No byla wczoraj nasiadówka. Byli goscie, zarelko, napoje, gry, gadanie...
W efekcie chlop dziś umiera

ja mam z jednej strony ubaw, z drugiej w porze obiadowej planuje okrutnie wywalic go z wyra i zagonic do zycia.
Jak postepujecie ze skacowanym malzonkiem?
Ps. Tak, wiem, trzy czwarte mezow nie pije wiec kaca nie miewa.