Dodaj do ulubionych

4 diabełki :)

24.07.17, 17:11
Kićka-Zołza okociła nam się na wycieraczce. Dochodząca była do tej pory, lubiła znikać na kilka dni. Wyglądała na ciężarną, ale myśleliśmy, że jak wszystkie półdzikie kotki okoci się z dala od ludzkich oczu. A ona na naszej wycieraczce... To moje pierwsze kocie noworodki... Jestem tak przejęta, że się niczym zająć nie mogę big_grin Przyszykowałam rodzince bezpieczne miejsce, zaraz spróbuję przenieść towarzystwo... O Matko Naturo... Łapy mi się trzęsą na samą myśl big_grin
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 17:13
      Gratulacje kocia mamo smile Dzielna dziewuszka, a jak ufna smile
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 17:27
        A jak teraz dziewczynie pomóc? Poza tym, że nie przeszkadzać big_grin
        • arwena_11 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 17:33
          kup karmę dla karmiących kotek ( z Kitten w nazwie ), żeby miała siły karmić. I jak tylko się da - wysterylizuj.
          • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 17:56
            > kup karmę dla karmiących kotek

            big_grin A czym się różni od zwykłej?

            > I jak tylko się da - wysterylizuj.

            Nie taką pomoc miałam na myśli wink Spokojnie byśmy całą czwórkę przytulili, ale już (!) mam chętnych na co najmniej dwójkę. Jak już będziemy mieli "wszystkie koty w domu" smile to na pewno wysterylizujemy.
            • arwena_11 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:05
              One są bardziej kaloryczne i energetyczne.

              Poczytaj sobie chociażby tutaj
              www.zooplus.pl/shop/koty/karma_dla_kota_sucha/bosch_sanabelle/kitten/433619
            • iwi.k1 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:06
              "Wszystkie" to ile?? Kurczę, jak mnie wkurza takie podejście. A nie można ze schroniska wziąć jak będziecie chcieli kolejne? Koniecznie trzeba swoją rozmnażać, do tego półdziką?

              My mamy śliczną koteczkę, każdy się zachwyca. Ale wysterylizowana, od razu jak się dało to zrobiliśmy, nie ulegając namowom, że przecież takie śliczne kociaczki będą. No będą, ale po co? Mało po schroniskach, miejskich piwnicach i wiejskich podwórkach takich ślicznych kociaczków??
              • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:22
                Jak mnie wkurza mówienie innym co mają robić ze swoimi kotami, gdy ci inni żadnej krzywdy tym kotom nie czynią. Nie wezmę kota za schroniska, bo po pierwsze nikt mi nie da (sąsiedzi próbowali, ale nie przeszli testu na rodziców adopcyjnych - przyznali się nieopatrznie, że mają dom z ogrodem i nie zamierzają kotu tego żałować; ja też nie zamierzam). A z miejskich piwnic już niejednego kota przytuliłam, żeby każdy tyle przytulił, to by nie było problemu z kotami. To jest pierwszy "nasz" miot. Chciany :p
                • ekasia27 Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 09:05
                  Dotykaj i głaszcz małe kotki jak najczęściej, aby się od urodzenia oswoiły z ludźmi, tylko takie koty są potem przytulaśne. Jak je zostawisz w spokoju i nie będziesz przeszkadzać kotce, to wyrosną tak samo półdzikie, jak ich matka.
        • tt-tka Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 17:33
          Dobrze karm smile
          • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:00
            No tu jest problem wink Właśnie się karma w domu skończyła, chłopa nie ma, a ja nie mogę jechać do sklepu, bo ani dzieci zabrać ze sobą (Cooooo? Nieeee! A kotki?!?!?! big_grin), ani samych zostawić, bo trochę za małe i nie wszystkie moje big_grin
            • arwena_11 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:01
              zamów przez internet. zooplus dostarczy w 2 dni. Dzisiaj zamówisz w środę u ciebie powinna być
              • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:04
                Nie, no, żartuję. Karma musi być dzisiaj i będzie dzisiaj. Przecież nie będę jej trzymać na głodniaka 2 dni!
              • aurinko Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 22:01
                Z zooplusem nie byłabym taka pewna. Zawdze dostawalam zamówienie w 2-3 dni a teraz czekam juz tydzien, nawet powiadomienia o opoznieniu nie dostałam. Także różnie to bywa, lepiej kupic w sklepie na poczatek a wtedy zamówić.
                • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 22:09
                  Spoko, żarło już jest. Nie dla karmiących wprawdzie, ale jest.
                • chocolate-cakes Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 22:30
                  Też od jakiegoś czasu z zooplusa karma idzie minimum tydzień.
                  • arwena_11 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 22:58
                    U mnie ostatnio właśnie w 1 dzień, aż mnie zaskoczyli, bo założyłam właśnie, że będzie służej i zdąże wrócić. Musiałam przełożyć u kuriera dostawę.
                  • kota_marcowa Re: 4 diabełki :) 26.07.17, 11:24
                    Ja w zooplusie zawsze biorę przesyłkę za pobraniem, zauważyłam, że idzie szybciej, niż taka opłacona z góry wink
    • szpil1 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 17:52
      Z wrażenia nie zapomnij zrobić zdjęć smile. I Arwena dobrze mówi - kotkę wysterylizować jak już bedzie można.
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:02
        Ciężko... Mam jedno, ale kiepskie. A teraz to już nie pozwala, otuliła sobą maluchy i nic nie widać.
        • szpil1 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 19:48
          z_lasu napisała:

          > Ciężko... Mam jedno, ale kiepskie. A teraz to już nie pozwala, otuliła sobą mal
          > uchy i nic nie widać.

          Nie poddawaj się, negocjuj z kotką big_grin. Może jakieś żarciuszkowe przekupstwo? Nasza kotka miała tylko jednego kociaka, najpierw go pilnowała, a potem go zostawiała na moim łóżku i gdzieś przepadała. Przychodziła go nakarmić i pospać, a cała opieka spadała na nas big_grin
        • mysiulek08 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 20:17
          Nie rob im teraz zdjec. Blyskanie lampa nie jest tym co kocica i male by chcialy. Ona i tak ma sporego stresa. Do nas przyszla kota, nie zdazylismy ze sterylka sad urodzila pod krzakiem, rano. Cztery, dwa przezyly. Zabralismy, zapakowalismy do spokojnego, odosobnionego pomieszczenia i oprocz przynoszenia jedzenia i wody nie przeszkadzalismy Padme/Kluce przez okolo dwa tygodnie. Monitorujac delikatnie oczywiscie czy wszystko ok. Potem dopiero odwazylismy sie troche pofilmowac i robic foty, jak juz maluchy zaczely widziec i byc ruchliwe smile
          • z_lasu Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 08:47
            Kurczę, wiesz co? Ona w ogóle nie wygląda na zestresowaną. Wczoraj w trakcie porodu też nie wyglądała. Jest taka spokojna i ufna, że nie do uwierzenia. A to na pewno jej pierwszy poród, jak się zaczęła pojawiać jakieś 2-3 miesiące temu to na bank mocno nieletnia była jeszcze. Ile razy do niej zajrzę, leży z małymi. Ale jak się pochylę nad rodzinką to wstaje i idzie się najeść. Tak jakby zostawiała maluchy pod moją opieką! Szok.
            • ekasia27 Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 09:09
              To super. Głaszcz je wtedy i dotykaj. Tak wychowasz super milutkie kociaki.
              • z_lasu Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 09:25
                Myślisz, że już wolno? One takie maciupeńkie... Trochę głaskałam jednym palcem, bo nie wytrzymałam, ale nie wiem czy już wolno big_grin
                • ekasia27 Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 09:58
                  Wolno, wolno!
                  Chyba że mama będzie miała coś przeciwko temu, ale jak widać ma do ciebie zaufanie, więc nie ma problemu.
    • mysiulek08 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:15
      Coz, mleko sie rozlalo (dlaczego? dlaczego? jej nie wysterylizowalas? sad ton zalosny nie napastliwy, tyle malych nikomu nie potrzebnych kociat, po co to powiekszac?), trzeba isc dalej.

      Zapewnij jej suche, cieple, spokojne!!! miejsce, jakis wymoszczony kocem/polarem karton z otworem, osloniety, pilnuj zeby nikt nie zagladal, dzieci nie braly 'kociatek' na rece. Miska z woda i kaloryczne zarlo dla matek karmiacych lub kociat.

      Potraktuj ja tak, jak Ty bys chciala zeby Ciebie traktowac po porodzie smile porozpieszczaj troche, bo ona juz Twoj dom uznala za swoj.
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:29
        Nic się nie rozlało. Jakich niepotrzebnych? Potrzebne, kochane, zaopiekowane i nie mamy nic przeciwko, żeby u nas zostały.
        • mysiulek08 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:38
          Wysterylizowane w odpowiednim czasie mam nadzieje smile I masz piec kotow smile
          • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:41
            > I masz piec kotow smile

            smilesmilesmilesmilesmile

            Pięć powodów do radości.
            • zeldaf Re: 4 diabełki :) 26.07.17, 08:33
              z_lasu napisała:

              > > I masz piec kotow smile
              >
              > smilesmilesmilesmilesmile
              >
              > Pięć powodów do radości.

              Gratuluję 😊

              Naprawdę nie chcę Ci psuć radochy i fajnie, że je przygarnelas.
              Jedyny kłopot w tym, że przyrost naturalny jest geometryczny, zas kotka może mieć nawet do 3 miotów w ciagu roku. Jesli sie zatem zdasz całkowicie na Matke Nature w sprawie rozrodu, a jednoczesnie nie bedzie Ci obojetne, ile kotów przezyje to za 2 lata uzbiera Ci się ponad 100tka powodów do radości.
    • moni_kaw Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:24
      Fotę dawaj, a nie tak sama oczy cieszysz
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:31
        No, kurna, próbuję wrzucić i nie mogę angry
        • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 18:36
          Kuchnia flak! Zawsze wrzucałam tutaj na profil, a teraz jak robię "dodaj zdjęcie" to mam białą kartkę sad Pomóżcie...
          • nickbezznaczenia Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 19:57
            Wrzuć na tinypic i potem link. smile

            I się nie wykręcaj!
            • z_lasu Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 08:50
              No i zapomniałam z wrażenia podziękować. Zrobiłam tak, jak napisałaś, dzięki! Nie wrzucam w ogóle żadnych zdjęć do internetu, nie mam takiej potrzeby, wyjątkowo coś na ematkę - naprawdę nie wiedziałam jak to zrobić, jak mi tu nie zadziałało sad
              • nickbezznaczenia Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 12:47
                Nie ma sprawy. smile
                Miałaś dzieci na głowie. wink
    • wiosennaburza1 Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 20:04
      zaufała Wam , supersmile jak radzą dziewczyny, kupić dobrą karmę i nie przeszkadzać. w odpowiednim czasie odrobaczywić, bo zarobaczone na bank. a potem pomyśl o sterylce. serio serio. pięć kotów to super, piętnaście to już armagedon.
      dawaj zdjęcia, dawaj!
      a z tym przenoszeniem to wiesz, tego... miałam kiedyś podobną sytuację. kocia mama zażyczyła sobie połogu w salonie. zażyczyła, i zdania nie zmieniła choć salon nader uczęszczany przez ludzi i zwierzęta. były próby przenoszenia w cichsze miejsca, ale darła mordę i znosiła potomstwo z powrotem. to tak sobie siedzieliśmy wszyscy na kupie, tylko gości się nie wpuszczało, bo kocica potrafiła się zezłościć.
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 24.07.17, 22:12
        No więc postanowiliśmy nie przenosić. Wycieraczka jest na zamykanym ganku. Daliśmy kartonik, coby się towarzystwo znowu nie rozlazło (jak on wypełzł z tego ganku jeszcze w trakcie porodu??? musiał się przeczołgać prawie metr!), ręczniczek, wszystko co potrzebne mamie i zamknęliśmy ganek. Niech sobie śpią spokojnie....
    • z_lasu 5! 24.07.17, 21:47
      Jest 5! Tu jeszcze mokre:

      https://oi65.tinypic.com/2lurhfs.jpg
      • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 21:52
        Tu też jeszcze wilgotne, otulone mamą:

        http://i65.tinypic.com/oejdl.jpg
        • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 21:54
          Takie małe szmatki. smile
          • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 22:02
            Ok. 16.00 wyszłam na podwórko, patrzę - coś leży przed gankiem i wygląda jak... koci ogon! Zgroza, jak to koci ogon?! Popatrzyłam na kotkę (leżała na ganku) - cała. Hmmm.... Przyglądam się bliżej... rusza się! Kret??? Znowu popatrzyłam pytająco na kotkę, a tam... więcej takich kretów big_grin
            • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:04
              big_grin
              Lubię takie krety!
        • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 21:57
          I wszystkie czarne!
          • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 21:58
            Wszystkie! Będą musiały dostać to samo imię, bo i tak ich nikt nie odróżni big_grin
        • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 21:57
          Suche będą dopiero jutro, bo tak ładnie wszystkie zasnęły, nie chciałam budzić mamy jedzeniem. Potem musiałam na chwilę wyjechać, a jak wróciłam to już mama była nakarmiona i rodzinka przytulona w gustownym kartoniku z ręcznikiem. No i ciemnawo już było.

          O matko, pięć kociaków! Jak kocur wróci (bo od dwóch dni się na wszelki wypadek nie pokazuje big_grin) to będziemy mieć 7 kotów smile
          • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:00
            Moja Kotka też kiedyś urodziła pięć. Przyszła do nas z brzuszkiem, bo wiedziała gdzie. smile
          • mysiulek08 Re: 5! 24.07.17, 22:37
            A kocur wykastrowany? czy taki jak go natura stworzyla?
            • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 23:01
              Kocur się nie da złapać, więc nie ma tematu.
              • mysiulek08 Re: 5! 24.07.17, 23:21
                Klatka lapka z pachnaca makrela i nie ma mocnych, nawet najbardziej oporne wchodza. No, ale to trzeba troche czasu poswiecic.
                • z_lasu Re: 5! 25.07.17, 09:00
                  I co dalej? Jak go przywiozę z powrotem to na bank da nogę i więcej nie wróci. Ba! żeby to u nas dał nogę, ale jak zwieje w miasteczku? Dosłownie sytuacja z wczoraj: syn się pochwalił koleżance diabełkami, a dziewczynka prawie w płacz - mama właśnie tego dnia pojechała z taką półdziką kotką na sterylkę, a kotka w miasteczku nawiała. Myślisz, że lepiej jej tam będzie? Nawet nie spytałam czy zdążyli ją wysterylizować czy nie. Tak, ja wiem, wszystko się da, ale nie każdy ma misję ubezpładniania każdego napotkanego kota i ma ochotę inwestować jeszcze dodatkowo w odpowiedni sprzęt. Kotkę wysterylizujemy, bo wygląda na to, że pozwoli, jest ufna. Kocura łapać nie będę.
              • morgen_stern Re: 5! 25.07.17, 09:10
                Jeśli kocur jest półdziki i żyje na wolności, to lepiej go nie kastrować. Przecież inne niekastrowane kocury go zabiją, kocury po kastracji bardzo często dziadzieją i nie da sobie biedak rady.
                • z_lasu Re: 5! 25.07.17, 09:27
                  Słuszna uwaga.
        • arwena_11 Re: 5! 24.07.17, 22:03
          Rany jakie cuda. Widać, że kotka wymęczona. Daj jej odpocząć, wodę, karmę i będzie dobrze. A i obserwuj czy wszystkie jedzą równo, żeby jakiś maluch nie był odepchnięty, przez silniejsze rodzeństwo.
          • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 22:07
            No, to moje największe zmartwienie od początku sad Ale jak się taki znajdzie to jak mu pomóc? Jak go będę nawet "ręcznie" przystawiać to i tak go odepchną.
            • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:11
              Dokarmiaj po prostu.
              Przepraszam,że tak ciągle piszę jak to u mnie było, ale po prostu jakieś tam doświadczenie mam i widać w którymś momencie, które kocię jest słabsze. Wtedy bierzesz zakraplacz i poisz. ( Ja tam wszystkie dokarmiałam, bo matki nie chciałam osłabiać ) Wszystkie się pięknie wychowały . smile
              • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 22:18
                Pisz, pisz. To moje pierwsze kocięta. Wcześniej wszystkie kotki kociły się gdzieś w ukryciu, a jak się zorientowały, że już wiemy gdzie, to przenosiły. Więc tylko dokarmialiśmy i odrobaczaliśmy kocice. A tu nagle tyle szczęścia na nas spadło...
                • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:22
                  NO to jeszcze napiszę,że Kotka może to najsłabsze gorzej traktować, bo uzna że jest ich za dużo. W takiej sytuacji tym bardziej należy jej pokazać,że pomagacie i na pewno sobie poradzi. Dokarmianie jest zdecydowanie wskazane.
                  Piszę o czasach gdy nie było w sklepach kociego mleka i po prostu rozwadniałam wodę mleko krowie. Oczywiście je podgrzewałam lekko.
            • arwena_11 Re: 5! 24.07.17, 23:39
              Ja mojego wykarmiłam convalescentem - bo miał ogromną niedowagę. Ale jest specjalne mleko dla kociaków. Tylko wtedy trzeba dokarmiać co jakieś 2h na początku.
              • z_lasu Re: 5! 25.07.17, 09:03
                Ale jak karmi, tuli i dopieszcza to też dokarmiać???
                • arwena_11 Re: 5! 25.07.17, 09:08
                  Jak karmi i tuli to nie. Chyba że zobaczysz, że jeden jest wyraźnie mniejszy od innych. Bo silniejsze rodzeństwo może po prostu go wypychać od cycka i niby wygląda jakby jadł a nie je.
      • obrus_w_paski Re: 5! 24.07.17, 22:01
        Omg. Niesamowite. Tez bym na twoim miejscu nie wiedziała co ze sobą zrobić z wrażenia
        • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 22:03
          I wygląda na to, że wpakowaliśmy się jej w sam poród, bo dałabym sobie to i owo uciąć, że wcześniej były cztery. Zresztą syn też był i też widział, że 4.
          • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:07
            Kotki swoje dzieci długo rodzą. Jak by nie było trzeba trochę czasu na piątkę.
            U mojej to trwało kilka godzin. Wiem, bo asystowaliśmy i pomagaliśmy. smile
            • z_lasu Re: 5! 24.07.17, 22:15
              O matulu, nie strasz! Może być jeszcze więcej? Nie no, już wszystkie suche są, nawet mam wrażenie, że urosły wink to już chyba więcej nie będzie?
              • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:18
                Nie, biorąc pod uwagę czas, więcej już maluchów nie będzie.smile
              • klamkas Re: 5! 24.07.17, 22:23
                Ja o karmieniu kocich noworodków wiem niewiele, ale bardzo ważne jest dogrzewanie - jak któreś zostanie odrzucone, trzeba je dogrzewać (termoforem/poduszką elektryczną), bez tego nie będzie miało szans. A w kwestii karmienia - jeśli będą z tym problemy, to napisz, podam ci namiary na dziewczyny, które wykarmiły kocie noworodki od pierwszych dni po wielkie kociska.
                • nickbezznaczenia Re: 5! 24.07.17, 22:27
                  Słuszna uwaga.
                  Moje kociaki były w domu na naszym oku, a tutaj inna sytuacja.

                  klamkas: bardzo ważne jest dogrzewanie
                • z_lasu Re: 5! 25.07.17, 09:07
                  A z dogrzewaniem to akurat wiem. Kiedyś w studenckich czasach tak odratowaliśmy parkę miejskich maluchów (ale nie noworodków). Dostały butelkę po winie wink z ciepłą wodą owinięta w ręcznik. Butelki były 2 i tylko podmienialiśmy smile Odratowaliśmy, zostały potem u mnie na wsi.
    • z_lasu Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 09:12
      http://i68.tinypic.com/2i8hnqg.jpg
      • z_lasu Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 09:16
        http://i64.tinypic.com/2q1z2gg.jpg
        • z_lasu Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 09:17
          http://i68.tinypic.com/118f907.jpg
          • arwena_11 Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 09:22
            Ale fajne kluskismile
          • aurinko Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 14:51
            Cudne maleństwa smile
        • beauty_agadir Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 09:36
          Proszę nie glaszcz i nie dotykaj ich! Oseski mogą przesiąknąć ludzkim zapachem i wtedy kocia mama może odrzucić takiego maluszka.Wiem z doświadczenia.Ktos wyżej radził inaczej ale nie ma racji. Oprócz karmienia mamy nic więcej z twojej strony nie jest teraz potrzebne.
          • z_lasu Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 09:54
            Ale ona jest nietypowa. Żadna jeszcze kotka nie przyszła się okocić "nam". Tak jak pisałam wcześniej: wszystkie dzikie kotki przez lata kociły się u nas, bo nie mamy psa, za to mamy nieskończoną ilość zakamarków. I wszystkie strzegły jak oka w głowie nie tylko kociąt fizycznie, ale nawet samej informacji gdzie one się znajdują. A ta się okociła centralnie na wejściu do domu! smile Nie prycha, nie chroni, pozwala na wszystko, w trakcie porodu wręcz się nadstawiała, żeby ją głaskać big_grin Wygląda na wychowaną wśród ludzi. Ale wcześniej nie sprawiała wrażenia, że szuka domu, przyszła, najadła się i znikała znowu na kilka dni, nie próbowała się zadomowić.
            • ekasia27 Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 10:05
              Jak kotka pozwala, to nie odrzuci.
              Gdyby nie chciała kontaktu z człowiekiem, to by nie rodziła na wycieraczce, albo by zaraz kociaki gdzieś wyniosła i nie dała by się głaskać.
              Głaszcz, kotkę też, to dobra okazja, aby została u was na stałe i już nie uciekała.
              Jak przychodziła tylko czasami, to może to czyjaś kotka, a teraz uznała, ze u ciebie będą lepsze warunki dla kociaków!
              • z_lasu Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 10:28
                > Jak przychodziła tylko czasami, to może to czyjaś kotka,

                Też mi to przyszło do głowy, ale jak się zaczęła pojawiać to była strasznie zabiedzona, na pewno nie miała domu. Podejrzewam, że potem stołowała się nie tylko u nas, mogła tak kilka domów w okolicy obskakiwać. Ale kotki urodziła nam smile
            • ekasia27 Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 10:11
              Jak w czasie porodu szukała u ciebie pocieszenia, to kot już jest twój.
              Obdarzyła cię ogromnym zaufaniem.
              Możesz dotykać kociaków ile chcesz.
              • nickbezznaczenia Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 12:49
                No może jednak tyle na ile mama pozwoli. smile
      • nickbezznaczenia Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 12:45
        Piękne maluchysmile
        • z_lasu Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 12:52
          smile Dzięki, przekażę mamie smile I wyraźnie urosły od wczoraj smile
          • nickbezznaczenia Re: Pięć suchych kretów :) 25.07.17, 12:56
            Bo one tak mają. smile
    • la_mujer75 Re: 4 diabełki :) 25.07.17, 15:57
      No, to już z Wami zostanie, jak obdarzyła was, aż taaakim zaufaniem smile

      Kilka lat temu zaczęłam dokarmiać dziką kotkę. Po kilku dniach przyprowadziła synusia. Stołowały się tak przez kilka miesięcy.Kombinowałam jak ją wysterylizować. Dwaj weterynarze podali mi kwotę 400 zł! Nie miałam takiej kasy, aby wysterylizować dziką i obcą kocicę. Zresztą, co z nią miałam zrobić po zabiegu? Do domu jej nie mogłam wziąć, bo miałam swoją kocicę i obie się nienawidziły.
      Przyszła wiosna i pod moim oknem, pod własną, osobistą brzozą widziałam jak się stara o nowe kocięta wink Udało mi się zdobyć namiary na fundację, która by ją wysterylizowała i przetrzymała do momentu, aż się zdejmie szwy. Było jednak już wtedy za późno, aby ją wysterylizować, bano się krwotoku.
      Kocica okociła się w garażu u sąsiadów. Dzień po porodzie już do mnie przyszła smile Karmiłam. Nabrała zaufania. Po kilku tygodniach wyprowadziła jedno kociątko. W miocie były dwa, tak mówił sąsiad sad
      Wskakiwała na moje kolana i tak inaczej miauczała- przywoływała młodego, a ten dygocząc i piszcząc, szedł do matki, ale bał się nas, ludzi. Stąd został "ochrzczony" Cykor. Na naszym placu uczyła go polować. Widoki cudne.
      Nadeszła jesień, Cykor miał już 5 miesięcy, jak ją zabrałam do kliniki. Tam siedziała ponad 10 dni, bo coś bardzo źle się goiły rany. Zapłaciłam 150 zł (było co łaska). Oddali ją. Myślałam, że się na mnie obrazi, ale nie. Jak tylko mnie usłyszała, to miauczała i ocierała się.
      Gdy ją przywiozłam i wypuściłam, pierwsze co zrobiła, to zlała wytęsknionego synka, który zdążył już się do nas wprowadzić. Moja stara kocica bez problemu go zaakceptowała.
      Nadeszła zima- były noce z 30 st. mrozu, ale Piszczałka (bo takie dostała od nas imię) nie chciała się do nas wprowadzić. Spała w piwnicy sąsiadów, oni też ją podkarmiali.
      Nadeszło lato i mega upały- wtedy się wprowadziła do nas. Ze starą kocica walki były na śmierć i życie! Do końca się nienawidziły (rok temu Fretka umarła).
      Piszczałka mieszka z nami, czasami znika w czasie letnich nocy (jej synusiowi to się częściej zdarzasmile), ale np. jak wyjeżdżamy na wakacje - znika, nie przychodzi nawet na jedzenie, a wraca w dzień naszego powrotu. Zawsze pierwsza nas wita.
      Myślę, że musiała się z ludźmi wychowywać, bo jest mega pieszczocha, straszna z niej gaduła. Jedyna pamiątka po czasach bezdomności - nie umie korzystać z kuwety. Zdarza się, że rano znajdujemy niemiłe dowody, że niunia się przeżarła sad Najgorzej, że uwielbia korzystać z dywanów - a mam dywany shaggy.... W tym jeden biały...
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 26.07.17, 11:48
        smile

        Wielu kotom dzikim, półdzikim, miejskim pomagałam na różne sposoby. Ha, kiedyś udało mi się nawet odratować zgubione przez matkę kocięta i je matce oddać (spadły z kilku metrów na beton do wilgotnej piwnicy, nie wiadomo jak długo tam były, ale były w naprawdę kiepskim stanie, chyba tydzień były u mnie zanim zlokalizowałam matkę). Kiedy mieszkałam sama koty mieszkały za mną. Teraz nie możemy wziąć kota do domu, bo syn alergik i astmatyk, i ja niestety też zaczęłam znacznie mocniej reagować na koty. Ale staramy się pomagać jak się da, karmimy, odrobaczamy, dogrzewamy w czasie silnych mrozów. Bywało, że półdzika kotka, kiedy już zaczęła prowadzać młode to je przyprowadzała na michę, ale dotknąć się nie pozwalały. A tu nagle tyle szczęścia...
        • larrisa Re: 4 diabełki :) 30.07.17, 19:41
          z_lasu napisała:

          > smile
          >
          > Wielu kotom dzikim, półdzikim, miejskim pomagałam na różne sposoby.

          To naprawdę super, ale podstawową sprawą jest jednak sterylizacja. Gdy zaczynamy koty dokarmiać sprawiamy, że o wiele łatwiej i szybciej jest im się rozmnażać, a bezdomnych kotów jest całe zatrzęsienie, po co dokładać kolejne?

          Pomagać trzeba z głową, można dawać żebrzącym dzieciom pieniądze na ulicy, ale w konsekwencji sprawiamy, że te dzieci przez swoich dorosłych opiekunów będą do tego żebrania zmuszane. Podobnie z pomocą dla kotów, oczywiście trzeba pomagać, ale nie w taki sposób, że konsekwencją są kolejne mioty, bo najedzony, wykarmiony kot rozmnoży się zdecydowanie łatwiej.

          Maluchy są śliczne, ale nie powinno to przesłonić zdrowego rozsądku.
    • nickbezznaczenia Re: 4 diabełki :) 26.07.17, 08:11
      Diabełki jak się dzisiaj miewają?
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 26.07.17, 11:19
        Dziękuję, świetnie. Rosną wszystkie w oczach, trudno powiedzieć czy równo, bo kłębi się toto jak żmijowisko, a że czarne na czarnym to nie wiadomo czyja głowa, czyj ogon. Ale żaden nie odstaje wyraźnie od reszty. Mama dba bardzo, reaguje na każde piśnięcie. A my wyłapujemy kurierów zanim dotrą do drzwi ganku smile
        • nickbezznaczenia Re: 4 diabełki :) 26.07.17, 12:55
          Raportuj codziennie.smile
          Fajnie Ci się trafiło.
    • nickbezznaczenia Re: 4 diabełki :) 29.07.17, 18:47
      I co nowego?
      • z_lasu Re: 4 diabełki :) 30.07.17, 12:05
        Dzięki za zainteresowanie. Do wczoraj to były nudy: wszystkie kocięta żyją, równo rosną, matka grzecznie karmiła, żadnych ekscesów smile Nawet fajne zdjęcia trudno zrobić, bo tylko jedną czarną masę widać. Kocica - jeśli opuszczała kotki - to tylko po to, żeby się załatwić, raz wyszła na króciuteńki, kilkuminutowy spacerek. I wczoraj właśnie też sobie wyszła i... nie wróciła. Godzina, dwie, trzy, cztery... Matko, myślałam, że zejdę na zawał. Tym bardziej, że jutro wyjeżdżam, nie będzie mnie przez tydzień (tzn. tylko ja wyjeżdżam, moja rodzina zostaje). Kotkom zaraz dałam słoik z ciepłą wodą owinięty w ręcznik, a przyjaciółka na sygnale wiozła z Poznania "milupę" dla kociąt i akcesoria. Kotka wróciła po ponad 4 godzinach. Zadowolona smile A ile miała do opowiedzenia! big_grin Na razie - od wczoraj - grzecznie siedzi, ale chyba przez cały wyjazd będę się martwić...

        https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/55/15/24/0189593fd8.jpg
        • nickbezznaczenia Re: 4 diabełki :) 30.07.17, 19:24
          A to łotrzyca!
          Dobrze,ze ktoś w domu zostaje, bo będzie opieka.
          • wiosennaburza1 Re: 4 diabełki :) 30.07.17, 20:01
            ja tam się nie dziwię. dzieci mają ludzką opiekę, to sobie mać wyszła na spacerek. pięknoty.
        • mysiulek08 Re: 4 diabełki :) 30.07.17, 20:35
          Nie chce Cie straszyc, ale za chwilke mozesz miec kolejne 'diabelki'...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka