sagania
08.02.17, 11:59
Niedawno zmarła moja babcia (95 lat). Mieszkała z młodszym bratem mojej mamy w trzypokojowym mieszkaniu w dużym mieście. Brat mamy został w tym mieszkaniu. Spotyka się z pewną kobietą od pewnego czasu i wkrótce chce z nią tam zamieszkać. Moja mama jest już na emeryturze i do ostatnich chwil opiekowała się babcią (brat pracuje, w wolnych chwilach był na wyjazdach ze swoją kobietą). Jeździła do niej praktycznie codziennie, kiedy brat był w pracy, albo mieszkała u babci gdy on wyjeżdżał. Babcia nie zostawiła testamentu. Brat nie poczuwa się żeby jakoś spłacić moją mamę, a moja mama jest bardzo uległa, zawsze "urobiona po pachy" pomocą innym, od lat mieszka z alkoholikiem i to wywarło już trwały ślad na jej psychice. Ona tylko wiecznie "poświęca się" dla innych, nie oczekując nic w zmian. A mnie trochę razi taka niesprawiedliwość - no bo dlaczego młodszy brat mamy, który całe życie miał dobrą pracę, nie ma dzieci, żadnych obciążeń ma dostać w spadku teraz całe mieszkanie, a moja mama ma ledwo wiązać koniec z końcem na skromnej emeryturze w malutki mieszkanku na starym blokowisku? Mama oczywiście swoim zwyczajem nic o spadku nie wspomina i nie chce o nic walczyć u brata, a on udaje że nie ma problemu.