Dodaj do ulubionych

Chyba narozrabiałyśmy.

03.06.17, 18:59
Trochę nagadałyśmy z koleżanką do kolegi na temat jego żony. Młode małżeństwo, on po studiach, pierwsza jego praca i 1,5 roczne dziecko. Sam nam opowiadał jak tam u niego wygląda życie rodzinne. Wyraziłyśmy z koleżanką swoje zdania, że: dziwne jest to, że żona nie wychodzi na żadne spacery z dzieckiem, że nic w domu nie robi, że nie pójdzie do pracy, że uwiązała się tego biednego męża jak rzep. Tak sobie gadałyśmy między sobą w jego obecności i częściowym udziale. Na dobrą sprawę, dzieli nas z tym chłopakiem prawie pokolenie. I tak gadałyśmy z koleżanką, że w obecnych czasach młoda kobieta raczej z domu ucieka niż się w nim rygluje. Takie to były raczej przemyślenia, refleksje, obserwacje, nasze własne również doświadczenia. I stało się: żona zadzwoniła do kolegi (któryś raz w ciągu dnia), a on, że nie będzie zajeżdżać do żadnego sklepu, że on po pracy ma weekend i jak chce to niech sama leci po szczypior i śmietanę. Sfeminizowałyśmy faceta!!!
Obserwuj wątek
    • letnia_noc Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:05
      To jakis zart?
    • fil.lo Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:07
      Nie macie z koleżanką innych tematów, musicie analizować życie dziewczyny, której w ogóle nie znacie? Swoją drogą, to postawa męża też dziwna.
    • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:08
      A nie jest ta żona w jakiejś depresji czy coś ? Bo dziwnie, ,, siedzi,, w domu i tak nic ? Ani spacer, ani chałupa, ani zakupy ? Chyba, że dziecko z turbodopalaniem, to dziwię się jakby mniej, wiek odpowiedni.
      • syn_psa_zenskiej_proweniencji Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:14
        Ale dziecko z motorkiem w d... tym bardziej nadaje sie na spacery do wybiegania, mam jedno na stanie to wiem. Kobieta chyba faktycznie w depresji
        • landora Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:08
          Ano, ja mam dziecko właśnie w tym wieku i dni, kiedy leje, są koszmarem. Jeśli nie rzuca żabami, to jesteśmy na spacerze codziennie. I szczypior mogę przy okazji nabyć, choć niechętnie, bo wolę z dzieciakiem latać po dworze.
          Przy okazji również pracuję (pomaga mama oraz kiedy dziecko śpi). Natomiast z ogarnianiem chałupy jest gorzej, bo dziecko chce pomagać tongue_out Ale pranie da się wstawić, włączyć zmywarkę czy obrać ziemniaki.
          • princesswhitewolf Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:21
            czas do zlobka na pare godzin dziennie by sie zaczelo socjalizowac i innymi gacajacymi sie "kraczusiami"
            • dotcomhaha Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:31
              Wtf?możesz po polsku nie w suahili?"gacajace kraczusie?"😮i rzecz jasna-czas do żłobka 😀wszak wiadomo że to najlepsze z możliwych miejsc dla malca xd jak skończy nie daj borze szumiacy 2 latka będzie za późno na integrację xd nie chce mi się zaczynać dysputy na temat żłobków ale bitch pliz.nic nie zastąpi małemu dziecku bliskości matki.ja rozumiem ze 90%racjonalizuje fakt ze musi iść do roboty i roztacza wizję cudowności w żłobku ale to tak nie działa ,niestety..
        • 3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:44
          syn_psa_zenskiej_proweniencji napisał(a):

          > Ale dziecko z motorkiem w d... tym bardziej nadaje sie na spacery do wybiegania
          > , mam jedno na stanie to wiem. Kobieta chyba faktycznie w depresji


          Ta jasne , moze dziecko z tych ze biega gdsie chce a na zakaz reaguje waleniem głowa w podłoże wiec nie dziwie sie ze kobieta nie wychodzi.
          Ja swoja droga nienawidziłam spacerów, a poza tym moze nie mowi mężowi ze wychodzi.
          • tt-tka Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:51
            3-mamuska napisała:


            > Ta jasne , moze dziecko z tych ze biega gdsie chce a na zakaz reaguje waleniem
            > głowa w podłoże wiec nie dziwie sie ze kobieta nie wychodzi.
            >

            O, a w innym watku twierdzisz, ze dzieckiem trzeba sie zajmowac i oduczyc takich zachowan jak walenie glowa i ze to zadanie matki. Skad taka wolta ?
    • z_lasu Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:16
      > że nie będzie zajeżdżać do żadnego sklepu, że on po pracy ma weekend i jak chce to niech
      > sama leci po szczypior i śmietanę.

      Ale pan zajarzył, że w tym czasie on niańczy dziecko? Czy nie zajarzył?
      • tt-tka Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:19
        No wlasnie nie wiadomo, jak z tym nianczeniem... spacerow podobno nie ma. A gdyby byly, to co za problem kupic szczypior i smietane przy okazji ?
      • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:21
        Fakt, on ma pracy weekend a ona kurde kiedy ?
      • ichi51e Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:05
        No co ty przeciez ona wezmie wtedy to dziecko na spacer...
    • undoo Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:20
      Po co sie wtracacie w czyjes malzenstwo? Jego 'zona nic nie robi' moze oznaczac, ze zona w kolko za dzieciakiem biega i nie ma sily na nic innego.
      • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:48
        "zona w kolko za dzieciakiem biega i nie ma sily na nic innego." Tak, takie dzieci mają tylko te matki, które mają takie dzieci - czyli opowieść z mchu.
        • undoo Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:25
          Ja mam takie, na szczescie, moj maz nie slucha takich ciotko-babc, co to juz zapomnialy, jak bylo...
        • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:45
          A ty nie jesteś przypadkiem trollem forumowym, który komu się da utrudnia życie?
        • pitupitt Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 15:24
          Mchem to ci głowa zarosła
      • panterarei Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:38
        Typowe ciotki dobra rada.. paskudne
    • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:45
      owszem gadałyśmy bardziej nad zjawiskiem na konkretnym przykładzie niż plotkowałyśmy. Dziecko zdrowie w statystycznej normie. Chłopak nam mówił, że musi wyskoczyć na 2 godzinki bo bilans dziecka, a żona auta nie ma i on musi zawieźć. Albo, że jak wraca do domu to musi iść z dzieckiem na plac zabaw bo jeszcze nie był. Owszem, dla nas to zjawisko, że młoda kobieta nie ma koleżanek, nie wychodzi na spacery bo na plac zabaw musi autobusem jechać, a wózek jest ciężki. To są słowa kolegi, który się nie żalił, a tylko opowiadał jak każde z nas o swoim życiu. Tak gadamy o swoim życiu - to żadna tajemnica ani nic niestosownego.
      • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:51
        Bardzo mi pachnie depresją, albo innymi tego typu problemami. Może inna choroba o której nie musicie wiedzieć. Przykro czytać.
        • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:24
          A ja widzę to inaczej: dziewczyna się zadomowiła i depresją mi pachnie raczej perspektywa pójścia do pracy, samozorganizowanie, uniezależnienie faceta od siebie. Kobieta dzieckiem zapchała swoje życie i rewanżuje się tym samym wobec męża.
          • dziennik-niecodziennik Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:37
            A przyszlo Ci do tego pustego lba ze moze po prostu nie ma co z dzieckiem zrobic i dlatego nie idzie do pracy? Ze naprawde niespecjalnie moze pojechac na ten cholerny plac zabaw? Ze moze wasz cudowny kolega ma generalnie dziecko w d....pie i zeby nie te wymuszone przez żonę spacery to w ogole by go nie widywal?...
            Od jakiegos czasu wrzucasz tematy godne gazeciarza, ale tym to juz wygrywasz.
          • mid.week Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:52
            Nie masz pojęcia co depresja robi z ludźmi. I obyś nigdy nie miałą okazji się przekonać.
          • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:48
            Kolejna specjalistka od wszystkiego i do niczego.
      • morekac Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:24
        >nie wychodzi na spacery bo na plac zabaw musi autobusem jechać, a wózek jest ciężki.

        Czy oni nie mieszkają na jakimś totalnym zadupiu, gdzie do lekarza daleko, na plac zabaw daleko, do sklepu daleko, a najbliżsi sąsiedzi za górami i lasami? A pani nie ma samochodu albo prawa jazdy...
        • mikams75 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:02
          tez bym w takiej sytuacji dostala depresji....
        • aankaa Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 19:57
          to standardem jest posiadanie 2 samochodów ? jeden dla pani żeby z dzieckiem się ruszyła, drugi dla pana żeby do pracy pojechał ?
      • drobnostka7 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:15
        Ocenianie tej dziewczyny to JEST coś niestosownego.
        Robiłyście jakieś badania dające wam wiedzę na temat tego czy młoda matka pcha sie na zewnątrz czy też woli zacisze domowe?
      • zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:34
        Kiedy miałam dziecko w wózku - pierwszy ważył 15 kg, toporny, polskiego producenta - przenigdy nie jeździłam komunikacją miejską, bo bym nie była w stanie go wstawić. Ze spacerówką było podobnie - duża, wygodna, ale nie najlżejsza, córka też nie najlżejsza. Miałam blisko zielone tereny, chodziłam z tym wózkiem, chodziłam też dalej, do samego centrum - ale to były odległości rzędu 20-40 min. na nogach. Jakbym mieszkała na jakimś pustkowiu i miała taszczyć wózek do komunikacji miejskiej, to bym pewnie nigdzie nie jeździła.
        Przesiądź się z auta na komunikację publiczną i zacznij nią jeździć z paczką wagi kilkunastu kg. Może coś zrozumiesz.
        • mikams75 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:29
          wozek trzeba dobrac do zapotrzebowania; jezdzilam bardzo duzo komunikacja z wozkiem.
          • zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:05
            Dostałam taki, na jaki było "stać" tatusia. Czyli ciężki, toporny, jego niewątpliwą zaletą była cena nówki - 560 zł big_grin big_grin big_grin.
        • ichi51e Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 07:57
          Zly wizek mialas widocznie. Ja juz 5lat prawie jezdze z dzieckiem - i to autobusem pksem koleja i minibusem. Caly sekret to dobry wozek skladany jedna reka lekki. Moja spacerowka nawet 3kg nie miala a skladala sie jedna reka :p
          • zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:09
            Wiesz co, nie chce mi się już rozpisywać, w jakich okolicznościach, kto i dlaczego kupował te wózki - powiem jedno: kryterium było cenowe, a nie takie, żeby mi ułatwić życie.
            Wraz ze zwolnieniem lekarskim od bodajże 22 tc (koniecznym) znalazłam się z dnia na dzień wówczas po prostu w biedzie, bez jakiegokolwiek wsparcia rodzinnego.
          • 3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 00:59
            A mozesz podać model tej spacerówki?
            • zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 09:45
              Please, nie pamiętam, ostatni raz była używana ponad 9 lat temu wink.
              Zresztą spacerówka była późno. Pamiętam, że miała sporą budkę i to było fajne w deszczu wink.
              Długo był ten pierwszy wózek - bo on miał opcję zrobienia z niego spacerówki. Duże koła, gondola materiałowa, potem to siedzisko się podnosiło - polska produkcja.
              No i to codzienne podwójne targanie w wersji wózek-dziecko, a potem dziecko-wózek, czyli moje 4 kursy po wysokich schodach, żeby ogarnąć się z każdym jednorazowym spacerem - to mnie normalnie wtedy w depresję wpędzało... Przy okazji miałam migotanie przedsionków i noszenie tak ciężkich rzeczy mnie wykańczało.
              • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 04:17
                Przy pierwszym dziecku miałam podobny wózek. Gdy urodziło się drugie to kupiłam podwójny (taki tramwaj - jedno siedzisko za drugim), kilka lat całą trójkę woziłam.
      • kornelia_sowa Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 01:04
        Och,jak moja córka miała 1,5 roku to ja owszem miałam koleżanki. Ale żeby się z kimś spotkać to mąż musiał być z dzieckiem. Bo moja córa miała w tym wieku turbodoładowanie i jeśli zabierałam ja do koleżanki to było w sumie bez sensu. Ganialam za dzieckiem, ściągałam ze stołu, próbowałam przeszkodzic w zeskakiwaniu ze schodów i zapobiec dewastacji.
        O rozmowie normalnej mowy nie było. Nie miałam depresji tylko mega żywiołowe dziecko. Wiec z ludźmi spotkałam się gdy mąż wrócił z pracy i podyrdał na plac zabaw z małą.

        Na spacery z nią chodziłam. Za to ze starszym mało bo on bawił się w domu czymkolwiek lub ewentualnie w piaskownicy w ogrodzie. Totalnie inny temperament i mogłam się towarzysko realizować bez żadnej pomocy i obecności męża.

        Nic nie wiecie tylko krzywdę możecie zrobić głupim gadaniem.
      • ira_08 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 11:20
        >Chłopak nam mówił, że musi wyskoczyć na 2 godzinki bo bilans dziecka, a żona auta nie ma i on musi zawieźć. Albo, że jak wraca do domu to musi iść z dzieckiem na plac zabaw bo jeszcze nie był.

        Biedny królewicz.

        >Owszem, dla nas to zjawisko, że młoda kobieta nie ma koleżanek, nie wychodzi na spacery bo na plac zabaw musi autobusem jechać, a wózek jest ciężki.

        A może dopiero się sprowadziła, a może koleżanki wyjechały, a może pracują i nie mają czasu? Jeśli pani nie ma auta, to może faktycznie jej się nie chce z maluchem autobusem tarabanić. Nie wasza sprawa. A może normalnie się kobieta zajmuje domem, tylko się panu królewiczu wydaje, że ona tak nic cały dzień?

        >Tak gadamy o swoim życiu - to żadna tajemnica ani nic niestosownego.

        Mhm. A on też skomentował to, ile pracują wasi mężowie, ile zarabiają i czy wasze dzieci wybrały dostatecznie dobre studia? Mógł sobie gadać, wasze komentarze były niestosowne. Paskudnie się zachowałyście.
      • 3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:50
        mildenhurst napisała:

        > owszem gadałyśmy bardziej nad zjawiskiem na konkretnym przykładzie niż plotkowa
        > łyśmy. Dziecko zdrowie w statystycznej normie. Chłopak nam mówił, że musi wysko
        > czyć na 2 godzinki bo bilans dziecka, a żona auta nie ma i on musi zawieźć. Alb
        > o, że jak wraca do domu to musi iść z dzieckiem na plac zabaw bo jeszcze nie by
        > ł. Owszem, dla nas to zjawisko, że młoda kobieta nie ma koleżanek, nie wychodzi
        > na spacery bo na plac zabaw musi autobusem jechać, a wózek jest ciężki. To są
        > słowa kolegi, który się nie żalił, a tylko opowiadał jak każde z nas o swoim ży
        > ciu. Tak gadamy o swoim życiu - to żadna tajemnica ani nic niestosownego.


        Gloopie babsko z ciebie.
        Ja tez ciągam męż na wizyty w szpitalu/ przychodni nie jestem samotna marka, dziecko ma ojca który tez moze posłuchać co lekarz mowi. on moze dupe wozic autem a ona ma sie autobusami tłuc.
        Moze była z nim ale mu tak gada zeby o poszedł i zajął sie dzieckiem a ona odsapnela ta godzine. Jest kobieta sprytna po prostu. Bo jakby mu powiedziała ze juz była to by siadł przed tv.
    • kropkacom Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:48
      Raz wy, raz wam. Na zdrowie big_grin
    • kkalipso Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 19:57
      Kobieta ma malutkie półtoraroczne dziecko, w tym wieku to trzeba mieć oczy w tyłku z takim brzdącem, zapewne seriali nie ogląda siedząc w domu. Ja nigdy nie lubiłam spacerować z dzieckiem, posmakowałam jak to jest i wybacz ale wolałam ogródek/balkon i wspólne wieczorne czy też długie weekendowe spacery. Co ludzie gadali to mi tam obojętne. Teraz też tak wolimy. Męża mam wyrozumiałego i mam nadzieję że nie słucha wszystkowiedzących "plotkarek". To kobiety życie zmienia się w zupełności rodząc dziecko więc pan jeśli dziecko nie osiągnęło no nie wiem powiedzmy minimum 3 latek ma wspierać i pomagać żonie. Często w pracy bardziej rodzic odpocznie psychicznie niż w domu z dzieckiem. Np. mój w tej chwili pracuje a ja sama z dwójką, wiesz jak ja tego nie lubię, zawsze mówiłam że bardzo współczuję z tego powodu samotnym matkom. Dobrze że starsza na tyle duża że zawsze coś tam z młodszą powydziwia więc jest lżej. A mała złote dziecko, wyobraź sobie żeby nie była.
      • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 04:26
        Dokładnie. Dziecko to nie kotek, z którym raz rok się do weta na przegląd. A to jest życie młodych i tylko ich i żadnej starej i głupiej klępie nie wolno się w nie wtrącać. A już na pewno nie w taki ohydny sposób.
    • ruscello Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:00
      O, tak by o mnie i wielu moich znajomych mogło powiedzieć trochę kobiet z Twojego pokolenia. Na spacery wychodzę, mąż po pracy czasem też wink Zakupy ogarnia mąż, w osiedlowych sklepach i Stokrotce nie da się przejechać wózkiem. Ogólnie obowiązkami dzielimy się po połowie, on pracuje, a ja zajmuję się niemowlakiem, nie domem - to robimy wspólnie. To raczej standard w obecnych czasach i dziwię się Waszemu zdziwieniu wink
      • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:20
        faktycznie inne światy. Nie mniej jednak gdzieś miałyśmy rację skoro facet się zbuntował.
        • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:45
          Zbuntował się, bo słuchałyście. Prawda może być zupełnie inna. Im jestem starsza, tym mniej oceniam po pozorach. I szufladki mam pootwierane...
      • princesswhitewolf Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:26
        To standard w dzisiejszej Polsce nie pracowac nawet po macierzynskim. hmmm.. dobrze ze sie wyprowadzilam

        (Niech mi jeszcze ktoras powie ze Polki sa bardzo wyemancypowane jak bergamotka ostatnio to wybuchne smiechem)
        • heca7 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 01:31
          Ależ możesz pracować jeśli chcesz. Chodzi jednak o wybór, skoro został podjęty przez oboje rodziców to nikomu nic do tego.
        • undoo Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 05:03
          Uhm, bo nie jest to standardem np w USA. Prosze Cie... Masz jedno dziecko, miejsce w zlobku bez problemu i pomoc swojej mamy, wiec nie wiesz, jak jest, gdy dzieci jest wiecej, miejsc w zlobku nie ma, a mama ma swoje zycie i wnukami sie zajac zwyczajnie nie chce i trudno sie dziwic, bo babcia nie jest od wychowywania wnukow. Druga rzecz, zanim zaczniesz oceniac, pomieszkaj w Polsce i zobacz, jak jest z powrotem do pracy po macierzynskim. Itd itp. Ty jestes silaczka i tobie to pasuje. Przy jednym dziecku bezwysilkowo jeszcze podroze sluzbowe zalatwialam.
        • ruscello Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 07:49
          Standard dotyczył akurat tego, że na macierzyńskim matka ogarnia dziecko, a nie jest jeszcze praczko-sprzątaczką i facet przychodzi na gotowe. Jeśli to nie jest emancypacja, to nie wiem - wyzysk biednych misiów? wink

          Co do pracy, to wyobraź sobie, że w Polsce wiele dziewczyn pracuje na czas określony/na śmieciówkach i są to głównie osoby młode. A jeśli mają dobrze zarabiającego partnera, to może chcą mieć dziecko przed 40-tką. Nawet przed 30-tką. No tragedia, co to za niemodne zachcianki... Żłobków, nawet prywatnych, gdzieniedzie za mało, w wiejskich gminach czasem nie ma żadnego. Dieta np. Bezmleczna w wielu żłobkach i nawet szpitalach - mleka nie dadzą, ale budyń i zupę ze śmietaną już tak. Pensja niani tyle, co zarobek matki, a kontakt z innymi dziećmi taki sam. Dziadkowie pracują, chyba pierwsze dziecko trzeba rodzić w tym osławionym wieku 37 lat (albo i więcej), żeby na nich liczyć. Kobieta musi szukać nowej pracy, jak dziecko będzie ciągle chorować, to szybko jej podziękują. Nie dziwię się, że to czasem lepszy wybór. Te 2-3 lata z dzieckiem w domu to nieistotna część 40 lat pracy.
          • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 04:33
            I to jest chore. Kobiety w Polsce nie czują się bezpiecznie. Nie dość, że mniej zarabiają, mają gorsze umowy o pracę od facetów, rodzą, zajmują się dziećmi i domem, dziecka nie mogą do żłobka/przedszkola oddać (no chyba, że jak t. kłamią, że są samotnymi matkami, bo żyją w konkubinacie), to jeszcze muszą się ze wszystkiego tłumaczyć (antykoncepcja - płatna i droga), a nawet gdy dochodzi do zagrożenia ich życia (wady płodu/problemy z utrzymaniem ciąży), to odmawia się im aborcji i czeka się na cud, który jest samoistnym rozwiązaniem tejże.
            Nie ma co tłumaczyć, że w Polsce to to, to tamto. Trzeba zacząć działać, żeby wasze córki nie miały tego, co wy teraz macie.
            • panterarei Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 05:06
              Masz sporo racji, ale gwoli ścisłości w tym momencie każde dziecko w Polsce ma mięć zapewnione miejsce w przedszkolu, nie trzeba być samotną matką. Ze żłobkami jest faktycznie gorzej.
        • ira_08 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 11:27
          >To standard w dzisiejszej Polsce nie pracowac nawet po macierzynskim. hmmm.. dobrze ze sie wyprowadzilam

          Wyprowadziłaś się, więc wiesz, co jest standardem w dzisiejszej Polsce big_grin No ok. Wiesz, jakbyś się nie wyprowadziła, to nikt by cię do siedzenia w domu nie zmuszał, więc w tym kontekście trochę śmieszne, to co napisałaś.
          • taniax Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 12:35
            A tak wogóle czemu to słuzy poza tym zeby pokazac ze jestescie lepsze od innej baby, juz kitów nie żeńcie że takie troskliwe społecznie jestescie i przejmujecie sie jakąs obcą kobietą której na oczy nie widziałyście, prawda jest taka że takie teksty o innych służą wam tzn poprawianiu sobie samopoczucia,cóz wszyscy to robią, u kazdego mozna znalesc cos co ma gorsze niz my, co robi gorzej lub czegos nie robi lub zyje nie tak jak nalezy albo ma chociaż gorsze brwi czy zęby i trzeba go wysłac do dentysty albo kosmetyczki tzn mowic o tym glosno do innych. Co zauwazylam że jest jakis związke miedzy samooceną a czyms takim im ktos sie lepiej ze sobą czuje tym mniej wypuszcza takiej krytyki dotyczacej innych kobiet w eter. jak ktos ma dużo pieni
        • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 04:35
          princesswhitewolf napisała:

          > To standard w dzisiejszej Polsce nie pracowac nawet po macierzynskim. hmmm.. do
          > brze ze sie wyprowadzilam
          >
          > (Niech mi jeszcze ktoras powie ze Polki sa bardzo wyemancypowane jak bergamotka
          > ostatnio to wybuchne smiechem)

          Chyba za bardzo uwierzyłaś temu kłamcy - gazeciarzowi.
    • zawsze-w-drodze Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:01
      O-BRZY-DLI-WE jesteście. I ta duma.... fuj.
      • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:17
        O-MATKO! O Wspaniałości, która nie plotkuje.
        • kropkacom Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:24
          Was też oplotkują. Skoro obracacie się w "takich" klimatach. Tylko to nie jest plotkowanie, a wytracanie się. Chociaż to głownie wina faceta, a nie was - plotkar.
        • volta2 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:29
          nie o plotkownie na forum w tym przypadku chodzi a o tę kobietę. rzeczywiście - obrzydliwe! i jaka radość, że facet się zbuntował! a może najbliższy sklep ze szczypiorem nie jest pod domem, ani na osiedlu, coraz więcej luda mieszka w polach kapusty wcale jej nie uprawiając!

          • morekac Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:33
            W kapuście mieszka i z burakami pracuje...
        • 3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:57
          mildenhurst napisała:

          > O-MATKO! O Wspaniałości, która nie plotkuje.


          To nie była plotka tobylo podburzanie faceta który nasłuchał sie strszych (wydawałoby sie mądrzejszych) i bedzie teraz zone ustawiał do pionu. Bo ona taka głupia i niezaradna.
          Ciekawe jakby ci maz wrocil do domu i powiedział ze masz se zrobic cycki i odessać tłuszcz i naprawić zmarszczki bo kobiety w dziesiejszych czasach sa do śmierci piekne i młode.
    • moni_kaw Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:27
      Wasze zachowanie po prostu wieśniackie; ani was o zdanie nie pytano ani wasza sprawa to nie jest ; no ale nie macie co przeżywać, buractwo to już w zasadzie norma społeczna więc nie odstajecie
      • kkalipso Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:35
        Ja się dziwię, zamiast pomóc, służyć dobrą radą/doświadczeniem kobietę której nie znają oczerniły. Szok. I jeszcze dumne bo w cudze małżeństwo się wtrąciły, chłopa zbuntowały, ciekawe czy takie same rady by dały gdyby o ich córki chodziło.
        • volta2 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:50
          oj na pewno córek nie mają, no co ty!

          zapewne mamy chłoptasiów, co to nie każdego rzepa oderwą, słyszał no kto? szczypioru nie kupić! toż wyhodować na oknie powinna tymi ręcami. no i po co był jej ten szczypior, jak nic w domu nie robi>?
          • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 04:36
            Podejrzewam, że same są samotne i stąd te mundrości na temat życia w stadle.
    • heca7 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:32
      Jeszcze rozwiedźcie biednego misia i będzie git tongue_out
      • beataj1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:42
        O właśnie. Tylko nie zapomnijcie go jeszcze podbuntować że:
        - alimenty (jaki by nie były) są absolutnie za wysokie bo co takie dziecko zje, a ciuchy to mozna na szmatach kupować. A pieluchy to wymysł leniwej larwy bo przecież dzieci odpieluchowuje się w okolicach 6 mca życia.
        - spotkania z dzieckiem to tak raz na miesiąc bo po co częściej - ale niech matka będzie gotowa co tydzień po co ma się rozleniwiać
        - a w ogole to sama jest sobie winna bo pewnie go w bachora wrobiła.
        - a może to nie jego - test DNA by sie przydał

        Bo przecież tak sobie tylko plotkujecie.
    • volta2 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:39
      widać jesteście podobne do wsółpracownika mojego męża.
      facet starszy o pokolenie! zupełnie jak wy względem faceta

      panie voltowy, pana żona musi iść do pracy, inaczej jej odbije, no jak to można nie pracować, panie voltowy! moja też tak miała po powrocie z kontraktu, zaczęła świrować, pana też na pewno zacznie.

      takie gadki trwały około pół roku, wiesz kiedy się skończyły?
      jak mąż powiedział, że moja żona jest szczęśliwa gdy jest w domu a ja chcę żonę uszczęśliwiać

      kurtyna!

      nie wiem jak by mąż zareagował jakby mu żmije z biurka obok tak zaczęły sączyć jad, ale chyba dość stanowczo.

      och volowy, jak ci się obrączka dziś błyszczy!
      och żmijko, to dlatego, że żona dziś wraca z wakacjismile


      ps. żeby nikt się nie czuł urażony
      by hanna bakuła "żadna kura domowa nie wygra ze żmiją przy biurku" ( w oryginale może było pod biurkiem?) - tak jakoś mi się to utrwaliło, hankę bardzo lubię, zna kobita życiesmile
      • zosia_1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:41
        Mi się przypomina taki kawał, jak mąż mówi, że żona cały dzień nic nie robi:Mąż wrócił z pracy i zobaczył, jak trójka jego dzieci siedziała przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawiła się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik był zawinięty pod samą ścianę.
        Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku.
        Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
        Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
        - Co tu się dzisiaj działo?
        Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
        - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
        - Tak - odpowiedział z niechęcią.
        - Więc dziś tego nie zrobiłam.
        • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 06:29
          smile smile smile
    • pitahaya1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:41
      Raz go Wy sfeminizujecie, raz teściowa, raz koledzy w pracy... I tak mu życie zleci.
      • morekac Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:45
        I skończy u Braci Samców.
        • pitahaya1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:50
          Nie strasz.
    • semihora Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:50
      Raczej chyba się wpie... między wódkę a zakąskę.

      I co mu zrobiłyście w tym ostatnim zdaniu?
      • pitahaya1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 20:51
        Za to jaka satysfakcja wink
        • taniax Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:01
          takie rozliczacie innych ludzi a tym bardziej obcych z tego że nie zyja jak nalezy tzn według jakiegos programu ktore ma w głowie wiekszosc społęczenstwa to jest masakra ale to prawda że częste to w polsce, żeby zadowolic kumy w robocie męża miałabym żyć tak jak one uważają że powinnam?
          • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:11
            ależ nikt nikogo nie zadowala. Facet jest na stracie, coś mu nie gra. Sam opowiadał jak żona żyje. Sam nas pytał co robić, jak się zachować, co kupić, co powiedzieć. Może i pierdoła, ale czujący, że coś nie gra. Dlaczego żona nie ma koleżanek? Bo koleżanki ze studiów pracują. To niech zaprzyjaźni się z innymi mamami, nie wychodzi na spacery. Dlaczego nie wychodzi na spacery skoro piękna pogoda - bo wózek cięzki. I takie argumenty. Jeśli my jesteśmy nieteges to kto jest.
            • taniax Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:14
              Uwazasz ze twoj mąż moze albo powinien konsultowac twoje zycie z babami w robocie, nie wydaje mi się bo to jest nielojalność, ja bym się wku....
              • taniax Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:18
                rozumiem że ty w tym aspekcie zyjesz jak nalezy masz kolezanki chodzisz po szczypior i do pracy wiec czujesz sie lepsza ale gdyby np ktos komentowal twoja tusze dietę z twoim mezem i on przyszedłby po pracy z tekstami ze jestes gruba i rygluje ci lodowke, dowałaby ci ?taki tam przykład.
                • taniax Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:22
                  a oczekiwania sa takie że trzeba byc szczupłym zdrowym dobrze jesc ty z jakiegos powodu nie umiesz ich spełnić, spelniasz wszystkie oczekiwania spoleczne ??? nie sadze...
                • mildenhurst Nawet narozrabiałyśmy, dałyśmy konkretne rady 03.06.17, 21:28
                  smarujcie chleb masłem i zjadajcie. poradziłyśmy by dziewczyna wzięła dupę w troki, poszła do pracy, znalazła hobby i koleżanki. Zeby to tego zapyziałego Pepco po koszulki i szorty sama się wybrała, a nie czekała na chłopa by ją zawiózł.
                  • heca7 Re: Nawet narozrabiałyśmy, dałyśmy konkretne rady 03.06.17, 21:38
                    A tu was boli! Baba siedzi w domu i nie pracuje. Biedny miś jest na stracie. Taki nieszczęśliwy, że obcych bab się w pracy radzi. Nie dość, że pierdoła to do tego nielojalna.
                    Aż by się chciało "zacytować" ten kabaret:

                    www.youtube.com/watch?v=2Wr72AKS7JY
            • 3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:02
              mildenhurst napisała:

              > ależ nikt nikogo nie zadowala. Facet jest na stracie, coś mu nie gra. Sam opowi
              > adał jak żona żyje. Sam nas pytał co robić, jak się zachować, co kupić, co powi
              > edzieć. Może i pierdoła, ale czujący, że coś nie gra. Dlaczego żona nie ma kole
              > żanek? Bo koleżanki ze studiów pracują. To niech zaprzyjaźni się z innymi mamam
              > i, nie wychodzi na spacery. Dlaczego nie wychodzi na spacery skoro piękna pogod
              > a - bo wózek cięzki. I takie argumenty. Jeśli my jesteśmy nieteges to kto jest.

              I zamiast powiedzieć ze moze żona ma depresje i należy jej sie pomoc bo jest przeznaczenia zbuntowaliście misia.
    • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:00
      Na forum same młode mamy widzę. Facet niech zarabia i ogarnia bo ja ZAJMUJĘ się dzieckiem.
      • volta2 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:07
        moje dzieci zaraz dowody dostaną, a facet niech zarabia, co w związku z tym?
      • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:09
        Stara mama jestem. Ale wolnoć Tomku w swoim domku, mieszkasz z nimi ? Znasz oboje ? Misiu od ,, wołania o miłość,, też słodki był w robocie. Psińco wiecie o tych ludziach. Na samą myśl, że laska może byc w nerwicy, czy depresji a takie pracowe żmije misiaczka buntują robi mi się niedobrze. Pojedź, zobacz, czy ona pazurki piłuje i stopy w kozim mleku moczy, kiedy facet w robocie a nie oceniaj po ułamku informacji.
      • ichi51e Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:10
        Coz a czy to jest forum wina ze ty sie nie zajmowalas?
      • heca7 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:14
        Jak młode? Ja jestem po 40 i mam za sobą 18 lat małżeństwa i trójkę dzieci.
      • pitahaya1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:34
        A guzik. Po prostu od czegoś takie wściubianie się zaczyna. Teraz doradzacie, żeby do pracy poszła. Za chwilę doradzicie, żeby zmienił żonę. A facet słucha jak baran.
    • ichi51e Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:04
      Gratulacje sad zalamka
    • fomica Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:07
      Myślę że mocno przeceniasz swój wpływ na niego i kształt jego rodziny smile
      Wróci do domu, żona się wypłacze że jak tak mógł i dlaczego, i że powinien jej pomagać, i od jutra wszystko wróci do normy. A wam po prostu nic więcej nie opowie.
      • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:13
        a zobaczymy. Więc kobiecie wolno.
        • fomica Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:30
          Jakiej kobiecie i co wolno? Nie zrozumiałam.
          • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:33

            • panterarei Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:48
              Idź się przejrzyj w lustrze.Może wyrosła ci już mocna trwała i bluzka z poliestru, bo charakter wrednej teściowej na pewno
              • mildenhurst Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:56
                moje teściowa jest jak 100% bawełny-dobre wzorce powielam.
                • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:59
                  Z pewnością, kobieta ma zasuwać ile wlezie, żeby misiu na stracie nie był i koleżankom z pracy w bawełniane rękawy nie szlochał smile.
                  • undoo Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:32
                    te rekawy nie sa z bawelny organicznej po prostu...
                • zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:36
                  Ómarłam big_grin.
                • rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 06:32
                  mildenhurst napisała:

                  > moje teściowa jest jak 100% bawełny-dobre wzorce powielam.

                  A ty w ogóle masz teściową? Bo mi wyglądasz bardziej na taką, co pół dnia na poduszce w oknie przesiedzi, żeby ludzi podglądać i plotkować o nich.
              • ichi51e Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:38
                big_grin
    • noowaak Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:11
      A po co jej smietana i szczypior, skoro nie gotuje ?
      ;P
      • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:24
        Pomiesza i będzie zupa. Krem.
    • nangaparbat3 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:36
      Zapomnialyscie, jak to jest z półtrarocznym dzieckiem w domu?
      Albo obie macie sklerozę, albo z was .............. ........................ .
    • mildenhurst "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 21:38
      poczekam na wątki o feminizmie. Czy tylko będziecie pisać o prawach, czy nie zapomnicie o obowiązkach. 500+ się skończy moje panie.
      • heca7 Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 21:41
        W nosie mam 500+
      • volta2 Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 21:43
        a, czyli tu cie boli?

      • gama2003 Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 21:43
        Ależ jesteś żmijowata i jakie masz szczelne klapeczki na skroniach. Jaaaasne, wszystkie baby z tego wątku to siedzące na dupie rentierki 500+ a ich misie własnie kicają do żabki po szczypiorek i śmietanę. Żadna z nas nie pracuje, mężowie po robocie chałupę ogarniają i dzieci dotleniają. Gratuluję samopoczucia, taaaak nam dowaliłaś. A kolega z pracy wreszcie wie, co go uszczęśliwi.
      • taniax Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 21:43
        Nie w tym rzecz poprostu nie ma w tym kraju ludzi ktorzy spełniają wszystkie oczekiwania społeczne, nikt nie jest jakims idealnym tworem ktory zyje w 100% życiem skrojonym przez polskie społeczenstwo, do kazdego mozna sie przyczepic do ciebie tez raczej bys nie chciała by robił to mąż napuszczony przez kogos obcego, przypadkowego.
      • ichi51e Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 22:39
        Jakie 500+ jak maja jedno dziecko???
        • volta2 Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 03.06.17, 22:57
          pani nie pracuje=obowiązkowo rodzina klepie biedę=przysluguje pińceta
      • rosapulchra-0 Re: "Krysia z Grażynką" dają radę. 04.06.17, 06:34
        A co ma do twojego obrzydliwego zachowania 500+??
    • kulka.2 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 21:51
      Wyobrażacie sobie odwrotną sytuację: dwóch facetów w pracy nabuntuje młodszą koleżankę, że jej mąż stara się zbyt mało i w związku z tym pani powinna stanowczo tupnąć nogą ?
      Mildenhurst - jesteś beznadziejna.
      • nangaparbat3 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:17
        Mnie się wydaje, że to jest męzczyzna. Juz od jakiegoś czasu tak myśle, wątek to potwierdza.
        • miss_fahrenheit Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:26
          Mężczyzna czy nie, troll na pewno, i to coraz słabszy.
    • mildenhurst Pierdu pieru 03.06.17, 21:59
      kobieta bluszcz . Brawo kobiety.
      • gama2003 Re: Pierdu pieru 03.06.17, 22:06
        Bluszcz, albo nie bluszcz. Pozory mylą.
      • heca7 Re: Pierdu pieru 03.06.17, 22:25
        Leżysz u nich pod łóżkiem? Wiesz jak sytuacja wygląda naprawdę? Czujesz potrzebę ratowania dorosłego ,nieubezwłasnowolnionego mężczyzny? Zapewne ktoś go na siłę wsadzał na żonę i w dziecko go czarownica wrobiła.
        • princesswhitewolf Re: Pierdu pieru 04.06.17, 00:29
          oczywiscie ze bluszcz bo do pracy nie chodzi i chalupy nie ogarnia tylko maz. Leniuch babsko...
          • heca7 Re: Pierdu pieru 04.06.17, 01:33
            Wiemy tylko to co biedny miś nawija na uszy koleżanek. Oby się potem nie skończyło taką katastrofą jak w domu pisowskiego radnego.
      • asia_i_p Re: Pierdu pieru 04.06.17, 08:50
        Kobieta leśnik odwijająca bluszcze z biednych drzewek jest jednak komiczniejsza.
        • gama2003 Re: Pierdu pieru 04.06.17, 10:37
          wink
      • 3-mamuska Re: Pierdu pieru 04.06.17, 21:07
        mildenhurst napisała:

        > kobieta bluszcz . Brawo kobiety.


        Narazie to usłyszałaś jedna stronę.
    • fornitta69 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:05
      Kocham takie stare ciotki-klotki przekonane o swoim ogromnym (i zbawiennym rzecz jasna!) wplywie na zycie innych big_grin Swojego zycia nie macie,ze sie cudzym zajmujecie?
      • gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:14
        Mają i to idealne. I tak z troski radzą smile
        • fornitta69 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:30
          Swiete kobiety wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka