beataj1
30.10.16, 23:14
Mam maine coone. Cholernik ma pchły. I to chyba jakieś superodporne i mega wytrzymałe. Nie możemy się ich pozbyć od pół roku minimum - ale wcześniej mówiłam sobie - ok kot wychodzący to i łapie w kółko.
Oczywiście skoro on je ma pozostała 2 też je za chwile łapie.
Koty są regularnie co 2 - 3 tygodnie opryskiwane Fiprexem. U tej dwójki - na drugi dzień - spokój, maine coon jak się drapał tak się drapie.
Stosowaliśmy też u niego na w tym czasie Anvantage Bayera, Frontline, jakieś tabletki (tu nie pamiętam nazwy) obrożę przeciwpchelną i pchły jak były tak są.
Dodatkowo dom w międzyczasie został potraktowany specjalistycznym środkiem owadobójczym (niestety też nie pamiętam nazwy ale zadziałał).
Co jeszcze możemy zrobić poza ogoleniem kota na łyso i wykąpaniem w muchozolu (czarny żart). Zaczynam tracić cierpliwość.
Dwa dni temu koty zostały opryskane - dwójka spoko, nic nie widać - maine coon się drapie. Czyli za chwil kilka znowu problem wróci.
Macie jakieś sprawdzone środki?