Dodaj do ulubionych

wróci...? napiszcie, ze wroci....

30.10.16, 21:20

Przecież koty zawsze wracają.....prawda...???
Szukamy naszej Toski o bursztynowych oczkach....sad
Postanowiła ze juz jest na tyle dorosla ze może pójść na spacer popołudniowo nocny.....w pobliżu nigdzie nie widać jej nie słychać....sad
Obserwuj wątek
    • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:22
      Wróci!
    • sacea Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:22
      zawsze wracają, moja po tygodniu kiedyś wróciła
    • iwoniaw Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:23
      Wróci rano z miną "ale o co chodzi" i pójdzie spać w najcieplejsze miejsce wink
    • eliszka25 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:24
      jak zglodnieje, to wroci smile
    • premeda Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:24
      Wróci aczkolwiek może to być za tydzień jeśli dodatkowy dom sobie znalazła. Mój na ogół melduje się rano.
      • little_fish Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:31
        no właśnie - do nas ostatnio systematycznie przyłazi kotek. Milusi i sympatyczny. Daje się głaskać i mruczy. Nie boi się dzieci (choć trzeba przyznać, że one bardzo delikatnie się z nim obchodzą ), lubi się bawić. czasem dostanie coś smacznego. Wygląda na oswojonego. I tak się zastanawiamy: czy on ma jakiegoś właściciela a do nas przychodzi w ramach przygody, czy jednak jest "bezdomny"?
      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:31
        No jak do rana nie wróci to ogłoszenia w ruch pójdą...tygodnia nie wytrzymam...sad
        • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:53
          To kotka One daleko nie chodzą raczej. smile
          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:18
            no ona wlasnie właśnie domolubna.....wrecz zmusić ja do wyjścia na dwór z cudem graniczyło...a tu o..taki numer wywinela....ale pamiętam stare kocury za mlodu tez potrfily zniknac na kilka dni...
            • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:19
              Będzie dobrze)
            • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:21
              To po co ja wypuszczalas?

              Na 95% nie wroci.
              • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:23
                Puknij się!
                • misterni Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 00:48
                  No ale w sumie racja, skoro kotka niechętnie wychodzi, po co ją zmuszać?
                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 01:28
                    Nie rozumiem zmuszania kota do wychodzenia na zewnatrz. Nie chce, siedzi w domu, tak wybral.
                    • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 08:03
                      po to, że w domu są jeszcze 2 koty, z którą się nie toleruja i te stare też chcą się powylegiwać, nie widzę powodu trzymać w domu dachowca skoro za oknem jest w miarę fajnie, nikt siłę jej nie wyrzuca, ma otwarte okienko i jak ma ochotę to korzysta, jak nie ma ochoty zawraca i idzie spać na legowisko......
                      nie chciała leżeć, wybrała spacer.....tak wybrała....
                      • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:14
                        Nie, nie wybrala, Ty pozwolilas
                        • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:18
                          dobrze, niech ci będzie jak ma ci się tym humor poprawić,...
                • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 01:29
                  Nie mam zamiaru, Tym bardziej nie mam zamiaru wykopywac kota na dwor jesli tego nie chce.
    • princesswhitewolf Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:30
      puszcza sie po prostu. Ma pare domow. Tez taka zdzire mam w domu.
    • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:32
      Wróci smile
    • lola211 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:47
      Mojej mamy Tośka znalazła sie nad ranem- na drzewie tuz obok tarasu.
      Wracaja,niekiedy sciagniete przez strazakow z wysokosciwink.
      • verdana Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 21:52
        Mój przyszedł po trzech tygodniach. Obrażony, ze mieszkanie pod jego nieobecność gdzieś przesunęliśmy i nie mógł znaleźć.
    • stephanie.plum Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:02
      mojego kiedyś nie było od soboty do środy.
      każdego wieczora łaziłam po okolicy, wołałam, nasłuchiwałam. chora byłam, a mąż w stanie wręcz agonalnym, ale rozwiesił ogłoszenia.
      w sobotę telefon.
      kocisko siedziało zatrzaśnięte w czyimś garażu, a ten ktoś (emeryt) używał samochodu raz na nigdy.
      dotąd pamiętam, jak płakałam, kiedy niosłam go do domu (z radości płakałam!!!)
      kot był cały i zdrowy, owszem, zjadł u nas coś, ale natychmiast potem wybrał się na kolejny spacer.

      tak więc - gdyby długo nie wracała, popytaj w okolicy, czy ktoś nie zamykał na zimę okien piwnicznych, szopek, garaży.
      ale moim zdaniem szelma wróci, jak się już trochę połajdaczy!
    • yuka12 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:47
      Mojego brata domolubny brytyjczyk, ktorego z trudem wyganiali choc na chwile na dwor, ostatnio sie wzial i zniknal na dwa tygodnie. Wrocila go polowa smile ale cala i zdrowa. Teraz pilnuja jego kazdego wyjscia jak oka w glowie.
    • peonka Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 30.10.16, 22:52
      To znaczy, że nie ma jej dopiero od popołudnia?
      Pewnie wróci, koty przeważnie wracają. Ileż ja się naplakalam, kiedy mój Miecius wybierał się na kilkudniowe włóczegi...
      Zależy też trochę, gdzie mieszkacie. Mogła wpaść pod samochód na przyklad?
    • danaide Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 00:15
      Przez kilka lat codziennego wychodzenia kotka zaliczyła 3 wpadki (kilkudniowa nieobecność). Jedną noc nieobecności przyjmuję ze spokojem. Druga mnie nieco niepokoi. Po trzeciej rozważam wieszanie ogłoszeń. W międzyczasie sprawdzam schronisko, ekopatrol i gumtree.
    • claudel6 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 01:28
      jeśli żyje..to wróci. wiem, ze nie do konca pocieszylam sad trzymam kciuki
      • niutaki Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 07:40
        na wszelki wypadek idz szukac, moze miala wypadek i nie da rady wrocic
        • k1234561 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 07:48
          Oczywiście ,że idź szukać.Ale miej z tyłu głowy,że koty wracają.Wróci,zobaczysz.Tylko napisz jak wróci,bo wróci. smile
    • oklamoradora1 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 09:26
      Kot znajomego poszedł kiedyś na koci gigant. Tydzień go nie było. Wszyscy kota spisali na straty... Jakież było zdziwienie, gdy kot - z wypasionym brzuszkiem i czystą sierścią - powrócił jak gdyby nigdy nic. Okazało się, że zamieszkał na końcu ulicy u jakiejś starszej pani smile)
    • memphis90 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 10:01
      I jak - wróciła...? Mój kocur raz zniknął na 5 dni, ale wówczas go znalazłam, zgaduję, że uciekał przed deszczem, ulewa zmyła mu jego ślady i jakoś nie mógł znaleźć drogi powrotnej. Potem zdarzało się im znikać na całą noc. Teraz widać już, że jesień idzie- koty wystawiają nos i pół łapy na taras, stwierdzają, że aura nie sprzyja i natychmiast zawracają do ciepłego domu smile
      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 12:07
        nie ma...
        była widziana we wsi przez 2 osoby.....no ale pewności, że to ona była nie mamy.....
        sąsiedzi dookoła powiadomieni,....wici rozesłane....
    • krypteia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 10:27
      Moja kocica domatorka która z rzadka wychodzi z domu zniknęła kiedyś na całe 2 tygodnie, obraziła się po prostu że dokociłam dom o czwartego kota. Najdziwniejsze, że męda po dwóch tygodniach nieobecności była tak samo tłusta jak zawsze, czyli se znalazła jakąś metę gdzie ją tuczyli tak samo jak ja.
    • jatojagodnik Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 13:11
      Dla mnie masakra. Ja od zawsze miałam psy. Teraz od niedawna mam dwa kociaki. Półroczne. Gdy widzę, że wychodzą za bramę robi mi się słabo z przerażenia. A jak nie wrócą na noc do domu to chyba dostanę zawału... Jestem matka-kwoka i moje kwoczenie rozciąga się na cały inwentarz domowy...
      • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:28
        To w miare szybko dostaniesz, na wlasne zyczenie zreszta.
      • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 21:53
        jatojagodnik napisała:

        > Dla mnie masakra. Ja od zawsze miałam psy. Teraz od niedawna mam dwa kociaki. P
        > ółroczne. Gdy widzę, że wychodzą za bramę robi mi się słabo z przerażenia. A ja
        > k nie wrócą na noc do domu to chyba dostanę zawału... Jestem matka-kwoka i moje
        > kwoczenie rozciąga się na cały inwentarz domowy...

        Jak matka-kwota może wypuszczać kocięta z domu?? Słabo ci i słusznie, mają duże szanse na przedwczesne zakończenie życia. Po kiego je w ogóle wypuszczasz?
    • misterni Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 17:00
      Wróciła?
      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 17:04
        nie...
        • raczek47 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 17:53
          Kot koleżanki wrócił po dwóch miesiącach. Wyskoczył raz z balkonu i tyle go widzieli. W pobliżu lasek i działki i osiedle domków.Chodzili, szukali, opłakali w końcu stratę .
          Po dwóch miesiącach koleżanka wraca z pracy a kot jak gdyby nigdy nic siedzi sobie pod klatką i czeka.
          Nie dało się z niego wyciągnąć, gdzie się podziewał tyle czasu...
          Tak,że nie martw się na zapas.Koty lubią niezależność.Jest opcja,że wróci, jak trochę podmarznie i zgłodnieje.
    • karmelowa_bombonierka Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:04
      No niestety - koty nie zawsze wracają sad
      Nie wiem w jakim wieku jest Twoja kotka, jak jest zaprawiona w wychodzeniu, co jest wokół Twojego domu.
      Na koty wychodzące czyha wiele zagrożeń - samochody, psy, lisy, zamknięcie przypadkowe choćby w czyimś garażu, szopie, komórce, utknięcie w innym miejscu, sąsiad nie lubiący kotów etc.

      Jeśli kotka nie wraca dłużej niż zwykle lub to jej pierwsze wyjścia - szukaj jej, nie czekaj aż sama wróci, nie pocieszaj się że koty wracają.
      Jeśli nic jej nie jest i tylko wybyła na dłużej - to wróci.
      Jeśli zginęła pod kołami samochodu albo została zagryziona - to i tak jej nie pomoże nic.
      Ale jeśli siedzi np. zamknięta przypadkiem w jakiejś komórce - to tylko Twoje poszukiwania mogą ją uratować jeśli przypadkiem jej ktoś szybko nie wypuści. Jeśli okaleczona po spotkaniu z samochodem lub psem siedzi w jakimś kącie - tylko Twoje szybkie poszukiwania dają jej szansę na życie.

      Koty wcale nie zawsze wracają.
      Ogromna masa nie wraca.
      Część można by uratować gdyby właściciel nie czekał - tylko szukał.
      • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:24
        Jeszcze wieksza czesc by nie stracila zycia gdyby wlasciciele byli bardziej odpowiedzialni.

        Wypuszczajac kota TRZEBA miec swiadomosc, ze nie wroci, ze zagryzie go pies, potraci samochod, trafi na oprawce debila, nie trafi do domu i nie bedzie potrafil upolowac sobie jedzenia i po prostu umrze z glodu/wychlodzenia.

        I nie rozpaczac, plakac, umierac ze strachu, ze kota nie ma, bo na to sie zgodzilismy, zgodzilismy sie na taka sytuacje, biorac na swoje sumienie marny koniec zycia Twojego kota.

        Jestem pewna, ze koty hodowlane, kupione za tysiace nie sa tak bezstrosko traktowane jak dachowce. Coz, jak zwykle, latwo przyszlo, latwo poszlo, tylko kot, bedzie nastepny.

        Nie, nie ma we mnie na to zgody.

        A teraz sie wyzywajcie...
        • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:30
          Taaa... rodzic wypuszczający dziecko z domu też powinien ponosić tego konsekwencje, jeśli stanie mu się krzywda=absolutnie nie ma prawa rozpaczać.

          Znam przykład kota kupionego za tysiące, którego przykuto łańcuchem do budy, bo w domu sprawiał problemy, a wypuszczać go nikt nie chciał (bo drogi był). Niektóre koty potrzebują wychodzić, inne nie. Co polecasz właścicielom, których które potrzebują?
          • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 19:31
            *kotów, które potrzebują?
          • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 22:11
            Uwielbiam te porownania koty-dzieci..

            Wypuszczac, miec jednak pelna swiadomosc, ze kot marnie skonczy i rozpaczac, ze wyszedl i nie wrocil.
            • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 22:30
              Nie rozpaczac *
            • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 22:31
              A ja ich nie lubię, za to ładnie obrazują co i jak.

              Teorii, że jak kot wychodzi, to zginie, nie kupuję. Za dużo znam kotów wychodzących, które dożyły słusznych lat, i za dużo niewychodzących, które umarły z "głupich" powodów.
              • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 20:37
                'uwielbiam' bylo ironiczne, tez ich nie znosze

                a ja kupuje te teorie i jestem jej wierna, dla odmiany znam duzo historii niepotrzebnych smierci kotow wychodzacych i malo tych domowych.

                • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 20:48
                  To może odpowiedz na pytanie: co zrobić z kotem, który ma potrzebę wychodzić, bo mimo wybawienia i towarzystwa, trzymany w domu dostaje pi..ca.
                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 20:52
                    alez juz pisalam!
                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 20:53
                    tylko w tym przypadku, kota nie bardzo miala ochote na wychodzenie, wyszla, bo okno bylo otwarte, a wiec pelne przyzwolenie na to aby sie zgubila
                    • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 21:30
                      mysiulek, ależ ci pozazdroscic tylko twojej zaebistości...no sory....nie jestem idealna.....
                      kot jak by nie miał ochoty wyjsc to by mimo otwartego okna nie wyszedł....
                      a dlaczego było otwarte to juz tłumaczyc nie będę....szkoda klawiatury
                      • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 21:34
                        wystarczyla siatka w oknach...

                        hmm, jest czego zazdroscic tongue_out

                        tylko kota szkoda, fajna kicia byla...
                      • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 21:57
                        beata985 napisała:

                        > mysiulek, ależ ci pozazdroscic tylko twojej zaebistości...no sory....nie jestem
                        > idealna.....
                        > kot jak by nie miał ochoty wyjsc to by mimo otwartego okna nie wyszedł....
                        > a dlaczego było otwarte to juz tłumaczyc nie będę....szkoda klawiatury

                        Dlaczego było otwarte? Bo chciałaś żeby kot mógł wychodzić. A każdy właściciel kota o zdrowych zmysłach i zdolności przewidywania powyżej 15 minut w przód musi się liczyć z wypadkami i zaginięciami kotów wychodzących. To ty opiekujesz się kotem, a nie kot decyduje o sobie, wyjście kota jest twoją decyzja a nie kota.
                      • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:23
                        Czy ty wiesz cokolwiek na temat zwierzaka jakiego wzięłaś pod swój dach? Poważnie jesteś tak głupia, że sądzisz że kot nie wyjdzie przez otwarte okno i że to się odbywa po głębokich kota przemyśleniach za i przeciw? Jakby ci małe dziecko wypadło przez okno też powiesz ze jakby nie chciało wypaść to by się nie wychylało?
                        • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:30
                          no niestety nie wiem nic..biednie te moje psy i koty, jak one ze mną przeżyły tyle lat...wolno puszczone... lepiej od razu zadzwonie do schroniska, żeby je zabrali.....moze profilaktycznie dzieci tez niech zabiorą
                          i ci wszyscy sąsiedzi wypuszczający swoje koty nawet te rasowe równiez półgłowki....lepiej???
                          • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:40
                            Ale w czym ma być lepiej? Lepiej będzie jak coś poczytasz, albo przemyślisz na przyszłość bo na razie to się wielce rzucasz zamiast przemyśleć co nieco. W tej sytuacji to nie ty jesteś biedna tylko błąkający się na zimnie kot. Psy też puszczasz samopas wolno? Widziałaś kiedyś zagrozione przez psy sarny? Dlaczego tej kotki nie wysterylizowałaś?
                            • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:49
                              a skąd pomysł że puszczam je wolno tam gdzie są sarny?!?! skąd pomysł, ze tu wokól mnie w ogóle są jakies sarny czy inne zwierzęta?!?!?
                              wolno to nie znaczy samopas, poza teren domu....no ale ty wiesz lepiej przecież...
                              nie nie mam zamiaru nic przemysliwać,, bo nie mam sobie nic do zarzucenia....
                              a dlaczego jej nie wysterylizowałam??? skoro tak znasz sie na kociakach i wiesz co u mnie jest to powinnas również wiedzieć, ze kotka do sterylki jeszcze nie dorosła...
                              idź moze sie przewietrz bo za bardzo sie zafiksowałaś a to zdrowe nie jest..
                              i nie nie będę żadnego kota ani psa więzić w domu w czterech scianach z siatkami na oknach....
                              • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:05
                                Ach do sterylizacji nie dorosła a do samotnych spacerów dorosła? Czyli wypuściłaś młodziutką niedoswiadczoną kotkę i twierdzisz, że sama tak zdecydowała bo przecież mogła nie wychodzić? Zostawiłaś celowo otwarte okno, choć kotka się niedopominała o wychodzenie? Może sama sie przewietrz i to nieco dłużej, zobaczysz co zafundowałaś koniaków, jak to miło włóczyć się w zimnie i w deszczu będąc wcześniej domowym kotem.
                              • aankaa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:07
                                a dlaczego jej nie wysterylizowałam??? skoro tak znasz sie na kociakach i wiesz co u mnie jest to powinnas również wiedzieć, ze kotka do sterylki jeszcze nie dorosła...
                                ===
                                no, jak to taki maleńtas to czarno widzę jej powrót...
                              • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:17
                                Ty tak na serio? Kotka niewysterylizowana chodzaca wolno????? I Ty sie zwiesz opiekunka zwierzat?????

                                Mloda, niewysterylizowana kotka, w listopadzie, wypchana z domu????

                                Litosci i sumienia nie masz?? Po co ja bralas do domu? po co dalas dobre warunki, mogla zostac tam gdzie byla.

                                Koty mozna sterylizowac i kastrowac juz w wieku trzech miesiecy i to sie praktykuje.

                                Echh, naprawde szkoda kitki.
          • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 22:27
            Czym innym jest jednak przypadkowe wyjscie kota, czmychnal miedzy nogami, czym innym pelne przyzwolenie na wychodzenie, choc nie ma takiej potrzeby, a czym innym kot, ktory musi wychodzic.

            Mamy doroslego kocura, ktory przyszedl jako dorosly, pobity, sponiewierany, po wyleczeniu i kastracji powoli, powoli zaakceptowal dom, ale i tak musi w ciagu dnia wyjsc (noce spedza na kanapie, na merynosach) zeby upolowac kroliczka. Odkad jest nie oddalil sie poza granice parceli (0,5h), choc czasami spoznia sie na puszke z indykiem.

            I w jego przypadku jestem swiadoma, ze kiedys moze nie wrocic, ze zginie zagryziony przez psy (czeste przypadki w okolice), ze jakis debil go z wiatrowki zastrzeli, ze pojdzie za daleko, nie trafi do domu, auto go potraci. Bedziemy go szukac, bedziemy czekac, ale nie bede rozpaczac, bo mam swiadomosc, ze tak moze sie stac.

            Kicia.Yoda wychodzi wylacznie na smyczy (25m), pod opieka, ona ze swoim charakterem zniknelaby w ciagu sekundy i szukaj wiatru w polu. To sa dwa rozne koty, dwa rozne charaktery wymagajace innego traktowania. Miszczu jesli nie przytrafi mu sie wypadek (tak i u dzieci tongue_out) da sobie rade, Kicia.Yoda nie.

            Reszta nie wychodzi, od otwartych drzwi zwiewa w podskokach, ale oczywiscie gdyby mialy otwarte okno bez siatki, to by wyszly, bo czemu nie. A, ze by sobie nie poradzily na tej cudownej wolnosci, wiec ich koniec bylby latwy do przewidzenia.

        • heca7 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 20:36
          Żebyś się nie zdziwiła tongue_out Na sąsiedniej ulicy chodzi sobie kot norweski od paru lat. Nikt go nie przejechał, nie ukradł, nie zagryzł. Właściciele zadbali jedynie aby nie rozsiewał genów.
          Gdyby nie te wychodzące koty mielibyśmy plagę latających szczurów i myszy. Szczególnie jeśli mieszka na osiedlu domów jednorodzinnych w zalesionym terenie. I tak może się zdarzyć, że kot zginie- takie jest życie. Dziecko też może zginąć idąc do szkoły. Niedawno w mojej okolicy chłopcu pociąg odciął obie nogi- a mogli rodzice 15-latka nie wypuszczać z domu. No i nie wolno im teraz rozpaczać?
          • nenia1 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 20:46
            Koty mają inteligencję na poziomie 2 latka. Więc jeśli już porównywać to nie do 15 latków, ale do 2 latków puszczonych samopas na spacer po okolicy.
            • lady-z-gaga Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 20:54
              >Koty mają inteligencję na poziomie 2 latka.


              Próbujesz zburzyć mity... niebezpieczna zabawa big_grin
            • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 21:10
              Mają też instynkt, powonienie i inne zdolności niedostępne dwulatkom. I emocjonalność inną niż ludzie.
              • nenia1 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 21:27
                A do tego zawsze spadają na cztery łapy i mają dziewięć żyć.
            • heca7 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 22:15
              Jeszcze nie widziałam dwulatka , który upolował wróbla suspicious
            • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 14:57
              nenia1 napisała:

              > Koty mają inteligencję na poziomie 2 latka. Więc jeśli już porównywać to nie do
              > 15 latków, ale do 2 latków puszczonych samopas na spacer po okolicy.


              Ciekawe na jakim poziomie są sarny, że ktoś pozwala im tak sampas biegać po lesie...
              • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:15
                mid.week napisała:


                > Ciekawe na jakim poziomie są sarny, że ktoś pozwala im tak sampas biegać po les
                > ie...

                Hmmm...jakby ci to powiedzieć, żeby nie było szokiem? Może...masz dzieci w szkole podstawowej? Zapytaj o różnice między zwierzęciem udomowionym a dzikim. Powinny ci wytłumaczyć, jest szansa bo mają jeszcze geny ojca.
                • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:21
                  milutka jesteś wink
          • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 22:28
            Gdyby nie te wychodzące koty mielibyśmy plagę latających szczurów i myszy

            no i populacja ptakow zagrozona, czyz nie?
          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:00
            heca7 napisała:

            . Niedawno w mojej okolicy chłopcu pociąg odciął obie nogi- a m
            > ogli rodzice 15-latka nie wypuszczać z domu. No i nie wolno im teraz rozpaczać?

            15-latek wie, co to jest pociąg i co to są tory oraz jakie są zasady obchodzenia się z tymiż. Dlatego większość 15-latków nie obcina sobie nóg pociągiem.
            Kot nie wie, co to pociąg, ulica, samochód itd. Dziecka, które tego nie wie, nie wypuszczasz samodzielnie z domu.
            • heca7 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:07
              Co z tego, że widział?! Pomoże mu to w czymś? Może nogi mu odrosną? Przechodził wyobraź sobie po takiej mijance , przejściu dla pieszych. NIE zauważył pociągu. Zdarzyło mu się. Tragedia.
              Jesteś jak zwykle agresywna i nawiedzona w wątkach o zwierzętach. Rzucasz na oślep oskarżeniami.
              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:09
                heca7 napisała:

                > Jesteś jak zwykle agresywna i nawiedzona w wątkach o zwierzętach.

                To ograniczenie umysłowe niektórych tak mnie rozjusza. Jak można porównywać wychodzenie z domu 15-latka z wychodzeniem samopas z domu kota?
              • rhysmeyers22 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 07:50
                Heca7-wiesz,osobiscie nie lubię kotów ,bawia mnie zakochane w kotkach mamusie XD ,po stokroć wole dzieci XD oraz psy.ale nie rozumiem tutaj jednego-jak mozna NIE zauważyć pociągu,excuse me? Rozumiem tramwaju ale pociągu?bez jaj.we Wrocławiu np jest dużo przejść tzw mijanek ,gdzie auta i ludzie mijają sie na przejeździe kolejowym .ale tam gdzie jeżdżą pociągi jest dróżnik oraz szlaban ,lub wyraźne oznakowanie .chyba ze chłopaczek miał słuchawki w uszach ,muzę na full i wywalone na cały świat lub przechodził w niedozwolonym miejscu.naprawde nie rozumiem ,mowie to bez złośliwości...
        • yuka12 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 21:16
          E tam, zalezy jaki kot, jakie miejsce i jacy sasiedzi. Koty sasiadow laza wszedzie, s.ja i sz.a, ulica nieruchliwa, wszyscy sie znaja, wiec i koty sa bezpieczne. Dwa z nich chyba czesciej sa poza domem niz w domu smile.
        • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 31.10.16, 21:33
          po stracie młodej kotki następną ze schronu chcieliśmy w domu zatrzymać. pilnowaliśmy jak oka w głowie. i upilnowaliśmy. tylko że kotka sobie z frustracji i nerwow brzuch do łysego wylizała. najgorzej było, jak się na wiosnę różne kocie zawodzenia zaczęły. chociaż wysterylizowana i amanci jej obojętni powinni być. a miała 4 chętnych do zabawy i pieszczot. i nie, nie potrzebowała towarzysza. w schronienie miała osobny kojec, bo się do żadnej wspólnoty nie przywyczajała. juz 3 lata wychodzi, w lecie wpada tylko na przekąskę i trochę pieszczot. obchodzi swoj domowy rewir i znika. od października za to przenosi się z jednych kolan na drugie.
          myślisz ze "lepszym" opiekunem bym była biorąc malutkiego kociaka i wychowując go do niewoli?
          ja pokochałam kotkę w potrzebie z całym dobrodziejstwem inwentarza, z potrzebą buszowania po zaroślach. z pierwszej straty nauczyłam się tyle, że w moim terenie (ulica w drodze na łąki, pola, las) młode, nierozważne koty są zagrożone.



          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 21:58
            mamusia1999 napisała:

            > po stracie młodej kotki następną ze schronu chcieliśmy w domu zatrzymać. pilnow
            > aliśmy jak oka w głowie. i upilnowaliśmy. tylko że kotka sobie z frustracji i
            > nerwow brzuch do łysego wylizała.

            Myślę, że jest alergiczką i była karmiona szitem, na który była uczulona. Teraz sobie urozmaica dietę i dlatego się nie wylizuje.
            • verdana Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:29
              To głupio myślisz. Są koty, które męczą się w zamknięciu - mieliśmy takiego. Gdy musiał siedzieć w domu, bo był chory, albo z innych powodów wpadał w głęboką depresję. Ale oczywiście dbanie o zwierzęta nie musi uwzględniać ich stanu psychicznego. Lepsze bezpieczne i nieszczęśliwe, niż szczęśliwe, a wolne, co oczywiście niesie za sobą ryzyko. Dlatego też najlepszym miejscem do zycia dla zwierzęcia jest niewola i klatka w ZOO.
              • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:48
                Ogólnie zwierzęta mają przesrane dzięki działalności człowieka. Dodatkowo jak ktoś ma naiwne przekonanie, że w naturze jest tak cudownie, to chyba wychował się na filmach Disneya a nie na filmach przyrodniczych. Natura nie jest ani piękna, ani okrutna, jest bezdusznie obojętna. W naturze większość zwierząt ginie, najczęściej w młodym wieku, zabijają je choroby, drapieżniki, głód, czasem członkowie stada, czy własne rodzeństwo itd. Dlatego większość zwierząt ma tak częste cykle rozrodcze. Chodzi tylko o to by przetrwać. To się liczy w naturze. Natura ma w d..e nieszczęście i szczęście.
                W dobrych ogrodach zoologicznych oczywiście, że zwierzęta mają lepiej. Takich ogrodów nie ma w Polsce ale istnieją w Europie. Np. duńskie zoo Kuthenborg.

                zielonomitu.blogspot.com/2013/02/safari-park-knuthenborg-w-danii.html
                • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:44
                  To tam, gdzie żyrafę poddano sekcji zwłok na pokazie publicznym?
                  • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:49
                    Na pewno strasznie cierpialawink
                    • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:59
                      Wtedy już nie, ale usypianie młodego i zdrowego zwierzęcia musiało być zabawne.
                      • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:00
                        Nie, nie to samo. Tak trudno sprawdzić w google?
                        • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:01
                          Nie chciało mi się

                          Dziękuję za wyjaśnienie.
                        • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:03
                          Pisałaś o ogrodzie zoologicznym ,a to safari a nie zoo.
                          • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:13
                            zoo safari. Takie ogrody istnieją nie tylko w Danii.
                            • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:16

                              W Polsce również są Nic nowego.
                              Nie zmienia to faktu,że safari i zoo to ciut różne miejsca.
                              • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:21
                                Tak, bułka grahamka i bułka kajzerka to ciut różne bułki. Jednak dalej bułki. Tak samo jak zoo safari to dalej zoo.
                                • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:22
                                  Złe porównanie.
                                  EOT
              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:33
                verdana napisała:

                > To głupio myślisz.

                A niby czemu tak głupio sądzisz? Masz większe doświadczenie z kotami? Wiesz, czym laska karmiła kota? Pewnie bardziewną karmą z dowolnego sklepu. Bywają koty uczulone i takie koty często się wylizują - tak się objawia alergia pokarmowa. Wystarczyła zmiana diety, mniej zbóż nienaturalnych w diecie kota, zaprawionych popłuczynami z rzeźni i dodatkami smakowymi, żeby kot doszedł do siebie.
            • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:00
              Ewentualnie miała chora tarczycę.
              • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 10:35
                co bylo do udowodnienia: kot karmiony shitem (gorszym niz w schronie), alergik, autysta/asperger/introwertyk z chora tarczyca ozdrowial w rekordowym tempie na skutek ruchu na swiezym powietrzu ;P
                a tak w ogole to pewnie cierpial na zespol poszczepienny wink
                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 17:54
                  Kot-alergik karmiony szitem po zmianie diety może wyzdrowieć, w tym przypadku po rozpoczęciu wychodzenia na ulicę i dożywiania się czymś zdrowszym niż pani raczyła kupować. To oczywiste.
                  • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 21:21
                    kurna chata, wypij meliskę i wyluzuj. kotka wysterylizowana, ochipowana, przeszczepiona znaczy się pod opieką weta (DNA mojej koty to nawet do bazy badawczej trafiło, bo zareagowala na otimectin jak angielskie rasy psow). wiec ja sobie tej frustracji z palca nie wyssalam. tylko wet żadnego innego odczynu zapalnego nie stwierdził. to była diagnoza przez wykluczenie.
                    ale może Ci się jeszcze w życiu przydac: utrzymywanie ekspozycji na alergen prowadzi do pogorszenia i np. szoku anafilaktycznego. nie ma opcji, ze kota zjada ta sama ilość alergenu i zdrowieje. ew. desensybilaczja polega na stopniowym zwiększaniu dawki od neutralnej, ale zawsze po czasowym kompletnym wykluczeniu.


                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 21:58
                      mamusia1999 napisała:

                      > kurna chata, wypij meliskę i wyluzuj. kotka wysterylizowana, ochipowana, przesz
                      > czepiona znaczy się pod opieką weta (DNA mojej koty to nawet do bazy badawczej
                      > trafiło, bo zareagowala na otimectin jak angielskie rasy psow). wiec ja sobie
                      > tej frustracji z palca nie wyssalam. tylko wet żadnego innego odczynu zapalnego
                      > nie stwierdził. to była diagnoza przez wykluczenie.

                      Wet wetowi nierówny. Jaki odczyn zapalny??
                      Stosowałaś dietę eliminacyjną przed rozpoczęciem wypuszczania kotki?
                      • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:26
                        każdy odczyn alergiczny to odczyn zapalny! kot liżący się z powodu alergii to kot, którego swędzi, piecze, boli etc skóra. logicznie rzecz biorąc alergia pokarmowa, a nie kontaktowa, daje odczyn zapalny nie tylko tam, gdzie kot się może intensywnie wylizać. poza tym na łysej skórze odczyn alergiczny widać gołym okiem.
                        mało tego, w badaniu krwi można stwierdzić reakcję zapalną=alergiczną. nie można tylko stwierdzić, co ją wywołało, stąd dieta eliminacyjna.
                        to dobrego mam weta?
                        • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:41
                          Akurat bywam u wetów dermatologów z kotami alergikami i pierwsze słyszę takie mądrości o odczynie alergicznym zawsze widocznym na skórze gołym okiem itd. Przeważnie zaczyna się od świądu, kot się intensywnie wylizuje lub drapie, najczęściej nadkaża sobie rany wywołane lizaniem lub drapaniem. Rozumiem ze nie stosowałaś diety eliminacyjnej. A czym kot był wcześniej karmiony? Jakimi karmami?
                          • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:43
                            Odczyn to może być rownież wynik zlego podania zastrzyku.
                            Kot się moze tez drapac na tle nerwowym.
                            Testy alergiczne, posiew ze skory i badanie mikroskopowie siersci. Oraz posiew w strone grzybicy.
                            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:48
                              Kot może się drapać na tle nerwowym, ale najpierw wyklucza się przyczyny chorobowe. Testy alergiczne niekoniecznie dają dobre wyniki, a posiew ze skóry pomaga tylko wykluczyć grzyba, choć grzyb może oczywiście też być wtórny.
                              • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:51
                                Posiew mikrobiologiczny rowniez wink
                                Zeskrobina.
                                Badanie sierści.
                                Alergia jest imho zawsze ostatnią furtką.
                                A. I tarczyca. Też powodować potrafi problemy skórne.
                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:55
                                  IMHO alergia nie jest ostatnią furtką, tylko jedną z częstszych, ale oczywiście trzeba zrobić badania wykluczające grzyba, tarczyca też jest do zbadania. Ostatnią furtką są nerwy.
                                  • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 23:03
                                    Ale trza wykluczac niestety...
                          • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 04.11.16, 15:49
                            zanim dojdzie do ran etc. skóra reagując na alergeny lub patogeny jest przesuszona, łuszcząca się, traci elastyczność itp. COŚ się z tą skóra musi dziać, żeby kot się lizał.
                            jeśli nie jest, a obraz krwi jest normalny (OB i leuko u ludzi, w sprawie kota przyjęłam do wiadomosci: o.B. znaczy w normie ) to alergia lub stan zapalny na innym tle jest wielce nieprawdopodobna (w medycynie nie ma "niemozliwa")
                            kota dostaje catz finefood i purina one adult. z okazji czyszczenia uszu czystego kociego tuńczyka lub kurczaka sheba, owoców morza nie lubi.
                            Odkąd weta kota odtrula Intralipidem po podaniu Otimectin na odchodnym ze schronu jestem jej wierna. To była dość nowatorska akcja, nieznana utytułowanej klinice.

                    • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:38
                      Uszkodzony gen mdr1?
                      A jakiej rasy jest kot?
                      • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 04.11.16, 15:03
                        kot jest ....europejski krótkowłosy. na oko wink wzięty ze schronu. tzn. ten niby krótki włos wcale taki krótki nie jest, znacznie dłuższy i bardziej jedwabisty od innych.
                        ja wyników genetycznych nie dostałam. już wiem że otimectin niestety nie wchodzi w grę. wet wysłał próbkę bodajże do TU Dresden, tam prowadzą badania i ewidencję
                        • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 04.11.16, 22:02
                          Nie ma jeszcze kociego testu na uszkodzony gen mdr1.
                          Ale to prawdopodobnie nie to.
    • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 19:26
      I jak?
    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:03
      beata985 napisała:

      >
      > Przecież koty zawsze wracają.....prawda...???
      > Szukamy naszej Toski o bursztynowych oczkach....sad
      > Postanowiła ze juz jest na tyle dorosla ze może pójść na spacer popołudniowo no
      > cny.....w pobliżu nigdzie nie widać jej nie słychać....sad

      Była wysterylizowana czy liczysz się także z miotem słodziutkich kociątek po powrocie? Szukałaś jej w rejonowym schronisku, czy ma tam zdechnąć z chorób w czasie gdy ty czekasz aż sobie łaskawie świadomie wróci tak samo jak świadomie przyszła??
      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:06
        ardzuna napisała:

        Szukałaś jej w rejonowym schronisku, czy ma tam zdechnąć z chorób w cza
        > sie gdy ty czekasz aż sobie łaskawie świadomie wróci tak samo jak świadomie prz
        > yszła??
        a skąd te rewelacje...wizjonerka???
        • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:07
          beata985 napisała:

          > a skąd te rewelacje...wizjonerka???

          A skąd pomysł, ze twój kot jest impregnowany przed trafieniem do schroniska???
          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:11
            ardzuna napisała:

            > beata985 napisała:
            >
            > > a skąd te rewelacje...wizjonerka???
            >
            > A skąd pomysł, ze twój kot jest impregnowany przed trafieniem do schroniska???
            skąd pomysł, ze siedzę na doopie i nic nie robię???
            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:13
              beata985 napisała:

              > skąd pomysł, ze siedzę na doopie i nic nie robię???

              Przy tym poziomie niefrasobliwości jest to wysoce prawdopodobne. Kot był wysterylizowany i zachipowany, zanim pomyślałaś o tym ze chcesz żeby wychodził?
              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:15
                no cóż, cieszę się że poprawiłaś sobie swoje samopoczucie....gratulacja...
                ty oczywiscie wiesz, że kot juz był gotowy do sterylki i oczywiście nic z tym nie zrobiłam.....
                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:58
                  beata985 napisała:

                  > ty oczywiscie wiesz, że kot juz był gotowy do sterylki i oczywiście nic z tym n
                  > ie zrobiłam.....

                  Ile miesięcy? tygodni? miał kot wypuszczany przez ciebie z domu w takim razie?
                  Chipa oczywiście nie miał, bo po co. Inaczej byś napisała, że miał.
                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:01
                    jeszcze jakieś pytania??
                    dobrej nocy życzę.
                    • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:08
                      Dobrej nocy to życz kociakowi. Mam nadzieję że go znalazł ktoś mądrzejszy od ciebie i że ma teraz ciepły kąt i pełną michę, a nie leży gdzieś w rowie.
                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:11
                      A może mi odpowiesz jednak? Wypuściłaś albo kotkę dojrzałą do sterylizacji i niweysterylizowaną (czyli dodatkowe ryzyko, ze ruja jej się zacznie i pójdzie, bo ją zew natury wezwie), albo kotkę faktycznie tak małą, ze była jeszcze kocim głupiutkim dzieciątkiem. Jedno i drugie bardzo źle świadczy o twojej odpowiedzialności jako właściciela kota. Dodatkowo kot był niezachipowany. Był chociaż zaszczepiony, czy i tego dla niego nie zrobiłaś?
                      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:15
                        no i widzisz, jak pomyslisz to i wymyślisz co zrobiłam, czego nie zrobiłam i dlaczego...mądra dziewczynka....
                        a spowiadać i tłumaczyć się komukolwiek nie zamierzam....
                        wystarczy że poczułaś się lepiej
                        • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:17
                          I dalej uniki i wykręty.

                          Mam nadzieję, ze dotarło do ciebie, co zrobiłaś, a teraz zajmij się szukaniem kota i odpowiednio się nim zaopiekuj jak wróci. Sterylizacja to pierwsza rzecz do zrobienia, myślę że kotka jest już jednak wystarczająco duża.
                          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:20
                            ale przepraszam kim ty jesteś że mam ci na te pytania odpowiadac???
                            to mus jakiś??
                            tak myślę, że pani weterynarz tez debilka skoro kotki nie wysterylizowała na dzien dobry...przekażę...
                            a to co ty myslisz to akurat najmniej ważne....i stosuj w swoim życiu..
                            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:29
                              beata985 napisała:

                              > ale przepraszam kim ty jesteś że mam ci na te pytania odpowiadac???
                              > to mus jakiś??

                              Nie, właściwie nie musisz. Brak odpowiedzi jest wystarczającą odpowiedzią. Gdybys się miała czym pochwalić, nie kryłabyś się z tym.

                              > tak myślę, że pani weterynarz tez debilka skoro kotki nie wysterylizowała na dz
                              > ien dobry...przekażę...

                              Chcesz powiedzieć, że kotkę masz od wczoraj i ją od razu zaczęłaś w nowym domu wypuszczać? Ręce opadają do samej ziemi.

                              Po drugie słyszałam już takie głupoty wypowiadane przez weterynarzy, że nic mnie nie zdziwi. Tak czy siak, kot był niegotowy do wypuszczania, a ty go wypuszczałaś. Za głupotę wiń wyłącznie siebie. I skup się na biednym, marznącym kocie (o ile jeszcze żyje i nic mu innego nie dolega), nie na samoobronie.
                              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:31
                                wiesz tłumaczą to się winni....świetnie że ty trafiłaś na mądrą panią weterynarz...niestety widać dane mi nie było.....
                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:33
                                  beata985 napisała:

                                  > wiesz tłumaczą to się winni....świetnie że ty trafiłaś na mądrą panią weterynar
                                  > z...niestety widać dane mi nie było.....

                                  Od tego jest mądry właściciel kota, żeby poszukać mądrego weterynarza. Jeśli twój weterynarz jest niemądry, to źle świadczy tylko o tobie. Mając kilkunastoletnie koty powinnaś już zdążyć znaleźć mądrego weterynarza.
                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:49
                                    coś jeszcze, jeszcze jakieś pytania?? bo widzę, że ciągle mało..
                                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:33
                                      Nie pytań tu brakuje, ale twoich odpowiedzi.
                                      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:46
                                        wybacz....komu jak komu ale ani tobie ani tym innym nakręconym odpowiadać nie zamierzam na ani jedno pytanie....
                                        co to w ogóle kurna jest??? przesłuchanie jakieś??
                                        • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:55
                                          Beata, ale z kogo ty chcesz zrobić idiotę? Nie odpowiadasz na pytania, a piszesz i piszesz i piszesz. Czyli czas masz. Więc nie to jest przyczyną. Pytania nie są również intymne, jakoś szczególnie dociekliwe, mogące ujawnić twoją tożsamość itd. Są zwyczajne, standardowe, czy pytanie o szczepienie, albo sterylizację kotki to wywlekanie skrywanych od pokoleń tajemnic rodzinnych, jakiś temat tabu? Kluczysz i tym samym dajesz odpowiedź. I ja to wiem i ty to wiesz.
                                          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 23:51
                                            jakie pytanie taka odpowiedź, resztę sobie dopowiedz sama, jesteś w tym świetna...
                                            może i są zwyczajne i standardowe ale już mi się z koniem kopać nie chce....
                                            co cię obchodzi czy mój kot ma szczepienie, czy ma chip, czy ma sterylkę???
                                            no co??? naprawdę jeszcze ci się nie znudziło???
                                            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 17:55
                                              To ciebie powinno obchodzić, czy ma - i powinnaś się o to zatroszczyć żeby miał, zanim rozpoczęłaś wykopywanie go na dwór.
                                              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:04
                                                tobie też się jeszcze nie znudziło???
                                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:28
                                                  Dalej czekam, aż nam opowiesz w jakim wieku jest kotka.
                                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:47
                                                    niedoczekanie...
                                                    widzę, że się świetnie bawisz a więc udanej zabawy i miłego wieczoru życzę.
                                                  • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 21:59
                                                    beata985 napisała:

                                                    > niedoczekanie...
                                                    > widzę, że się świetnie bawisz a więc udanej zabawy i miłego wieczoru życzę.

                                                    Dziękuję. Miałam rzeczywiście bardzo miły wieczór.
                                                • kasiasolska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 19:32
                                                  Nie mam siły przedzierać sie przez 300 wpisów na telefonie, a jestem ciekawa - wróciła?
                                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 19:33
                                                    tak smile
                                                  • kasiasolska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 19:47
                                                    Super! smile
                                                  • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 19:35
                                                    Wróciła smile
        • heca7 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:08
          Poczytaj jej inne wypowiedzi na temat zwierzaków- taka sama agresja i ataki. Nie przejmuj się.
          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 22:10
            Nie, no, biedusiu, nie przejmuj się i nie szukaj kotka w schronisku. Po co.
            • buuenos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:10
              ardzuna napisała:

              > Nie, no, biedusiu, nie przejmuj się i nie szukaj kotka w schronisku. Po co.

              Z Miau tu przyszlas? Ten sam poziom agresji.
              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:12
                buuenos, jako łagodna i miła może powiesz, skąd ty się urwałaś i jak świetnie dbasz o swojego kota?
                • buuenos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:12
                  ardzuna napisała:

                  > buuenos, jako łagodna i miła może powiesz, skąd ty się urwałaś i jak świetnie d
                  > basz o swojego kota?
                  >
                  Kochaniutka ja dbam mocno o moje 3 koty! Nie przejmij sie nami, mamy sie swietnie! Marwie sie o ciebie,skad tyle agresji w jednej osobie:_(
                  • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:39
                    buuenos napisała:

                    > Kochaniutka ja dbam mocno o moje 3 koty! Nie przejmij sie nami, mamy sie swietn
                    > ie! Marwie sie o ciebie,skad tyle agresji w jednej osobie:_(

                    Źle to sformulowałaś, na tym forum tę treść wyraża się następująco: Skąd w tobie tyle jadu?! Współczuję twoim dziecią.
              • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 11:03
                Hehe nozawsze mowilam ze te laski ze zwierzecych fundacji sa rypniete smile potwierdzone.
                • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 14:52
                  A moze tyle nieszczescia i ludzkiej bezmyslnosci sie naogladaly, ze im nerwy puszczaja? Tez nie popieram takich merod edukacyjnych ale troche rozumiem.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:51
                    Tym wątkiem zrobiły tylko niedźwiedzią przysługę.
                    • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:53
                      Czyli jednak nikt nie wierzy w beatkę, buuuuu sad
                      • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:57
                        Nie, w Ciebie. Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że nie warto brać zwierząt od fundacji. Szkoda, żeby miały takie zryte banie jak Ty.
                        • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:00
                          właśnie koniecznie trzeba je stamtąd zabierać...uwolnić czym prędzej od tych nawiedzonych bytów....
                          • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:02
                            No nie wiem. Ja nie mam ochoty na zwierzęta ze zwichrowaną, przez takie baby, psychiką.
                          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:42
                            beata985 napisała:

                            > właśnie koniecznie trzeba je stamtąd zabierać...uwolnić czym prędzej od tych n
                            > awiedzonych bytów....

                            Nikt z żadnej sensownej fundacji nie da kota tak fatalnie się nim opiekującej osobie. Możesz sobie jedynie pomarzyć.
                        • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:05
                          Ale ja nie jestem z żadnej fundacji, nawet wolontariuszem nie jestem. Masz jakąś teorię o ludziach z fundacji i szukasz jej potwierdzenia? Rozumiem, świat poszufladkowany światem bezpieczniejszym.

                          Btw - czy aby czasem określenie "zryta bania" nie jest agresywnym zwrotem na tym podobno zazwyczaj miłym i uprzejmym forum?
                          • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:16
                            Nie, nie jest.
                            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:40
                              Oczywiście, że jest big_grin Jest zwrotem bardzo agresywnym i w dodatku bardzo potocznym. Ja też nie jestem z fundacji, ale możesz sobie o mnie myśleć, że jestem, jeśli to sprawi że poczujesz się szczęśliwsza.
                              • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:41
                                Swój swego broni XD

                                No forum to takie salony, że nie wypada używać zwrotów potocznych? Paradne big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:42
                                  Zryta bania jest wyjątkowo ohydnym zwrotem. Ale chcesz, to go stosuj. Wystawiasz świadectwo tylko sobie.
                                  • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:46
                                    Prawda w oczy kole.
                                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 17:55
                                      Przykro mi więc, ze musiałam ci ją napisać.
                                      • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 19:06
                                        Nie wysilaj się. I tak Ci nie wyjdzie. Ciao.
                                        • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:00
                                          Zulejko, to tobie nic nie wychodzi. Nawet dogadywanie drugiej foremce. Żegnam.
    • buuenos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:02
      Wroci,wroci. Jeden moj po 2 tygodniach wrocil.A panie syczace jadem,ze jak to tak mozna wypuscic kota? to zapraszam do domu z ogrodem,gdzie drzwi tarasowe sa glownie otwate. Niech osiatkuja ogrod 300m2. Mam trzy koty.Wszyscy mamy sie dobrze.
      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:06
        no coś Ty?!!?!?
        powinnaś zamknąć kota w czterech ścianach!!!! bron boże oglądać mu świat, wąchac kwiatki, łapać muszki, łowić myszki....
        najlepiej na smyczy do grzejnika przywiązać...uncertain
        • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:16
          Tak, tak, w listopadzie nic tylko małego kotka wypuszczać żeby sobie kwiatki wąchał...
          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:18
            Oby nie wąchał ich już od spodu.
            Słabo się znasz, beata, na kotach. Im nie zależy na wąchaniu kwiatków.
            • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:22
              ardzuna napisała:

              > Oby nie wąchał ich już od spodu.
              > Słabo się znasz, beata, na kotach.
              no to juz czytałam kilka razy

              Im nie zależy na wąchaniu kwiatków.
              ojjj serio?!?!?
              >
              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:23
                zapewne najbardziej zależy im na tym aby siedzieć w zamknięciu non stop w osiatkowanych domach...
                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:25
                  beata985 napisała:

                  > zapewne najbardziej zależy im na tym aby siedzieć w zamknięciu non stop w osiat
                  > kowanych domach...

                  W osiatkowanych domach kotom jest bardzo dobrze. Są bezpieczne i żyją, czego w wielu przypadkach nie można powiedzieć o kotach wychodzących. Jesteś pewna, ze twoja kotka jeszcze żyje?
                  • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:28
                    A co tam. Nowego se weźmie. Darmo latają po wsi wahając kwiatki.
                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:29
                    może twoim...moje wychodzące przeszczęśliwe....stara właśnie wyleguje się na kocyku a w nocy na spacerku była.....no cuda..jak się uchowały....
                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:31
                      No właśnie widać, jak twoja najmłodsza koteczka jest przeszczęśliwa. Znajdź ją i udowodnij nam to.
                  • kasiasolska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:22
                    Jasne. Zwierzęta w zoo tez sa bezpieczne i żyją.
                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:37
                      Zwierzęta w zoo są dzikie, koty - udomowione.
              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:24
                beata985 napisała:

                > ojjj serio?!?!?

                Oj serio.
                • zuleyka.z.talgaru Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 11:04
                  Tobie już koty mozg wyzarly....
                  • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:36
                    Cóż, mimo to zostało mi go dużo więcej niż to, w co jest wyposażona twoja skromna głowa.
          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:21
            tak tak, bo -15 na zewnątrz jest....moje starsze to i w grudniu wychodzą...jakoś im mrozy niestraszne...
            • heca7 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 08:51
              Mam w ogrodzie kota bezdomnego. Ma 8 lat. Przeprowadził się od swojego stada trzy lata temu. Po prostu w stadzie działo się źle, był atakowany. I zaczął sobie w okolicy szukać domu. Tutaj koty są zaopiekowane przez wolontariuszkę. Ona go leczy , odkleszcza. Całe stado bezdomnych jest wysterylizowane na koszt miasta. A on się wyprowadził , najpierw długo obserwował nas z rogu ogrodu, oglądał rybki w oczku i jak zaczęliśmy go karmić - został. Wolontariuszka znalazła go po dwóch tygodniach wink Strasznie się na jej widok ucieszył , siedział na kolanach, miauczał ale potem odprowadził ją tylko do furtki i już za nią nie wyszedł. Patrzył jak odchodzi , ona się oglądała- nie ruszył się, został u nas. Teraz ma tu dwie swoje budki zimowe, ma też gdzie spać w ogrodzie. Jest wielki, tłusty, czarny i zakochany w rybkach z oczka big_grin W ogrodzie spędza każdą zimę bo jest półdziki i nie ma mowy aby wszedł do domu. Nie zamarzł. Nic mu nie jest, zdrowy jak rydz- a ja sobie coś zrobi ( pogryzie się z innym kotem) przychodzi wolontariuszka i w razie potrzeby podaje antybiotyk. Przy okazji przestał mieć kłopoty z uszami bo nie zaraża się w stadzie. Kot jest szczęśliwy.
              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:44
                Odróżniasz koty wolno żyjące, nawet trochę oswojone, od domowych, które trzeba było siłą wypychać z domu?
        • aankaa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:24
          ona wlasnie właśnie domolubna.....wrecz zmusić ja do wyjścia na dwór z cudem graniczyło...
          ...
          w domu są jeszcze 2 koty, z którą się nie toleruja i te stare też chcą się powylegiwać, nie widzę powodu trzymać w domu dachowca skoro za oknem jest w miarę fajnie, nikt siłę jej nie wyrzuca


          cuda, panie, cuda
          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:27
            o, i co?? jakież to cuda??
            znowu 2 zdania przeczytałaś i też wiesz co się u mnie dzieje z kotami....faktycznie cuda. uncertain
            echhhh.
            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:30
              Sama piszesz, że przymuszałaś kotkę do wychodzenia. A jak sama napisałaś to się nie dziw, ze ludzie to przeczytali.
              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:33
                coś jeszcze????
                • aankaa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:46
                  przeczytałam więcej niż te 2 zdania (były w zupełnie innych wypowiedziach), wybrałam je specjalnie dla ciebie
                  + kwiatek "stare też chcą się powylegiwać, nie widzę powodu trzymać w domu dachowca"
                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 01.11.16, 23:47
                    No i świetnie, przeczytaj jeszcze ze dwa razy moze jeszcze coś wyciągniesz....bo widzę, że malo wam.
                    • czarna_kita Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:38
                      Nie dyskutuj z nimi, nie tłumacz się to nie ma sensu. To ten typ co wszystko wie i wszystko robi idealnie a reszta to debile niedouczone. Nie masz obowiązku spowiadać się z Twojego życia, co zrobiłaś a czego nie. Atakują bo nie mają nic innego do roboty.
                      • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:45
                        czarna_kita napisał(a):

                        Nie masz obowiązku s
                        > powiadać się z Twojego życia, co zrobiłaś a czego nie. Atakują bo nie mają nic
                        > innego do roboty.

                        Życie beatki nas za bardzo nie obchodzi. Życie kota - i owszem.
                        • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:47
                          O! Kolejna od beatki.

                          Niby nic
                          Wy tak macie w kontrakcie?
                          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:12
                            Nie, nickusiu bez znaczeniusia.
                            • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:16
                              Aj waj! Popisałaś się. big_grin
                              Pisz dalej
                              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:23
                                Co to jest "aj waj"?
                                • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:27
                                  Poszukaj i się dowiesz.
                                  • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:32
                                    Nie ma w ogólnopolskiej polszczyźnie czegoś takiego. Pisz sobie niezrozumiale albo wyjaśnij innym po polsku, co miałaś na myśli.
                                    • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:36
                                      To nie mój problem,że jesteś niedouczona.big_grin
                                      • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 17:56
                                        To nie mój problem, że posługujesz się jakimiś głupawymi zwrotami, nieznanymi w polszczyźnie ogólnej.
                                        • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:03
                                          Nie kompromituj się kobieto.
                                          • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:29
                                            Nie mam szans żeby się skompromitować bardziej niż ty z twoim aj wajem, choćbym się najbardziej starała.
                                            • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 19:00
                                              Tak sobie myśl. big_grin

                                              EOT
                                              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 22:00
                                                Właśnie tak sobie myślę. Od kiedy to napisałaś.
                • lokitty Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:26
                  z każdą Twoją odpowiedzią w tej polemice coraz bardziej mam nadzieję, że kiciunia znalazła sobie nowych, bardziej odpowiedzialnych właścicieli i że już stamtąd nie pójdzie.
              • buuenos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:30
                ardzuna napisała:

                > Sama piszesz, że przymuszałaś kotkę do wychodzenia. A jak sama napisałaś to się
                > nie dziw, ze ludzie to przeczytali.

                Ty mialas kiedykolwiek kota w domu? Bo kot i przymuszac sie strasznie wyklucza. KOT ROBI CI CHCE!! dotarlo do pustej glowy??
                >
                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:47
                  Spasuj trochę z tą agresją. Nie ja przymuszałam kotkę do wychodzenia, beatka to robiła i się z tego zwierzyła. Zapytaj ja, jak to robiła i przede wszystkim PO CO. I dlaczego teraz miauczy na forum, że jej się udało zachęcić kotkę do wychodzenia, z łatwymi do przewidzenia konsekwencjami.
        • buuenos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:23
          beata985 napisała:

          > no coś Ty?!!?!?
          > powinnaś zamknąć kota w czterech ścianach!!!! bron boże oglądać mu świat, wącha
          > c kwiatki, łapać muszki, łowić myszki....
          > najlepiej na smyczy do grzejnika przywiązać...uncertain
          >
          No no no,z myszkami przesadzilassmile >Nie lubie jak znoszasmile

        • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:25
          pochowalam trzy koty (nie swoje) zagryzione przez psy, ktorym ktos bezstrosko pozwolil ogladac swiat, wachac kwiatki, lowic myszki

          Kicia.Yoda na smyczy swietnie lowi gryzonie, kroliki i kolibry, niestety nie mam grzejnika, zeby ja do niego przywiazac
      • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:22
        A wiesz, niedlugo sie przeprowadzany, najpewniej na 12h z domem 240m i wyobraz sobie, bez wzgledu na koszty osiatkujemy i zabezpieczymy nie 300m2 a pol hektara, zeby koty byly BEZPIECZNE.
        • kasiasolska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:25
          Zbudujecie półhektarową woliere?? Chciałabym to zobaczyć big_grin
          • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:38
            zobaczysz smile bo jak nic sie pochwale
          • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:45
            Dla kotow, ktore musialy znikac z pola widzenia Kici.Yody wybudowalismy kociniec, to czemu nie porzadne ogrodzenie na pol hektarze
            • kasiasolska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:50
              Mam porządnie ogrodzony hektar. Przez siatkę nie przejdą, ogrodzenie ma 2 metry. Ale powiedz mi, jak wytłumaczyć kotu, zeby nie przeskoczył po drzewach na druga stronę? Fakt, mogłabym założyć dach z siatki na całym hektarze, ale... jestem normalna.
              • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:54
                sa systemy, ktore montujesz na plocie, drzewa tez mozna kocio zabezpieczyc

                no, wlasnie sek w tym, ze my nie jestesmy normalni
        • buuenos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:43
          mysiulek08 napisała:

          > A wiesz, niedlugo sie przeprowadzany, najpewniej na 12h z domem 240m i wyobraz
          > sobie, bez wzgledu na koszty osiatkujemy i zabezpieczymy nie 300m2 a pol hektar
          > a, zeby koty byly BEZPIECZNE.

          Gratuluje!!!suspicious) Dziecko jak zobaczysz dzialke na wlasne oczeta to pogadamy ok? E matka zawsze byla do przodu, ale teraz hahaha
          • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:46
            tylko, ze ja nie ematka, a w Los Lagos (poludnie Chile) mniejsze dzialki nie bywaja
      • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 14:53
        Co Wy wszyscy z tym jadem, jak rany?! smile
    • kasiasolska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 00:24
      Beata. Wyłącz juz to forum, niech sie zadławią własnym jadem. Wyłącz!!
      Kotka wróci, zobaczysz, albo jeszcze wieczorem, albo rano. Na pewno wszystko bedzie ok. Zawołaj ja jeszcze teraz, jest cicho, moze usłyszy. Zastukaj miskami - moje zawsze wracają na ten dźwięk wink a jeśli nie, to zobaczysz, rano bedzie czekac na śniadanie gdzies na oknie, moze zaszyła sie juz i śpi w jakiejs kryjówce. Nie martw sie na zapas.
      • 3-mamuska Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 01:38
        Ja mam nadzieje ze wroci.
        Moj kot wrocil po 3 tygodniach, niestety wpadł drzwiami i wypadł drzwiami ogrodowymi. Ciepło było wiec otwarte nie mieliśmy szansy na reakcje.
        I tyle go widzieliśmy , zrobił tak po przybyciu do domu szczeniaka.
        Jego matka ciotka i brat maja sie swietnie zaprzyjaźnione, zwłaszcza brat z psem , śpią na jednym posłaniu liżą sie i ocierają sie pyskami.

        Niestety naszego Ryska nic nie wroci, chodz jestem pewna ze mieszka w okolicy bo widujemy takiego kota , niestety nie chce podejść na tyle blisko moze zapach psa go odstrasza , ale kolor białych skarpet i wysokość sie zgadzają. Kształt pyska. Jest grubi wyglada dobrze i cigel ta sama okolica mysle ze ktoś go przygarnął. To niedaleko nas i mógłby wrócić, najwidoczniej wybrał nowa rodzine.

        Ale masz tez 25% ze nie wrocisad i musisz sie z tym liczyć. Zwłaszcza ze nieciachnieta.

        Sąsiadki wzięły kota tez uciekł na 3 tygodnie, potem wrocil jakis czas był ok i znowu uciekł i nie wrocil.
        Ale one miały tez psa, uciekł 2 lata temu w halloween z domu prosto pod koła vana, z małego 3 kg psiaka została plamasad
        Maz pomagał im go pochować. Facet co prawda na małej ulicze na zakręcie pędził jak sztan, nawet nie zwolni mimio potrącenia psa, który żył dopóki nie przejechał go tylnymi kołami.
        Jednak mysle ze i tak by nie przeżył po uderzeniu.
        U nas sporo lisów ale koty jakos żyją. Na naszego ulicy 16 domów prawie w każdym domu kot i to wychodzące. U nas 3 u 2 statecznych sąsiadów po 2, reszta jeden lub wcale, wiec spora ilośc Uliczkę dalej kobiat ma 25 sztuk, tez wychodzą i żyją.
        Maja spory pas zieleni i tam polują . Raczej trzymają sie blisko domu do wystarczy zacząć ostrzyc nóż do mięsa juz sawink
        Lezą sobie na dachach domków ogrodowych, na podjazdach lub wycieraczkach sąsiednich domów.

        Mysle jednak ze troche przesadzamy z tym ze kot nie moze wychodzić.
        Kot to zwinne zwierze ma super zmysły, umie przeżyć żyjąc dziko. Ja widziałam jak polują czy sie biją to nie sa takie pluszowe kulki jak na sie wydaje a zabójcy i spryciarze. Moj kociak upoluje szczura, zagryzie i zostawi mi pod drzwiami, wiewiórkę mysz, od wielkiego dzwonu ptaki, bo mieszkają na naszym drzewie ,maja gniazdo i ćwierkają od 4 rano latem i koty im nie straszne. Za to upoluje gołębia. I to wszytko wielokrotnie. Nie dalej jak wczoraj maz wywalił taka padlinę szczura. Fuj. Pies dostaje spazmów bo kot usiądzie ze zdobyczą na domku ogrodowym i go wkurza bo niechce sie podzielić.
        Wiadomo ze nie mozna wypuścić kota w centrum miasta gdzie samochodow i ludzi pelno.
        Ale w spokojnej okolicy to co innego.
        • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 08:29
          jest,właśnie uwaliła się mi na kolanach i ruszyc się nie mogę...czyli wszystko wróciło do normy...wink
          • heca7 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 08:37
            A zdążyłaś już zostać nieodpowiedzialną sadystką, która daje zdechnąć kotu w lokalnym schronisku wink
            • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:14
              Super, ze kot wrocilsmile ale przeciez to czy wlasciciel zachowal sie odpowiedzialnie czy nie, nie zalezy od faktu czy kotu udalo sie wrocic szczesliwie.
              Dziewczyny tu byly faktycznie nieprzyjemne ale merytorycznie duzo racji mialy.
          • lady-z-gaga Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 08:40
            to super smile
            a agresywne histeryczki, ktore na Ciebie napadały, niech się zadławią własnym jadem
            • larrisa [...] 02.11.16, 09:04
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • lady-z-gaga Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:09
                nadstaw główke, to pogłaszczę
                • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:15
                  Już pogłaskałaś. Może coś napomknij pani zaimpregnowanej o sterylce przed wypuszczaniem kotki na parodniowe spacery. Czy tu też kot sam będzie decydował o tym, czy chce mieć dzieci?
                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:18
                    idź już kobieto do innego wątku, załóz swój i tam swoje frustracje wylewaj..
                    • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:23
                      Tak sobie to tłumacz...ja wylewam frustracja, a kot sam decyduje o sobie. A ty święta i bezradna. Idź go przynajmniej zaszczep, zaczipuj i wysterylizuj. Weź przekieruj swoją energię na coś sensownego dla tego kota.
                      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:29
                        jeszcze jakieś rozkazy her kommendant????
                        jakieś rady?? wiadro pomyj???
            • karme-lowa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:08
              O matko, ile nienawiści w jednym wątku. Niby takie miłośniczki zwierząt, a nienawiść się z nich wylewa. Nigdy nie powierzyłabym zwierzaka komuś, kto ma w sobie tyle zła i jadu. Współczuję ich zwierzakom (chodzi o ardzunę, misiulek itp).
              Beata, super że wrócił. Teraz go wytulajsmile
              • verdana Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:37
                Ja mam wątpliwości , co do miłości do zwierząt, która w ogóle nie bierze pod uwagę preferencji zwierzęcia. Są koty, które doskonale czują się w domu. Są koty, które w domach sa głęboko nieszczęśliwe. Uznanie, że kot ma żyć długo i nieszczęśliwie jakoś do mnie nie bardzo przemawia i nie bardzo godzi sie z miłością do zwierząt. Koty nie są całkowicie udomowione, sa po części dzikie i jest zasadnicza różnica pomiędzy szczęśliwym kotem w kochającym domu (mam teraz takie), a kotem w niewoli, który jest w niewoli w imię jedynie słusznej idei (miałam kiedyś kota, który nie wytrzymywał zamknięcia). Nie tylko długość życia i zadowolenie właściciela jest ważne, gdy człowiek decyduje zaopiekować sie kotem. Wybory zwierzęcia też są ważne.
                • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:41
                  dla mnie to w ogóle jakiś kosmos-kot z natury wolne zwierzę, lubiący chodzic swoimi drogami, zostaje wbrew swojej naturze zamknięty w czterech okratowanych ścianach, to jest znęcanie się nad zwierzęciem,
                  ale nadopiekuncze wariatki oczywiście wiedzą, że to najlepsze dla kota.....ciekawe co sądzą nt cyrków i zoo..
                  • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:47
                    Oj bez przesady. Jest tak jak pisala verdana-sa koty, ktore musza wychodzic i sa takie, ktore nie tylko nie musza ale i nie chca. Ja mam takiego. Nadgorliwie chcielismy zeby wychodzil na smyczce, zaczelismy od kontenerka i kot owszem jest zadowolony - niesiony w kontenerku. Wyciagniety wpada w histerie i pcha sie z powrotem a w domu wyraznie szczesliwy swietuje powrot. Takze roznie bywa. A ze kotki niewysterylizowanej i mlodziutkiej lepiej nie wypuszczac to fakt. Oraz ze kot NIE ZAWSZE wracaja to tez fakt. Pozostaje kwestia jakosci ich zycia ( tych chcacych wychodzic) ale nalezy liczyc sie z duzym prawdopodobienstwem, ze kiedys kot nie wroci.
                    • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:53
                      oczywiście, ze koty są rózne, sama mam takie, jedna całymi dniami siedzi i śpi drugi łazi i wraca od czasu do czasu, dostanie jedzenie po czym mrauczy, żeby go wypuścić i tyle go widzieli...wróci po tygodniu albo wieczorem...jak tam mu się zechce
                      ale mieszanie z błotem kogos kto ma koty wolnobiegające to jakis absurd....
                      • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:52
                        beata985 napisała:

                        > ale mieszanie z błotem kogos kto ma koty wolnobiegające to jakis absurd....

                        Absurd to wypuszczanie niesterylizowanej kotki, wypychanie jej na siłę, a potem miauczenie i zawracanie innym głowy że nie wraca. Wypuszczasz ją, to znaczy liczysz się z tym że może stracić życie na "wolności" i zwisa ci to.
                  • dziennik-niecodziennik Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 10:13
                    > ciekawe co sądzą nt cyrków i zoo..

                    nic dobrego.
                  • niutaki beata985 02.11.16, 11:02
                    >>ale nadopiekuncze wariatki oczywiście wiedzą, że to najlepsze dla kota.....ciekawe co sądzą nt cyrków i zoo..<<
                    a co Ty sadzisz na temat cyrkow i zoo? moze jestes z frakcji tych co to tresure wyobrazaja sobie: treser mowi "skacz tygrysku" i tygrysek skacze....
                • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 09:54
                  Kot w tym wątku wcale nie miał ochoty wychodzić. Nie wykazywał takich skłonności. Choć zdaniem autorki skoro jednak wyszedł, to znaczy że jednak chciał. Nie rozmawiamy teraz o wszystkich kotach, ale o tym z wątku. Widać, że to autorce zależało, żeby kot wyszedł, ale będzie teraz idiotycznie wpierać (bo to jest idiotyczne) że to kot zadecydował, ona "tylko" zostawiła otwarte okno. Kot młody, niewysterylizowany, niechętnie wychodzący, najprawdopodobniej nieszczepiony, o czipie nie wspomnę, bo widać, że dla beatki to totalna abstrakcja.
                  Nikt tu nie pisze o twoim kocie, albo o kotach, które wyją codziennie przy drzwiach i popadają w apatię.
                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 10:01
                    no ty oczywiście wiesz lepiej co i jak, po kilku zdaniach tu napisanych...gratuluję trafnego wyciągania wnoisków.
                    i dla twojwj wiadomości, koty nadal tak jak do tej pory bedą miały otwarte okienko...
                    możesz teraz nasłąć na mnie animalsów, toz, greenpeace albo mnie odstrzelić...co wolisz....
                    • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 10:16
                      Kobieto, tu sherlock holmes niepotrzebny, wystarczy poczytać co i jak piszesz. Ja się nie łudzę, człowiek z takim podejściem i takim myśleniem się nie zmienia. To jest stan umysłu, tego się nie naprawi.
                      I nie dopisuj sobie o jakiś odstrzeliwaniu ciebie. Szczerze to mi zwyczajnie przykro, że w dzisiejszych czasach, osoba z dostępem do internetu, potrafiąca czytać i pisać wypuszcza niesterylizowaną, nieszczepioną, młodą kotkę samopas, i jeszcze zwala to na kotkę, w naiwny sposób tłumacząc sobie, że wyszła bo chciała, nie widząc w tym żadnej własnej roli.
                      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 10:22
                        jeszcze nie dodałaś że jest zarobaczona i zapchlona i śiwerzb też ma....no takie przeoczenie..nieładnie...
                        • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 10:43
                          I znowu popadasz w przesadę, którą najwyraźniej traktujesz jak kontrargument, bo na inne nie masz pomysłu.
                          Wiesz co dodam? To, że z tego wątku nie wyniesiesz nic ponad to, że we wszystkim masz rację i napadło na ciebie stado nawiedzonych sfrustrowanych bab. I to jest właśnie smutne. Nie wyciągasz wniosków z błędów.
                          • iwoniaw Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 11:14
                            tego wątku nie wyniesiesz nic ponad to, że we wszystki
                            > m masz rację i napadło na ciebie stado nawiedzonych sfrustrowanych bab.


                            Szczerze mówiąc, choć autorka wątku nie w każdym punkcie ma rację, a krytykujące ją nie zawsze się mylą, trudno zaprawdę odnieść inne wrażenie, niż to o napaści nawiedzonych i sfrustrowanych.
                            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:55
                              iwoniaw napisała:

                              > Szczerze mówiąc, choć autorka wątku nie w każdym punkcie ma rację, a krytykując
                              > e ją nie zawsze się mylą, trudno zaprawdę odnieść inne wrażenie, niż to o napaś
                              > ci nawiedzonych i sfrustrowanych.

                              Istnienie takich betonów jak beata jest naprawdę mocno frustrujące, nie dziw się więc że jesteśmy mocno sfrustrowane dyskusją z nią. Frustrują mnie także takie głosy jak twój, to znaczy osoby sfrustrowanej nie tym co trzeba. Zastanów się nad swoimi frustracjami, które doprowadziły cię do zabrania głosu w tym wątku w taki sposób.
                              • iwoniaw Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 17:01
                                nie dziw si
                                > ę więc że jesteśmy mocno sfrustrowane dyskusją z nią. Frustrują mnie także taki
                                > e głosy jak twój, to znaczy osoby sfrustrowanej nie tym co trzeba.


                                To, że jesteś sfrustrowana, to widzę. Ja nie jestem, więc nie musisz mi tego wpierać. Zwłaszcza, że niczego do Ciebie nie pisałam.

                                Zastanów się
                                > nad swoimi frustracjami, które doprowadziły cię do zabrania głosu w tym wątku
                                > w taki sposób.


                                Uwierz, że nie każdego do pisania na forum zmusza frustracja. A mój głos w wątku był skierowany do osoby, do której, jak oceniam, coś może dotrzeć, więc się nie sugeruj.
                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 17:59
                                  Ciebie ewidentnie do pisania na forum pcha frustracja, to widać, słychać i czuć.
                                  A mnie nie smile choć jednostkowe przypadki osób pozbawionych wszelkiej logiki w funkcjonowaniu, na czym cierpią żywe czujące stworzenia, są oczywiście frustrujące.
                                  • iwoniaw PLONK n/t 03.11.16, 18:00

                                    • ardzuna Re: PLONK n/t 03.11.16, 18:30
                                      I nawzajem smile
                          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 11:40
                            a ty popadasz w skrajną histerię.....to sięjakoś leczy....??? bo nawet moja dojrzewająca gimnazjalistka tak się nie rzuca...wiesz tyle co napisałam nic ponadd to....
                            i nie mam zamiaru brać przykładu ani rad od nawiedzonej furiatki....zajmij się może swoim kotem o ile go w ogóle masz...
                            żyj i daj żyć innym....zwłaszcza kotom...ja ci nie mówię jak masz dbać o swoje a za twoje rady dziękuję, nie skorzystam....
                            • fragile_f Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 11:56
                              > a za twoje rady dziękuję, nie skorzystam....

                              Czyli kotki nie wysterylizujesz, nie zaszczepisz i nie zaczipujesz? Gratulacje.
                              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 11:59
                                dziękuję smile
                  • premeda Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 14:55
                    Ale co wy z tym chipem, jak kot łazi po działkach czy tak jak mój po nieużytkach i lesie to co mu da chip? I jak dziewczyna mieszka na wsi to jej kot na pewno do schroniska nie trafi, ja mam najbliższe 30km ode mnie. Owszem nad obrożą z lokalizatorem się zastanawiałam ale jeszcze nie zdecydowałam.
                    • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:00
                      Ktos moze kota wziac i zabrac do weterynarza.
                      • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:21
                        biorąc pod uwagę, ile kotów żyje na wolnosci których nikt nigdy nie wziął do weterynarza to naprawdę lepszym pomysłem jest ten gps. Chip lepiej się sprawdzi u psa. Samotny pies w obroży biegnący ulicą zwraca uwagę. Samotny kot jest elementem krajobrazu.
                        • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:34
                          Ja sie nie kloce o chip, moze byc o gps ale calkiem bez sensu to nie jest. Jak sie kot do kogos sensownego przyplacze to jest szansa go odzyskac.
                          • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:07
                            Nie, ja nie twierdzę że się kłocisz o chip wink
                            Tyle, że on bez sensu w obliczu argumentów, które się tu pojawialy. Bo w wizjach z biednym kotkiem leżącym już na poboczu czy też zamkniętym w nieznanym pomieszczeniu na nic się nie zda...
                            • iskierka3 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:46
                              Nie pomoglby, jasne. Ale te wizje nie byly przeciez jakies absurdalne i nierealistyczne. Choc podane malo strawnie, nie przecze.
                              • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 17:06
                                Nie twierdze, ze są absurdalne. Absurdalne jest pisanie "puściłaś z domu kota!" a ona "nawet nie oczipowany!" "i o zgrozo przed sterylizacją". Jakby chip i sterylka miały jakikolwiek wpływ na to, że kot wróci do domu.
                                • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 17:58
                                  Absurdalne to jest twoje wyciąganie wniosków z tego wątku, jakoby ktoś sugerował, że sterylka ma magiczny wpływ na powrót kotki do domu. Sterylka całkowicie eliminuje popęd płciowy i dożywotnio zapobiega posiadania potomstwa przez kotkę. Zostawianie otwartego okna młodej kotce nie zabezpieczonej przed ciążą, żeby sobie pochodziła po wsi, świadczy o głupocie bądź skrajnej niewiedzy, co właściwie znaczy na to samo.
                                  • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:10
                                    Absurdalne jest to, że orędowniczka miłości do zwierząt zieje taką bezinteresowną niechęcią do ludzi. Jesteś jak Krystyna Pawłowicz. Ona również usiłuje przekonać ludzi do swoich racji obrażając ich jednocześnie. Niestety nawet najlepsze idee nie zostaną kupione w takiej formie. Już ktoś tu napisał, że czytając min ciebie ma wręcz ochotę wystawić swoje koty na dwór.
                                    • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:18
                                      Oj tak, wiadomo, że na ematce to zawsze jednorożce i rzyganie tęczą. Nie zieje niechęcią do ludzi, wielu ludzi lubię, drażni mnie jednak głupota i nieumiejętność przyznanie się do błędu - ok, zrobiłam źle, trudno, przyznaje się, poprawię, a tu beatka idzie w zaparte, kot u niej w domu decyduje o sobie, bo koty ROBIĄ CO CHCĄ, ona bez winy, lilija prawdziwa, jeszcze pokrzywdzona, bo o kotka się martwi.
                                      • triismegistos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:23
                                        Przestań. Naskoczyłyście na autorkę jak wariatki.
                                        • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:31
                                          O trismegistos, łagodna i jakże milusia, prawdziwa owieczka z emamy big_grin Przyszłaś się pooburzać i powyzywać od wariatek? Jeszcze tylko edelstein i lipcowej brakuje do nauki sv big_grin
                                          • triismegistos Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:33
                                            No popatrz, nawet taką triismegistos rażą twoje wypowiedzi w wątku smile
                                          • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:44
                                            Tu nie chodzi o sv, tylko o antyreklamę ludzi dbających o zwierzęta (czyli: dbałość o zwierzęta=agresywne oszołomstwo).
                                            • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:58
                                              Dobra, to może policzymy ile razy beatka i jej sekundantki użyły zwrotu "wariatki", "histeryczki" "frustratki" "idiotki" "oszołomki" "ziejesz jadem" "plujesz żółcią" itp. a potem ile razy ja użyłam podobnych określeń.
                                              • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:05
                                                Wystarczy,że używasz określenia beatka.

                                                Beatę przepraszam
                                              • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:11
                                                Juz w pierwszej swojej wypowiedzi użyłaś słowa "głupia".
                                      • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:37
                                        No ty to raczej żółcią niż tęczą... Całowicie bezinteresownie i bezproduktywnie na dodatek. Kot się zgubił i twoje pokrzykiwanie niczego nie zmieni. Tak samo jak postulaty o chipach i sterylkach są musztardą po obiedzie. W niczym nie pomagasz ani beacie ani kotu, bo jedyne co móżna zrobić jak zwierzak się zgubił to szukać go. Cała reszta to wyżywanie się dla samego wyżycia.
                                        • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 19:20
                                          Tobie się nawet wątku nie chciało w całości przeczytasz a międlisz i międlisz. Większość wątków na emamie dotyczy spraw, które się już nie zmienią, i jakoś ci wtedy nic nie przeszkadza.

                                          To jest osoba, która ma też inne zwierzęta, w tym psy, które puszcza samopas. Nie ma podstawowej wiedzy w zakresie opieki nad zwierzętami. Psy jej zdaniem mogą biegać samopas, a to że kot zrobił numer, bo wyszedł przez otwarte okno, które sama właścicielka zostawia otwarte. Faktycznie, kawalarz z tego kota.
                                          Kot się odnalazł, tym razem miał szczęście, warto by było, żeby prócz szczęścia mógł jeszcze liczyć na właściciela z minimalną chociaż wiedzą. A nie takiego, który jest zdziwiony zniknięciem kota bo on przecież nigdy nie chciał wychodzić i pyta czy kot wróci, bo przecież zawsze wracają. I nie takiego, który zostawia na noc otwarte okno, a kotka jest młoda i nie wiadomo czy płodna, a na pewno bez żadnego zabezpieczenia przed ciążą. Litości, to jest kot, a nie członek mensy. Wypadałoby by właściciel choć trochę przewyższał go inteligencją i umiejętnością przewidywania skutków.
                                          • lauren6 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 19:33
                                            Wyrobiłaś sobie w tym wątku opinię nawiedzonej wariatki, która atakuje każdego, kto śmie nie bić pokłonów temu co piszesz. Może i intencje miałaś dobre, ale nikt już nie traktuje poważnie tego co piszesz.
                                            • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 19:47
                                              O złotusta lauren, nie projektuj własnej pozycji na forum po serii twoich wyważonych i nacechowanych kulturą odezw w temacie uchodźców big_grin
                                            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:00
                                              lauren6 napisała:

                                              > Wyrobiłaś sobie w tym wątku opinię nawiedzonej wariatki,

                                              Nie, wyrobiła sobie opinie rozsądnej, mądrej osoby. Jeśli twoja opinia jest taka jak powyżej, to pisz o sobie - ale przecież nie zakładasz że każdy będzie cenić opinię twoją i kilku innych słabo zorientowanych na czym świat polega osób?
                                          • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 19:57
                                            Przeczytałam watek od deski do deski, dawno tak ożywionej dyskusji nie było wink
                                            Jeśli celem twoich wypowiedzi było przekonanie do uważniejszej opieki nad zwierzakami to z przykrością stwierdzam, że nie dość, że ci nie wyszło to co gorsza brniesz w stronę odwrotnego efektu.
                                            • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:04
                                              mid.week napisała:

                                              > z przykrością stwierdzam, że nie dość, że ci nie wyszło to co gorsza
                                              > brniesz w stronę odwrotnego efektu.


                                              Sugerujesz, że troskliwa beatka, na "złość mamie odmrozi kotu uszy"? smile
                                              • mid.week Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:15
                                                Sugeruję, że twoje wypowiedzi są mniej więcej tym czym wywiad Przybysz dla ustawy aborcyjnej. Trochę ośmiesza sprawę, z idei robi karykaturę za z autorki ....mniej lubianą. Nie bądź jak beata - wyciągnij wnioski: ona nie przyznała ci racji a kilka osób powiedziało wprost że forma fatalna.
                                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:02
                                                  Bzdury opowiadasz. Jeśli ktoś chce zrozumieć, to zrozumie, a jeśli nie chce zrozumieć to jego koty będą cierpieć. Niezależnie od formy wypowiedzi kogoś z forum żyjemy w XXI wieku, jest internet i naprawdę dla chcącego nie ma problemu żeby się douczyć jak prawidłowo troszczyć się o koty. To już nie są czasy, kiedy inteligent niósł kaganek oświaty w ciemny lud, bo innej drogi do wiedzy nie było.
                                          • sasanka4321 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:11
                                            Dorzucam, ze tez jestem osoba, ktorej kot wychodzi kiedy chce wyjsc. Ma swoje drzwiczki do wychodzenia i sam decyduje. Byc moze jego zywot bedzie krotszy niz by byl, gdybym zamknela go w wiezieniu. Calkiem prawdopodobne. Jesli go zezre jakis wiejski pies lub wpadnie pod samochod, to bedzie to ciezkie dla mnie, nie dla niego, jego juz nie bedzie, wiec i nie bedzie mial sie czym zamartwiac, ani nad czym zastanawiac, ani czego zalowac. Nie podejrzewam go tez o to, zeby teraz rozwazal, jak to strasznie bedzie, jak go nie bedzie i jakby tu przedluzyc swoje istnienie. Odpowiedzialnosc za male dzieci tez na nim nie ciazy. Narazie jest i ma fajne zycie. Chodzi po plotach, snuje sie po sasiedzkich dzialkach, wchodzi na drzewa, lapie myszy... I ciesze sie, ze zawsze wraca, ze lubi u mnie byc, ze chce byc moim kotem.
                                            • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:22
                                              sasanka4321 napisała:

                                              > Jesli go zezre j
                                              > akis wiejski pies lub wpadnie pod samochod, to bedzie to ciezkie dla mnie, nie
                                              > dla niego, jego juz nie bedzie, wiec i nie bedzie mial sie czym zamartwiac, ani
                                              > nad czym zastanawiac, ani czego zalowac.

                                              Sielska wizja, kusząca, tylko można się ździebko nie zgodzić z teorią, czy aby rozrywanie żywcem przez psa albo dogorywanie na ulicy po przejechaniu przez samochód faktycznie będzie cięższe dla ciebie niż dla kota.
                                              • sasanka4321 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:36
                                                Definitywnie bedzie ciezsze dla mnie. Bol fizyczny, jesli nie podtrzymuje sie czlowieka/zwierzecia sztucznie przy zyciu, nie trwa specjalnie dlugo i przy silnym natezeniu nie jest odczuwalny. To nie tortury w koncu, tylko wypadek.
                                                Coz, on zywcem zjada mysz, pies moze zjesc zywcem jego. Ty zjadasz swinie. A jesli nawet nie swinie, to marchewke. Coz Ty mozesz wiedziec jak to odbiera marchewka. Byla - zyla - sila wyrwana z ziemi - the end - nie zyje.
                                                Koty z psami mialy zawsze na pienku. Taki los. Natomiast w wypadkach samochodowych giniemy i my, i koty. A mimo to, sobie dajemy prawo do wychodzenia za drzwi.
                                                • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:49
                                                  sasanka4321 napisała:

                                                  > Coz Ty mozesz wiedziec jak to odbiera marchewka.

                                                  No popatrz, ja nie mogę wiedzieć co czuje marchewka żywcem wyrywana z ziemi, a ty wiesz doskonale, że kot zagryzany przez psa będzie cierpiał mniej niż ty. Biedna, cierpiąca ty...cóż za megalomania.

                                                  Znaczy, w domyśle, to ty taka dobra jesteś, jak już kota pies rozerwie, to kij z nim, umarł i nie cierpi, największe cierpienie spadnie na ciebie, jednym słowem ty się bardzo poświęcasz wypuszczając kota za drzwi. No, powiem ci, sprytne, sprytne. Pokrętne, ale sprytne.
                                                  • sasanka4321 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:09
                                                    Nie tyle sie poswiecam, co przyznaje mu prawo do normalnego, fajnego kociego zycia. Nie uwazam dlugosci zycia za wazniejsza niz jego jakosc. Ani w przypadku kota ani w moim wlasnym. I nie uwazam ze larrisa jest lepiej niz ja w stanie ocenic, czego potrzebuje moj kot. Wychodzace koty mam od zawsze. W moim rodzinnym domu tez byly. Czasem dozywaly starosci. Czasem nie.
                                                    Widzialam kiedys malego psa, ktorego zagryzl duzy pies. Oba psy sasiadow. Trwalo to ulamek sekundy. Bieglam, zeby je rozdzielic i nie zdazylam. Jedna chwila i ten maly nie zyl. To w naturze niezmiernie rzadko wyglada tak jak u ludzi w szpitalach - miesiace, lata trwajaca walka o przedluzenie zycia jak dlugo sie da i koszmarne cierpienia. Kot zjada myszy, pies zjada kota, Ty zjadasz prawie wszystko. Tak sie toczy zycie na tej planecie. Biore to pod uwage, ze moj kot moze zle skonczyc. On sie tym nie przejmuje. Wiec nie widze potrzeby, zeby zmieniac jego tryb zycia. Zebys Ty widziala, jaki on jest szczesliwy, kiedy pojawia sie na plocie...
                                                  • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 21:48
                                                    Wiesz z czym jest problem? Że połowa czytających bierze ten wątek do siebie. Nie zauważa żadnych różnic, tylko leci szymelem.
                                                    Jest różnica między tworzeniem dogodnej sytuacji do nocnego wyjścia dla młodziutkiego kota, który zazwyczaj nie wychodzi i na dodatek nie został wysterylizowany, a wypuszczaniem dorosłego kota po kastracji i sterylizacji, żeby sobie poskakał po płocie, bo to kot, który nie wytrzymuje w 4 ścianach.

                                                    Nie jest prawdę również, że zawsze normalnie kocie życie toczy się wyłącznie na dworze.

                                                    Koty są różne i należy te różnice uwzględniać, z maksymalnym zapewnianiem bezpieczeństwa.

                                                    Nie jest również prawdą, że w naturze kocia śmierć zawsze wygląda bezboleśnie i szybko. Widziałam kiedyś kota potrąconego przez samochód i przepraszam, ale nie sądzę, abyś to ty cierpiała bardziej.
                                                    Po prostu takie wyobrażenie lepiej ci pasuje do teorii, rozumiem to, tyle że koty giną także w męczarniach, bo się zatruły trutką na szczury albo płynem z chłodnicy, bo złapał je jakiś sadysta i podpalił, oblał kwasem albo wrzątkiem, bo wpadły we wnyki itd.

                                                    Ale rozumiem, można mieć różne podejście, dla mnie życie to wszystko co mamy i każda śmierć to zabranie wszystkiego. I nie ma znaczenia, że ten ktoś już nie cierpi. Bo on już niczego nigdy nie doświadczy. A ty, choćby i nawet cierpiąc dłużej od niego, dalej będziesz doświadczać życia, a więc wszystkiego.

                                                    Czy kot się nie przejmuje, że źle skończy? Nie ma takiej świadomości, ale chce żyć, jak każdy. Mieszkasz na wsi, prawda? Czy kura przejmuje się, że skończy w rosole? A pewnie nie raz słyszałaś jak krzyczy przed ucięciem głowy i jak bardzo chce się wyrwać.
                                                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:05
                                                    A zebys widziala, jak dorosly kocur przez cale swoje zycie muszacy sie bic, polowac, unikac psow z luboscia lezy na kanapie
                                                  • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:14
                                                    Ja się w ogóle dziwię.
                                                    Wiele śmiertelnych dla kota chorób przenosi się między innymi drogą płciową.
                                                    A tu się tak lekko przechodzi nad kwestią zdrowia/życia pupila.

                                                    Chcialabym też zauważyć, że odchowanie miotu to już dość solidny pieniążek.
                                                    Niezależnie od tego, czy kot rasowy, czy domowy.
                                                    A potem trzeba jeszcze poznajdować kociakom sensowne domy...

                                                    Nie rozumiem ludzi mnożących koty domowe.
                                                    Ale w ogóle im jestem starsza, tym mniej rozumiem.

                                                    Beata, zrob szybko kotce sterylkę. To ją też zabezpieczy przed niezwykle niebezpiecznym i potwornie bolesnym ropomaciczem oraz przed rakiem listwy mlecznej.
                                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 23:07
                                                    yenna, oczywiście, że zrobię, kot jest pod opieką weterynarza, nie jestem debilką i wiem co to młody kociak x 5...nie dziękuję... ale żal nie dostarczyć żądnym krwi pretekstu do jej upuszczenia..wink
                                                  • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 23:12
                                                    Zrob też na qszelki wypadek za jakiś czas kotu test na felv i fiv. Mogą być plytkowe. Ale w sumie ich czułość jest żadna a cena niewiele niższa od o wiele lepszych testów ELISA robionych w laboratoriach.
                                                    Mam nadzieję, że wszystko skończy się jedynie na strachu.
                                                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:06
                                                  sasanka4321 napisała:

                                                  > Definitywnie bedzie ciezsze dla mnie.

                                                  Coo???!! Czego się najadłaś albo napaliłaś? Nie życzę ci, żebyś doświadczyła na własnej skórze, dla koto jest cięższy ból umierania po ciężkim wypadku, dla ciebie czy dla osoby, która nawet może się nie dowie o tym, że ktoś w sumie mu obojętny doświadczył wypadku.

                                                  Bol fizyczny, jesli nie podtrzymuje sie c
                                                  > zlowieka/zwierzecia sztucznie przy zyciu, nie trwa specjalnie dlugo i przy siln
                                                  > ym natezeniu nie jest odczuwalny. To nie tortury w koncu, tylko wypadek.

                                                  Są wypadki, po których koty długo umierają w męczarniach, wyjąc z bólu. Nie każdy wypadek kończy się higieniczną i elegancką śmiercią po kilku sekundach.

                                                  > Coz, on zywcem zjada mysz, pies moze zjesc zywcem jego.

                                                  Koty niewychodzące nie zjadają żywcem myszy.
                                              • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:02
                                                Kotka (nie nasza ale przychodzila na miske) zagryziona przez psa umierala w lecznicy przez kilka godzin, gdzies w krzakach zostaly jej maluchy...

                                                Kocur sasiadow lezal na naszej parceli zagryziony przez psy nie wiadomo ile (przez jazgot kundli go znalezlismy, nie dozyl dojechania do lecznicy)

                                                i jeszcze jeden i jeszcze jeden...

                                                faktycznie, szybka bezbolesna smierc
                                                • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:09
                                                  Trochę jesteś niekonsekwentna. Skoro parcelę tak się da zabezpieczyć prokocio, to skąd obcy kot na waszym terenie, i "kundle", które zagryzły kota? I czyje były te kociożercze psy na waszej parceli?
                                                  • lady-z-gaga Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 23:40
                                                    >Skoro parcelę tak się da zabezpieczyć prokocio, to skąd obcy kot na waszym terenie

                                                    pewnie dzwonił domofonem
                                                  • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 23:47
                                                    I te kociożerne kundle też?
                                                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 01:51
                                                    Wiem, ze zlosliwosc jest ulubionym sporem ematek, tylko czasami trafia niecelnie.
                                                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 01:50
                                                    Wynajmujemy obecne miejsce i wlasciciel absolutnie nie zgadza sie na porzadne oplotowanie, bo parcela straci 'wiejski' charakter, totez kundle sasiadow wynajda kazda dziure i wlaza, choc zatykamy jak sie da.
                                                    Kot przez zywoploty tez przejdzie, a kotow z domow zza osiedla za plotem multum, totez traca zycie przez psy niemal hurtowo.

                                                    A kundle sa jednego sasiada, jak znikna jedne (policja zabierze, odstrzeli bo zagrazaja ludziom), to zaraz sa nastepne, zreszta sasiad ma pseudohodowle colie.

                                                    To nie jest moja niekonsekwencja, tylko zycie w takich a nie innych okolicznosciach. Trudno tez wydac lekka reka pare milionow peso na ogrodzenie, gdzie miejsce nie jest Twoje i nie masz na to zgody. Na ile mozemy zabezpieczamy, a nasze koty nie wychodza, a te dwa wychodzace sa pod kontrola.

                                                    Nie wychodza tez z powodu Kici.Yody, ona nie moze widziec innych kotow, agresje zastepcza ma mocno rozwinieta. Nie mamy ochoty na kolejne rany na udach czy rekach.

                                                    Na nowym, wlasnym miejscu ogrodzenie bedzie antykocie, zreszta obce koty sie tam nie beda pokazywyac, bo osiedla dziesiatek domkow jednorodzinnych nie bedzie. Hektary na poludniu Chile ma swoja dobra strone.

                                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 08:30
                                                    no tak winny właściciel ogrodzenia, winne psy sąsiada, winne koty sąsiada...mysiulek święta...trochę to słabe w obliczu postawy, którą tu prezentujesz, wydaje mi się, że stać cię na więcej.
                                                • premeda Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 04.11.16, 15:08
                                                  Zaraz, zaraz ale ty podobno w Chile mieszkasz? Bo na mojej podmiejskiej praktycznie wsi, kundle nie latają luzem, nikt nie ma morderczych skłonności na widok kota, bo jednak jak to na wsi kot to pożyteczne zwierzę i prędzej go nakarmią niż mu krzywdę zrobią, samochodów też jeździ umiarkowana ilość, a jak sąsiad przegnie z prędkością to mu mamuśki z sąsiedztwa dżihad zrobią aż sobie popamięta.
                                          • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:14
                                            ojp....twoje domysły to jakieś szaleństwo, którego już nie da się zatrzymać....ja wysiadam z tego pociągu....
                                            psy puszczone samopas....znowu coś doczytała a coś sobie uroiła....i wyszło...big_grin
                                            • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:18
                                              beata985 napisała:

                                              > no niestety nie wiem nic..biednie te moje psy i koty, jak one ze mną przeżyły t
                                              > yle lat...wolno puszczone...
                                              • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:24
                                                no??? i co??
                                                psy biegające po ogrodzie to psy biegające samopas??
                                                po raz kolejny gratuluje trafniego wyciągania wniosków....i uprzedzam, żeby znowu nie było ogodzenie jest ciut większe niż 2x2....
                                                • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:31
                                                  Aha, czyli kot ci się zgubił w ogrodzie, to trzeba było tak od razu pisać.

                                                  Btw - napraw sobie klawiaturę, bo ci się zacina na pytajniku.
                                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:34
                                                    ty też tak jakby się zacięłaś...
                                                  • larrisa Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:36
                                                    Ale mnie trudniej naprawić.
                                                  • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:38
                                                    no cóż...byt spisany na straty..
                    • memphis90 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 19:05
                      >Owszem nad obrożą z lokalizatorem się zastanawiałam ale jeszcze nie zdecydowałam.
                      U mnie problem jest taki, że kocury notorycznie wracały bez obroży, więc musiałabym ten gps w tyłek im wetknąć. Jak jeden się zgubił na wiosnę, to - mimo obroży z adresem, która akurat wtedy była na szyi - nikt się nie zainteresował, nie zadzwonił. Więc tym bardziej nie widzę tego, żeby ganiał z obcym kotem do weta na odczytanie chipa. Ale ja mieszkam na wsi, tu kotów podwórzowych, przydomowych i polnych jest pełno.
                      • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 20:15
                        już pomijam fakt, że jak by się na tej obroży zawiesił to praktycznie po kocie.....
                        • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:07
                          Dziewczę, są obroże samorozpinające się. A na chipie kot się nie zawiesi.
                          • mamusia1999 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 10:44
                            koty tez wiedza ze sa samorozpinajace. chcialam swoja zaobrozowac, dodatkowo z dzwoneczkiem, zeby ptakow (albo jeszcze gorzej: nietoperzy) nie lowila. i kupa. kot juz w domu dostawal ataku szalu, nastepnie na odrzucie z domu uciekal i wracal po kilku godzinach bez obrozy. chip ma od poczatku, tyle ze ten spelni swoja role wylacznie jesli trafi do weta, schronu etc.
                    • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:26
                      premeda napisała:

                      I jak dziewczyna mieszka na wsi to jej kot na pewno
                      > do schroniska nie trafi, ja mam najbliższe 30km ode mnie.

                      Serio? A wiesz że gminy potrafią podpisywać umowy ze schroniskami oddalonymi o wiele kilometrów? Że niektórzy ludzie zbierają z ulicy wałęsające się koty i zawożą je w różne miejsca - schronisko, weterynarz, dom tymczasowy? I nie wiesz, gdzie ona akurat mieszka.
                      • premeda Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 04.11.16, 15:16
                        Ależ oczywiście, że mają podpisane umowy tylko, że jakoś nikt na wsi za tymi biednymi kotami nie biega żeby je koniecznie odstawić do schronu. Prędzej stwierdzą, że taki ładny kotek to se go wezmą. U mnie w pobliskim mieście, koty też sobie łażą nawet po uliczkach i ile duże psy faktycznie do schronu odstawią, to koty każdy olewa. A Beata pisała już wprost, że mieszka na wsi.
              • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:31
                Zlo i jad zostawiam dla bezmyslnych ludzi, ktorzy pozwalaja wychodzic niewysterylizowanym kotom.
                Dla za to kotow mam ogrom cierpliwosci i milosci i nie musisz wspolczuc naszej bandzie. Zapewniam Cie, ze z checia bys sie z nimi zamienila i na warunki i na wikt z opierunkiem.

                Tak, wole miec koty bezpieczne niz zbierac je zagryzione przez psy.

                ps.
                ciekawe co zrobi Beata, jak sie okaze, ze kotka jest w ciazy...
                • beata985 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:43
                  masz naprawdę bujną fantazję...najpierw kot zagryziony zdychający w schronisku, a teraz w ciąży....

                  ps.
                  ciekawe co zrobi Beata, jak sie okaze, ze kotka jest w ciazy...
                  a co ?? szykujesz kolejną porcję jadu??? proponuję spacerek, bo ci zwoje za chwilęeksplodują.
                  • mysiulek08 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 18:24
                    o schronisku ani slowa nie mowilam, o zagryzieniu i owszem bo to i tak kotke wczesniej czy pozniej czeka, a ciaza jest do przewidzenia, skora kota nie ciachnieta, wiec spokojnie, nie martw sie o moje zwoje, bardziej o rozwoj Twoich
          • nickbezznaczenia Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 16:35
            Doskonała wiadomość. smile
    • wimperga Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 12:15
      Ja mam kotkę wychodzącą i chciałabym zobaczyć tego kto ją zmusi do siedzenia w domu. Po sterylce mieliśmy taki cyrk że hej bo tydzień uparłam się ją zostawić w domu (bałam się że zabrudzi ranę) i skakała jak wściekła po całym domu w zielonym ubranku i darła się non stop. Po 5 dniach ją wypuściłam i jeszcze przez 2 tygodnie miała focha. Ale to typ, który łazi po dworze w deszczu, śniegu i nigdy nie ma dość.
      Starsza też wychodząca za młodu (często zdejmowaliśmy ją z okolicznych drzewwink) pod koniec życia nie ruszała się z domu na krok.
      Wątkodajko - super że kicia się znalazłasmile. Nie raz i nie dwa przeżywałam to co Ty.
      • margotka28 Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 14:46
        Mam dwie kotki. Obie wysterylizowana. Jedna domowa a druga wychodzaca. Nie wyobrażam sobie utrzymać jej w domu. Fakt kota bez sterylizacji nie wypuscilabym z domu.
        • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 07:28
          Jeśli kotki zostały przygarnięte a wcześniej były dzikie - to ok. Zdarza się, że kot ma potrzebe wychodzenia, bo takie życie po prostu zna.
          Ale po kiefo grzyba uczyć kota, którego się ma od kocięcia, żeby luźno biegał po okolicy? No nie pojmuję.
          • sniyg Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 07:42
            Przecież autorka napisała wyraźnie, że to kot podjął decyzję o wyjściu. Ona tylko zostawiła otwarte okno. Nie wiem czego tu się czepiać autorki.
            • yenna_m Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 07:47
              Jasne. Bo nikt za to nie odpowiada. Tylko kot.
              Acha.
            • lokitty Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 08:02
              No, ta wypowiedź to się normalnie nadawała do sygnaturki smile.
              • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:01
                Biorę smile
      • chocolate_cake Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 15:57
        wimperga napisała:

        > Ja mam kotkę wychodzącą i chciałabym zobaczyć tego kto ją zmusi do siedzenia w
        > domu. Po sterylce mieliśmy taki cyrk że hej bo tydzień uparłam się ją zostawić
        > w domu (bałam się że zabrudzi ranę) i skakała jak wściekła po całym domu w ziel
        > onym ubranku i darła się non stop. Po 5 dniach ją wypuściłam i jeszcze przez 2
        > tygodnie miała focha. Ale to typ, który łazi po dworze w deszczu, śniegu i nigd
        > y nie ma dość.


        Skąd ja to znam wink
        Mam podobnie z kotką i kocurem, oboje przygarnięci. Szczególnie kotka. Ten sam typ.
        Mieszkam pod miastem w bardzo spokojnej okolicy. koty zwykle są u mnie w ogrodzie choć czasem idą dalej.

        Cieszę się że kot autorki wątku znalazł się smile smile smile
        • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:16
          chocolate_cake napisała:

          > Mam podobnie z kotką i kocurem, oboje przygarnięci. Szczególnie kotka. Ten sam
          > typ.
          > Mieszkam pod miastem w bardzo spokojnej okolicy. koty zwykle są u mnie w ogrodz
          > ie choć czasem idą dalej.

          Ten pęd do wychodzenia kotów jest odzwierciedleniem przekonań właścicieli. Moje koty są przygarnięte i nie mają ochoty wychodzić, podobnie jak dziesiątki innych znanych mi kotów. Koty, które zostały raz przyzwyczajone do wychodzenia i MUSZĄ wychodzić jest znikoma ilość.
          • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:25
            No widzisz, a ja mam koty od początku nie wypuszczane i z jednym muszę walczyć od kilku lat, do tego stopnia, że wyjście na balkon to wyzwanie, o ile nie zamknie się wcześniej drzwi do pomieszczenia, z którego się na niego wychodzi. Kot przygarnięty z ulicy w wieku kilku tygodni.
            • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:28
              klamkas napisała:

              > No widzisz, a ja mam koty od początku nie wypuszczane i z jednym muszę walczyć
              > od kilku lat, do tego stopnia, że wyjście na balkon to wyzwanie, o ile nie zamk
              > nie się wcześniej drzwi do pomieszczenia, z którego się na niego wychodzi. Kot
              > przygarnięty z ulicy w wieku kilku tygodni.

              Ciekawski. Ale to nie znaczy, że marzy o wyjściu na dwór. Może osiatkuj balkon, odpadnie ci konieczność walczenia z kotem na co dzień, a to naprawdę duża ulga.
              • klamkas Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 02.11.16, 22:40
                Nie mogę osiatkować. Mogłabym nie mieć kotów, ale jednak uważam, że lepiej im u mnie bez osiatkowanego balkonu, niż w schronisku czy na ulicy.
                • ardzuna Re: wróci...? napiszcie, ze wroci.... 03.11.16, 18:03
                  klamkas napisała:

                  > Nie mogę osiatkować. Mogłabym nie mieć kotów, ale jednak uważam, że lepiej im u
                  > mnie bez osiatkowanego balkonu, niż w schronisku czy na ulicy.

                  Dlaczego nie możesz osiatkować?
                  Osiatkowuje się dla wygody właściciela - jeśli jest to właściciel dbający o to, żeby jego koty się nie zabiły. Łatwiej mu się żyje jeśli nie musi wciąż się pilnować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka