Dodaj do ulubionych

klasowa ofiara

24.06.17, 00:24
Kto nią zostaje i dlaczego? Zainspirowała mnie córka, która po pogaduszkach ze znajomymi z prestiżowego kierunku studiów dowiedziała się, że wielu tak się czuło na różnych etapach szkoły (szczególnie gimnazjum). Odetchnęli dopiero na studiach.
Macie jakie doświadczenia? W sumie ja też nieszczególnie wspominam kilka koleżanek z liceum - od nich dowiedziałam się o wszystkich swoich wadach wyglądowych. Na szczęście koledzy owych wad nieświadomi byli i dobrą kumpelą byłam. Gdyby nie oni, pewnie też bym klasową ofiarą został...Ale nigdy nie mogłam załapać z jakiej przyczyny ta agresja ze strony tzw. klasowych gwiazd była.
Obserwuj wątek
    • redheadfreaq Re: klasowa ofiara 24.06.17, 00:42
      Zostaje nim ten, na kogo trafi. Może mieć pryszcze, okulary, dziwny sposób wyrażania się, włosy w niewłaściwym kolorze, może mieć biust za duży albo za mały, oceny za dobre albo za słabe. Przede wszystkim ma pecha.

      Byłam klasową "ofiarą" w podstawówce. Powodem był każdy z powyższych, w zależności od dnia i nastroju gnojących mnie osób, ponadto miałam (i mam) dość duży problem z wyłapywaniem niuansów w relacjach międzyludzkich, ironii, podtekstów. Moje rzeczy były niszczone, byłam wyśmiewana, popychana, parę razy mnie opluto. Autorzy tych wyrafinowanych żartów z pewnością uważają teraz, że były to takie o, podśmiechujki. Nauczyciele się bali, a rodzice kazali "nie zwracać uwagi". Fun times.

      W liceum było 1000x lepiej, zsocjalizowałam się, choć też parę razy stałam się ofiarą niewybrednych żartów z powodu mojej niezręczności. Jakoś sobie z tym poradziłam, mam wąskie, ale sprawdzone grono przyjaciół, którym nie przeszkadza moja "dziwność". Natomiast jedną z moich największych obaw (pomijając rzeczy skrajne - śmierć, choroby) jest ta, że moje dziecko mogłoby przejść coś podobnego.
      • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 24.06.17, 01:19
        redheadfreaq napisała:

        > Byłam klasową "ofiarą" w podstawówce. Powodem był każdy z powyższych,
        > w zależności od dnia i nastroju gnojących mnie osób

        Bardzo mi się przykro zrobiło to czytając.
        Wielki uścisk ode mnie! [hug]
      • dabea Re: klasowa ofiara 24.06.17, 01:29
        Pewnie masz rację - na kogo się trafi. Problemem nie jest tzw. ofiara, ale prześladowca, który coś tam próbuje odreagować. Zawsze mnie jednak bulwersuje przyzwolenie na to otoczenia - może wynikające z faktu strachu przed byciem ofiarą?
        Z moich obserwacji szkolny prześladowca ma te swoje "pięć minut" na bycie ważnym, w dorosłym życiu nie zachodzi jednak daleko.
        • dabea Re: klasowa ofiara 24.06.17, 01:50
          Przykład z mojej licealnej klasy - najbardziej upokarzana dziewczyna jest w tej chwili profesorem, gwiazdy karierę na maturze zakończyły albo i nie (to były czasy, że matura była jakimś tam osiągnięciem). O ile ja mogłam być solą w oku, bo odbierałam gwiazdom męskie towarzystwo - nie wchodząc w związki z chłopakami żeglowałam albo w góry jeździłam, tamta dziewczyna tylko się świetnie uczyła i wrażliwcem była.
        • konsta-is-me Re: klasowa ofiara 24.06.17, 07:53
          Ja byłam ofiara po zmianie szkoły.
          Moja mama oświadczyła rano że zmieniam szkole "ot tak, " nim mojego ryku i płaczu , bo o coś tam pokłóciła się z dyrektorka.
          I wtedy zostałam fiata jednego chłopaka w klasie.
          Który zresztą wyrósł na psychopatę, znęcał się nad zwierzętami już wtedy , kryminał potem itd.
          Nauczyciele "nie zwracaj uwagi"-prawie codziennie byłam bita przez niego.
          W ogóle wspominam nauczycieli jako koszmar.
          Potem skończyłam podstawówkę i w kolejnej szkole , ku mojemu zdumieniu nikt mnie nie prześladował .
          Ale ja byłam już tak zastraszona, nabawiłam się potężnej fobii społecznej z którą walczę do dzis, że zmieniłam się w zastraszone zwierzątko siedzące w kącie i szczęśliwe , gdy nikt mu nie dokuczał.
          Wcześniej i potem nigdy nie miałam tego problemy -nigdzie indziej nikt mi nie dokuczał.
          Dzięki temu uświadomiłam sobie że to nie moja wina, nie mam "czegoś w sobie" co to powoduje itd.


          • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 24.06.17, 15:17
            >Ale ja byłam już tak zastraszona, nabawiłam się potężnej fobii społecznej z którą walczę do dzis, że zmieniłam się w zastraszone zwierzątko siedzące w kącie i szczęśliwe , gdy nikt mu nie dokuczał.

            Bardzo dobrze Cię rozumiem.
        • kondolyza Re: klasowa ofiara 25.06.17, 09:22
          wspolczuje Ci red, ale wg mnie to nie cechy fizyczne to powodują tylko predyspozycje psychologiczne. ta niezdarnosc,nieumiejetnosc odpowiedzenia,zspcjalizowania sie. dzieci są okrutne i probują kazdego,od gwiazd kazdy obrywa i kazdy ma czasem dzien ofiary ale jesli w odpowiedni sposob odpowie,pokaze siłę, to gwiazdy przerzucają się na innego.
          wspolczuje Ci tego co przeszlas.
          nigdy nie spotkalam sie z aż tak okrutną eskalacją
          • morekac Re: klasowa ofiara 26.06.17, 12:22
            kondolyza napisała:

            >ale wg mnie to nie cechy fizyczne to powodują tylko predyspo
            > zycje psychologiczne. ta niezdarnosc,nieumiejetnosc odpowiedzenia,zspcjalizowan
            > ia sie. dzieci są okrutne i probują kazdego,od gwiazd kazdy obrywa i kazdy ma c
            > zasem dzien ofiary ale jesli w odpowiedni sposob odpowie,pokaze siłę, to gwiazd
            > y przerzucają się na innego.

            Wiesz,że obwiniasz ofiary za przemoc stosowaną wobec nich? A to gwiazda nie powinna mieć ochoty na dokuczanie czy wręcz pastwienie się nad kimś, kto nie pasuje.
            • sasanka4321 Re: klasowa ofiara 26.06.17, 12:39
              >Wiesz,że obwiniasz ofiary za przemoc stosowaną wobec nich?

              Gdzie Ty tu kuzwa widzisz obwinianie ofiary????? To jest stwierdzenie faktu i tyle. Polityczna poprawnosc doprowadzona do absurdu nikomu nie pomaga, wprost przeciwnie. Jesli polskie dziecko bedzie dyskryminowane w UK z powodu pochodzenia to tez nalezy udawac, ze nie wiemy co te dyskryminacje wywolalo? Moze krzywy nos? Albo niebieskie oczy?
              • morekac Re: klasowa ofiara 26.06.17, 16:42
                A co to ma do rzeczy, jakie cechy ma czy nie ma ofiara? Eskalacja prześladowania bierze się z pozwalania prześladującym na więcej i więcej. Gdyby nie prześladowania, to ofiara nie byłaby pewnie duszą towarzystwa czy osobą lubianą, ale mogłaby chodzić do szkoły bez ryzyka chamskich docinek , przemocy fizycznej i niszczenia rzeczy przez przeróżne ananasy i inne gwiazdy.
            • kondolyza Re: klasowa ofiara 26.06.17, 17:14
              morekac napisała:


              > Wiesz,że obwiniasz ofiary za przemoc stosowaną wobec nich? A to gwiazda nie pow
              > inna mieć ochoty na dokuczanie czy wręcz pastwienie się nad kimś, kto nie pasuj
              > e.
              >

              absolutnie! nie napisalam ze to wina. i nie uwazam ze to wina ofiar. winni są oprawcy czyli klasowe gwiazdy. ale prawda jest taka ze one generalnie są okrutne i probują...i jak znajdà przestrzen u jakiejs osoby to jadą po calosci. chyba nie ma nikogo na kim inne dzieci nie probowalyby wysmiewania itp ale od reakcji ofiar/otoczenia itp zalezy czy przybiera to większą skalę. jesli nad koms pastwil sie ktos przez cale liceum to znaczy ze : dzieciak kat byl mocno zaburzony,nikt (wychowawca,nauczyciel) tego nie zauwazyl lub nie chcial i finalnie nic z tym nie zrobiono, dzieciak bedacy ofiarą bal sie prosic o pomoc,rodzice mu nie pomogli np interwencją u oedagoga itp lub miękkimi aspektami typu zjednac sojusz-zaprosic dzieciaki do siebie,zeby sie polubili mimo ze tenmoze jest mniej przebojowy
      • bistian Re: klasowa ofiara 24.06.17, 07:23
        redheadfreaq napisała:

        > Zostaje nim ten, na kogo trafi. Może mieć pryszcze, okulary, dziwny sposób wyra
        > żania się, włosy w niewłaściwym kolorze, może mieć biust za duży albo za mały,
        > oceny za dobre albo za słabe. Przede wszystkim ma pecha.

        Ma pecha, swoją drogą, ale to nie jest taki prosty wybór. W pewnym wieku dzieciaki zachowują się jak stado, a stado wie, kto jest słaby, nieasertywny, nie potrafi się obronić. Jeśli taka osoba jest użyteczna, bo na przykład ma fajne gadżety, dobrze się uczy z jakiegoś przedmiotu i czasami pomoże, ma jakieś układy u dorosłych i da się to wykorzystać, ma większe kieszonkowe itd., to pozycja w grupie podskoczy na tyle, że skończy się tylko na częstych żartach. Jeśli jest nieużyteczna dla prowodyra i grupy, to taka słaba osoba ma przegrane, o ile dorośli się nie włączą zdecydowanie. Tak, jak ktoś już pisał, to też jest takie odreagowanie prowodyra jego własnych problemów domowych czy z podwórka, a często jest on na tyle silny w grupie, że reszta się boi o siebie i spisuje tego najsłabszego na straty. Dyskusja z rodzicami bardzo często nie ma sensu, bo są tacy sami, ale docisnąć warto rodziców i dziecko.
        • nangaparbat3 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 07:57
          Tak bywa, ale bywa i dokladnie na odwrót - pada na osobe silną, ktora moglaby być rywalem/rywalką dla bardziej od niej bezwzglednego prowodyra. widywałam.
          • arwena_11 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 09:17
            Zazwyczaj najgorsze są dziewczyny. W klasie mojej córki były dwie takie jędze. W mojej córce widziały rywalkę ( córkę bardzo lubili chłopcy ). Dopóki syn był w szkole - trzymały się w ryzach, bo się bały.
            Jedna pani psycholog powiedziała mi wtedy, że dziewczyny darują ładnej jeżeli jest głupia. Również mądrej ale brzydkiej. Ale jak będzie mądra i ładna - to ma przechlapane. I chyba coś w tym jest.
            • barbibarbi Re: klasowa ofiara 24.06.17, 10:16
              Zgadza się, dziewczyny są najgorsze. Pamiętam z mojej podstawówki jak 2 dziewczyny pastwiły się nad chłopakiem, który był klasowym kozłem ofiarnym. Chociaż był w mojej klasie też chłopak agresor, wyjątkowo paskudny i perfidny typ. Ten prześladowany nie umiał się odgryźć, odpyskować, odgonić szczekające hieny, w liceum podobno wyszedł na prostą i nikt gonie prześladował..

              W klasie mojej córki to dziewczyny są sprawczyniami obrzydliwych paszkwili na FB i bezpośrednich ataków w klasie. Jest jedna dziewczynka, która atakuje inne dziewczyny, próbuje się podlizać chłopakom a inne dziewczyny odseparowuje od męskiej grupy, na pierwszy rzut oka nikt by nie pomyślał, że taka mała chudzinka z loczkami potrafi tak namieszać. Atakuje bez pardonu wyzwiskami albo zastrasza wprost, nie ma stałej ofiary tylko atakuje wybiórczo, ma jedną wierną pomagierkę, która jej się podlizuje i pomaga w atakach. Na wywiadówkach stale były tematy agresji w internecie i w klasie, wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a tata agresorki siedzi i udaje, że nic nie wie.... Tak na marginesie ta dziewczynka jest zastępową harcerką i aktywną działaczką kościelną, a w internecie posługuje się obrzydliwym, wulgarnym i nasączanym podtekstami seksualnymi językiem. Teraz będzie "nadzorować" młodsze dziewczynki na obozie harcerskim, matko święta co tam się będzie działo.
              • black.emma Re: klasowa ofiara 24.06.17, 15:08
                I co z tym zrobicie?
              • mamagapka Re: klasowa ofiara 24.06.17, 15:27

                I nikt printscreena do tej pory nie potrafił zrobić? Albo poprosić wychowawcę o spotkanie po zebraniu ojca małej i osób których dzieci saądręczone? Albo zrobić spotkani:e wychowawca psycholog dzieci rodzice? Tyle rzeczy różnych można zrobić i nikt nic nie zrobił? Wiem z doświadczenia, że nic się nie zmieni dopóki sytuacja jest tajemnicą poliszynela. Wrzód trzeba przeciąć. Dokuczające dziecko musi dostać jasny komunikat że robi źle a ci którym się dokucza jasny komunikat że to nie będzie tolerowane.



                barbibarbi napisała:

                > Zgadza się, dziewczyny są najgorsze. Pamiętam z mojej podstawówki jak 2 dziewcz
                > yny pastwiły się nad chłopakiem, który był klasowym kozłem ofiarnym. Chociaż by
                > ł w mojej klasie też chłopak agresor, wyjątkowo paskudny i perfidny typ. Ten pr
                > ześladowany nie umiał się odgryźć, odpyskować, odgonić szczekające hieny, w lic
                > eum podobno wyszedł na prostą i nikt gonie prześladował..
                >
                > W klasie mojej córki to dziewczyny są sprawczyniami obrzydliwych paszkwili na F
                > B i bezpośrednich ataków w klasie. Jest jedna dziewczynka, która atakuje inne d
                > ziewczyny, próbuje się podlizać chłopakom a inne dziewczyny odseparowuje od męs
                > kiej grupy, na pierwszy rzut oka nikt by nie pomyślał, że taka mała chudzinka z
                > loczkami potrafi tak namieszać. Atakuje bez pardonu wyzwiskami albo zastrasza
                > wprost, nie ma stałej ofiary tylko atakuje wybiórczo, ma jedną wierną pomagierk
                > ę, która jej się podlizuje i pomaga w atakach. Na wywiadówkach stale były temat
                > y agresji w internecie i w klasie, wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a tata agresor
                > ki siedzi i udaje, że nic nie wie.... Tak na marginesie ta dziewczynka jest za
                > stępową harcerką i aktywną działaczką kościelną, a w internecie posługuje się o
                > brzydliwym, wulgarnym i nasączanym podtekstami seksualnymi językiem. Teraz będz
                > ie "nadzorować" młodsze dziewczynki na obozie harcerskim, matko święta co tam s
                > ię będzie działo.
                • barbibarbi Re: klasowa ofiara 24.06.17, 21:42
                  Ależ oczywiście, że były rozmowy. I nie trzeba printscreenów robić, bo wszyscy widzieli rozmowy na FB, ona się nie kryje. Było wałkowane na kilku zebraniach, wyświetlane filmy o mobbingu internetowym, rodzice delikwentki byli wzywani do wychowawczyni, dziecko było u psychologa, jedna matka powiedziała, że następnym razem zgłosi na policję groźby karalne, rodzice obrażanych dziewczynek parokrotnie robili dym, i co? I nic. Dziecko dalej wisi na internecie od świtu do zmierzchu, a rodzice w pracy, jak przychodzi konflikt robią wielkie oczy. To tak jak w przypadku tych dziewczyn, które pobiły, skopały koleżankę i jeszcze się chwaliły się filmem w internecie. I co rodzice wtedy mówili? - nic takiego się nie stało, bo przecież nikogo nie zabiły, tylko pobiły. Szkoda gadać.
                  • jowita771 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 22:05
                    Piszesz, że dziewczyna ma być opiekunem na obozie harcerskim. Poszłabym do jej przełożonego z harcerstwa i mu pokazała wypociny dziewczyny. Poza tym dotrzeć do rodziców choćby jednej z tych dziewczynek, które ma pod opieką, dalej się już rozniesie. Niech dziewczyna zacznie ponosić konsekwencje, to jeszcze ma szansę zmądrzeć.
                    • ladyjane Re: klasowa ofiara 26.06.17, 12:09
                      Popieram.
        • iskierka3 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 09:47
          Zgodziłabym się - pada zwykle na osoby słabsze od grupy w sensie asertywności, nieśmiałości czy nieradzenia sobie w grupie. Wszelkie inne kwestie - tusza,okulary, krzywe zęby - stają się tylko pretekstem.
      • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 24.06.17, 15:15
        Mam podobnie jak Ty. Jedną z wielu przyznam przyczyn tego, że nie zdecydowałam się na dziecko było to, że je też mogłoby to spotkać, a ja byłabym wtedy bezradna bo do szkoły dziecko chodzić musi.
        To zostaje na całe życie, zwłaszcza jak nie ma się oparcia ani w rodzicach ani w nauczycielach.
        Nauczyciele udawali, że nie widzą.
        Nie była to żadna patologia, dziewczynki z tzw. lepszych domów, w tym np. córka inżyniera, która w wieku 10 lat zwiedziła już z pół świata.
      • eliszka25 Re: klasowa ofiara 25.06.17, 18:17
        Jest dokładnie tak, jak piszesz - pretekstem może być właściwie wszystko, co nie spodoba się jakiejś klasowej gwieździe, albo wręcz przeciwnie, coś o co klasowa gwiazda jest zazdrosna, więc musi zgnoić przeciwnika, żeby nie stanowił zagrożenia.
    • duszyczka-ciemna Re: klasowa ofiara 24.06.17, 05:21
      Przykro się to czyta, wspomnienia powracają.
      Też w podstawówce byłam klasową ofiarą, jedną z trzech dziewczyn.
      Ja i koleżanka miałyśmy śmieszne nazwiska, byłyśmy nieśmiałe, a ta trzecia była niespecjalnie ładna i biedna.
      Koszmar. Najlepsze, że w lo to ja byłam bardzo popularna i lubiana w klasie.
      Kiedyś poszłam pod drzwi mieszkania takiego najgorszego gnojka, który nie miał skrupułów co do gnojenia mnie i wiecie co?
      nawet nie zapukałam słysząc pod drzwiami rozgrywającą się u niego awanturę jego rodziców.
      Wtedy zrozumiałam, że to nie ze mną jest coś nie tak, tylko s....wiel odreagowuje na mnie to wielkie g...no, które ma w domu. Jestem ciekawa czy osoby gnojące innych, mają w starszych latach jakieś przemyślenia, czy żałują tego jak się zachowywali w stosunku do innych dzieci?
      Fajnie by było lub nie, poczytać o tym co uważają po latach takie ''gwiazdy''.
      • nangaparbat3 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 08:03
        Nie żalują. Trudno przyznać się przed sobą do tego, że nie bylo sie w porządku. Jest świetny film na ten temat:
        www.filmweb.pl/film/Zjazd+absolwent%C3%B3w-2013-697291#
        • morgen_stern Re: klasowa ofiara 26.06.17, 15:16
          Widziałam ten film i od razu on mi przyszedł do głowy.
      • barbibarbi Re: klasowa ofiara 24.06.17, 10:28
        Nie wiem czy żałują, czy nie, ale też wyrabiają sobie negatywną opinię na przyszłość. Agresywny i perfidny typ z mojej podstawówki jak dorósł, to chciał sobie znaleźć dziewczynę, nie miał najmniejszych szans u dziewczyn ze swojej byłej klasy, bo kto by chciał się umawiać z taką podłą osobą. Ja do tej pory jak go widzę na ulicy, jako mocno dojrzałego pana, to widzę tylko ten parszywy charakter i fałszywe oczka.
    • duszyczka-ciemna Re: klasowa ofiara 24.06.17, 05:25
      Czy tzw. gwiazdy żałują? uważają, że nic się nie stało?
      W szkole średniej nie pozwoliłam na to, żeby była taka ofiara klasowa.
    • wlazkotnaplot Re: klasowa ofiara 24.06.17, 06:28
      A mnie się wydaje że rzecz dotyczy raczej podstawówki. Mój syn mało asertywny aczkolwiek nie ofiaraw w gimnazjum zaczął "prawdziwe życie" najlepszy czas w jego życiu. I matki muszę, muszę się pochwalić.... Ma dziewczynę!!!!!
      • nangaparbat3 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 08:04
        Super, że tak się potoczyło.
        Ale bywa rożnie, znam osoby, dla ktorych właśnie gimnazjum bylo dnem koszmaru sad
    • andaba Re: klasowa ofiara 24.06.17, 08:09
      Ofiarami z reguły zostają osoby, które są inne. W różny sposób inne. Lepiej się uczą, gorzej się uczą, lepiej ubierają, gorzej ubierają, przede wszystkim - inaczej zachowują. Nie gorzej, nie lepiej, lecz inaczej.
      Bywa też tak, że ofiarą zostaje osoba pozbawiona wyczucia społecznego, która idzie w zaparte robiąc i mówiąc rzeczy nieakceptowalne przez grupę. Teraz na to jest nazwa, dawniej nie było, ale sytuacji tych dzieci to nie zmieniło, no może co bardziej świadomi rodzice tłumaczą swoim dzieciom, że X taki jest i jego zachowanie nie wynika ze złośliwości.
      • bovirag Re: klasowa ofiara 24.06.17, 09:27
        Bylam ofiara w podstawowce.
        Bylam bita, wysmiewana, moje rzeczy byly niszczone. Bardzo czesto ladowaly w muszli klozetowej.
        Odbilo sie to na mnie ogromnie. Zablokowalo na bardzo dlugo.
        Nie skonczylam podstawowki z takimi ocenami z jakimi moglam, bo bylam strzepkiem nerwow, nie spalam nocami.
        Rodzice tez mi mowili, zeby sie nie przejmowac, zeby moi oprawcy tacy juz sa.
        Dzis sama ucze, I przy pierwszej tylko probie przesladowania wkraczam do akcji.
        Nigdy nie pozwole, zeby znane mi dziecko bylo ofiara w mojej szkole.
        • barbibarbi Re: klasowa ofiara 24.06.17, 10:30
          bovirag napisała:

          > Dzis sama ucze, I przy pierwszej tylko probie przesladowania wkraczam do akcji.
          >
          > Nigdy nie pozwole, zeby znane mi dziecko bylo ofiara w mojej szkole.

          BRAWO!
        • bergamotka77 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 13:31
          Bovirag wspaniały post - szanuje Cię bardzo smile A co do gnojenia - nienawidzę takich szkolnych prześladowców i zawsze byłam takim dobrym szeryfem, który się temu sprzeciwiał. Może było mi łatwiej bo byłam popularna w szkole i miałam mnóstwo znajomych (choć w liceum klimaty klasowe były średnie przez przewagę dziewczyn tworzących piekiełko ). Bardzo wam współczuję, czasu się zmieniają ale problem nie znika.
        • aj.riszka Re: klasowa ofiara 25.06.17, 11:04
          Smutne to. Bierna postawa rodzicow to najgorsza opcja. Dzieciom naprawde niewiele trzeba aby wylapac 'inne'.
          A to 'inne' to moze byc doslownie wszystko np. dziecko podwozone przez rodzicow do szkoly - podczas gdy wieksza czesc klasy dojezdza autobusem. Dzieci potrafia przyczepic sie wszystkiego, niekoniecznie musi to byc np. wada wymowy u innego dziecka.
          W niektorym krajach, klasy zostaja 'pomieszane' co 2 lata, aby nie tworzyly sie grupy - co jest dobrym rozwiazaniem.
        • eliszka25 Re: klasowa ofiara 25.06.17, 18:37
          Wielki szacun dla ciebie za taką postawę! W takich przypadkach najgorsza jest bierność dorosłych. Wbrew pozorom nauczyciel, który jest na miejscu, może zrobić bardzo dużo. Widzę to na przykładzie mojego młodszego syna. Na początku swojej przygody ze szkołą zaznał wiele nieprzyjemności od kolegów z klasy. Bałam się, że będzie właśnie taką klasową ofiarą, bo wszystko wskazywało, że na to się zanosi. Tylko, że ja twardo stałam po jego stronie i nie lekceważyłem sygnałów. Nawaliła za to nauczycielka, która za każdym razem nic nie widziała i o niczym nie wiedziała. Teoretycznie wspierała, ale praktycznie nic konkretnego nie robiła. Na szczęście po roku zmieniła się wychowawczyni. Obecna bardzo poważnie traktuje wszelkie tego typu sygnały. Ostro wzięła się za integrację klasy i jest wyczulona na wszelkie sygnały, które mogłyby wskazywać na to, że jakieś dziecko jest spychane do pozycji ofiary. Przy niej moj syn po prostu rozkwitł i nawet ma kolegów, z którymi umawia się czasem po szkole, choć to ta sama klasa.

          Dlatego twoja postawa jest bardzo, bardzo ważna i takich nauczycieli darzę wielkim szacunkiem.
      • bistian Re: klasowa ofiara 24.06.17, 09:29
        andaba napisała:

        > Ofiarami z reguły zostają osoby, które są inne. W różny sposób inne. Lepiej się
        > uczą, gorzej się uczą, lepiej ubierają, gorzej ubierają, przede wszystkim - in
        > aczej zachowują. Nie gorzej, nie lepiej, lecz inaczej.

        Bywa, ale są typowane w ten sposób, że sobie nie poradzą z grupą, więc są słabe wobec grupy.
        Kiedyś czytałem o mężczyźnie zajmującym się lwami. Miał dwa lwy zaprzyjaźnione od lat, jeden poczuł się gorzej, on tego nie zauważył, ale drugi lew zauważył i skręcił tamtemu kark. Mówił też, że nigdy nie wolno pokazać lwu pleców, bo się włącza agresor-łowca.
        Można się oburzać, że to ludzie, nie zwierzęta, ale taka jest prawda. Są sposoby na agresorów, to konsekwencja. Zazwyczaj nie boją się kuratora, bo już mają. Boją się sądu rodzinnego i ośrodka wychowawczego, odebrania zasiłków rodzicom. Poważnej awantury i totalnego przemeblowania w rodzinie też się boją. Trzeba działać i nie szczypać się. Ja wiem, że te osoby odpracowują jakieś własne problemy albo mają niepisaną zgodę na takie działanie i tak im wygodniej, ale to ofiary nie powinno obchodzić. Tacy twardziele płaczą, gdy się zadziała konkretnie, ich rodzice też płaczą, chociaż wcześniej ich nic nie obchodziło.
      • turzyca Re: klasowa ofiara 25.06.17, 17:57
        >Ofiarami z reguły zostają osoby, które są inne

        Problem w tym, ze katalog tych innosci jest tak duzy, ze nie da sie nie byc innym. Tym bardziej ze nie trzeba miec tej cechy na wylacznosc, zdarza sie, ze jedna osoba jest kozlem np. za bycie gruba, podczas gdy jest ledwo pulchna, a osoba otyla jest wrecz trzonem paczki gnojacej.
    • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara 24.06.17, 09:30
      Ofiarami zostają osoby słabsze psychicznie lub te, które w jakiś sposób odstają od reszty.
      Byłam wręcz chorobliwie nieśmiała, do tego stopnia, że przy tablicy zawsze wolałam powiedzieć, że nie wiem, bo wystąpienie przed klasą tak bardzo mnie deprymowało. Niektórzy chłopcy mi dokuczali, ciągle miałam skopany plecak, poniszczone rzeczy, czasami coś wyrzucili mi przez okno. Dziewczyny były akurat w porządku we wszystkich szkołach (podstawówkę raz zmieniałam z racji przeprowadzki). Zawsze na forach wszyscy piszą, że chłopcy może niegrzeczni, ale pokłócą się i spokój, obce są im intrygi, za to dziewczyny takie i siakie, a ja serio w żadnej ze szkół nie miałam złych doświadczeń z jakąkolwiek dziewczyną, za to w pierwszej podstawówce ciągle mi wszystko niszczyli, natomiast w drugiej tylko wyzywali i okazywali chore zainteresowanie moimi piersiami (fakt, że już wtedy miałam je bujne). Ale, żeby nie było, mimo wszystko większość chłopaków tak się nie zachowywała.
    • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 24.06.17, 13:22
      Kurczę, coraz cięższy ten wątek...
      Aż mi się to coraz bardziej przykro czyta sad

      Nigdy nie miałem do czynienia z relacjami ofiar - i człowiek tylko (dumając o przeszłości) życzył im wszystkiego najlepszego.

      Osobiście byłem (do czasu) najwyższym miśkiem i prymusem w podstawówce - więc nikt mnie nie tępił a dwóch największych łobuzów (do dziś wink) było moimi najlepszymi kumplami - ale pamiętam taką jedną biedną dziewczynę (Ania Z. miała na imię). Chorobliwie nieśmiała i miała gruube szkła okularów, i bardzo popsute zęby (albo czarne przebarwienia, albo same czarne korzonki właściwie - nie wpatrywało się wtedy dokładnie).
      Były komentarze, że "brzydka jak [nazwisko]", dość wredne to było (bo pewnie była tego świadoma) - ale dziewczyny Ją akceptowały, wzięły pod obronę.

      Jeśli to Ona dziś czyta, to - w imieniu całej naszej klasy C, SP 34 - przepraszam Cię, Aniu.
      Głupio mi dziś, że wówczas nie reagowałem.
      • mozambique Re: klasowa ofiara 27.06.17, 12:19
        mogal miec lapisowane zęby - wlasnie po to zeby sie nie psuły

        daaawno temu cos takiego sie stosowało u dzieci
    • anorektycznazdzira Re: klasowa ofiara 24.06.17, 21:47
      Miałam fantastyczną klasę, NIE BYŁO "ofiar klasowych", jedni się lubili bardziej, inni mniej, ale nie było "gwiazd" czy kozłów ofiarnych. Kto się dobrze uczył to się uczył- i był kolegą a nie kujonem, kto się źle uczył- to źle i był kolegą a nie agresorem albo ofiarą. Nikt nikogo nie oceniał względem pieniędzy czy ubrań, znajomości czy kim są rodzice.
      Wtedy to było dla mnie NORMALNE. Dla nas wszystkich było. Opowieści o gwiazdach, ofiarach, klubach klasowych elit i wykluczonych słucham jak totalnej egzotyki. Na prawdę to takie częste???
      • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 24.06.17, 21:49
        Nie wiem. U mnie było w podstawówce. Potem mnie akceptowano, może nie jakoś super, ale prześladowań nie było.
      • simply_z Re: klasowa ofiara 24.06.17, 22:45
        Tak, uważam, że częste. Mnie może nie prześladowano ale były takie grupki dziewczyn, które za mną nie przepadały, bo byłam nieśmiała, może mniej przebojowa, więc zdarzały się docinki, chamskie uwagi itp...Inna sprawa, że w mojej klasie uczyły się dzieciaki z patologicznych rodzin, często z problemem alkoholowym. Ale wiecie co jest najsmutniejsze? że cień takich wydarzeń zostaje w człowieku na długie lata i myślę, że ma wpływ na nasze wybory, czasem zawód, przekłada się na relacje z innymi ludźmi wink. Do dzisiaj pamiętam małą gó...arkę Madzię. Żałuję, że Madzi zwyczajnie nie dokopałam, a gdybym miała kiedyś okazję spotkać ją w dorosłym życiu, to na pewno bym się przypomniała-oczywiście bez żadnych rękoczynów.
        • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 25.06.17, 12:55
          Zgadza się.
          Do tej pory nie lubię dużych grup i staram się nie chodzić w takie miejsca. Większość czasu spędzam w domu, jak mogę unikam większych imprez.
          Nie lubię ludzi. Długo po ukończeniu edukacji widząc sam budynek szkolny (nie ten sam bo się przeprowadziłam, zresztą bez żalu) robiło mi się słabo, a mijając dziecko szkolne z plecakiem w duchu mu współczułam.
      • alam.kota Re: klasowa ofiara 30.06.17, 21:51
        Ja też miałam spokój w szkole, w podstawówce się ze mnie czasem śmiano bo grałam na śmiesznym instrumencie, ale jakoś się tym nie przejmowałam za bardzo i grałam dalej(starsze chłopaki mnie przezywały gdy przechodziłam) . Mieliśmy dość rygorystycznych nauczycieli i dyrektora który lał linijką po łapach jak ktoś rozrabiał więc raczej był spokój, oprócz niewielkich incydentów, bardziej jednak z mobbingiem uczniów wobec nie radzących sobie nauczycieli.
        W średniej mieliśmy fajną wychowawczynię i klasę złożoną z bardzo różnych osób, w większości dojeżdżających, nie było dużych dysproporcji finansowych, każdy jakichś swoich znajomych sobie wygospodarował, lubiłam właściwie wszystkich, chłopcy byli dobrze wychowani, nie było żadnego chamstwa. Na studiach już każdy chodził swoją drogą. Byłam osobą spokojną i nieśmiałą, zawsze miałam jakąs bliską koleżankę z grupą znajomych, chyba potencjalnych napastliwych odstraszałam gdy próbowali zaczepiać to patrzyłam wielkimi oczami z autentycznym zdziwieniem, bo bardzo mocno miałam wkodowane zasady przyzwoitości, nie rozumiałam że ludzie robią jakieś takie bezsensowne rzeczy typu mobbing czy przemoc, więc raczej wzbudzałam instynkty opiekuńcze.
        Jakiś durny złośliwy mobbing to dopiero w pracy mnie spotkał, od współpracownika chama, po jakimś czasie drugi też facet sobie za dużo pozwalał wobec mnie, obaj to faceci mający problemy sami z sobą i relacjami męsko-damskimi(jeden żonaty zdradzacz, drugi z jakimiś agresywnymi odpałami).

        W dzieciństwie to zaczepki i wyśmiewanie się spotkało mnie poza szkołą, jeździłam do sąsiedniej większej miejscowości na dodatkowe zajęcia raz w tyg, a tam bywała grupa wrednych dziewczyn ktore wyśmiewały się z mojego niemodnego ubioru i wyglądu (grube okulary i ulizane włosy). Kompletnie nie rozumiałam dlaczego obce osoby mi dokuczają, nigdy z nimi nie rozmawiałam nawet, a one mnie ciągnęły za włosy i przezywały, nie reagowałam ale było mi strasznie przykro. To taki jedyny przypadek, przypuszczam, że gdyby te wredne dziewuchy były w naszej klasie to nie byłoby tak miło jak było bo taka grupka to jak łyżka dziegciu w słoiku miodu.
    • berdebul Re: klasowa ofiara 24.06.17, 23:03
      Jak u zwierząt - każda inność jest do zagryzienia. Nauczycieli w podstawówce wspominam bardzo źle, nie tylko nic nie robili, ale jeszcze podkręcali atmosferę np. mówiąc że góra X osob moze miec świadectwo z paskiem, dzieciaki skarżyły na siebie, zeby inni mieli niższe zachowanie. uncertain
      Dalsze szkoły wspominam lepiej, lepsi nauczyciele, odsianie najgorsze typki.
    • 3liliana1971 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 23:21
      Miałam gnębioną koleżankę - wyzywano ją, popychano, było i tak, że ktos zniszczył jej zeszyty szkolne sad. Jakies głupie docinki, nie wszyscy tak robili, ale gnębiącymi byli i chłopaki i dziewczyny uncertain Dziewczyna z tych bardzo spokojnych, zamkniętych w sobie, na dodatek lubiana przez nauczycieli - miała podwójnie przechlapane. Wstydziła się powiedzieć rodzicom, w końcu powiedziała, ci powiedzieli wychowawczyni - a wychowawczyni? Wychowawczyni przeprowadziła w klasie ,,pouczającą'' rozmowe, że nikogo nie wolno dręczyć? Efekt? Było gorzej, niż przed przyznaniem się do wszystkiego. I skończyło się próbą samobójczą. Bo każdy ma jakies granice, cos w końcu pęka.
      Mam nadzieje, że takim znęcającym się nad słabszymi skurw....... wyrzuty sumienia żyć nie dają
      • nathasha Re: klasowa ofiara 24.06.17, 23:25
        3liliana1971 napisał(a):


        > Mam nadzieje, że takim znęcającym się nad słabszymi skurw....... wyrzuty sumien
        > ia żyć nie dają
        ja bym wyrzutom sumienia nie ufala, licze jednak na boska sprawiedliwosc albo to co niektorzy nazywaja karma. Biedna dziewczyna.
        • 3liliana1971 Re: klasowa ofiara 24.06.17, 23:35
          W sumie chyba faktycznie ciężko o jakiekolwiek wyrzuty sumienia, przemyslenia u takich gnojkow. Najgorzej, że za nią ciągnęło się to bardzo długo, bała sie wychodzić z domu, poznawanie nowych ludzi tez do łatwych nie należało. Na szczęscie dziewczyna w końcu zaczęła się otwierać, skończyła stomatologię, teraz ma własny gabinet. Niektórzy z jej dręczycieli skończyli... raczej marnie.
          Ale nie rozumiem, co ludzie mają z tego, że dręczą w tak paskudny sposób słabsze, wrażliwsze osoby. Nie ogarne tego chyba nigdy.
          • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 25.06.17, 03:29
            3liliana1971 napisał(a):

            > Na szczęscie dziewczyna w końcu zaczęła się otwierać, skończyła stomatologię,
            > teraz ma własny gabinet. Niektórzy z jej dręczycieli skończyli... raczej marnie.

            Fajnie, że dopisałaś.
            Cieszę się, że się dziewczynie udało z tego wyrwać - i wyjść na prostą.


            > Ale nie rozumiem, co ludzie mają z tego, że dręczą w tak paskudny sposób
            > słabsze, wrażliwsze osoby. Nie ogarne tego chyba nigdy.

            Ostatnio o czymś takim słyszałem (ale w o wiele lżejszym natężeniu).

            Problemy 'kata' i 'ofiary' są jak najbardziej wyniesione z domu - i zaskakująco poważne ('kat' jest mniej kochanym, starszym dzieckiem w rodzinie, którego młodsze rodzeństwo regularnie wrabia i kabluje... a rodzice temu bezkrytycznie wierzą - zaś 'ofiara' przechodzi rozwód rodziców).

            Bullying polega na tym, że 'kat' ostentacyjnie dojeżdża 'ofiarę' każąc jej się zdecydować i w końcu wybrać, którego z rodziców bardziej kocha i z którym zamieszka. Wszelkie tłumaczenia o nietakcie i 'to nie takie proste' nie dochodzą.

            Dzieje się to w gangu mojego dziecka.
            Staram się delikatnie mu tłumaczyć i przemycać, że w ich gangu ma być sprawiedliwość i lojalność (a nie: gryzienie słabszych bo nie oddadzą... bo się to dzieje) - i ono ma to forsować.
            Że grupa ma się wspierać - a nie rozłamywać, że dziecko ma tą bullyingującą osobę szturchnąć, delikatnie strollować (ale nie agresją, bo tamta zacznie wrogów widzieć) albo zapytać ją, czy sama nie potrzebuje przytulenia.
          • morekac Re: klasowa ofiara 25.06.17, 12:11
            >Na szczęscie dziewczyna w końcu zaczęła się otwierać, skończyła stomatologię, teraz ma własny gabinet.

            Dręczycielom powinna dłubać w zębach bez znieczulenia.
          • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 25.06.17, 12:58
            To oni są słabi. Gdyby byli silni dręczyliby równych sobie albo wręcz takich "z plecami". Na pochyłe drzewo każda koza wskacze.
    • banksia Re: klasowa ofiara 24.06.17, 23:43
      bylam w pewnym sensie ofiara w podstawowce, moze nie klasowym posmiewiskiem ale obiektem zaczepek i dokuczania. dlaczego? chyba za bycie introwertyczka, kiepska w grach zespolowych i kolkach wzajemnej adoracji, uzywajaca doroslego jezyka i bardziej zainteresowana ksiazkami, sskami morskimi i kosmosem niz plotami, intrygami i byciem klasowa ksiezniczka badz jedna z jej przydupasek.
      zaczelo sie zmieniac jakos w 6-7 klasie, kiedy nauczylam sie wykorzystywac swoja inteligencje i ciety jezyk do odparowywania atakow. w liceum mialam juz wrazenie ze wiekszosc panien sie mnie wlasciwie boi (klasa 75% zenska) i przyznam, ze mnie to nawet bawilo, choc nic wlasciwie poza nauka nowego jezyka i pierwszego bzykanka ze szkoly sredniej nie wynioslam - 4 lata nudy, rutyny i zabijania kreatywnosci.
      w swoi zywiole poczulam sie dopiero na studiach. bylismy hispterami, zanim to bylo modne tongue_out
    • vinca Re: klasowa ofiara 25.06.17, 00:10
      A moim zdaniem ofiarami zostają osoby nie potrafiące , bronić. W podstawówce miałam na pienku z klasą ale ofiarą bynajmniej nie byłam. Pamiętam jak kiedyś będąc w 2 czy 3 klasie zrobiłam awanturę jakiemuś osmoklasiscie- wyglądało to zapewne komicznie i na bank i on i jego koledzy mieli że mnie ubawsmile ale nigdy nie dałam sobie w kasze dmuchać. W liceum bardziej się zintegrowalam z klasą a na studiach to już super bylosmile reasumujac-wg mnie to pie...watosc często jest przyczyną że dziecię jest gnebione. Swoją drogą to często mile, dobre dzieciaki. Ale pie...wate.
      • eraz-lilipop Re: klasowa ofiara 25.06.17, 00:48
        U mnie w klasie w LO była dziewczyna z autyzmem bardzo inna od reszty . Trochę jej dokuczały gwiazdy klasowe . Jednak najbardziej obrywalo się dziewczynie która niczym szczególnym się nie wyróżniała . Gwiazdy nie zostały ukarane , ofiara zmieniła szkole , nauczyciele ucieszyli się ze problem zniknął uncertain
      • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 25.06.17, 03:17
        vinca napisała:

        > A moim zdaniem ofiarami zostają osoby nie potrafiące bronić. (...)
        > reasumujac - wg mnie to pie...watosc często jest przyczyną że dziecię
        > jest gnebione. Swoją drogą to często mile, dobre dzieciaki. Ale pie...wate.

        Pewnie masz rację - ale to nie jest tak, że do tego trzeba dojść samemu?
        Gdy ktoś inny Ci to powiedziałby - a Ty byłabyś nieśmiałą dziewczynką, to pewnie obróciłabyś tylko oczyma (albo na pięcie)!

        Bo zapewniam Cię, że tłumaczenia pt. bądź śmiała i odważna - przecież jesteś super! są tylko według dziecka pierdzeniem Rodzica; że to jak przerażonej osobie powiedzieć: 'nie bój się'.
        (Tak do mnie dochodzi, że chyba dziś znów właśnie to zrobiłem w e-mailu do kogoś uncertain)

        Bo co powiedzieć np. takiej dziewczynie, która przychodzi i mówi, że chciałaby należeć do tego kółka lafirynd gadających non-stop o make-upach i lakierach, bo one są cool - ale jakoś nie może, bo sama jest nieśmiała i nie pasuje tam (i o tym wie)?
        Pytasz: naprawdę zależy Ci na takich powierzchownych dziewczynach (tłumacząc powierzchowność)?
        Tak, pada odpowiedź.
        I tłumaczysz, że - jeśli odtrącają, to One tracą fajnego przyjaciela, itp... ale dziecko nie ma tego poczucia własnej wartości, żeby to rozumieć.
        Właśnie dlatego, że jest nieśmiałe/pierdo..wate/zakompleksione.

        Dorosły już wie, że to nie jest takie ważne, że coś innego się liczy - ale dla dziecka to są frazesy starych: rodziców, którzy nie ogarniają tematu i nie rozumieją.

        Tutaj też kiedyś były wątki o chłopcach inteligentnych ale właśnie pierdo..watych - czy zmieniać czy zostawić.
      • quelquechose Re: klasowa ofiara 26.06.17, 15:56
        Widzisz - i sama używasz języka obraźliwego - "pierd.łowate'. Bo nie można powiedzieć, że to osoby wrażliwe lub brzydzące się agresją. Tobie imponuje siła, jakby to była najwyższa wartość człowieka i usprawiedliwiała takie zachowanie.
        • vinca Re: klasowa ofiara 27.06.17, 18:06
          Nie nie, nie miałam na mysli osob wrazliwych ani brzydzących się agresją. Miałam dokladnie na mysli osoby pierdołowate-czyli gapowate i nie potrafiące się obronić.
          Co ciekawe, wlasnie zdalam sobie sprawe, ze w mojej klasie (w podstawowce) nie bylo ofiar-dziewczyn. Nie było rowniez dziewczyn gnębiących. Wszystkie klasowe "popychadła" były płci męskiej.
    • lalkaika Re: klasowa ofiara 25.06.17, 03:52
      Przykro czytac bo pare dni temu bylam na pogrzebie tej naszej ofiary sad(( z podstawowki
      Kto i dlaczego ? poczytaj troche o victim logic etc. To temat rzeka .
      • 1st.world.problems Re: klasowa ofiara 25.06.17, 19:53
        Samobójstwo po latach? Z mojego rocznika z podstawówki ktoś targnal się na życie ponad 10lat po skończeniu szkoły. Jako chłopiec przez kilka miesiecy był ofiarą bullyingu z powodu niskiego wzrostu
    • tinatin Re: klasowa ofiara 25.06.17, 07:07
      A jak właściwie warto reagować, jeśli podejrzewam, że moje dziecko to "gwiazda"? Nie mam info ze szkoły ani od innych rodziców (fakt, że najczęściej spotykam rodziców "elity", bo to towarzystwo mojej corki). Mam za to relację mamy dziewczynki, która przyszła do klasy za moją córką, przekonana, że ma w niej przyjaciółkę, a moja uznawała ją tylko za koleżankę. Dziewczynka czuje się odrzucona, podejmuje coraz to nowe próby dostania się do "elity" (do której nie pasuje z wielu powodów - jest bardzo dziecinna, wszystko jej trzeba tłumaczyć łopatologicznie i nie czyta - a elita powstała jako klub czytelniczy najstarszych dziewczyn) i jest coraz bardziej po chamsku izolowana. Mówią jej wprost: idź stąd, bo my mamy swoje sprawy.

      A że mówi tak "elita", to reszta klasy za nią... Przy czym nie ma tam bezpośredniej przemocy fizycznej i chyba nawet obgadywania, raczej wykluczenie, jeszcze boleśniejsze.

      Ja tłumaczę o różnicy między chamstwem i asertywnością, o empatii, o wartości każdego człowieka - ale coraz bardziej widzę, że to nie tędy droga. A sama byłam wykluczona, wiem, jak to boli.
      • barbibarbi Re: klasowa ofiara 25.06.17, 08:47
        Ja mówię mojej córce, że jak ktoś nie jest twoim przyjacielem, to nie znaczy, że jest twoim wrogiem. Po prostu, w życiu spotyka się ludzi neutralnych, nie trzeba ich kochać, ale absolutnie nie wolno ich poniżać i wyśmiewać. Mówię też, że w życiu nie ma nic na zawsze, ta koleżanka która kiedyś była grubaską i kujonką a dzieci ją obśmiewały, teraz jest przyjaciółką mojej córki, z grubaski wyrosła a rzekome kujoństwo okazało się inteligencją i poleca mojej córce książki do czytania. Mówię jej, że teraz ktoś może być śmiesznym nieśmiałym chudzielcem, a w liceum wyrośnie na przystojniaka i będziesz się w nim podkochiwać, nigdy nie wiadomo co pokarze przyszłość. Nie warto poniżać innych, bo po co komuś sprawiać ból, co tobie to da? Bo kiedyś ty możesz się okazać tą grubaską i z ciebie będą się śmiać, nic nie jest na zawsze, uroda zwłaszcza. Warto mieć przyjaciela, a z resztą klasy trzeba po prostu się kolegować, nie tworzyć klanów, nie odgradzać się od innych.
        • barbibarbi Re: klasowa ofiara 25.06.17, 08:50
          O matko - co pokaże przyszłość, pokaże nie pokarze. Aż mnie w oczy zapiekło jak przeczytałam.
          • liberata Re: klasowa ofiara 25.06.17, 09:11
            To bardzo niekulturalnie tak wytykać orty samej sobiesmile
      • chicarica Re: klasowa ofiara 27.06.17, 13:12
        Paskudne jest to, że jest taka "elita". W mojej podstawówce była taka elitarna grupka dziewczyn, które były "bogate" (za peerelu) bo ich matki np. jeździły na handel do Niemiec, jednej ojciec był jakimś partyjnym ważniakiem... Nie były specjalnie inteligentne, tyle tylko że lepiej ubrane od reszty i rodzice pozwalali im np. chodzić po mieście po nocy w wieku 13 lat. Teraz nazwałabym je lambadziarami, ale wtedy to była elita, która nadawała ton klasie i wyznaczała kozły ofiarne.
    • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara 25.06.17, 13:03
      Przypomniało mi się, że w klasie miałam bardzo miłą i ładną dziewczynę, która była ofiarą szykan, niewybrednych żartów ze strony... nauczyciela.
      Dziewczyna nie uczyła się najlepiej (ale też nie najgorzej i bez żadnych zagrożeń). Miała niedosłuch przez co mówiła w dziwny sposób, ale zrozumiały. Była ładna, więc podobała się chłopakom. Pamiętam kiedy nauczyciel zaczął się wyśmiewać z niej przed całą klasą, że jest idiotką. Spytał się najlepszego ucznia w klasie czy mógłby być z taką dziewczyną, tamten odpowiedział, że tak, bo jest przecież bardzo ładna. Wtedy nauczyciel zaczął mu prawić kazania, że lepsza jest brzydka i mądra niż głupia i ładna. I to nie była jedyna taka sytuacja. Wg mnie ta dziewczyna była inteligentna i nie mówię tak, ponieważ ją lubiłam, tylko stwierdzam fakt. Po prostu to widać po zachowaniu i rozmowie jaki ktoś sobą poziom reprezentuje.
      Dokuczała też jej jedna z koleżanek, która chodziła do naszej klasy tylko przez rok, ponieważ co roku się wyprowadzała do innego miasta. Moim zdaniem miała lekko zrytą banię. Pamiętam jak po wfie wyzywała tę miłą dziewczynę od różnych, między innymi powiedziała jej "jesteś głupsza niż but z lewej nogi", wspominała też coś na temat tego, że takie idiotki nie powinny mieć prawa do życia, tylko dlatego, że słabo jej poszło w jakiejś grze, chyba w siatkówkę. Widząc do jakiego stanu doprowadziła tę drugą dziewczynę powiedziałam jej, że zawijamy się stąd i po prostu zwiałyśmy ze szkoły.

      Mi dokuczali, ale to nie było jeszcze tak źle. W pierwszej podstawówce 3 chłopców, którzy byli zwykłymi tępakami i w sumie zaczęło się od tego jak jeden z nich do nas doszedł, ponieważ nie zdał. Już wcześniej widziałam, że jeden chłopak mnie nie cierpi, widziałam szczerą niechęć i nienawiść w jego oczach (choć nic mu nie zrobiłam), więc trzymałam się od niego z dala, a potem ze swoim drugim kolegą i jeszcze z tym trzecim nawiązali chyba jakiś pakt przeciwko mnie, bo dzień bez rozwalenia mi czegoś to był dzień stracony. Miałam jednak dwie bliskie koleżanki, które nawet coś tam starały się mi pomóc widząc, że mam wiecznie skopany plecak, poniszczone przybory do szkoły, że mi bluzę markerem pomalowali itd. Same zaprowadziły mnie do wychowawczyni, ale ona miała to w czterech literach i nic sobie z tego nie zrobiła wink).
      A po przeniesieniu się do drugiej podstawówki (tam gdzie chodziła ta niedosłysząca dziewczyna) chłopcy dokuczali mi słownie (chyba dwójka), ale mimo wszystko czasem potrafili mnie normalnie o coś zagadnąć, spytać się, więc na pewno nie było w tym takiej nienawiści jaką okazywała mi ta wspaniała trójka z poprzedniej szkoły, ale teksty czasami mieli naprawdę wstrętne.
      • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 25.06.17, 18:15
        Okropne.
        Najgorsze jest to, że dziecko jest tak naprawdę całkowicie bezbronne.
        Jeżeli dorosły doświadcza takich przykrości w pracy może pójść do sądu lub jeśli nie chce walczyć po prostu się z niej zwolnić.
        Dziecko do szkoły chodzić musi. To wyrok na całe lata.
        Nawet więzień skazany za przestępstwo na kilka lat może się starać o wyrok w zawieszeniu lub przedwczesne wyjście, dziecko musi odbyć całą edukację.
        Ja czułam się jak w klatce. To były najgorsze lata mojego życia choć dorosłe życie też mnie nie rozpieszczało to uważam że nic nie było w moim życiu gorszego od lat szkolnych.
        Podobnie prześladowany (ale przez całą klasę i część innych osób ze szkoły) był chłopak z mojej klasy, z tym, że on wyszedł w życiu dorosłym na swoje - ma żonę, dwoje dzieci i dobrą pracę (informatyk w korporacji). Czyli normalne życie.
        • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara 25.06.17, 19:19
          Też nie wspominam dobrze lat szkolnych. Ze stresu pociły mi się ręce, prawie nie spałam po nocach, cierpiałam na depresję, miałam poczucie, że mi się plączą nogi, przez większość czasu miałam ochotę gdzieś się zaszyć i schować. Myślę, że to była fobia szkolna. Liceum skończyłam z odetchnięciem ulgi i więcej się kształcić nie chciałam, więc nawet nie podeszłam do matury. Pamiętam jakie to było dla mnie dziwne uczucie, że nikt mi nie dokucza... a dla ludzi na ulicy jestem obojętna.

          Jeden z moich prześladowców został policjantem. Z pracy wyleciał z hukiem. Wystawiał lewe mandaty dla osób, które już wcześniej były przez niego karane, podrabiał ich podpisy, tylko po to, żeby dostać nagrodę za efektywną pracę.
          Powiem szczerze, że jak o tym przeczytałam, to śmiać mi się chciało. W gruncie rzeczy to chyba lepiej, że mi tacy tępacy dokuczali, pocieszające jest to nawet.
          • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 25.06.17, 20:00
            >Pamiętam jakie to było dla mnie dziwne uczucie, że nikt mi nie dokucza... a dla ludzi na ulicy jestem obojętna.

            O, to też. Choć zawsze gdzieś tam z sercem w gardle przechodzę obok grupek. Nawet jeżeli nie zachowują się głośno i nic nie wskazuje, że są np. jakimś elementem i mnie zaczepią.
            Wszelkie grupowe szkolenia (choć jedno odbyłam) odpadają. Jeżeli kiedyś chciałabym podszkolić się w jakiś języku to wolę zapłacić więcej i mieć lekcje 1 na 1 z nauczycielem niż z grupą.
            • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara 25.06.17, 20:16
              Znam ten ból.
              Mi pomogły dzieci. Tzn. jak jestem z nimi to mam mniej czasu na myślenie i zastanawianie się nad "głupotami". A jak nie umiem odnaleźć się w jakimś towarzystwie (a mam tak w zasadzie zawsze w większym gronie osób), to wtedy zawsze mogę coś z nimi porobić jako dobra matka polka wink, a potem wszyscy mówią o mnie, że jestem dobrą mamą i może mniej wychodzę na dziwaka czy outsidera. Ale ogólnie i tak jestem odważniejsza niż kiedyś, choć pewnie nigdy mi się psychika całkiem nie naprostuje.
              • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 28.06.17, 22:20
                koza_w_rajtuzach napisała:

                > A jak nie umiem odnaleźć się w jakimś towarzystwie (a mam tak w zasadzie zawsze
                > w większym gronie osób), to wtedy zawsze mogę coś z nimi porobić jako dobra matka
                > polka wink, a potem wszyscy mówią o mnie, że jestem dobrą mamą i może mniej
                > wychodzę na dziwaka czy outsidera.

                Kochana Kozo.
                Poczułem dziś potrzebę odpisania na to - choć przeczytałem to kilka dni temu.

                Wybij sobie z głowy, że jest jakakolwiek NORMA i do niej pasujący nie są dziwakami czy outsiderami.
                Sama wznosisz sobie te ogrodzenia i kaplice Świętej Normalności w swojej głowie - a zaczęli to idioci z dzieciństwa.
                Boisz się 'niepasowania' do jakiegoś mitu - czegoś, czego nie ma.

                My wszyscy jesteśmy po.ebani - więc wrzuć na luz i bądź sobą!

                Z Twoich (i wielu zakompleksionych dziewczyn, które tutaj napisały) postów wynikają, że macie dużo do zaoferowania, możecie sporo wnieść do spotkania/dyskusji/większego grona.

                Nie pozwól budowlom Twojego dzieciństwa determinować Twojej dorosłości.
                Na początek zacznij z maską odważnej - a później zobaczysz, że sama staniesz się odważna.

                Ludzie Cię pokochają.
                Wiele dziewczyn na pewno tutaj Cię kocha.
                Ja Cię kocham - za to dobro, które nosisz w sobie i ukrywasz gdzieś nieśmiało, z lękiem, że zostaniesz skrzywdzona.

                Za ogrodzeniem nie ma smoków i sadystów. Większość z nas jest podobna do Ciebie - i wzajemnie delikatnie, nieśmiało się dotyka, upewniając się czy nikt ich nie skrzywdzi.
                Nawet, gdy znajdziesz wyjątek na gorsze - po prostu go odsuniesz ze swojego życia. Nie jesteś już dzieckiem.

                Dorosła baba jesteś - coś zrób z tą swoją zagrodą, w której jesteś bezpieczna, a w którą swobodnie wpuszczasz tylko dzieci.
                Brama już dawno jest niezamknięta - teraz wybór należy do Ciebie, sama musisz podjąć decyzję wyjścia!
                Jeśli trzeba, to nie wiem - spal, pociupaj siekierą cały korral?
                Nas.aj na ten ołtarz Świętej Normalności - zaśmiej się w twarz konwenansom i na Boga! Rozkwitnij!

                Trzymam kciuki.

                (z lecącym w tle: Nick Cave & Bad Seeds - People ain't no good)
                • pade Re: klasowa ofiara 28.06.17, 23:31
                  O cholera, Wielki_uscisk, wzruszyłam się.
                  • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 29.06.17, 00:16
                    kiss
                    To jest nas dwoje smile

                    (z lecącym w tle: Yann Tiersen - Comptine d`un autre ete, l`apres-midi)
                    • pade Re: klasowa ofiara 29.06.17, 00:21
                      smile
                  • aj.riszka Re: klasowa ofiara 29.06.17, 01:01
                    pade napisała:

                    > O cholera, Wielki_uscisk, wzruszyłam się.

                    Ja to juz dawno pisalam, ze porzadny czlowiek smile
                    • pade Re: klasowa ofiara 29.06.17, 01:03
                      Szkoda, że w realu nie znam nikogo takiegosad
                    • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 29.06.17, 01:13
                      aj.riszka napisała:

                      > Ja to juz dawno pisalam, ze porzadny czlowiek smile

                      No mam wielki popęd, to prawda... i tam z błędem jest (poŻądny, miało być).
                      • aj.riszka Re: klasowa ofiara 29.06.17, 12:32
                        ... i mimo to smile
                        ... byla to milosc
                        ... od pierwszego posta smile
                        • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 29.06.17, 20:03
                          aj.riszka napisała:

                          > ... i mimo to smile
                          > ... byla to milosc
                          > ... od pierwszego posta smile

                          smile tego wykasowanego o sloikach (przed zmianą Twojego nicka)? smile

                          Ja o swoją miłość do Ciebie muszę zapytać Żony... ale wstępnie: ja Ciebie też smile
                          • aj.riszka Re: klasowa ofiara 30.06.17, 19:32
                            Wstyd mi ... bo kogoz ja tam wulgaryzmami obrzucilam, ze az mnie wykasowano ... (slabo kojarze smile) ... te nieszczesne sloiki ... ?
                            • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 30.06.17, 19:39
                              aj.riszka napisała:

                              > Wstyd mi ... bo kogoz ja tam wulgaryzmami obrzucilam, ze az mnie wykasowano ...
                              > (slabo kojarze smile) ... te nieszczesne sloiki ... ?

                              Nie nie, to ja się z issa-ą ściąłem wówczas smile ale może/pewnie coś źle kojarzę... bo innego, barwnego nicka tam pamiętam smile
                              • aj.riszka Re: klasowa ofiara 30.06.17, 20:05
                                Uff ... co za ulga ... smile
                                No to nie ma sie czego wstydzic! To nie ja bylam po tej ciemnej stronie mocy ...
                                • aj.riszka Re: klasowa ofiara 30.06.17, 20:33
                                  ... a co do tych skojarzen ... smile
                                  to ... yyy...eee...iii... ja naprawde nie mam zielonego pojecia wink
                • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara 29.06.17, 09:53
                  Wielki uścisk, dziękuję za Twoje słowa.
                  Tak naprawdę od dawna wiem, że to co mówisz jest prawdą. Najwyższa pora przejść przez tę bramę.
                  • wielki_uscisk Re: klasowa ofiara 30.06.17, 19:43
                    koza_w_rajtuzach napisała:

                    > Najwyższa pora przejść przez tę bramę.

                    No to hyc!
                    Tylko, żebyś oczka nie zaciągnęła smile
      • quelquechose Re: klasowa ofiara 26.06.17, 16:04
        U nas też była taka nauczycielka - od polskiego. Miała upatrzonych kilku takich uczniów i ich gnębiła - z różnych powodów, niektórych z braku inteligencji, innych za lenistwo, inną dziewczynę bo była bardzo ładna. Robiła to przy całej klasie. Wyśmiewała za każdy błąd - naprawdę podle. Po latach dowiedziałam się, że spłonęła we własnym łóżku od papierosa - tak więc karma is a bitch...

        Ja szczęśliwie nigdy nie byłam prześladowana ani przez uczniów ani przez nauczycieli. Nie wiem, czy sobie bym poradziła. Potrafiłam sobie dać radę w jednorazowej konfrontacji, ale myślę, że gdyby przerodziło się to coś długofazowego, to bym chyba pękła.
    • conena Re: klasowa ofiara 26.06.17, 12:54
      nie byłam nigdy klasową gwiazdą, ale miałam w podstawówce swoją ekipę, z którą nie warto było zadzierać. w sumie to nie wiem, dlaczego miałyśmy taką opinię, nigdy nikogo nie dręczyłyśmy, takie akcje jak tutaj opisujecie były nie do pomyślenia, podejrzewam, że skończyłoby się wylotem ze szkoły, a już w ogóle nasi rodzice by nam urządzili piekło na ziemi. ale ludzie się nas bali, jakoś tak wyszło, byłyśmy pewne siebie i miałyśmy niewyparzone języki, może to dlatego. klasowa ofiara z podstawówki pozostała szarą myszką, wyśmiewali się z niej wszyscy, a zaczęli chłopacy, bo była po prostu nieładną, zaniedbaną dziewczynką.
      w liceum wszyscy kpili ze wszystkich równo, ale też nikt do nikogo urazy nie żywił.

      mnie to wcale nie dziwi, że ktoś w jednej grupie jest ofiarą, a w drugiej gwiazdą, takie życie. ale wolałabym, żeby moje dzieci nie były ofiarami.
      • kaz_nodzieja Re: klasowa ofiara 26.06.17, 13:57
        To przykre, wystarczyć być brzydkim by być prześladowanym. A na urodę zwykle większego wpływu się nie ma.
    • black.sally Re: klasowa ofiara 26.06.17, 14:06
      nie bylam klasową ofiara i nie miałam w klasie takiej. W mojej szkole podstawowej nie znałam nikogo takiego, w szkole średniej tez nie.
    • hallbera.jarlakappi Re: klasowa ofiara 26.06.17, 14:09
      byłam, każdy pretekst jest dobry
    • pieskuba Re: klasowa ofiara 26.06.17, 14:20
      Najdziwniejsze jest to, że w takich wątkach mnóstwo ofiar przywołuje swoje wspomnienia, nadal żywe zmory z przeszłości, cień na życiu, który ciągnie się przez lata - a gdzie są dręczyciele?! Wyparowaliście?! Gdzie są te podłe dziewuchy, które dręczyły, które zamieniały każdy dzień w koszmar? Przyzna się któraś?
      • hallbera.jarlakappi Re: klasowa ofiara 26.06.17, 15:07
        a czemu dziewuchy ?
        nigdy mi inne dziewczyny nic nie zrobily
        na etacie popytaj gdzie sa te sk**wysyny !
        • pieskuba Re: klasowa ofiara 26.06.17, 15:15
          Bo tu pytam, a tu głównie dziewczyny. Poza tym mnie dręczyły, Anie, Ewy, Moniki...
        • koza_w_rajtuzach Re: klasowa ofiara 26.06.17, 15:30
          Moi dręczyciele też byli płci męskiej. Dziewczyny ogólnie były spoko, w obu podstawówkach do których chodziłam i potem w liceum też wink).
        • redheadfreaq Re: klasowa ofiara 27.06.17, 21:57
          U mnie prym wiodła pewna Joasia i dwóch chłopaków, jeden co najmniej poważnie zaburzony. Reszta dręczyła z doskoku - kiedy tamtych nie bylo, potrafili nawet ze mną normalnie rozmawiać.
      • chicarica Re: klasowa ofiara 27.06.17, 13:05
        Myślę, że żadna z nich tego nie pamięta ani nie uważa za dręczenie.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: klasowa ofiara 26.06.17, 21:45
      Hmm, to ciekawe, bo ze mnie też się w podstawówce wyśmiewano, ogólnie do dziś pozostały mi duże kompleksy na tle swojego wyglądu, ale zawsze to były osoby spoza mojej klasy i chociaż warunki miałam (i w sumie ciągle mam tongue_out) idealne do bycia klasową ofiarą, to nigdy nią nie byłam... Jakoś w swoich klasach zarówno w podstawówce, jak i liceum czułam się zawsze bezpieczna i w zasadzie z wszystkimi się lubiłam, albo w najgorszym razie nasze stosunki były totalnie neutralne. Może i mnie obgadywali za plecami, albo się śmiali, ale nigdy nie dali mi tego odczuć w żaden sposób. Za to dzieci i młodzież z równoległych klas dały mi popalić, ale na szczęście zawsze to były słowne zaczepki, nigdy nie dotknęła mnie przemoc fizyczna. Teraz tak sobie myślę, jak czytam inne posty, że jednak miałam wiele szczęścia (?), i mogło być o wieeeele gorzej.

      Ale za to tak jak inne ofiary na studiach rozkwitały, ja wręcz przeciwnie, z czasem robiłam się coraz bardziej zamknięta w sobie i na studiach się nie asymilowałam raczej i chyba nawet wtedy byłam mniej lubiana, niż za czasów szkolnych. Oczywiście ponieważ wszyscy byliśmy wtedy już dorośli, to żadnego prześladowania, typowego dla szkolnych gwiazd i dręczycieli, nie uświadczyłam.
    • chicarica Re: klasowa ofiara 27.06.17, 12:57
      Ja byłam, choć nie całej klasy. Najpierw koleżanka, z którą w pewnym momencie drogi się rozeszły (różnił nas chyba poziom intelektualny, okazało się to gdzieś tak w 5 klasie podstawówki) postanowiła się na mnie za to zemścić. Potem inna koleżanka, dręcząca kilka osób prowodyrka klasowych niesnasek, też postanowiła że takiej "kujonce" jak ja (nie uczyłam się dużo, po prostu miałam lepsze oceny niż ona) trzeba dać popalić. Nieprzyjemnie wspominam podstawówkę, bo to była kiepska dzielnica i dzieci z normalnych rodzin, dobrze się uczące, miały tam przekichane. W liceum było już ok.
    • karola1008 Re: klasowa ofiara 28.06.17, 23:26
      Byłam ofiarą w podstawówce. Dlaczego? Bo byłam gruba, nieśmiała, miałam duży biust, dobrze się uczyłam, no i, co najgorsze, byłam "córką dyrektora", nie szkoły, nie, tylko przedsiębiorstwa, w którym pracowali rodzice większości dzieci z mojej klasy. Byłam wyśmiewana, zaczepiana, wyzywana, nie mogłam przejść spokojnie przez miejscowość, w której mieszkałam. Miałam kilku przyjaciół, ale reszty po prostu się bałam. Nauczycielom się nigdy nie skarżyłam, rodzice mieli jedną radę - "nie przejmuj się". A, no i drugą: "nie zwracaj uwagi". Obie do dupy.
      Podstawówka to był koszmar. W liceum po prostu byłam nieśmiała i wycofana. Odżyłam na studiach, zwłaszcza po tym, jak zaczęłam pracować w organizacji zajmującej się pomocą rodzinom w trudnej sytuacji. Nabrałam pewności siebie. No i zaczęłam uprawiać sport. Schudłam. Podobno zrzucenie zbędnych kilogramów w niczym nie pomaga, nie załatwia żadnych problemów. Jeden niewątpliwie załatwia: nikt do ciebie nie powie "ty grubasie", albo jeszcze gorzej. To już dużo. I choć oczywiście "liczy się wnętrze", choć uwielbiam jeść - pilnuję wagi. Żadne docinki, zaczepki, nie były tak upokarzające jak te, które dotyczyły mojego ciała.
      Nic nie trwa wiecznie. Moi prześladowcy mogli mnie dręczyć, gdy przebywałam w tym samym środowisku, co oni. Potem nasze drogi zwyczajnie się rozeszły. Ale nigdy nie zapomnę, jak bardzo przez nich czułam się nieszczęśliwa, osamotniona i nic nie warta.
      Bardzo zwracam uwagę na to, w jaki sposób moje dzieci wchodzą w relacje z rówieśnikami. Jak one traktują kolegów i koleżanki i jak sami są traktowani. Nigdy nie daję rad, jakie sama dostawałam. Nie znaczy to oczywiście, że ingeruję w każdy konflikt, w jaki wejdą z rówieśnikami, absolutnie nie. W większości przypadków wystarczy po prostu wysłuchać dzieciaka ze zrozumieniem i empatią. I może zabrzmi to banalnie, ale uczę dzieci, że nie wolno nikomu dokuczać, choć obrona własnych granic jest rzeczą jak najbardziej właściwą.
      • alam.kota Re: klasowa ofiara 30.06.17, 21:06
        Hmm.. dziwne, u nas akurat dzieci kogoś "znaczniejszego" na tle reszty (nauczyciel, lekarz, duży przedsiębiorca) były wyróżniane pozytywnie przez innych i miały wielu kolegów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka