażu nauczycielskiego). Kiedyś uważałam że to fajne że ona taka do ludzi odważna w przeciwieństwie do mnie. Niektórzy ludzie czuli się z tym dziwnie ale większość uważała że to miłe.Dopiero psychiatra wytłumaczyła że jeden z objawów molestowania.
            • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:28
              Taka lepkość do obcych jest przejawem różnych zaburzeń, w tym np. zaburzeń więzi.
              Czy to molestowanie jest udowodnione?
              • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:20
                Nie jest. Na dzień dzisiejszy trwa postępowanie przygotowawcze. Z tej racji że do molestowania miało dość w UK to cała sprawa jest przez polską prokuraturę przesyłana tam. Od prowadzącego policjanta tylko wiem tyle że będzie się ciągnęła i jest to słowo przeciwko słowu.
                • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:22
                  Porażka sad współczuję i trzymam kciuki żeby młoda wyszła na prostą.
        • lokitty Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:08
          Czasem wprost przeciwnie. Widziałaś kiedyś taki film "Piękność dnia"? To są przypadki dla psychologii klinicznej, ale się zdarzają. Jakiś tam odsetek wykorzystywanych dziewcząt zostaje też prostytutkami sad.
      • lokitty Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:03
        I tu się zgodzę. Mój były partner, ojciec młodej to taki socjopata w białych rękawiczkach. A ja mam dar wybierania sobie odpadów atomowych. I z nikim nie jestem, bo boję się, że dziecko moje ucierpi na moim kolejnym gów... wyborze. A po związku z ojcem molestującym dziecko to patrzyłabym na chłopów już nie przez lupę, ale przez mikroskop elektronowy.
    • sayyida Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:31
      Prawdopodobnie tam, gdzie córka ma psychiatre, jest jakiś psycholog, albo przynajmniej pokieruja cie do najszybciej dostępnego psychologa (może chociaz szkolny?). Idź i poproś o pomoc - dla siebie. Weź zaświadczenie, że czekacie na terapię. Porozmawiaj i poukładaj swoje emocje, zrób plan: co zrobiłaś, co możesz zrobić. Spisz to. Tak, żebyś mogła spokojnie i rzeczowo, bez łez i darcia się rozmawiać z kuratorem i sądem. Zapisz się na warsztaty umiejętności wychowawczych w ppp - choćby dla papierka do sądu, a może nawet się czegoś dowiesz.

      Nie czytaj ematki, zlecialy się tu wszechwiedzace sepy na świeże mięsko. Z córką, jeśli istnieje jakikolwiek kontakt, spróbuj porozmawiać - na spokojnie, serdecznie, bez oskarżania jej czy jej chłopaka. Jeśli kontaktu nie ma - poproś, żeby porozmawial z nią jakikolwiek dorosły, któremu obie ufacie - może wychowawczyni, może mama przyjaciółki?
      • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:42
        Dobrze piszesz, że z dziewczyną trzeba porozmawiać na spokojnie i najlepiej poradzić się kogoś kto w takich historiach siedzi. Sama zadałam pytania, ale autorka nie odpowiedziała.
      • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:44
        dokładnie tak to widzę, dzięki za głos rozsądku
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 21:31
        Dziękuje za chyba najrozsądniejszy głos tutaj.
        Kurator dała nam namiary na pewną organizację ale pedagog ( z którą mam teraz najlepszy kontakt ) uważa że my się tam nie nadajemy bo to ośrodek do walki z uzależnieniami. Pani kurator jak i sąd wiedzą że czekamy na terapię ( musiałam mieć zgodę ojca na leczenie ale w zaistniałej sytuacji to z sądem wszystko załatwiałam) . Chodziłam z córką do pana który prowadził rodzaj terapii dla córki ale i on w pewnym momencie powiedział że nie pomoże bo to nie na jego kompetencje. Jeżdzę z nią regularnie do psychiatry , czekam w domu na telefon ze szkoły że znów zasłabła , wymiotuje , jeżdżę po lekarzach . Nie wiem co jeszcze miałabym zrobić.
        • sayyida Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:01
          Szukaj pomocy przede wszystkim dla siebie - pozbieranej, cierpliwej matce, która nie jest sama ze swoimi problemami łatwiej walczyć o dziecko. Być może pomoże ci terapia dla wspoluzaleznionych - stosunkowo łatwo dostępna, może ci być na początku trudno utożsamiac się z grupą żon alkoholików, ale czy bardzo trudny dzieciak, czy staruszek z alzheimerem, czy niedobry mąż - objawy u strony opiekujacej się są podobne.
          Twoja córka się pogubila - warto, żebyś była dla niej skala, opoka i oaza spokoju, do której zawsze może wrócić - a żeby tak było, to TY potrzebujesz profesjonalnego wsparcia.
        • bergamotka77 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 23:08
          Wiesz lekam to co tu teraz napisałaś zmienia postać rzeczy. Współczuję i życzę siły i poukladania relacji z córką. Macie jakiś ogromny problem rodzinny ale partnerowi też bym się przyjrzała, bo nie podoba mi się jego zachowanie względem córki. Nie może jej tego blatu udostępnić albo zrobić przy okazji śniadania? Odesparuj tego chłopaka - dlaczego pozwoliłaspozwoliłas 13-latce spotykać się z dużo starszym chłopcem? Zgłoś ze uprawiają seks a to karalne w Polsce w tym wieku.
          • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:46
            Ja zawsze kiedy widzę że coś jest nie tak między nią a partnerem reaguję ( tego o pasożycie nie słyszałam osobiście) i zawsze bronię młodej. Kiedyś było inaczej. Kiedy ojciec córki nas zostawił byłam 3 lata sama. Potem poznałam partnera . Minęło kolejne pół roku kiedy uznałam że córka i on mogą się poznać. Po 4 latach zamieszkaliśmy razem. U niego.Córka i partner wspólnie wybierali farby do jej pokoju , meble skręcali , buntowali się przeciwko mnie kiedy chciałam wprowadzić jakieś zmiany. Były sytuacje kiedy byłam w pracy a młodej coś w szkole się działo to on jechał , i to on po nocy szukał laryngologa kiedy straciła słuch przez zapalenie ucha. On odrabiał z nią lekcje i uczył pływać. Sytuacja zmieniła się kiedy odkryliśmy że pojawił się ten chłopak. My na początku nie wiedzieliśmy ile on ma lat bo młoda mówiła że 14. potem 15. Tak naprawdę wydało się dopiero po jakiś 8 miesiącach że on jest od niej starszy o 4 lata. Wtedy też wyszło że miała być molestowana przez ojca. 4 lata wcześniej. Na policji zastanawiałam się jak to możliwe że nic nie zauważyłam albo że młoda po prostu nie powiedziała. Uczyłam ją z partnerem jak ma reagować kiedy ktoś będzie ją zaczepiał , obiecywał prezenty albo małego pieska a ona go nie zna. Że należy mówić mamie od razu nawet jakby taki ktoś mówił że chce mamę zabić jak ona coś powie. Człowiek ogląda TV , czyta takie informacje w necie i wydawało się że takie dziecko albo jest zastraszane albo przekupowane czymś aby nic nie mówiło. A moje od ojca nigdy nic nie dostało , ani zastraszane nie było skoro nie mogła się doczekać kolejnych wakacji u niego. Policja , kurator , pedagog i psychiatra o chłopaku wie. Policja nawet go prześwietliła.Ja mam zdanie jak policja że zakaz kontaktu chociaż ostrzegają mnie że pewnego razu mi po prostu ucieknie do niego. Pedagog i psychiatra uważają że dobrze że jest. Czy uprawiają seks? nie wiem. Nie chcę nikogo fałszywie oskarżać. Psychiatra twierdzi że nie bo dzieci molestowane mają trudności z podjęciem współżycia.
            Wiem że on ma na nią wielki wpływ a każda wymyślona bajka i historyjka ( mogłabym na pęczki przytaczać opowieści jak koleżanki ją kryły , jak jego siostra podawała się za mamę i potwierdzała że córka u nich jest , że młoda próbowała skoczyć z mostu i on ją uratował ( w środku dnia i nikt tego nie widział) , że zemdlała na ulicy i on wezwał karetkę i ją uratował ( kolejna bzdura sprawdzona przez ordynatora ) . Kiedy masz fajne dziecko które dotychczas nie podkradało pieniędzy ( my 3 miesiące myśleliśmy że źle policzyliśmy kasę którą wrzucaliśmy do świnki skarbonki na wyjazd do jaskiń - marzenie córki ) , kiedy zawsze angażowało się w pomoc słabszym , niepełnosprawnym i twierdzi że nadal to robi bo idzie uczyć koleżankę angielskiego, albo w szkole pomóc w czymś to nie tak szybko łapiesz się że ono regularnie cię oszukuje od długiego czasu.
            • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:08
              Ostatnio słyszałam od koleżanki o ojcu, który odkrywszy, ze córka wagaruje, kombinuje i lata gdzieś po mieście, nie wiadomo z kim, postanowił, że będzie ją zawoził do szkoły i odwoził. Wymagało to od niego wiele wysiłku, ale dogadał się ze szkołą i w pracy i kontynuował to wożenie przez 3 lata. W domu zawsze ktoś był i pilnował córki. Mogła się spotykać z koleżankami u siebie w domu i u nich. Oczywiście uprzedził wcześniej rodziców koleżanek o całej sytuacji. Z tego co wiem, dziewczyna wyszła na prostą.
              Trudno dać dziecku wolną rękę wiedząc, że kompletnie nie można mu ufać. Jeszcze trudniej wiedząc, że ze spotykania się z 18 latkiem mogą wyniknąć kłopoty.
              Bardzo Ci współczuję autorko. Musi Ci być bardzo ciężkosad
              • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:11
                W sumie to kontrola i ograniczenie praw są konsekwencją nadużycia zaufania.
                Ciekawa jestem co radziła pedagog w sprawie tego oszukiwania?
            • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:31
              Współczuję. Dobrze, że wokół Ciebie są jeszcze ludzie, którzy chcą pomóc.
              Gdyby nie podejrzenie molestowania przez ojca, to powiedziałabym, że może nie ma co walczyć, bo może jak córka zobaczy, że musi tłumaczyć się obcym ludziom, to do niej dotrze co zrobiła.
              Ale tak, to faktycznie trzeba walczyć. Z tego co piszesz, wynika, że są osoby, które widzą, że się starasz, że szukasz pomocy, pedagodzy, policja itd. zapytaj tego prawnika, czy właściwe będzie się na nich powołać.
              No i zastanawiające jest, że wcześniej, gdy miałyście dobry kontakt nic nie mówiła o ewentualnym molestowaniu, a dopiero wtedy, gdy poznała tego chłopaka i wychodziły na jaw jej kolejne kłamstwa.
              Trochę dziwi mnie, że policja tak lekko podeszła do tych informacji, że oni się spotykają, razem knują itd. W końcu mowa o 13-14 latce i dorosłym facecie.
            • bergamotka77 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 14:32
              O matko twój wątek jest dowodem na to ze powiedzenie "małe dzieci mały kłopot duże dzieci duży klopot" nie traci na aktualności. Współczuję z całego serca. To naprawdę hardkor co przeżywasz.
    • mamma_2012 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 19:51
      Skoro sprawy zaszły tak daleko, to pewnie jest kilka mniejszych i większych szczególow o których nie wiemy, ale to nieważne.
      Zacznij od poinformowania córki, że brak władzy matki oznacza, że kurator nie będzie przyglądał się rodzinie, a podejmował decyzje, które teraz podejmowała ona. Brak respektowania jego zasad skończy się w DD czy ośrodku, a tam nie ma mowy o nocnych wypadach do kina czy spotkaniach z chłopakiem.
      Ograniczeniem władzy się nie martw, martw się relacjami z córką i te ratuj.
    • 71tosia Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 20:09
      czy jest ktos dorosly do kogo corka ma zaufanie? Popros o pomoc w negocjacjach. Z rzeczy praktycznych -zamontuj corce w telefonie program 'gdzie jest dziecko' czy jakis podobny podajacy jej lokalizacje, bedziesz spokojniejsza wiedzac gdzie bywa. Popros np jakiegos prawnika by jej wyjasnil corce ze moze trafic do instutucji wychowawczej. Koniecznie zadzon do najblizszego Osrodka Interwencji Kryzysowej - maja tam psychologow ktorzy moga ci pomoc.
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:49
        Obawiam się że każdy dorosły już się odleczył z pomocy mojemu dziecku. Babcia , moja siostra , wychowawca, pedagog - każdą tę osobę córka okłamała wiele razy i wiele razy obiecywała że się poprawi. Na dzień dzisiejszy została nam pani pedagog ale i ona jak widzę poddaje się bo ostatnio wspomniała że może byłoby dobrze abyśmy się wyprowadziły z tego miejsca.
    • paloma_blauwinder Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 22:10
      Ja bym się chyba na początek pozbyła tego fagasa. Z opisu wynika, że nie ma z niego żadnego pożytku, tylko szkody. A do sądu bym poszła z nastawieniem "pomóżcie mojej córce i mnie, nie wiem już, do kogo się zwrócić", a nie "muszę się obronić przed ograniczeniem mi praw rodzicielskich".
    • aaa-aaa-pl Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 23:26
      Wiem, że mój wpis nic nie wniesie, ale sama jestem matką DZIECKA 14 -letniego i rozmiar twoich problemów jest dla mnie niewyobrazalny. Mój to jeszcze dzieciak- komiksy poczyta, w kosza pogra, a nawet kreskówki obejrzy. Inny świat.
      • bergamotka77 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 28.09.16, 23:38
        AAAA masz pewnie syna a chłopcy dojrzewają pózniej.. . Mój też ma 14 lat i sprawy takiego kalibru to kosmos choć też bywa czasem gorąco między nami bo ma silny charakter, lubi postawic na swoim. Ale poza okazjonalnym pyskowaniem czy unikaniem prac domowych jest bardzo ułożony, dobrze sie uczy, lubi sport, jest spokojny, nie szuka wrażeń, domator i dość dziecinny jeszcze na szczęście - do tego lubi z rodziną spędzać czas i nawet z malym bratem ma b.dobry kontakt choć się i poklocic konkretnie potrafią. Wygląda jak młodszy brat swoich rowiesniczek, które jak się zrobią to za 20-latki mogą uchodzić.
    • beverly1985 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:15
      Oprocz psychologa potrzebujesz pomocy prawnika. Chyba teraz prawnicy maja dyzury darmowe- dla ubozszych, samotnych matek, studentow. Poszukaj w internecie.
      Popytaj prawnika jak bronic sie przed zarzutami corki i czy mozna odseparowac ja od chlopaka zarzucajac mu seks z maloletnia.
    • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 08:46
      1. Ograniczenie władzy rodzicielskiej (nawet jeśli nastąpi) nie oznacza, że córka może Cię zlewać i trzeba jej to uzmysłowić.
      2. Ograniczenie jest czasowe, wybacz, ale obiektywnie patrząc, potrzebna jest Ci pomoc, ograniczenie może być ze 109 poprzez nadzór kuratora, co w Waszej sytuacji wydaje mi się zasadne.
      3. Córka ma 14 lat, jej "chłopak" jest pełnoletni, co oznacza, że może dochodzić do przestępstwa, może warto "chłopakowi" to uzmysłowić.
      3. To, że jesteś "ulubioną panią" dla innych dzieci w żaden sposób nie przekłada się na relacje z córką. Moja matka była postrzegana jako "doskonały pedagog ze świetnym podejściem do młodzieży", a ze mną dogadać się nie potrafiła.
      4. Uważam, że powinnaś iść na terapię. Sama oraz wspólną z córką.
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:57
        1) nie mam siły już jej tłumaczyć . Od dwóch dni nie je śniadań bo nie mam prawa jej nakazywać. Do szkoły też nie bierze bo to nie moja sprawa.
        2) chyba trudno pogodzić mi się z tym że mogę mieć ograniczone prawa mimo że chcę dla dziecka dobrze a jej ojciec podejrzany o molestowanie będzie miał pełnię tych władz
        3) oboje mają to uzmysłowione. Podobnie jak jego matka która z początku go broniła i miała mi za złe że jakby co zgłoszę sprawę w prokuraturze. Potem przyznała mi rację. Tyle że on już z matką nie mieszka , tylko z dziadkami którzy byli jego opiekunami prawnymi. Kurator również uświadomiła młodej co to znaczy.
        4) tylko się uśmiechnę bo czasem mam u siebie dzieci nauczycielek i mówią mi że z mamą dogadać się nie mogą tak jak ze mną
        5) znalazłam placówkę która może nam pomóc. dziś będę tam dzwonić.
        • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:34
          1. Kurator jej wytłumaczy.
          2. Rozumiem, że to trudne, ale czasem, kiedy sobie nie radzimy, warto część odpowiedzialności przerzucić na kogoś. Nadzór kuratora Tobie także może wyjść na dobre, bo to będzie osoba bezstronna, która może widzieć coś, czego Ty nie widzisz.
          3. No to pozostaje tylko żeby policja mu to uzmysłowiła.
          4. Właśnie potwierdziłaś to, co napisałam. Fakt, że dogadujesz się z cudzymi dziećmi kompletnie nie przekłada się na Twoje relacje z własnym dzieckiem. To są dwie zupełnie różne sytuacje. Możesz być cudownym przyjacielem dla cudzych dzieci, osobą, do której lgną, której się zwierzają, a jednocześnie Twoje dziecko może uważać Cię za osobę, z którą nie potrafi złapać kontaktu, do której nie przyjdzie z problemem. Moja rada - nie patrz na siebie przez pryzmat relacji z cudzymi dziećmi. Zobacz siebie oczami własnego dziecka. Jeśli tego nie zrobisz i będziesz sobie powtarzać, że skoro inne dzieci tak Ci ufają, skoro z innymi dziećmi masz taki świetny kontakt, to wszystko z Tobą jest OK, niestety, przegrasz relacje z córką. Rozumiem, że to trudne. Moja matka do dziś nie załapała. I już nie oczekuję od niej żeby załapała, od dawna nie oczekuję. Relacje mamy poprawne i powierzchowne. Tylko ja potrafiłam sama sobie poradzić, Twoja córka nie potrafi i dlatego Cię potrzebuje. Naprawdę, zostaw na boku swój wizerunek super-fajnej babki, z którą nastolatki uwielbiają rozmawiać. Zapomnij o nim. To Ci nic nie da, a tylko przerzucisz całą odpowiedzialność za Wasze relacje na córkę.
          5. Świetnie! Trzymam kciuki.
        • demonii.larua Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 14:32
          Weź to ograniczenie na klatę, bo wbrew pozorom może Wam pomóc. Porozmawiaj z kuratorką, przygotuj się do Sądu (wszelkie badania, opinie itd. jeśli trzeba powołaj świadków, może skorzystaj z pomocy prawnej), przed Sądem mów jak jest, nie stawiaj siebie w pozycji rodzica idealnego, tylko takiego który również popełnia błędy i pamiętaj, że ograniczenie nie musi trwać wiecznie. Dziewczynie ktoś musi uświadomić, że ograniczenie władzy rodzicielskiej nie sprowadza się do całkowitej samowoli dla niej, a może wyglądać to tak że panna wyląduje w jakimś ośrodku szkolno-wychowawczym. To od sądu zależy tak naprawdę jak to ograniczenie będzie wyglądało.
    • princesswhitewolf Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:10


      > że partner powiedział na nią że jest pasożytem

      kwa mac, i ty to tak spokojnie przelknelas? Nastepna totalnie zakochana w jakims dupku? Jakie on ma prawo mowic tak o dziecku? To jest 14 latka. Slownie: CZTERNASTOLATKA a nie dorosla osoba.
      Wez sie kobieto ogarnij, bo naprawde chyba oszalalas by twoj facet mogl sobie peplac co chce.


      >uważając że to adekwatne określenie na kogoś kto nie wykonuje ŻADNYCH obowiązków domowych a tylko ma pretensje

      Adekwatne byloby gdy to mial pretensje do Ciebie jak ja wychowalas. Uwazam ze kochas ci zaslonil prawidlowe priorytety i corka jest jakims problemem ewidentnie skoro jej nie poswiecasz odpowiedniej ilosci czasu.

      >A wszystko zaczęło się od tego że pozwoliłam młodej ( lat 14 ) pójść do kina z koleżanką. Koleżanka nie dotarła

      Dlaczego jej nie zawiozlas na miejsce i nie czekalas na kolezanke? Dlaczego nie zadzwonilas jak juz ona tam dotarla czy wszystko ok? To 14 latka a nie 20 latka.
      • andaba Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 09:21
        Nie no, 14-latek nie wozi się do kina, nie mieszkamy w Ameryce.

        Ale z resztą masz rację.
        • princesswhitewolf Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:09
          fakt, zalezy gdzie sie mieszka. Mysle kategoriami miejsc gdzie przebywam, ale gdy np jest to male miasteczko w PL to faktycznie po co wozic jak kino pod nosem
        • lokitty Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:13
          Jeżeli rzeczona 14-latka, jak pisze autorka, kręci, kłamie, nie dociera na miejsce, wyłącza telefon - to tak, woziłabym i sprawdzałabym, z kim i co robi.
          • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:23
            "Jeżeli rzeczona 14-latka, jak pisze autorka, kręci, kłamie, nie dociera na miejsce, wyłącza telefon - to tak, woziłabym i sprawdzałabym, z kim i co robi"

            Dokładnie. Jeśli ma się "standardowe" dziecko, które jest przewidywalne i przeważnie dotrzymuje słowa, można puszczać. Ale jeśli dziecko ma zaburzenia, jest pod opieką psychiatry, sorry, kontroluje się.
            • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:28
              A psychiatra powiedział, że nie ma jej trzymać w domu i zamykać.
              Tak wiem, że między tym, a pozwoleniem pójść samej jest sporo. Ale kobieta próbuje na różne sposoby sobie poradzić, a tutaj zamiast konkretnych rad, tylko większość po niej jeździ.
              • lokitty Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:34
                No nie, parę rad sensownych już było.
                Osobiście bardzo współczuję i córce, i matce, lekko nie mają.
                BTW, pewnie, że trzymać nie należy, ale w takiej sytuacji nie miałabym najmniejszych oporów przed dyskretnym i niezauważalnym kontrolowaniem, także jakichś osobistych treści, udziału w forach, konta na FB itd. itp.
              • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:37
                no rada niestety jest jedna: popracować nad sobą (terapia) i nad relacją z córką
                chyba bym partnera wykopała za to jak się zachował, a na pewno bym przeprowadziła poważną rozmowę
                trochę mnie dziwi bierna postawa autorki, rozumiem, że czeka na terapię, są terminy ale w takim wypadku szukałabym wszędzie jakiejś pomocy dla córki a przede wszystkim dla siebie.
                co do forum to nie ulega wątpliwości, że nikomu się tutaj takie sytuacje nie zdarzają....bo tutaj nie patologia tylko najlepszy sort smile
                • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:43
                  Ale jaka bierna? Przecież pisze, że dzwoni, że każą jej czekać, z kuratorem też rozmawia z lekarzem itd.
                  A co do faceta. Odezwał się nieodpowiednio, fakt. Ale może to jest jej jedyne wsparcie w domu. Skoro problemy z córką trwają dłużej, widzi co się dzieje, widzi, że matka się stara jak może. Nie każdy jest specjalistą od postępowania z młodzieżą. Ale byłabym daleka od mówienia, wykop faceta, tylko on dla Ciebie się liczy, zaniedbujesz córkę.
                  • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:53
                    bierna w takim sensie, że ja po takich numerach byłabym od razu w ośrodku, w którym córka chodzi do psychiatry, no nie mogłabym czekać, musiałabym zrobić coś, jakiś ośrodek pomocy kryzysowej ...cokolwiek.
                    a co partnera to jeżeli wsparcie ma wyglądać tak, że wyzywa (słusznie czy nie) dziecko od pasożytów to bym podziękowała za takowe, ale to już osobista decyzja autorki, pisałam co ja bym zrobiła, a nie co ona ma zrobić, tutaj cała rodzina nie funkcjonuje prawidłowo, a nie tylko córka i matka.
                • sayyida Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:53
                  Z partnerem też może być różnie - fakt, nieładnie ją nazwał, ale wiele zależy od kontekstu, a jeśli Młoda go nie akceptuje, to będzie go celowo prowokowała, a każde jego działanie będzie przedstawiane jako znęcanie się.
                  Osobiście słyszałam, jak wściekła matka wydarła się na pyskującą 15-latkę, ubraną w skórzaną ultramini i kabaretki, że nie będzie szła na pogrzeb z kimś, kto wygląda jak dziewczę spod latarni. Córka zadzwoniła do babci ze skargą, że ją matka od k... wyzywa.
                  • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:57
                    Zgadzam się, tak też może być. Tym bardziej, jeśli dziewczyna jest pod ogromnym wpływem dużo starszego chłopaka, który dodatkowo jeszcze miesza. To nie jest sytuacja zerojedynkowa.
                  • anoraak Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:17
                    ależ ja się zgadzam, tak może być, wie to najlepiej autorka jakie stosunki są między partnerem a córką, stąd powinna umieć ocenić sytuację i jeżeli wynika to z postawy partnera to coś z tym zrobić (np. choćby ustalić granice)
              • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:10
                "A psychiatra powiedział, że nie ma jej trzymać w domu i zamykać."

                ???

                "Tak wiem, że między tym, a pozwoleniem pójść samej jest sporo."

                Skoro wiesz to po co pierwsze zdanie? A między puszczeniem dziecka samopas i trzymaniem w domu jest przepaść jak Rów Mariański.

                "Ale kobieta próbuje na różne sposoby sobie poradzić, a tutaj zamiast konkretnych rad, tylko większość po niej jeździ. "

                Rad było dużo. Stwierdzenie, że raczej nie powinna dziecka z takimi problemami puszczać samego nie jest jeżdżeniem po niej.
                • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:19
                  "Rad było dużo. Stwierdzenie, że raczej nie powinna dziecka z takimi problemami puszczać samego nie jest jeżdżeniem po niej."
                  1. Żadnych innych rad oprócz terapii dla matki i postu Sayyidy nie ma
                  2. A czym jest to stwierdzenie? Ta matka nie wygląda na nieogarniętą, wie, że nie powinna uderzyć, wie, że sobie nie radzi, po co ją o tym po raz kolejny informować?
                  3. Co to znaczy, że nie powinna puszczać takiego dziecka samego? tzn co powinna zrobić?
                  • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:36
                    I jeszcze dodam: matka nie ma pieniędzy, czyli na płatną terapię nie pójdzie. No to sobie poczeka, z pół roku jeśli mieszka w dużym mieście.
                    A przecież ona pyta co ma robić teraz?
                  • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:35
                    1. O terapii także napisałam gdzieś wcześniej. Dla matki samej i dla matki z córką wspólnej.
                    2. Komentarz jak komentarz. Nie odpisywałam autorce tylko innej forumce.
                    3. To znaczy - odwieźć, zaczekać na koleżankę, przyjechać odebrać po seansie, a jeśli koleżanka się nie pojawi, zabrać do domu.
                • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 11:31
                  Byłaś przy tej rozmowie z psychiatrą? Nie. Ja też nie. Ale nie będę w kobietę rzucać kamieniem.
                  Co chwila są wątki o tym na ile dziecku można pozwolić i w zależności kto pyta, albo jest, że 7 latek może zostać sam w domu, chodzić do szkoły i koleżanek, albo, że 14 latkę trzeba trzymać na łańcuchu. Za mało danych, by wyciągać jakieś sensowne wnioski w tej historii.
                  Autorka radzi się osób obok niej i próbuje to wszystko pogodzić.
                  No ale zawsze można wyciągnąć Rów Mariańskismile
                  • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:32
                    Moment, czy my nie mówimy przypadkiem o dziewczynce, która jest pod stałą opieką psychiatry, mdleje na lekcjach i takie tam?
                    Wniosek - nie jest to dziecko, które można spokojnie puścić "na miasto".
                    I nie jest to rzucenie kamieniem tylko stwierdzenie faktu. Nie ma nic wspólnego z trzymaniem na łańcuchu, bądź łaskawa zauważyć, ale ze wzmożoną kontrolą.
                    • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:41
                      Nikt nie jest w stanie jej pilnować przez 24 godziny na dobę, chyba, że będzie zamknięta w szpitalu. A jak autorka napisała, na razie jej nie wezmą.
                      Dziewczyna chodzi do szkoły, mimo problemów, a o przeciwwskazaniach do tego nic autorka nie napisała. A skoro może chodzić do szkoły, to z koleżanką do kina chyba też?
                      Poza tym nie zapominaj, że matka musi pracować, by ją utrzymać. Jak to wszystko pogodzić z Twoim wzmożona kontrola?
                      • kotradykcja Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:36
                        Ale to usiądźmy i zostawmy temat. Przecież NIC nie można zrobić smile
                        Zapominasz, że matka nie jest sama w opiece nad dzieckiem. Jest partner, który ją od lat wspiera. Dwie osoby chyba są w stanie dopilnować jednej 14-latki. Czy nie?
                        • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:42
                          Dziewczyna matki nie słucha, a obcego faceta będzie słuchać?
                          Nie, nie mówię, że nic nie da się zrobić. Ale z tego co autorka pisze, robi co może. Pewnie popełnia błędy, ale nie popełnia ich ten, który nic nie robi.
                          Może wożenie i odbieranie ze szkoły pomoże, a może nie.
                          Sąsiad uczył w szkole, do której chodził syn. Wszyscy wiedzieli, że młody wagaruje. Ojciec go do szkoły zawoził, szedł na lekcje, a młody chodził na lekcje i wychodził po chwili.
                          A miał o tyle prościej, że pracował też w tej szkole.
    • zapalka.na.zakrecie Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:07
      myślałaś, żeby dla siebie poszukać terapii? Terapii, nie wsparcia, interwencji kryzysowej- tylko regularna praca. w dużych miastach jest całkiem sensowna oferta- np. Kraków, na Śląsku. Moja koleżanka dojeżdżała z Kielc do Krakowa na terapię. Zadzwoń na Niebieska Linię- może tam dostaniesz adresy placówek pomocowych w okolicy. Potraktuj te sprawę jako sygnał, ze jest źle. I to musi się zmienić. Niejedna nastolatka bardzo burzliwie przechodzi dorastanie. Tu jest dodatkowa okoliczność- molestowanie. Ty i twoja córka bardzo potrzebujecie terapii- razem czy osobno..
    • nowi-jka Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 10:58
      wspólczuje ci bo wszystko się zle uklada, a córka w trudnym wieku akurat...
      ale czemu ty do cholery jej po prostu nie przytuliłas tam przy tej drodze zamiast dawac jej w twarz?
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 12:58
        nie dałam jej w twarz. gdzie to wyczytałaś?
        • nowi-jka Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 13:56
          dopowiedziałam sobie uncertain po pierwszy wpisie, potem doczytałas ze walnełas ją w ramie, nie mniej szkoda ze tak zareagowałaś bo takie reakcje niszcza duzo twojej wczesniejszej pracy, ona musi miec poczucie ze ja kochasz, ze jestes po jej stronie...
          • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 14:14
            No dobra, ale czy matka jest cyborgiem?
            Naprawdę żadnej, ale to żadnej z Was nie zdarzyło się powiedzieć lub zrobić coś głupiego?
            Coś, czego od razu żałowałyście? Ze zmęczenia okrutnego, z bezsilności?
            • princesswhitewolf Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 14:32
              no nie w sensie przemocy fizycznej: uderzyc.
              To naprawde przegiecie...
              • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 14:52
                Przegięcie to są takie reakcje.
              • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:01
                Czasem przegięciem może być o jedno słowo za dużo. Słowa naprawdę ranią boleśnie. Jak uderzenie.
                • princesswhitewolf Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:17
                  tez prawda. ale jednak nie umniejszylabym przez to przemocy.
                  • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 16:05
                    nie umniejszam, po prostu słowa, tak jak i szturchnięcie czy klepnięcie w ramię, a nawet uderzenie, tak samo ranią i tak samo zostają w pamięci
    • pade Do autorki 29.09.16, 11:45
      Poszukaj w swoim otoczeniu placówki zajmującej się trudną młodzieżą. Takiej z psychologiem, psychiatrą, pedagogiem. Nie patrz na to, że "tam się leczą narkomani". To nie żadnego znaczenia. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Zgłoś się tam jak najszybciej.
      Poszukaj adwokata, są tacy, którzy przeznaczają kilka godzin pro publico bono. Idź do niego z listą tego co robisz i co już zrobiłaś.
      Gdybyś podała miasto, mogłabym poszukać jeśli byś chciała.
      Sytuacja jest poważna.
      Rozumiem złość na córkę, ale ona sobie nie zdaje sprawy z konsekwencji tego co robi. W przeciwieństwie do Ciebie. TY musisz być teraz silna, dorosła, skoncentrowana na celu. Szukaj pomocy wszędzie, nie musisz sobie sama ze wszystkim radzić.
      I pamiętaj, nie wszystko jest Twoją winą.
      • lekam2016 Re: Do autorki 29.09.16, 13:16
        dziękuję. Adwokata już znalazłam - to kolega mojej siostry. Na odległość bo na odległość ale obiecał że mi coś podpowie. Znalazłam też miejsce gdzie być może nam pomogą. Dziś mamy spotkanie w domu kultury w sprawie zajęć i pewnie tam podejdę i zapytam.
        Nie wiem czy córka ma świadomość. Czasem sobie powtarzam że dam jej nauczkę , pokażę że jeżeli chce być taka dorosła to niech ponosi konsekwencje swoich decyzji. Ale prawda taka że jak płacze do słuchawki mamo przyjedź i pomóż to lecę od razu.
        • pade Re: Do autorki 29.09.16, 14:13
          Nie ma świadomości. Ona nie jest dorosła, to jest dziecko. Mam 13 latkę, wiem co mówię.
          Ona chce być dorosła i to jest normalne w tym wieku. Dorosłość kojarzy jej się z "mogę robić co chcę". Czyż to nie jest dziecinne?smile
        • itka-julitka Re: Do autorki 29.09.16, 15:05
          A próbowałś z córką poromowiąć na temat, co córka usiłuje osiągnąć "skarżąc" policji na rzekomo złą sytuację w domu ? Jaki ma cel ? Czy nie mozna jej uświadomić, ze jej cel (odegranie się, zrobienie Ci na złość, itp) a realne konsekwencje (włącznie z domem dziecka) są zupełnie inne ? Ja rozumiem, że 14-latka inaczej postrzega dorosłość (dokładnie tak, jak napisała to pade powyzej) , ale z drugiej strony osoba w tym wieku potrafi racjonalnie myśleć, moze tylko czasami trzeba uświadomić jej pewne fakty, z których istnienia może nie zdawać sobie sprawy.
          • pade Re: Do autorki 29.09.16, 16:03
            Ja sądzę, że ktoś inny, nie matka powinien jej to uświadomić.
    • itka-julitka Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 14:45
      Lekam, nie wiem czy pisałaś o tym, czy nie, ale nigdzie nie mogę znaleźć informacji o tym, czy ustaliłaś co się wydarzyło tego wieczora, kiedy córka nie poszła do kina. Co za facet do Ciebie dzwinił z inforamacją , że córka płacze? Dlaczego płakała ? czy ktoś Twoją córkę faktycznie w jakiś sposób skrzywdził ?
      Dziwne, że forumki bardziej interesują się i oburzają faktem, iz jednorazowo uderzyłaś dzieicko (Czego absolutnie nie popieram, a w tej konkretnej sytuacji było to chyba najgorsze co mogłaś zrobić) niż faktem iż 14-latka o 22 była poza domem z obcym mężczyzną, który ją gdzieś wywiózł, ponoć zmuszał do picia alkoholu i nie wiadomo czego jeszcze. Nie usprawiedliwiam autorki wątku, ale chyba z tych dwóch sytuacji bardziej przerażająca jest jednak ta druga...?
      • mozambique Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:20
        akurat to wyglaa na bajeczkę , tzn, to kino
        z opisu wynika ze małą jest jzu calkiem konkretnie zdemoralizowana ( nikt chyab nie wątpi ze regularnie bzyka sie ze swoim chłopakiem, podkrada forsę, mozliwe ze za chwilę pokażą sie narkotyki ) i tak naparwde gdzie i po co wychodzi wieczorami to temat o dośc wąskiej kategorii

        wg mnie pierowsze co trzeba zrobic natychmiast to calkowicie odciąć ją od tego fagasa , (w sumie nie wiadomo czy to tylko wielbiciel młodych dziewczyn czy jakiś poczatkujący alfons ), wszlekimi mozlwiymi sposobami i to tak zeby to ON zacząl unikać kłopotów z NIĄ związamymi - jak do niego pojedzie natychmaist powaidomoc policje /prokurature ze doszlo do porwania nieletniej , ze jest ryzyko gwałtu, wykorzystwanai seksulanego, handlu ludźmie, dowolnie moze w to wprowaddzic temat zagrozenia nartkotykami ( zeznac ze małą dosatwaał od neigo biały proszek czy coś tam ) itp

        jak raz i drugi chłopak ( i jego rodzice czy dziadkowie) beą mieli nalot policji, i to za kazdym razem gdy niunia sie z nim spotka, albo chociaz zniknie z domu - to jest szansa ze to jemu zacznie zawadzać i
        wkoncu będzie miał dośc

        serio mówię, bo na arzie wygląda na to ze matka komplentie nie może skontorlować tego gdzie i z kim spotyka się jej niepełnoletnie dziecko
        • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:25
          To się tak łatwo mówi, że trzeba powiedzieć, że dostawała proszek czy jest porwanie czy co innego. Tyle, że za fałszywe oskarżenie można też odpowiedzieć karnie. Zastanów się co piszesz. Bo tego typu pomysły mogą matce przysporzyć jeszcze większe problemy.
          • mozambique Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:37
            zawswze moze powiedzieć - ze podejrzewa ze... domysla sie ze.... niepokoi sie , ze....

            sparwdziłam ososbiscie - jako obywatelka/matka/sąsaidka mam prawo niepokoic ,się ze ktos handluje marihuaną i nie odróżniac jej od cukru , prawda ... policja sparwdzi ( wypróbowałam) , i najwyzej okaże się ze niepokoje są nieuzasadnione
            • mozambique Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:40
              a porwanie ? - jakby tobei zniknęlo dziecko z pola widzenia na pare dni to co bys pomyslała? ze jest na koncercie w filharmonii ? porwanie/zaginięcie jest oczywistym podejrzeniem
              • mozambique Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:41
                a propos. wczoraj byłą afera z 20letnią córką która znikneła na 5 dni po szkoleniu służbowym ... tak że tego ...
            • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:40
              Ale to jest ryzyko, że po takiej akcji córka jeszcze bardziej się od niej odwróci. Też uważam, że trzeba ją odseparować od tego chłopaka, tylko nie wiem czy to jest właściwa droga.
              • mozambique Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 29.09.16, 15:42
                no są sytuacje , w ktorych trzeba działaś "Siłą albo sposobem"
                jzu wiadomo ze spokojna dyskusja nie ma szans bo pannica zyje myślą " jak udupię matkę to wszystko będę mogła"
      • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 11:40
        Nie dowiedziałam się ani nie ustaliłam.Na wspomnienie o tym zdarzeniu u psychiatry rozpłakała się i wpadła w histerię.
        Facet który dzwonił był pielgrzymem nocującym w klasztorze niedaleko nas.Sprawdziłam to. Nie miał nic wspólnego z tamtym.
        Tamten.Policja powiedziała mi że ten facet próbował ciągnąć ją w krzaki ale mu się wyrwała i uciekła , że nie potrafi go opisać i nie mam się martwić bo nic się nie stało.
        Przełamałam się i następnego dnia zadzwoniłam do tego jej chłopaka on opowiedział mi to co jemu powiedziała córka . Że ten facet przekonał ją żeby poszła z nim na PKP tam siedzieli na peronie , próbował jej wlewać piwo do ust i mówić że to jej pomoże przełamać strach przed tym co będą robić. Nie wierzę w to. 3 godziny tak miałoby być? Nawet 14-latki mają jakiś swój rozum. Jeżeli koleżanka mnie wystawia to po prostu wracam do domu albo dzwonię do mamy i mówię co się stało i ide na seans sama prosząc by mnie ktoś odebrał po.
        Nie wiem czy do tego zdarzenia doszło czy to kolejna wymyślona historyjka. Jak ta kiedy jeszcze ten jej chłopak mieszkał w miejscowości obok a ona o północy do niego dzwoniła że pod jej balkonem stoi facet , rzuca jej swoje majtki na balkon , jest pełno krwi dookoła bo ona zeszła i go pobiła. Bajka przerażająca.
        Ja się wstydzę tego uderzenia . Ale wierzcie mi że ona była tak rozhisteryzowana , krzycząca , spazmatycznie łapała oddech, płakała.
        • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 12:07
          Od razu podkreślam, że psychologiem ani psychiatrą nie jestem, ale w historyjkach opowiadanych przez Twoją córkę pojawia się się motyw, w którym znajduje się w niebezpieczeństwie a następnie zostaje uratowana. Nie wiem czy lekarz, który zajmuje się Twoją córką zwrócił na to uwagę, jeśli nie, to może przydałaby się wizyta u innego ze świeżym spojrzeniem na sprawę.
          To wszystko jest bardzo trudne. Twoja córa ewidentnie fantazjuje i nie wiadomo jak jest naprawdę, czy faktycznie było molestowanie a potem pojawiły się fantazje, czy molestowania nie było a córa fantazjami krzyczy o pomoc.
          Jedno jest pewne. MUSISZ zainstalować córce apkę z lokalizacją albo cokolwiek dzięki czemu będziesz wiedziała gdzie jest. Nie jestem pewna czy ona powinna o tym wiedzieć.
          I nie jestem też pewna czy te fantazje należy demaskować. One pełnią rolę mechanizmu obronnego.
          Ty sobie wszystko zapisuj, bo to będzie ważne dla psychoterapeuty, ale nie uświadamiaj jej dosadnie, że to zmyśliła.
          Jedno jest pewne: Twoja córka potrzebuje pomocy NATYCHMIAST. Pomocy udzielonej przez dobrego psychiatrę, który jest jednocześnie psychoterapeutą (są tacy). Twoja córka ma najprawdopodobniej jakieś zaburzenie, im szybciej otrzyma pomoc tym mniejsza szansa na utrwalenie tych zaburzeń.
          • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 12:12
            Apka nie działa jak telefon jest wyłączony.
            Też uważam, że w tej chwili należy przede wszystkim jej pomóc i jeśli w jednym szpitalu robią problemy to może poszukać innego. Gdybyś podała chociaż województwo, z którego jesteś, to może udałoby się znaleźć pomoc.
          • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 16:12
            Dzwoniłam dziś do centrum psychoterapii gdzie ma być podjęta terapia. Tyle udało mi się dowiedzieć że przecież musiał mnie ktoś poinformować że termin oczekiwania to około 8 MIESIECY!! No nie poinformował.
            Dzwoniłam w inne miejsce podane mi przez naszą psychiatrę ale nikt nie odbiera.
            W sumie to i tak jakoś mnie nie martwi.
            Właśnie wróciłam z policji. Córka nawiała rano z domu. Ma wyłączony telefon ale gdzieś loguje się na FB. Od kogo? skąd?Myślałam że zwiała do tego swojego chłopaka ale jej tam nie ma.
            Niech moja historia będzie przygodą . Zawsze myślałam że dałam mojej córce wszystko co najlepsze. Rozwijałam zainteresowania , pokazywałam możliwości , spełniałam małe marzenia. Że udało mi się znaleźć nowy dom w którym był ten jej ukochany tata ( tak , tak długi czas na partnera mówiła tatusiu) , uwrażliwiałam na krzywdę innych , na to że uczciwiej znaczy może mniej ale zgodnie z zasadami. Wczoraj było już lepiej . Byłyśmy w domu kultury , zapisała się na zajęcia które ją interesują , poszłyśmy na zakupy. A dziś taki numer.
            • lekam2016 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 16:25
              przestrogą a nie przygodą .przez łzy kiepsko widać co się pisze
              • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 16:32
                Przed czym przestrogą?? Ty naprawdę sądzisz, że wszystkiemu jesteś w stanie zapobiec, na wszystko masz wpływ, a dziecko jest takie bo coś spieprzyłaś??
                Obecnie na Twoją córkę największy wpływ ma jej środowisko, a nie Ty. Więc przestań się już biczować i weź się za działanie.
            • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 16:29
              Wiesz co, mimo, że Ci bardzo współczuję, to jednak w tej chwili proponowałabym skupienie się na córce. Ok, dużo dla córki poświęciłaś, ona nie doceniła (dzieci doceniają rodziców gdy sami mają potomstwo), jesteś dobrą matką i chcesz dla niej jak najlepiej.
              ALE Twoja córka potrzebuje leczenia! Za chwilę się znajdzie i usłyszysz kolejną historyjkę o tym, jak to znalazła się w niebezpieczeństwie a ktoś ją uratował. Za którymś razem się jednak nie znajdzie jeśli nie skupisz się wyłącznie na zaaplikowaniu jej konkretnego leczenia, zamiast rozważań jaką jesteś matką. To, czy się sprawdziłaś okaże się za lat kilka, albo kilkanaście. Teraz masz po prostu kolejnego doła i brak CI sił.
              Daj mi namiary na miasto, może znajdziemy coś sensownego. A jak nie chcesz, to na pewno masz gdzieś w okolicy psychiatryczny oddział dzienny. Ja bym już tam dzwoniła i uprzedziła, że zjawię się z dzieckiem jak tylko się znajdzie.
              • pade Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 16:34
                Aha, nikt jej na oddziale w kaftan nie zawinie, jeśli tego się obawiasz. Czasem trzeba podjąć trudne decyzje, żeby dziecko uratować...przed samym sobą.
              • oqoq74 Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 16:47
                Zgadzam się. Jak tyko się znajdzie powinna mieć natychmiast pomoc lekarską.
                Podaj skąd jesteś, może wspólnie uda się coś znaleźć.
            • 71tosia Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 30.09.16, 21:45
              twoje dziecko bez watpienia potrzebuje pomocy psychitrycznej/psychologicznej. Ale nie obwiniaj sie az tak bardzo. Z mojego doswiadczenia dorastanie bywa tym trudniejsze im wiekszy ma temperament nasze dziecko, rodzice maja na nie wpyw raczej drugorzedny. Beda dobre chwile gdy wydaje sie ze wychodzimy na prosta i jest jakas nic porozumienia a nastepnego dnia dzieciak wywija nam znowu jakis numer. Musisz sie na to przygotowac.
              Dla jej wlasnego bezpieczenstwa zglaszaj jej zaginiecie za kazdym razem gdy nie wraca do domu (szczegolnie ze grozi ci ograniczenie praw rodzicielskich, niezgloszenie zaginiecia dziecka dzialac bedzie na twoja niekorzysc), dyskretnie ale jednak kontroluj jej FB i telefon, staraj sie poznac telefony i adresy znajomych, da ci to mozliwosc zareagowania w sytuacji podbramkowej.
        • itka-julitka Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 03.10.16, 10:05
          Jeśli to co piszesz, jest prawdą, a faktycznie jest tu duzy problem. Córka może miec jakieś zaburzenia związane z mitomanią. Być moze sama nie odróżnia swoich fantazji od rzeczywistości. Tworzy w głowie rózne historie, w których ona jest ofiarą, co może słuzyć zwróceniu na siebie uwagi i chęci bycia w centrum zainteresowania, chce by się nad nią litowano i aby wszyscy jej współczuli. Ponieważ się tak nie dzieje, bo nikt jej na 100% nie wierzy i ona to czuje, to buntuje się i w jej głowie znów jest ofiarą (z tego powodu, ze nikt jej nie wierzy). To, że histerycznie reaguje na próby rozmowy na temat tego, co sie wydarzyło tamtego wieczora może wskazywać na to, ze jest to działanie obronne, nie chce wchodzić w szczegóły, by się nie zagmatwać w swoich kłamstwach lub by ich nie podważono. Mówi więc ogólniki, nie podaje konkretnych rysopisów, nie jest w stanie podać konkretów. To, że nie poszła do swojego chłopaka budzi podejrzenia, że być może on również nie dał wiary w te historie. Jest to niebezpieczne moim zdaniem, gdyż być może córka podświadomie (albo świadomie ? ) szuka "przygód", chce aby faktycznie coś się stało, aby w ten sposób urzeczywistnić swoje historie i pokazać wam wszytskim, ze się jednak myliliście nie wierząc jej. W tej konkretnej sytuacji być może kino było tylko pretekstem i od poczatku nie zamierzała tam iść, lecz planowała "szukanie przygód". Myślę, ze jest to ostatni dzwonek, aby coś zrobic, zanim ona, swoim zachowaniem, doprowadzi do czegoś złego.
          • itka-julitka Re: ograniczenie praw rodzicielskich... dla mnie 03.10.16, 11:48
            Dodam jeszcze, że w tej konkretnej sytuacji tamtego wieczora, być może spora część to prawda, ale pytanie ile z tego co się wydarzyło naprawdę było sprowokowane przez Twoją córkę ? Nie zdziwiłabym się, jak na peron poszła sama, tam zagadnęła jakiegoś mężczyznę pijącego piwo, aby ją poczęstował, po czym rozmawiała z nim w sposób dwuznaczny, chciała, aby mężczyzna zainteresował się nią pod katem seksulanym. I być moze jej się udało, a kiedy męzczyzna zaproponował coś, a może nawet próbował ją, nie wiem - dotknąć, pocaować, ona zrobiła histerię, płacz, że gwalt i w udawanej (lub nawet prawdziwej) panice uciekła,bo dopowiedziła sobie nie wiadomo co. A tamten facet odszedł zdegustowany, absolutnie nie zamierzał jej gwałcić ani w inny sposób krzywdzić. Nie wiem na ile lat wyglada Twoja córka, ale męzczyzna być może sądził, ze ma do czynienia z jakąś rozwiązłą 17-latką i być moze w pewnym momencie miał nawet chęć skorzystania z okazji, aby "przelecieć" młodą siksę, jednak nie bez jej zgody. Córka natomiast z całej tej historii zrobiła próbę upicia i gwałtu.
            Myślę, ze rzeczą, której nie jest w stanie najbardziej wytłumaczyc, to jej motywacja: dlaczego poszła z obcym męzczyzną na peron ? dlaczego siedziała tam przez kilka godzin, skoro widziała, że mężczyzna próbuje ją odurzyć alkoholem ? Po co w ogóle spedziła tyle czasu z tym obcym człowiekiem wiedząc jakie ma zamiary (sama przecież twierdzi, że podano jej piwo aby "przełamać strach przed tym co będą robić"). Niemożność wyjaśniania motywacji, jakie nia kierowały, moze budzić podejrzenia, że te motywacje są niecne i w pewnym sensie sama próbowała znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji, aby przezyć to, o czym fantazjuje - czyli, ze dzieje jej się krzywda, wszytscy jej wspólczują, jest w centrum uwagi. Tylko, ze w jej fantazjach ta krzywda jest tylko teoretyczna i wcale nie najwazniejsza, a w życiu jest inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka