Dodaj do ulubionych

A propos Musierowicz

23.03.17, 21:18
przeczytałam "Kalamburkę". Okropna.
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 21:20
      To nie czytaj dalej...
      • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 21:22
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > To nie czytaj dalej...
        >
        Chciałam zapytać forum o recenzje.
        • margotka28 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:12
          najlepsza w Kalamburce jest postać Gizeli (taka przyszywana babcia), która w KK została ukazana jako wręcz oszukująca Borejków pani Trak smile (jakoś tak było, że na zamianie mieszkania zostali nabici w butelkę).
          • dziennik-niecodziennik Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:19
            nie ze nabici, tylko ze dostali mieszkanie w ktorym trzeba było palić w piecach. ale oni nad tym nie ubolewali.
            • margotka28 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:29
              ale była określona jako pani Trak (raczej negatywnie według mojego odbioru), a w Kalamburce jest opiekunką Melanii taką jakby zastępczą matką.
              • dziennik-niecodziennik Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 23:44
                Rozbrajajace jest to do jakiego stopnia Borejkowie urwali z Gizela kontakt. Przeciez dla dziewczynek to praktycznie babcia, a one jej wcale nie znaja. Dla mnie to najsmutniejsze w calym cyklu...
                • memphis90 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 13:30
                  W zyciu takie rzeczy się zdarzają. Ja nie znalam w ogóle siostry mojej babci, a babcia była wychowywana właśnie przez starsze rodzeństwo z powodu wczesnego wojennego osierocenia. Niemniej jednak między siostrami zamiast bliskości i wdzięczności były napięte stosunki i żal. Mogła więc Musierowicz "popsuć" trochę stosunki między Gizelą i Milą, wydać ja za mąż i wysłać za granicę, dodać Alzheimera albo zwyczajnie napisać, że małe dzieci, w ilości 4 rozbrykanych dziewczynek, bardzo starszą panią męczyły, więc odwiedziny były sporadyczne- byłoby bardziej wiarygodnie. Bo teraz wyszło tak, że po Dmuchawcu Borejkowie szlochają grubo rok po pogrzebie, a o Gizeli nikt półgębkiem nie wspomni...
                  • margotka28 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 18:32
                    Na na pogrzeb jedzie sama Melania. Postać gizeli jest rzeczywiście smutna
                    • ichi51e Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 19:23
                      Ja tam mysle ze nie ma sie co smucic ze nie wspominana bo ona byla wspominana tylko akurat nie w tych chwilach ktore MM opisywala i w ogole byla obecna w zyciu etc. Jak z ta cukierniczka bezcenna nie bylo nie bylo a teraz jest. 24h z zycia przeciez nie opisze...
    • noowaak Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 22:30
      Mnie się "Kalamburka" podobała. Jeszcze. Późniejsze są dużo gorsze. Ale z sentymentu czytam wszystkie, ciągle mając nadzieję,że wróci stara,dobra Jeżycjada. Cóż, wiadomo, czyją matką ta nadzieja jest...
      • fornitta69 Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 22:47
        Ja czytam juz bez ciecia nadzei. Tylko z ciekawosci co tam nowego u Borejków.
        • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 23:00
          fornitta69 napisała:

          > Ja czytam juz bez ciecia nadzei. Tylko z ciekawosci co tam nowego u Borejków.

          Cieć nadziei ci się udał, ale liczyłam na jakąś bardziej analityczną dyskusję.

          Taki na przykład problem: pan Borejko jest wielce szlachetny i o przyziemne kwestie materialne nie dba - zatem kolejne mieszkania załatwia dla niego Gizela.

          Mila Borejko nie korzysta z tego, co oferuje komunizm, bo taka jest szlachetna - zatem za nią i dla niej korzysta z tego Gizela (wczasy pracownicze, kartki na żywność).

          Borejko zdobył Milę, ale tak właściwie to jej nie zdobył, bo zakochała się w nim od razu, tylko udawała, że nie.

          Krótko mówiąc, sprawy życiowe pana Borejki załatwia żona, teściowa (Gizela), szwagierka, a potem córki - zaś on tkwi w centrum jak, nie przymierzając, antyczny posąg i w ten sposób jest głową rodziny. Kompletnie nieprzekonujące.

          Oczywiście wszystkie kobiety, które śmią krytykować pana B., wyglądają jak indyczki i są niezmiernie prymitywne.

          Młody Ignacy lezie za Milą i jej przyjaciółką konstatując, że Monika ma wystający kuperek i krótkie nóżki - ale wcale nie jest obleśnym typem oceniającym kobiecą urodę, nie nie!

          Borejkowie chodzą do kina Multikino i jedzą popcorn, co nie czyni ich jednak prymitywnymi, jak to się dzieje? Czują się tam młodzi (zdumiewające u osób z roczników 1931 i 1935).

          Gizela za pomocą jednego obiadku i kilku cennych uwag zawraca młodziana z drogi patologii i kieruje na drogę uczciwego życia - jak to możliwe i w jaki sposób należy naśladować ten wzorzec?

          Mila Borejko stylizuje kostiumik ślubny na kontusik szlachecki, a to dlaczego?

          I tak dalej.
          • kochamruskieileniwe Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 23:03
            Idź na forum ESD... tam już roztrząsane to było. big_grin

            Kalamburka według mnie była beznadziejna. Rozczarowała mnie okrutnie.
            • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 23:05
              kochamruskieileniwe napisała:

              > Idź na forum ESD... tam już roztrząsane to było. big_grin

              Nie idę, bo się na nich dawno temu obraziłam.
              >
              > Kalamburka według mnie była beznadziejna. Rozczarowała mnie okrutnie.

              Szczegóły!
              • tt-tka Re: A propos Musierowicz 30.03.17, 23:45
                taki-sobie-nick napisała:

                > kochamruskieileniwe napisała:
                >
                > > Idź na forum ESD... tam już roztrząsane to było. big_grin
                >
                > Nie idę, bo się na nich dawno temu obraziłam.


                Jak dawno temu ? Bo sklad sie zmienil, sporo forumek i kilku forumkow odpadlo, sporo przybylo...
                A o co sie obrazilas ? Chyba ze to sekret smile

          • asia_i_p Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 23:06
            Borejko nie jest jedyny w Polsce, który się tak ustawił. Ich ślub to są późne lata pięćdziesiąte, więc w sumie stylizacja nie dziwi, o ile pamiętam z "Wojny domowej" te stylizacje były w modzie.

            Układ Mila - Gizela to przede wszystkim układ młodość górna i durna vs zdrowy rozsądek w średnim wieku, wg mnie sympatia autorki jest po obu stronach.
            • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 23.03.17, 23:09
              asia_i_p napisała:

              > Borejko nie jest jedyny w Polsce, który się tak ustawił.

              No właśnie, wszyscy za niego wszystko załatwiają, a on nic, tylko czyta Senekę. Żeby nie te baby, mieszkałby z żoną i czwórką dzieci u mamusi.


              > Układ Mila - Gizela to przede wszystkim układ młodość górna i durna vs zdrowy r
              > ozsądek w średnim wieku, wg mnie sympatia autorki jest po obu stronach.
              >
              Ale obie postaci są niewiarygodne.
              • asia_i_p Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:21
                Według mnie są bardzo wiarygodne, przed oczyma staje mi moja mama przebywające przez 2-3 lata "na wychowaniu" u swojej ciotki, która właśnie w ten sposób ją strofowała, a dumna z niej była jak jasna cholera. Wypisz wymaluj ta relacja. To, co zgrzyta w obu postaciach nie zmienia faktu, że układ między nimi jest wiarygodny.
                W ogóle dla mnie "Kalamburka" to jeden z ładniejszych w literaturze obrazów relacji matka - córka, bez idealizacji, ale też bez dramatyzowania.

                A Musierowicz miała cholernie trudne zadanie, bo wprowadzała Gizelę w gotowy świat, w którym nie było dla niej miejsca - pierwotnie przecież jej w ogóle nie było, w "Kwiecie kalafiora" jest jakaś "pani Trak", która wymieniła mieszkanie dla wygody, daleka znajoma, a tu trzeba było znaleźć jakoś na nią miejsce. Zaryzykowała, mnie się podoba to, co wyszło.
                • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:33
                  asia_i_p napisała:

                  > Według mnie są bardzo wiarygodne, przed oczyma staje mi moja mama przebywające
                  > przez 2-3 lata "na wychowaniu" u swojej ciotki

                  I Twoja Mama z Ciotką były takie idealne? Mnie nie chodzi o strofowanie, ale o idealność postaci. Mila jest wzorem i wsparciem duchowym od dziesiątego roku życia.

                  Przyjaciółek nie ma, jak każdy normalny człowiek, po to, żeby się wspierać wzajemnie - to ona je wspiera.

                  Scena, w której Mila "opowie Monice o bohaterskim misiu" - Mila jest świadoma, że Gizela z mamą Moniki omawiają sprawy dla Moniki bolesne i aby odwrócić uwagę Moniki, UDAJE DZIECKO, opowiadając o bohaterskim misiu.

                  To jest postępowanie odpowiednie dla trzydziestolatki.

                  Mila czyta, czyta i czyta, a sfrustrowaną Monikę namawia, żeby czytała również - to według ciebie wiarygodny obraz przyjaźni 10-12-letnich dziewczynek?

                  Ignacy dla odmiany wydaje się być od początku (14 rok życia) mentalnym 60-latkiem.

                  Nic innego nie robią, tylko świecą przykładem, rozwijają, wspierają i kontynuują tradycję antyczną.


                  Ignacy nawet oceniając tyłek Moniki jest subtelnym kontynuatorem tradycji antycznej, podczas kiedy Zbysław w identycznej sytuacji byłby obleśnym babiarzem.

                  Jaki to zatem wzorzec? Wolno oceniać damskie figury czy nie?

                  Otóż jednym wolno (i to nie czyni ich prymitywnymi), a innym wcale.

                  Zbysław, nawet gdyby stanął na rzęsach i nauczył się Seneki na wyrywki, nie wejdzie w świat Borejków.

                  Jego rolą jest być ich przeciwstawieniem, głupawym prostakiem.

                  Zbysław jest zatem od początku wykluczony z tego świata.

                  Nie każdy może zostać jednym z Borejków, choćby nie wiem jak chciał, co to za wzorzec?



                  • suchawloszkana3 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 06:40
                    O... Zaczynam czuc wyjatkowa wiez ze Zbyslawem... 😂
    • kornelia_sowa Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 00:40
      Z Jeżycjadą mam jak z Zakopanem:niezależnie od fali krytyki ja kocham miłością bezgraniczną.
      Przeczytałam do ostatniego tomu i macie racje. Im dalej tym gorzej. Do pierwszych tomów wracam wielokrotnie,reszta przeczytaną po razie i tak już pewnie zostanie.
      Choć moze tez dlatego ze szósta klepke czy Brulion Bebe B. czytałam jako młoda dziewczyna i pamiętam stary fotel Mamy w którym siedziałam zwinieta a Mama pdotykał mi jakieś dobrosci. Ech, kiedy to było. ...
      • misoune Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 07:01
        W twoich ostatnich zdaniach zawarte jest chyba meritum...
        Wszystkie tak miałyśmy, lata 80-te, domy, rodzinne, brak internetu, nastolęctwo i twn cudowny czar książek...
        • kropka_kom Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 23:47
          O taaak...
    • ichi51e Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 01:16
      Wbrew pozorom zachecilyscie mnie. Zawsze mialam do tej serii mieszane uczucia do dzis nie wiem jak to sie stalo ze Pyziak sie wymikisowal uncertain jak w zyciu. P Borejki nigdy nie lubilam (odkad sie obrazil ze ktos tam kupil chyba fairy zamiast poprzestac na dobrym wyprobowanym ludwiku) kupie i zobacze
      • vi_san Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 08:32
        Ichi, przeczytasz i I. Borejko znielubisz jeszcze bardziej. To co Autorka robi ze swoimi bohaterami to masakra[piłą mechaniczną] i koszmar, logiki w tym szukać nie próbuj...
        Ale jeśli chcesz to mogę ci pożyczyć komplet e-booków. Mam całą Jeżycjadę w e-bblioteczce, więc... - jeśli reflektujesz - daj znać na gazetowy.
        • wolveryana Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 10:10
          Vi_san, mogę ja chcieć? Jeżycjadę skończyłam na Języku Trolli, dalszych nie chciałam czytać, ale teraz chętnie przypomniałabym sobie to co znam i poznała dalsze części.
          • vi_san Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 11:44
            Napisz na mój gazetowy - wieczorem wyślę. smile
            • wolveryana Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:13
              Napisałam. Dziękuję smile
            • yuka12 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 14:02
              A mnie tez wyslesz? Moze cora choc pierwsze tomy przeczyta, a ja sie posmieje smile.
              • vi_san Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 22:24
                Napisz na gazetowy - odeślę. Łatwiej mi odpisywać niż wyszukiwać kto tu chciał. smile
                • yuka12 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 22:26
                  Wyslalam smile.
          • ichi51e Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:22
            Jak mowisz ze az tak zle to schomicze. Musierowicz i tak ma ze mna na pienku za pieniactwo i awantury z fankami
            • ponis1990 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:48
              A co się działo? Słyszałam tylko, że nieprzychylne komentarze z jej strony usuwała?
              • truscaveczka Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 16:07
                A najlepsze jest to, że forumka gazecianego nienawidzi, ale tajemniczo jakoś część zamówień, porad i wskazówek zrealizowała.
            • vi_san Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:48
              Jakby co, to oferta "pożyczenia" kompletu e-booków - aktualna. Z tym, że wysłać mogę dopiero wieczorem. Jakby co - dawaj na mój gazetowy.
              • ente2211 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 14:40
                jej, czy ja też mogę poprosić o wysłanie?
                • vi_san Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 22:25
                  Możesz. Napisz na gazetowy - chętnie udostępnię.
                • mamolka1 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 14:56
                  I ja i ja proszę wprawdzie mam na papierze ale u rodziców zostały
              • memphis90 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 22:28
                A mi byś wysłała? Teraz mam serię Jezycjady rozwłóczoną między co najmniej 3 rózne domy w 3 róznych miastach big_grin
                • vi_san Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 23:05
                  A nie ma sprawy - puść mi maila na gazetowy - odeślę. smile
                  • ente2211 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 23:49
                    Poszłosmile
            • fornitta69 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 13:44
              Nie schomiczysz, MM na chomikuj nie uswiadczysz. Podobnie z Sowa. Niektorzy autorzy umieja dbac o swoje interesy wink
        • mama_i_zona Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 23:39
          mogę też prosić?? W serii się kiedyś zaczytywałam,a w czasie przeprowadzki zagubiłam...
    • jdylag75 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:05
      Owszem, okropna, ale chyba jednak ostatnia przyzwoita w serii, wyjaśnia trochę, niemniej jednak wyjaśnienia niekoniecznie trzymają się kupy. Jesli się ma sentyment do autorki to można przeczytać jak najbardziej. Ja niestety mam.
      Kolejne pozycje są masakryczne, pisane jakimś idiotycznym tonem, bohaterów nijak nie da sie lubić lub nie lubić, jeśli juz mają natręctwa to wyjątkowo płytkie, jak nałogowe robienie domowych lodów ( żeby to jeszcze dwuznaczne było...) albo przywiązanie do konkretnej marki płynu do naczyń lub jedynej logiki układania pomytych garów, słodko-pierdzące to-to. Blech
      • ponis1990 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:24
        Aż to Kalamburka jeszcze znośna była, fajnie mi się ją czytało. Natomiast wszystkie po niej... Ostatnia, ,,Wnuczka do orzechów" - motyw Józka i Dorotki, którzy nie zamieniają ze sobą słowa, ale patrzą sobie w oczy i już wiedzą, że to miłość na całe życie - no jak z Harlequina... Ach, gdzie te Ceśkowe karpie, co ciekły i Hajduk co łypał okiem znad ławki... Albo Baltona co gryzł paluchy, żeby się na Pulpę nie rzucić.
        • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:08
          Ach, gdzie te myszy, co je Bobcio umieszczał na stole przed rodziną Tola...

          [wzdycha do myszy]
          • nathasha Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:43
            uwielbialam Bobka - szczegolnie jak przyszedl doktor do rodzacej - zawsze smieje sie z tego na glos smile
    • kawka74 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 12:40
      Pewnie nie czytałaś kolejnych...?
    • princy-mincy Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 14:40
      Ja to sie dziwie, ze ktos jeszcze czyta Jezycjade.
      Czytalam dawno temu, jeszcze w liceum i juz wtedy mnie mierzila ta cala rodzina Borejkow, zwlaszcza tata Borejko.
      Teraz w zyciu bym tego sobie nie robila, szkoda czasu.
      • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:08
        princy-mincy napisała:

        > Ja to sie dziwie, ze ktos jeszcze czyta Jezycjade.
        > Czytalam dawno temu, jeszcze w liceum

        Kiedy przypadło twoje liceum?
        • princy-mincy Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:25
          Blisko 20 lat temu.
          • taki-sobie-nick Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:35
            princy-mincy napisała:

            > Blisko 20 lat temu.
            >
            Moje ćwierć wieku temu, tak się tylko pytam.
      • jolie Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 18:25
        Też mnie to dziwi. Ale de gustibus. Moja matka (pani 60+) do dzisiaj to czyta, a kuzynka - wielka wielbicielka Musierowicz -dała swojej córce na imię Ida.
      • cauliflowerpl Re: A propos Musierowicz 31.03.17, 08:06
        Ja czytam z ciekawosci, a ze to lektura wlasnie na 3 godziny to i czas przeboleje.
        Musierowicz skonczyla sie na Pulpecji.
    • memphis90 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 14:52
      Dla mnie Kalamburka była zamknięciem cyklu, ale wszystko po niej było już nieczytalne. Skończyłam na tomie z Różą w ciąży i Fryderykiem, który wyjeżdża do USA i w związku z powyższym zmienia adres... email.
    • taki-sobie-nick Niemrawe jakieś jesteście 24.03.17, 18:14
      żadnych analiz czy choćby (poza jedną forumką) odpowiedzi na moje pytania.
      • tt-tka Re: Niemrawe jakieś jesteście 31.03.17, 00:17
        taki-sobie-nick napisała:

        > żadnych analiz czy choćby (poza jedną forumką) odpowiedzi na moje pytania.

        Prosze cie bardzo. Krotko bedzie.
        Kalamburka to opowiesc o wynaturzonej emocjonalnie potworzycy Melanii Borejko z d. Kalemba, ktora po wzieciu od przybranej matki wszystkiego, co ta mogla jej dac (dom, meble, telewizor, kiecki, wyzerke, witaminy itd) wykopala w/w ze swego i swojej rodziny zycia. Tak skutecznie, ze jej corki, ktore w chwili, gdy widzialy przybrana babcie po raz ostatni mialy odpowiednio 16 i 13 lat, a mieszkaja potem przez kilkanascie lat o pietnascie minut od niej, "juz jej nie pamietaja". Do tego stopnia skutecznie, ze jej maz widzac po latach tesciowa, stara kobiete, ktora do Poznania przyjezdza "na papieza" ze skladanym stoleczkiem i woda w butelce kwituje jej obecnosc skinieciem glowa i nawet mu w glowie nie postanie zapytac, czy nie wstapilaby odpoczac czy skorzystac z toalety.
        Taz Melania zyjac lat ponad czterdziesci ze swym mezem w wielkiej, jak nas sie zapewnia, milosci latami ukrywa przed tymze mezem swoje pisarstwo, kariere dramaturga klasy Becketta co najmniej i zwiazane z tym zarobki tez ukrywa. A kochajacy maz, zyjacy z nia pod jednym dachem nie ma pojecia, czym zajmuje sie malzonka i na czym polega jej praca. Przed dziecmi i wnukami, nawiasem mowiac, tez ukrywa Melania swoje drugie zycie, serwujac im wytrwale chude obiadki i krytykujac chec wyjazdu na wakacje.
        I bylaby to calkiem niezla opowiesc o psychopatce, gdyby nie podlano jej matkopolsko-bogoojczyznianym sosem, z uporem godnym lepszej sprawy przedstawiajac nam tych wynaturzencow jako wzor rodziny, ideal niedoscigniony.
        PS Ta ostatnia uwaga dotyczy pozostalych pozycji cyklu tez, ale w kalamburce borejkowie okazali sie bydlem zupelnie wyjatkowym nawet jak na jezycjade.
    • taki-sobie-nick Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 19:08
      z Dijon i jaki kolor jest właściwy?

      bnd.ibe.edu.pl/tool-page/52
      • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 19:21
        Ale to denne. Wspolczuje uczniom i nauczycielom, ktorzy musza to omawiac i to jeszcze w taki sposob. Brrrr,szkola to ZUO.
        • memphis90 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 22:21
          To jest w ogóle jakaś masakra, że w świecie pani M. taka podstawowa rzecz jak "dziecko jest po chemioterapii, straciło włosy i może wymagać pomocy ze względu na byłe i zapewne przyszłe hospitalizacje" jest otoczona tajemnicą nawet przed dyrekcją szkoły czy wychowawcą uncertain Siedzi sobie taka g..niara w czapce na lekcji, nie zdejmie bo nie, jej opiekun powie tyle, że nie zdejmie jej bo nie. Horror jakiś. I ten język rodem z głębokiego PRL, gdzie o uczniu mówi się "Trolla Stanisława, usiąść!". I same imiona w świecie pani M. gdzie jednostki wartościowe noszą imiona takie jak Stanisława, a jednostki bezwartościowe- najwyżej Arleta Kopiec uncertain I jeszcze duuużo możnaby pisać... sad
          • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 22:27
            A mnie nurtuje pytanie kto i dlaczego uznal,ze warto akurat tym gniotem uczniow katowac? Jakies pomysly? wink
            • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 22:33
              A może by tak ad meritum?

              Ja po prostu nie rozumiem, co Musierowicz do mnie pisze.

              Czy kolor musztardowy jako taki jest be? Nieinteligencki ;-P? Prostacki?

              Czy może chodzi o kolor "zwietrzałej musztardy" (jaki to?)

              Czy sam kolor jest OK, tylko nie należy nim malować holu szkoły?

              Czy po prostu pani Musierowicz tego koloru nie lubi i swoje osobiste upodobania miesza z przedstawianymi wzorcami, co powoduje ogólny chaos i ogłupienie u czytelnika?
              • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 22:44
                Yyyy? Tak sobie opisala i tyle. Moge sobie napisac,ze czyjes wlosy mialy kolor wygazowanej coli light- srednio sensowne, ale moze mi jako autorce sie samo cisnac na klawiature. Czemu akurat ta musztarda Cie tak nurtuje? Dziwne to big_grin Jak ktos ma az taka alergie na kazde slowo MM to chyba nie powinien jej czytac. Chyba,ze jest masochista tongue_out
                • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 22:55
                  Czemu akurat ta musztarda Cie tak nurtuje?

                  Zakładam, że jest to opis negatywny. Kolor i zapach owej musztardy zniechęcają bohatera do wejścia do owego musztardowego holu.

                  Nie mam żadnej "alergii", po prostu uważam, że autorka chciała coś przekazać, a ja nie wiem, co.
                  • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:02
                    Nic nie chciala przekazac. Chciala malowniczo opisac brzydote szkoly. No ale moze dyskusja rozwinie sie w fascynujacy sposób i ktos obszernie wyjasni jak bogaty w ukryte znaczenia jest ten opis big_grin Czekam na to wink
                    • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:09
                      fornitta69 napisała:

                      > Nic nie chciala przekazac. Chciala malowniczo opisac brzydote szkoly.

                      To chyba przesadziła z tą malowniczością, bo kompletnie nie rozumiem, czemu szkoła ma być brzydka.

                      Poza tym Musierowicz tak pisze, że u niej nigdy nie wiadomo, czy brudny kubek jest po prostu kubkiem nie umytym, czy symbolem np. prostactwa właściciela kubka. tongue_out
                      • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:16
                        Brzydka- bo sciany ma pomalowane na sraczkowato (to slowo by MM zabilo, wiec zamiast tego dala musztarde) a to chyba nie jest ulubiony kolor dzieciakow. Moze i subiektywnie ladny,ale nie wesoly.
                        • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:22
                          fornitta69 napisała:

                          > Brzydka- bo sciany ma pomalowane na sraczkowato (to slowo by MM zabilo, wiec za
                          > miast tego dala musztarde)

                          Widzisz, ja teraz wyszukałam tę musztardę z Dijon i faktycznie masz rację

                          https://www.reinededijon.fr/sites/default/files/resize/histoire-243x204.png

                          ona wcale nie jest musztardowa! Tylko skąd przeciętny czytelnik ma to wiedzieć?
                          • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:29
                            MM mysli,ze jej ksiazki czytaja wylacznie nieprzecietni czytelnicy wink A jej ostatnie opisy sa zdecydowanie wycudowane- sciany koloru zwietrzalej musztardy z Dijon, dziewczeca fryzura w ksztalcie klopsikow, nos jak trabka motyla,oczy jak mutry...I tak dalej.
                            • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:41
                              fornitta69 napisała:

                              > MM mysli,ze jej ksiazki czytaja wylacznie nieprzecietni czytelnicy wink

                              I z pewnością nieprzeciętny czytelnik wie, że musztarda z Dijon nie jest koloru musztardowego. Nie kieruje się przy tym oczywiście produktem supermarketowym podpisanym jako "musztarda z Dijon".



                              A jej ost
                              > atnie opisy sa zdecydowanie wycudowane- sciany koloru zwietrzalej musztardy z D
                              > ijon, dziewczeca fryzura w ksztalcie klopsikow, nos jak trabka motyla,oczy jak
                              > mutry...I tak dalej.
                              • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:42
                                Fryzurę w kształcie klopsików to jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić, ale ta reszta...?
                                • fornitta69 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:47
                                  Jak sobie nie jestes w stanie wyobrazic nosa jak trabka motyla, to znajdz analize "Jezyka Trolli" Niezatapialnej Armady- tam to zostalo narysowane wink W ogole analizy ksiazek MM sa tam kapitalne,jesli ich nie znasz to polecam smile
                                  • dziennik-niecodziennik Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:52
                                    Polecam rowniez smile
                            • taki-sobie-nick Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 01:29
                              dziewczeca fryzura w ksztalcie klopsikow, nos jak trabka motyla,oczy jak mutry

                              Borejki na Marsie?
                      • morekac Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 07:26
                        >Poza tym Musierowicz tak pisze, że u niej nigdy nie wiadomo, czy brudny kubek jest po prostu kubkiem nie umytym, czy symbolem np. prostactwa właściciela kubka

                        Kubek nieumyty może być wskażnikiem zatopienia się w lekturze dzieł filozofów antycznych...
                      • memphis90 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 18:21
                        >Poza tym Musierowicz tak pisze, że u niej nigdy nie wiadomo, czy brudny kubek jest po prostu kubkiem nie umytym, >czy symbolem np. prostactwa właściciela kubka.

                        A co powiesz na "Księżyc świecił jedynie swoją absencją"? big_grin big_grin big_grin Ale nie pamiętam teraz z której części Jeżycjady to było...
                  • dziennik-niecodziennik Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 23:50
                    Autorka chciala kulturalnie napisac ze hall szkoly byl sraczkowaty po prostu big_grin
              • memphis90 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 13:36
                Miała na myśli kolor sraczki. Po prostu. Kiedyś szkoły miały kolor sraczkowatego żółtawego brązu. Ale Musierowicz nie napisze sraczka, bo to dobre dla Zbysławów- tylko musztarda z Dijon, bo inteligentni sraczki są obce...
          • vi_san Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 24.03.17, 22:27
            A co powiesz, o jakże wdzięcznej "zbitce" Nora Górska?
            • semihora Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 12:52
              Tak, to się Musierowicz szczególnie udało, zwłaszcza w kontekście obśmiewania imion tych plebejskich Kopców.
              • truscaveczka Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 16:13
                Laura Pyziak też cienko wypada.
                • memphis90 Re: Co jest nie tak z kolorem musztardy 25.03.17, 18:23
                  Ale Laura miała pyziacze oczy i w ogóle wdała się w beznadziejnego ojca, więc pani M. Laury nie lubi. I konsekwentnie odmalowuje ją w najgorszy możliwy sposób.
              • taki-sobie-nick A "Gizela Kalemba"? 25.03.17, 19:57
                Dla mnie to brzmi równie źle jak Arleta Kopiec.
    • nenia1 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 19:19
      Dla mnie cała Musierowicz nie do strawienia.
      • antyideal Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 07:19
        Nie no, gdy miałam 13-14 lat całkiem dobrze mi się ją czytało, ale żeby pasjonowac się tym teraz? Hmmm tongue_out
    • memphis90 Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 22:26
      Jak chcesz analiz, to :
      tutaj masz ślub Tygrysa
      a tutaj z kolei Język Trolli,
      a tutaj z koleiMacDusię
      Ku uciesze!
    • pani_libusza Re: A propos Musierowicz 24.03.17, 22:57
      Nie czytam musierowicz nie jestem w stanie bo to, jakkolwiek by to brzmiało, ciagle otwarta rana, zdrady ideału z lat wczesnej młodości nie jestem w stanie wybaczyć...
    • taki-sobie-nick Jeszcze Ewa Jedwabińska 24.03.17, 22:58
      Co jej właściwie jest (w sensie diagnozy) i dlaczego problemu dysfunkcyjnej matki autorka nie rozwiązuje, a zwyczajnie uśmierca bohaterkę?

      • dziennik-niecodziennik Re: Jeszcze Ewa Jedwabińska 24.03.17, 23:48
        Jej jest ewidentnie rak, wyglada ze zoladka.
        Autorka problemu nie rozwiazuje bo - wybierz zaleznie od stopnia zyczliwosci wzgledem autorki - a) zauwaza ze na swiecie sa dysfunkcyjne matki i nie ma co owijac w bawelne ze nie, a ostatnia scena Opium... daje nadzieje na to ze dysfunkcja nie bedzie az tak ostra; b) nie ma zadnego pomyslu na postac, wiec ja usuwa, jak wiekszosc postaci w tej sytuacji.
        • taki-sobie-nick Re: Jeszcze Ewa Jedwabińska 25.03.17, 21:18
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > Jej jest ewidentnie rak, wyglada ze zoladka.
          > Autorka problemu nie rozwiazuje

          Ale ja nie rozumiem, czemu ta akurat matka jest dysfunkcyjna. Myślałam, myślałam, aż wymyśliłam, ale z trudem (jeżeli Musierowicz wydaje się, że wyraża się jasno i jednoznacznie, to się zasadniczo myli).

          Te jakieś testy, przeprowadzane na lekcji, i wywiad w odniesieniu do Aurelii-Geniusi (co państwo jej podają? dlaczego tak chętnie je?) mają obrazować pracę PSYCHOLOGA.

          A Musierowicz psychologów nie lubi. Prawdopodobnie uważa psychologię jako taką za dziedzinę zbędną, szkodliwą i zastępowalną kochającą rodziną (plus rosołek).

          No i użyła sobie, tworząc tę postać. Zimne, ascetyczne, nieprzytulne mieszkanie. Osoba ubrana nadmiernie starannie, obsesyjnie bojąca się brudu, w dodatku dysfunkcyjna matka. Ubrana na beżowo, czyli nijaka. Zamężna, ale właściwie nie żyjąca z mężem, czyli ni to mężatka, ni panna - nie wiadomo co.

          Wyraziwszy w ten sposób niechęć do psychologów, postać usunęła, gdyż nie była jej już potrzebna.

          A ja miałam nadzieję, że nareszcie jakaś problemowa postać zamiast tych wszystkich idealnie zdrowych i radosnych Borejków...!
    • mamameg Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 07:02
      A ja uważam "Kalamburkę" za najlepszą książkę Musierowicz. Bardzo mi się podoba odwrócona chronologia. Postać Gizeli jest dla mnie bardzo prawdziwa.
    • suchawloszkana3 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 07:10
      Kalamburka mi sie jeszcze czytalo milo.
      Po niej nastapila rownia pochyla i kazda nastepna czytalam ze zwyczajnej ciekawosci, sentymentu i przyzwyczajenia.
      Dochodzily mnie plotki o tym, ze od pewnego czasu MM ma ghost writerow (chyba gimbaze) ale nie dawalam wiary.
      Niestety Feblikiem walnelam w sciane i nie wrocilam do niego i wrócić nie zamierzam. Szmira nieprzecietna, pisana strasznie pretensjonalnym jezykiem, bez sensu, bez fabuly, bez kurcze niczego.
      I mam ogromny zal do MM ze tak sie dala....
      • yvona73pol Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 10:47
        A taka ma sympatyczna corke... (Malgorzata znaczy sie). Jakze do Gaby podobna wink
        • taki-sobie-nick Emilia, moim zdaniem, chce upodobnić się do mamusi 25.03.17, 19:59
          yvona73pol napisała:

          > A taka ma sympatyczna corke... (Malgorzata znaczy sie). Jakze do Gaby podobna ;
          > )

          A wygląda wyjątkowo staro. O charakterze się nie wypowiem, bo nie znam.
      • ponis1990 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 11:22
        Ooo, ,,Feblik" dzięki za przypomnienie tytułu, bo tak mi ,,wbiła" się w pamięć po przeczytaniu, że ni hu hu nie umiałam sobie przypomnieć jak to się nazywało... takie beznadziejne...
        • ponis1990 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 11:41
          Btw, dzięki wam wyguglałam sobie Niezatapialną Armadę, siedzę czytam i ryczę ze śmiechu big_grin
          • fornitta69 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 11:46
            Przeczytaj ich analize "Bezdomnej"- przepona Ci wysiadzie wink
            • ponis1990 Re: A propos Musierowicz 30.03.17, 23:54
              właśnie czytam big_grin
          • mamolka1 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 15:11
            Ja z niezatapialną mam problem - kiedy czytać ? W dzień czasu mało, w nocy jak zacznę rżeć to dzieci pobudzę 😁😁
          • ichi51e Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 17:47
            Zachecona tez czytam i placze wyobrazajac sobie spiacego Borejke big_grin
        • taki-sobie-nick Ja wam, dzieci drogie, zinterpetuję "Feblik!" 25.03.17, 20:08
          Częściowo, bo znam tylko z recenzji i interpretacji.

          Otóż bryczka i kobyłka są symbolami, a zarazem atrybutami Doroty Rumianek. Symboliczne jest także jej nazwisko (rumiana dziewoja, niewinna jak natura).

          Te jej krewne, które nienawidzą mężczyzn i wypisują o hormonach, to mają być, uwaga, feministki. Nie wiem, dlaczego są dwie, ale może na to też wpadnę. Może jak złe siostry Kopciuszka? (O Kopciuszku było w którejś interpretacji w kontekście wszystkich książek Musierowicz).

          Otóż owa bryczka ma być wehikułem czasu, który przeniesie ową Dorotę w lata (sądząc z kolei z formy kapaluta) dwudzieste, a może nawet w sam wiek dziewiętnasty, tym samym negując zmiany cywilizacyjne i kulturowe zaszłe od tego czasu.

          Ha!
          • raszefka Re: Ja wam, dzieci drogie, zinterpetuję "Feblik!" 25.03.17, 21:57
            To nie Feblik, to Wnuczka.
            • taki-sobie-nick Re: Ja wam, dzieci drogie, zinterpetuję "Febl 25.03.17, 21:58
              raszefka napisała:

              > To nie Feblik, to Wnuczka.

              Co ty mi tu, dziewczę, chrzanisz, bryczka jest wszak w "Febliku"!
              • morekac Re: Ja wam, dzieci drogie, zinterpetuję "Febl 25.03.17, 22:01
                W Febliku młody Stryba ze swą damą pomykają samochodem, bryczka jest z Wnuczki
                • taki-sobie-nick Re: Ja wam, dzieci drogie, zinterpetuję "Febl 25.03.17, 22:04
                  morekac napisała:

                  > W Febliku młody Stryba ze swą damą pomykają samochodem, bryczka jest z Wnuczki
                  >
                  To mi się faktycznie pokręciło. tongue_out
                  • raszefka Re: Ja wam, dzieci drogie, zinterpetuję "Febl 25.03.17, 22:49
                    W Febliku bryczka się pojawia, ale przez moment - w drodze do kościoła. Po dziś dzień nie potrafię sobie zwizualizować tego konia błądzącego przez godziną między samochodami zaparkowanymi przed świątynią.
    • ichi51e Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 14:00
      Wiecie co mnie jeszcze wkurzalo? Ze Gabrysia z tym Pyziakiem to krotko w sumie byla a w kazdej ksiazce wspomina jakie to straszne ze ja porzucil i tu jej sie przypomina tam sie przypomina a potem widzi Grzesia ktory jest taki dobry i udany. Jak dobry stary fotel. Zawsze mi sie wydawalo ze ona go jakos tak wykorzystuje.
      • fornitta69 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 14:18
        Mnie sie ten watek zawsze kojarzyl z Malgorzata Potocka. Wiecznotrwala obsesja. Z tym,ze Gaba udaje przed soba i calym swiatem,ze juz Janusza nie kocha. Grzesia moze i przy tym wykorzystuje,ale on wyglada jakby zyl w blogiej nieswiadomosci smile
        • taki-sobie-nick Pyziak jest coraz gorszy 25.03.17, 20:02
          Najpierw banalnie babę porzucił.

          Następnie ujawnił się w korku, robiąc karczemną (ach, jakie piękne, archaiczne słowo!) awanturę i wykrzykując, że jest "obywatelem Hamburga".

          W "Kalamburce" udawał się do rodziny w pijanym widzie i został szczęśliwie zatrzymany przez Milę (wyobraziłam sobie Janusza, jak nikogo nie zastaje i powracająca rodzina zastaje go słodko chrapiącego na wycieraczcetongue_out).

          Niedługo kurde zostanie mafiosem i będzie prał brudne pieniądze...
          • ponis1990 Re: Pyziak jest coraz gorszy 30.03.17, 21:48
            Raczej MM go uśmierci z powodu przepicia, czy cuś big_grin
            • taki-sobie-nick Re: Pyziak jest coraz gorszy 30.03.17, 21:56
              ponis1990 napisała:

              > Raczej MM go uśmierci z powodu przepicia, czy cuś big_grin

              Wtedy nie mogłaby mu przypisywać kolejnych wad. tongue_out
              • ponis1990 Re: Pyziak jest coraz gorszy 30.03.17, 23:53
                No, fakt. Gabunia nie mogłaby cierpieć, dzielna dzielna Gabunia. Kij, że ma od tylu lat Grzesia Od Mieszania Sałaty.
                • nathasha Re: Pyziak jest coraz gorszy 31.03.17, 00:15
                  Dla mnie ten watek, w ksiazce oczywiscie, jest strasznie smutny. Bo pamietam biedna Gabe, naprawde bylo mi przykro jak ja pyziak porzucil, moze jako nastolatka to b przezywalam. Ale to co z tego zrobila MM to jest zbrodnia literacka. Nigdy dzieciom nie mowic o ojcu, zrobic z niego jakiegos potwora (choc od poczatku bylo wiadomo ze to podrywacz no ale bez przesady), zniszczyc mu zycie a Grzes to chyba byl potrzebny tylko do splodzenia ignasia, brrr
                • taki-sobie-nick Re: Pyziak jest coraz gorszy 31.03.17, 02:16
                  ponis1990 napisała:

                  > No, fakt. Gabunia nie mogłaby cierpieć

                  Gabunia cierpi nieustająco, najwyraźniej Musierowicz tak sobie wyobraża rozwódki.
      • memphis90 Re: A propos Musierowicz 25.03.17, 18:30
        Bo to największa trauma jest, jak chłop babę porzuci. Zauważ- w całej tej Jeżycjadzie nie ma kobiet niesparowanych, wszystkie mają chłopa lub go aktywnie poszukują. To jest dobre w przypadku głównych bohaterek, bo nastolatki chcą czytać o odnajdywaniu drugiej połówki, ale postacie drugoplanowe też się niczym nie różnią! Z nurtu wyłamuje się mama Bobcia, która zaczyna histerycznie szlochać za każdym razem, kiedy przypomni sobie, że jej mąż się z nią..... chlip, chlip.... szloch.... smarknięcie.... ROZWIÓDŁ; oraz pan Janeczek, który ma pecha być wdowcem, za to wspomina wciąż żonę i jej pyzy. I dwóch wujów - Cyryl i Metody- z Noelki, ale oni jakby tworzyli pseudomałżeński duet kazirodczo-homoselsualny, zresztą w Noelce współzawodniczyli ostatecznie o względy dawnej miłości Terpentuli (znów- wspólnej).
    • taki-sobie-nick Zaszczyt mnie kopnął! 25.03.17, 22:35
      Nie wytrzymałam, widząc pod wpisem pani M. jakieś infantylne dziewczę piszące "jest Pani najlepszą terapeutką, pomaga Pani mamusiom oczekującym dzidziusia" i zapytałam, czy oczekiwanie dzidziusia jest jakąś nerwicą/problemem emocjonalnym, że potrzebna jest terapeutka.

      Musierowicz mi odpowiedziała, a ja jej.

      Te mamusie oczekujące dzidziusia mnie dobiły.
      • nathasha Re: Zaszczyt mnie kopnął! 25.03.17, 22:42
        Dawaj linka!
      • taki-sobie-nick Wywaliła mnie! 26.03.17, 01:38
        Najpierw słodko i pseudorzeczowo odpisała "ach, Gościu miły, jest bardzo trudnym okresem, to oczekiwanie etc.", na co odpisałam "ale na Nerwicach Pani nie polecają, lekarze też nie zapisują Pani książek na receptę".

        To już nie poszło, a po jakimś czasie usunęła i ten pierwszy komentarz wraz ze swoją odpowiedzią.
        • wolveryana Re: Wywaliła mnie! 26.03.17, 08:10
          Podobno pani MM (lub ktoś piszący w jej imieniu) tak właśnie robi, jeśli ktoś ośmieli się napisać coś niezbyt przychylnego.
          Nie wiem czy to prawda, ale czytałam kiedyś o tym (nie pamiętam gdzie, dawno to było), a sądząc po twojej informacji - wychodzi na to, że jednak prawda.
        • zla.m Re: Wywaliła mnie! 30.03.17, 23:56
          Niezależnie od tego, co sądzę o księdze gości i sposobie prowadzenia jej przez panią MM (a źle sądzę), to przypieprzyłaś się akurat kompletnie bez sensu. Wiadomo, że i "infantylne dziewczę" i autorka, i wszyscy czytający traktowali bycie terapeutką i pomoc metaforycznie. A ty się uparłaś być dosłowna i napisałaś bzdury.
          • taki-sobie-nick Re: Wywaliła mnie! 08.07.17, 00:24
            zla.m napisała:

            A ty się uparłaś być dosłowna i napisałaś bz
            > dury.
            >
            Mam na tym punkcie fioła, co już wiadomo na forum.

            Poza tym wcale nie byłabym pewna, zważywszy motyw Aurelii-Geniusi. Geniusia, córka dysfunkcyjnej matki, lata właśnie po wzorcowych rodzinach i wżera rosołek.

            Poza tym dobiło mnie określenie "mamusie dzidziusiów".
    • cauliflowerpl Re: A propos Musierowicz 31.03.17, 08:02
      Mnie sie podobala, poza zakonczeniem. Czyli wlasciwie poczatkiem. Bylo w stylu "rzygam tecza". Cala ksiazka jak dla mnie jedna z lepszych z "nowej" Musierowicz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka