13.11.16, 14:34
Postawę senatu uwazam za jeden z najwiekszych skandali ostatnich lat
I wiem, że nawet nie ma co tu dyskutowac z tym towarzystwem suspicious
(gdyby było niejasne- chodzi o niuestanowienie kolejnego roku rokiem Lesmiana)
Obserwuj wątek
    • albertynaa Re: Leśmian 13.11.16, 14:44
      Krzysztofa Kamila Baczyńskiego ani Jana Kochanowskiego też nie. Ba, nawet nie ustanowiono kolejnego roku Rokiem Czesława Miłosza!
      Ale skandal.
      • semihora Re: Leśmian 13.11.16, 14:47
        Nie bez kozery konwalka napisała, że nie ma co dyskutować z takim towarzystwem. Ręce opadają.
      • konwalka Re: Leśmian 13.11.16, 15:02
        no. i tu chyba rozmowe nalezy zakonczyc
        • gama2003 Re: Leśmian 13.11.16, 22:00
          Może i dobrze, jeszcze by go w swoje hasełka ubrali.
          Swoje wiemy...
    • milva24 Re: Leśmian 13.11.16, 15:32
      Ale o co chodzi?
      • konwalka Re: Leśmian 13.11.16, 15:34
        www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1681924,1,senat-nie-chce-lesmiana-jako-patrona-2017-roku-swietujmy-wiec-sami-bez-politykow-pis.read
    • nangaparbat3 "Żolnierz" 13.11.16, 15:35
      Może i skandal, ale i wielkie szczęście - jesli ktoś będzie rocznice obchodzić, to albo z potrzeby serca, albo jako gest oporu - recepcji poety to tylko na dobre wyjdzie.
      Ja - z potrzeby serca.
      I proponuję, żebysmy zaczeły tu od dzisiaj - dopisujmy w watku nasze ulubione wiersze Leśmiana, umieszczając w temacie tytul.
      Na początek jeden z moich najukochańszych:


      ŻOŁNIERZ



      Wrócił żołnierz na wiosnę z wojennej wyprawy,

      Ale bardzo niemrawy i bardzo koślawy.



      Kula go tak schłostała po nogach i bokach,

      Że nie mógł iść inaczej, jak tylko w poskokach.



      Stał się smutku wesołkiem, skoczkiem swej niedoli,

      Śmieszył ludzi tym bólem, co tak skacząc, boli.



      Śmieszył skargi hołubcem i żalu wyrwasem

      I żmudnego cierpienia nagłym wywijasem.



      Zwlókł się do swej chałupy : "Idź precz popod płoty,

      Niepotrzebny nam skoczek w polu do roboty!"



      Pobiegł do swego kuma, co w kościele dzwonił,

      Lecz ten nie chciał go poznać i kijem postronił.



      Podreptał do kochanki, a ta się zaśmiała

      Ramionami, biodrami, wszystką mocą ciała !



      "Z takim w łożu drygałą mam tańczyć do śmierci?

      Ciała ledwo ćwierć miary, a skoków - trzy ćwierci!



      Ani myślę ci dotrwać w takim niedopląsie!

      Ani myślę wargami sypiać na twym wąsie!



      Zanadtoś mi wyskoczny do nieba na przełaj !

      Idźże sobie gdziekolwiek i nie klnij i nie łaj !"



      Więc poszedł do figury, co stała przy drodze:

      "Chryste, na wskroś sosnowy, a zamyśl się srodze!



      Nie wiem, czyja cię ręka ciosała wyśmiewna,

      Lecz to wiem, że skąpiła urody i drewna.



      Masz kalekie kolana i kalekie nogi,

      Pewno skaczesz, miast chodzić, unikając drogi?



      Taki z ciebie chudzina, takie nic z obłoków,

      Że mi będziesz dobranym towarzyszem skoków."



      Chrystus, słysząc te słowa, zsunął się na ziemię,

      Ów, co Boga wyciosał, bity bywał w ciemię!



      Obie ręce miał lewe, obie nogi - prawe,

      Sosnowymi stopami podziurawił trawę.



      "Marna ze mnie sośnina, lecz piechur nie marny,

      Przejdę wieczność piechtami, chociażem niezdarny.



      Pójdziemy nierozłącznie, bo wspólna nam droga,

      Będzie nieco człowieka, będzie nieco Boga.



      Podzielimy się męką - podzielnać jest męka! -

      Wszak ta sama nas ludzka skoślawiła ręka.



      Tobie trocha śmieszności, mnie śmieszności trocha,

      Kto się pierwszy - zaśmieje - ten pierwszy pokocha.



      Ty podeprzesz mię ciałem, ja ciebie sośniną;

      A co ma się nam zdarzyć, niech się zdarzy ino!"



      I wzięli się za ręce i poszli niezwłocznie,

      Wadząc nogą o nogę śmiesznie i poskocznie.



      I szli godzin wieczystych nie wiadomo ile,

      Gdzież bo owe zegary, co wybrzmią te chwile?



      Mijały dnie i noce, którym mijać chce się,

      I mijało bezpole, bezkrzewie, bezlesie.



      I nastała wichura i ciemność bez końca

      I straszna nieobecność wszelakiego słońca.



      Kto tam z nocy na północ w burzę i zawieję

      Tak bardzo człowieczeje i tak bożyścieje?



      To dwa boże kulawce, dwa rzewne cudaki

      Kuleją byle jako w świat nie byle jaki!



      Jeden idzie w weselu, drugi w bezżałobie,

      A obydwaj nawzajem zakochani w sobie.



      Kulał Bóg, kulał człowiek, a żaden - za mało,

      Nikt się nigdy nie dowie, co w nich tak kulało?



      Skakali jako trzeba i jako nie trzeba,

      Aż wreszcie doskoczyli do samego nieba!
      • konwalka Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:39
        kurnaolek, nanga, musiałabym cały napoj cienisty wklepac big_grin
        ale ok, pomysł przedni
        może na poczatek barzo osobisty, przejmujący, miazdzacy zakonczeniem wiersz "do siostry"
        Spałaś w trumnie snem własnym, tak cicho, po bosku,
        Nie wiem, czy wszystkich naraz pozbawiona trosk?
        W śmierci taka zdrobniała, niby lalka z wosku...
        Kocham ten ubożuchny, ten zbolały wosk!

        Trup jest zawsze samotny! Sam na sam z otchłanią!...
        A właśnie ja - twój brat -
        Suknię Tobie sprawiłem za dużą i tanią,
        Suknię - na tamten świat!

        W każdym zgonie tkwi zbrodnia, co snem się powleka.
        Chociaż zbrodniarza brak...
        Wszyscy winni są śmierci każdego człowieka!
        O, tak! Na pewno - tak!

        Winnych wskazać potrafię!... I nikt się nie broni!...
        I ten - i ta - i ów!...
        I ja sam! Ja - najbardziej, choć wiem, że i oni!
        I ja - i oni znów...

        Wina wszystkich naokół - milcząca, zbiorowa,
        A my mówimy: los!
        Niech od złego Bóg żywych i zmarłych zachowa!
        Módlmy się o to w głos!

        Tak się lękam, że jesteś wciąż głodna i chora,
        Że złą otrzymam wieść -
        I że przyjdziesz zza grobu któregoś wieczora
        I szepniesz: "Daj mi jeść!"

        I cóż wtedy odpowiem? Nic mówić nie trzeba!...
        Niech mówi za mnie - Bóg!
        Siostro! Już w całym świecie nie ma tego chleba,
        Co by Cię karmić mógł!

        Trumna twoja spoczęła w ciężarowym wozie,
        Pamiętam nudny wóz.
        A była niedorzeczność i drwina w tej zgrozie!
        I był nieludzki mus!

        Bałem się, że Cię żywcem oddamy mogile
        W złym, letargicznym śnie.
        I ktoś wtargnął do wozu i rzekł, że się mylę,
        I uspokoił mnie.

        Czekałem, aż wóz ruszy, by wlec Cię do miasta...
        W skwar słońca skrzypnął wóz.
        Drgnęła trumna, a była godzina dwunasta.
        Żelazny zagrzmiał kłus!...

        I sam nagle w tym słońcu musiałem pozostać.
        Patrzyłem szynom w ślad...
        Świat się zmniejszył na zawsze o twą drobną postać,
        I zmalał cały świat!

        I myśl wątła do mojej wsnuła się żałoby,
        Niby pajęcza nić,
        Myśl, że nie ma na świecie tak drogiej osoby,
        Bez której nie można żyć!

        Noc, przy zmarłych spędzona nazywa się - pusta!
        Brak tego, o kim łkasz...
        Zgniją oczy - i wyraz tych oczu - i usta.
        Śmierć patrzy w kość, nie w twarz!...

        Wiem, że gnijesz nabożnie i że wśród ciemnoty
        Pośmiertny dźwigasz krzyż.
        Lecz nie śmiem do podziemnej zaglądać Golgoty,
        By sprawdzić, jak tam spisz?

        Trup trzeźwieje - wyzuty z krwi i upojenia!
        Już złudzeń - ani krzty!
        A może Bóg omija twój zgręz bez imienia
        I nie wie, że to - Ty?

        Boże, odlatujący w obce dla nas strony,
        Powstrzymaj odlot swój -
        I tul z płaczem do piersi ten wiecznie krzywdzony,
        Wierzący w Ciebie gnój!
        • nangaparbat3 Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:52
          Dla mnie Leśmian jest poetą mistycznym, nigdy nie czuje się tak blisko Boga jak kiedy go czytam, chociaż byl agnostykiem,jak i ja. Teraz też to czuję. Powinno się go śpiewać w kościolach.
          • nickbezznaczenia Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:53
            Lepiej nie.
      • nickbezznaczenia Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:43
        'Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,

        Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.

        Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze

        I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.



        Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuzy,

        Co nęci, jak ożywczych jadow pełna misa,

        Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa

        I ciekliną swych mętow po ziemi się smuży.



        Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,

        Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,

        Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,

        Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi. '
        • konwalka Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:45
          a na drugim miejscu wkleilabym "woła wiosnowatego", ale nie wkleje, bo rycze jak idiotka juz przy tytule sad
          • nickbezznaczenia Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:47
            smile
            • nangaparbat3 Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:56
              Tez juz siedzę i ryczę.
              A ktoś niedawno pisal podobno, że Lesmian za dobrze polskiego nie znał, i stąd te "dziwaczne słowa" - nie żadne tam poetyckie neologizmy, tylko zwykle błedy.
              Anglicy uznali Polaka za jednego ze swoich największych pisarzy, część z nas zrobi wszystko, żeby się Leśmiana pozbyć z polskiej kultury albo chociaż udawać, że go nie było.
              • nickbezznaczenia Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:59
                Nic to!
                Zawsze będą tacy, którzy będą pamiętać.
                Pięknie operował słowem.
              • konwalka Re: "Żolnierz" 13.11.16, 16:16
                nie wiem, czy mam ryknąć nieokielznanym smiechem czy zaczać rwac sobie wlosy z glowy, czy ku..., co mam robic...

                A ktoś niedawno pisal podobno, że Lesmian za dobrze polskiego nie znał,
                • morekac Re: "Żolnierz" 14.11.16, 23:11
                  Ktoś, kto to napisał, chyba się polskiego nie uczył.
        • nickbezznaczenia Re: "Żolnierz" 13.11.16, 15:58
          I jeszcze ten:
          'Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,

          A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.



          I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,

          I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...



          Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,

          I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...



          Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!

          I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?



          "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

          Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.



          Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!

          Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!



          Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...

          I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!



          Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!

          I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...



          I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!

          I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?



          "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

          Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.



          Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!

          I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...



          I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...

          I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!



          Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!

          I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!



          Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!

          I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?



          "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

          Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.



          I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!

          Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!



          Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!

          Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!



          Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!

          Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?



          Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,

          Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.



          I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!

          A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?'
          • konwalka Re: "Żolnierz" 13.11.16, 16:24
            Dwunastu braci, klasyk, cudowny klasyk, który diczekał sie bodaj siedmiu kręgow interpretaxyjnych
            zadziwia i zastanawia, ale tak cudnie
            wierci smile
            uuuch, ale sie watek pieknie rozwinął
            dzieki nanga i dzieki nick smile
            • gris_gris Re: "Żolnierz" 14.11.16, 00:55
              Ten jest moj ukochany! Od połowy podstawówki chyba, był pierwszym wierszem, ktory wybrałam sama do interpretacji, ku zachwytowi i zdumieniu polonistki smile
          • nickbezznaczenia I kocham Leśmiana za Sindbada też! 13.11.16, 16:15
            Wujek poeta Tarabuk to coś wspaniałego. smile
            • joanekjoanek Re: I kocham Leśmiana za Sindbada też! 13.11.16, 22:02
              Tak! Tak! Tak!
              • lellapolella Re: I kocham Leśmiana za Sindbada też! 13.11.16, 23:13
                Przypomniałaś mi o wuju Tarabuku i poczułam taką tęsknotę, że od razu poleciałam na górę grzebać w kartonach z książkami wink
                • gris_gris Re: I kocham Leśmiana za Sindbada też! 14.11.16, 00:57
                  Ja mam pod ręka na półce smile
      • fornitta69 Re: "Żolnierz" 13.11.16, 17:04
        Gdybym spotkal ciebie znowu pierwszy raz
        Ale w innym sadzie, w innym lesie
        Może by inaczej zaszumial nam las
        Wydluzony mgłami na bezkresie

        Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd
        Jęłyby się dłonie dreszczem czynne
        Może by upadły z niedomyslnych ust
        Jakies inne słowa, jakies inne...

        Może by i słońce zniewolilo nas
        Do spłonięcia duchem w róż kaskadzie
        Gdybym spotkal ciebie znowu pierwszy raz
        Ale w innym lesie, w innym sadzie

        Pisane z pamięci, mam nadzieje,ze nic nie pokrecilam! Polecam ten wiersz w interpretacji Turaua, pięknie go zaspiewal.






        • fornitta69 Re: "Żolnierz" 13.11.16, 17:06
          Aha i obczajcie sobie jeszcze "Dwoje ludzienkow" i "Jadwigę"- tego tu nie przepiszę, wybaczcie, za długie wink
        • fornitta69 Re: "Żolnierz" 13.11.16, 17:15
          Słownik w moim telefonie bardzo twórczo zinterpretowal Leśmiana i poprawił mnie tak:
          Może by i słońce zniewoliło nas
          Do splunięcia duchem w róż kaskadzie
          big_grin big_grin big_grin
          • paszczakowna1 Re: "Żolnierz" 14.11.16, 00:26
            Leśmianowi by się chyba spodobało. Masz utalentowany słownik.
    • paszczakowna1 Re: Leśmian 13.11.16, 15:59
      Ja jestem mało oryginalna.

      Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
      A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

      I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
      I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

      Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,
      I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...

      Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
      I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem.

      "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
      Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

      Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
      Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

      Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
      I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

      Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
      I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...

      I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
      I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

      "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
      Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.

      Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
      I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...

      I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...
      I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!

      Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!
      I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!

      Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
      I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

      "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
      Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

      I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
      Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

      Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
      Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!

      Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
      Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

      Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
      Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.

      I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
      A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
      • nangaparbat3 Re: Leśmian 13.11.16, 16:15
        A co tam oryginalność! ja ten wiersz uslyszalam w radio, jako malolata, i zwariowalam. Słyszalam bez zapowiedzi i nie wiem czemu ubzduralam sobie, że to Staffa. Przewalilam potem 3 tomy "Wierszy zebranych", i nie znalazlam. Dopiero poźniej.
        To ten wiersz czytano w senacie, ale jakoś do wysokiego grona nie przemowił.
        To nie skandal - to poruta.
      • lellapolella Re: Leśmian 13.11.16, 16:29
        Garbus

        Mrze garbus dosyć korzystnie:

        W pogodę i babie lato.

        Garbaty żywot miał istnie,

        I śmierć ma istnie garbatą.



        Mrze w drodze, w mgieł upowiciu,

        Jakby baśń trudną rozstrzygał,

        A nic nie robił w tym życiu,

        Jeno garb dźwigał i dźwigał.



        Tym garbem żebrał i tańczył,

        Tym garbem dumał i roił,

        Do snu na plecach go niańczył,

        Krwią własną karmił i poił.



        A teraz śmierć sobie skarbi,

        W jej mrok wydłużył już szyję,

        Jeno garb jeszcze się garbi,

        Pokątnie żyje i tyje.



        Przeżył swojego wielbłąda

        O równą swej tuszy chwilę,

        Nieboszczyk ciemność ogląda,

        A on - te w słońcu motyle.



        I do zmarłego dźwigacza

        Powiada, grożąc swą kłodą:

        "Co ten twój upór oznacza,

        Żeś w poprzek legł mi przegrodą?



        Czyś w mgle potracił kolana?

        Czyś snem pomiażdżył swe nogi?

        Po coś mię brał na barana,

        By zgubić drogę w pół drogi?



        Czemuś łbem utkwił na cieniu?

        Z trudem w twych barach się mieszczę!

        Ciekawym, wieczysty leniu,

        Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?"

        www.youtube.com/watch?v=zNtBW-lC2VU

        • nickbezznaczenia Re: Leśmian 13.11.16, 16:40
          Kurczę! Zapomniałam o tym. smile
    • rulsanka Re: Leśmian 13.11.16, 16:22
      Mój ulubiony poeta. Ostatnio ktoś linkował niesamowite "Tupięgi"

      A osobiście zapadł mi w pamięć taki: "Dusiołek"

      Szedł po świecie Bajdała,
      Co go wiosna zagrzała -
      Oprócz siebie - wiódł szkapę, oprócz szkapy - wołu,
      Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu.

      Zachciało się Bajdale,
      Przespać upał w upale,
      Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem,
      Czy dogodna dla karku - spróbował obcasem.

      Poległ cielska tobołem
      Między szkapą a wołem,
      Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął
      I ziewnął wniebogłosy i splunął i zasnął.

      Nie wiadomo dziś wcale,
      Co się śniło Bajdale?
      Lecz wiadomo, że szpecąc przystojność przestworza,
      Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża.
      Pysk miał z żabia ślimaczy -
      (Że też taki żyć raczy!) -
      A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo.
      Milcz gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają!

      Ogon miał ci z rzemyka,
      Podogonie zaś z łyka.
      Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie -
      Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie!

      Warkło, trzasło, spotniało!
      Coć się stało, Bajdało?
      Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy -
      Słuchajta, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen beczy!

      Sterał we śnie Bajdała
      Pół duszy i pół ciała,
      Lecz po prawdzie niedługo ze zmorą marudził -
      Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził.

      Rzekł Bajdała do szkapy:
      Czemu zwieszasz swe chrapy?
      Trzebać było kopytem Dusiołka przetrącić,
      Zanim zdążył mój spokój w całym polu zmącić!
      Rzekł Bajdała do wołu:
      Czemuś skąpił mozołu?
      Trzebać było rogami Dusiołka postronić,
      Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić!

      Rzekł Bajdała do Boga:
      O, rety - olaboga!
      Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,
      Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?
      • konwalka Re: Leśmian 13.11.16, 16:29
        i jeszcze klimatyczny do bólu wiersz Asoka z moim ukochany (i wyeksploatowanym) cytatem:

        Król pojął z woli serca i z duszy nakazu
        Jej milczenie, tak inne od milczenia głazu,
        I czuł to, co się czuje - nigdy lub od razu.
    • niennte Re: Leśmian 13.11.16, 16:30
      Mrok na schodach. Pustka w domu
      Nie pomoże nikt nikomu.
      Ślady twoje śnieg zaprószył,
      Żal się w śniegu zawieruszył.

      Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
      I tym śniegiem się ośnieżyć -
      I ocienić się tym cieniem
      I pomilczeć tym milczeniem.
      • niennte Re: Leśmian 13.11.16, 16:34

        URSZULA KOCHANOWSKA

        Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,
        Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.

        "Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa...
        Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa."

        "Zrób tak, Boże - szepnęłam - by w nieb Twoich krasie
        Wszystko było tak samo, jak tam - w Czarnolasie!" -

        I umilkłam zlękniona i oczy unoszę,
        By zbadać, czy się gniewa, że Go o to proszę?

        Uśmiechnął się i skinął - i wnet z Bożej łaski
        Powstał dom kubek w kubek, jak nasz - Czarnolaski.

        I sprzęty i donice rozkwitłego ziela
        Tak podobne, aż oczom straszno od wesela !

        I rzekł: "Oto są - sprzęty, a oto - donice.
        Tylko patrzeć, jak przyjdą stęsknieni rodzice!

        I ja, gdy gwiazdy do snu poukładam w niebie,
        Nieraz do drzwi zapukam, by odwiedzić ciebie!"

        I odszedł, a ja zaraz krzątam się, jak mogę -
        Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę -

        I w suknię najróżowszą ciało przyoblekam
        I sen wieczny odpędzam - i czuwam - i czekam...

        Już świt pierwszą roznietą złoci się po ścianie,
        Gdy właśnie słychać kroki i do drzwi pukanie...

        Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni!
        Serce w piersi zamiera... Nie!... To - Bóg, nie oni!...

      • lellapolella Re: Leśmian 13.11.16, 16:57
        O, a ja zapomniałam o tym. Jest także w cudnych wykonaniach Magdy Umer oraz Haliny Wyrodek
        www.youtube.com/watch?v=oXvhGlfDIQI
    • nangaparbat3 Re: Leśmian 13.11.16, 21:05
      Przed chwilą obejrzalam w tvn dyskusje o patriotyzmie i nacjonalizmie. W trakcie jeden z uczestnikow - Piotr Semka - oznajmił:

      - Jak powiedział LEŚMIAN "A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę".

      Nie Leśmian, a Lechoń, wypadaloby wiedzieć, i nie machać ręką, kiedy zwrocono uwagę na pomylkę, zwlaszcza w kontekście odrzuconej przez senat propozycji nie machać ręką.

      I masz rację, Konwalka, nie ma co dyskutować.
      • verdana Re: Leśmian 13.11.16, 21:15
        Większość zna pewnie "Klechdy sezamowe". Mniej osób "Klechdy polskie". Może nie są tak barwne jak "Sezamowe", ale codziennie należałoby sobie czytać jedno zdanie, aby zobaczyć, jak można posługiwać się językiem polskim. Choćby "Od sadu i od chałupy cisza wiała swoista, płotem chruścianym od reszty milczenia nocnego wygrodzona, tak że ją z dala mogłeś wyróżnić i wysłuchać z osobna"
    • antypomidorowa Re: Leśmian 13.11.16, 21:28
      A można gdzieś poczytać jakie były argumenty? Czy padł mój ulubiony, że "nie był polskim poetą, tylko poetą żydowskim piszącym w języku polskim"?
      • nickbezznaczenia Re: Leśmian 13.11.16, 21:50
        Cwani byli:'- To jednak nie przekonało polityków PiS. Kandydaturę Leśmiana odrzucono - za głosowało 30 senatorów, przeciw - 42 (głównie z PiS). Dlaczego? Trudno stwierdzić, do dyskusji nie zapisał się nikt z tej partii.'
        wyborcza.pl/7,75398,20933527,bedzie-matka-boska-czestochowska-pis-przeciw-lesmianowi-senat.html
    • joanekjoanek Tarcza 13.11.16, 22:00
      Nangaaa! jesteś wielka!

      To jest wiersz, którego jak miałam lat ze szesnaście, to po prostu nie mogłam, no nie mogłam się nie nauczyć na pamięć. Tak też uczyniłam i pamiętam, jak się okazuje, do dziś smile

      Prócz mnie — nie będziesz miał oblubienicy,
      Prócz mnie — nie ujmiesz innego zwierciadła,
      Byś w niem się własnej odeśnił źrenicy,
      Do mosiężnego podobien widziadła!
      Żadne ci dziewczę różanem brzemieniem
      Kruchego ciała — ramion nie obarczy,
      Ni warg znikomem nie skala imieniem, —
      Rycerzu! wiernym pozostań swej tarczy!
      Ja ci przechowam, odbite w mem łonie,
      Doliny, góry, jeziora, niebiosy, —
      Ja wrażych mieczów pogróżki i ciosy
      W śpiżowe hymny dla ciebie rozdzwonię!
      Twój sen lękliwy uzbroję swą chwałą,
      Aby mógł śnić się bez trwogi, bez skazy!
      Obronię ciebie miłością wytrwałą
      Od złego ognia, od rdzawej zarazy!
      Obronię ciebie od wszelkiej tęsknoty
      I od uroku zatrutych strumieni, —
      Od burzy czarnej, szkarłatnej i złotej,
      I od tej, co się po grobach zieleni!
      Od niepamięci błękitnych pocisków,
      Których się orły w niebie nie ustrzegą!
      Od zemsty bożej, od ciebie samego
      I od mych własnych ku tobie rozbłysków!
      A gdy już w ciszy, pod moją obroną
      Pierś twa dojrzeje w kwiat wielki i wonny,
      Wtedy jej żadną nie kalaj osłoną
      I bądź mi — nagi, i bądź mi — bezbronny!
      Nie poskąp krwi swej, ni serca, ni ciała
      Pazurom bogów, aniołów lub sępów!
      Nie wzbraniaj światu, co tęskni i pała,
      Nieprzeliczonych do duszy dostępów!
      Choćby cię zgrają opadły zaciężną
      Wylęgłe w słońcu upiory i płazy,
      Ty — pierś, śpiewowi na wieki przysiężną,
      Odsłoń na ognie, na rdzawe zarazy,
      Odsłoń ją nagle na wszelką tęsknotę,
      I na uroki zatrutych strumieni,
      Na burze czarne, szkarłatne i złote,
      I na tę, co się po grobach zieleni!…
      Na odtrąconych ukochań powrotność,
      Na różobrańczą wichury swawolę,
      Na wrzaski orle, na żądze sokole
      I rozszalałą istnienia samotność!
      Często o tobie sny miewam mosiężne
      I o tej chwili — i mojej i twojej, —
      Gdy, bezbronnością wyzwolon ze zbroi,
      Dosięgniesz tego, co nie jest dosiężne!
      Gdy żaden odzew prawdziwy lub mylny
      Nie ujdzie twojej stubramnej gościnie,
      I gdy świat cały, ku tobie pochylny,
      W zaświecie twoim, jak w morzu, zaginie!
      Gdy, spłonion ku mnie zniechętą słoneczną
      I przytakując zadumie brwią ciemną,
      Mnie — już spełnioną, czarownie zbyteczną —
      Ciśniesz o ziemię w niepamięć nikczemną!
      A ja się z jękiem u stóp twych rozpadnę
      Na ognie błędne, na rdzawe zarazy,
      Na dzwonnej śmierci ostatnie rozkazy
      I zanieśpiewań lamenty kaskadne!
      Na wszelką niemoc, na wszelką tęsknotę
      I na uroki zatrutych strumieni,
      Na burze czarne, szkarłatne i złote,
      I na tę, co się po grobach zieleni!…
      Na mchy i bluszcze, wypełzłe odziemnie
      Ku podeptanej mych śpiżów ruinie,
      I na to wszystko, co zginąć ma we mnie,
      I na to wszystko, co w tobie nie zginie!
    • livia.kalina Wyznanie 13.11.16, 22:03
      Sama sobie to często recytuję....



      Nie rań pogardą tej obcej dziewczyny,
       Jej czar jest inny, niżeli twój czar.
       Tyś memu ciału dreszcz w świecie jedyny,
       A ona ust mi chce oddać maliny, —
       Czyjaż dłoń zdoła odtrącić ten dar?

       Wszak tobie pierwszej tę miłość wyznaję, —
       Ona nic nie wie, choć czeka i śni.
       Szedłbym tak do niej, jak w lasy i w gaje,
       A odkąd znam ją, wciąż mi się wydaje,
       Że policzone są wiosny mej dni!

       Wargi ma falą w uśmiechu ozdobne,
       Jaśnistym włosem polśnioną ma skroń,
       Spojrzenia — pilne i zlekka żałobne,
       Dłonie do twoich niechcący podobne, —
       Pieszcząc, pomyślę, że pieszczę twą dłoń...

       Jej zaklęć szepty nie zmienią mnie wcale,
       Jej pocałunek nie rozłączy nas!
       Pozwól mi odejść w ust tamtych korale,
       Bym łkał przez chwilę, bym kochał niestale
       Raz jeszcze jeden, ach, tylko ten raz!
      • fornitta69 Re: Wyznanie 13.11.16, 22:28
        Piękne!
    • fornitta69 Re: Leśmian 14.11.16, 12:30
      Ma ktoras ochotę na radosna twórczość?
      Dopiszcie zatem dalszy ciag ale- w stylu Leśmiana. Na tyle na ile sie uda wink

      "W nocy kiedy caly dom juz śpi...
      Stukostrachy, stukostrachy stukaja do drzwi
      Chciałbym stąd uciec, lecz boje się
      Ze stukostrach zabierze mnie..."
    • lady-z-gaga Re: Leśmian 14.11.16, 17:35
      Dziękuję Wam za ten wątek. Pod choinkę zażyczę sobie Leśmiana smile
      • ra-sowa Re: Leśmian 14.11.16, 17:40
        ja też dziękuję, dwunastu braci nie znałam do tej pory, piękny wiersz
        • niennte Re: Leśmian 14.11.16, 17:46
          To jest "Dziewczyna". Teraz nie ma tego wiersza w podręcznikach?
          • ra-sowa Re: Leśmian 14.11.16, 22:58
            nie wiem jak teraz, ja jestem stara. Nie pamiętam czy kiedyś było, ale raczej nie ???
            I dzięki za poprawienie tytułu
            • niennte Re: Leśmian 14.11.16, 23:22
              Ja jestem pewnie starsza smile
              Było, jak ja chodziłam do liceum.
        • nickbezznaczenia Re: Leśmian 14.11.16, 17:48
          Tylko w kwestii formalnej,tytuł wiersza to' Dziewczyna'. smile
        • jan.kran Re: Leśmian 14.11.16, 18:11
          Posłuchajcie ...

          m.youtube.com/watch?v=XvXP6LpWtWQ
          • nickbezznaczenia Re: Leśmian 14.11.16, 18:13
            Nardelli młodo umarł.
            Bardzo młodo.
    • iziula1 Re: Leśmian 14.11.16, 18:22

      Boże, pełen w niebie chwały,
      A na krzyżu - pomarniały
      Gdzieś się skrywał i gdzieś bywał,
      Żem Cię nigdy nie widywał?
      Wiem, że w moich klęsk czeluści
      Moc mnie Twoja nie opuści!
      Czyli razem trwamy dzielnie,
      Czy też każdy z nas oddzielnie?
      Mów, co czynisz w tej godzinie,
      Kiedy dusza moja ginie?
      Czy łzę ronisz potajemną,
      Czy też giniesz razem ze mną?


      Tak się cieszę,że tyle z Was lubi Leśmiana. Zawsze uważałam go za zapomnianego poetę,w szkole wręcz lekceważonego. Cudowny wątek. Dziękuję wam wszystkim 😊
      • fornitta69 Re: Leśmian 14.11.16, 19:09
        Ja z poetów to właściwie tylko Leśmiana i Baczyńskiego mam w sercu. Ale to Leśmian jest moja prawdzwa miłością z tej dwójki wink Wiec wątkiem tez sie napawam - a to wszystko dzieki senatorom PiS!
    • niennte Re: Leśmian 14.11.16, 18:22
      Jeszcze tego nikt nie podlinkował?

      www.youtube.com/watch?v=zNtBW-lC2VU
      • konwalka a to juz było? 14.11.16, 18:45
        tez becze przy ostatnich wersach suspicious

        Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy
        Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy
        I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,
        Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.
        Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,
        I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,
        A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku,
        A w organy od ściany uderzał po siekiersku!

        Grajże, graju, graj
        Dopomóż ci Maj,
        Dopomóż ci miech, duda
        I wszelaka ułuda!

        Bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo,
        Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,
        Aż z tej dudy - marudy dobył dłonią sękatą
        Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.
        Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,
        Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.
        I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,
        Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!

        Grajże, graju, graj
        Dopomóż ci Maj,
        Dopomóż ci miech, duda
        I wszelaka ułuda!

        Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,
        Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,
        I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą
        Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.
        I grał o tym, jak mszary jeno milczą,
        Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą,
        I jak rosa beż oczu swymi łzami się nęka,
        I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!

        Grajże, graju, graj
        Dopomóż ci Maj,
        Dopomóż ci miech, duda
        I wszelaka ułuda!

        A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy,
        Grał wszystkimi jarami wszystkie naraz parowy!
        Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,
        Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.
        A on wpodłuż organy, stare miażdżąc im koście,
        Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,
        I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,
        Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!

        Grajże, graju, graj
        Dopomóż ci Maj,
        Dopomóż ci miech, duda
        I wszelaka ułuda!

        Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział,
        Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.
        "Odkąd żyje na świecie, a wszak jestem wieczysty,
        Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!"
        Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę
        Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe,
        Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił,
        A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!

        Grajże, graju, graj
        Dopomóż ci Maj,
        Dopomóż ci miech, duda
        I wszelaka ułuda!

        I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną,
        A w tej duszy mu było ruczajno i leśno,
        I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie
        I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie!
        Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce
        Poklękali radośnie wziąwszy siebie z ręce,
        Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,
        Po raz pierwszy Bóg płacząc obejmował się z dębem!

        Grajże, graju, graj
        Dopomóż ci Maj,
        Dopomóż ci miech, duda
        I wszelaka ułuda!


      • nangaparbat3 Re: Leśmian 14.11.16, 18:52
        Nie lubie tego, od dziecka słuchałam płyty Demarczyk z "Garbusem" i piosenka mnie przerażala wtedy, i zostało coś z tego na zawsze sad
        Nie lubię, ale że jest genialny, to jest.
        • niennte Re: Leśmian 14.11.16, 23:25
          Uwielbiałam Demarczyk i jej muzyczne interpretacje poezji.
    • premeda Re: Leśmian 14.11.16, 22:26
      Ciekawe co by o takim Tuwimie powiedzieli? Dusiołka lubię najbardziej ale i W malinowym chruśniaku lubię bardzo.
      • piesfafik Re: Leśmian 15.11.16, 01:39
        Bardzp lubie Dusiolka, Urszule Kochnaowska i wiele innych wierszy i uwielbiam Klechdy Sezamowe Lesmiana.
        Chyba Szewczyka jeszcze nie bylo:

        W mgłach daleczeje sierp księżyca,
        Zatkwiony ostrzem w czub komina,
        Latarnia się na palcach wspina
        W mrok, gdzie już kończy się ulica.
        Obłędny szewczyk - kuternoga
        Szyje, wpatrzony w zmór odmęty,
        Buty na miarę stopy Boga,
        Co mu na imię - Nieobjęty!

        Błogosławiony trud,
        Z którego twórczej mocy
        Powstaje taki but
        Wśród takiej srebrnej nocy!

        Boże obłoków, Boże rosy,
        Naści z mej dłoni dar obfity,
        Abyś nie chadzał w niebie bosy
        I stóp nie ranił o błękity!
        Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,
        Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,
        Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,
        Bóg przyobuty bywa godnie.

        Błogosławiony trud,
        Z którego twórczej mocy
        Powstaje taki but
        Wśród takiej srebrnej nocy!

        Dałeś mi, Boże, kęs istnienia,
        Co mi na całą starczy drogę -
        Przebacz, że wpośród nędzy cienia
        Nic ci, prócz butów, dać nie mogę.
        W szyciu nic nie ma, oprócz szycia,
        Więc szyjmy, póki starczy siły!
        W życiu nic nie ma, oprócz życia,
        Więc żyjmy aż po kres mogiły!

        Błogosławiony trud,
        Z którego twórczej mocy
        Powstaje taki but
        Wśród takiej srebrnej nocy!
    • zona_glusia Re: Leśmian 22.01.17, 14:20
      Ponieważ dzisiaj przypada 140 rocznica urodzin Bolesława Leśmiana pozwalam sobie na odgrzebanie tego fantastycznego wątku.
      Pozdrawiam wszystkich lubiących poezję Leśmiana. smile
      • livia.kalina Re: Leśmian 22.01.17, 19:31
        smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka