nangaparbat3 14.07.17, 14:38 Do tych Matek, ktore sa tu dlużej i dość dobrze mnie znają: czy ja jestem empatyczna? Bardzo proszę, odpowiedzcie. Potem wszystko wytlumaczę. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verdana Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 14:42 Tak, pod warunkiem, że inna osoba jest w miarę przyzwoita. Nie widzę na przykład Twojej empatii w stosunku do rasistów I bardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 14:50 Myślę, że w realu, w sytuacjach z konkretnym, “żywym” człowiekiem – tak. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 14:52 Myślę, że empatia lub jej brak na forum nijak ma się do tej w realu Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: pytanie bardzo serio 16.07.17, 08:54 Calkowicie sie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 14:57 Bardzo wybiórczo i to w czułostkowej przesłodzonej wersji. Coś w stylu "bierzemy w obronę bezdomnego, który zimą zalęgnie się na korytarzu w kamienicy, będzie znosił śmieci i załatwiał czynności fizjologiczne, a nie właścicieli mieszkań, którzy płacą czynsz i za sprzątanie". W stosunku do grup i osób, które wg. Ciebie są w jakikolwiek sposób uprzywilejowane jesteś skrajnie nieempatyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 11:54 Potwierdzam. Jeżeli komuś przeszkadza jakiś menel to jest wrogiem nr 1. I zero wnikania w to czy w danej sytuacji menel faktycznie jest niebezpieczny i uciążliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
nowel1 Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:55 Mylicie empatię z poglądami. Ad rem: Nanga: tak, uważam, że masz empatię. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 11:14 Raczej nie. Nie ma czegos takiego jak "wybiorcza empatia tylko z tymi co na nia zasluguja" to jest wyuczone Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:02 Tak aczkolwiek zgodnie z twoimi pogladami czyli jak kazdy Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:04 Ja powiedziałabym, że mocno politycznie poprawna. A poza tym zgadzam się z Triss. A empatii za dużo nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:07 Na forum dość wybiórczo, a ja Cię znam tylko z forum Nawet się przy okazji Twojego pytania zastanowiłam, czy taka wybiórcza empatia to w ogole jest empatia, czy po prostu popieranie ludzi/sytuacji, ktore nam światopoglądowo pasują. Oczywiście moja refleksja nie dotyczy akurat Ciebie, jest bardzo ogólna i jest pytaniem zadanym samej sobie bo nie uważam się za osobę wolną od tego grzechu Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:19 > czy po prostu popieranie ludzi/sytuacji, ktore nam światopoglądowo pasują. Dokladnie tak samo to widze. Z empatia nie ma to nic wspolnego. Empatyczna jest na tym forum chocby asia_i_p - zupelnie inny sposob reagowania na swiat i ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:17 Nie. Za to lubisz się kreować na dobrą panią, zwykle bierzesz w obronę wszelakich dewiantów, meneli, przestępców, nie mając za grosz empatii w stosunku do ich ofiar. Odpowiedz Link Zgłoś
menodo Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:32 No niestety Dla mnie Nanga to taka "Dobra Pani" od Orzeszkowej Odpowiedz Link Zgłoś
hallbera.jarlakappi Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:34 litościwa ( nad niektórymi, wybranymi grupami) Odpowiedz Link Zgłoś
paloma_blauwinder Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:41 Masz na drugie Empatia. Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:49 Przeczytałaś wywiad z autorem "Przeciw empatii" i dało Ci to do myślenia? Tak, myślę że jesteś empatyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
regina-phalange Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 09:50 O, też o tym pomyślałam. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 15:52 Nie, nie jesteś. Ale nie przejmuj się jesteś w większości. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 mówię po co mi to 14.07.17, 20:35 bardzo wszystkim dziękuje za odpowiedzi Dokladnie tak jak napisała Anika, przeczytalam w "Polityce" wywiad z autorem "przeciw empatii" i dal mi do myslenia. Zaskoczylo mnie, że pisze: ludzie bardziej empatyczni maja większą sklonność do karania. I że pisze o empatii kibiców odczuwających przyjemność na widok zlamania nogi przez gracza z drużyny przeciwnika (i oczywiście ból, kiedy to zawodnik ich druzyny). Bardzo ciekawe, chyba kupie książke. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia1999 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 10:11 Mnie wychodzi że empatia to zmysł, narzędzie, sensoryka. Mozna użyć w imię miłości bliźniego, a mozna użyć do manipulacji i na szkodę innych. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: mówię po co mi to 15.07.17, 10:21 Nie sadze, zeby to bylo wypaczenie. Empatia to umiejetnosc wczuwania sie w cudze nastroje, psychike - cecha moralnie obojetna, jak wzrost. A jak jej uzyjemy, jesli ja posiadamy - to dopiero problem. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: mówię po co mi to 15.07.17, 10:27 Radosc ze zlamanej czyjejs nogi nie jest empatia. Empatia to inaczej wspolodczuwanie. Empatią byloby wspolczucie wobec tej osoby, a nie zlosliwy smiech. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: mówię po co mi to 15.07.17, 10:37 Empatia to wspolodczuwanie. Wczuwam sie w stan psychiczny i emocjonalny osoby, ktora wlasnie zlamala noge. I tym wczuciem moge sie posluzyc po to, by tej osobie pomoc w sytuacji, gdy jest unieruchomiona. A moge posluzyc sie po to, by ja sobie podporzadkowac, uzaleznic od siebie. Co tu niezrozumialego ? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: mówię po co mi to 15.07.17, 11:13 To jakies dziwne rozumienie empatii Owszem zeby cieszyc sie z cudzego bolu trzeba zrozumiec ze tamtego boli. Tym niemniej normalnie jako empatie rozumie sie ze bierzesz yczucia tej osoby ZA SWOJE a nikt raczej sie ze swojego bolu nie raduje chyba ze masochista Odpowiedz Link Zgłoś
miss_fahrenheit Re: mówię po co mi to 15.07.17, 12:15 To, o czym piszesz to "współczucie", solidaryzowanie się z osobą np. cierpiącą. Empatia to tylko umiejętność przyjęcia czyjejś perspektywy. Żeby współczuć trzeba posiadać cechę empatii, ale w drugą stronę nie zachodzi taka zależność, tzn. posiadanie empatii nie oznacza bycia współczującym. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 15:15 On mowi tak: We wspołczuciu może być empatia, ale nie musi. Odpowiedz Link Zgłoś
miss_fahrenheit Re: mówię po co mi to 15.07.17, 22:46 A jak to wyjaśnia? Zaciekawiłaś mnie. Przyjrzę się temu. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:00 Dla wspołczucia wystarcza wiedza, rozumienie, że kogoś boli. Ksiązka musi byc ciekawa. O tych kibicach slyszalam wcześniej, z takim komentarzem, że są osoby, z reguly mężczyxni, u ktorych empatia pojawia się tylko wobec osob z ich grupy. Kiedy cierpi osoba z ich grupy, albo - uwaga! - osoba z ich grupy, ale taka, ktora zlamala jakieś ważne zasady, nie czują empatii, albo nawet odczuwaja przyjemność (niektorzy). Tlumaczono to tak, że potrzebne byly grupie osoby, mogace zaprowadzać porządek przez wymierzanie bolesych kar. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:15 Z tymi bolesnymi karami przypomniał mi się eksperyment opisywany na łamach GW. Że mamy potrzebę zadawania bólu, gdy dostajemy takie polecenia od autorytetów, z uzasadnieniem zadawania bólu. Co było w tym doświadczeniu najciekawsze? To,że sprzeciwiło się rażeniu prądem tylko kilka osób, z kilkudziesięciu. W tej nielicznej grupie był murarz bez wykształcenia i osoba z wyrokiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 16.07.17, 15:01 To ciekawe, wcześniej nie czyt o osobachalam, ktore byly wśrod odmawiających. Kim byly. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 22:49 nangaparbat3 napisała: > On mowi tak: We wspołczuciu może być empatia, ale nie musi. > Bo empatia to pewna pułapka. Współczucie jest bezpieczniejsze. Empatia to stawanie się na poziomie uczuć i emocji tą drugą osobą, łącznie z fizycznym odczuciem tych emocji. Lubię empatię w stosunku do moich dzieci i męża. nie cierpię kiedy pojawia się wobec obcych a oni na to nie zasługują. Jestem DDA, empatia pozwalała mi przeżyć, wyczuć nastroje i uczucia w mojej rodzinie co pozwalało mi przygotować się na "cios". W środowisku zawodowym empatia pozwalała mi wyczuwać nastroje osób które były wyżej w hierarchii i wykorzystać to do "przetrwania" w firmie, dostosować się do wymogów. W mojej pracy empatia pozwalała mi współodczuwać nastroje klientów, dlatego jeszcze ich nie zabiłam na każdych walnych zebraniach ale empatia utrudniała mi postawienie granic bo współodczuwanie emocji i uczuć klienta stawiało mnie na końcu listy potrzeb. Ja empatycznie rozumiałam jego postępowanie a zapominałam chronić siebie. Dlatego nie każda empatia jest zdrową reakcją naszego charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 22:55 Jeszcze myślę o znanych mi osobach z ZA. Jakby bez empatii. Ale bardzo wspołczujące, troskliwe, choć czasem jak sloń w składzie porcelany - w realizacji. Więc podstawą wspołczucia nie musi byc empatia, ale raczej poczucie sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: mówię po co mi to 16.07.17, 16:58 Zgadzam się. Dziedziczę po ojcu pewien rodzaj ślepoty emocjonalnej i w związku z tym prawdziwa empatia - że czuję, że komuś źle, bez przejścia przez korę czołową - bardzo rzadko mi się zdarza. Natomiast kiedy zrozumiem, że komuś źle, potrafię się wczuć w jego emocje. Ale prawie zawsze przechodzi to przez etap racjonalizacji, takie instynktowne wczucie się w kogoś, wyczucie emocji, które ukrywa, jest dla mnie bardzo trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 17.07.17, 15:49 >>. Ale prawie zawsze przechodzi to przez etap racjonalizacji, takie instynktowne wczucie się w kogoś, wyczucie emocji, które ukrywa, jest dla mnie bardzo trudne.>>> Jeśli przefiltruje moje doświadczenie to muszę po tym, co napisałaś powiedzieć jedno: jesteś b.szczęśliwą osobą. Tego ci zazdroszczę, bo wydaje mi się,że taka forma zwykłego współczucia za najzdrowszą dla odczuwającego. Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka3 Re: mówię po co mi to 18.07.17, 15:04 No ja sie z tym zgadzam. Empatia nie jest konieczna do wspolczucia. Mozna tez byc empatycznym a komus nie wspolczuc. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 22:33 tt-tka napisała: > Nie sadze, zeby to bylo wypaczenie. Empatia to umiejetnosc wczuwania sie w cudz > e nastroje, psychike Dokładnie. Można poczuć jej smak na linii matka-dziecko. Po prostu "czujesz" bez słów. Ojcowie z pewnością mają tak samo ale ja teraz mogę pisać o sobie Natomiast mi czasem to "współczuwanie" przeszkadza. Bo zawsze staram się "wejść" w skórę danej osoby a nie każdy czyn i zachowanie zasługuje na takie empatyczne podejście. I wkurza mnie moja własna próba zrozumienia i odczuwania choćby ONRowców No nie umiem się tego pozbyć a zachowanie i poglądy tej grupy przecież zasługują na potępienia a ja rozważam,że mieli za mało miłości.....wrrr... Tak, jak próbuje zrozumieć osoby niechętne uchodźcom. Odczuwam ten strach i obawy które oni czują, i niby rozumiem, bo "czuje ich strach" ale nie potrafię zrozumieć jak można się temu poddać. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 22:52 No dobrze, ale czy szaleństwo tłumu nie jest aby jakims zbiorowym wykwitem empatii wlasnie? Wszyscy nagle czujemy to samo - uniesienie, radość, albo wścieklość i żądzę mordu. A to, że rozważasz, czy chłopcy (i dziewczynki) z ONRu mieli za malo milości, to moze wcale nie empatia, tylko wspołczucie? A z kolei gdybys widziała ONRowca ze zlamaną nogą, to przecież poczułabyś jego ból i pewnie ruszyła na pomoc - tak to widze. Ale jak wynika z badań część ludzi bardzo silnie dawkuje empatię w zalezności od przynależenia (lub nie) tej drugiej osoby do ich własnej grupy. Chyba calkiem normalne - do pewnego natężenia (in plus i in minus). Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: mówię po co mi to 15.07.17, 22:58 nangaparbat3 napisała: > No dobrze, ale czy szaleństwo tłumu nie jest aby jakims zbiorowym wykwitem empa > tii wlasnie? Wszyscy nagle czujemy to samo - uniesienie, radość, albo wściekloś > ć i żądzę mordu. Nie jest. Zbiorowy amok to zupelnie inne mechanizmy. > Ale jak wynika z badań część ludzi bardzo silnie dawkuje empatię w zalezności o > d przynależenia (lub nie) tej drugiej osoby do ich własnej grupy. Chyba calkie > m normalne - do pewnego natężenia (in plus i in minus). Badan nie znam, ale obserwacje potwierdzaja. W innych nie zawsze chce sie wczuwac i wcielac Zdolnosc/umiejetnosc wspolodczuwania nie znaczy, ze praktykujemy to czesto lub w ogole. Znaczy tylko, ze umiemy to robic. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:02 Jesteś pewna, że calkiem inny mechanizm? a nie udzielanie sie emocji po prostu? Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:09 nangaparbat3 napisała: > Jesteś pewna, że calkiem inny mechanizm? a nie udzielanie sie emocji po prostu? Jezeli mowimy o szalenstwie tlumu, to juz nie. Zbiorowa psychoza. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 16.07.17, 15:03 Bedę się upierać, że nie da się wykluczyc, że u podstaw zbiorowej psychozy leży wlasnie empatia.Albo jakis wspolny mechanizm. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: mówię po co mi to 16.07.17, 15:58 nangaparbat3 napisała: > Bedę się upierać, że nie da się wykluczyc, że u podstaw zbiorowej psychozy leży > wlasnie empatia.Albo jakis wspolny mechanizm Ale tak Ci sie wydaje czy opierasz to przekonanie na czyms konkretnym ? Bo ci, ktorzy badali zjawisko zbiorowego amoku twierdza, ze wybuch na bazie wspolnych dazen czy pogladow to nie jest spogladanie z cudzej perspektywy czy wczuwanie sie w nia. To narastajaca satysfakcja, potem juz poczucie sily, a jeszcze potem bezkarnosci z racji tego, ze tak wiele osob podziela moja perspektywe. Zreszta naprawde trudno strescic, a wszelkie skroty beda tylko daleko idacym uproszczeniem. Lepiej poczytac badaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:10 Też jestem ciekawa. TT-ka możesz wyjaśnić mechanizm zbiorowego amoku? Czy to coś wyłącza świadomość czynów jakie można pod czas tego dokonać? Nie wiem dlaczego ale przed oczami mam obrazy z Wołynia. Czy tamte zbrodnie można nazwać efektem zbiorowego amoku? Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:46 Psychoza tlumu to nie jest sprawa na krotkie wyjasnienie , poczytaj chocby Krzywickiego, do powojennych juz nie zachecam, chyba ze ktos bardzo odporny. Tak najkrocej - to jest stan, w ktorym juz nie kontrolujesz swoich wlasnych odczuc. Nawet nie zdajesz sobie z nich sprawy, fala niesie. Tak, wlasciwie mozna powiedziec, ze to wylacza swiadomosc, zdolnosc oceny. Albo moze - wiesz, co robisz, ale nie czujesz sie za to odpowiedzialna. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 15.07.17, 23:04 nangaparbat3 napisała: > No dobrze, ale czy szaleństwo tłumu nie jest aby jakims zbiorowym wykwitem empa > tii wlasnie? Wszyscy nagle czujemy to samo - uniesienie, radość, albo wściekloś > ć i żądzę mordu. Możliwe. Czujesz to co inni ale nadal masz kontrolę nas swoim postępowaniem, prawda? Mnie czasem moja empatia boli i jej nie chcę. Szczególnie kiedy poznałam jej przyczynę. Nie została mi taka właśnie dana, ja ją rozbudowałam bo była mi potrzebna by przetrwać . do tej pory wiem jaki kto ma nastrój. Pierwsza rzecz jaką dostrzegam w danej osobie to jej uczucia. I zaczynam czuć to co ona. Obciążające psychicznie. > A to, że rozważasz, czy chłopcy (i dziewczynki) z ONRu mieli za malo milości, t > o moze wcale nie empatia, tylko wspołczucie? Czuje ich gniew, frustrację...mnóstwo tego. > A z kolei gdybys widziała ONRowca ze zlamaną nogą, to przecież poczułabyś jego > ból i pewnie ruszyła na pomoc - tak to widze. Tak, ze współczucia, altruizmu, bo tak trzeba. Bo lubię pomagać. > Ale jak wynika z badań część ludzi bardzo silnie dawkuje empatię w zalezności o > d przynależenia (lub nie) tej drugiej osoby do ich własnej grupy. Chyba calkie > m normalne - do pewnego natężenia (in plus i in minus). Zgadzam się. Inaczej empatia staje się pułapką. To znaczy : ktoś empatyczny będzie współodczuwał stan drugiej osoby ale w kolejnym odruchu może to odrzuci, chociażby kierując się mentalnością danej grupy, która dla przykładu nie toleruje obcych. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 16.07.17, 15:08 > A to, że rozważasz, czy chłopcy (i dziewczynki) z ONRu mieli za malo milości, t > o moze wcale nie empatia, tylko wspołczucie? Czuje ich gniew, frustrację...mnóstwo tego. Kiedys przejeżdżalam autem przez idacy tlum takich skrajnie prawicowych dzieciakow. Mogłam zajrzeć w ich twarze z bliska, oni szli, ja jechalam powolusieńko w p rzeciwną stronę, patrzylam, i zobaczylam strach. Taki wewnętrzny, bo w tamtym momencie nie bylo niczego, czego mogliby sie bać. To byl przejmujaco smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
larrisa Re: mówię po co mi to 16.07.17, 15:54 Pytanie czy to był ich strach czy twój, który im przypisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
hallbera.jarlakappi Re: mówię po co mi to 16.07.17, 16:32 no wlasnie nanga kiedyś zalozyla watek o bijatyce rodzicow w szkole i zalozyla ze wszystkie będziemy miały rasistowskie skojarzenia ze to czarni ojcowie się lali Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 16.07.17, 16:52 Jesli nie widzisz roznicy miedzy tymi dwiema sytuacjami (coś widzę,jedna, a druga, że czegoś się po kimś spodziewam, nie widzac a nawet nie znając go), to masz problem. Odpowiedz Link Zgłoś
hallbera.jarlakappi Re: mówię po co mi to 16.07.17, 16:58 ale skoro masz tendencje do projektowania to skad wiesz ze w jednej sytuacji to robisz a w innej nie ? nie jesteś obiektywna Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: mówię po co mi to 17.07.17, 13:05 Pamiętam jak oczerniła trenera bo uroiła sobie, że molestuje dzieciaka. Oczywiście "wywiad" tego nie potwierdził, ale daje sobie roi, że w geście przytrzymania za ramię nastolatka było coś na rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
larrisa Re: mówię po co mi to 16.07.17, 17:18 Ja nie fantazjuję, po prostu czytam, mam dobrą pamięć i wyciągam wnioski na zasadzie prawdopodobieństwa. Ty często twierdzisz, że wyczuwasz u kogoś smutek i strach, u ludzi kompletnie ci nie znanych czy nawet u zwierząt. A jednocześnie sama się ciągle czymś martwisz, przejmujesz i piszesz czarne scenariusze. Łącząc te dwie rzeczy oraz to jak często wyczuwanym przez ciebie u innych uczuciem jest akurat smutek i strach, nie trudno wyciągnąć wnioski, zamiast upierać się przy wielkiej empatii. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 19.07.17, 15:04 Cóz, moje czarne scenariusze niestety się realizują. Przykro mi. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 16.07.17, 15:13 A powiedz, Iziula, zdarza Ci się spotkac osobe, ktorej emocji nie odczuwasz, chociaż są intensywne - ona na przyklad placze, a Ty - nic. Albo ktoś sie skarży, a ty czujesz irytację i nie wierzysz, w to co mowi. Mnie się to zdarza - bardzo rzadko, ale jednocześnie jakby coraz czesciej. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 17.07.17, 15:53 nangaparbat3 napisała: > A powiedz, Iziula, zdarza Ci się spotkac osobe, ktorej emocji nie odczuwasz, ch > ociaż są intensywne - ona na przyklad placze, a Ty - nic. Nie, nigdy. Zawszę "czuję " drugą osobę. Z tego też powodu wyczuwam kłamstwo lub manipulację, gdy emocje nie grają z werbalnym komunikatem. >Albo ktoś sie skarży, > a ty czujesz irytację i nie wierzysz, w to co mowi. Mnie się to zdarza - bardz > o rzadko, ale jednocześnie jakby coraz czesciej. > Irytację i złość odczuwam , czasem ma na to wpływ osoba z którą mam kontakt a czasem moje emocjonalne zmęczenie i sygnał, gdy przekraczane są moje granice lub ja pozwalam na ich przekroczenie. Po ostatniej terapii nauczyłam się słuchać swojej złość, bo zauważyłam że nie pojawia się bez powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: mówię po co mi to 17.07.17, 15:57 nangaparbat3 napisała: > A powiedz, Iziula, zdarza Ci się spotkac osobe, ktorej emocji nie odczuwasz, >> Zdążyło mi się nie wyczuć emocji u dwóch osób, dwa razy w dotychczasowym życiu. totalna pustka. Ale one nie okazywały żadnych emocji w sposób jawny a ja, jak nigdy dotąd nie "czułam ich". Wzbudziło to we mnie autentyczny lęk. I zajęło mi trochę czasu zrozumienie,że mój lęk wynikał z moich doświadczeń a nie z tego,że z tymi osobami było coś nie tak, choć mogło Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: mówię po co mi to 17.07.17, 13:01 Skąd założenie, że osoby będące członkami ONR nie mają empatii? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: mówię po co mi to 18.07.17, 09:44 Z zupełnie innej beczki. Albo i niekonicznie. Polecam opowiadanie Lema "Altruizyna" z "Cyberiady". Moim zdaniem doskonała wizja naszych rozwiniętych (i mniej rozwiniętych) cywilizacji. No, ale ja uważam, że Lemem był Bóg na wakacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 19.07.17, 14:56 Poszukam. "Cyberiady". Gdzieś mam, ale nie czytałam od 40 lat. Bardzo dobry pomysl, żeby zajrzec, chociaż czeka mnie wlażenie na stołki. przy okazji uprzytomnilam sobie, że od lat - a może nigdy - nie czyta sie Lema w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: mówię po co mi to 19.07.17, 19:14 Widzialam kiedys wywiad na zywo z Lemem. Mowil ze niektorzy go o siodmy zmysl posadzaja a on nie jest jakims bogiem (w tym momencie wiszacy za nim obraz sam spadl ze sciany) Dd Odpowiedz Link Zgłoś
hallbera.jarlakappi Re: mówię po co mi to 15.07.17, 10:47 ogladalas 8 mm ? www.youtube.com/watch?vx3cIuodzUc scena od 1:38 doskonale pokazuje czym jest emapatia i jak ja można uzyc Odpowiedz Link Zgłoś
paloma_blauwinder Re: mówię po co mi to 15.07.17, 16:19 I że pisze o empatii kibiców odczuwających przyjemność na widok zlamania nogi p > rzez gracza z drużyny przeciwnika (i oczywiście ból, kiedy to zawodnik ich druz > yny). Bzdury. Empatia to współodczuwanie w cierpieniu. Jak gostek złamie nogę a ty w związku z tym odczuwasz silne przyjemne emocje to to się nie nazywa empatia tylko Schadenfreude. Kibice nie buczą przy ataku na "swojego" dlatego, że mu współczują cierpienia tylko dlatego, że to osłabia szanse ich drużyny na zwycięstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: mówię po co mi to 19.07.17, 14:58 wlasnie chyba nie do końca - to znaczy emaptia jakowspóloczuwanie w cierpieniu to raczej znaczenie potoczne, mniej potoczne - wspołodczuwanie w ogole, Więc tez na przyklad wścieklości. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: mówię po co mi to 21.07.17, 04:50 Empatia to nie jest współodczuwanie. Współodczuwanie - > współ-odczywanie - > współ-czucie - > współczucie. Współczucie to nie to samo co empatia. Kiedy współczujesz to TY cierpisz. Tobie jest źle bo komuś jest źle. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: mówię po co mi to 18.07.17, 10:30 też to przeczytałam i myślę, że ta koncepcja to bzdura. taka chwytliwa teza - ludzie empatyczni są gorsi niż nieempatyczni. więc wiesz Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: pytanie bardzo serio 14.07.17, 21:14 To nie jest empatia, tylko naiwny politycznie poprawny idealizm. Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 10:56 Jeśli myślisz i robisz tak, jak tutaj piszesz, to pewnie tak . Odpowiedz Link Zgłoś
lucerka Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 11:05 Tak, ale wybiórczo. Lata temu kiedy miałam suwaczek tylko jednego dziecka w sygnaturce, a ujawniłam się w jakimś wątku, że mam dwójkę dzieci, zostałam przez ciebie bardzo skrytykowana I pouczona, że to nie fair wobec drugiego dziecka. Straszna nadinterpretacja i oceniactwo. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 11:50 Jednocześnie nie przeszkadza jej wielodzietność swoich ulubieńców. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 11:49 Jesteś jak ja i zresztą większość ludzi na Tym świecie - wybiórczo empatyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 12:05 Osobiście uważam, że jesteś osobą miłą, empatyczną i gdy już się w coś angażujesz, to robisz to całą sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 15:40 Empatyczna czasem nawet nadmiernie, natomiast niekoniecznie obiektywna. Ktoś, kto stoi po uprzywilejownej stronie nie ma co na empatię liczyć, choćby racja była po jego stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: pytanie bardzo serio 15.07.17, 23:08 andaba napisała: > Empatyczna czasem nawet nadmiernie, natomiast niekoniecznie obiektywna. Empatia nie jest obiektywna. Czy uczucia są obiektywne? Nie. Po prostu są. > Ktoś, kto stoi po uprzywilejownej stronie nie ma co na empatię liczyć, choćby r > acja była po jego stronie. Dlaczego?Może to zmęczenie ale nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: pytanie bardzo serio 16.07.17, 16:54 Wieksze przywileje, większa odpowiedzialność. Tak mnie ojciec wychowal. Rano wściekal się, że musi wyjść wcześnie, bo odprawa, na mamy: to raz się spóźnisz, odpowiadal: Spóźnić może sie mój asystent, ale nie ja. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: pytanie bardzo serio 17.07.17, 18:08 Wieksze przywileje, większa odpowiedzialność. Tak mnie ojciec wychowal. Zgadzam się. Uważam, że w dużym stopniu dziełem przypadku jest to gdzie się znajdujemy. Ale odpowiedzialność nie oznacza stronniczości. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: pytanie bardzo serio 17.07.17, 19:27 Czyli innymi slowy nie masz empatii tylko litujesz sie nad poszkodowanymi przez los. Tych ktorzy los nie doswiadczyl na twoje wspolczucie nie zasluguja bo przeciez "wieksza odpowiedzialnosc" Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: pytanie bardzo serio 19.07.17, 15:00 A ktoś wspolczuje tym, ktorych los nie doświadczył? Nie bardzo rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
jagienka75 Re: pytanie bardzo serio 16.07.17, 08:50 o tak. szkoda tylko, że swojej empatii nie kierujesz w stosunku do tych, którzy na nia zasługują. Odpowiedz Link Zgłoś
nowel1 Re: pytanie bardzo serio 16.07.17, 16:34 Empatia nie jest przypisana do konkretnych osób. Nie można jej czuć w stosunku do jednej grupy, a nie czuć do innej. Ciekawe, że większość osób w tym wątku myli empatię z poglądami. Umiejętność "współodczuwania", wejścia w skórę innej osoby, zdolność do wyobrażenia sobie jej uczuć w danej sytuacji nie oznacza, że automatycznie się tę osobę czy jej poglądy, postępki popiera. To dwie zupełnie inne rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: pytanie bardzo serio 16.07.17, 09:00 Ocenianie ludzi po tym co pisza na forum jest bledne.Wiele ludzi sie kreuje, inni celowo trolluja. Sa inni ktorzy maja 14cie nickow i na kazdym udaja inna postac. Empatie sie ocenia PO CZYNACH a nie po literkach. Odpowiedz Link Zgłoś
nowel1 Re: pytanie bardzo serio 16.07.17, 16:31 Nie zgadzam sie z Tobą. Pomijając sytuacje, kiedy ktoś świadomie i cholernie konsekwentnie kreuje fikcyjną postać, można wyczuć osobowość człowieka po tym, w jaki sposób pisze na forum - zwłaszcza jeśli pisze regularnie i dużo na różne tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: pytanie bardzo serio 17.07.17, 13:11 A ja muszę, że wiele osób na tym forum kreuje swoją postać. Taki RPG Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: pytanie bardzo serio 17.07.17, 14:12 Wybór roli też dużo mówi o danej osobie. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: pytanie bardzo serio 17.07.17, 16:07 asia_i_p napisała: > Wybór roli też dużo mówi o danej osobie. > Tworząc przebranie tworzymy swój autoportret. "Nawet jeśli bardzo się staramy, wychodzi autoportret." Irene Adler. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: pytanie bardzo serio 17.07.17, 14:40 Ciekawy temat, też czytałam ten wywiad. Zamieszczam dla tych, którzy chcą poznać bliżej szczegóły: Mściciel z empatią Rozmowa z prof. Paulem Bloomem, psychologiem z Yale University, o tym, czym się różni empatia od współczucia i o jej ciemnych stronach. „Empatia oznacza wchodzenie w skórę drugiego człowieka”. Igor Morski/Polityka „Empatia oznacza wchodzenie w skórę drugiego człowieka”. Marcin Rotkiewicz: – Prowokator z pana. Paul Bloom: – Przesada. Do takiego wniosku można dojść choćby na podstawie tytułu, wydanej właśnie po polsku, pańskiej książki „Przeciw empatii”. Sam pan w niej przyznaje, że dziś być krytykiem empatii, to jak występować przeciw małym słodkim kotkom, które wszyscy kochają. Rzeczywiście, empatię uważa się za wspaniałą zdolność, więc jej negatywna ocena może szokować i wywoływać ostre reakcje, czego doświadczyłem na własnej skórze. Kiedy opublikowałem popularnonaukowy artykuł na ten temat, zajrzałem do mediów społecznościowych w internecie, by sprawdzić, jakie wywołał reakcje. Liczyłem, że ludzie jakoś docenią mój punkt widzenia i sprowokuje on ciekawą dyskusję. Pierwszy komentarz, który zobaczyłem na Twitterze, brzmiał jednak: „Prawdopodobnie to najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek czytałem”. Ponadto wyliczył pan, ile książek dostępnych w internetowym sklepie Amazon zawiera w tytule owo magiczne słowo „empatia”. Ponad półtora tysiąca. W większości z nich można przeczytać, że empatia powinna zmieniać świat na lepsze. Słynny badacz życia szympansów prof. Frans de Waal wydał kilka lat temu „Wiek empatii”, w którym postulował przejście od ery rozumu do epoki empatii. Z kolei amerykański aktywista Jeremy Rifkin apeluje w swojej książce, byśmy podążali w kierunku „globalnej świadomości empatycznej”. Można jeszcze do tego dorzucić zdanie prezydenta Baracka Obamy, że największym współczesnym deficytem na świecie jest brak empatii. Nie mam wątpliwości, że pojęcie to zyskało status „gwiazdy” mającej rzesze prominentnych fanów. Chyba trudno się dziwić, skoro empatia wydaje się jednym z filarów dobroci i moralności, bo dzięki niej współczujemy, rozumiejąc, co dzieje się z drugą osobą, a w konsekwencji pomagamy i pocieszamy. Znany brytyjski psycholog Simon Baron-Cohen twierdzi, że jeśli nie posiadamy empatii, to jesteśmy złymi ludźmi. Zacznijmy od tego, za czym nie przepadam, czyli rozróżnienia używanych pojęć. Otóż jest z tym pewien problem, bo mamy wiele definicji empatii podawanych przez psychologów i filozofów. Podobno nawet tyle, ile zajmujących się tym zjawiskiem badaczy. Dlatego ludzie mogą mylić empatię ze współczuciem czy rozumieniem drugiego człowieka. Wyjaśnię więc, co dla mnie kryje się za tym słowem. Otóż empatia to czucie i doświadczanie tego, co czują i doświadczają inni. Jeśli ciebie boli, to również mnie boli. Gdy jesteś szczęśliwy, to ja też jestem szczęśliwy. Empatia oznacza zatem wchodzenie w skórę drugiego człowieka. W ten sposób definiował ją mój ulubiony filozof oświecenia Adam Smith. Czym w takim razie empatia różni się np. od współczucia? Rozumiem, że może się to wydawać niewiele wnoszącą żonglerką pojęciami, które w sumie odnoszą się do tego samego zjawiska. Ale czym innym jest rozumienie, czyli wiedza, że kogoś boli lub że jest szczęśliwy, od odczuwania bólu czy szczęścia tej osoby. Niektórzy nazywają to pierwsze „empatią poznawczą” lub innym rodzajem empatii. Współczucie to także coś innego, gdyż oznacza troskę o drugiego człowieka, ale nie wchodzenie w jego skórę. Trochę sprawia to wrażenie dzielenia włosa na czworo. Otóż nie, gdyż różnice widać w badaniach aktywności mózgu. Zajmuje się tym m.in. Tania Singer z niemieckiego Max Planck Institute for Human Cognitive and Brain Sciences. Jej zdaniem współczucie – w przeciwieństwie do empatii – nie wiąże się z np. odczuwaniem cierpienia innych, ale oznacza ciepło, życzliwość, troskę oraz chęć poprawy ich losu. Żeby to sprawdzić, Singer wraz ze współpracownikami prowadziła wśród ochotników trening empatii, a dla innej grupy trening współczucia. I okazało się, że w tych dwóch grupach aktywują się inne rejony mózgu. Ponadto empatyzowanie z cierpiącymi ludźmi badani opisywali jako nieprzyjemne i wyczerpujące doznanie. Trening współczucia wywoływał zaś życzliwe nastawienie i skłaniał do działania na rzecz innych. To rozróżnienie jest więc bardzo ważne. Kiedy napisałem książkę „Przeciw empatii”, dostałem sporo e-maili, m.in. od kobiety pracującej na ostrym dyżurze. Musiała porzucić to zajęcie, gdyż było dla niej zbyt bolesne właśnie z powodu wczuwania się w cierpienie pacjentów. Gdyby był pan lekarzem, terapeutą, ratownikiem w pogotowiu i miał za dużo empatii, nie mógłby pan wykonywać swojej pracy i szybko doświadczyłby wypalenia zawodowego. Czyli można współczuć bez empatii? Są ludzie, którzy bardzo troszczą się o innych, a nawet poświęcają swoje życie, niosąc pomoc potrzebującym, a przy tym mają niską empatię. Kiedy widzą, że kogoś boli, nie czują bólu. Kiedy psychoterapeuta pracuje z kimś w głębokiej depresji, sam nie popada w depresję. Natomiast rozumie, co się dzieje z pacjentem, i chce mu pomóc. Czy jednak we współczuciu nie musi być trochę empatii? Może być, ale nie musi. Dlaczego jedni nie są w stanie patrzeć, jak ktoś cierpi z powodu np. złamanej nogi, a inni tak nie reagują? Niewątpliwie ludzie są empatyczni w różnym stopniu. Dlaczego? Mam na to bardzo rozczarowującą odpowiedź: za sprawą kombinacji oddziaływania czynników genetycznych i środowiskowych. Niektóre kultury mogą bowiem bardziej pielęgnować empatię niż inne. Z tego, co pan do tej pory powiedział, nie wynika jednak, by empatia miała jakieś szczególnie ciemne strony. Otóż ma. Empatia skupia się na określonej pojedynczej osobie, która staje się bardziej wartościowa niż tysiące innych ludzi. Działa jak reflektor o krótkim zasięgu oświetlający tylko jedno miejsce, resztę pozostawiając niewidoczną. Naprawdę nie potrafimy czuć empatii wobec wielu ludzi naraz, powiedzmy mieszkańców bombardowanego Aleppo, kiedy zobaczymy ich w telewizji czy na zdjęciach? Możemy skierować ją wyłącznie na jedną osobę, a później – choć tylko do pewnego stopnia – przenieść na niewielu innych. Np. czujemy empatię wobec konkretnego dziecka w Aleppo, jak również jego rodziców. Ale trudno jest objąć nią mieszkańców całego miasta. Poza tym empatia okazuje się bardzo stronnicza, co zapewne wynika z naszej biologicznej natury. Bardziej bowiem prawdopodobne jest, że okażemy ją w stosunku do kogoś podobnego do nas, czyli w pańskim i moim przypadku przedstawiciela rasy białej. Pokazała to dobitnie stosunkowo niedawana epidemia wirusa Ebola, kiedy media w USA skupiały się na kilkorgu zarażonych białych ludziach, a nie zauważały tysięcy chorych i umierających w Afryce. Moje ulubione badania dotyczące tego problemu zostało przeprowadzone z użyciem skanera fMRI. Za jego pomocą naukowcy przyglądali się aktywności mózgów kibiców piłkarskich patrzących na cierpiącą osobę. Jednej grupie mówiono, że to fan tej samej drużyny. Drugiej, że to kibic rywala, i wówczas „zapalały się” w ich mózgach rejony odpowiedzialne za przyjemność. Tymczasem moralność powinna opierać się na bezstronności i sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś