Dodaj do ulubionych

Dzieci bez matki

16.05.17, 15:25
W dość wczesnym wieku straciłam matkę, a koleżanek jako nastolatka też kompletnie nie miałam. W wieku 25 lat ze zdziwieniem odkryłam, że istnieją pilniki do paznokci i specjalne nożyczki do skórek, bo babcia mnie nauczyła obcinać paznokcie nożycami krawieckimi... Długo nie umiałam zrobić kreski na oku eyelinerem, bo kiedyś w szpitalu podpatrzyłam, jak pielęgniarka miała takie wielkie krechy i też takie robiłam. Zgroza. Kiedy dostałam pierwszego okresu (wiek: jakieś 11 lat) myślałam, że umieram, a ojciec poratował mnie watą. Cud, że jeszcze umiałam się odpowiednio ubrać, ale też nie od razu (tę umiejętność nabyłam dopiero w późnym liceum - metodą prób i błędów). Ale przede wszystkim - i co najważniejsze - nie zaznałam tego matczynego ciepła, co się odbiło na całym moim życiu.

Znacie ludzi, którzy wychowywali się bez matki? Jakie widzicie u nich deficyty?
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 15:37
      Znam bardzo blisko taką osobę.
      Ale nie widzę u niej deficytów tego kalibru, o którym piszesz.

      Hmm przez x lat krępowałam się rozmawiać o rodzicach/ rodzinie z tą osobą. Po prostu nie przechodziło mi to przez gardło.
    • andaba Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 15:37
      Współczuję, ale chyba przeceniasz matki, zwłaszcza te nasze i ze starszych pokoleń.
      To co było normą, albo przynajmniej powszechnością zwalasz na brak matki. To nie tak.
      Może jedynie przez brak mamy i ciepła w domu byłaś wycofana i zaniedbana, stąd pewne oderwanie od rzeczywistości.
    • zlababa35 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 15:54
      Moja koleżanka, wychowywana potem przez ojca i macochę.
      Nielekko jej było, wywędrowała do LO dosłownie na drugi koniec Polski.
      Samotna. Jak twierdzi, zawsze chciała mieć fajnego chłopa i chociaż 2 dzieci, a jej się to nie udało. Czy to przez brak matki? Nie wiem. Pamiętam, że taka... trochę smutna zawsze była, już jako młoda dorosła.
      Co do makijaży i skórek, moja mama nie malowała się w ogóle, więc też nie miałam się od kogo uczyć wink. Maluję się oszczędnie i w sumie bez przekonania. Dla mnie to mało istotne, że tej akurat wiedzy nie dostałam. Moja córka też pewnie niewiele jej ode mnie dostanie, ale jak zechce się malować - to błogosławię z góry internet i vlogerki.
    • tol8 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 16:22
      Wychowywała mnie matka. Matka, która pragnęła mieć syna.
      Paznokcie, makijaż, ubiór, higiena- edukowała mnie szkoła, bravo girl i własne obserwacje.
      Do dziś mamy chłodne stosunki
    • turzyca Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 16:42
      Kreske nauczylam sie robic, jak sie pojawily fajne tutoriale na jutubie, czyli dluuugo po studiach. Moja matka nie robi kreski i podejrzewam, ze w ogole nie umie. A nawet jak umie, to nie umie wytlumaczyc tak dobrze jak red lipstick monster.


      A co do ciepla matczynego... mam taka dosc bliska znajoma, ktora majac 16 lat w koncu przeprowadzila sie do wiekszego miasta, gdzie chodzila do zawodowki, do ojca i macochy, wczesniej dojezdzala z domu rodzinnego w miejscowosci w okolicy ok. 45 minut. Mieszkala z nimi dwa lata i mowi, ze te dwa lata to najwazniejsze lata w jej zyciu. Zostala ustawiona do pionu, ze ino furczalo, od zasady, ze nie pali sie w mieszkaniu (jesli sie juz musi palic) przez gospodarowanie pieniedzmi po kwestie tego, ze zaufania nie mozna zawodzic. Ale chyba tez dostala tam znacznie wiecej ciepla niz w domu rodzinnym, lacznie z tym ze macocha zawsze odkladala dla niej udko z pieczonego drobiu, bo ona tak strasznie kocha udka, a milo sprawiac ludziom radosc. A przede wszystkim byla traktowana - tak jak wszyscy ludzie - z szacunkiem. Bez wyzwisk, bez awantur, z uwzglednieniem mlodego wieku i ograniczonego doswiadczenia zyciowego. U macochy bywa co tydzien. U matki raz na dwa miesiace.

      I nie chce mowic, ze Twoja mama bylaby choc troche zblizona do mamy tej mojej kolezanki, ale ze nie wszyscy dostaja od matek cieplo i wsparcie. I oczywiscie masz gorzej niz mialabys, gdyby los sie inaczej potoczyl, ale sa ludzie, ktorym los rowniez ulozyl wyboista sciezke. Moze dobrze by bylo nie sprowadzac wszystkiego do jednej przyczyny i to przyczyny, ktorej nie mozesz zmienic?
    • nastjaa Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 16:46
      Ja uczyłam się malować, ubierać, poznawalam nowinki kosmetyczne od koleżanek. Moja mam sie nie malowała, więc nie nauczyła mnie takich rzeczy. Jeździć na rowerze, rollach i łyżwach nauczyłam się sama. Kiedys były inne czasy. Przytulanie, ciepło, miłość poznałam jak poznałam mojego męża. A mam mamę.
      • morgen_stern Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 16:55
        No już bez przesady z tymi "innymi czasami", po prostu twoja mama była nie wiem, nieczuła? Kiedyś matki też pieściły, tuliły i kochały swoje dzieci.
        • nastjaa Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 17:39
          Nie mówię o braku czułości w tamtych czasach tylko o tym, że wielu rzeczy musielismy uczyć sie sami lub od kolegów. Co do czułości to chodziło o to, że czasem nnawet obecność matki jej nie dawała.
          • nastjaa Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 17:40
            Ale fakt, że w poprzednim poście powinnam była to zręczniej napisać.
    • mikams75 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 16:47
      mnie wychowywala matka a kresek na oku nadal zrobic nie umiem i specjalnych nozyczek do skorek tez nie mam.
      I za mlodu to sie eksperymentowalo z ciuchami i efekty tez byly dziwaczne.
      Nie mozna nieobecnej matki za wszystko obwiniac.
    • muchy_w_nosie Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 17:10
      Współczuję, miałam 2 koleżanki którym mamy umarły rok po roku. One były przyjaciółkami bo rozumiały się bez słów. Były w 3-4 klasie podstawówki, były moimi koleżankami. One do tej pory się przyjaźnią a minęło 30 lat. To rysa na zawsze. Jest taki piękny dokument amerykański o dorosłych już kobietach których dosiegła śmierć matki, wyłam na nim jak bóbr, nie pamiętam tytułu ale występują w nim też znane aktorki amerykańskie.
      To jest jedna z tych strat po ktorych człowiek wychodzi trochę połamany, druga to strata dziecka.
      Ps.
      Ja jak dostałam okres to myślałam, że umieram, dostałm okres w 6 klasie już wszystkie dziewczyny miały, wiedziałam sporo z opowieści, a mimo to w pierwszym szoku nie wiedziałam co się dzieje - mamę mam wink
    • wisniowy_sad Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 17:18
      Ja pamiętam bardzo wiele (właściwie większość) wyfiokowanych mamuś koleżanek ze swojego dzieciństwa. Na pewno im przekazały, jak robić kreskę wink
      • aqua48 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 18:26
        wisniowy_sad napisał(a):

        > Ja pamiętam bardzo wiele (właściwie większość) wyfiokowanych mamuś koleżanek ze
        > swojego dzieciństwa. Na pewno im przekazały, jak robić kreskę wink

        Moja - nie malowała się wcale, i nie tylko nie umiałaby zrobić kreski ale nawet rzęs wytuszować nie potrafiła (kiedyś raz przy mnie spróbowała i dała sobie spokój pomalowawszy cały grzbiet nosa na czarno). Za to robiła fantastyczne rysunki techniczne (!) i malowała pejzaże i inne obrazy. Preferowała sportowe ubrania, krótkie włosy i spodnie - zatem kwestię odpowiednich ubrań i wyglądu musiałam ogarnąć sama i na dodatek pod górkę - bo przy utyskiwaniu: "włożyłabyś spodnie to byłoby ci cieplej/wygodniej/ładniej, obetnij włosy na krótko przecież będzie ci wygodniej..itp" smile
        Dała mi jednak dużo matczynej miłości, opieki i troski, wspierała, ale jak jej się coś nie podobało rąbała prawdę prosto w oczy nie przejmując się niczym, dla moich dzieci była babcią-lwicą kochającą miłością wielką, ale mądrą. Ustawiła mnie mocno psychicznie na całe życie (czasami w świadomej i akceptującej inność wyborów opozycji do siebie) i dała mi siłę. Trudno by mi było być bez niej taką osobą jaką jestem.
        • yuka12 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 23:17
          Moja sie maluje i chodzi do fryzjera, a ja sztuki makijazu nauczylam sie sama. Bowiem sztuka jest pokazac dziecku i umozliwic nauke np. prowadzac do kosmetyczki, moja mama poprzestawala na gderaniu i ocenianiu mojego wygladu ("jaka masz brzydka cere-musisz cos z tym zrobic"). Zreszta gadulstwo i tzw. dobre rady zostaly jej do dzisiaj, najczesciej sie nie przejmuje, choc bywa, ze oferuje jej praktyczne zastosowanie jej rad, co zdecydowanie konczy rozmowe smile.
          Jak sie ubierac, swoj styl itp. tez nauczylam sie sama i niestety czasem w bolach.
          Mama dala mi milosc, ale wiele praktycznych rzeczy, lacznie z gotowaniem, pieczeniem i pewnoscia siebie, musialam nauczyc sie sama lub ucze sie nadal.
    • gama2003 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 17:37
      Znam dwóch facetów, braci, stracili mamę wcześnie, mieli 12i 14 lat. Obaj są lekarzami, obaj w dziedzinie, która teraz mamę by uratowała. Radzili sobie, ale tęsknota była wielka i brak odczuwalny. Ojciec ponowanie się ożenił, mają z jego żoną od zawsze serdeczny kontakt. Ale to nie mama...
    • stacie_o Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 19:16
      To nie o brak instruktażu kreski chodzi prawda? Tylko o brak matczynej miłości i kogoś bliskiego w pobliżu.
      Nie zgodzę się, że wszystkie matki były oschłe i autorka nie ma co narzekać. Moja mama się nie malowała i kreski też nie umiem, ale świetnie piekła i pamietam jak spędzałam w kuchni długie wieczory czytając jej gdy ucierała w makutrze. Piec nie umiem, ale ciepłe wspomnienia o nici mama-córka zachowałam i chyba tych wspomnień autorce brakuje.
      • vaikiria Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 20:07
        Bo to dla dziewczynki jest chyba kluczowa relacja, wyjątkowo ważna w okresie dorastania. Sama widzę, jak moja pasierbica wychowująca się bez matki lgnie do mnie, szukając w tej relacji jakiegoś wypełnienia tego braku. I nie o kreski chodzi, bo od tego to ma yt wink
    • fomica Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 19:25
      Ja jestem z pełnej rodziny, ale te tematy o których wspomniałaś - manicure, kreski, ubieranie - to nie były mocne strony mojej mamy i nikt mnie tego nie uczył. Nie uczyłam się gotować ani szyć. O okresie tez nie rozmawialiśmy, od tego była biologia w szkole. Tak że nie ma to związku z brakiem czy obecnością matki.
      Fakt, że obecnie nie uważam kresek i paznokci za elementarne życiowe umiejętności, może to jest ten deficyt o który pytasz smile
    • maslova Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 19:32
      Moja mama zmarła zanim skończyłam 13 lat. Mój ojciec - jak miałam 16.
      Moja mama była kochana, ciepła, mam wiele fantastycznych wspomnień z nią związanych. Jednak to nie od niej dowiadywałam się o tzw. "kobiecych" sprawach typu miesiączka, makijaż. Częściowo w tym zakresie edukowała mnie szkoła, częściowo koleżanki, częściowo starsza siostra.
      Mamy brakowało mi zawsze, tak jest zresztą do tej pory. Nie zauważyłam jednak u siebie deficytów związanych z jej brakiem. Pewnych rzeczy może nauczyłam się później, niż wtedy, gdyby żyła, ale generalnie zawsze byłam rozsądna i samodzielna i "dawałam radę".
    • vaikiria Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 20:01
      Wychowana w pełnej rodzinie do dziś nie umiem zrobić sobie równych kresek smile Piszesz o dwóch różnych rzeczach: jedna to po prostu poczucie, że brakowało Ci matki, jakaś emocjonalna pustka.
      A druga to przekonanie, ze z powodu braku matki masz jakieś braki w tzw. kobiecych sprawach. A tutaj to już trochę bardziej skomplikowane - przecież mogłabyś mieć matkę, która jest kompletną abnegatką, jeśli chodzi o ubiór i w ogóle się nie maluje, albo taką, która robi sobie paskudne kreski...
    • aquella Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 20:05
      przytulam, chyba nie da się pocieszyć tym, że ja mam mamę trudną apodyktyczną i toksyczną bo jednak ją mam
      może tylko tak, że żyjąc i skupiając się na tym czego nie mamy, tracimy czas po prostu
      odnośnie pierwszego okresu- miałam takie same odczucia jak Ty, a od matki dostałam też watę- bo nic innego nie było
    • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 20:14
      Znam chlopaka ktoremu mama zmarla jak byl bodajze w trzeciej klasie podstawowki. Nie umie stworzyc zwiazku, im jest starszy tym mlodsze panienki prowadza (i regularnie leje). Ale czy to jest skorelowane to nie wiem.
      • ada16 Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 20:26
        Miałam 24 lata jak zmarła moja mama.
        Była bardzo kobieca i elegancka - jak na tamte czasy i możliwości. Haleczki , szyfonowe bluzki, sukienki.
        Zawsze ułożone włosy , puder kupowany w pewexie, czasem jakiś ciuszek z pewexu, wełna na czapkę , która potem sama dziergała .
        Dużo szyła - sobie i nam , więc ciuchy miałyśmy inne niż pozostałe dzieci.
        Przekazała mi dużo życiowej mądrości.
        Do dziś mi jej bardzo brakuje, choć minęło kilka dziesiątek lat.
    • lellapolella Re: Dzieci bez matki 16.05.17, 20:26
      Moja mama i moja córka to mistrzynie subtelnego makijażu (niezależnie od siebie), ja nigdy nie umiałam i nadal nie umiem się malować, mówiąc szczerze, samo myślenie o tym mnie męczywink
      Tak się jakoś złożyło, że trzy bardzo bliskie mi kobiety wychowywały się bez matki i widzę wspólny mianownik - to bardzo dzielne osoby, samodzielne, odważne, zdolne i pracowite. ZAWSZE dają sobie radę bez względu na koszty. Strasznie obciążające mi się to wydaje, ta niemożność odpuszczenia sad Z mojego punktu widzenia liczy się tu nie tyle brak matczynego ciepła, które może być także w pełnych rodzinach mocno iluzoryczne lecz bardziej brak oparcia od najmłodszych lat i przymus liczenia tylko na siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka