kondolyza
09.01.17, 18:17
nie jestem minimalistką.
nie chcę być też złą matką, która zabiera dzieciom to co lubią...
ale dziś się załamałam.
po powrocie do domu w sobotę zaczęłam rozpakowywać walizki, prać, ogarniać...
i się załamałam.
i nie chodzi o 13 wsadów pralek które trzeba było wyprać, przeładować do suszary, poskładać...
ale o ilość rzeczy w pokojach dzieci. normalnie poświąteczna prezentowa klęska urodzaju... nie panuję nad tym i to mnie chyba najbardziej przeraża. kompletnie nie rozumiem jak u diabła znalazło się u nas w domu pół księgarni i 1/4 sklepu z zabawkami? przecież wcale tak dużo tych prezentów nie było, ale fakt - zanim wyjechaliśmy do teściów było u nas w domu chyba 3 spotkania ze znajomymi, kilka na mieście, do tego jeszcze z babciami, z rodzicami - wszytskich odwiedziliśmy lub przyszli do nas przed świętami bo wyjeżdżaliśmy na długo...
i teraz co zrobić... szkoda mi wynieść tak po prostu gdzieś na dary... dzieciom będzie przykro...
ale regały stają się za małe.
jakieś pomysły?