Gdy kasy samoobsługowe były nowością, to tam poszłam, z ciekawości. Z czasem olałam, bo i tak trzeba wołać obsługę: a to kod nie ten, a to kasa się zacina, a to piwo trzeba zatwierdzić, a to sama coś pomyliłam i trzeba wycofać...
Wolę postać do zwykłej kasy. Argument o likwidacji miejsc pracy też do mnie przemawia.
A teraz kolejny pomysł i kolejne problemy
wyborcza.biz/biznes/1,147743,20918532,sposob-na-drozejaca-prace-kasjerek-klient-zeskanuje-sobie-koszyk.html
jak słusznie ktoś zauważył w komentarzach - nie dość, ze torebki, to trzeba będzie koszyka pilnować, żeby suweren nie wyciagnął czegoś już skasowanego