wisniowy_sad
16.05.17, 15:25
W dość wczesnym wieku straciłam matkę, a koleżanek jako nastolatka też kompletnie nie miałam. W wieku 25 lat ze zdziwieniem odkryłam, że istnieją pilniki do paznokci i specjalne nożyczki do skórek, bo babcia mnie nauczyła obcinać paznokcie nożycami krawieckimi... Długo nie umiałam zrobić kreski na oku eyelinerem, bo kiedyś w szpitalu podpatrzyłam, jak pielęgniarka miała takie wielkie krechy i też takie robiłam. Zgroza. Kiedy dostałam pierwszego okresu (wiek: jakieś 11 lat) myślałam, że umieram, a ojciec poratował mnie watą. Cud, że jeszcze umiałam się odpowiednio ubrać, ale też nie od razu (tę umiejętność nabyłam dopiero w późnym liceum - metodą prób i błędów). Ale przede wszystkim - i co najważniejsze - nie zaznałam tego matczynego ciepła, co się odbiło na całym moim życiu.
Znacie ludzi, którzy wychowywali się bez matki? Jakie widzicie u nich deficyty?