Dodaj do ulubionych

Radość z powrotu do szkoły

    • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 11:56
      zastanawia mnie jedna rzecz - po co zapisujecie dzieci na mnostwo zajec dodatkowych jesli logistyczne ogarniecie ich jest u was tak uciazliwe dla calej rodziny a dziecko po takim maratonie podpiera sie nosem/zasypia w samochodzie?
      • edelstein Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:00
        Mnie tez to zastanawia.Syn chodzi na jedne i starcza.
        • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:04
          moje chodzi na wiecej ale wybierajac zajecia kierowalam sie mozliwosciami logistycznymi i tym, zeby dziecko nie malo maratonow od rana do wieczora i tak przez caly tydzien. Wiekszosc dziecko ogarnia samo, nie tracimy czasu na dlugie dojazdy, czekanie itp.
      • slonko1335 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:19
        ja odcięłam w tym roku i jest ogólnie dzika rozpacz..czy fajnie mi ze świadomością że podcinam dziecku skrzydła i nie pozwalam realizować w czymś co lubi? no średnio ale po zeszłorocznym maratonie drugi raz tak nie wyrobię-dzieci radziły sobie doskonale...ja znacznie gorzej...
        • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:45
          nie sadze, zebys zrezygnowala z zajec, zeby podciac skrzydla, zapewne zrezygnowalas z zajec, ktore dziecku jednak daja najmniej, ot sa mila forma rozrywkowego spedzenia czasu dla dziecka i ma tam fajnych kolegow. Zostawilas zajecia, na ktorych dziecko faktycznie moze rozwinac skrzydla i ma to sens dlugoterminowo. Domyslam sie, ja bym tak postapila.
          • slonko1335 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:51
            Nie, zrezygnowałam z zajęć które są najbardziej problematyczne dla mnie. Dzieci na zajęcia chodziły od dawna i wszystkie uwielbiają niestety nie potrafiły wybrać same z których chcą zrezygnować bo każde chcą kontynuować, no ale niestety a wiec wybrałam te które mi sprawiają najwięcej problemu.
        • 3-mamuska Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:48
          slonko1335 napisała:

          > ja odcięłam w tym roku i jest ogólnie dzika rozpacz..czy fajnie mi ze świadomo
          > ścią że podcinam dziecku skrzydła i nie pozwalam realizować w czymś co lubi? no
          > średnio ale po zeszłorocznym maratonie drugi raz tak nie wyrobię-dzieci radził
          > y sobie doskonale...ja znacznie gorzej...
          >
          To ze teraz obcięłas nie oznacza ze na całe zycie.
          Ja nauczyłam sie jeździć konno w wieku 35 lat.
          To ze teraz nie będą chodzić codziennie gdzie i dziej nie znaczy ze kiedys do tego nie wrócą.
          Jak będą bardziej samodzielne.
          Tak naprawde iloma rzeczami mozna sie interesować zeby robic to dobrze?
          Albo miec czas zeby poświecić wystarczająco czasu, a nie tylko "liznąć"
          • slonko1335 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:12
            Ale muszą robić dobrze? czy wystarczy,że uwielbiają i chcą coś robić?
            • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 18:13
              ale dzieci zazwyczaj uwielbiaja i chca robic wiele rzeczy a doba nie jest z gumy, trzeba isc na kompromis.
              • slonko1335 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 19:14
                no więc właśnie i dlatego w tym roku nie będą mogły robić tego co lubią i co by robić chciały i co robić spokojnie dawały radę dotychczas - bo to ja, my rodzice nie dawaliśmy rady ale wcale jakoś super mi z tym nie jest....
      • kanga_roo Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:32
        bo chcą? bo, poza lekcjami w szkole i zadaniami domowymi w domu interesują się jeszcze czymś? bo chcą nauczyć się czegoś, co nie jest objęte programem szkolnym?
        a dziecko zasypia w samochodzie, ponieważ rano wstaje o siódmej lub wcześniej. żeby spać 10 godzin, powinno zasnąć o 21. to trudno zorganizować choćby dlatego, że w domu, z rodzicami dziecko może spędzić czas dopiero po 16:00. nawet bez zajęć dodatkowych strasznie mało tego czasu, więc moje dzieci są ciągle niewyspane. ja też.
        • triss_merigold6 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:38
          Bo wystarczy, że dziecko ma 2x w tygodniu treningi, 2x w tygodniu angielski i 1x coś innego i już niemal każde popołudnie jest zapełnione. Moje wstają tzn. są budzone o 6:30 więc wieczorem nie ma problemów z zasypianiem.
        • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:40
          no dobrze, chca, niech sie rozwijaja i interesuja czyms pozaszkolnym. Ale to nie musi byc ilosc zajec ponad sily dziecka i ganiajacych z nim rodzicow.
          • triss_merigold6 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:44
            Cóż, jeśli chcesz, żeby dziecko mając te 10-12 lat samodzielnie ogarniało zajęcia dodatkowe w najbliższej okolicy, musisz zacząć wcześniej od wożenia i odprowadzania, żeby się przyzwyczaiło do tak zorganizowanego czasu.
            • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:50
              zalezy o jakiej okolicy mowimy, mam mlodsze dziecko i w obrebie naszej okolicy (mala miejscowosc) niektore zajecia ogarnia samodzielnie od pierwszej klasy. Dobierajac zajecia bralam pod uwage glownie to co okolica oferuje.
              • triss_merigold6 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:30
                Jasne, jasne. Nawet jeśli np. w ramach tych płatnych zajęć dodatkowych treningi odbywały się na terenie szkoły, to dziecko 8 czy 9-letnie nie będzie wracało samo do domu po godz. 18 kiedy już jest ciemno (czyli od listopada do lutego).
                • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:44
                  ale na zajecia moze isc samo poki widno, ew. ma zaraz po lekcjach, wowczas nie do 18stej. No chyba ze szkole macie na zmiany. Musisz przyznac, ze to jednak cos innego wyskoczyc o tej 18stej po dziecko pod szkole co zajmie w sumie 10-15 minut niz jechac gdzies z dzieckiem, czekac i wiezc znowu do domu.
                  Ok, moja corka tez nie wraca sama po ciemku zima ale jak napisalam - jak trzeba bylo to wyskakiwalam na moment blisko. Teraz w wieku 9 lat w niektore dni bedzie sama chodzila do szkoly o 7 rano, tez jeszcze bedzie ciemno.
                  • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:50
                    No, to pozazdrościć. Moje dziecko ma do szkoły 10 km, na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe co najmniej tyle samo. Więc nie pójdzie samo i nie wróci jeszcze długo, nawet jak będzie jasno. Ludzie mają różną sytuację, nie każdy mieszka 5 min. od szkoły. Na zajęcia, na które chodzi mój syn sporo dzieci dojeżdża z innych gmin. Nie ma opcji, żeby dotarły i wróciły same nawet jako nastolatki, bo nie będą miały czym dojechać.
                    • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 14:02
                      szkoly rejonowe zazwyczaj sa blisko, chyba ze rodzice zdecyduja inaczej, ale to ich wybor. Chyba, ze mieszkacie gdzies w lesie, to tez moge troche pozazdroscic wink
                      • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 14:08
                        > Chyba, ze mieszkacie gdzies w lesie,

                        Jak sama nazwa wskazuje smile
                      • slonko1335 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 17:13
                        Nasza rejonowa jest blisko w miarę bo jakieś 15 mint piechotką i owszem dzieci do niej chodzą i z niej wracają same(znaczy z koleżankami i kolegami) takze jak jest ciemno-neistety nie oferuje żadnych zajęć dodatkowych ruchowych bo to szkoła zmianowa i popołudniami z są tam lekcje a wieczorem sksy dla klas sportowych.
              • iwoniaw Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:37
                Dobierajac zajecia bralam pod uwage glownie to co okolica oferuje.

                Cóż, niektórzy też biorą pod uwagę, co by się dziecku mogło spodobać/do czego ma predyspozycje. Przecież nie zapiszę dziecka na pianino zamiast na pływanie, bo szkołę muzyczną mam za płotem, a basen pięć przystanków od domu; chyba nie tylko mnie się wydaje absurdalne coś takiego?
                • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:54
                  > w obrebie naszej okolicy (mala miejscowosc)

                  Chyba nie zwróciłaś uwagi na ten drobiazg. W przypadku małych miejscowości bierzesz pod uwagę to co masz w najbliższej okolicy czyli nie za płotem, ale w promieniu powiedzmy 15 km. I to niekoniecznie jest bogata oferta. Dojeżdżanie z dzieckiem po lekcjach do np. wojewódzkiego miasta odległego o 50 km jest horrorem i dziecko musiałoby mieć naprawdę wybitny talent, żeby warto było je na coś takiego skazywać.
                  • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 14:00
                    nie, ja biore pod uwage to co mam za plotem, w promieniu paru km, gdzie mozna dotrzec pieszo/rowerem. Dojazd 15 km to tylko jak sie musi. Na szczescie moja miejscowosc ma wystarczajaco duzo do zaoferowania.
                    • kurt.wallander Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 17:57
                      mikams75 napisała:

                      > nie, ja biore pod uwage to co mam za plotem, w promieniu paru km, gdzie mozna d
                      > otrzec pieszo/rowerem. Dojazd 15 km to tylko jak sie musi. Na szczescie moja mi
                      > ejscowosc ma wystarczajaco duzo do zaoferowania.

                      Mam tak samo, zajęcia mają byc w odległości pieszego/rowerowego dotarcia. Jeśli cos je przez to omija, to niestety, ale taka jest rzeczywistość. Na nartach tez jeżdżą tylko przez tydzień w roku, bo nie mieszkamy w górach.
                      • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 18:16
                        ale zawsze bedzie dziecko cos omijac, bo zajec roznych jest na peczki, nie da sie korzystac ze wszystkiego.
                      • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 18:39
                        No to moje dziecko ominęłoby wszystko, bo "w odległości pieszego/rowerowego dotarcia" to jest tylko las. I nie, nie mieszkam w leśniczówce. Tak jak pisałam - na zajęcia, na które chodzi syn (karate, więc nie jakieś niszowe) dzieci dojeżdżają z dalszych lokalizacji niż my. Bo bliżej nic sensownego nie ma.
                        • kurt.wallander Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 18:50
                          z_lasu napisała:

                          > No to moje dziecko ominęłoby wszystko, bo "w odległości pieszego/rowerowego dot
                          > arcia" to jest tylko las. I nie, nie mieszkam w leśniczówce. Tak jak pisałam -
                          > na zajęcia, na które chodzi syn (karate, więc nie jakieś niszowe) dzieci dojeżd
                          > żają z dalszych lokalizacji niż my. Bo bliżej nic sensownego nie ma.

                          Ale przyznasz, że większość ludzi nie mieszka jednak na aż takim odludziu?
                          • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 20:20
                            Ale więcej dzieci w Polsce ma problem z dostępem do zajęć dodatkowych niż Wam się wydaje. My jesteśmy wybitnie mobilni, wożenie dziecka nie jest dla nas problemem. I mieszkamy w Wielkopolsce, podejrzewam, że są regiony gdzie dostęp jest jeszcze trudniejszy.
                            • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 10:50
                              wiec w takich Ustrzykach Gornych (przyklad) dzieci chodza na to co szkola oferuje i nie maja potrzeby chodzenia na inne zajecia.
                              • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 11:23
                                ??? Skąd taki wniosek. Oczywiście, że mają potrzebę. I - co ciekawe - są też rodzice, którzy mają potrzebę realizować zainteresowania dzieci, nawet jeśli wymaga to od nich (rodziców) pewnego wysiłku. No i weź pod uwagę, że szkoła rejonowa też może nie być w zasięgu pieszo-rowerowym. Nie wiem czy akurat w Ustrzykach Górnych jest szkoła, ale w Tarnawie Niżnej też pewnie mieszkają dzieci, a najbliższa szkoła chyba w Stuposianach. Bagatela 15 km. Gmina daje transport na zajęcia obowiązkowe, ale na pozostałe już nie. Więc nawet na zajęcia pozalekcyjne w szkole rejonowej trzeba dziecko dowieźć. Ja wiem, że dla Was to jest margines marginesu, ale naprawdę takich Tarnaw jest w Polsce cała masa.


                                • triss_merigold6 Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 11:33
                                  Dzieci z Tarnawy Niżnej i z takiego Wołosatego do Lutowisk dowozi busik (transport gminny), w Stuposianach nie ma szkoły.
                                  Dzieciom z tych okolic po gimnazjum a teraz po VIII klasie podstawówki, jeśli chcą kontynuować naukę, zostaje szkoła z internatem w Ustrzykach Dolnych albo w Sanoku. W Cisnej też jest liceum ale gratuluję jeśli ktoś miałby dojeżdżać codziennie z Tarnawy te ponad 50 km lekko licząc po krętych drogach.
                                  • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 11:59
                                    Dzięki, Triss. Tak właśnie liczyłam, że odezwie się ktoś, kto zna teren. Z Tarnawy Niżnej do Lutowisk jest 23 km. Gmina daje transport, ale tylko na lekcje. Nie ma zajęć pozalekcyjnych w zasięgu pieszo-rowerowym. Żadnych.
                                • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 11:47
                                  ale to nie jest nowoscia, ze dzieci z rolniczych rodzin zamieszkujace na odludziach maja trudniejszy dostep do wielu rzeczy i nie chodza na tyle zajec co dzieci z miast. A potrzeby dzieci czesto wynikaja z tego, ze w ich najblizszym otoczeniu tak jest. I nie mam na mysli tutaj tylko Polski.
                                  • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 12:12
                                    > ale to nie jest nowoscia, ze dzieci z rolniczych rodzin zamieszkujace na odludziach maja
                                    > trudniejszy dostep do wielu rzeczy

                                    Dla wielu ematek jest ogromną nowością, że
                                    - nie wszystkie dzieci są w stanie do szkoły rejonowej dotrzeć pieszo/rowerem
                                    - nie wszystkie dzieci mają choćby jedne zajęcia w zasięgu pieszo-rowerowym

                                    > A potrzeby dzieci czesto wynikaja z tego, ze w ich najblizszym otoczeniu tak jest

                                    W dobie internetu? Moim zdaniem potrzeby dzieci z różnych lokalizacji aż tak bardzo się nie różnią, natomiast różnią się możliwości i - tak jak pisałaś - często muszą się zadowolić tym co jest dostępne. Ale "dostępne" nie oznacza "dostępne bez angażowania rodziców".
                • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:57
                  to zalezy o jakich zajeciach mowimy np. moje dziecko chcialo tanczyc, ale w wieku 5 lat nie wiedzialo co, wiec wybralam co bylo blisko, podpasowalo. Po kilku latach zaczelo sie nudzic - sa 3-4 inne style tanca z ktorych bedzie dziecko wybierac, zeby uniknac dojazdow. Szkola muzyczna i konkretny instrument - prosze bardzo, ale z dlugiej listy nauczycieli selekcjonujemy tylko tych, ktorzy ucza tuz obok. Basen - mniej wypasiony, ale blisko, na ten lepszy w ramach rozrywki jezdzimy od czasu do czasu. Oferta polrocznych zajec w calej gminie o roznej tematyce - zaznaczam, ze wybor ograniczamy do dwoch najblizszych szkol, bylo w czym wybierac. Moje dziecko tez chce miec troche wolnego czasu dla siebie i nie upiera sie przy dojazdach na jakies zajecia. Gdyby dziecku bardzo zalezalo na czyms tak naprawde, malo ku temu ogromny talent, to bym byla sklonna do wiekszych poswiecen.
                  Ale jak moje dziecko nie moze zdecydowac czy woli garncarstwo czy rzezbe w drewnie (przyklady), na oba sie nie godze to wybieramy to co jest blizej czy jest latwiej wpasowac w szkolny plan lekcji.
            • memphis90 Re: Radość z powrotu do szkoły 27.08.17, 22:37
              Ja jeździłam na zjęcia dodatkowe do centrum miasta w wieku 10-12 lat, a nikt mnie od przedszkola nie woził i nie odprowadzał...
          • slonko1335 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:46
            ale wystarczy dwoje dzieci i dwa zajęcia odbywające się po dwa razy w tygodniu i masz do obskoczenia 8 zajęć, super jak dzieci są w podobnym wieku i mają podobne zainteresowania i można je zawieźć na jedną godzinę w to samo miejsce, gorzej jak ani wiekowo ani zainteresowaniami się nie zgrywają...moja córa już starsza i w wiekszości sama swoje zajęcia ogarnia łącznie z dojazdem ale jej koni z oczywistych względów nie uświadczysz w centrum miasta gdzie może sama dojechać a po lasach pod miastem zimą jak jest ciemno jednak samej puszczać nie będę a taka wycieczka na konie to dla mnie 3 godziny w plecy-w tym samym czasie mąż ogarniał karate z młodszym bo ja to popołudnie miałam już wycięte...
            • nowi-jka Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:54
              slonko1335 napisała:

              > ale wystarczy dwoje dzieci i dwa zajęcia odbywające się po dwa razy w tygodniu
              > i masz do obskoczenia 8 zajęć, super jak dzieci są w podobnym wieku i mają podo
              > bne zainteresowania i można je zawieźć na jedną godzinę w to samo miejsce, gorz
              > ej jak ani wiekowo ani zainteresowaniami się nie zgrywają...moja córa już stars
              > za i w wiekszości sama swoje zajęcia ogarnia łącznie z dojazdem ale jej koni z
              > oczywistych względów nie uświadczysz w centrum miasta gdzie może sama dojechać
              > a po lasach pod miastem zimą jak jest ciemno jednak samej puszczać nie będę a
              > taka wycieczka na konie to dla mnie 3 godziny w plecy-w tym samym czasie mąż og
              > arniał karate z młodszym bo ja to popołudnie miałam już wycięte...
              >

              I jeszcze najbardziej lubie to zapewnienie na etapie zapisów ze dwie grupy wiekowe będą organizowane o tej samej godzinie - mój wyznacznik decydowanai sie na te zajecia i zaznaczanei przy zapisach. Po czym jak sie zajecia zaczynaja okazuje sie ze jednak sie nie dało tak grafika ustawic , bo prowadzacy..., bo ta sama sala albo owszem są o tej samej ale akurat inne przedziały roczników.
              W zeszłym roku babeczka mi nie chciala oddac wpisowego, umowa ustna to tez umowa i niestety to oni sie nie wywiazali z umowy, a ja juz za duzo rady sie z taką sutuacją spotkałam zeby sie znów tak dac zrobić
      • 3-mamuska Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:54
        mikams75 napisała:

        > zastanawia mnie jedna rzecz - po co zapisujecie dzieci na mnostwo zajec dodatko
        > wych jesli logistyczne ogarniecie ich jest u was tak uciazliwe dla calej rodzin
        > y a dziecko po takim maratonie podpiera sie nosem/zasypia w samochodzie?


        Zastanawiam sie czy takie zapisywanie nie jest forma, przerzucenia wychownia/odpowiedzialności/spędzania czasu z dzieckiem w domu na kogoś innego.
        Jakis strach ze jak dziekco nie bedzie miało 5 zabrac to wyrośnie z niego leniuch, stad taki pęd.

        A i pisze tak ogonie.
      • nowi-jka Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:57
        mikams75 napisała:

        > zastanawia mnie jedna rzecz - po co zapisujecie dzieci na mnostwo zajec dodatko
        > wych jesli logistyczne ogarniecie ich jest u was tak uciazliwe dla calej rodzin
        > y a dziecko po takim maratonie podpiera sie nosem/zasypia w samochodzie?

        To mnóstwo to wystaczy ze sa JEDNE zajęcia wynikajace z tego co dziecko lubi i JEDNE dodatkowe języka. @x w tygodniu to norma. Razy 2 dzieci - to kazde popołudnie zapełnione. To wystarczy zeby ganiać. Poziom nauki szkolnej jezyka jest znikomy a uwazam ze to wazne dlatego dodatkowy jezyk jest dla moich dzieci obowiazkowy. kiedys mi podziekują.
      • stacie_o Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:03
        Zajęcia dodatkowe, zajęciami dodatkowymi, wiadomo, że jak dziecko zainteresowane i chętnie uczestniczy, to żal wypisywać, ale jak się nie daje rady...
        Pomyśl, że są jeszcze dzieci, które MUSZĄ uczestniczyć w zajęciach wyrównawczych czy kompensacyjnych, chodzić do poradni p-p np na zajęcia dla dzieci z dysleksją. I to bywa równie męczące, bo zrezygnować nie można.
        • nowi-jka Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:08
          stacie_o napisała:

          > Zajęcia dodatkowe, zajęciami dodatkowymi, wiadomo, że jak dziecko zainteresowan
          > e i chętnie uczestniczy, to żal wypisywać, ale jak się nie daje rady...
          > Pomyśl, że są jeszcze dzieci, które MUSZĄ uczestniczyć w zajęciach wyrównawczyc
          > h czy kompensacyjnych, chodzić do poradni p-p np na zajęcia dla dzieci z dyslek
          > sją. I to bywa równie męczące, bo zrezygnować nie można.
          >

          Właśnie. Tylko ze te czesto sa caloroczne wiec zmiana szkola/wakacje nic nie wnosi
          • stacie_o Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:11
            Ale dziecko jakby mniej zmęczone i np da się załatwić coś w postaci tygodniowych warsztatów czy wyjazdu reh.
      • truscaveczka Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 14:03
        Moje dziecko duże ma harcerstwo (zbiórka raz w tygodniu plus rózne akcje w losowych terminach, biwaki itp.), zajęcia z rysunku (sobota) i treningi biegowe (dwa z trzech terminów w tygodniu do wyboru, w niedzielę rano, w inne dni o 19). Też można by powiedzieć, że duzo - ale ani jednych zajęć nie znalazłam i nie wybrałam ja, zostałam postawiona przed faktem dokonanym wink
        Dla mnie czas na nieróbstwo jest bardzo ważny, na szczęście szkoła jest w ludzkich godzinach i daje się ogarnąć bez bólu.
    • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 12:46
      Ech, chciałabym... Bardzo trafny opis. I to, co mnie najbardziej wq..a to informowanie o wszystkim na ostatnią chwilę. Najlepiej w środę wieczorem, że w czwartek na 8.00 dziecko ma coś przynieść, albo idzie na zupełnie inną godzinę (8.00 zamiast 12.00).
      • iwoniaw Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 14:41
        to, co mnie najbardziej wq..a to infor
        > mowanie o wszystkim na ostatnią chwilę. Najlepiej w środę wieczorem, że w czwar
        > tek na 8.00 dziecko ma coś przynieść


        Też mnie to wnerwia, zwłaszcza jeśli tym czymś jest przedmiot z gatunku "pięć kubeczków plastikowych po jogurcie" - oczywiście informacja pojawia się w chwili, gdy śmieciarka odbierająca plastik właśnie odjeżdża w dal. Bo, nieprawdaż, bardzo ciężko jest powiedzieć np. na początku semestru, co też przez następnych 15 tygodni się planuje używać i uprzedzić, że kolekcjonowanie opakowań po x oraz posiadanie ze trzech słoików jest w najbliższym czasie niezbędne.
    • kawka74 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:13
      Zdjęcia są zabawne, ale w wakacje jest nam zdecydowanie przyjemniej - nikt nic nie musi, nigdzie nie musimy pędzić, zdążyć, nie ma zajęć dodatkowych, zebrań ani innych pierdół.
    • heca7 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 13:25
      Wcale się nie cieszę. Córka tak ale ona ma 15 lat i jest mocno ogarnięta. Synowie nie. Ciągle trzeba ich pilnować. Jak nie pilnuje to tragedia. Obaj z deficytami. Młodszy się nie odnajduje w klasie. Rozważamy zmianę szkoły o ile nic się nie zmieni.
    • zlababa35 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 15:29
      Czy emateczki już napisały Ci, że dziecko w wieku szkolnym samo wyśmienicie powinno ogarniać te stroje na wf, lektury i te 7 kg gwoździ? wink. I że ich ogarniały od zerówki? big_grin
      A tak na serio, też wolę wakacje od roku szkolnego, nawet te momenty, kiedy nie wyjeżdżamy i jesteśmy w domu.
      Córka też woli wakacje wink.
      A ja ze zgrozą myślę już o 7 lekcjach dziennie w klasie V i zadaniach domowych... Czasem mam wrażenie, że dzieci czasowo pracują tyle, ile dorośli. Niedobrze.
      • stacie_o Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 15:31
        Oczywiście, że tak!
        • zlababa35 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 15:44
          Część wpisów sobie odpuściłam, dobrnęłam do połowy pierwszej strony wink.
          BTW już mi żal dziecka, że zacznie się kierat.
      • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 18:43
        ja nie wiem skad te roznice.... ode mnie szkola nie wymaga gwozdzi ani innych pie... co najwyzej jakies ciasto na jakas tam impreze max 2 razy do roku a i to nieobowiazkowo, mozna przyniesc kilo mandarynek.
        Stroj na wf - raz na rok kupuje obuwie, poza tym dziecko wyciaga z szafy co chce - leginsy, koszulke.
        • zlababa35 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 19:16
          Ale chyba nie mieszkasz w Polsce?
          U mojej córki na plastykę - pani pisała wiadomość przez dziennik el. do rodziców i podawała potrzebne materiały na cały m-c. Tyle, że to były na tyle dziwne materiały albo w takich ilościach na dziecko, że nie dało się tego ogarnąć jedną wizytą w markecie. Bo i trzeba było pociąć segregatory, kupić folię taką jak do projektorów, mazak do płyt CD, gips, szpatułki do lodów, patyczki do szaszłyków itp. itd. Fakt, że dzieci na każdej lekcji robiły co innego, inną techniką, także prace trójwymiarowe. Ale rodzice narzekali na konieczność szukania materiałów. Pani poproszona, żeby to hurtem gdzieś kupiła (bo najczęściej były to dość kosztowne i kłopotliwe zakupy), a my się złożymy, nabrała wody w usta wink.
          Tak, wiem, że to nic wobec tych 9 korków po winie naraz, o których ktoś tu kiedyś pisał wink. Tu na przygotowanie się potrzebowałabym jednak paru weekendów big_grin.
          • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 19:35
            nie w pl, a twoja z tego co kojarze chodzi do prywatnej - az sie dziwie, ze tam maja takie wymagania. U mojego dziecka jak potrzebuja patyki to ida do lasu i zbieraja. Naprawde rzadko slyszalam o zbieraniu czegokolwiek w domach, jakos sobie radza. Mazak do plyt i wiele innych rzeczy maja w ilosci sztuk jeden na cala klase. Czasem na swietlicy sa wywieszki, ze jak ktos ma stare wloczki, resztki papierow do prezentow, male kartoniki po czyms, rolki po papierach, kapsle po kawie, papiery zadrukowane z jednej strony itp. to zeby przyniesc. Nieobowiazkowo.
            • zlababa35 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 20:53
              No właśnie też usiłowaliśmy pani wytłumaczyć, że naprawdę nie muszą wszyscy mieć po tym mazaku i po segregatorze, skoro i tak zostanie pocięty - i że powinna być w stanie chociaż obliczyć, ile czego trzeba na klasę. Wtedy nawet ktoś z rodziców zrobiłby zbiorcze zakupy, tyle, że musiałaby to gdzieś przechowywać.
              Hitem były ostatnie zajęcia - miały być na łebka 2 DUŻE paczki plasteliny, pani kazała robić model trójwymiarowy katedry romańskiej, Córka wróciła z rozbabraną gulą plasteliny - na samą katedrę poszło kilka wałków, ale trzeba było wszystko wymieszać, żeby uzyskać taki bury ceglany kolor... Odpadłam.
              Co do szkoły prywatnej, nie wiem, dlaczego wciąż po społeczeństwie jakieś takie mity krążą, że ona oznacza takie cacy ułatwienia - ja mam od początku wrażenie, że nauczyciele generalnie mają o wiele więcej przeróżnych wymagań niż w szkołach publicznych.
              • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 11:07
                no moze tak sie wydaje, ze jak zdzieraja za czesne to maja srodki na zakup materialow, dla mnie to jest logiczne. Ale moze szkoly nie sa logiczne wink
                Tak, nauczycielka powinna umiec ogarnac ilosc potrzebnych materialow z wyprzedzeniem.
                U nas jak wystawiaja jakis teatrzyk to tez nie jest tak, ze kazdy rodzic ma sie postarac o stroj dla swojego dziecka. Nauczycielka mowi dzieciom co jest potrzebne i dzieci zglaszaja co maja i moga przyniesc. Jak Jasio ma stroj pirata ale piratem jest Kazio to Jasio przynosi dla Kazia. Na kolko teatralnym bylo podobnie - zostala utworzona lista potrzebnych gadzetow i konkretniego dnia dzieci mialy przyniesc wszystko co mialy i z tego powybierali potrzebne rzeczy. Jeszcze nigdy nie musialam latac i kupowac.
                Ale wykorzystywanie tego co jest wymaga wiekszej kreatywnosci. Wiadomo, ze prosciej kazac kupic konkretne materialy bo nauczycielka ma konkretny (i niezmienialny) pomysl wykonania jakiejs tam pracy.
          • ga-ti Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 19:36
            Tak źle i tak niedobrze, ja narzekałam przez 3 lata, że właściwie nie robią nic na plastyce i technice, raz robili kanapki, raz sałatkę warzywną, kilka razy lepili z plasteliny, przed świętami jakiś łańcuch z krepiny, a tak tylko kredki i kredki, nic kreatywnego.
            Ale 9 korków to faktyczni sporo tak z dnia na dzień smile
            • iwoniaw Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 20:13
              To chyba ja o tych korkach gdzieś pisałam wink Przeważnie info, że potrzebne, pojawia się dokładnie w chwili, gdy właśnie wywalę coś takiego do śmieci dzień wcześniej. Prawo Murphy'ego jak nic wink
              I tak, uważam, że sporządzenie listy potrzebnych rzeczy na najbliższy semestr przez nauczyciela powinno być standardem, a nie jakimś dziwowiskiem. Oczywiście, koniec końców każdy sobie "jakoś" radzi - tylko chyba nie na tym to powinno polegać. Dlaczego nie traktować rodziców (i ich czasu) poważnie i nie udzielać im bez łaski potrzebnych informacji?
              • kurt.wallander Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 20:29
                iwoniaw napisała:

                > To chyba ja o tych korkach gdzieś pisałam wink Przeważnie info, że potrzebne, po
                > jawia się dokładnie w chwili, gdy właśnie wywalę coś takiego do śmieci dzień wc
                > ześniej. Prawo Murphy'ego jak nic wink

                Może trzeba jednak nauczycielowi uprzejmie wyjaśnić, że nie ma sie w domu 9 korków od wina (ja takie rzeczy od razu wyrzucam), i tyle. A jak wszyscy prywatnie psioczą, ale korki cudem zdobywają, to nauczyciel jest przekonany, że problem nie istnieje.
                • z_lasu Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 20:53
                  3 lata tłukliśmy (my, rodzice) wychowawczyni do głowy, żeby informowała o takich sprawach z wyprzedzeniem. Po dwóch latach wywalczyliśmy tyle, że zamiast informować w środę wieczorem co będzie potrzebne w czwartek rano zaczęła informować we wtorek. Argumentując, że przecież ona nie wie co będą robić i kiedy, bo to dużo zależy od pogody itp. Teraz syn zaczyna 4 klasę, nowi nauczyciele, ciekawe ile lat im będziemy tłumaczyć i z jakim skutkiem.
                • mikams75 Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 11:08
                  ja bym mogla dac worek dla calej klasy bo czasem zbieramy - rok temu zrobilam fajna choinke z korkow smile
                  • iwoniaw Re: Radość z powrotu do szkoły 27.08.17, 21:26
                    korki to był przykład tylko. Jak mam korki, żądają fefnastu rolek po papierze toaletowym. Albo wagona kubeczków po jogurcie. Wkładek po jajkach. Próbek materiałów z lnu, konopi, bawełny i jedwabiu naturalnego. I tak dalej big_grin
                    • kurt.wallander Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 10:56
                      iwoniaw napisała:

                      > korki to był przykład tylko. Jak mam korki, żądają fefnastu rolek po papierze t
                      > oaletowym. Albo wagona kubeczków po jogurcie. Wkładek po jajkach. Próbek materi
                      > ałów z lnu, konopi, bawełny i jedwabiu naturalnego. I tak dalej big_grin
                      >
                      I co się dzieje strasznego, gdy się tych materiałów nie ma? Czy ktoś powiedział nauczycielom, że nie powinni miec takich wymagań?
                      • iwoniaw Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 11:30
                        Strasznego? Zależy jak spojrzeć. No dziecko dostaje 1 czy inne "nieprzygotowanie". I oczywiście musi uzupełnić na kolejną lekcję.
                        Nauczyciele, owszem, są proszeni o wcześniejsze informowanie o takich potrzebach - i gdy się i zwróci uwagę, zwłaszcza publicznie (np. na zebraniu rodziców) i w większym gronie (czyli kilku różnych rodziców), to nawet zaczynają wpisywać takie rzeczy do dziennika z tygodniowym wyprzedzeniem (bo nadal "nie da się" przewidzieć tego typu zajęć w perspektywie semestru), ale jak już jeden zostanie przyuczony, to się w kolejnym roku zmienia prowadzący i znów orka na ugorze. Szczęśliwie im starsze dzieci, tym mniej takich akcji (i zajęć tego typu), więc idzie ku lepszemu wink
                        • kurt.wallander Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 14:14
                          iwoniaw napisała:

                          > Strasznego? Zależy jak spojrzeć. No dziecko dostaje 1 czy inne "nieprzygotowani
                          > e". I oczywiście musi uzupełnić na kolejną lekcję.

                          Gdyby nauczyciele nawet z tygodniowym wyprzedzeniem życzyli sobie od moich dzieci jakichś dziwnych przedmiotów, typu korki od butelek po winie, to napisałabym do nauczyciela informację, że tych rzeczy nie posiadamy w domu. Czy wtedy tez dziecko ma nieprzygotowanie lub jedynkę? To uderzyłabym wyżej, do dyrekcji. Z absurdami należy walczyć, a nie poddawać sie im.
              • nanuk24 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 21:25
                I pomyśleć, że takie gUpki uczą dzieci ..ups tongue_out jakże by było inaczej, gdyby nauczyciel wystosował emaila lub list do kazdego rodzica w stylu: Drodzy rodzice, w piątek września ktoregoś robimy taki i taki projekt, do ktorego potrzebujemy tego i tego, które już teraz w szkole kolekcjonujemy. Prosimy więc was o niewyrzucanie do kosza, a wrzucanie dziecku do plecaka. Cz coś w tym stylu.
      • 1st.world.problems Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 23:14
        zlababa35 napisała:

        > Czy emateczki już napisały Ci, że dziecko w wieku szkolnym samo wyśmienicie pow
        > inno ogarniać te stroje na wf, lektury i te 7 kg gwoździ? wink. I że ich ogarniał
        > y od zerówki? big_grin

        gdzie tam, od zerówki to suabiuśko, doskonale ogarniały
        od pierwszych pięciu minut zajec adaptacyjnych do żłobka; )
        • zlababa35 Re: Radość z powrotu do szkoły 27.08.17, 21:12
          O! Szacun big_grin
    • dmbl Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 15:43
      W takiej czarnej dziurze dzis jestem a tak mi tym postem poprawilas humor...
    • magdalenka79k Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 16:34
      Mogłabym się obiema rękami podpisać: tak te 5 kg gwoździ i zdziwienie pani przedszkolanki, że jak to nie powinien jeść tego budyniu? to budyń jest na mleku??" "Proszę żeby syn nie nosił breloczka przy kurtce bo kolega mu odpiął i wziął do buzi a przecież mógł się udusić" Te turnieje o 7 rano w niedziele w miasteczku oddalonym o 100km... Znamy to znamy. Niketóre piszą to nie zapisywać na trylion zajęć.. to jak nie zapisać dziecka z obniożoną małą i dużą motoryką na glinę, basen a do tego dochodzi logopeda mimo, że w szkole też ma...U mnie w tym roku pierwsza i czwarta klasa, autentycznie jestem przerażona...Chociaż odejdzie problem "to kefir ma laktoze?" syn nie będzie spożywał żadnych szkolnych posiłków, w przedszkolu co tydzień był jakiś problem.
      • memphis90 Re: Radość z powrotu do szkoły 27.08.17, 22:33
        U mnie paniew przedszkolu narzekały, że młodemu zjeżdżają spodnie, jak pełza na kolanach po dywanie. Więc dałam mu szelki. Tego samego dnia usłyszałamskargę, że non-stop bawil się szelkami... uncertain
        • kurt.wallander Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 10:58
          memphis90 napisała:

          > U mnie paniew przedszkolu narzekały, że młodemu zjeżdżają spodnie, jak pełza na
          > kolanach po dywanie. Więc dałam mu szelki. Tego samego dnia usłyszałamskargę,
          > że non-stop bawil się szelkami... uncertain
          >
          A wystarczyłoby dać spodnie dobre w pasie, żeby się nie zsuwały smile
        • nanuk24 Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 15:28
          Jeżu, nauczycielka skarżyła się, że dziecko bawi się szelkami? Bylo jej odpowiedzieć: walnij się w beret tongue_out I taka dziumdzia później się żali, że jej zawód jest nieszanowany. No rzeczywiście dziwne.
    • ardiss1 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 16:47
      Popłakałam się ze śmiechu 😂
    • joa66 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 18:24
      Ja byłam z tych cieszących się. Szkoła fajna, zajęć dodatkowych poza szkołą brak, więc dowozić nie trzeba było. Podwózka po drodze do pracy, a więc do pewnego wieku tylko odbiór ze szkoły, potem "nic". A my pracujący więc kończyły się gimnastyki z planowaniem urlopu.
    • la_mujer75 Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 21:08
      smile
      Uśmiałam się, ale był to śmiech przez łzy.
      Milion razy pisałam : nienawidzę szkoły, odkąd moje dzieci zaczęły do niej chodzić.
      I nie dlatego, że mamy milion zajęć pozalekcyjnych, gdyż je redukuje do minimum. Na szczęście moje dzieci nie są na tyle uzdolnione/pełne pasji, że muszę się poświęcać. Starszy ma tylko angielski 1x w tygodniu (przychodzi pani, nie trzeba jechać i czekać, a Młodszego na tym etapie sama jeszcze bez problemu jestem wstanie sama prowadzić ), obaj będą mieli basen 1 x w tygodniu (mam nadzieję, że tego samego dnia, o tej samej godzinie, tylko inne poziomy). Z młodszym pewno 2 x w tygodniu na ćwiczenia do ortoptyka, ale to ustawię tuz po lekcjach i nie trzeba będzie dwukrotnie jeździć i stać w korkach.

      Mnie przeraża NAUKA - tak, proszę pań, ja jestem z tych matek, co to nie mają geniuszy, a chcą aby dzieci nie miały zaległości i czuję się w obowiązku roztaczać nad nim pełną kontrolę. Chodzi tu głównie o Starszego, który, czasami mam wrażenie, żadnej wiedzy nie wynosi z lekcji. Zwłaszcza dotyczy to matematyki ( w tym roku dochodzi fizyka i chemia - nie wiem, czy mu podpasują te przedmioty) i gramatyki z jęz. polskiego i z angielskiego ( po angielsku mówi fajnie, o dziwo gramatycznie, ma niesamowity zasób słów, czyta, ale musimy ćwiczyć rozwiązywanie testów - tu "głupieje" - potrafi stworzyć dziwne konstrukcje gramatyczne, zapytany - powie poprawnie, a za chwilę na kartce pochrzani wszystko).
      I nie wiem, jak w tym roku będzie funkcjonował - w zeszłym roku rewelacyjnie - wszystko ogarniał sam, o wszystkim w miarę pamiętał i jak nawet mu tę nieszczęsną matmę wbijałam do głowy, to cos w tej łepetynie zostawało wink Bardzo byłam zadowolona z poprzedniego roku, był lajtowy w porównaniu do poprzednich lat. Ale absolutnie nie mam najmniejszej gwarancji, że tak będzie i w tym roku. A to VII klasa.... Nowe przedmioty, nowe panie, nowe zasady, zanim się ogarnie, zanim się dostosuje, to różnie może być.... Nie ukrywam, boje się.
      On jest "nierówny", jednego dnia "geniusz" wink, a drugiego dnia ma swój zły dzień i nie wie, ile to jest 3x4 ! Potrafi cos umieć super (bo go to pasjonuje), ale na teście nie zauważy np. 5 pytań na 20*...

      Młodszy - nienauczony żadnej pracy, klasy I-III ogarniał zupełnie sam - nim się lekcja skończyła, on juz kończył pracę domową zadaną na przyszły dzień, aby tylko w domu nie zaglądać do książek smile Strasznie dziecinny (poszedł jako 6 latek) nie umie znosić porażek (wszystkie testy pisane na 6, jak mu się kilka razy coś nie udało, to dramat, ale na zasadzie to pani się pomyliła, a nie dlatego, że mnie się coś nie udało). Pod koniec III klasy zaczęłam podejrzewać tzw. dysleksję wtórną (wynik jego problemów z oczami), coś mi się widzi (nomen omen), że moje dziecko nie umie czytać ze zrozumieniem dłuższych wypowiedzi pisemnych, czyli bardzo duży problem...Zobaczymy, jeszcze nic nie jest przesądzone.
      A do tego Młodszy to mały buntownik! Nie jak Starszy, któremu się powie: "no, stary, kiepsko ci idą te równania, masz tu jeszcze i zrób 5 dodatkowych przykładów" i dziecię bez słowa trzepie te zadania - raz lepiej, raz gorzej, ale robi. Młodszy to nie ten typ. Przecież on wszystko umie, jest najlepszy z klasy, on niczego nie będzie powtarzał! A potem jest rozpacz, jaki to on beznadziejny, bo Marysia , a nawet Tomek byli lepsi. I tłumaczę, że nie zawsze musi być najlepszy, a poza tym czasami trzeba włożyć trochę pracy, nic nie trafia sad On już szkoły nienawidzi, będzie bezrobotny, bo on się do niczego nie nadaje, niech ja sobie nie myślę, że on będzie miał dobrą pracę, itd. Kurcze, ma 9 lat! Oj, dużo mnie czeka nad nim pracy sad
      I tak, jak Starszy szedł do IV klasy, to miałam obawy jak on w ogóle da sobie radę, myślałam, że jak będziemy mieli same 4, to i tak będę szczęśliwa. Młodszy powinien niby z palcem w ... sobie ze wszystkim poradzić w porównaniu do Starszego, a cos czuję, że może być bardziej nerwowo- bo i on i ja chyba mamy większe oczekiwania...

      *dyslektyk, problemy z koncentracją, itd.
      • aagnes Re: Radość z powrotu do szkoły 27.08.17, 22:43
        No naprawde, podziwiam - taki post o wlasnych dzieciach na tym forum. wink
        moja idzie do 4 klasy i rowniez boje sie wielu rzeczy, przede wszystkim tego, ze w klasach 1-3 dzieciaki nie są nauczone UCZYĆ SIĘ, a mysle, ze skonczylo sie rumakowanie i teraz wyjdzie szydło z worka, w ogole nie widze mojej corki, któa siedzi i uczy sie do klasówki, jak ma sprężyny w tyłku i interesuje ją równocześnie 17 rzeczy.
    • onnomatopeja Re: Radość z powrotu do szkoły 25.08.17, 22:04
      Nie cieszę się. Ale trudno, trzeba się przystosować. I co roku dziękuję bogom, że mam tylko jedno dziecko.
    • afro.ninja Re: Radość z powrotu do szkoły 26.08.17, 08:43
      Miałam takie przedszkole, które nic nie wymagało, tylko trzeba bylo opłaty w terminie, a tak to nic nawet ziemniaka. Teraz szkoła, ma pietra.
    • memphis90 Re: Radość z powrotu do szkoły 27.08.17, 22:28
      Mam wrażenie, że w tym juesej jest jakoś łatwiej...
      1. autobus przywozi i odwozi. A u nas...? "Bo wie pani, gimbus należy się od 3km, a 3km nikt nie ma, bo tak jest obliczony okręg naszej szkoły. Ale są zwykłe autobusy". Ale, dyrektorze, autobus jeździ raz na godzinę i to w taki sposób, że dzieci nie zdążą na 7.25 rano, a na przystanku leżą pijani lokalsi. "No to ja nie wiem, co pani doradzić..."
      2. zajęcia dodatkowe są w szkole, albo mają taki bogaty program: treningi drużyn, zajęcia z garncarstwa, kółka dyskusyjne, malarstwo, szkolny zespół muzyczny. A u nas? Szczęściarze mają zajęcia dodatkowe w szkole, za jedyną stówkę miesięcznie każde; pechowcy kursują z dzieciakami w promieniu 50km od miejsca zamieszkania, żeby podowozić i odebrać na czas.
      3. szkolna stołówka, w której dzieci mają wybór, a nie "dziś krupnik i wątróbka, jak nie lubisz, to twój problem".
      4. stałe, znane godziny zajęć szkolnych, a nie w poniedziałek na 13 do 16.30, a we wtorek 7.25 rano.
      5.świetlica, w której jest więcej niż 1m2 na dziecko...
      • mamma_2012 Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 08:16
        W mojej okolicy wiele dzieci ma daleko do szkoły i też nie ma dowozu. Jeździ wprawdzie darmowa komunikacja, nie wiem na ile pasująca uczniom, ale problem, przez dużą część roku, rozwiązują rowery.
        • memphis90 Re: Radość z powrotu do szkoły 29.08.17, 09:12
          Rozważałam rowery, ale moi trochę za mali, a droga trochę zbyt niebezpieczna (wąski chodnik, wąska droga, auta jadące zbyt szybko). Ale ponoć ma się budować ściezka rowerowa przez okoliczne pola (oby!) więc może, może....
      • nanuk24 Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 16:11
        W USA też nie każdemu uczniowi przysługuje autobus. Jeżeli uczeń mieszka blisko szkoły (do 2 mil? Nie jestem pewna), to autobus mu nie przysługuje. Szkoła posiada klika/naście/dziesiąt autobusów i każdy autobus ma swoją dzielnicę i zabiera spod domu, dowozi pod same drzwi szkoły.

        Zajęcia pozaszkolne szkoła organizuje dla starszych dzieci (od klasy 5), świetlice są płatne i nie każda szkola je organizuje - moja dopiero uruchomiła w tym roku pierwszy raz w historii szkoły wink Za to funkcjonują before/after school day care na każdym właściwie rogu (prywatne) i publiczne tzw Park District, czyli parki publiczne rekreacyjne też płatne, ale tańsze od prywatnych.
    • aquella Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 06:44
      nie świętuję ale cieszę się- mam problem co z dzieckiem zrobić w wakacje- nie mam podwórka obok domu, rodziny w mieście a półkolonie i kolonie nie zawsze są fajne no i jeszcze trzeba płacić.
      Jeśli chodzi o szkołę to nie ma i nie będzie biegu na czas bo dziecko samo idzie i wraca oraz podobnie z zajęciami dodatkowymi poza szkołą - których osobiście uważam, nie powinno być więcej niż jedno ( no chyba że są jakieś zajęcia raz w tygodniu, ale generalnie treningi są po dwa). Dziecko się nie cieszy bo szkoły nie lubi.
    • onnomatopeja Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 07:20
      Jak przeżyję uroczystość z okazji rozpoczęcia roku to potem już będzie z górki. W zeszłym roku klasy gimnazjalne miały rozpoczęcie w swojej części budynku, w tym roku mamy wszyscy razem - nie mam pojęcia, jak nas upchną w sali gimnastycznej. Chyba sobie daruję przemówienie pani dyrektor i pójdziemy od razu do klasy. Nienawidzę tych pierwszych dni w szkole - nikt nic nie wie, dziennik szwankuje, w sekretariacie tłok. Makabra.
    • koza_w_rajtuzach Re: Radość z powrotu do szkoły 28.08.17, 08:31
      Oj, mam podobnie.
      Nie cieszę się kompletnie. Do tego córka weszła w taki etap, że nic jej się nie chce i muszę ją pilnować, żeby cokolwiek zrobiła, odrobiła lekcje, bo jej totalnie zwisa jakie ma oceny i nie sądzę, żeby w 5 klasie coś uległo zmianie. Nie wiem jakim cudem jeszcze dobrze się uczy.
      No i syn... Asperger nie ułatwia mu życia niestety. Z dziećmi dogaduje się całkiem nieźle, całe wakacje jest do rany przyłóż, na placach zabaw zaraz znajduje sobie kolegów, ale w roku szkolnym to już zupełnie inna para kaloszy... Ogarnięcie dziecka skrajnie leniwego oraz drugiego, które pod wpływem stresu (a szkoła jest stresem) zachowuje się jak świr, do tego ucieka jak go chcę czegoś nauczyć, powoduje, że nawet cieszę się, że skrajnie leniwe, choć utalentowane muzycznie dziecko wypisało się ze szkoły muzycznej, bo nie wiem jak bym to ogarnęła.
    • morekac Re: Radość z powrotu do szkoły 29.08.17, 10:07
      Pocieszę cię: im starsza klasa, tym mniej tego typu problemów. Pojawiają się inne. wink
      Ale i tak się cieszę: to już ostatni rok. smile
      W każdym razie mam taką nadzieję...
      • joa66 Re: Radość z powrotu do szkoły 30.08.17, 08:54
        W razie czego mobilizuj widmem dobrej zmiany wink
    • stacie_o Re: Z zajęciami dodatkowymi 25.09.17, 10:17
      sio spamerze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka