zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 22:20 Typowy przykład na to, że kobieta kobiecie su... Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:05 Byle misiu z podziwem spojrzał. I to obcy ! Odpowiedz Link Zgłoś
jeziorowa Re: Chyba narozrabiałyśmy. 03.06.17, 23:05 Różne są relacje w małżeństwach i tylko małżonkowie ustalają między sobą podział obowiązków. Wszystko jest ok i normalne dopóki sami to regulują nawet jeśli jedna ze stron ma 99% obowiązków a druga 1%. Są takie pary, którym właśnie tak odpowiada. Różnie ludzie wychowują dzieci, dopóki ich nie krzywdzą jest ok i normalnie. Niektórzy nie chcą mieć koleżanek/kolegów na codzień/wogóle i to też jest ok i normalne. Komentowanie czyjegoś męża/żony i układów w cudzym małżeństwie nie jest ok ani nie jest normalne. Jest wścibstwem najczęściej połączonym z zawiścią. Odpowiedz Link Zgłoś
madi138 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:16 No przeciez, gdyby panu to odpowiadalo, to by sie nikomu nie zwierzal i nie radzil. Juz widze, jakie odpowiedzi padalaby, gdyby bohater tej historii byl kobieta z niepracujacym mezem, ktory niewiele w domu robi i wymaga od niej ciaglej asysty i wyreczania. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszykot Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:18 Zadziwia mnie niezmiernie jak ludzie (ematki dowartosciujace się czyimś kosztem) lubią mieszać w czymś życiu... po co się wcinacie? Odpowiedz Link Zgłoś
madi138 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:26 A mnie zadziwia poziom hipokryzji prezentowany w tym watku. Gdyby zalacy kolega z pracy byl kolezanka z leniwym mezem, wiekszosc chorem radzialaby podbuntowac uciemiezona kolezanke. Niech kaze mu isc do pracy, niech mu nie pomaga w niczym albo po prostu niech wystawi mu walizki za drzwi. Ale, ze negatywnym bohaterem tej historii jest kobieta- wszystkie oburzone jak sie tak mozna komus w zycie wtracac. Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:44 Nie.Chodzi wyłącznie o to, że z góry założono, że żona jest leniwym bluszczem. A prawda może ( może, nie musi ) obgadywaczki zawstydzić. Takie radykalne oceny są sprawiedliwe, kiedy zna się czyjś dom od środka. Bo bardzo można się pomylić. Nie chodzi o pochwałę lenistwa a nie wtrącanie się z butami w czyjeś życie, łatwo o krzywdzące opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
miss_fahrenheit Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:46 Jeśli ten "leniwy mąż" zajmowałby się codziennie półtorarocznym dzieckiem, to nie sądzę, aby ktoś go krytykował. Czytam ten wątek ze zdumieniem i zastanawiam się skąd w ludziach (zwłaszcza kobiety mnie szokują) taki pęd do bycia strażnikami patriarchatu. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 03:24 madi138 napisała: > Gdyby zalacy kolega z pracy byl kolezanka z leniwym mezem, wiekszosc > chorem radzilaby podbuntowac uciemiezona kolezanke. Niech kaze mu > isc do pracy, niech mu nie pomaga w niczym albo po prostu niech wystawi > mu walizki za drzwi. Ale, ze negatywnym bohaterem tej historii jest kobieta > - wszystkie oburzone jak sie tak mozna komus w zycie wtracac. Zgadzam się tutaj w 100%. 1) Podobała mi się Twoja poprzednia wypowiedź - zwrócenie uwagi na fakt, że facet się pytał. Jak się mnie ktoś pyta, to mówię prawdę (albo odmawiam odpowiedzi) - a nie uzależniam odpowiedzi od tego, czy pytający ma penisa czy waginę. A uzasadnienia innych, że jeśli obojgu małżonków taki podział odpowiada tutaj się nie odnoszą - bo z relacji wynika, że najwidoczniej mężowi to nie odpowiadało. 2) "Siostrzane" potępianie w czambuł i biadanie, że kobieta kobiecie su.ą uważam też za przesadne - uważam, że zburzenie tego status quo nastąpiłoby prędzej czy później, tak czy inaczej. Może rzeczywiście należałoby damską sugestię zacząć od troskliwego: 'a może Twoja żona ma depresję?' czy jakoś to ozdobić - ale IMHO niepokój w związku szybko się uspokoi, a jest szansa, że ta para wypracuje kompromis, który będzie bardziej obojgu pasował. Czasem nowa dynamika, nowa nierównowaga, eksponuje bardziej tylko istniejące niedociągnięcia - i 'kij w szprychy' wprowadza w następstwie potrzebne zmiany. 3) W pracy się gada z ludźmi, których się lubi - i to już (wg wypowiedzi niektórych wyżej) powinno być naganne. Zarówno kobiety, jak i faceci gadają. A przecież poglądy innych dostarczają nam nowej perspektywy. Załóżmy więc, że ten lubiany słuchacz - dając rady - raczej nie chce nikomu zrobić na złość czy wykoleić życia. I czyjeś rady nie powinny być brane/zastosowywane bezkrytycznie (ale już do abecadła logiki się cofać nie musimy?). Odpowiedz Link Zgłoś
nisar Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 07:19 Pracowałam "w biurze" ponad ćwierć wieku i nie uwierzę w opowiastki, jak to rozmowy w pokoju wyłącznie o pracy albo o pogodzie. Gada się o wszystkim, po pewnym czasie wspólnym i uzyskaniu pewnej zażyłości gada się także o sprawach prywatnych. W końcu siedzi się razem osiem godzin dziennie. To sporo. Facet ewidentnie czuł, że coś jest nie tak i się wyżalał starszym koleżankom. Może nieco popłynęły z prądem, sugerując lenistwo a nie depresję, ale sorry - młoda kobieta, która nie wychodzi w ogóle z dzieckiem, wszystko co trzeba na zewnątrz zrzuca na męża, to nie jest zwykła sprawa. I nie, nie uwierzę, że są zdrowe półtoraroczniaki z którymi "się nie da". Wszystko się da, jak się chce. Mąż jak wraca z pracy to jakoś daje radę, nie? Być może, że babka ma deprechę, a autorka wątku na to nie wpadła. Ale w rozmowie w biurze, w jednym pokoju, o sprawach prywatnych, NIE MA NIC NADZWYCZAJNEGO. Teraz, Mildenhurst, proponowałabym tylko pogadać z facetem, że myślałaś o tym i tak ci przyszło do głowy czy to nie depresja. Aczkolwiek ja stawiam raczej na panią "wychowuję dziecko i nic poza tym nie jestem w stanie zrobić". Odpowiedz Link Zgłoś
ruscello Re: Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 08:06 No tak, a powinna wychowywać dziecko, prać, sprzątać, gotować, służyć panu w łóżku... Naiwna byłam, dopiero z wiekiem widzę, że kobiety chciały patriarchatu tak samo, jak i mężczyzni. Na szczęście w moim pokoleniu to się zmienia. I coraz rzadziej dziewczyny przejmują się takim właśnie gadaniem swoich matek i ciotek, może znają swoją wartość Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 13:34 ruscello napisała: > No tak, a powinna wychowywać dziecko, prać, sprzątać, gotować, służyć panu > w łóżku... Naiwna byłam, dopiero z wiekiem widzę, że kobiety chciały patriarchatu > tak samo, jak i mężczyzni. Na szczęście w moim pokoleniu to się zmienia. I coraz > rzadziej dziewczyny przejmują się takim właśnie gadaniem swoich matek i ciotek > może znają swoją wartość (1) Zabawne, jak przerysowujesz - ale spal jeszcze stanik (najpierw jednak ostrożnie wybrawszy ten pożółkły i najtańszy), może Ci ulży Po zapale, w jakim Siostry bronisz, jakiejś projekcji można się dopatrzeć - bo dla kogoś wyważonego, żyjącego w równouprawnionym związku, rozsądnym argumentem byłoby: faceta nie ma w domu cały dzień - więc niech się pojawi w domu jak najwcześniej, a ja kupię tą śmietanę na spacerze z dzieckiem Uzupełnianie się. Ktoś przebywa w domu za dużo, a ktoś - za mało, więc sobie wzajemnie pomóżmy... ale nie: brat samiec śmie się postawić! (2) Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy (a) nie myślą, że są tacy za.ebiści, że nie mogą już w żadnej dziedzinie popracować nad sobą, (b) nie zakładają, że inna opinia musi być gorsza bądź nic nie znacząca (tj. wylewają dziecko z kąpielą - bo uraża to ich godność, dumę, bo prawda w oczy kole i nie jest wygodna). Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 11:39 nisar napisała: > Pracowałam "w biurze" ponad ćwierć wieku i nie uwierzę w opowiastki, jak to roz > mowy w pokoju wyłącznie o pracy albo o pogodzie. Gada się o wszystkim Zgadza sie. I nie tylko w biurze - praktycznie w kazdej pracy, w ktorej spedza sie razem sporo czasu. > mloda kobieta, która nie wychodzi w ogóle z dzieckiem, wszystko co trzeba na zewn > ątrz zrzuca na męża, to nie jest zwykła sprawa. Powtornie - zgadzam sie. Cos jest nie tak. Niewykluczone, ze depresja czy inna przypadlosc (i o tym maz z kolezankami mowic nie musi i nie powinien), ale calkowite zamkniecie sie w domu to niepokojacy objaw. > Teraz, Mildenhurst, proponowałabym tylko pogadać z facetem, że myślałaś o tym i > tak ci przyszło do głowy czy to nie depresja. > Aczkolwiek ja stawiam raczej na panią "wychowuję dziecko i nic poza tym nie jes > tem w stanie zrobić". Ha ! Zylam w takim ukladzie prawie rok i to w roli meza , z wylaczeniem spraw intymnych - nasze chlopy bujaly po swiecie, a ja mieszkalam z kolezanka i jej bardzo problemowym, nie bardzo zdrowym dwulatkiem. I jasne bylo, ze zakupy, prace domowe (moze poza zmywaniem z doskoku) ogarniam ja, bo tego dwulatka naprawde nie mozna bylo ani na chwile spuscic z oka i wypuscic spod reki. ALE pod pojeciem "wychowuje dziecko i nic poza tym" miescilo sie jednak wychodzenie z dzieckiem, przespacerowanie dziecka, nakarmienie i co sie wiaze - nabycie tego, co dziecko akurat teraz chce zjesc, chocby ten twarozek, pobyty na placu zabaw... Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 13:43 nisar napisała: M > oże nieco popłynęły z prądem, sugerując lenistwo a nie depresję, ale sorry - mł > oda kobieta, która nie wychodzi w ogóle z dzieckiem, wszystko co trzeba na zewn > ątrz zrzuca na męża, to nie jest zwykła sprawa. Czy cos wiemy poza tym, że żona twierdzi, że ma ciężki wózek? Być może faktycznie wózek ciężki, a mieszkanie w budynku bez windy. Ciekawe, jak ma sobie poradzić? Znieśc wózek, dziecko zostawiając w domu? Znieść wózek, a dziecko niech samo obok schodzi po schodach. Sprowadzić dziecko na dół i niech czeka, aż matka zniesie wózek? I nie, nie uwierzę, że są zdrow > e półtoraroczniaki z którymi "się nie da". Wszystko się da, jak się chce. Mąż j > ak wraca z pracy to jakoś daje radę, nie? Maż jest silniejszy fizycznie, ma żonę do pomocy (nie jest sam z dzieckiem) oraz dysponuje samochodem, żeby podjechac na zakupy, szczepienie, czy co tam jest potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 20:32 Dokładnie. Dla mnie wychodzenie na spacer było koszmarem. Karnie wychodziłam codziennie, a jak. Przy powrocie chciało mi się płakać. Wózek ciężki, niemowlę musiałam zostawiać w łóżeczku, staszczyć kobyłę z wysokiego 3 piętra (schody typowo kamieniczne), pędzić po dziecko, ściągnąć dziecko... Do góry było jeszcze ciężej. Parę razy zostawiłam na parterze. Potem dziewczyna z domu obok postraszyła mnie, że jej wózek menele ukradli. Już nie zostawiałam. Mimo domofonu tylne drzwi były non stop zablokowane w pozycji umożliwiającej swobodne otwarcie bez klucza. Jak sobie to wszystko tak przypomnę... To dopóki córka nie nauczyła się swobodnie chodzić po schodach, bez trzymania się mnie, to każde wyjście i powrót to był jeden wielki kopniak stresu i zmęczenia. Bo zakupy też po drodze robiłam, targałam te zakupy, trzymałam dziecko, to wszystko tak dzień za dniem... Teraz widzę, jak bardzo to wszystko na mnie wtedy wpłynęło, jak dzień po dniu zmieniało mnie w osobę markotną, nieszczęśliwą, przygnębioną... Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
jatojagodnik Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 10:10 Ale wiesz, że gdyby to wyglądało tak drastycznie, to mąż by chyba zdawał sobie sprawę z obiektywnych przeszkód. A nie dziwił się w biurze, ze jego dziecko nie bywa na dworze? Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 10:25 He he he. Dla tatusia mojego dziecka łaskawe zniesienie tego 15-kg. wózka ze 3 razy w życiu to było kompletne no problem. Podniósł, zdjął, wniósł, owszem troszkę wysiłku w to włożył - ale nie był w stanie pojąć, że ja już wychodzę na spacer oblana potem i dysząca, a jak wracam, to mi się wręcz na płacz zbiera. Mnie było bardzo ciężko, jemu może trochę. Oczywiście wygodniej było mu widzieć własną perspektywę. Odpowiedz Link Zgłoś
jatojagodnik Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 11:13 Półtoraroczne dziecko nie wymaga 15 kilogramowego wózka. Na takie okazje wystarczy mieć mały wózek parasolkę, która spokojnie zniesiesz w jednym reku, w drugim targając dziecko. Nie wyobrażam sobie opcji, że zamykam dziecko w domu, bo spocę się na schodach! Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 13:16 Nawet tej parasolki nie zniosłabym za drugą rękę trzymając dziecko . Jeszcze mi życie miłe i niepołamane nogi. Mieszkałaś kiedyś w starej kamienicy z drewnianymi schodami, krętymi między wysokim parterem a I piętrem? Poza tym nie zamykałam dziecka w domu, po prostu nienawidziłam tych spacerów, ale wychodziłam, no i tyle. A wózki miałam takie, jakie jaśnie pan łaskawie kupił, nie było mnie stać na bardziej komfortowe. Odpowiedz Link Zgłoś
panterarei Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 14:57 super. a wyobrażasz sobie opcje, nie wylezę z domu z wózkiem i słabo chodzącym dzieckiem, bo mam po ciąży zrypany kręgosłup? Dziecko pewno zamykane w domu nie jest, ale są sytuacje, gdy pomoc drugiej osoby się przyda, oczywiście pomijając różne żelazne baby, co to 3 dni po porodzie podejmują całą rodzinę obiadem, wózki bliźniacze niosą na 10 piętro jedną ręka, w drugiej tachając 10 kg kartofli i są bardzo zdziwione, że ktoś może nie dawać rady, albo nie daj Boże pomocy wymagac od własnego męża.. Was wszystkich w kibucach na pustyni chowali, czy na dalekiej Syberii w łagrach? Odpowiedz Link Zgłoś
jatojagodnik Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 15:23 Zakładam, że mąż narzekający na żonę niewychodzącą z dzieckiem byłby uświadomiony w kwesti zrypanego kręgosłupa i nie musiał by się pytać koleżanek w pracy czy to jest normalne. Zwłaszcza, że mąż wygląda z opisu na troskliwego i współpracującego. Rozpatrujemy konkretny przypadek, więc nie projektujmy na niego własnych doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 15:36 "Zwłaszcza, że mąż wygląda z opisu na troskliwego i współpracującego." A wiesz to, bo tak napisały jego koleżanki plotkary? Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 15:42 Matko, to konkretnie tam było napisane, że DZIŚ nie wyszła - czyli może od czasu do czasu robiła w domu coś na tyle absorbującego, że czekała, żeby mąż poszedł na ten spacer po południu. Korona mu z głowy spadła wtedy, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
panterarei Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 22:00 A wiesz ile im powiedział, a ile sobie same dopowiedzialy z podsluchanych rozmów tel? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Chyba panie nieco popłynęły... 06.06.17, 00:33 panterarei napisała: > A wiesz ile im powiedział, a ile sobie same dopowiedzialy z podsluchanych > rozmów tel? No to podyskutujmy z POTENCJALNYMI gdybaniami. Ja zaczynam. "Od pewnego czasu w polu kukurydzy rosnącej przed domkiem zaczęły pojawiać się znaki..." Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 07.06.17, 04:57 I to na pewno było ufo. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 10:55 jatojagodnik napisała: > Ale wiesz, że gdyby to wyglądało tak drastycznie, to mąż by chyba zdawał sobie > sprawę z obiektywnych przeszkód. A nie dziwił się w biurze, ze jego dziecko nie > bywa na dworze? A dlaczego niby ma sobie zdawac sprawę? Może brak mu empatii, wyobraźni? Wiesz, mój mąż jest empatyczną osobą, ale, zanim mu nie powiedziałam, to tez nie był świadom, że dla mnie, kobiety 30 cm niższej od niego i ze 35 kg lżejszej, pewne rzeczy są nie do udźwignięcia lub jesli to ogromnym wysiłkiem. Wiem, że sporo kobiet jest naprawde silnych fizycznie, ja do takich nie należę, możliwe, że kobieta, o której mówimy też tej siły zbyt wiele nie ma. Ja jak najbardziej jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, że ten spacer to faktycznie wielki wyczyn dla kogoś. Tez pamiętam takie lata, że ze spaceru wracałam dosłownie zlana potem z drżącymi rękami ze zmęczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 10:59 Ototo. Ojciec mojej córki też się dziwił, że padam na twarz. Jak go już zmusiłam do tego zwleczenia wózka i spaceru, to wracał z niemuśniętym nawet jednym włoskiem w swojej fryzurze i totalnie zrelaksowany . Całe 3 razy . Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Chyba panie nieco popłynęły... 05.06.17, 18:24 Wnoszenie wozka na ktorekolwiek pietro to pomylka - pisalam juz kiedys na wozkomanii - wnosi sie dwa razy 1 i ostatni. Nie ma takiego wozka ktorego wnoszenie (plus dziecko plus siatka plus torba...) byloby komfortowe. Takiego po prostu nie ma. Co innego schody w metrze autobusie czy jakies okazjonalne zacisne zeby i dam rade. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Chyba panie nieco popłynęły... 04.06.17, 13:51 nisar napisała: > Pracowałam "w biurze" ponad ćwierć wieku i nie uwierzę w opowiastki, jak to > rozmowy w pokoju wyłącznie o pracy albo o pogodzie. Gada się o wszystkim Oczywiście - ale jak się siedzi na dalekim krańcu spektrum, nie mając pojęcia o specyfice innych sposobów na życie, to łatwo jest potępiać tych po drugiej stronie. Umiar i rozsądek zalecam. Nawet dzieci wiedzą, że - jeśli na huśtawce przeciwważnej zbyt rzuca - należy się przesiąść bliżej środka. Podsumowując: Jeśli coś naprawdę pasuje obu stronom - super! Czasem jednak pasuje to tylko osobie, która musi robić mniej. I wówczas nie jest winnym ten, kto zaburza taki niesprawiedliwy układ. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Chyba panie nieco popłynęły... 07.06.17, 04:51 Pan Piasecki by tylko ci przyklasnął. Odpowiedz Link Zgłoś
letnia_noc Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 09:34 A ja uwazam, ze zdawanie relacji ze swojego zycia prywatnego w pracy jest bardzo nie fair w stosunku do wspolmalzonka i to niezaleznie od plci. Ja wiem, ze wspolpracownicy darza sie sympatia itp.itd ale : j.w. Moze przesada bedzie nazwanie tego praniem brudow..ale jest to b.nieeleganckie..(nie wspomne juz o tym, ze byc moze znajda sie pocieszyciele od serca). Pan/pani powinni rozwiazywac problemy miedzy soba rozmawiajac..a w pracy zajmowac sie po prostu praca..A i jeszcze te dobre dusze radzace..no bo jak tu nie wspomoc biedaka/biedaczki w potrzebie..? Usprawiedliwiajace - prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
stephanie.plum Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:22 gdy mój "leniwy mąż" siedział cały dzień z naszym najcudowniejszym półtoraroczniakiem, a ja mogłam spokojnie pracować zawodowo (zdarzały się takie dni), to wtedy bez szemrania przynosiłam szczypiór i śmietanę, gdy sobie zażyczył. Odpowiedz Link Zgłoś
whitney85 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 21:52 Tak to sobie wyobrażam. Gdyby role się odwróciły i to mój mąż zajmowalby się naszymi dziećmi a ja mogłabym dzięki temu realizować się w pracy to na pewno staralabym się mu to zrekompensować, zapewniając wolne weekendy np. W drugą stronę rzadko tak jest, przyzwyczaili się, że to nasza rola i nie docenia się jej. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 00:41 Obrzydliwe zachowanie. Oczywiście wasze. Żal i tego młodego faceta i jego żony. Odpowiedz Link Zgłoś
jesienna.nuta Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 08:55 Nic złego nie zrobiłyście. po prostu wyraziłyście swoje zdanie, a pan wyciągnął wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 08:57 A spod pracy zadzwonił: "Kotku przepraszam, ale przyczepiły się dwie baby i jakbym powiedział, że ten szczypiorek kupię, to jeszcze teraz by mi głowę truły. Czyli szczypiorek i śmietana, tak?" Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 13:52 asia_i_p napisała: > A spod pracy zadzwonił: "Kotku przepraszam, ale przyczepiły się dwie baby (...) dobre! I wstąpił jeszcze po kwiaty - bo każdy przecież wie, ze szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
stephanie.plum Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:16 no i mamy happy end!!! :~) Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 08:58 Czekam na wątek o bezczelnych wózkarach: po co taka pcha się do sklepu z dzieciakiem w wózku drącym mordę, skoro mąż może na spokojnie zrobić zakupy po pracy? (w zasadzie po co piszę, że czekam? był już wątasek z takimi wpisami ) Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 10:00 Był, był. Albo po co matka z dzieckiem w wózku/foteliku jedzie do marketu/CH . Przecież pan mąż może ogarnąć zakupy, żeby ona nie narażała niemowlaka na zarazki, klimę i migotanie jarzeniówek. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:27 zlababa35 napisała: > Był, był. Albo po co matka z dzieckiem w wózku/foteliku jedzie do marketu/CH > . Przecież pan mąż może ogarnąć zakupy, żeby ona nie narażała niemowlaka na zar > azki, klimę i migotanie jarzeniówek. > Dokładnie wystarczy poczytać o małych dzieciach ze kobiety nie wchodzą z nimi w te miejsca. Poza tym NIKT NEI WPAD NA TO ZE ŻONA GO "OKŁAMUJE" Moze chodzi z dzieckiem na spacery ale gdyby mu o tym mowila to by on nie chodizl z nie całe? A ona nie miałby chwili spokoju? Ja tez dziwnie do meza kup 2 rzeczy bo mam gotujące gary na ogniu ,a on moze pod drodze kupic. Ja musze ubrać siebie dziekco i sie wywlec z domu. On ro zrobi w 3 minuty, ja w 30... Wszak wiadomo ze ona lezy a pan musi miec weekend ona musi ograbić dziecko 24/7. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 09:41 Widac, ze jest Ci wesolo. A powinnas/powinnyscie sie czerwienic ze wstydu. Szczucie meza na zone (czy zone na meza) jest po stokroc wstretne w kazdych okolicznosciach. Najczesciej celuja w tym niepogodzone tesciowe, ale jak widac nie tylko. Ponizej wszelkiej krytyki. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:41 Żona przy 1.5 roczyn dziecku nic nie robi leży i pachnie, świnie z was A to fakt ze najgorszym wrogiem kobiety jest inna kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 20:44 Opanuj sie, nikt z nas nie napisal, ze lezy i pachnie. Pisalysmy, ze ona z dzieckiem nie wychodzi - na spacery, na plac zabaw. Co akurat bylo w starterze. Wyglada zreszta na to, ze sama tez nie wychodzi - nie chce mi sie czytac ponownie calosci, ale bylo cos o tym, ze z dzieckiem na plac ojciec po pracy, zakupy tez ojciec... Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:31 tt-tka napisała: > Opanuj sie, nikt z nas nie napisal, ze lezy i pachnie. Pisalysmy, ze ona z dzie > ckiem nie wychodzi - na spacery, na plac zabaw. Co akurat bylo w starterze. > Wyglada zreszta na to, ze sama tez nie wychodzi - nie chce mi sie czytac ponown > ie calosci, ale bylo cos o tym, ze z dzieckiem na plac ojciec po pracy, zakupy > tez ojciec... Jak to nie , przeciez ona nic nie robi. Nie gotuje nie sprzta nie wychodzi po zakupy ani na olać zabaw. Tak ja tez godziłam na płac z maluchami z ojcem dzieci. Wracał z pracy i szliśmy zwłaszcza od wiosny do jesieni. Miłe chwile ze 3-4. Napisała pozniej ze ma ciężki wózek moze nie chce go dźwigać. A za dzieckiem nie ma siły biegać. Jak dzieciak lata jak nakręcony to nie ma siły za nimlatac po parku a w domu jako tako. Poza tym moze chce zeby ojciec dziecka uczestniczył w wychowaniu. A nie wrocil z pracy zjadł obiad, pogłaskał synka po włoskach i zasiadł przed tv. Bo upranie, posprzątane zakupy i spacer zrobiła żona, poszła z dzieckiem na bilans. Swoja droga dziekco ma 1.5 roku skad bilans 2-latka? Potem wykąpie malucha tatuś da całusa i dziekco spac i luz... Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:42 Boru... kto inny (tutejsza forumka) pisala o wlasnym ciezkim wozku. Poza tym moze, moze, moze... mozna sobie poprzypuszczac. Dyskutantki odnosily sie do sytuacji opisanej przez watkodajke. A opisany ojciec w zajmowaniu sie dzieckiem i w pracach domowych uczestniczyl, co zostalo wyraznie powiedziane. Z czym ty polemizujesz, z wlasnymi wyobrazeniami ? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 22:03 tt-tka napisała: > Boru... kto inny (tutejsza forumka) pisala o wlasnym ciezkim wozku. Poza tym mo > ze, moze, moze... mozna sobie poprzypuszczac. Dyskutantki odnosily sie do sytua > cji opisanej przez watkodajke. > > A opisany ojciec w zajmowaniu sie dzieckiem i w pracach domowych uczestniczyl, > co zostalo wyraznie powiedziane. Z czym ty polemizujesz, z wlasnymi wyobrazenia > mi ? No a gdzie było napisane ze ojciec zajmuje sie dzieckiem ? I w domu w czym uczestniczył? Ze żona mowi "idz z nim bo DZIS nie był" czyli jednak moz wchodzi. Śmietanę i szypiorek potrzebny do gotowa i wiec pan kłamie. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 22:14 Bylo, ze po pracy chodzi z dzieckiem na plac zabaw. Bylo, ze robi zakupy - przynajmniej robil do tej rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 00:57 tt-tka napisała: > Bylo, ze po pracy chodzi z dzieckiem na plac zabaw. Bylo, ze robi zakupy - przy > najmniej robil do tej rozmowy. Było ze zakupy co robi? Śmietanę i szypiorek nazywasz zakupami? Ile żyją na tym szczypiorku? Ze "idz z nim na płac zabaw bo DZIS nie był" Znaczy dla mnie ze idzie tego jednego konkretnego dnia a nie codziennie. Poza tym je i ma dziecko wiec nich chodzi. Na zakupy jeździ ja z mężem tez i koleżanka tez raz w tygodniu na duże zakupy. A ja kupuje i dzwonie po chłopa zeby odebrał mnie z zakupami. I tez wiele lat siedziałam w domu. Ale nie znaczy z smak sama wszystko dźwigać. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 15:44 Powiedz szczerze, czy naprawdę wierzysz w to, że kobieta od 1,5 roku NIE wychodzi z domu? Nigdzie? Całe 24/7 siedzi w murach? Wierzysz w to? Odpowiedz Link Zgłoś
stephanie.plum Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 21:14 zastanawiam się nad znaczeniem słowa "sfeminizować" w tym kontekście. chyba o to chodzi, że żona zmężnieje, jeśli będzie specjalnie gnać piechotą do sklepu, o który mąż może "zahaczyć" wracając z pracy. zresztą, nie dziwię się Wam - żona kolegi jest straszna. nie dość, że od was młodsza, i młodego chłopa ma, to jeszcze, o zgrozo, śmie nie iść do pracy, tylko opiekuje się swoim własnym maleńkim dzieckiem. no skandal. nie dziwię się nic a nic, że próbujecie choć tyle, co w waszej mocy, utruć jej życie... :~( Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: Chyba narozrabiałyśmy. 04.06.17, 22:52 Beznadziejne z was babsztyle. Co was cudze zycie obchodzi, swojego nie macie. Odpowiedz Link Zgłoś
muchy_w_nosie Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 14:23 Moim zdaniem tylko facet - mąż może się orientować w swojej sytuacji. U mnie praktycznie przez 6 miesięcy tylko mąż robił zakupy, bo ja musiałabym pakować syna do samochodu i jechać 15km żeby kupić coś świeżego w dobrej cenie. Obiady. Ja gotuję ale koleżanka już bazuje na kupnych daniach, bo tak jest nauczona, bo jak zje kromke chleba z sałatką to jest zadowolona i mąż też. Co do spacerów to może mają ogród a dziewczyna nie lubi chodzić bez celu, wszystko kwestia sytuacji i organizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 16:19 Ciekawskie ciotki-klotki! Odpowiedz Link Zgłoś
kokoryczko Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 18:04 Ciekawe jak bardzo "nic" żona w domu nie robi. Fajny mąż, który wywleka małżeńskie bolączki i pozwala plotkować o swojej żonie - nie ważne czy słusznie, to nie jest ok. To są ich sprawy do załatwienia między nimi. Są ludzie, którzy lubią siedzieć w domu i stronią od towarzystwa, co was to obchodzi? Co zmieni fakt, że macie takie obserwacje czy doświadczenia? Nie znacie tej kobiety! W dodatku znacie wersje jednej strony. Nie ma być z czego dumnym.. Gdzie niby tak feminizacja? Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 18:24 My jesteśmy małostkowe i pochopnie wyciągamy wnioski. My obrażamy i szczujemy na biedną kobietę. My mamy więcej informacji, o których nie napisałam, a przy tym nikogo nie obrazliłyśmy. Wy zaś zdiagnozowałyście : depresję, problemy zdrowotne matki i /lub dziecka, przemoc ze strony ojca. Na jakiej podstawie? Nie wspomnę już jak my zostałyśmy zjechane przez te, które brzydzą się wyciąganiem pochopnych wniosków. Podnieta nosi was od Opola do Suwałk, instynkt samozachowawczy każe szukać przyczyn w najdurniejszych absurdach. Prawda jest jednak bardziej oczywista : ta kobieta jest zwykłym leniem. Odpowiedz Link Zgłoś
letnia_noc Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 18:36 mildenhurst napisała: > Prawda jest jednak bardziej > oczywista : ta kobieta jest zwykłym leniem. Aha. Odpowiedz Link Zgłoś
letnia_noc Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 18:45 Forum moze zawsze mylic sie... Ale: "wazne, ze potrafisz widziec dobro...wazne, ze dostrzegasz jego ogrom...." Odpowiedz Link Zgłoś
madi138 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 19:26 Zapewne tak, ale kilka foremek mogło dzięki wam podnieść sobie samoocenę i ponapawać się poczuciem moralnej wyższości. Nie żałuj im tych chwil radości! 😀 Chociaż zastanawiające jest dlaczego ktoś, kto brzydzi się obgadywaniem i ocenianiem innych w ogóle wchodzi na forum - które z założenia tym właśnie się zajmuje... Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 19:45 Bo na forum jest hipokryzja. Ja plotkowalam jestem be. Tu plotkują jest git. Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:01 Nie, Ty naprawdę musisz mieć ZA Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:21 Porównujesz zwykłe płoty do za? Kogo krzywdzisz, mnie.? Rodzice powinni być sprostować Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:45 Kotuś, nawet nieskładnie i niegramatycznie się wypowiadasz, typowe trudności specyficznego zastosowania mowy . Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:46 I to nie pierwszy raz . Odpowiedz Link Zgłoś
sick_individual Re: Czytałyśmy wasze komentarz 06.06.17, 10:15 Lol, pojęcia nie masz najwidoczniej o ZA. Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta69 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 19:31 mildenhurst napisała: > Prawda jest jednak bardziej > oczywista : ta kobieta jest zwykłym leniem. I co, zazdroscicie jej,ze sobie moze byc "leniem"? Ladne i madre kobiety potrafia sie ustawic w zwiazku- moze idzcie do niej na korepetycje Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 19:42 Chcesz namiary? A my się już ustawiłyśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta69 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 19:51 Tak sie ustawilyscie,ze wam zal pupy sciska i sie wtracacie w nieswoje sprawy...moim zdaniem takie zachowanie jest ZAWSZE wynikiem jakichs brakow. Tutaj obstawiam pospolita zazdrosc A moze przystojny ten kolega z pracy? Skoro jestescie za stare zeby go podrywac to postanowilyscie mu chociaz pomatkowac? Pachnie zboczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
madi138 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:16 Halo! Przecież to właśnie teraz robisz: wtrącasz się w nie swoje sprawy. Skoro tobie wolno, to autorce tym bardziej! 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta69 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:44 Wolno jej- ale mnie tez i bardziej niz leniwa zona kolegi, ciekawi mnie motywacja watkodajki i jej psiapsioly z pracy. Lubie zglebiac robaczywe ludzkie umysly Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Czytałyśmy wasze komentarz 06.06.17, 00:39 fornitta69 napisała: > Lubie zglebiac robaczywe ludzkie umysly Wg Twojej logiki to Lepper to był też psychologiem (ze swoimi pytaniami z mównicy sejmowej). Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta69 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 06.06.17, 10:19 Moge byc i Lepperem, ale nadal mnie ciekawi, co za mroczne pragnienia sie klebia w duszy watkodajki Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Czytałyśmy wasze komentarz 06.06.17, 19:11 fornitta69 napisała: > nadal mnie ciekawi, co za mroczne pragnienia sie klebia w duszy watkodajki To chyba raczej bliżej Ci do Lucyfera Morningstara Odpowiedz Link Zgłoś
mildenhurst Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:17 Tego jeszcze nikt nie napisał. Co ty musisz mieć w głowie by coś takiego w ogóle napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta69 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:41 Czyzbym trafila w czuly punkt? To czego jej zazdroscicie: mlodosci, "leniuchowania", czy misiaczka,ktorego wy mozecie co najwyzej "nabuntowac", ale nalezy do niej? Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 20:00 www.youtube.com/watch?v=KVvWg3EZK1g Odpowiedz Link Zgłoś
kokoryczko Re: Czytałyśmy wasze komentarz 05.06.17, 21:57 To po co ten wątek? Burza w szklance wody? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_uscisk Re: Czytałyśmy wasze komentarz 06.06.17, 00:37 mildenhurst napisała: > My jesteśmy małostkowe i pochopnie wyciągamy wnioski. My obrażamy i szczujemy > na biedną kobietę. My mamy więcej informacji, o których nie napisałam, a przy > tym nikogo nie obrazliłyśmy. Wy zaś zdiagnozowałyście: depresję, problemy (...) > Prawda jest jednak bardziej oczywista : ta kobieta jest zwykłym leniem. No bo nie można ot, tak sobie cudzych niggasów z kajdan rozkuwać jak bawełna kwitnie! Co z Ciebie za farmerka, że cudzej własności nie szanujesz? Chcesz, żeby się rozzuchwalili? Tak dobrze tyrał, a Ty innej farmerki niewolnikiem rozporządzasz! Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Czytałyśmy wasze komentarz 06.06.17, 10:58 mildenhurst napisała: > Prawda jest jednak bardziej oczywista : ta kobieta jest zwykłym leniem. Nawet gdyby tak było, nic ci do tego. I lepiej być leniem, niż bezczelną wszystkowiedzącą plotkarą. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Czytałyśmy wasze komentarz 07.06.17, 02:54 My mamy więcej informacji, o których nie napisałam Misio się poskarżył? Mild dałaś dupy ale nie chcesz się do tego przyznać... Jak ci 30 osób mówi że jesteś pijana to idź spać a nie wybieraj się do nocnego po kolejną flaszkę... Jak byś się czuła jakby koleżanki z pracy uświadomiły twojemu mężowi że jesteś plotkarą i intrygantką... Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Chyba narozrabiałyśmy. 05.06.17, 21:03 Nie rozumiem: znacie dziewczynę inaczej, niż z opowieści jej zayebistego mężusia, który obrania de własnej żonie do koleżanek w pracy? Bo nie widzę w opisie. Ja takich żałosnych matołów spuszczam po brzytwie szybciuchno, a nie ich "feminizuję" (wtf). Nie trawię takich gnojków i na pewno nie wchodzę z nimi w komitywę, żeby sobie razem na żonie poużywać. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.nat Re: Chyba narozrabiałyśmy. 06.06.17, 10:08 Ojej. Biedny miś. Musi po pracy kupić szczypior i śmietanę. Poważnie? Musisz się wtrącać w życie innych ludzi, bo wygląda inaczej niż u ciebie albo inaczej niż ci się wydaje, że powinno wyglądać? Odpowiedz Link Zgłoś
moadek Re: Chyba narozrabiałyśmy. 06.06.17, 20:35 Drogie autorki a feminixujac faceta uwzglednilyscie ze to jest jego wersja sytuacji. Może prawda jest nieco inna może facet po robocie zasiada przed telewizorem i wymaga obiadku, porzadku i spokoju no bo z pracy przecież zmęczony wrócił a kobieta przecież nie pracuje. Może ta chwila kiedy on zabierze dziecko na spacer to jedyna chwila kiedy może bez stresu wejsc chocby do lazienki. Odpowiedz Link Zgłoś
moadek Re: Chyba narozrabiałyśmy. 06.06.17, 20:36 Albo przespać się chwilę no bo mezus do dziecka w nocy nie wstanie no bo przecież pracuje. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Chyba narozrabiałyśmy. 07.06.17, 02:48 Nie bardzo jest się czym chwalić bo wpierniczyłyście się w życie obcych ludzi , nie ma znaczenia co wy o tym sądzicie. Odpowiedz Link Zgłoś